Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Sławoj Leszek Głódź”

Państwo wyznaniowe (2)

W poniedziałek podczas mszy w kościele w Bełchatowie interweniowała policja. Funkcjonariusze przesłuchiwali wraz z księżmi 13-latka, który po przyjęciu komunii miał ją wypluć i schować do kieszeni. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zapowiedział, że złoży w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. – Zwyrodnialcom nie przeszkadzał płacz chłopca – czytamy w oświadczeniu organizacji.

Do zdarzenia doszło na mszy wieczornej w poniedziałek 28 października. Podczas udzielania komunii jeden z księży zauważył że nastolatek po przyjęciu eucharystii wypluł ją i schowa do kieszeni. Interwencja duchownych była błyskawiczna – chłopca uwięziono w świątyni i pytano, po co przyjmował komunię, skoro zaraz potem ją wypluł, a także kiedy był u spowiedzi. Następnie księża wezwali policję. Z relacji kapłanów wynika, że nastolatek trzykrotnie próbował uciec z kościoła, ale został przez nich powstrzymany.

„Policjanci, którzy pojawili się na miejscu zdarzenia nie uwolnili dziecka, ale również zaczęli przesłuchiwać chłopca. Robili to bez obecności psychologa, rodziców, łamiąc w ten sposób prawo. (…) Zwyrodnialcom, którzy pastwili się nad dzieckiem nie przeszkadzało to, że chłopiec się popłakał i tłumaczył, że bolał go ząb i dlatego nie chciał jeść kawałka opłatka” – napisał Ośrodek na Facebooku.

Organizacja poinformowała na swoim fanpage’u, że złoży zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez księży i policjantów. „O sprawie zawiadomimy też Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Praw Dziecka” – zaznaczono w oświadczeniu.

Kmicic z chesterfieldem

„Jako wierni Kościoła Gdańskiego, w poczuciu odpowiedzialności za wspólnotę Kościoła katolickiego, nie możemy dłużej milczeć. Od długiego czasu jesteśmy głęboko przekonani, że Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, Metropolita Gdański, stracił moralną wiarygodność, niezbędną do pełnienia posługi biskupa diecezjalnego i jest dla wiernych przyczyną zgorszenia” – tak zaczyna się list, który gdańszczanie wystosowali do Franciszka, w którym domagają się odwołania Głódzia. Tylko papież może to zrobić.

„Apelujemy do Księdza Arcybiskupa, aby złożył rezygnację z urzędu, a Ojca Świętego Franciszka prosimy o jej rozpatrzenie i przyjęcie. Taką możliwość daje Kanon 401 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego stwierdzający, że „Usilnie prosi się biskupa diecezjalnego, który z powodu choroby lub innej poważnej przyczyny nie może w sposób właściwy wypełniać swojego urzędu”, by przedłożył rezygnację z urzędu” – czytamy w liście. Wierni z archidiecezji gdańskiej nie wykluczają, że pojadą do Watykanu, aby spotkać się z Franciszkiem.

Sygnatariusze listu podają powody, które powinny skłonić papieża do odwołania…

View original post 1 156 słów więcej

 

Miernota Rydzyk

Kmicic z chesterfieldem

16 księży archidiecezji gdańskiej w oświadczeniu wysłanym do nuncjusza apostolskiego w Polsce abpa Salvatore Pennacchio potwierdziło prawdziwość informacji zawartych w reportażu TVN24 „Czarno na białym” na temat metropolity gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia. „Ksiądz o abp Głódziu: „Publiczne poniżanie – on jest w tym naprawdę niezły”.

W swoim oświadczeniu duchowni wyrażają gotowość powtórzenia zarzutów wobec abpa Głódzia nuncjuszowi apostolskiemu w Polsce. Mówią o publicznym poniżaniu przez metropolitę gdańskiego, wymuszaniu pieniędzy i ubliżaniu im za zbyt niskie datki.

Nazwiska 16 księży zostały podane do wiadomości nuncjusza. Treść oświadczenia przekazano też do wiadomości Sekretariatu Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

Z reportażu TVN24 wynikało, że składane wcześniej przez księży skargi na postępowanie Głódzia pozostały bez echa. Nie zareagował na nie ani poprzedni, ani obecny nuncjusz  apostolski w Polsce.

– „W tym wypadku tylko systematyczna akcja typu: nie idziemy do kościoła (i nie dajemy na tace i inne) wywoła jakiś efekt, na reakcję z…

View original post 489 słów więcej

 

Ksiądz pedofil czuje dzieci

Jak informuje Onet rozpoczął się proces księdza Piotra M. proboszcza z Ruszowa, na Dolnym Śląsku, oskarżonego o molestowanie dwóch 10-letnich dziewczynek, które w minionym roku przygotowywał do komunii. Obydwie dziewczynki są lekko upośledzone umysłowo.

Do Sądu Rejonowego w Zgorzelcu wprowadzono duchownego w kajdankach i w asyście policji, a on sam śpiewał religijną pieśń: „Zbawienie przyszło przez krzyż/ Ogromna to tajemnica/ Każde cierpienie ma sens/ Prowadzi do pełni życia”. Wspierały go czekające pod salą rozpraw parafianki. Każda z kobiet trzymała w dłoniach z różaniec i święte obrazki.

Prawie cała wieś stanęła za księdzem murem, nie wierzy w jego winę. Parafianie zorganizowali akcję zbierania podpisów w obronie duchownego i by mógł odpowiadać z wolnej stopy. Sąd tego nie uwzględnił, a sędzia Łukasz Hartman zadecydował, że rozprawa, podczas której oskarżony ksiądz Piotr M. składał wyjaśnienia, ma się odbyć się z wyłączeniem jawności.

Matki dziewczynek reprezentował adwokat Artur Nowak. Ten sam, który był jednym z bohaterów filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” i sam w przeszłości stał się ofiarą księdza pedofila.

„Dla mnie sprawa jest jasna: mamy co najmniej dwie pokrzywdzone osoby, a wina duchownego nie budzi żadnych wątpliwości. Znamienne, że zgłosili się również inni pokrzywdzeni z poprzednich lat, kilkadziesiąt ofiar tego mężczyzny. Czy można uwierzyć, żeby osoby pochodzące z różnych części Polski zmówiły się w tej sprawie? Po co miałyby to robić? Sytuacja jest asymetryczna. Z jednej strony mamy dziecko, które nawet nie umie opowiedzieć, jaka krzywda mu się stała, bo nie zna odpowiednich słów. A z drugiej strony jest dorosły człowiek, który może korzystać z całego arsenału środków obrony” – mówi Artur Nowak.

Na sądowym korytarzu pojawił się tymczasem brat księdza, który do sądu przyjechał z Austrii. Z krzykiem zwrócił się do dziennikarzy: „W świński sposób zniszczyliście człowieka. Zhejtowaliście go, razem z UB i SB. Komuna dała wam argumenty. A on tyle dobra w życiu zrobił. Może tym byście się zajęli, a nie tylko dewastacją księdza?” – krzyczał poirytowany mężczyzna.  Z kolei siostra oskarżonego przekonywała, że „te wszystkie oskarżenia to jest wina LGBT. Ono za tym stoi” – mówiła.

Matka jednej z dziesięciolatek opowiada, jak teraz bardzo ciężko żyje się jej na wsi, gdyż niemal wszyscy są przeciwko niej. „Prawie spluwają na mój widok, nie mówią „dzień dobry” – przyznaje ze smutkiem. „Z córką mieszkamy u moich rodziców. Zastanawiamy się nad tym, aby wyprowadzić się z Ruszowa.”

Na wspomnienie tamtych sytuacji, moja 10-letnia córka do dziś ma koszmary, budzi się w nocy z krzykiem. Po tym, jak opowiedziała mi, że ksiądz sadzał ją sobie na kolanach, dotykał w nosek, brzuch, w nogi i że ją bolało, nie mogę spokojnie żyć” – opowiada łkając matka jednej z dziewczynek. „Mała do dziś nie chce patrzeć na rzeczy w kolorze czarnym, bo przypominają jej sutannę. Parę dni temu wpadła w panikę, bo podczas zakupów zobaczyła czarne buty. Zmieniła się. Jest cicha, małomówna, zamknięta w sobie” – mówi, wspominając zdarzenia sprzed roku.

Kmicic z chesterfieldem

Arcybiskup Leszek Sławoj Głódź, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego duchowieństwa. Hierarcha, który co miesiąc otrzymuje od 10 do 17 tysięcy złotych emerytury, jest właścicielem 20-hektarowego rancza we wsi Bobrówka na Podlasiu.

Tam też znajduje się pałac arcybiskupa. „To odnowiony budynek starej szkoły, który duchowny odkupił od gminy za 60 tys. zł. Teraz jest warty kilka razy więcej.” Na co dzień duchowny mieszka i urzęduje w rezydencji w Gdańsku.

Od lat krążą legendy o wydawanych przez niego biesiadach, podczas których alkohol leje się strumieniami. „On ma taka głowę, że nigdy nie potrafiliśmy się zorientować, jak dużo wypił. Nic po nim nie widać. Picie przerywał tylko po to, by rzucić niewybrednym żartem o polityku, którego nie lubił, albo żeby kogoś skląć” – komentują współpracownicy arcybiskupa w artykule na portalu wp.pl.

To również oni zwrócili uwagę na zachowanie przełożonego. Przemoc, publiczne poniżanie, znęcanie się, ubliżanie – to tylko część…

View original post 2 238 słów więcej

 

Wyszyński – tak, Harry Potter – nie. Brak logiki katolickiej, zakłamanie, aby wznieść pomniki jeszcze jednemu św. Bałwanowi

O Tadeuszu Rydzyku, czytaj >>>

Xerofas

Cała pierwsza kadencja rządów PiS, a szczególnie okres poprzedzający ostatnią kampanię wyborczą, upływał pod znakiem nowego „panświnizmu”. Przekaz prawicowych polityków, publicystów, nawet niektórych ludzi Kościoła do socjalnego elektoratu był prosty. Wszyscy polscy politycy to „świnie” (kradną, przyznają sobie nagrody, nadużywają przywilejów władzy), jednak PiS-owskie „świnie” są lepsze od „świń” z PO, bo dały ludziom 500 plus – pisze Cezary Michalski

“Panświnizmem” polska prawica – kiedy jeszcze sama nie rządziła państwem – nazwała polityczną i propagandową strategię użytą przez Jerzego Urbana (i jego tygodnik “Nie”) przeciwko nowej postsolidarnościowej elicie władzy na początku lat 90. Ponieważ tuż po upadku PRL-u trudno było bronić biografii ludzi kojarzonych z dawnym systemem, postsolidarnościowa klasa polityczna przez jakiś czas (raczej bardzo krótko) dysponowała przewagą moralną i estetyczną nad politykami postkomunistycznymi.

Strategia Urbana polegała więc na tym, aby ludziom dawnej opozycji i “Solidarności” tę przewagę odebrać. Argumentów dostarczali mu ci spośród członków nowej postsolidarnościowej elity, których faktycznie świeżo zdobyta władza bardzo szybko zepsuła, uwikłała w afery korupcyjne lub obyczajowe.

ARGUMENT URBANA BRZMIAŁ: WSZYSCY POLITYCY, A JUŻ SZCZEGÓLNIE WSZYSCY POLITYCY…

View original post 2 299 słów więcej

 

PiS chce orżnąć ws. wyborów

Kolejny protest wyborczy PiS prawdopodobnie zostanie oddalony. – „Wnioskodawca nie przedłożył żadnych konkretnych dowodów, z których miałoby wynikać, że faktycznie w sposób wadliwy zakwalifikowano jako głosy nieważne głosy ważne – napisał szef Okręgowej Komisji Wyborczej w Koszalinie w stanowisku do Sądu Najwyższego w sprawie protestu wyborczego PiS. Złożył w związku z tym wniosek do SN o pozostawienie protestu PiS bez dalszego biegu.

W okręgu nr 100 w Koszalinie senacki mandat zdobył poseł PO Stanisław Gawłowski, startujący z własnego komitetu. Uzyskał 44 tys. 956 głosów (33,67 proc poparcia). Krzysztof Nieckarz z PiS zdobył 44 tys. 636 głosów (33,43 proc.).

Szef OKW z Koszalina dodał w swym oświadczeniu: – „W jakiejkolwiek kategorii w tutejszym okręgu wyborczym odsetek głosów nieważnych nie był wyższy aniżeli w całym kraju, co przy braku jakichkolwiek dowodów uzasadniających popełnienie przestępstwa czyni protest takim, który nie powinien być rozpoznawany merytorycznie i pozostawiony powinien być bez dalszego biegu. Lektura protestu pozwala wnioskować, że wnioskodawca nie zadał sobie trudu, by swoje – poważne przecież zarzuty – zweryfikować”.

Zwrócił uwagę na konstytucyjne prawo obywateli do kontrolowania przebiegu procesu wyborczego, ale – jego zdaniem – nie można dopuścić do sytuacji, w której „kontrola zamieniłaby się w powszechną weryfikację wyników wyborczych na podstawie słabo udokumentowanych i podbudowanych subiektywnymi ocenami przesłanek”. – „Wnioskodawca zaś, będąc niezadowolony z niekorzystnego dla siebie wyniku wyborów, w istocie stara się właśnie wybory te, na podstawie wyłącznie własnych domniemań, podważyć” – napisał szef OKW w Koszalinie.

Wcześniej inny protest złożony przez PiS negatywnie zaopiniowała Państwowa Komisja Wyborcza. Chodzi o okręg nr 75 (Tychy i Mysłowice), gdzie mandat senatorski zdobyła Gabriela Morawska-Stanecka z Lewicy. PKW wnioskuje o pozostawienie protestu bez dalszego biegu uznając, że zarzuty PiS nie dają podstaw do ponownego przeliczenia głosów w tym okręgu.

Na 30 października wyznaczono terminy rozpatrzenia pierwszych dwóch spośród protestów PiS w wyborach do Senatu. Chodzi o okręgi nr 12 i 92. W pierwszym z nich (obejmującym powiaty: brodnicki, golubsko-dobrzyński, grudziądzki, rypiński, wąbrzeski oraz miasto Grudziądz) wygrał kandydat PSL Ryszard Bober. W okręgu nr 92 – obejmującym powiaty: gnieźnieński, słupecki, średzki, śremski, wrzesiński – mandat senatorski zdobył kandydat Koalicji Obywatelskiej Paweł Arndt. Posiedzenie Sądu Najwyższego będą niejawne.

Kmicic z chesterfieldem

Reportaż TVN24 wystawia świadectwo nie tylko metropolicie, ale przede wszystkim Kościołowi jako instytucji, która wyniosła abp. Głódzia na szczyty.

Telewizja TVN24 poświęciła reportaż w magazynie „Czarno na białym” nieprawościom arcybiskupa gdańskiego. Dużo było o hołdowaniu przez niego materialistycznym wartościom. Przejawiają się one zarówno w wystawnym stylu życia (rezydencja, bez której obywali się wszyscy dotychczasowi biskupi gdańscy, specjalne wymagania kulinarne), jak i w pazerności na pieniądze (wymuszanie wysokich danin na proboszczach, powiązanie awansów z wysokością przekazywanych hierarsze kwot). Było też o dogadzaniu sobie, przedkładaniu własnych potrzeb i odsuwaniu na plan dalszy tych dotyczących diecezji oraz jej duchowieństwa (miał powstać dom emerytów dla księży, ale ważniejszy był arcybiskupi pałac w Gdańsku-Oruni).

Wreszcie o stosowaniu przemocy w stosunku do podwładnych, zwłaszcza młodych, z samego dołu kościelnej hierarchii. O upokarzaniu, publicznym poniżaniu, ubliżaniu podwładnym wulgarnymi słowami. O łamaniu charakterów, niszczeniu zdrowia tym mniej odpornym psychicznie. Słowem: o stosunkach folwarcznych wprowadzonych przez abp. Głódzia.

Ikona Kościoła oderwanego od współczesnego świata

Podwładni oskarżają Głódzia

Mówili o tym wszystkim duchowni…

View original post 3 337 słów więcej

 

Młodzież myśli o przyszłości, o klimacie na Ziemi, wbrew PiS. Inga Zasowska – bohaterka

Kmicic z chesterfieldem

„Powinien powstrzymać swój antysądowy temperament, bo to może odwrócić się przeciwko niemu. Od polityka wymagamy wyważenia, a jak on już nie ma co do powiedzenia na temat łamania Konstytucji przez ustawy przez niego firmowane, to nie może stale mówić o tym, że to są zbrodnie komunistyczne i to jest powód tej zmiany. To nie godzi się politykowi” – skomentowała wypowiedź Zbigniewa Ziobry Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf w RMF FM. Minister sprawiedliwości stwierdził bowiem, że dzisiejsza opinia rzecznika generalnego TSUE jest „obroną patologii w polskim sądownictwie”.

Przypomnijmy – rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w swojej opinii uznał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego – nie spełnia wymogów niezawisłości sędziowskiej. Poza tym według rzecznika TSUE „sposób powoływania członków KRS ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności od organów ustawodawczych i wykonawczych”. Wyrok unijnego Trybunału spodziewany jest jesienią – najczęściej opinia wydana przez rzecznika jest zbieżna z werdyktem TSUE.

View original post 2 532 słowa więcej

 

Jak PiS zdobył władzę?

Pytania, kto w rzeczywistości był pomysłodawcą i organizatorem tzw. afery podsłuchowej, która w dużej mierze przyczyniła się do wyborczej przegranej koalicji PO-PSL, dziś już niemal nikt nie stawia. To o tyle dziwne, że z ustaleń części prywatnych mediów wynikało, że tropy w tej kwestii prowadzą za wschodnią granicę i mogą sugerować aktywny udział rosyjskich służb specjalnych. Dla prawicowych wyznawców teorii o tym, że to one rządzą dziś światem, powinny przecież wywoływać strach, że skoro potrafili obalić rząd poprzedni, odpalając aferę w kluczowym momencie roku wyborczego, to w ten sam sposób mogą zakończyć erę “dobrej zmiany”. O tym, że jest ku temu sposobność, mogą świadczyć zeznania kelnerów z restauracji “Sowa i przyjaciele”, którzy wspominali o taśmach obciążających Mateusza Morawieckiego.

Mimo istnienia takiego teoretycznego zagrożenia, pisowska prokuratura tych wątków nie bada, nie podejmując też podsuwanych przez media tropów. Sprawia to wrażenie, że takiego obrotu sprawy się nie obawiają, bo być może sami w przygotowaniu afery i jej medialnym kreowaniu uczestniczyli. Mają też kozła ofiarnego, który został skazany i właśnie trafił do polskiego zakładu karnego.

Problem jednak w tym, że Marek Falenta siedzieć za kratami nie chce, nie poczuwając się do odpowiedzialności. Nie zamierza też być bierny – właśnie złożył do prezydenta Andrzeja Dudy trzeci już wniosek o ułaskawienie. Tym razem jednak mówi już wprost, że jeśli nie zostanie on rozpatrzony pozytywnie, to zdecyduje się on napisać książkę o kulisach afery podsłuchowej, której to przecież nie politycy obecnej opozycji mogą stać się głównymi bohaterami. Być może dowiemy się, jak to naprawdę było z bliskimi kontaktami biznesmena z politykami PiS, obietnicami intratnej fuchy w państwowych strukturach w zamian za pomoc w obaleniu poprzedniego rządu, czy faktyczną treścią nagrań z obecnym premierem. Ta książka niewątpliwie bardzo szybko stałaby się bestsellerem, pokazując to, o czym Prawo i Sprawiedliwość pod żadnym pozorem nie chce głośno mówić.

A może jest też tak, że służby specjalne jednak faktycznie rządzą światem i właśnie podjęły decyzję o uruchomieniu procesu obalania rządów Zjednoczonej Prawicy. Pokażą najbliższe miesiące.

Depresja plemnika

Na jednym z najlepszych uniwersytetów polskich w dużym ośrodku wielkomiejskim na kierunku biologia w ogóle studenci nie uczą się jednej z najważniejszych teorii, jakie powstały w historii nauki. Bo teoria ewolucji – próbują się bronić jej adwersarze – już dawno przestała być hipotezą roboczą, a nawet teorią i jak żadna inna idea nie zdobyła tylu poważnych argumentów i dowodów paleontologicznych.

Problem w tym, że dyskutujący z Kościołem nie znają się ani na biologii, ani filozofii, a tym bardziej – psychologii religii czy teologii, choćby własnego wyznania. Problem w tym, że spada poziom nauki i edukacji – w szkole nie usłyszysz o najnowszych ustaleniach neuroteologii, “hełmie Boga”, poważnych pracach z kosmologii, które nie tylko wykluczają “stwórcę”, czyniąc go zbędną hipotezą, ale wręcz logicznie argumentują, że kosmos stworzony nie byłby taki, jak jest i jaki poznajemy dzięki nauce, a nie dzięki religii.

Nie przeczę, że ważne są “społeczne” i socjalno-bytowe kwestie kościelne…

View original post 1 921 słów więcej

 

Polskie bezpieczeństwo osłabione przez PiS. Dla jakiego wroga Polski działa partia Kaczyńskiego?

>>>

Historia pokazuje, że kiedy w grę wchodzi bezpieczeństwo państwa uzasadnione są różne, nawet najbardziej kontrowersyjne, kompromisy. Coś, co na świecie wydaje się normą, w Polsce wygląda zupełnie inaczej. Przekazanie przez rząd PiS materiałów na oficerów służb specjalnych obcemu państwu jest działaniem bez precedensu w skali całego świata.

Jak się okazuje, rząd Prawa i Sprawiedliwości, powołując się na własną ustawę dezubekizacyjną z 2016 r., przekazał władzom USA materiały archiwalne na temat ludzi pełniących służbę w Departamencie I MSW, czyli w wywiadzie cywilnym PRL. Przekazane dane dotyczą m.in. takich osób jak: Henryk Jasik, Włodzimierz Sokołowski vel Vincent Severski lub Siewierski, Andrzej Olborski, Gromosław Czempiński, którzy pomimo pracy w okresie PRL-u, po 1989 r. tworzyli podstawy wywiadu pracującego na rzecz Polski.

Wykorzystano wówczas ich doświadczenie i wiedzę, tym bardziej, że każdy z nich zna tzw. Las, inaczej szkołę szpiegów w Starych Kiejkutach. Wszyscy oni po upadku komunizmu zostali pozytywnie zweryfikowani, a umowa zawarta z państwem polskim często była łamana przez kolejne rządy. „Najpierw złamało ją poprzez ustawę przyjętą w okresie rządów PO w 2009 r. – pierwszy akt prawny, który obniżał świadczenia emerytalne funkcjonariuszy za okres pracy w PRL. Później ujawniając zbyt dużą ilość danych w ramach otwierania zbioru zastrzeżonego IPN.I w końcu poprzez ustawę dezubekizacyjną PiS z 2016 r.” – czytamy w „GDP”.

Rząd PiS poszedł jednak dalej – przekazał materiały na oficerów obcemu państwu. Polska nie jest jedynym krajem, który korzystał z wiedzy osób, znających od podszewki pracę tajnych służb, ale żaden inny kraj „nie podjął jednak tak naiwnej próby przekonania społeczeństwa, że po 30 latach od upadku komunizmu należy wymierzyć im dziś sprawiedliwość”, a przekazanie dokumentów obcemu państwu miało być swoistą kompromitacją tych osób, uzasadniającą obniżenie ich emerytur.

Kmicic

>>>

Fragmenty.

Jednak wynik Beaty Szydło jest fenomenem. Zagłosowało na nią ponad pół miliona obywateli. Co nam to mówi?

Beata Szydło jest posłuszna i promowana przez mężczyznę. Jej kariera nie jest jej własną zasługą, a ona nie jest zagrożeniem dla kolegów z partii. Gdyby sama coś osiągnęła, przebojowo, zawdzięczając pozycję sobie samej, jak kiedyś Joanna Kluzik-Rostkowska, to byłaby niebezpieczna. A ona jest potulna i wyjmowana z szafy, a potem do niej chowana, kiedy Kaczyński zechce.

Szydło musiała wziąć na siebie największą kompromitację 27:1 i dymisję (kiedy mówiła o nagrodach dla posłów PiS, a potem została odwołana z funkcji premiera przyp. red.), czyli coś, co często robią polskie kobiety, na przykład w rodzinie, żeby mężczyzna mógł zachować twarz. To dowód współuzależnienia – czyli związku patologicznego. Kobieta świeci oczyma – wszystkim wydaje się, że są szczęśliwą rodziną, a za drzwiami dzieje się dramat. I to się może podobać, bo jest zrozumiałe i…

View original post 3 491 słów więcej

 

Partia złodziei – PiS

Nagrody w rządzie Beaty Szydło wstrząsnęły wizerunkiem PiS, obnażając hipokryzję haseł o umiarze i pokorze. W panice rządzący zdecydowali się wówczas gasić pożar radykalnymi środkami. Nagrody miały zostać zwrócone, a zarobki posłów i samorządowców obcięte. Jednak kiedy szeregowi politycy musieli zadowolić się mniejszymi gażami, to wierchuszka partyjna nie ograniczyła wcale swoich apetytów. Ministrowie rządu PiS zgarnęli bowiem nie tylko nagrody. Jak donosi “Super Express”, rządzący nie oszczędzali również na odprawach. Te osiągały znaczne rozmiary.

Sama była premier Beata Szydło otrzymała 58 tysięcy złotych odprawy, a były minister obrony Antoni Macierewicz aż 72 tysiące. Ten ostatni nabył uprawnienia do trzymiesięcznego wynagrodzenia, ponieważ swoją funkcję w MON sprawował dłużej niż 12 miesięcy. Kwoty odpraw pobiły politykom PiS także ekwiwalenty za niewykorzystany urlop, które na stanowiskach ministerialnych są atrakcyjne finansowo. Rekordzistą z odchodzących ministrów okazał się były szef MSZ Witold Waszczykowski, który zgarnął prawie 91 tys. zł.

Powyższe kwoty często są wyższe niż głośne nagrody za czasów Beaty Szydło, ale w przeciwieństwie do tych pierwszych nie wywołały dużych kontrowersji.

Sam fakt odpraw i ekwiwalentów za urlop nie jest czymś karygodnym, ale liczy się uczciwość polityczna, której PiS brak. Warto przypomnieć ataki na sędziów za odbieranie ekwiwalentów urlopu, kiedy próbowano w prorządowych mediach oczerniać ich za takie praktyki. Jest to również policzek wobec elektoratu i szeregowych członków partii. Kiedy radni w samorządach muszą oddać część swojej niewielkiej diety za chciwość liderów, to politycy na szczytach hierarchii partyjnej nie muszą już zaciskać pasa. Jest to przykład elitaryzmu, z którym walkę PiS tak ochoczo deklaruje. Hipokryzja jednak nie od dziś idzie krok za działaniami partii rządzącej. Mówienie o byciu człowiekiem z ludu przychodzi lekko, ale przyjąć taką postawę w życiu codziennym pełnym pokus jest już o wiele trudniej. Z tego względu ironią losu jest rekordowy wynik Beaty Szydło w eurowyborach, gdzie zgarnęła pół miliona głosów w znacznej mierze dlatego, że uchodziła za skromnego, zwykłego człowieka, takiego jak przeciętny wyborca. Jednak odbiór społeczny a rzeczywistość w polityce to często dwie rożne rzeczy.

Kmicic

Jeśli ktoś myślał, że można nałożyć opłaty emisyjne, recyklingowe, mocowe, przejściowe, wodne, handlowe +wiele innych oraz wpuścić na rynek strumień ponad 30 mld zł niepochodzących ze wzrostu produktywności i wydajności pracy, i nie spowoduje to inflacji, to się mylił #500minus

Wzrastające ceny odbijają się na portfelach Polaków, średnio wydatki na żywność stanowią już ponad ¼ budżetu polskich rodzin. #DrożyznaPlus

Roman Giertych odniósł się do opublikowanego niedawno oświadczenia majątkowego posła PiS Jarosława Kaczyńskiego. – „Przeczytałem ze zdumieniem w tym oświadczeniu, że pełnomocnictwo zostało panu prezesowi Kaczyńskiemu wycofane i że on nie podejmował żadnych uchwał w imieniu właściciela spółki Srebrna na zgromadzeniu” – powiedział Giertych w TVN 24. W oświadczeniu Kaczyński napisał bowiem: – „Posiadałem jednorazowo pełnomocnictwo do reprezentowania Fundacji „Instytut Lecha Kaczyńskiego” oraz pozostałych wspólników na nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników Srebrna Sp. z o.o. oraz wykonywania prawa głosu z wszystkich przysługujących wspólnikom udziałów w kapitale zakładowym Spółki. Posiedzenie to nie odbyło się, pełnomocnictwo…

View original post 1 375 słów więcej

 

Kościoły będą pustoszeć

Teraz Kościół będzie musiał odpowiedzieć sobie na pytanie, co zrobić dalej z twarzami Rydzyka, Jędraszewskiego, Gądeckiego, Głódzia, słowem – z przedstawicielami tego przedsoborowego betonu, bo myślę, że nawet dla polityków PiS-u już niedługo będzie wstydem pokazywanie się w ich towarzystwie – mówi mec. Artur Nowak, adwokat, publicysta, pisarz, współautor książki „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos” o ofiarach księży pedofilów, jeden z bohaterów filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”

JUSTYNA KOĆ: Ponad 20 mln wyświetleń „Tylko nie mów nikomu” w kilkanaście dni od emisji filmu. Co się zmieniło z pana perspektywy?

MEC. ARTUR NOWAK: Biskupi się pokajali, kolejny raz przeprosili, ale to przeprosiny wyrwane im z gardła. Myślę, że ten film skanalizował bardziej niż „Kler” Smarzowskiego pewne nastroje, które są w społeczeństwie, związane z oceną Kościoła rzymskokatolickiego. Ten film „zrzucił aureole” Kościołowi i coraz więcej księży zaczyna się wypowiadać językiem Franciszka. To nie tylko ksiądz Prusak, dominikanin ojciec Gużyński czy ojciec Kłoczowski. Papież Franciszek twierdzi, że przyczyną wszelkich nadużyć w przestrzeni Kościoła, nie tylko w kwestii pedofilii, ale i w kwestii finansowej, jest kultura klerykalna. Jan Paweł II i Benedykt XVI uważali, że to wina społeczeństwa i rewolucji seksualnej. To Wojtyła do spółki z Ratzingerem i Pawłem VI ukuli hasło „cywilizacji śmierci”, która miała straszyć, co w Polsce zresztą świetnie się przyjęło. Doskonale to widać w kościele „rydzykowym”; pogardę dla kultury zachodniej, bo tam jest straszny gender, LGBT i homoseksualizm. Teraz Franciszek wyraźnie to odrzuca.

Myślę, że korzeniem zła w Kościele, tej buty, chamstwa, pogardy dla innych ludzi, których Kościół nie rozumie, jest także słaba kondycja intelektualna duchowieństwa i dziesiątki lat socjalizacji tego myślenia, że my, Polacy, jesteśmy pępkiem świata.

Teraz Kościół będzie musiał odpowiedzieć sobie na pytanie, co zrobić dalej z twarzami Rydzyka, Jędraszewskiego, Gądeckiego, Głódzia, słowem – z przedstawicielami tego przedsoborowego betonu, bo myślę, że nawet dla polityków PiS-u już niedługo będzie wstydem pokazywanie się w ich towarzystwie.

Tych zmian nie da się już zatrzymać?
Film braci Sekielskich zrobił i zrobi olbrzymie wrażenie na każdym, kto ten obraz zobaczy. Pokazuje najohydniejszą zbrodnię, jaką jest wykorzystywanie nieletnich przez drapieżców przebranych w sutanny. Mnie poraża ta infantylność księży, jeśli chodzi o seksualność. Mam na myśli te słowa: że „nie doszło do wytrysku” albo że diabeł opętał księdza. To przerażające, że tacy ludzie z ambony moralnie edukowali przez dziesiątki lat wiernych.

Pyta pani, co się zmieniło. Myślę, że dobrym przykładem jest sprawa kardynała Gulbinowicza, która wszystko wskazuje na to, że wreszcie zostanie poważnie potraktowana. Zresztą sądzę, że ta sprawa znajdzie swój finał poza Polską, bo nie wyobrażam sobie, żeby sprawę Gulbinowicza poddać jurysdykcji arcybiskupa czy metropolity w kraju. Zresztą o Gulbinowiczu od dawna mówiło się, że ma słabość do swojej płci, także w kontekście nominacji, i szczerze wątpię, aby to był jednostkowy przypadek. Nic nie przesądzam. Wiele nominacji biskupich związanych jest z tym kluczem homoseksualnym, kulturą tajemnicy, wysyłaniem swoich wybranków na studia w Rzymie, dawaniem im lepszych parafii.

Kultura tajemnicy tworzy takie podziemie homoseksualne. Nie demonizowałbym tego, ale ono jest i trzeba o tym mówić.

To, co my zobaczyliśmy w tym filmie, pan zna od lat jako prawnik zajmujący się takimi sprawami. Przygotowując się do rozmowy, znalazłam informacje o jednej z pana książek, gdzie podaje pan przykład umorzenia przez prokuraturę sprawy księdza oskarżonego o pedofilię, bo „poszkodowany był homoseksualistą”. Tak wygląda polska rzeczywistość spraw związanych z pedofilią?
Niestety, tak to wygląda. W tym przypadku, który pani przytoczyła, widzimy jak na dłoni „efekt aureoli”, który dotknął nie tylko prokuratorów, ale i sędziów, którzy weszli w tę perspektywę klerykalną, tak naprawdę wzmacniając ją jeszcze. Były też przypadki, gdzie sędzia przepraszał stronę pozwaną, że termin rozprawy został wyznaczony na święto Matki Boskiej Gromnicznej. Często też dochodziło do wzmacniania poczucia winy u poszkodowanego, np. pytaniami w stylu „po co tam chodziłeś, miałeś 15 lat, powinieneś rozumieć, wiedzieć”, zamiast go wysłuchać. W przypadku pedofilii w Kościele ważnym czynnikiem jest relacja, którą duchowni budują z pokrzywdzonym, który często potrzebuje zainteresowania, uwagi i tu to dostaje, czasem nawet pieniądze.

Wracając do moich doświadczeń, to na szczęście wydaje mi się, że o takich praktykach sądu czy prokuratury możemy mówić w kontekście czasu przeszłego. Czekamy teraz na to, co SN zrobi z kasacją w sprawie chrystusowców, mam wątpliwości, czy w ogóle przyjmie ją do rozpoznania. Cały cywilizowany świat honoruje odpowiedzialność osoby prawnej Kościoła, pisała o tym prof. Łętowska, pisał o tym ostatnio prof. Maciej Gutowski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza czy prof. Piotr Kardas z UJ. Nie jesteśmy samotną wyspą, tylko żyjemy w rzymskiej kulturze prawnej i ta sprawa jest oczywista.

Myślę też, że nastąpi duża zmiana w podejściu polityków do Kościoła, bo już widzimy, że część z nich się dystansuje. Zmienia się też pojęcie naszej politycznej poprawności i mam nadzieję, że za tym pójdzie także docenienie niektórych katolickich publicystów, którzy pisali o temacie pedofilii. Środowisko „Więzi” bardzo przytomnie mówiło o temacie zagrożenia klerykalizacją już 10 czy 15 lat temu.

Jak dużym problemem w Kościele jest pedofilia?
To tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwe korzenie patologii w Kościele wyrastają ze specjalnej jego pozycji. Sporo winy całej klasy politycznej, która Kościół nobilitowała.

Na czym polega specyfika pedofilii w tym środowisku?
To bardzo skomplikowany problem. Wiem, że „Wiadomości” TVP podały statystyki związane z murarzami. Po pierwsze, należy tu przywołać badania kliniczne, które pokazują, że im wyższe zasoby finansowe i wykształcenia, tym trudniej ujawnić nadużycie. Mówię o tym w mojej książce „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos”. Murarze zazwyczaj nie wchodzą w relacje zależności jak księża, tylko dopuszczają się napadów na dzieci, ordynarnych gwałtów, bo kompletnie nie radzą sobie ze swoją seksualnością. Natomiast w przypadku czynów pedofilskich w przestrzeni Kościoła to sprawcy budują relację. Są przyjaciółmi rodziny, coś do niej wnoszą, rodzice zazwyczaj cieszą się, że ich dziecko zostało dostrzeżone przez księdza, dziecko również czuje się wyróżnione, bo ktoś, kto jest blisko Chrystusa, jest blisko niego, dziecko wielu rzeczy nie rozumie, ale wie jedno, że ksiądz zna jego grzechy ze spowiedzi. Dlatego takiemu pokrzywdzonemu jest o wiele trudniej, bo musi się przeciwstawić środowisku swoich rówieśników, którzy księdza uwielbiają, parafii, czasem nawet rodzinie. Często księża są lokalnymi autorytetami. Ksiądz, który mnie molestował, był uważany za wybitnego duszpasterza.

Proszę zobaczyć, jakim autorytetem cieszył się Degollado, Jankowski czy ksiądz Karadima w Chile. Ciężko się takim osobom przeciwstawić, podczas gdy zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja z murarzami. To też pokazuje, jak bardzo media publiczne są prymitywne.

Czy widzi pan jakieś zmiany w samym Kościele?
Z tego, co rozmawiam z samymi księżmi, to na górze, w episkopacie, jest kompletna panika. Myślę, że kilku biskupów zostanie wystawionych na pożarcie, ale problem jest głębszy, bo wielu biskupów i księży ma na siebie haki, być może stąd też wynika ta solidarność. W episkopacie nie ma dialogu, dyskusji, które mają miejsce w innych Kościołach, gdzie rozmawia się chociażby o celibacie. Moim zdaniem istotą tego problemu jest fakt, że większość polskich biskupów otrzymała nominacje jeszcze od Jana Pawła II i Benedykta XVI, a pontyfikat Jana Pawła II był czasem karnawału dla pedofilów w Kościele. Trudno, żeby ci ludzie teraz sami z siebie mierzyli się ze swoim kapłaństwem i duszpasterstwem.

Czy zatem mit Jana Pawła II zostanie nadkruszony pana zdaniem?
Czytałem ostatnio książkę Frédérica Martela „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”. Kardynał Dziwisz jest w niej przedstawiony jako osoba jednoznacznie negatywna, która bardzo skutecznie blokowała pewne procesy oczyszczenia Kościoła. Proszę też zwrócić uwagę na cały system awansów Jana Pawła II, który promował zbrodniarzy albo zapewniał im przynajmniej miękkie lądowanie, jak chociażby kardynałowi z Bostonu.

Wymienię tu też kardynała Trujillo z Kolumbii, który był straszliwym zbrodniarzem, który wystawiał mordercom z junty księży. To przerażające i myślę, że jeszcze nie jesteśmy gotowi, aby to pojąć i poukładać sobie jakoś w głowie. Przyjdzie jednak i na to czas.

Długo mówiło się, że prawo kanoniczne jest odrębne od prawa państwowego. Tu upatrywano przyczyn zatajania pedofilii w Kościele. Jak to jest naprawdę?
Kościół jest jedyną instytucją we współczesnej Europie, która jest wciąż feudalna. Proszę zauważyć, że w spółkach są rady nadzorcze, które kontrolują zarząd, w aparacie państwa mamy trójpodział władz, które się kontrolują. W Kościele mamy biskupa, na którego nie ma wpływu żaden prymas, bo jaki ma wpływ prymas Polak na abp. Głódzia? Napisałem niedawno książkę „Duchowni o duchownych”, która traktuje m.in. właśnie o tym. Na diecezji rządzi biskup, który sprawuje władzę ustawodawczą, sądowniczą i zarządczą. Z dnia na dzień może zrzucić niepokornego księdza na biedną parafię, może zrobić z niego kapelana u sióstr zakonnych, po prostu rządzi jak mu się podoba. Wielu rozsądnych duchownych nie może nic zrobić, bo mają tego pecha, że ich biskupem jest Jędraszewski albo Głódź, z którymi nie można rozmawiać na poziomie argumentów i zdrowego rozsądku. Zmierzam do tego, że podobnie jest z prawem kościelnym, które jest pewnym reliktem, które rządzi się kulturą tajemnicy, sakralizacją procedur, co sprzyja również zastraszaniu ofiar. To prawo nie spełnia absolutnie swojej funkcji. Dodatkowo przypomnę, że wymiar sprawiedliwości w przestrzeni Kościoła sprawują duchowni w tej samej diecezji, w której doszło do nadużycia.

W 2001 roku pod wpływem Ratzingera wyszedł nakaz, aby informować Watykan o wszystkich formach nadużyć w Kościele. Każdy przełożony zakonny czy biskup, który miał taką wiedzę, miał obowiązek zawiadomić Watykan. Nie wiem, czy i ile zawiadomień wysłano z Polski, ale nie sądzę, aby to były znaczące liczby.

W 2016 roku wprowadzono regulacje, które każą usuwać biskupów, którzy lekceważyli nadużycia. Z tego powodu ponad 100 biskupów zdymisjonowano, najczęściej wysyłając ich po cichu na emeryturę. W episkopacie irlandzkim nie ma chyba żadnego biskupa sprzed afery pedofilskiej, podobnie w Stanach Zjednoczonych. W Polsce żadna głowa póki co nie poleciała.

Czyli jakaś zmiana idzie z góry?
Na pewno Franciszek wprowadził tu nową jakość, ale obawiam się, że struktura Watykanu jest tak przesiąknięta korupcją, deprawacją, kulturą homoseksualną, że papież nie ma za bardzo kim dokonać tych zmian. Obawiam się, że należałoby wymienić wszystkich kardynałów i poczekać 10-15 lat na nowych, którzy nie będą już tak przesiąknięci tym DNA kultury tajemnicy, wyższości, ślepej lojalności kosztem ofiar. Moim zdaniem głównym sprawcą zmian będzie opinia publiczna. Im bardziej będziemy świadomi, wrażliwi, tym mniej będziemy chcieli uczestniczyć w takim Kościele.

Mam wrażenie, że daleko nam jeszcze mimo wszystko do tej zmiany. Wystarczy przypomnieć akcję Baby Shoes Remember sprzed kilku miesięcy, która wywołała oburzenie sporej części społeczeństwa.
Mam wrażenie, że Kościół w Polsce postawił w tej chwili na pewną konkretną grupę wiernych, która zawsze przyniesie mu pieniądze w związku z sakramentami. To jest elektorat PiS-u. Kościół nie będzie im mieszał w głowie, pokazując, że sam popełnia błędy. Oczywiście nie cały, ale generalnie tak to wygląda.

Sam przestałem chodzić do kościoła, gdy przestałem słyszeć tam Ewangelię, a jedynie obsesje odnośnie do VI przykazania.

Co dalej?
Kościół jest już na drodze irlandzkiej i jeżeli jego los jest bliski biskupom, to powinni podać się do dymisji, chociaż jestem pewien, że tak się nie stanie. Episkopat jest pełen ludzi, którzy kochają swoich kamerdynerów, kierowców, samochody i władzę.

Kościół powinien poprosić o pomoc seksuologów, psychologów, socjologów, bo co teolog może wiedzieć o problemie pedofilii. To się dzieje na świecie, w Irlandii czy Stanach Zjednoczonych Kościół poprosił o pomoc specjalistów. W Polsce nie ma nawet wolności badań, jeżeli chodzi o przestrzeń Kościoła. Gdy prof. Baniak próbował coś robić w tym temacie, został usunięty z wydziału teologicznego. Dodatkowo pamiętajmy o archiwach, których też Kościół boi się otworzyć.

Jak ocenia pan jako prawnik współpracę z Kościołem?
Fatalnie, chociaż dostrzegam tu zmianę. Ludzie w kuriach nie chcą już umierać za biskupów. Widzę w postępowaniach, że już ich tak nie bronią, a coraz więcej zwykłych księży ma odwagę mówić o tuszowaniu spraw. Tutaj coś ewidentnie pękło.

My widzimy to tylko naskórkowo, że jeden ksiądz skrytykuje drugiego, natomiast widać już na dole zielone światło, aby wyciągać pewne sprawy obnażające hierarchów, często ordynarne, nie do obrony.

Co do samej współpracy, to jej nie ma, bo Kościół powołuje się na konkordat, gdy prokuratura prosi o akta, ale myślę, że skończył się czas, gdy prokurator jeździł do biskupa, żeby go przesłuchać, skończył się czas proszenia o akta. Myślę też, że po emisji filmu zmiana zaszła w samych sędziach i prokuratorach, którzy nie będą już legitymizować tego procederu.

Pan jako mecenas ofiar ma problem z dostępem do akt, ale przyjeżdżający w czerwcu abp Charles Scicluna chyba będzie miał pełny wgląd. Będą dymisje?
Ja tak naprawdę nie wiem, co abp Scicluna wie na temat Polski. Podczas słynnej wypowiedzi Głódzia, że „byle czego nie ogląda”, widziałem przebitkę z mszy. Głódź stał obok Dziwisza i abp. Salvatore Pennacchio, nuncjusza apostolskiego, który jest kanałem informacyjnym Watykanu. Odnoszę wrażenie, że to koteria przyjaciół, która żyje w komitywie. Nie wiem, co abp Grocholewski, który jest w Watykanie, a reprezentuje typowy polski konserwatywny Kościół,  mówi papieżowi.

Zmiany zależą od nas, od opinii publicznej. Gdy będą pustoszeć kościoły, a do biskupów i Watykanu zacznie spływać coraz mniej pieniędzy, przyjdzie czas na refleksję.

Depresja plemnika

„Ks. Michał M. otrzymał całkowity zakaz publicznych wypowiedzi i wystąpień oraz został zobowiązany do podjęcia modlitwy i pokuty” – napisano w oświadczeniu Kurii Metropolitalnej w Przemyślu. Wydano je dopiero po emisji w TVN24 reportażu, w którym pokazano, że były proboszcz z Tylawy, skazany prawomocnie za pedofilię, codziennie odprawia msze, a w każdy piątek na antenie Radia Maryja odmawia różaniec.

W oświadczeniu kurii, które otrzymała redakcja TVN24, czytamy, że „ks. Michał M. nie wyciągnął odpowiednich wniosków i nie wykazał się roztropnością, zarówno poprzez cotygodniowe, publiczne uczestnictwo w modlitwie na antenie Radia Maryja, jak i publiczne pokazywanie się w różnych miejscach kultu”. Kuria informuje, że „wyznaczony kurator będzie czuwał nad realizacją nałożonych zakazów”.  

Kuria Metropolitalna w Przemyślu przeprasza „wszystkich, których jego wystąpienia ponownie naraziły na przeżywanie bólu i smutku”. Ksiądz Michał M. w 2004 r. został skazany za molestowanie sześciu dziewczynek na dwa lata więzienia.

Znajdujemy się na początku drogi…

View original post 922 słowa więcej

 

Post Navigation