Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Roman Giertych”

Nie dla ulicy Lecha Kaczyńskiego

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ogłosił, że chciałby aby w Warszawie powstała ulica im. Lecha Kaczyńskiego.

Rozumiem dobre intencje pana prezydenta Trzaskowskiego (którego lubię i szanuję), ale nie zgadzam się z nim w tej sprawie. Rozumiem i popieram też zasadę, że o zmarłych mówi się dobrze, albo wcale. Jednakże są od tej zasady wyjątki (wyjątek potwierdza regułę).

Tymi wyjątkami są sytuacje, w których milczenie o działaniach osoby zmarłej byłoby fałszowaniem prawdy historycznej, która ma duży wpływ na obecną rzeczywistość. Tymczasem każdy potwierdzi, że swoisty kult Lecha Kaczyńskiego tworzony przez PiS ma wpływ na obecną rzeczywistość.

Znałem i do pewnego stopnia lubiłem Lecha Kaczyńskiego. Śmieszą mnie jednak tezy wygłaszane przez niektórych publicystów, które przeciwstawiają „dobrego” Lecha „złemu” Jarkowi. To jest fałsz.

Bracia Kaczyński zawsze wszystko robili razem. I te obecne przejęcie Państwa przez jedną partię PiS było szykowane już w latach 2005-2007.

Czy pamiętacie Państwo próbę złamania Konstytucji, która miała miejsce na początku roku 2006? Wówczas PiS w sondażach miał prawie 50%, gdyż zyskał na wygranych w 2005 wyborach. I Prezydent Kaczyński chciał złamać Konstytucję poprzez ogłoszenie wyborów pod pretekstem, że budżet na rok 2006 nie został uchwalony w trzy miesiące od złożenie projektu budżetu przez poprzedni rząd Marka Belki (a rząd Marcinkiewicza złożył nowy projekt nad którym procedował Sejm). Nie zrobił tego tylko z tego powodu, że w Sejmie porozumiało się 5 partii (PO, PSL, LPR, Samoobrona i SLD).

Tę egzotyczną koalicję ułożyłem razem z Donaldem Tuskiem, a jej konsekwencją była uchwała podjęta przez Sejm w czasie gdy obradami przewodził wicemarszałek Marek Kotlinowski wbrew ówczesnemu Marszałkowi Sejmu Markowi Jurkowi.

Po podjęciu tej uchwały zostały podjęte rozmowy z braćmi Kaczyńskimi, gdzie strony nawzajem groziły sobie odpowiedzialnością za zamach stanu.

Kaczyńscy odpuścili, gdyż zagroziliśmy im zmianą Marszałka i rządu.

W wyniku tego kryzysu PiS został zmuszony do zawarcia koalicji, której skutkiem było zużywanie się poparcia i brak możliwości rządów autorytarnych, a po rozpadzie koalicji klęska PiS w 2007. Gdyby wówczas plan braci Kaczyńskich się powiódł, to Polska byłaby pod rządami autorytarnymi od roku 2006.

W tym pierwszym zamachu Kaczyńskich pierwszoplanową rolę odgrywał Lech. Dzisiaj jego osoba jest czczona przez PiS i stanowi część kultu, który tworzy ideologię dyktatury Jarosława Kaczyńskiego. Tworzy się jego pomniki, stawia tablice, nazywa szkoły. Te zabiegi wynikają z chęci podlizania się jego bratu, który jest faktycznym władcą Polski oraz mają na celu ustanowić ideologiczne fundamenty pod dyktaturę.

Po zakończeniu rządów PiS wojna o pamięć o Lechu Kaczyńskim nie zniknie. Będzie ona kontynuowana przez tysiące nomenklaturowych beneficjentów obecnej władzy. Nie ma najmniejszych powodów, aby nauczając dzieci o zamachu stanu zorganizowanym przez Jarosława Kaczyńskiego nie uczyć również o pierwszych jego próbach w 2006. W takiej sytuacji nazywanie ulic imieniem Lecha Kaczyńskiego byłoby schizofrenią.

Tak więc w kontekście dzisiejszego zamachu plany uhonorowania go ulicą w Warszawie uważam za swoisty masochizm opozycji.

Będę się domagał referendum w stolicy w tej sprawie. I niech każdy odpowie sobie na pytanie, czy chciałby mieszkać na ulicy Lecha Kaczyńskiego. I posługiwać się tym adresem całe życie…

Kmicic z chesterfieldem

Łukasz Szumowski jest charakterystyczny dla rządzącego PiS. Do rdzenia zakłamany i podający, iż wzorcem mu aksjologia chrześcijańska.

Jeżeli rozłożylibyśmy Dekalog (wtórny antropologicznie już w czasie, w którym podaje się jego mniemaną nadzwyczajność) na czynniki pierwsze, to należałoby stwierdzić, iż Szumowski wyznaje wartości antychrześcijańskie, włącznie z przykazaniem: nie zabijaj. Ponadto: nie kradnij i o fałszywym świadectwie.

Otóż Szumowski podając i stojąc za fałszywymi danymi o zakażaniach i ofiarach koronawirusa odpowiada pośrednio za te nieujawnione zarażenia i śmierci, wszak jest ministrem, który odpowiada za stan walki z pandemią. Oceniam, iż zaniżone o 10 razy są dane statystyczne dotyczące koronawirusa w Polsce.

A to, że jest złodziejem („nie kradnij”) – z kasy publicznej 140 milionó dla sieebie i rodzinki – a ponadto fałszywe świadectwo i wyznawca Złotego Cielca, kwalifikują go do recydywisty.

I takie są antyartości Szumowskiego, który kiedyś odpowie przed sądem, a potem pójdzi ten obmirzły koleś do kicia.

A tak Kaczyński…

View original post 213 słów więcej

 

Demokracja psychopaty

Dziennikarz RMF FM Patryk Michalski ujawnił w mediach społecznościowych kolejny budzący kontrowersje pomysł PiS na wybory korespondencyjne.

Chodzi mianowicie o sam proces głosowania. „Projekt ustawy autorstwa PiS w obecnym kształcie WYMUSZA na wszystkich uprawnionych do głosowania, zwrócenie karty do głosowania pod karą 3 lat więzienia. Nawet jeśli wyborca nie będzie chciał oddać głosu, będzie musiał się pofatygować do skrzynki” – napisał na Twitterze Patryk Michalski. Mowa o art. 19 projektu nowelizacji kodeksu wyborczego, która ma umożliwić głosowanie korespondencyjne Polakom w zbliżających się wyborach prezydenckich.

Karą za zniszczenie, ukrywanie, przerabianie lub podrabianie karty do głosowania, miałaby być nawet 3 lat więzienia. Czy ten zapis – zgodnie z najlepszymi, i do znudzenia powtarzanymi zagrywkami obozu rządzącego – ma jedynie odwrócić uwagę od samego faktu uporczywego i bezprawnego majstrowania przy kodeksie wyborczym? Trudno powiedzieć, choć już rozgrzał Internet do czerwoności. Pozostaje faktem, że nie sprecyzowano w nim, czy za ukrywanie będzie także uznane nieoddanie głosu i nie odesłanie karty. To nie wszystko. W zmianach, które chce wprowadzić obóz rządzący są także nowe uprawnienia marszałek Sejmu, która sama będzie mogła wyznaczać nowy termin wyborów.

Roman Giertych propozycje PiSu tak skwitował na Twitterze: „W nowym projekcie za odmowę wrzucenia karty do głosowania PiS proponuje 3 lata więzienia. Dobry, liberalny rząd. Mogli zaproponować dożywocie”. W jednym z wielu komentarzy pod jego wpisem internauta pyta: „pamiętacie przecież jak jeszcze niedawno rząd zasłaniał sie RODO kiedy chcieliśmy by ujawnili listy poparcia dla sędziów KRS? dlaczego to samo RODO nie działa teraz dla ochrony Polaków?”. „Bo szefem UODO jest znajomy z PiS-u” – odpowiada inny. Kolejna internautka: „Ciekawe czy dostarczą mi kartę na adres zameldowania w Polsce, a ja jestem w Londynie 😀 czeka mnie więzienie?”.

Barbara Nowacka, w tym samym medium społecznościowym, zauważyła inny absurd nowego „prawa”: „Panowie @SasinJacek @ZiobroPL jak? Osoba z niepełnosprawnością ruchową uwięziona w mieszkaniu bo nie ma tam windy, jak karty nie odda to na 3 lata do wiezienia trafi?”. Jeden z twiterowiczów dopowiedział celnie: „Oj tam, proponuję jeszcze wpisać do ustawy, że kto nie odda głosu na doktora @AndrzejDuda, podlega karze więzienia od 10 lat wzwyż”.

Rządzący – wśród przybierającej w Polsce na sile pandemii – zdecydowanie nie będą mogli narzekać na nudę, próbując teraz ogarniać i sprawnie kontrolować nowy rodzaj ustroju, jaki nam wkrótce zafundują.

Psychoza Kaczyńskiego – czytaj tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Demokracja kopertowa, demokracja korespondencyjna – to nie jest demokracja, w której spór o idee i racje jest dostępny dla wszystkich.

Udało się Kaczyńskiemu wyciszyć demokrację – w Sejmie nie ma debat, są restrykcje marszałka wobec opozycyjnych posłów.

Demokracja sfałszowana, bo taka będzie, gdy dojdzie do głosowania korespondencyjnego.

Polityk służy społeczeństwu (jakkolwiek to brzmi górnolotnie), a nie korytu. Do koryta pcha się folwark zwierząt PiS, ani to inteligentni politycy, ani utalentowani, motłoch z łapanki.

Zaraza koronawirusa nie przeszkadza Kaczyńskiemu myśleć tylko o władzy dla samej władzy. Nie ma on żadnego kontaktu z ludźmi. Dość szybko w kraju nastąpiła degeneracja władzy i to bardziej zdegenerowana niż za PRL.

Można z całą odpowiedzialnością intelektualną i moralną określić prezesa PiS jako degenerata.

Rządzi nami autokrata degenerat za pomocą zdegenerowanej demokracji, mutanta ustrojowego – demokracji kopertowej, korespondencyjnej.

A za to się płaci, za to zapłaci autor degenerat.

Kolejny dzień z pandemią i znów podobny wzór:…

View original post 353 słowa więcej

 

Cyrk PiS

Roman Giertych jest bezlitosnym obserwatorem dziejów władzy PiS, a jest to opowieść idioty, by posłużyć się najwyższą klasyką (Szekspir).

To co oglądamy dzisiaj (19.02.2020 – przyp. mój) od rana będą opisywać podręczniki historii jako kolejny paroksyzm autorytarnej władzy, która zaczyna pożerać siebie nawzajem.

Nie jest to nic nowego. Rewolucja zawsze pożera własne dzieci. NiK kontroluje prokuraturę, prokuratura przeszukuje NIK. CBA zatrzymuje swojego agenta, który ujawnia brudne metody kierownictwa CBA. Tego typu działania znaliśmy dotychczas z filmów gangsterskich, a opis ataków i kontrataków to cecha charakterystyczna wojen gangsterskich.

Nasz pech polega na tym, że ludzie ci obecnie rządzą Polską i reprezentują nas na zewnątrz. Konsekwencje tego będziemy odczuwać przez pokolenie.

Trzeba jasno postawić nowy cel wyborów prezydenckich. Chodzi nie tylko o wyrzucenie z pałacu prezydenckiego największego szkodnika w historii polskiej demokracji jakim bez wątpienia jest Andrzej Duda. Chodzi o to, aby nowy prezydent jak najszybciej doprowadził (lub doprowadziła :)) do przyspieszonych wyborów parlamentarnych i odsunięcia tej skompromitowanej grupy rządzącej z naruszeniem Konstytucji, z naruszeniem ustaw, z naruszeniem zasad demokracji, zasad cywilizacji europejskiej, zasad etyki i zasad zwykłej przyzwoitości.

Kmicic z chesterfieldem

Może Polacy sobie nie uświadamiają, ale już jesteśmy na Wschodzie.

PiS nas wyprowadził z Zachodu, ze standardów demokratycznych, które obowiązują w tej kulturze. Jeszcze się droczy z instytucjami unijnymi, ale to służy tylko mydleniu oczu, grze na czas.

Jesteśmy porównywani z Turcją, Rosją, Azerbejdżanem. Podkład pod zamordyzm więc jest solidny.

Takie pokraczne postaci świadczą o naszej upadłości, jak Morawiecki, Ziobro, Duda i ich polityczny sponsor Kaczyński. W drugim rzędzie snują się smrody Tarczyńskich i podobnych kmiotków.

Nawet adwokatura zadała pytanie prejudycjalne TSUE. Po raz pierwszy w historii.

Dla inteligencji larum grają, znowu praca u podstaw, jak pod zaborami i w PRL.

Gdyby koronawirus dotarł do Polski, przy lewiźnie władzy PiS straty byłyby ogromne. To może być dżuma XXI wieku.

Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy wzywa Dudę, by nie podpisywał ustawy kagańcowej; rząd, by posłuchał uchwały SN; Sejm, by powrócił do wybierania KRS przez sędziów. W rezolucji (140 za, 37 przeciw) deputowani…

View original post 529 słów więcej

 

Giertych nie dyga przed pseudodziennikarką z gadzinówki TVP

Doszło do wymiany zdań między mecenasem Romanem Giertychem a dziennikarką TVP Magdaleną Ogórek.

Giertych zareagował na słowa rzecznika prezydenta Andrzeja Dudy – Błażeja Spychalskiego ws. decyzji polityków PiS o przeznaczeniu pieniędzy (1,95 mld zł) na TVP zamiast na onkologię.

– Przeciwstawianie przez opozycję rekompensaty dla TVP i Polskiego Radia i kwestii związanych z leczeniem onkologicznym, nie powinno mieć miejsca. To zwykłe chamstwo – powiedział Spychalski.

– Rzecznik PAD nazwał chamstwem chęć wyrwania pieniędzy z TVP na rzecz chorych na raka. Chyba jednak PAD-owi nie pozwolą zawetować. Zadowolenie pań Holeckiej i Ogórek z nowych torebek jest ważniejsze dla Jarosława Kaczyńskiego niż interes PAD. A o chorych to oni wszyscy myślą to samo co Lichocka – stwierdził Giertych na Twitterze.

Na słowa postanowiła zareagować Magdalena Ogórek:

– Nie napiszę: „wy żałosne kreatury” jak pani z TVN. Patrzyłam, jak umiera na raka moja Babcia, potem Mama. Spędzałam m-ce na onkologii trzymając Mamę za rękę, miałam wtedy 13 lat. Mama umarła. Sama jestem w wysokiej grupie ryzyka. Popełnił Pan potworny wpis – napisała na Twitterze dziennikarka TVP.

Giertych nie pozostał obojętny:

– Nie będę się z Panią licytował na rodzinne doświadczenia z rakiem, choć mamy je podobne. I niech sobie Pani kupuje najdroższe torebki, nic mnie to nie obchodzi. Ale gdy robi to Pani za pieniądze podatników, które Pani dostaje za udawanie dziennikarki w TVP, to będę o tym pisał.

Internauci do Ogórek:

Jest pani w grupie ryzyka, mam nadzieję, że wykonała pani odpowiednie badania genetyczne? Sęk w tym, że onkologia to bardzo kosztowna gałąź medycyny i bardzo niedofinansowana. Mnóstwo kobiet, matek, babć umrze, bo pomoc przyjdzie za późno, z powodu braku środków”.

Niech TVP zacznie przynosić zyski i nie będzie problemu? Do 2015 roku tak było”.

To jest wpis prawdziwy, a nie potworny. Potworne jest to, że grupa trzymająca władzę – PiS, przekazuje 2 mld zł na propagandę partyjną w upolitycznionej TVP, w tym m.in. na Panią, zamiast na walkę z rakiem. Jak się Pani z tym czuje? No jak?”.

Kmicic z chesterfieldem

Wzmożenie pseudo-patriotyzmu na prawicy jest szczególne, im się gotują umysły z nienawiści, a nie z żadnej miłości.

Z nienawiści do mniemanych wrogów i do tych, którzy widzą ich nienawiść.

Nienawiść prawicę (pisowców) uskrzydla i latają jakoby świnie nad korytem.

Kapitalne przemówienie z okazji rocznicy wyzwolenia Auschwitz wygłosił Marian Turski, b. więzień tego obozu koncentracyjnego.

Zachowanie pisowskich polityków jest szczególne, to ludzie bez empatii, zapatrzeni tylko w koryto, z którego na chybcika siorbają, bo zostaną prędzej niż później odsunięci.

Jakiś matołek zamówił mszę za neo-KRS. Ależ trzeba być ćwokiem, aby takie rzeczy czynić. Niejaki Jarosław Dudzicz ma nasrane w łepetynie.

Tak samo jak poseł od Gowina, Wypij, wypisz-wymaluj osiołek, który nie ma wiedzy o przedmiocie, w którym się wypowiada.

Niektórzy sędziowie, mianowańcy nielegalnego KRS, potrafią zachować się przyzwoicie, jak Michał Kluska z Łodzi.

Nie bądźcie obojętni, gdy widzicie kłamstwa historyczne. Gdy przeszłość jest naciągana do potrzeb polityki. Gdy jakakolwiek mniejszość jest…

View original post 446 słów więcej

 

Ruskie onuce PiS

Sztaby opozycyjnych kandydatów na prezydenta na podsłuchach. W tle toczy się gra wywiadów, która ma jeden cel: zagwarantować obecnemu prezydentowi ponowne zwycięstwo. Brzmi jak głupawy scenariusz równie niemądrego filmu Patryka Vegi? Może i tak, ale gdy taki wariant naszej rzeczywistości przedstawia poważny polityk, człowiekowi mrozi to krew w żyłach.

Senator Marek Borowski w rozmowie z “Rzeczpospolitą” zasugerował, że służby specjalne mogą być dziś zaangażowane w kampanię wyborczą i wspierać urzędującego prezydenta.

Podsłuchy, podglądanie i kontrola

Dziennikarz “Rzeczpospolitej” Jacek Nizinkiewicz rozmawiał z  Markiem Borowskim o tym, czy służby mogą w jakikolwiek sposób zaingerować w wybory prezydenckie na rzecz kampanii Dudy? Odpowiedź senatora mogła wywołać niepokój u każdego.

– Zgodnie z ustawami, które PiS przyjął kilka lat temu, służby specjalne mają nieograniczone możliwości podsłuchiwania, nagrywania, podglądania, bezzasadnej kontroli. W związku z tym sztaby mogą być podsłuchiwane, nagrywane, a informacje przekazywane obecnym rządzącym – stwierdził w rozmowie z “Rz” polityk i były marszałek Sejmu.

Przy okazji wspomniał o ostatnich oskarżeniach byłego agenta Tomasza Kaczmarka ws. nielegalnych działań dotyczących tzw. sprawy “willi Kwaśniewskich”.

– To dość obrzydliwe, że z powodu walki ze swoim byłym pracownikiem publikuje się prywatne rozmowy. To jest nie do zaakceptowania. Tak samo jak afera finansowa w CBA. Biuro stało się swoim przeciwieństwem – stwierdził Borowski. Podkreślił też, że należałoby zmienić ustawy dotyczące kontroli nad służbami specjalnymi. – W Sejmie, tak jak w Wielkiej Brytanii, musi być międzypartyjna (ale bez przewagi rządzących) komisja, która będzie miała szczególne uprawnienia, pozwalające kontrolować służby – dodał.

Atak na Dudę

W rozmowie pojawił się też wątek obecnej, już kończącej się, kadencji Dudy. Borowski nie ma złudzeń – obecny prezydent źle wypełnia swoją funkcję.

– Prezydent Duda nie reaguje na konflikty. Przeciwnie, podgrzewa sytuację. Jego wypowiedzi o sędziach są skandaliczne. Rozumiem, że pomysłodawcą reform był pan Ziobro, pan Kaczyński i to ich odpowiedzialności nie umniejsza. Ale ostatnią instancją powinien być prezydent. Andrzej Duda nie zdał egzaminu – podsumował Borowski.

Służby a kampania

Czy jednak – powracając do głównego wątku – faktycznie politycy opozycji powinni dziś obawiać się inwigilacji ze strony służb? Cały czas żyjemy co prawda w kraju, gdzie istnieją przepisy prawne, które regulują, kiedy te ostatnie mogą kogoś podsłuchiwać, ale historia zna przypadki, gdy rządzący naginali prawi, by osiągać swoje osobiste korzyści.

Dziś stawka jest bardzo wysoka. Jak wielokrotnie podkreślamy na naszym portalu, PiS gra niemal o wszystko. Jeśli Duda przegra walkę o Pałac Prezydencki, partia znajdzie się na prostej drodze ku całkowitej katastrofie. Nie ma już Senatu, rządzenie bez prezydenta będzie jeszcze trudniejsze. Z kolei w Zjednoczonej Prawicy trwa ponoć walka pomiędzy Ziobrą a resztą polityków. Czy w takich okolicznościach można spodziewać się radykalnych kroków ze strony obozu władzy?

Kmicic z chesterfieldem

O Polexicie zadecydował Jarosław Kaczyński. Będzie.

Pytanie jest: kiedy wyjdziemy z Unii Europejskiej? A może zostaniemy po prostu wypchnięci, zmarginalizowani i skutecznie będą odbierane Polsce nabyte prawa członkowskie, jak choćby Schengen (UE bez granic).

Kaczyński (świadomie pisze jego nazwisko, a nie PiS, bo 99,9% tej partii to złamasy i karierowicze, najczęściej o niskim IQ) ma dwa problemy do rozwiązania.

Pierwszy. Przygotować opinię publiczną, że Bruksela jest zła, czyha na odebranie suwerenności Polski. Nazwijmy: pisowskiej PL.

A drugi. Tak zniszczyć społeczeństwo obywatelskie, aby stało się zmarginalizowane, Polacy zaś traktowali rzeczywistość: jak urządzić się w tej dupie.

Może jest i trzeci problem. Acz uważam, że jest on ukryty, niejawny, zaś Tomasz Piątek twierdzi, że cała pisowska wierchuszka wypełnia polecenia Kremla.

Może nie wypełnia, ale dzieje się tak, jakby życzenia Kremla były spełniane.

Walka PiS z Polakami przebiega wielotorowo: bezprawiem, zastraszaniem, przekupstwem, a czynią to Ziobro, Morawiecki (mitoman i superkłamczuch), Gowin et consortes.

View original post 316 słów więcej

 

Komisja Europejska sadza PiS w oślej ławce

Komisja Europejska wystąpiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o zamrożenie tzw. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

KE zareagowała na pomysł polityków PiS polegający na dyscyplinowaniu sędziów.

Członków Izby Dyscyplinarnej wybierał tzw. neoKRS, złożony z politycznych nominatów.

– Komisja Europejska zdecydowała poprosić TSUE o nałożenie tymczasowych środków nakazujących polskiemu rządowi zawieszenie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Pozostajemy w gotowości zaangażować się w konstruktywny dialog z Polską w oparciu o uczciwość i szacunek – oświadczyła Vera Jourova z Komisji Europejskiej.

Dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon poinformowała o decyzji Komisji Europejskiej za pośrednictwem Twittera.

– Siła determinacji społeczeństwa obywatelskiego – komentuje zachowanie KE adwokat Sylwia Gregorczyk-Abram.

– Zawiesić tzw. Izbę dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Wsadzać kije w szprychy niszczycieli konstytucji gdzie się da i ile razy się da! – apeluje do KE naczelny Newsweeka Tomasz Lis.

– Jeżeli TSUE zabezpieczy wniosek Komisji Europejskiej poprzez zamrożenie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, to będą tego dwie poważne konsekwencje: po pierwsze będzie oznaczać to koniec deformy sądowej PiS, po drugie UE stanie się bardziej federacją – ocenia mec. Roman Giertych.

– Polski przypadek stał się testem, żeby sprawdzić, czy można stworzyć sądownictwo w stylu sowieckim w państwie członkowskim Unii Europejskiej, w którym kontrola sądów, prokuratorów i sędziów leży w rękach władzy wykonawczej jednej partii. Mamy 2020 rok – wypowiadał się prawnik prof. Laurent Pech w czasie dzisiejszej debaty w Senacie.

Kamila Gasiuk– Pihowicz (posłanka): Wniosek o środki zabezpieczające do TSUE jest powodem do radości – Komisja Europejska staje w obronie prawa polskich obywateli do niezależnego sądu. System dyscyplinujący sędziów stworzony przez PiS to system partyjnego nadzoru i wywierania presji na niezależnych sędziów. Powinien jak najszybciej przestać obowiązywać”.

Radosław Sikorski (europoseł): Praworządność jest w interesie narodowym Polski, jej brak to marzenie naszych wrogów i jednego żądnego władzy nieudacznika”.

Reakcje internautów:

I to jest dobra wiadomość”.

Dobra wiadomość! Daleko zaszliśmy, że musimy cieszyć się z takich wydarzeń”.

Nowa szefowa Leyen zdeterminowana w sprawie praworządności. Poważny problem dla PiS. Pora się obudzić i zrozumieć czym jest niezależność”.

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

Sędziowie coraz lepiej sobie radzą z bezprawiem pisowskim. Niewątpliwie na uwagę zasługuje sędzia Paweł Juszczyszyn – bohater naszych czasów.

Jak to kiedyś w kampanii prezydenckiej we Francji jeden z kandydatów powiedział: – Wszyscy razem nakopiemy im w dupę.

I tak trzeba nakopać PiS-owi. A w najbliższych wyborach nakopać w Dupę. Przepraszam: w Dudę.

Sędzia, któremu minister sprawiedliwości skrócił delegację w związku z nakazaniem Kancelarii Sejmu przedstawienia list poparcia członków nowej KRS, zaskarżył pismo resortu w tej sprawie. Paweł Juszczyszyn domaga się stwierdzenia bezskuteczności odwołania ze względu na naruszenie jego niezawisłości sędziowskiej.

Więcej o Juszczyszynie, który przywraca wiarę w praworządność – czytaj tutaj >>>

System, w którym wola ludu uzasadniałaby autokratyczne rządy, jest marzeniem wielu ruchów populistycznych, ale w naszym kraju jest niebezpiecznie blisko do jej realizacji. Dobrze, że opozycja obudziła się z czteroletniego snu i zaczyna myśleć o jasnej linii programowej. Co powinna teraz zrobić? Pisze politolog i kulturoznawca prof…

View original post 222 słowa więcej

 

Katolicka indoktrynacja w szkole

Rodzice uczniów szkoły podstawowej w Lisowie (woj. śląskie), powołując się na religię, domagali się usunięcia z listy lektur „Harrego Pottera”. Poloniści i dyrekcja, choć książki bronili, ulegli naciskom. W środowisku nauczycieli zawrzało. „To niebezpieczna ingerencja w proces dydaktyczny i ograniczenie autonomii nauczyciela”

„W związku z naszymi przekonaniami religijnymi wnosimy petycję (…) o całkowite zniesienie lektury „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” J.K. Rowling z zajęć języka polskiego w naszej szkole” — napisali w październiku 2019 r. rodzice uczniów szkoły podstawowej w Lisowie (woj. śląskie) do dyrektorki Katarzyny Adamik.

Posiłkując się m.in. opiniami egzorcystów, wskazywali, że kultowa książka dla dzieci i młodzieży opisuje praktyki okultystyczne i satanistyczne. Lektura ma według nich zamykać młodych czytelników w świecie „przemocy, grozy, przekleństw i uroków”.

„My, jako katoliccy rodzice, nie możemy pozwolić, by treści książki infekowały umysły i dusze naszych dzieci”

— pisali.

Potter znika z listy lektur „w trosce o dobro dzieci”

Niespełna tydzień później dyrekcja odpowiedziała na apel straszący szkolną lekturą. Na sześciu stronach dokładnie wytłumaczyła absurd żądań rodziców. Odwołując się do przekonań religijnych, wskazała, że Kościół Katolicki nigdy nie wydał oficjalnego stanowiska ws. serii książek o przygodach magów. Cytowała też pozytywne recenzje ludzi związanych z Kościołem m.in. ks. Janusza Królikowskiego z Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, który wprost mówił, że:

  • czytanie książek o Harrym Potterze nie jest niebezpieczne;
  • dzieci potrafią odróżnić fikcję od rzeczywistości;
  • a wiele przykładów postaw prezentowanych w książce ma niewątpliwy walor edukacyjny.

Poloniści wskazali też, że włączenie „Harrego Pottera” do listy lektur nastąpiło na życzenie samych dzieci, a omawianie lektur bliskich ich zainteresowaniom, pozwala walczyć z niechęcią do czytania i podnosi kompetencje uczniów. Podkreślili też

wychowawcze walory lektury m.in. wartość przyjaźni, miłości i lojalności oraz aspekt równościowy – niedzielenie uczniów ze względu na pochodzenie i status materialny.

Mimo to „w trosce o dobro dzieci” grono pedagogiczne i dyrekcja zdecydowały, że „Harry Potter” zniknie z listy lektur.

„Szanując prawo rodziców do wychowywania dzieci według własnego światopoglądu i przekonań religijnych, jesteśmy przerażeni tym, w jakie dyskusje zostały wciągnięte dzieci” — napisali.

„Wyrażamy ubolewanie, że rodzice nie doceniają nauczycielskiej troski o wszechstronny rozwój uczniów. Naszym zdaniem zostaną oni pozbawieni możliwości poznania książki znanej na całym świecie, a tym samym niejako wykluczeni z uczestniczenia w poznawaniu szeroko pojętej kultury” — dodali.

Lisów – niebezpieczny precedens

Rodzice uczniów z Lisowa podpierali się art. 48 Konstytucji, który mówi o prawie do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. W tej sytuacji granice ingerencji zostały jednak przekroczone. Rodzice domagali się korekty w programie dydaktycznym, a ten zgodnie z ustawą prawo oświatowe zależy od nauczyciela.

„Nauczyciel w Polsce w kwestii dydaktyki ma pełną autonomię, a jego podporą jest podstawa programowa. To ona wskazuje, co nauczyciel zrealizować musi, a resztę treści może swobodnie rozszerzać.

Rodzice posyłając dziecko do szkoły naturalnie zdają się na kwalifikacje i mądrość nauczyciela”

— tłumaczy OKO.press Anna Schmidt-Fic, nauczycielka z Poznania, członkini grupy „Protest z Wykrzyknikiem”.

Sztywne granice między dydaktyką a wychowaniem są gwarantem funkcjonowania szkoły. „Wyobraźmy sobie, że rodzic ma prawo zmienić każdy element programu dydaktycznego. Jednym przeszkadza Harry Potter, innym ewolucja, jeszcze inni woleliby, żeby z historii wymazać kilka skomplikowanych postaci.

W ten sposób dojdziemy do punktu, w którym uczniowie pod kołdrą z latarkami będą zdobywać wiedzę z ksiąg zakazanych, a nauczyciel będzie na smyczy przekonań i widzimisię rodziców”

— dodaje Schmidt-Fic.

Nauczycielu, odwagi!

Dyskusja o Lisowie rozgrzała nauczycielskie fora internetowe. Uważają oni, że szkoła nie powinna ugiąć się pod absurdalnymi żądaniami rodziców. Schmidt-Fic jest przekonana, że na decyzję dyrekcji i grona pedagogicznego w dużej mierze wpłynęła sytuacja polityczna.

„Co rusz odbieramy agresywne komunikaty ze strony Ministerstwa Edukacji i kuratoriów oświaty, które straszą kontrolami i zachęcają rodziców do cenzorowania nauczycieli” — tłumaczy nauczycielka i dodaje, że boi się, że podobne sytuacje będą antagonizować nauczycieli i rodziców, którzy powinni ze sobą współpracować.

„Rodzice coraz częściej kwestionują dobór podręczników i pojedyncze decyzje nauczycieli. Spotykamy się z tym na co dzień. Musimy jasno wytyczyć granice ingerencji, ale jednocześnie pokazać pola współpracy. To kwestie wychowawcze są tymi, w których powinien odbywać się realny dialog” — tłumaczy Schmidt-Fic.

A od nauczycieli domaga się odwagi. „Szkoła nie może sobie dziś pozwolić na postawy koniunkturalne. Musimy bronić tego, co po reformie nie zostało zepsute.

Jedną z tych wartości niewątpliwie jest nauczycielska autonomia, która pozwala kształcić młodzież z poszanowaniem przeszłości, ale przede wszystkim ku przyszłości. Nie dajmy sobie tego odebrać”.

Kmicic z chesterfieldem

Politycy PiS, a za nimi TVP, nie przestają mówić o socjalnych osiągnięciach rządu – to ma być wciąż jeden z filarów „dobrej zmiany”. Ale czy faktycznie jest się czym chwalić? 2019 rok przyniósł trzy zaniechania w polityce PiS, które uderzają w biednych

Pierwsze 3 lata rządów PiS w polityce społecznej przynajmniej pod jednym względem były przełomowe: żaden z poprzednich rządów nie umieścił “socjalu” w centrum swojej opowieści politycznej.

Tymczasem “rodzina 500 plus” zdominowała debatę w Polsce, dziwnie mieszając się przy tym z kwestią praworządności. Choć politycy głównych partii opozycji zaakceptowali program, a przynajmniej nauczyli się nie potępiać go w czambuł, to część ich wyborców niezmiennie jest zdania, że polska demokracja została “sprzedana za 500 plus”, a transakcji dokonali wyborcy PiS.

Władza przy pomocy TVP wykorzystuje te emocje, strasząc, że rządy opozycji oznaczają odebranie zdobyczy socjalnych ostatnich lat: wysokiego świadczenia na każde dziecko i niższego wieku emerytalnego. W tej opowieści rządy…

View original post 1 070 słów więcej

 

Dyletanctwo PiS. Mocny wpis Giertycha

„Osamotnieni” – mocny wpis mec. @GiertychRoman o dyletanctwie PiS i położeniu Polski.

O fałszerstwie Putina >>>

Kmicic z chesterfieldem

Wybitny konstytucjonalista prof. Tomasz Tadeusz Koncewicz pisze o zaletach obowiązującej konstytucji, gdyby ją zmieniono, to tylko na gorsze w obecnej sytuacji politycznej.

Za Konstytucją z 1997 roku warto codziennie oddawać swój głos i ją praktykować. Musimy pamiętać, że ta Konstytucja nam Polakom się po prostu udała. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej.

Cały tekst prof. Koncewicza tutaj >>>

Kapitalny esej Piotra Gajdzińskiego o politycznym gangsterze, o tym jak w Polsce instalowany jest zamordyzm.

Im większy polityczny gangster, tym głośniej krzyczy o patriotyzmie, godności, narodowych krzywdach i wrogach ojczyzny, próbujących za zagraniczne srebrniki zatrzymać marsz ku świetlanej przyszłości. Ta retoryka w sprzyjających okolicznościach jest skuteczna, bo duże grupy społeczne zawsze czują się obdarte z godności, zlekceważone i skrzywdzone. Wystarczy tylko podpalić ogień

Esej Gajdzińskiego tutaj >>>

Politycy niemal wszystkich niemieckich partii krytycznie oceniają przyjętą w Polsce nową ustawę dyscyplinującą sędziów i domagają się od Brukseli wyciągnięcia konsekwencji.

Cały news o izolowaniu Polski pisowskiej od unijnych pieniędzy. Nie…

View original post 105 słów więcej

 

Macierewicz jak Putin. Przypadek? Nie sądzę

O fałszerstwie Putina >>>

Kmicic z chesterfieldem

Powinniśmy jak najszybciej zdekoncentrować sytuację medialną w Polsce, ponieważ ona nie spełnia standardów europejskich” – podkreśla minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Piotr Gliński mówiąc o planach kierowanego przez siebie resortu na najbliższe lata.

Minister zaznaczył, że stosowny projekt jest już od dawna gotowy i czeka tylko na odpowiednią polityczną decyzję. Partia rządząca od początku twierdzi, że media w Polsce, a w szczególności prasa, są opanowane przez koncerny zagraniczne, co wpływa na wolność owych mediów.

Z tą opinią nie zgadza się między innymi były prezes TVP, członek Rady Mediów Narodowych, Juliusz Braun. „To, co mówi minister Piotr Gliński można czytać jako pogróżki pod adresem mediów. Rząd chce po prostu osłabić silne media” – mówi Braun w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl, dodając, że „w Polsce „tak naprawdę nie ma zmonopolizowanych mediów. Widocznie minister kultury jest źle poinformowany.”

Poza planami dekoncentracji mediów, kierowane przez Glińskiego ministerstwo kultury w ciągu najbliższych…

View original post 1 513 słów więcej

 

Kidawa-Błońska, Trzaskowski i Jachira

Kmicic z chesterfieldem

Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla PAP udowadnia, że albo nie rozumie, czym są pytania prejudycjalne, albo udaje, że nie rozumie. Przedstawia triumfalną narrację o rzekomo korzystnym dla PiS wyroku TSUE z 19 listopada. Zaciekle broni nowej KRS i znów atakuje sędziów

Premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z PAP przedstawił zdumiewającą interpretację wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada. Oczerniał też sędziów, którym zarzucał politykierstwo i bronienie swoich przywilejów.

Morawiecki to kolejny obok prezydenta Andrzeja Dudy, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz wiceministra sprawiedliwości Sebastiana Kalety polityk najwyższego szczebla, który nastawia opinię publiczną przeciwko sędziom stosującym się do wyroku luksemburskiego Trybunału.


Politycy i media wspierające „reformę” sądownictwa nasiliły ataki na sedziów po wyroku TSUE. W takiej sytuacji obywatelskim obowiązkiem jest okazanie solidarności z sędziami, którzy są dziś w Polsce poddawani naciskom i represjonowani za orzekanie zgodnie z literą prawa oraz stosowanie się do orzeczeń najważniejszego sądu UE.

W niedzielę 1 grudnia…

View original post 2 475 słów więcej

 

Post Navigation