Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Samuel Pereira”

Kaczyński – specjalista od wykorzystywania śmierci. Co się stanie, jak on umrze?

– Mamy też to wydarzenie tragiczne, wyjątkowo smutne. Odszedł nasz stary kolega, wieloletni towarzysz naszej drogi. Prawie 30 lat. Odszedł przedwcześnie, nagle. Odszedł w szczególnych okolicznościach. Majestat śmierci nie pozwala mi dzisiaj o tym mówić, ale trzeba będzie o tym powiedzieć, bo to nie był przypadek, że akurat dzisiaj, że akurat teraz – mówił Jarosław Kaczyński podczas konwencji PiS w Kielcach. Jak zaznaczył lider partii rządzącej, „ponieśliśmy naprawdę ogromną stratę”.

Wczoraj wieczorem umarł Szyszko, a przedwczoraj mówił:

O śmierci polityka PiS poinformował na Twitterze prezydent Andrzej Duda:”Bardzo smutna, niespodziewana wiadomość. Dziś przed południem odszedł Pan Prof. Jan Szyszko. Naukowiec i polityk ale przede wszystkim dobry i życzliwy Człowiek, pasjonat przyrody, którego darzyłem wielką sympatią i szacunkiem. Fiat Voluntas Tua… RiP”.

– Smutny jest ten rok, odchodzą wspaniali, prawi, kochający Polskę ludzie: premier Jan Olszewski, marszałek senior Kornel Morawiecki, teraz prof Jan Szyszko. R.I.P – wypowiada się propisowska dziennikarka Dorota Kania.

Krystyna Pawłowicz (PiS): „Kochany Panie Profesorze Janie SZYSZKO, dlaczego nas teraz opuściłeś? Polska przyroda, lasy, ptaki i przyjaciele – płaczemy… TVN pewnie się cieszy, wczoraj wieczorem wściekłe szczuli na profesora Szyszkę. Profesor, jako Człowiek wrażliwy tego już nie mógł znieść. Zaszczuliście kolejnego wybitnego Patriotę. Cieszycie się TVN co?”.

– Kpiny z profesora Szyszki teraz przejdą do wstydliwej historii… Nie zasłużył na to, co Go spotkało w związku ze zwalczaniem kornika. Nie zasłużył też na taką bezwzględną szyderę z powodu swoich poglądów na rolę kobiety w rodzinie – komentuje była szefowa Wiadomości TVP Marzena Paczuska.

Beeta Szydło (europosłanka PiS): „Prof. Jan Szyszko był Ministrem Środowiska w moim rządzie. Człowiek zasad i wartości. Całym sercem ukochał Polskę. Wielki pasjonat przyrody. Cześć Jego Pamięci!”

Małgorzata Kidawa Błońska (KO): „W trasie po Polsce zaskoczyła nas smutna wiadomość o śmierci ministra Jana Szyszko. Składamy najszczersze kondolencje rodzinie i bliskim”.

Reakcje internautów:

Do ostatnich chwil walczył o to, żeby wyrżnąć jak najwięcej lasów i wystrzelać jak najwięcej zwierząt. Zasłużony dla sprawy towarzysz. Należy się patriotyczny pogrzeb, np. 13-tego, transmisja live o 6:00″.

A czy trumna będzie wystawiona w sejmie?”.

Odleciał właściciel starej stodoły wartej parę milionów, pasjonat wyżynania przyrody…pasjonatem został w przekazie dnia PiSS. Teraz temperatura w piekle podniesie się o kilkanaście stopni…pasjonat będzie palił pod kotłem tylko drewnem”.

Trzy sprawy posłanki Pawłowicz, trzy razy ten sam sędzia. „Niesamowite szczęście”

Kmicic z chesterfieldem

To jeden z wielu komentarzy po debacie wyborczej w TVN 24. Wzięli w niej udział Marcin Horała z PiS, Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej, Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL, lider Lewicy Razem Adrian Zandberg oraz Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Horała w ostatniej chwili zastąpił wyznaczonego przez PiS do udziału w tej debacie Jacka Sasina: „Pierdyknęło” rzekł w debacie wyborczej wicepremier J. Sasin – „Nowe elyty…”. Niewiele brakowało, a nikt z PiS nie pojawiłby się w studiu TVN, o czym przebąkiwał wicerzecznik partii Radosław Fogiel.

W trakcie wczorajszej debaty Horała skarżył się, że pozostali uczestnicy mieli… więcej czasu niż on. – „Jedno w PiS jest stałe i niezmienne: narracja oparta na kłamstwie”; – „I prawie płacze, że tak się wszyscy uwzięli na niego. No cóż, warunki cieplarniane dla PiS tylko w TVP”; – „Biedak przyszedł do niezależnej telewizji i okazało się, że musi odpowiadać na konkretne pytania, a nie bajki…

View original post 1 781 słów więcej

 

Polaku, zdychaj, proponuje PiS po antychrześcijańsku, więcej będzie dla Kaczyńskiego i klechów

Waldemar Kuczyński odniósł się do decyzji Ministerstwa Zdrowia ws. tzw. „Bilansu Seniora”.

Program badań profilaktycznych dla seniorów nie podoba się rządzącym politykom PiS.

Mogą wręcz skutkować nad wykrywalnością poszczególnych jednostek chorobowych, co może przyczyniać się do pogłębienia trudności w dostępie do świadczeń NFZ (zwiększenie kolejek do specjalistów) oraz negatywnie wpływać na pacjenta, powodując niepokój i dyskomfort związany z fałszywie pozytywnym wynikiem badań – zaopiniował dr Roman Topór-Mądry prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (podległej pod Ministerstwo Zdrowia, prezesem jest od 2017 roku).

Kmicic z chesterfieldem

Jeśli ktoś uważał wybór Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na twarz kampanii Koalicji Obywatelskiej za kontrowersyjny, dziś musi zmienić zdanie. Kandydatka na premiera z ramienia PO i sojuszników cieszy się sporą popularnością w gronie elektoratu.

Tak przynajmniej wynika z sondażu Instytutu Badań Pollster, przeprowadzonego na zlecenie Super Expressu. “Wygląda na to, że wyznaczenie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jako kandydatki Koalicji Obywatelskiej na szefową rządu było strzałem w dziesiątkę – czytamy w sobotnio-niedzielnym wydaniu “Super Expressu”.

Taką premier chcemy?

Instytutu Pollster wykazał w badaniu, że na Kidawę-Błońską jako premiera chce głosować aż 20 proc. ankietowanych, zaś na Grzegorza Schetynę – 2 proc. “To prawdziwy nokaut” – twierdzą dziennikarze “SE”.

Jakby emocji było za mało, po chwili dodają: “Nie dość, że Kidawa-Błońska miażdży Schetynę, to jeszcze wytrwale goni Mateusza Morawieckiego. W naszym sondażu różnica między nią a obecnym szefem rządu wynosi 4 pkt proc”. Według Instytutu Pollster Mateusza Morawieckiego w roli szefa rządu widzi nadal 24…

View original post 1 798 słów więcej

 

Odloty Kuchcińskiego

Co najmniej 109 lotów w 16 miesięcy, najczęściej między Warszawą a Rzeszowem, gulfstreamem, casą i śmigłowcem Sokół zamówiła Kancelaria Sejmu dla marszałka Marka Kuchcińskiego, tak wynika z dokumentów, do których dostęp uzyskał portal tvn24.pl. Według byłego inspektora Sił Zbrojnych gen. Tomasza Drewniaka żaden polityk nie latał wcześniej tak często.

Dokumenty potwierdzające loty polityka PiS portal otrzymał od posłów Platformy Obywatelskiej, którzy uzyskali je w wyniku kontroli poselskiej w Dowództwie Generalnych Rodzajów Sił Zbrojnych. Obejmują one okres od połowy marca 2018 do połowy lipca 2019 roku. Z ponad 400 stron dokumentów wynika, że Kancelaria Sejmu zamówiła dla marszałka 47 lotów na trasie Warszawa Okęcie – Rzeszów Jasionka i 56 z Rzeszowa do stolicy.

Próbę zdobycia dokumentacji lotów o statusie HEAD odbytych przez Marka Kuchcińskiego na pokładzie rządowego gulfstreama, podjęli Jan Grabiec, Marcin Kierwiński i Sławomir Nitras. Była to reakcja na doniesienia o nadużywaniu przywilejów przez marszałka, który rządowym samolotem miał wielokrotnie podróżować z rodziną z Warszawy do Rzeszowa i z powrotem. „Rzeczpospolita” twierdzi nawet, że Kuchciński nie zawsze był obecny podczas tych kursów. Czasami z samolotu wysiadały tylko jego dzieci. Tak przynajmniej wynika z relacji pracowników lotniska, na które powołuje się dziennik. Centrum Informacyjne Sejmu (CIS) zaprzeczyło jednak tym informacjom.

KPRM nic nie wie

Tymczasem politycy PO zwrócili się z prośbą o ujawnienie liczby lotów i listy pasażerów do kancelarii premiera – głównego dysponenta pojazdów, którymi podróżują najważniejsze osoby w państwie. Niestety kontrola poselska zakończyła się fiaskiem. Przedstawiciele szefa rządu, co prawda, wysłali do członków Platformy „cały pakiet dokumentów”. Brakowało w nich jednak informacji, o które wnioskowali opozycjoniści. Co więcej, przedstawiono dokumenty jedynie z ostatnich trzech miesięcy. KPRM twierdzi, że w posiadaniu dokładnych i kompletnych danych jest Kancelaria Sejmu. „Platforma Obywatelska musi sobie z tego zdawać sprawę. To kontynuowanie pewnego teatru politycznego w tym zakresie. Posłowie dostali wszystkie dokumenty, które udało się zgromadzić w ciągu kilku godzin roboczych” – powiedział rzecznik rządu Piotr Mueller.

Sławomir Nitras uznał te tłumaczenia za wymijające i skandaliczne. W dodatku wyraził zdumienie tym, że w instytucjach nadzorujących rządowe podróże panuje kompletny i niemożliwy do skontrolowania chaos. „Nie ma instytucji, która wie, kto gdzie lata. Cztery kancelarie są upoważnione, ale nie ma jednego miejsca, gdzie można się dowiedzieć, kto korzysta. Wydaje mi się, że »bałagan« to właściwe słowo. Nie wiemy jednak, czy »bałagan« jest pozorny. Nie chce nam się wierzyć, że nikt w państwie tego nie kontroluje. Im dłużej będziemy czekali na te dokumenty, tym gorzej będzie to świadczyć o państwie polskim. Do przyszłej środy kancelaria zobaczy, jakimi dokumentami dysponuje i je nam udostępni – zapewnił poseł.

Posłowie PO są oburzeni nie tylko stanowiskiem KPRM, a także milczeniem Kuchcińskiego, który do tej pory nie zabrał głosu w związku z doniesieniami na swój temat. Politycy opozycji zapowiadają, że „będą drążyć” dalej i poszukają informacji o podróżach marszałka u innych źródeł. Istnieje bowiem podejrzenie, że lista lotów może być dłuższa, niż początkowo zakładano. „To, co dziś dostaliśmy, nie odpowiada na nasze pytania. Ze zdziwieniem przyjmujemy, że dziennikarze zajmują się sprawą od tygodnia, a w kancelarii premiera nie ma dokumentów. Widać, że nie ma chęci do wyjaśnienia tej sprawy. Tym niemniej już dzisiaj zapowiadamy, że wystąpimy w trybie kontroli poselskiej do Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Wystąpimy także do Służby Ochrony Państwa. My tej sprawy nie zostawimy” – mówi cytowany przez „Wyborczą” poseł Kierwiński.

Będzie dymisja?

Przypomnijmy, że sprawa ciągnie się od kwietnia. Wówczas o korzystanie z rządowego samolotu bez skutku pytali Kuchcińskiego dziennikarze „Gazety Wyborczej”.

Później Sławomir Nitras ujawnił dokumenty, z których wynika, że Kuchciński odbył 5 podróży rządowym gulfstreamem. Okazało się jednak, że lotów było w sumie 23. Tak wynika z komunikatu Centrum Informacyjnego Sejm, które podało w miniony poniedziałek, że Kuchciński (na polecenie Jarosława Kaczyńskiego) wpłacił za te podróże 15 tys. zł na cele charytatywne (Caritas i klinikę Budzik). To zwrot za wspomniane loty z rodziną na trasie Warszawa – Rzeszów i Rzeszów – Warszawa. Jak wyliczono wysokość tej „rekompensaty”? Jako podstawę przyjęto kwotę 572,40 zł, której używa się używaną do ryczałtowych rozliczeń z LOT-em. Tyle Sejm i Senat płacą za przeloty posłów i senatorów bez względu na trasę. Dziennikarze „Wyborczej” widzą w tym jednak sporo nieścisłości. „Problem w tym, że lot rządowym gulfstreamem w procedurze HEAD jest znacznie droższy od standardowego połączenia”.

Sprawa nadal jest w toku, a do Sejmu wpłynął wniosek o odwołanie Marka Kuchcińskiego z pełnionej funkcji. Jak wynika z opublikowanego właśnie harmonogramu pracy parlamentu, dymisja marszałka będzie omawiana na posiedzeniu plenarnym w dniu 9 sierpnia.

Opozycja blisko PiS [SONDAŻ]

Kmicic z chesterfieldem

Wieść o niedzielnym pobiciu księdza w zakrystii szczecińskiej bazyliki obiegła opinię publiczną lotem błyskawicy. Prawicowe media i TVP podniosły raban, że sprawcy chcieli wykraść szaty liturgiczne, gdyż chcieli odprawić “homoseksualny ślub”. Ksiądz miał im zagrodzić drogę, odmówić wydania szat, za co został przez chuliganów dotkliwie pobity. Obrażenia były na tyle poważne, że wymagały interwencji chirurgicznej.

Okazuje się jednak, że napadnięty ksiądz Aleksander Ziejewski stanowczo zaprzeczył wersji zdarzeń, którą usilnie próbują lansować TVP i cały szereg prawicowych portali.

Mianowicie, pobity duchowny w rozmowie z dziennikiem Fakt stwierdził, że: “Nie mogę tego potwierdzić, niczego takiego nie słyszałem”. 

Okazuje się zatem, że po raz kolejny kłamliwa narracja mediów narodowych zostaje z dziecinną łatwością obnażona, zaś wszystko wskazuje na to, że ksiądz został napadnięty przez chuliganów, którzy nie mają nic wspólnego z tak znienawidzonym przez władzę środowiskiem LGBT.

Dla przypomnienia TVP jak i prawicowe media opublikowały relację rzekomych świadków zdarzenia, z których…

View original post 1 532 słowa więcej

 

Mendy dziennikarskie i inne pisowszczyzny

Wojciech Maziarski wypowiedział się na temat pracowników TVP Michała Rachonia i Samuela Pereiry.

Marek Migalski wypowiedział się na temat wydarzeń w programie Woronicza 17, w czasie którego politycy opozycji opuścili studio.

PiS nie odpuszcza i realizuje konsekwentnie swój program spotkań w całej Polsce, by przypomnieć o swoich dokonaniach i przekonać Polaków, że nic lepszego od obecnie rządzącej partii nie mogło ich spotkać. O tym, że nie są to spotkania łatwe przekonała się była premier Beata Szydło w Zakopanem.

Zaczęło się od pytania jednej z mieszkanek Zakopanego o wysokość pensji pani Szydło, która w jej przekonaniu nie spełnia swoich obowiązków oraz gdzie podziały się te 600 mln zł przeznaczonych dla niepełnosprawnych. To co niewygodne pani Szydło pominęła milczeniem. Natomiast ochoczo zwróciła uwagę, że PiS podniósł już rentę socjalną oraz planuje ułatwienia w dostępności do leków i środków rehabilitacyjnych.  Jednocześnie umiejętnie przeszła do pokazania, jak PiS- owi na sercu leżą niepełnosprawni i stąd teraz prace nad zmianą w systemie orzecznictwie ZUS.  Według niej, poprzedni rząd zawalił sprawę i teraz „mamy taką sytuację w Polsce, że jest kilka grup niepełnosprawnych, które są różnie traktowane i mają różne możliwości funkcjonowania i to musimy zmienić. Nie może być tak, że są jedne grupy niepełnosprawnych nastawiane przeciwko drugim, a do tej pory decyzją poprzedniego rządu właśnie tak się działo”.

Padło też pytanie o amerykańską ustawę 447, która mówi czy i na jakiej podstawie obywatele amerykańscy pochodzenia żydowskiego mogą ubiegać się o niewypłacone odszkodowania za Holocaust. Weryfikacja dotyczy też i Polski. Pani Szydło jednak uspokaja. Dopóki rządzi PiS nie ma żadnego zagrożenia, a wszelkie obawy, że my komuś coś, nie mają podstaw.

Nie obyło się oczywiście bez odniesienia do 500 Plus, które faktycznie zlikwidowało biedę wśród dzieci i „żaden rząd nie odważy się już tego cofnąć”.  Nieopacznie pani Szydło nieco namieszała, bo jak zauważył dziennikarz Przemysław Henzel na Twitterze „To ciekawe słowa z uwagi na to, że to właśnie politycy PiS straszą, że jak opozycja wygra wybory to „zabierze ludziom 500+”.
Ale opozycja podkreślała wielokrotnie, że nie zlikwiduje 500+. Pani Szydło sprawiła dziś więc poważny kłopot PiS-owi, bo potwierdziła słowa opozycji”.

Przekaz z tego spotkania płynie jeden. Dopóki PiS jest u władzy, naród może spać spokojnie. Wszelkie zarzuty nie mają pokrycia w rzeczywistości, bo nikt tak nie zadba o Polaków jak obecna partia rządząca. Zamiast więc czepiać się, uszanujmy prawo i sprawiedliwość w wersji PiS. Radujmy się, że mamy wreszcie rząd, który o nas dba i przestańmy szukać „dziury w całym …”, bo lepiej niż teraz nam być nie może.

To ewidentne obejście prawa, bezprecedensowa sytuacja. Antoni Macierewicz jest dziś szeregowym posłem i szefem podkomisji smoleńskiej pracującym społecznie. Ochronę Żandarmerii Wojskowej, zgodnie z prawem może mieć tylko minister i podsekretarz stanu” – stwierdził Tomasz Siemoniak, były minister obrony za rządów PO–PSL. Były szef MON Antoni Macierewicz wciąż jest chroniony i wożony przez Żandarmerię Wojskową. Jego ochrona może kosztować dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie – podaje „Rzeczpospolita”. O przyznaniu Macierewiczowi takich przywilejów zdecydował obecny szef MON Mariusz Błaszczak.

Rzecznik Żandarmerii Wojskowej nie odpowiedział na pytania rp.pl., dotyczące ochrony Macierewicza – „Szczegółowy zakres ochrony jest informacją niejawną. Żołnierze Żandarmerii Wojskowej realizują czynności ochronne w ramach działalności służbowej” – powiedział ppłk Artur Karpienko. Nie podał także, czy Macierewiczowi przysługuje ochrona z powodu prac w podkomisji smoleńskiej czy też z innego powodu. Jak zauważa rp.pl, szefom Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych nigdy nie przysługiwała żadna forma ochrony czy służbowe auto.

Jednak jeśli Macierewicz ma tzw. ochronę bezpośrednią, czyli 24-godzinną ochronę uzbrojonego żandarma plus auto z kierowcą, to według „Rz” – wymaga to zatrudnienia 10 funkcjonariuszy miesięcznie. Średnia pensja żandarma wynosi ponad 5 tys. zł brutto. Do tego trzeba jeszcze doliczyć koszty związane z samym samochodem. – „To może kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie” – uważa Siemoniak.

W sobotę, na konferencję naukową o Marksie – zorganizowaną na terenie ośrodka wypoczynkowego Uniwersytetu Szczecińskiego w Pobierowie (woj. Zachodniopomorskie) – wkroczyła policja. Wszystko po to by sprawdzić, czy wydarzenie nie jest związane z „działalnością antynarodową” w rozumieniu ustawy o IPN lub czy nie spełnia znamion propagowania totalitarnych praktyk zgodnie z zapisem w konstytucji – tłumaczył portalowi Strajk.eu jeden z prelegentów, redaktor pisma „Nowa Krytyka” Tymoteusz Kochan.

„Policjanci robili zdjęcia wystawionym publicznie egzemplarzom czasopisma naukowego i zadawali pytania dotyczące tego, co dzieje się podczas konferencji – powiedział Kochan. „Funkcjonariusze sami czuli się nieswojo, ale twierdzili, że wypełniają po prostu rozkaz. Jakby nie patrzeć jest to bardzo bezpośrednia interwencja i przemoc co najmniej symboliczna przeciwko środowisku i tematyce – podkreślił. „Witamy w polskiej demokracji” – skomentował na Facebooku.

W ramach półgodzinnej interwencji na terenie ośrodka uczelnianego policjanci spisali jeszcze dane jednego z organizatorów wydarzenia, profesora Jerzego Kochana, pracownika naukowego Instytutu Filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim.

Czym tymczasem zajmowali się uczestnicy konferencji? Wysłuchali referatów m.in. o przestrzeniach politycznych w późnej twórczości Zygmunta Baumana, inspiracjach marksistowskich w myśli pedagogicznej Paula Freirego, Antonio Gramsciego oraz Marthy Nussbaum, czy dobrobycie społecznym w gospodarce technologicznie usieciowionej.

Interdyscyplinarna konferencja, zgromadziła naukowców z różnych ośrodków uniwersyteckich w Polsce: filozofów, socjologów, pedagogów i politologów.

Trzeba przyznać, że sobotnie zdarzenie nie ma precedensu w dotychczasowych praktykach polskiej demokracji. „Czy mamy się spodziewać, że już wkrótce swoboda ta będzie dotyczyła tylko tych badaczy, którzy działają w oparciu o aktualny kurs polityczny i „jedyne słuszne” poglądy na świat? – pytają skonsternowani organizatorzy i uczestnicy tego spotkania naukowego. W odpowiedzi na to zdarzenie w Internecie zawrzało.

Policjanci złamali art 73 Konstytucji gwarantujący wolność badań. To wydarzenie bez precedensu. Tak działa policyjne Państwo PiS – napisał na Twitterze dziennikarz, polski krytyk teatralny Krzysztof Mieszkowski.

Adrian Zandberg z partii Razem dodał: „Wysyłanie policjantów na uniwersytety ma w Polsce bardzo, bardzo brzydkie tradycje. Nie słyszę w tej sprawie protestu obrońców demokracji …

Andrzej Karmiński na koduj24.pl pisze o „empatii” PiS.

Dlaczego rodzicom niepełnosprawnych wolno dać wyłącznie wsparcie rzeczowe, a rodzicom sprawnych można dać 500 plus i wyprawkę w gotówce?

Ludzie prezesa Kaczyńskiego mają tak dobrą pamięć, że pamiętają nawet wydarzenia, których nie było. Może dlatego, że swoje niezwykle szare komórki trenują na przekazach dnia – produktach partyjnej propagandy, które trzeba wykuć na blachę. Sam prezes natomiast dysponuje szczególnego rodzaju pamięcią, zwaną pamiętliwością: nie zapomina o żadnej z rzeczywistych lub wyimaginowanych krzywd – może z wyjątkiem tych, które sam wyrządził. Byliśmy, jesteśmy i nie raz jeszcze będziemy świadkami fermentacji umysłu prezesa, który świetnie pamięta czasy komuny, chociaż inaczej niż świadkowie i historycy.

Jarosław Kaczyński kategorycznie odcina się od PRL, ale w gruncie rzeczy ma do komuny swoisty sentyment. Otacza się ludźmi umoczonymi po uszy w tamtym ustroju. Ci rozmaici Piotrowicze jeszcze niedawno bajdurzyli, że tak naprawdę to byli wtykami opozycji we wrażym systemie, ale dzisiaj nie muszą już łgać. Wspomaganie komuny przestaje hańbić.  Nie była ona przecież taka paskudna i nie wszystko było wtedy fatalne. Taki Gierek na przykład, to zły był? A niektóre rozwiązania ustrojowe…  no po prostu: kopiuj – wklej. Weźmy choćby taką kierowniczą rolę partii rządzącej. Ech, żeby tylko udało się ją zapisać w nowej konstytucji… Co prawda wciąż jeszcze trzeba spoglądać na słupki poparcia i liczyć się jakoś z opozycją, ale poza tym jest już prawie tak, jak było. No bo parlament mamy całkowicie uległy, praktycznie na telefon. Jest dyspozycyjna prokuratura i nadzór ministra nad sądami. PiS ma własny aparat propagandy w postaci podporządkowanych mediów publicznych. W ośrodkach administracji rządzi nomenklatura partyjna, mądrzejsza od wszelkich szanowanych dotąd gremiów. Ideologiczne macki oplatają placówki oświatowe i kulturalne.  Gospodarka zwolna staje się nakazowa, trwa utajony proces nacjonalizacji, a państwowe firmy obsadzane są przez ignorantów bezmiernych, ale wiernych, gotowych walczyć za swoje przekonania do ostatniej premii… A to jeszcze nie wszystkie rozwiązania, które da się przetransponować z komuny na grunt współczesnej Rzeczpospolitej. To wcale nie koniec „dobrej zmiany”.

Skąd sentyment Kaczyńskiego do minionego systemu? Czy kopia PRL powstaje w wolnej Polsce dlatego, że dla Kaczyńskiego ówczesny świat był bardziej zrozumiały i na swój sposób bezpieczny? Czy dlatego, że w komunie nie było fejsbuka, gdzie każdy może wypisywać, co zechce, i nic mu nie można za to zrobić? Czy może chodzi o to, że nie było wtedy bankomatów, których obsługa jest równie skomplikowana jak sterowanie wielkim zderzaczem hadronów? Nie wiem. Wiem natomiast, że autorytaryzm ma identyczne oblicze w każdym ustroju, niezależnie od doczepionej ideologii i koloru opakowania. Tak czy siak sakramencko precyzyjne odwzorowanie peerelowskich realiów i stylu rządzenia dowodzi znakomitej pamięci funkcjonariuszy PiS. Tyle że jest to pamięć fałszywa, która kreuje nieistniejące wydarzenia i wprowadza do historii sfingowane postacie bohaterów. A poza tym kłania się stary dowcip: Kaczyński i jego wierni mają świetną pamięć, tylko krótką bardzo.

W marcu 2014 r. ci sami rodzice i te same niepełnosprawne dzieci prosiły o to samo, w tym samym miejscu, gdzie dzisiaj trwa ich protest. Co mówili wtedy prominenci PiS w opozycji? Beata Mazurek grzmiała niegramatycznie: „Te protesty w Sejmie i przed Sejmem to dowód na to, że (…) tylko strajkiem, okupacją można zdobyć wysłuchanie rządzących. (…).  Dyskryminujecie osoby niepełnosprawne. Wprowadzacie między nimi konflikt, którego być może udałoby się uniknąć, gdyby nie obiecanki cacanki premiera Donalda Tuska. Nie mówcie ludziom, że nie ma pieniędzy. Trzeba te pieniądze umiejętnie szukać i efektywnie znaleźć.”  Poruszonej koleżance wtórowała wstrząśnięta Elżbieta Rafalska: „To wasza wina, że na korytarzach sejmowych leżą dzisiaj chore dzieci i rodzice niepełnosprawnych dzieci”.  Arkadiusz Mularczyk, człowiek szlachetnego serca i obyczajów, wołał z emfazą: „Jesteśmy z wami, będziemy z wami, będziemy was wspierać i zrobimy wszystko, żeby ulżyć waszej sytuacji”, obnażając przy tym cynizm rządzących, bo przecież „Są oszczędności w administracji państwowej, są subwencje na partie polityczne, tu nie trzeba wielu miliardów”.  Bezmiar współczucia okazał też kandydat na prezydenta niezłomny Andrzej Duda, wołając: „Oni potrzebują wsparcia ze strony państwa, ale nie powinni tego wsparcia ani się domagać, ani o nie prosić. Uczciwi politycy sami powinni im to wsparcie dać”. A pełna po brzegi współczucia kandydatka na premiera Beata Szydło rozpaczała: „deklarowano, mówiono: pomożemy wam. Dzisiaj godność tych ludzi jest wyceniona na 520 zł miesięcznie i brakło czasu obecnie rządzącym, żeby nad tym problemem się pochylić”. Ówczesny koncert wsparcia PiS ku czci niepełnosprawnych i ich rodzin puentował prezes Kaczyński: „Jeżeli ta władza nie jest w stanie wykazać empatii, nie jest w stanie wykazać współczucia, (…) które prowadzi do jakiejś poprawy losu, to pokazuje po prostu swoją twarz.”

Dzisiaj ci sami ludzie, odpytywani na okoliczność aktualnego protestu niepełnosprawnych i ich opiekunów, nie palą się do odpowiedzi. Umykają tym nielicznym dziennikarzom, których pan marszałek z dobroci gołębiego serca nie wyrzucił jeszcze z Sejmu. A gdy zostaną osaczeni, to z ogromnym wysiłkiem cedzą słowa, próbując zmieścić je w granicach wyznaczonych przyzwoitością i poprawnością polityczną. Nie wszystkim jednak udaje się utrzymać język za zębami. Zdarza się, że ten i ów, wierny swojej naturze i poglądom powszechnym w partii, nie wytrzymuje presji i chlusta tym, co naprawdę myślał zarówno w 2014 roku, jak i dzisiaj. Że trzeba w końcu znaleźć paragraf na te kobiety, które złamały prawo i nie chcą same opuścić parlamentu. Że pazerne matki zmuszają swoje dzieci do protestu, aby na nim zarobić. Że traktują dzieci jak żywe tarcze. Że władza spełniła już wszystkie żądania, a im ciągle mało. Że zależy im tylko na żywej kasie, która w budżecie jest, ale nie na wszystko przecież…  A generalnie chodzi o to, że ci, co terroryzują Sejm Najjaśniejszej i kłują w oczy defektami swoich dzieci, to szantażyści, którym nie wolno ulec. Władza nie może okazać słabości. Pewnie, że coś tam trzeba tym niepełnosprawnym odpalić, ale w żadnym wypadku nie może to być gotówka do ręki, bo pieniądze mogą nie trafić do dzieci!

To jeszcze jedna „pożyczka” z PRL-u. Dokładnie tak traktowali protestujących kacykowie z PZPR i partyjni  propagandyści. Identyczne były meandry ich „rozumowania”.  Pomysł, że matka mogła przyjść do Sejmu z rozpaczy i obawy o przyszłość swojego dziecka, a nie z chciwości, nie chce się zmieścić w głowach funkcjonariuszy PiS. Może dlatego, że metoda wymuszania świadczeń hucpą i populistycznymi występami jest tym ludziom bliższa, a spiskowa podejrzliwość jest bardziej swojska niż empatia. Ale nikt, kto dzisiaj kompromituje się oskarżeniami sejmowych „okupantów” o podłe intencje, nie odpowiedział jeszcze na pytanie – dlaczego rodzicom niepełnosprawnych wolno dać wyłącznie wsparcie rzeczowe, a rodzicom sprawnych można dać 500 plus i wyprawkę w gotówce. Dlaczego rodzice, którzy poświęcili swoje życie opiece nad dziećmi skrzywdzonymi przez los i cherlawą, niedofinansowaną medycynę, mają w PiS znacząco mniejsze zaufanie?

Funkcjonariusze PiS mają pamięć świetną, tylko krótką. Potrafią dokładnie odtworzyć każdą z zapamiętanych cech charakteryzujących PRL. Nie pamiętają tylko, jak to się dla komuny skończyło.

Waldemar Mystkowski pisze o Edkach PiS.

32 lata temu rzecznik prasowy rządu Jerzy Urban zapowiedział wysłanie bezdomnym w Nowym Jorku 5 tysięcy koców i śpiworów. Nie wiemy do dzisiaj, czy koce dotarły i na jaki adres zostały wysłane.

Ówczesna telewizja była usłużna wobec władzy, jak dzisiejsza. Działa ten sam mechanizm propagandy i manipulacji. Można dobitnie było się o tym przekonać w materiale „Wiadomości” TVP o Marszu Wolności, nie dość, że zaniżono ilość uczestników manifestacji opozycji, ale też wypowiedzi i charakterystykę osób przekłamano. Materiał TVP mógłby spokojnie być wyemitowany w podobnej telewizji – Russia Today (RT).

Szczególnie dotyczy to Wandy Traczyk-Stawskiej, uczestniczki Powstania Warszawskiego, która nie została wpuszczona do Sejmu, aby wesprzeć protestujących niepełnosprawnych, zajęła także głos podczas Marszu Wolności. Traczyk-Stawska upomniała się o niepełnosprawnych: „Przyszłam tu prosić, prosić o to, żebyście pamiętali, że najważniejszą sprawą jest to, żeby najsłabsi mieli pomoc z naszej strony”.

Dla pisowskiej Russia Today uczestniczka Powstania Warszawskiego została wykorzystana politycznie, jakoby „opozycja wykorzystała słabszych, by grać na uczuciach„, zaś protest niepełnosprawnych to sprawka opozycji: „Taki sam model działania widać podczas protestu osób niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie. Protest jest wspierany przez polityków opozycji, w nielegalnej okupacji gmachu Sejmu dostrzegli okazję do ataku na partię rządzącą i lansowania się przed wyborami”.

Stosunek mediów pisowskich i polityków PiS świetnie wczoraj scharakteryzował prof. Marcin Matczak porównując do postaci Edka w „Tangu Mrożka” ćwierćinteligenta z awansu, gbura i chama. Tak samo działają, tak samo traktują społeczeństwo, taki też podają chłam informacyjny.

Edkiem jest Mateusz Morawiecki, Edkiem w garniturze od Armaniego, który nie wstydzi się kłamać w oczy. Wczoraj na spotkaniu w Jędrzejowie bezwstydnie zrzucał winę na poprzedników: „W czasach rządów naszych poprzedników władza była silna dla słabych, a słaba wobec silnych – my chcemy dokładnie odwrotnie, dziś mogę powiedzieć, że nam się to udaje”.

„Udaje się”, bo protest „słabych” – niepełnosprawnych w Sejmie trwa od blisko miesiąca. Edek Morawiecki nie przejmuje się, że stosuje w stosunku do niepełnosprawnych siłę, ten gbur w garniturze od Armaniego chce ich przetrzymać, wykurzyć.

Urban zapowiedział wysłanie bezdomnym koców i śpiworów, dokładnie po 32 latach inny Edek – Morawiecki stosuje tę samą propagandową sztuczkę. Urban mógł nie znać adresu, Morawiecki ma niepełnosprawnych pod nosem w Sejmie przy Wiejskiej, ale Edek woli uciec do Jędrzejowa, czy innej miejscowości, aby nic nie zrobić na miejscu, nie podjąć dialogu, bo tak kazał mu prezes wszystkich pisowskich Edków.

Kaczyńskiego stosunek przerywany do mediów niepisowskich, tudzież podobne pisizmy

Jacek Kotas, zwany „rosyjskim łącznikiem” Macierewicza, został przez portal TVP Info i Samuela Pereirę (człowiek, który nie potrafi posługiwać się językiem polskim i informacją) „podsunięty” Radosłaowi Sikorskiemu.

Ba, abnegaci z gadzinówki TVP Info znaleźli papiery na Sikorskiego, który jakoby podpisał – skierowanie na wydanie certyfikatu dostępu do tajnych informacji, a który miało wydać SKW.

Problem z tym, iż dokument jest z 1 czerwca 2006 roku i podpisany przez Sikorskiego, czyli wtedy, gdy jeszcze SKW (Służby Kontrwywiadu Wojskowy) nie istniały.

Agnegat Pereira i jego koleś nawet zamieszczają dokumenty, mające pograżyć Sikorskiego. Widzieliście, jak wygląda Pereira? Abnegat, którego twarz powinna występować w podręcznikach psychologii Cesare Lombroso.

Ta sytuacja pokazuje czarno na białym, do czego mogą się posunąć w czasie wyborów. Sfałszować i zaklepać przez upartyjnione sądy.

Casanova PiS senator Waldemar Bonkowski w czasie miesięcznic smoleńskich się nie nudził, jednej pani (bynajmniej nie żonie) ślinił do ucha swoje androny, pewnie dlatego, aby nie wysłuchiwać andronów Kaczyńskiego.

A po miesięcznicach uprawiał „małe co-nieco”. Nie wiadomo, czy został złapany in flagranti przez żonę, ale w każdym razie gdy ta się dowiedziała, zrobiła awanturę, a Bonkowski chciał ją posadzić do psychiatryka.

Psychiatryk to sprawdzona metoda w sowieckiej Rosji na uciszanie przeciwników – także tych z rodziny. Pisowcy zmierzają ta sprawdzoną drogą.

PiS wstrzymuje się z ustawą medialną, która ma zniszczyć media niepisowskie – do czasu, aż ustawy sądowe zostaną podpisane przez Dudę.

Czyli z mediami Kaczyński ma stosunek przerywany – wstrzymał polucje patriotyczne.

A opozycja robi wszystko, aby PiS wygrywało i nas dymało.

Kandydat Nowoczesnej na prezydenta Warszawy Paweł Rabiej powiedział, że nie wycofa swojej kandydatury. A co? Niech Rafał Trzaskowski – kanduydat PO – przegra.

Rabiej stawia więc na pisowca. Petru powinien kopnąć Rabieja w cztery litery – i powiedzieć „paszoł won”. Zresztą jakiś czas temu Rabiej „prorokował” zwycięstwo pisowca w Warszawie. Kolejny osioł polityczny.

I dlatego tak mamy, a nie inaczej. PiS swobodnie demoluje Polskę. Idiotyczna opozycja Rabiejów pomaga PiS.

Post Navigation