Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “SOKzBURAKA”

Obciach PiS. Kabaret prezesa w objeździe po Zadupiu

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

– Mam nadzieję, że Mateusz Morawiecki będzie premierem przez bardzo wiele lat. Może nawet pobije Cyrankiewicza – mówił Jarosław Kaczyński.

Więcej o Kaczyńskim u Rydzyka tutaj >>>

Pozwani zostali:

  • Zbigniew Ziobro, który reprezentuje Skarb Państwa
  • były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak
  • sędzia Jakub Iwaniec, któremu po publikacjach Onetu cofnięto delegację do MS
  • były Prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Arkadiusz Cichocki
  • były szef biura KRS Tomasz Szmydt
  • prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie i członek KRS Rafał Puchalski

Pozew został złożony przez prof. Krystiana Markiewicza, prezesa „Iustitii”, za „szerzenie zorganizowanej nienawiści wobec niego i środowiska sędziowskiego”.

Małgorzata Kidawa-Błońska miodzio, czytaj tutaj >>>

Profesor żąda zakazania pozwanym rozpowszechniania informacji lub twierdzeń dotyczących jego życia prywatnego oraz rozpowszechniania nieprawdziwych twierdzeń na swój temat”. Domaga się również przekazania 50 tys. zł na rzecz Fundacji Dom Sędziego Seniora oraz publikacji przeprosin w Rzeczpospolitej, Gazecie Wyborczej, TVN24, Polsat News oraz TVP Info.

– „Od miesiąca czekałem…

View original post 905 słów więcej

 

Prawicowi paralitycy

Grafika nr 2 z dzisiejszej GW. Sprzedaż prawicowych szmatławców leci na łeb na szyję, ale wydatki na reklamy spółek skarbu państwa w nich, szybują odwrotnie proporcjonalnie do zainteresowania czytelników. To są nasze pieniądze, tak przy okazji.

Kmicic z chesterfieldem

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa ze względu na to, że… homofobiczne słowa polityka miały podobać się zgromadzonym na wiecu osobom.

Lider PiS obraził homoseksualistów podczas wystąpienia na Pikniku Rodzinnym w Stalowej Woli. Kaczyński dziękował arcybiskupowi Jędraszewskiemu (autorowi słów o „tęczowej zarazie”) i ostro atakował środowiska LGBT. Zdaniem prokuratury Kaczyński nie popełnił jednak przestępstwa. Pracownicy OMZRiK więcej o sprawie napisali na oficjalnym profilu organizacji na Facebooku.

Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy. Prokurator odmawia ścigania Jarosława Kaczyńskiego przy pomocy kruczków prawnych, argumentując to tym, że nie będzie ścigał przestępstwa, bo podobało się wielu osobom, które były świadkami jego popełnienia” – napisano w social mediach Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

Jak się okazuje, prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, nawet gdy OMZRiK odwołał się od jej decyzji. „Prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia, a gdy się odwołaliśmy, odmówiła…

View original post 1 056 słów więcej

 

PiS zamienił szpitale w umieralnie. Jak się nie dać zabić

Możliwości finansowe polskiej służby zdrowia zdecydowanie nie nadążają za polską demografią oraz w coraz większym stopniu wpływają na jakoś opieki zdrowotnej nawet w tak istotnych dla Polaków miejscach, jak w szpitalnych oddziałach ratunkowych (popularnych SOR-ach). Wszyscy byliśmy wstrząśnięci ostatnimi doniesieniami z Sosnowca, gdzie 39-latek z zatorem żyły w nocy w ciągu 12 godzin swojego pobytu w miejscu, gdzie przecież miał pełne prawo oczekiwać pomocy, powoli konał na oczach innych.

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich zauważył, że kolejny rok z rzędu maleje średnia długość życia w Polsce. Polacy żyją na emeryturze średnio o ok. 1,5 miesiąca krócej niż rok temu. Niewątpliwie ma to związek z tym, że tempo przyrostu osób starszych jest znacznie większym obciążeniem dla polskich szpitali, niż najwyraźniej przewidywano, a przecież leczenie 70-latka jest wielokrotnie droższe niż terapia dla 30-40 – letniego pacjenta. Gdy do tego dodamy wciąż tajemniczą i nieodkrytą medialnie wielką dziurę w budżecie NFZ (chodzi o kwotę 10 mld złotych), której powstaniem jest w pewnych kręgach obwiniana niezwykle uległa względem koncernów farmaceutycznych polityka refundacji leków Ministerstwa Zdrowia, to perspektywa funkcjonowania polskich szpitali nie jest zbyt różowa. 

Portal Wirtualna Polska napisał już nawet o pewnej inicjatywie Piotra Piotrowskiego, szefa Fundacji 1 czerwca, która walczy o prawa pacjenta.

– Takie tragedie zaczynają się coraz częściej powtarzać. Toefekt patologicznego systemu zarządzania szpitalnymi oddziałami ratunkowymi. Jak pokazały wydarzenia w Sosnowcu, do szpitala idziesz, aby wciąż walczyć o życie, a nie po gwarantowaną pomoc – przekonuje. Jako ostrzeżenie dla wszystkich potencjalnych pacjentów spisał zasady przetrwania na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. O dziwo “poradnik” udostępniają nawet lekarze, komentując, że jest on pouczający i prawdziwy.

Sami lekarze zresztą też przygotowują się do protestu, co zwiastuje uruchomiona ostatnio kampania billboardowa. „Pacjenci w kolejkach, lekarze na dyżurach: umierają!” – krzyczy z billboardów duży napis. „Rządzący, opamiętajcie się!” – apelują autorzy akcji. W ten sposób Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy próbuje zwrócić uwagę polityków (i oczywiście wyborców) na palące problemy zaniedbywanej polskiej służby zdrowia.

Niestety, rozwiązania nadchodzącego gigantycznego kryzysu funkcjonowania polskich placówek medycznych oraz niestety coraz bardziej niewydolnego systemu ochrony zdrowia nie znajduje się w programach wyborczych partii politycznych. Po rozszerzeniu programu “Rodzina 500+” także na pierwsze dziecko, na taką pomoc społeczną budżet przeznaczy grubo ponad 40 mld złotych, co stanowi niemal połowę wszystkich środków, jakie trafiają na polską ochronę zdrowia. W zasadzie trudno jest zrozumieć i racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego Polacy, którzy naprawę funkcjonowania tego obszaru funkcjonowania państwa wymieniają zwykle jako jeden z pierwszych postulatów do pilnego zrealizowania przez władzę, wciąż pozostają w tej kwestii bierni, zamiast wyjść na ulicę.

Pełny poradnik:

Poradnik dla pacjenta. Na początek SOR… Szpitalny Oddział Ratunkowy

1) Kolory. W chaosie wojny, w natłoku pacjentów zwożonych z linii frontu personel szpitali polowych musi szybko decydować kogo się jeszcze da uratować, kogo nie,  kto może czekać, a kto musi natychmiast trafić na stół operacyjny. Na SORze zamiast numerków oznaczony zostaniesz kolorem. Ten system wywodzi się z medycyny pola walki. Jak widzisz na SORze trwa „wojna” a ty będziesz jej elementem.
ps. Najkrócej czekają czerwoni – ale oni w większości już nie są tego świadomi.

2) CZAS.  W szpitalu czas płynie inaczej, zwalnia, zatrzymuje się, przyśpiesza, ale wyłącznie gdy robi się gorąco. Ktoś umiera, ktoś krwawi, ktoś nietrzeźwy przywieziony przez policję wymiotuje na podłogę, komuś puszczają nerwy, ktoś płacze…  W zależności od tego jak zostałeś „pokolorowany” – siedzisz i czekasz na swoją kolej.  Kolej w której ktoś się Tobą zajmie zależy nie od tego kiedy przyszedłeś, ale od oceny twojego stanu zdrowia (patrz pkt. 1).

3) Nigdy nie idź sam! Weź ze sobą osobę, która nie boi się ludzi, która nie boi się pytać, która nie ufa i nie jest naiwna. Nie ufajcie do końca – nigdy nie wiecie na kogo traficie. A bywa różnie… Każą ci chorego zostawić za drzwiami?  Zastanów się czy jest to konieczne. „Siedzisz tam za tymi magicznymi drzwiami, myślisz że skoro osoba tam trafiła to już jest pod dobrą opieką, a może się okazać, że to nieprawda bo za drzwiami jest kolejna poczekalnia – gdzie bliski przez następne godziny będzie czekał na swoją kolej.” Druga osoba TO PODSTAWA!

4) Badanie i badania. Pierwsze badanie. Od niego wiele zależy. Musisz być konkretny i rzeczowy. Mów wszystko co cie niepokoi, co boli, czego się boisz. Jeśli nie chcesz zostać w szpitalu, a przyszedłeś tylko po poradę to pomyliłeś miejsca, w takim przypadku lepsza będzie nocna i świąteczna pomoc, a nie SOR.
Jeśli zostałeś wysłany na badania, wynik będzie za 5 min. lub 5 godz. Zależy to od tego jakie badanie ci zlecono, czy potrzebny jest opis lekarza specjalisty, jaki jesteś kolor, czy trafiłeś w weekend, o której godzinie, czy badanie jest na SOR czy poza oddziałem… Warto zapytać ile to może potrwać bo wtedy wiesz ile mniej więcej będziesz czekać. Wyniki badań personel otrzyma poza tobą, więc jeśli różnica pomiędzy informacją a czasem oczekiwania jest duża warto dopytać – bo może wyniki leżą i czekają. Na ogół – jeśli są złe raczej dowiesz się o tym szybciej.

5) Informacja – Musisz pytać. Niestety pytający jest niewygodny i rzadko doceniany. Częściej wywołuje reakcje na zasadzie „Hmm, interesuje się, wścibski jest, nie zna się a chce wiedzieć, po co mu to?” Musisz być przygotowany, że pytania nie zawsze są mile widziane. Niestety jeśli tak jest nie wróży to nic dobrego, ale pytać to twój obowiązek. Nie pytasz nie wiesz, nie wiesz, siedzisz i czekasz i coraz bardziej się denerwujesz się, a gdy się denerwujesz możesz przegapić coś naprawdę ważnego.

6) Lekarz. W szpitalu lekarz to „towar deficytowy”, a na SORze wszyscy go potrzebują, więc nie jest łatwo go spotkać i mieć go dla siebie. Przypomnij mu kim jesteś, z czym masz problem i pytaj jaki jest plan działania. Zapamiętaj co powie. Jeśli masz problem z pamięcią – nagrywaj 😎 Ps.  znajomy lekarz w szpitalu to marzenie każdego pacjenta. Wtedy wszystko się zmienia.

7) Pielęgniarki i ratownicy medyczni – jest ich więcej, więc łatwiej o kontakt, lecz nie zawsze o informację. Po informacje o stanie zdrowia zostaniesz odesłany do lekarza, U nich interweniujesz gdy gdy poczujesz się źle. Nie czekaj że będzie lepiej, jeśli widzisz że coś cię niepokoi nie pozwól się dać zignorować! Pamiętaj trwa wojna.

8) Dokumentacja. SOR – to oddział szpitalny, masz z niego otrzymać dokumentację leczenia. W informacji – wypisie powinno się znaleźć wszystko co dotyczyło twojego leczenia na oddziale. Jeśli spadłbyś z łóżka – taki wpis też powinien się znaleźć. Jeśli coś poszło by nie tak, dokumentacja medyczna to twój jedyny dowód na to gdzie, kiedy, co i po co było dla ciebie zrobione. Dokumentację wypełnia personel, sprawdź czy w twoim odczuciu niczego nie brakuje. Drugiej szansy na uzupełnienie nie będzie.

9) SOR i co dalej? SOR – ocenia, ratuje, diagnozuje, obserwuje przekazuje dalej lub wypisuje. Nie ciesz się jeśli zostaniesz wypisany do domu. To wcale nie musi oznaczać, że jesteś zdrowy, (patrz pkt 1) – to może oznaczać tyle, że nie ma miejsca na oddziałach, a ty nie umrzesz w ciągu najbliższej doby… tego jednak w dokumentacji nie znajdziesz.

10) Teoria, czyli miej wszystko na piśmie.  Najważniejsze to przeżyć. Życie masz jedno, a zdrowie doceniasz gdy je tracisz. Pamiętaj to nie twoja wina że szukasz ratunku, to twoje prawo. Jesteś człowiekiem i w szpitalu jak wszędzie obowiązują prawa człowieka. Jeśli ktoś jest w stosunku do ciebie opryskliwy, arogancki – nie trać czasu na dyskusje. On ci i tak raczej nie pomoże. Masz prawo poprosić o drugą diagnozę, jeśli odmówią żądaj odmowy na piśmie i wpisu do dokumentacji. Zbieraj informacje, pytaj o nazwiska, wiedz z kim masz do czynienia, nie poddawaj się. Czasem tak niewiele trzeba aby się uratować lub umrzeć.

Epilog.

Szpitale otrzymały finansowanie bez względu na jakość i ilość wykonanych zabiegów, co przy niewystarczającej wycenie spowodowało, że zupełnie przestało im zależeć na pacjencie. Tragedie które obserwujemy, to pokłosie tego pomysłu. Powstał system w którym Pacjent nie jest już potrzebny, a im bardziej kosztochłonny pacjent – tym bardziej niewygodny dla szpitala.

Depresja plemnika

#Jaki postanowił wytoczyć wojnę facebookowej stronie „Sok z Buraka”. Poinformował, że złożył donos do prokuratury. Odpowiedź twórców „Soku z Buraka” . #JakiWstyd

Twierdzę tak od jakiegoś czasu, że albo PiS zostanie odsunięty od władzy w 2019 roku, albo nigdy – mówi dr hab. Marek Migalski, politolog. A jeśli jesienią wygra? – Zapewni sobie w 2023 roku większość konstytucyjną. Zmieni prawo, media, konstytucję, prawo wyborcze, prawo o partiach politycznych, całkowicie wymieni warunki konkurencji gospodarczej, zoligarchizuje nasz system ekonomiczny, preferując tylko tych graczy, którzy będą się układali z władzą – dodaje

JUSTYNA KOĆ: Od kilku dni trwają spekulacje, kto zajmie miejsca ministrów, którzy zdobyli mandat europosła. Do Brukseli odchodzą jedni z najpopularniejszych polityków partii rządzącej. Czy to były lokomotywy, czy Jarosław Kaczyński chciał się pozbyć najpopularniejszych polityków? Wiemy, że nie lubi, jak ktoś staje się zbyt popularny – casus zamiany Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego. 

MAREK MIGALSKI: Myślę, że jednak chodziło o to, aby popularni politycy ciągnęli listy i zdobywali głosy. Te wybory zdecydowanie zbudowały…

View original post 979 słów więcej

 

Zorba Morawiecki i jego pan ogłoszą piękną katastrofę

Jednym z często podnoszonych zarzutów wobec kampanii Prawa i Sprawiedliwości było kupowanie głosów przez rządzących za pomocą hojnych programów socjalnych realizowanych ze środków publicznych. Choć żaden sąd nigdy obozu władzy za korupcję polityczną nie skaże, jednak wątpliwości z obszaru etyki polityki pozostają jak najbardziej poważne. Prawo i Sprawiedliwość pokazało bowiem, że pieniądze publiczne to coś więcej niż środek do spełniania oczekiwań wyborców i realizowania polityki państwa zgodnej z potrzebami społecznymi. To powyższe, jakkolwiek może nie podobać się opozycji, pozostaje częścią demokracji, a ludzie mają prawo oczekiwać rzeczy, z którymi możemy się wewnętrznie nie zgadzać. Jednak partia rządząca poszła krok dalej i zaczęła niemal dosłownie wręczać ludziom do ręki pieniądze tuż przed kolejnymi głosowaniami. Tak 13 emeryturę wypłacono na początku maja na kilka dni przed wyborami, zaś 500+ na pierwsze dziecko ma być wypłacone w październiku z wyrównaniem od lipca, a w ten sposób wyborcy dostaną do ręki 1500 zł przypomnienia, komu powinni powierzyć władzę. Jeśli podsumujemy w liczbach programy socjalne PiS, to te okażą się gigantyczne.

Jak wyliczył portal money.pl, koszty programów socjalnych PiS sięgnęły 102,4 mld zł. Składa się na to 500+ od 1 kwietnia 2016 r. do końca maja br., trzynasta emerytura, program Mama 4+ oraz koszt obniżenia wieku emerytalnego do końca 2019 r. Jest to wysoka cena, zużyto bowiem środki, które pozwoliłby przełamać niejedną barierę rozwojową państwa. Jednak wciąż są to pieniądze, które mniej lub bardziej wynikają z dotrzymywania obietnic wyborczych PiS. O wiele większy problem to stricte kampanijna tzw. piątka Kaczyńskiego, przez którą do końca przyszłego roku pula wydatków wzrośnie do rekordowych 177 mld zł. O skali tych środków świadczy fakt, że z Unii nasz kraj otrzymał na czysto 100 mld euro, czyli niewiele ponad dwukrotność wspomnianych kosztów obietnic PiS.

Jeśli wspomniane wydatki nawet bez “piątki Kaczyńskiego” podzielimy przez 6 192 780 głosów zdobytych przez PiS, to te wyniosą 16 551 zł za każdy z nich. Jeśli uwzględnimy tylko nowych wyborców, których Nowogrodzka przyciągnęła od 2015 roku, to kwota ta skoczy do 213 056 zł. Po uwzględnieniu “piątki Kaczyńskiego” będzie to już 367 912,23 zł.

Oczywiście rozpatrywanie wspomnianych kwot jako realnej ceny głosu byłoby nadużyciem, niemniej jednak opisane dane dobitnie pokazują, że machina populizmu rządzących jest rozpędzona, a środki, które pochłania, są gigantyczne. Liczenie kosztów na głowę wyborcy pozwala także łatwiej zrozumieć, dlaczego PiS osiągnął tak dobry wynik wyborczy. Dla wielu obywateli bez wątpienia był to czynnik budowania wiarygodności, czego same deklaracje opozycji nie mogły zrównoważyć.

Depresja plemnika

Patryk Jaki zapowiedział w TVP info, co niebawem zrobi prokuratura z internetowymi stronami, na których kwitnie satyra z PiS i jego polityków.

Minister jest przekonany, że przeciwnicy PiS wciąż mają przewagę w mediach i dodał, że są też „nowe przewagi w mediach społecznościowych”. – Instytucjonalne przewagi, nieuczciwe, uważam. To nielegalne finansowanie kampanii wyborczej, prokuratura się za to naprawdę weźmie – zapowiedział w rozmowie z Magdaleną Ogórek, dziwnie „zapominając” o działalności TVP (w tym programu, w którym gościł) i „instytucjonalnej przewagi” rządu, w którym zasiada.

„Ja też już sobie obiecałem, że po kampanii weźmiemy się za takie rzeczy jak „Sok z Buraka”. To się teraz skończy. Ja chwilę odpocznę i się tym naprawdę zajmę” – zapowiedział.

Czyżby zdecydowane zwycięstwo Zjednoczonej Prawicy dawało zdaniem wiceministra sprawiedliwości mandat, by…

View original post 1 320 słów więcej

 

Ancymonek byleJaki już straszy

Patryk Jaki zapowiedział dzisiaj w TVP Info walkę z internetowymi stronami (np. Sok z Buraka) krytykującymi i wyśmiewającymi rządzących polityków PiS.

Depresja plemnika

Nie potwierdziły się wyniki pierwszego sondażu powyborczego IPSOS: główni wygrani politycy PiS – kilka procent w górę. Wiosna, Konfederacja i Koalicja Europejska – w dół.

Prawo i Sprawiedliwość – 45,57 proc. Koalicja Europejska 38,29 proc., Wiosna – 6,04 proc., Konfederacja – 4,55 proc, Kukiz’15 – 3,7 proc., Lewica Razem – 1,2 proc., inne – 0,4 proc.

„Dostaliśmy najbardziej wiarygodny sondaż jakim są wybory” – powiedział w Poranku Wyborczym w Gazeta.pl były prezydent Aleksander Kwaśniewski i doradził przegranym szybkie wyciągnięcie wniosków z niedzielnych wyborów.

„PiS wygrał wybory, które nie są ich ulubionymi wyborami, udało się im bardzo mocno zmobilizować elektorat, to szczególnie widać po frekwencji na wschodzie, w pisowskich województwach”.

Były prezydent uważa, że PiS winno podziękować socjologom, „bo ta armia socjologów musiała tam pobadać. To straszenie, choć mało subtelne, było bardzo konsekwentne. Kaczyńskich straszył, że KE zabierze to, co im daliśmy, że wprowadzą euro, że pójdą na jakieś tam LGBT…

View original post 124 słowa więcej

 

W PiS-ie giertychomania, jak kiedyś małyszomania. Jeździ i skacze równo

Roman Giertych bardzo sprawnie „ogarnia” Facebooka. I nie od dziś używa go, by chłostać drwiną partię rządzącą, co przysparza mu licznych fanów i równie dużo przeciwników. Tym razem, w najnowszym wpisie zwraca się bezpośrednio do premiera Mateusza Morawieckiego. W jakiej sprawie?

Więcej >>>

Otóż w liście do premiera zapowiada rezygnację z roli rzekomego „doradcy i piewcy dobrej zmiany”. Powodem jest afera KNF. Adwokat Leszka Czarneckiego – bo Giertych podjął się obrony znanego biznesmena – przedstawia chronologicznie, co się w sprawie wydarzyło. A wszystko po to, by przedstawić Morawieckiemu argumenty, stojące za „rezygnacją”. Wszystko to zaś poufałym tonem, za który przeprasza, bo „nie koresponduje z godnością urzędu” piastowanego przez Morawieckiego. „Ale obydwaj wiemy, że ta przeszkoda wkrótce zaniknie…” – ironizuje Giertych.

„Pouczałem, tłumaczyłem, radziłem i broniłem” – kontynuuje swoją spowiedź Giertych. – „Opisałem żarliwą tę obronę w książce ‚W obronie Konstytucji’. Może pan ją kupić w księgarniach” – dopowiada. „Dzisiaj jednak stanąłem przed zadaniem, które mnie przerasta. (…) Tak panie premierze. W świetle zaistniałych faktów muszę złożyć rezygnację z roli piewcy ‚dobrej zmiany’. Tego się bowiem nie da w żaden sposób wytłumaczyć. Bolszewicy nacjonalizowali mienie prywatne. Ale nawet oni proces uwłaszczenia nomenklatury na znacjonalizowanym majątku rozkładali na lata. Od pana bolszewicy powinni uczyć się radykalizmu w realizacji walki z kułakami i wspieraniu tych elementów w społeczeństwie, które najlepiej przystosowują się do nowej władzy” – czytamy na facebooku. I jak zapowiada w zakończeniu listu, od teraz będzie „byłym już życzliwym premierowi„. Resztę swoich wątpliwości Giertych obiecuje wyjaśnić Morawieckiemu „podczas ich rychłego spotkania”. Być może nastąpi to szybciej niż się nam wydaje.

Depresja plemnika

Pierwszy taki sondaż.

Według sondażu IBRIS dla dziennika „Rzeczpospolita” w wyborach do Parlamentu Europejskiego największym poparciem Polaków cieszy się Koalicja Obywatelska z wynikiem 34 punktów procentowych i PiS z takim samym wynikiem. Na trzecim miejscu znalazł się Ruch Biedronia z wynikiem 8 pp. Pod podium znalazł się SLD (5 pp.), Kukiz (5 pp.), PSL (4 pp.). Najniższe poparcie zyskała partia Rydzyka – Ruch Prawdziwa Europa – 2 pp.

Co ciekawe – przeprowadzone też drugie badanie bez uwzględnienia partii Rydzyka. Tu wyniki są już inne: PiS 37, KO 34, RB 7, SLD 5, Kukiz 5, PSL 4. Wyniki sondaży wywołał spore zaskoczenie wśród polityków zarówno opozycji jak i rządu.

Samorządowa konwencja PiS w Szczecinie. Na sali słychać gromki śmiech. To reakcja działaczy na dowcip opowiedziany przez Mateusza Morawieckiego. – Znacie pewnie tę anegdotę, jak do tego premiera, który rządził siedem lat chudych, niedawno dzwoni kuzyn i pyta: „Co robisz?”. „Nic…

View original post 2 833 słowa więcej

Kler nasz powszedni od parafii, zakrystii i kruchty

Wojciech Smarzowski był zaskoczony reakcją duchownych na film „Kler” – Wszystkie postacie są fikcyjne, ale księża, którzy obejrzeli go na wstępnym etapie montażu, pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko – mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat.

Smarzowski: Społeczeństwo patrzy na księdza jak na świętego. Chciałbym, żeby po tym filmie to się zmieniło

Wojciech Smarzowski był zaskoczony reakcją duchownych na film „Kler” – Wszystkie postacie są fikcyjne, ale księża, którzy obejrzeli go na wstępnym etapie montażu, pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko – mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat.

Film „Kler” jeszcze przed pierwszymi pokazami wywołał wiele kontrowersji. Na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zdobył trzy nagrody: publiczności, za scenografię (Jagna Janicka) oraz specjalną za podjęcie ważnego społecznie tematu (Wojciech Smarzowski).

Skomentowała to Krystyna Pawłowicz, która na Twitterze stwierdziła, że „wyróżnienie przez publiczność w Gdyni filmu „Kler” pokazuje, że „publika aktorsko-filmowa także choruje na chorobę nienawiści do swej ojczyzny„.

Jak mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat, przedstawiona przez niego historia skupia się na trzech aspektach: żądzy, chęci władzy i chciwości.

Hanna Zielińska recenzuje „Kler”. „Można kontrolować każdego pasterza. Tak mi dopomóż mózg”

– Początkowo ten film miał się nazywać „Głęboka taca”, ponieważ też przeszkadza mi to, że system finansowy Kościoła jest nieprzejrzysty, że jest finansowany również z moich podatków. Ale jak zaczęliśmy pracę nad scenariuszem, to szybko ten akcent w kierunku pedofilii okazał się najmocniejszy, co jest oczywiste – tłumaczył twórca.

Wszystkie postaci są fikcyjne, ale…

Reżyser chciałby, aby po obejrzeniu filmu widzowie zmienili podejście do księży.

– Mamy społeczeństwo, które patrzy na księdza jak na świętego. Chciałbym, żeby widzowie po wyjściu z kina zobaczyli w księżach ludzi. Założyłem sobie, że chcę zrobić film o ludziach, którzy różnią się tym, że mają sutanny – wyjaśniał.

Dlaczego to jego zdaniem takie ważne? – Kiedy nastąpi ten pierwszy krok, to może później, jeżeli ksiądz skrzywdzi dziecko, będzie normalnie sądzony, a nie przerzucany z parafii do parafii – podkreślił Wojciech Smarzowski.

Krystyna Pawłowicz skomentowała nagrodę dla „Kleru”: Publika choruje na nienawiść do swej ojczyzny

Twórca opowiadał również, jak wyglądała praca z konsultantami. – Zgłaszali się też księża, którzy czują, że ten Kościół wymaga naprawy i uwiera ich to, że swoimi twarzami firmują złe zachowanie Kościoła.

Podkreślił, że wszystkie postacie i zdarzenia w filmie są fikcyjne, ale „budulec jest wzięty z życia”. – Jak pokazywaliśmy ten film kilku księżom na wstępnym etapie montażu, to bardzo mi się podobało, że oni rozpoznawali konkretne postacie. Pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko. Nie spodziewałem się tego – zaznaczył reżyser.

28 września premiera dawno wyczekiwanego filmu Wojtka Smarzowskiego „Kler”. W internecie ogłoszono akcję „Masowe oglądanie filmu »Kler« w celu jego popularyzacji”. W pełni popieram tę inicjatywę i również zachęcam wszystkich do szturmu na kina pierwszego dnia. Niech władza zobaczy te kolejki, niech zobaczy, że moralność publiczna nie jest sprawą dla ludzi obojętną. A rzecz właśnie moralności publicznej dotyczy – w kraju wszak wciąż panoszy się zdeprawowana i niebezpieczna organizacja, która w dodatku uzurpuje sobie prawo do moralnego pouczania społeczeństwa, a samą siebie ośmiela się nazywać świętą.

Bywa tak, że pójście do kina ma znaczenie deklaracji politycznej i stanowi akt moralnie znaczący. Tak jest właśnie w tym przypadku. Zachęcam zwłaszcza katolików, bo każdy z nich, płacąc na Kościół, bierze współodpowiedzialność za jego tragiczne patologie i nadużycia, których początki giną w pomroce dziejów, a końca nie widać. Komu jak komu, ale katolikom szczególnie powinno zależeć na tym, aby morale ich Kościoła i jego duchowieństwa nie odstawało tak dramatycznie od średniej…

Nie widziałem jeszcze filmu, ale wiem o nim kilka rzeczy. Po pierwsze, jest to film utrzymany w konwencji sensacyjnej z elementami satyry, do której istoty należą przerysowanie, umowność, pewne uproszczenia sytuacyjne. „Drogówka” nie odzwierciedla pracy policji drogowej jeden do jednego. A jednak film jest prawdziwy, bo każdy wie, jakie są prawa satyry czy filmowej publicystyki – ważne, aby godne napiętnowania zjawiska zostały pokazane w swej istocie, a niekoniecznie w całkiem realistycznych proporcjach.

Po drugie, film „Kler” został nakręcony z wielką dbałością o szczegóły, w stałej konsultacji i pod stałą pieczą osób bardzo kompetentnych w kwestiach rytuałów katolickich oraz wewnętrznego życia Kościoła katolickiego. Tam nie będzie „ściemy”.

Po trzecie, film – choć fikcyjny – jest opowieścią z kluczem, a jego fabuła sklejona jest z nieco udramatyzowanych, lecz prawdziwych historii. W centrum uwagi stoi postać pewnego ważnego duchownego, znanego z pazerności i zamiłowania do alkoholu. Tyle mogę powiedzieć na dziś, nie obejrzawszy filmu. Wystarczy, żeby iść samemu do kina i innych do tego zachęcić.

Kościół katolicki znajduje się w szalonym kryzysie. Skandal goni skandal, ekspiacje i przeprosiny, najczęściej bardzo spóźnione i niepowiązane z działaniem, nie robią już wrażenia, a kolejne krajowe oddziały upadają jak kostki domina. W kilku krajach, gdzie jeszcze niedawno Kościół był wszechwładny, dziś budzi tylko gniew, a zamiast dochodu przynosi długi i strapienia. Ale nasza wieś, spokojna, nasza chata z kraja. Przynajmniej tak sobie myślą polscy biskupi. Mylą się. Burza nie ominie naszego kraju. Chmury już się zbierają – za chwilę nadejdzie godzina prawdy i gniewu, rozbłyśnie niebo i posypią się gromy. Tak jak to się stało w Hiszpanii, Irlandii, USA, Australii, Belgii, Chile i dokonuje się w kolejnych krajach. Złodziejstwo i pazerność mogą zostać wybaczone, ale pedofilii nie będzie bronił nawet PiS. Tylko patrzeć, jak ofiary księży dokonają zbiorowego coming outu i zaczną mówić chórem, a nie każda z osobna, opowiadając reportażystom swoje historie. Tylko patrzeć, a partnerki i dzieci księży powiedzą Polakom: „tak, istniejemy, i są nas tysiące – nie byliśmy traktowani fair przez naszych partnerów i ojców”. Tylko patrzeć, a Polacy zadadzą sobie pytanie, czy Polska jest wolnym krajem, czy kościelnym folwarkiem. Tylko patrzeć, aż połowę narodu zacznie mierzić kościelny bałwochwalczy kult jednostki.

Być może tym pierwszym gromem wyzwalającym wielką burzę będzie właśnie film Smarzowskiego. Oczywiście, producenci na to właśnie liczą. Filmowi będzie towarzyszyć książka i inne publikacje – ma się dziać. Rzecz jasna, bardzo pomogłyby protesty fundamentalistów pod kinami, próby zastraszania dystrybutorów i obsobaczanie Smarzowskiego z ambon. Bardzo bym chciał, żeby tak się właśnie sprawy potoczyły, bo nic tak skutecznie nie rozreklamowałoby filmu i nie nadałoby mu rangi ważnego społecznego i politycznego wydarzenia niż nerwowa reakcja Kościoła. Jednak kościelni piarowcy dobrze to wiedzą i bardziej prawdopodobne jest, że biskupi będą próbowali film przemilczeć i zbagatelizować. I o to właśnie chodzi, aby im się to nie udało.

Z premierą „Kleru” wiążę duże nadzieje, bo trailer nieźle „zawiralował” i w ogóle atmosfera oczekiwania narasta. A wszystko to jeszcze ma miejsce u progu sezonu wyborczego, co też nie jest bez znaczenia. PiS zapewne nie pójdzie na wojnę ze Smarzowskim, bo ma inne problemy, a biskupi też muszą pilnować wyborów i na walce z filmem obnażającym obyczaje kleru wiele w tym kontekście nie zyskają. Będzie więc burza, a po burzy spokój. Albo i nie. Oby nie! Czas pokaże. Tymczasem kto Polak, ten do kina!

„Polityka”: Kolejne informacje, do których dotarła POLITYKA, potwierdzają bliskie relacje Marka Falenty z Rosją i ludźmi związanymi z PiS.

W rozmowie w TOK FM prof. Wojciech Sadurski mówił m.in. o zmianach w polskim sądownictwie, przeprosinach Mateusza Morawieckiego, a także o … twitterowej dyskusji z Krystyną Pawłowicz.

O prof. Wojciechu Sadurskim, konstytucjonaliście z uniwersytetu w Sydney, zrobiło się ostatnio głośno za sprawą jego dyskusji w mediach społecznościowych na temat słów prezesa PiS o sędziach.

– Kaczyński zdiagnozował ojkofobię u sędziów. Kto zdiagnozuje ksenoparanoję u prezesa? – zapytał na Twitterze.

Odpowiedziała mu na to poseł Krystyna Pawłowicz z PiS. – Wojtek, a podaj no wszystkim, jakich uniwersytetów na świecie jesteś profesorem. Proszę – napisała.

„Krysiu, wydziału prawa Uniwersytety Sydnejskiego, numer 14 w światowym rankingu wydziałów prawa. Teraz Ty” – odciął się prof. Sadurski.

„Za mocne”. Prof. Sadurski skrytykował ojkofobię Kaczyńskiego. Wtedy do akcji wkroczyła poseł Pawłowicz

– Krystyna jest jednym z czołowych psujów demokracji i państwa prawa, ale z tego nie wynika, że mam ją ignorować, albo odnosić się w stosunku do niej niegrzecznie – komentował w TOK FM naukowiec.

– Dziwi mnie raczej grzeczność pani profesor – zauważył prowadzący audycję Mikołaj Lizut.

– Z Jarosławem (Kaczyńskim – przyp. red.) również jestem po imieniu, ale jakoś nie nawiązaliśmy ostatnio kontaktu. Pewnie dlatego, że nie ma go na Twitterze. Ale kto wie? Może gdyby wszedł w dialog internetowy, to rozmowa też byłaby w miarę cywilizowania – mówił Sadurski.

„Festiwal mataczenia”

Gość Radia TOK FM skrytykował postawę premiera Mateusza Morawieckiego, który zgodnie z wyrokiem sądu sprostował swoją wypowiedź o tym, że za rządów PO „nie było ani dróg, ani mostów”. Oświadczenie zostało wyemitowane tuż przed głównym wydaniem „Faktów” TVN. Zobaczą je także widzowie TVP Info.

Morawiecki sprostował nieprawdę głosem kobiety. Żakowski: Czy to choroba foniczna?

Sadurski zauważył, że to, co „powinno być przeprosinami, zamieniło się w sprostowanie, a teraz nazywane jest oświadczeniem”.

– Niesamowite krętactwo, festiwal mataczenia. Przecież wystarczyło przeprosić. Premier nie straciłby swoich dotychczasowych sympatyków – ocenił.

Dodał też, że premier ma “niesamowity problem z prawdą”, która “się go nie trzyma”.

Sędziowie wrócą z emerytury?

Słowa uznania profesor wyraził pod adresem Naczelnego Sądu Administracyjnego. Przypomnijmy. Zamroził on w czwartek dwa kolejne konkursy do Sądu Najwyższego przeprowadzone przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Prezydent Andrzej Duda nie może powołać sędziów do Izby Cywilnej oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

– Jestem zadowolony, że NSA zachował się odważnie, do tej pory miał opinię organu lękliwego. Chociaż czy można mówić o odwadze, skoro po prostu zachował się zgodnie z prawem, wykonał swój obowiązek? – komentował Wojciech Sadurski.

– Pamiętajmy, że ta decyzja ma ograniczone znaczenie. To nie jest jeszcze rozpatrzenie odwołania sędziów nierekomendowanych przez KRS, to na razie środek zabezpieczający – dodał.

Profesor przypomniał, że procedury, które grożą najpoważniejszymi sankcjami, to te wszczęte przez Komisję Europejską, która pozwała polski rząd przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.

Jego zdaniem może dojść nawet do powrotu sędziów odesłanych wcześniej ustawą PiS na emeryturę. – To jest do odkręcenia, jeżeli okaże się, że przeniesienie sędziów na emeryturę było niezgodne z traktatami – przewiduje.

Dodał też, że w jego ocenie, w stosunku do sądownictwa polska władza działa “po gangstersku”.

– Kiedy gangster zabierze mi pieniądze, to one nadal są moje, ale faktycznie już ich nie mam – porównywał.

Tadeusz Zysk „zrobi z Poznania perłę Europy” – obiecywał Mateusz Morawiecki. Premier wspólnie w prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim wzięli udział w konwencji samorządowej Prawa i Sprawiedliwości w stolicy Wielkopolski.

Mateusz Morawiecki przekonywał, że Poznań potrzebuje dobrego, gospodarnego „bauera”. Zdaniem premiera, Tadeusz Zysk udowodnił, że nim jest. Mateusz Morawiecki mówił, że kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Poznania jest przedsiębiorcą z pasją i z misją. Premier dodał, że Tadeusz Zysk to „człowiek sukcesu, który pokazuje, że ciężka praca z szacunkiem dla pracowników, może utworzyć wspaniałe przedsiębiorstwo”.
Nawiązując do wyniku losowania numeru listy wyborczej, Mateusz Morawiecki przypomniał, że PiS wylosowało nr 10. „Nic dziwnego, bo Prawo i Sprawiedliwość to strzał w dziesiątkę”. Zaznaczył jednak, że dla kontynuacji swoich działań, dla walki o lepszą Polskę potrzebuje jedności. Szef rządu przypomniał, że jedność wielokrotnie pomagała przetrwać narodowi polskiemu w trudnych chwilach historii i odbudować państwo.

Jarosław Kaczyński mówił też o roli samorządu, o tym, że jego najważniejszym zadaniem jest praca na rzecz obywateli. Nawiązał do rządów w Poznaniu obecnego prezydenta Jacka Jaśkowiaka. „‚Trzeba postawić pytanie, czy misją samorządu jest organizacja życia i zapewnienie jego komfortu, rozwój gospodarczy, czy krucjata ideologiczna”. Odpowiedział, że krucjata ideologiczna to nie jest zadanie samorządu ani poznańskiego, ani żadnego innego. „Żyjemy w wolnym kraju. Jak ktoś chce prowadzić krucjatę ideologiczną, to niech się organizuje, niech zbiera środki” – mówił Jarosław Kaczyński. Niedopuszczalnym nazwał korzystanie w jej prowadzeniu z instytucji publicznych i środków publicznych. Prezes PiS powiedział, że taka polityka szkodzi Poznaniowi i jego szansom rozwojowym.

Jak podaje poznańska „Gazeta Wyborcza” radosną atmosferę działaczom PiS zmącili  nieco przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej, którzy przyszli zaprotestować przeciwko nieprawdziwym słowom premiera Mateusza Morawieckiego m.in. o budowie dróg i autostrad za rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Tamara Olszewska pisze o polskich katolikach.

Czy księża są w Polsce ponad prawem, są świętością samą w sobie?

Przez całe lata świat wiedział, że wśród duchownych jest wielu takich, którzy wykorzystują seksualnie dzieci, ale milczał. Czasami gdzieś tam wybuchała afera, szybko jednak przechodzono nad nią do porządku dziennego, a Kościół starannie zamiatał sprawę pod dywan.

Jak ocenia amerykańska organizacja pozarządowa „Bishops Accountability” w latach 1950–2016 w Stanach Zjednoczonych przestępstw pedofilii dopuściło się 6721 księży, zaś liczba ofiar wynosi 18 565 dzieci. W Irlandii komisja rządowa opublikowała wstrząsający raport z dochodzenia obejmującego lata 1930 – 1990, w którym mowa o ponad 35 tysiącach irlandzkich dzieci bitych, molestowanych seksualnie, gwałconych przez księży katolickich. W Australii ponad 3 tysiące ofiar, w Belgii 500, w Holandii do 20 tysięcy, w Niemczech według raportu z 12.09.2018 r. blisko 1700 księży dopuściło się molestowania około 3600 nieletnich. W Austrii, w wyniku skandalu z ujawnieniem pornografii dziecięcej w seminarium duchownym w St. Pölten i przestępstw seksualnych, z Kościoła odeszło 100 tysięcy wiernych.

W Polsce pierwszym z takich skandali było oskarżenie o molestowanie dziewczynek przez proboszcza z Tylawy Michała Moskwę. Wówczas prokuratura nadzorowana przez Stanisława Piotrowicza umorzyła sprawę, uznając, że nie był to „zły dotyk”, ale działania bioenergoterapeutyczne. Nie zapominajmy też o Juliuszu Paetzu, arcybiskupie metropolicie poznańskim, księdzu Romanie B., nuncjuszu apostolskim Józefie Wesołowskim czy księdzu Wojciechu Gilu, którzy stali za aferą w Dominikanie.

To tylko kilka przykładów pedofilii w polskim kościele. Kilka, bo jesteśmy krajem, gdzie wciąż jeszcze ukrywa się księży przestępców seksualnych. Przenosi się ich w stan spoczynku, do innych parafii, wysyła z Polski, utajnia dochodzenie, bagatelizuje się, zaniża wyroki i szybko wypuszcza z więzienia za „dobre sprawowanie”, a w rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, opracowanym z wielką dumą przez Ziobrę, brakuje danych o kilkudziesięciu księżach, skazanych za pedofilię.

Swój swego broni, czego przykładem biskup Michalik. Jego słowa, że „wielu molestowań udałoby się uniknąć, gdyby relacje między rodzicami były zdrowe. Często niewłaściwa postawa wyzwala się, kiedy dziecko szuka miłości. Dziecko lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze drugiego człowieka wciąga” zapamiętamy na zawsze.

Ks. Andrzej Kobyliński zajmuje się sprawą pedofilii od 20 lat i mówi, że „potrzeba zmiany świadomości księży, zakonników, sióstr zakonnych, kleryków, ludzi świeckich. Przed nami długa droga. Jesteśmy spóźnieni mniej więcej o 30 lat w stosunku do państw zachodnich, gdy chodzi o diagnozę plagi molestowania seksualnego dzieci. Ukształtowanie nowej wrażliwości moralnej zajmie kolejnych kilkanaście. A może i więcej. Duża część społeczeństwa w Polsce ciągle wypiera ten problem. Dominuje zmowa milczenia”.

We wrześniu wielu Polaków wzięło udział w międzynarodowej akcji „Baby shoes remember”. Na drzwiach i ogrodzeniach kościołów ludzie zawieszali dziecięce buciki, będące symbolem pamięci o ofiarach księży pedofilii. 50 miast, ponad 80 kościołów i… przerażająca reakcja niektórych księży oraz ich wyznawców. Pełni agresji, wyrzucający buciki do kosza, z nienawiścią atakujący organizatorów akcji.

Teraz do kin wchodzi film Smarzowskiego „Kler”, w którym również poruszony jest problem pedofilii. Premiera zapowiadana jest na dzisiaj, ale już budzi on wielką niechęć w środowisku wyznawców. Jeszcze go nie widzieli, ale oni już wiedzą. Film uderza w ich wiarę, ich poczucie sprawiedliwości. Film narusza sacrum w ich rozumieniu, czyli… atakuje księży, którzy są ponad prawem, których tykać nie wolno, są świętością samą w sobie. Mało tego, film rani patriotyzm Polaków, bo jak mówi jeden z przywódców ONR „Kościół katolicki to istota polskości, nie pozwolimy na atak, choćby przyszło nam leżeć krzyżem”. No to sobie leżą właśnie krzyżem i krzyczą, i bronią przestępców…

Obserwuję postawę tych wyznawców i nie mogę wprost uwierzyć. Oni oddali swoją duszę i serce nie Bogu, tylko swoim duchownym i Instytucji Kościelnej, zapominając, co jest sednem ich wiary i kto. Coś im się zupełnie poplątało.

To przerażające. To obrzydliwe, że są ludzie, dla których nie liczą się fakty, nie liczy krzywda dziecka. Może to przesada, ale uważam, że broniąc księży pedofili, jednocześnie sankcjonują wykorzystywanie seksualne dzieci. Dają swoją zgodę na tego typu zachowania. Mają w nosie całe zło, ważne, by nikt nie tykał ich księdza.

Nie mogę szanować takich ludzi. Nie mogę traktować ich za równorzędnych partnerów w dyskusji. Mało tego, uważam, że przyzwalając na coś takiego, akceptując pedofilię w Kościele, ślepo zapatrzeni w tych panów w kościelnych szatach, stają się współodpowiedzialni za tą zbrodnię. Nie zasługują, by traktować ich poważnie.

Waldemar Mystkowski pisze o pisowskiej głowie.

Co mają wspólnego głowy Marka Falenty, Dominika Tarczyńskiego i Jarosława Kaczyńskiego? Bardzo wiele. Acz uprzedzam, że nie chodzi o to, o czym myślicie, iż te głowy trzeba byłoby natychmiast wysłać wraz z właścicielami do specjalistów od głów. Te trzy głowy to jakby jedna modelowa głowa, którą gdybyśmy wzięli do ręki i nią obracali, doszlibyśmy do wniosku: co trzy głowy to nie jedna, one się uzupełniają, stanowią pełnię głowy pisowskiej.

Weźmy głowę Marka Falenty, głównego animatora afery podsłuchowej, w wyniku której PiS został wyniesiony do władzy. Za Falentą i jego kelnerami stała blisko związana z Kremlem mafia rosyjska i współpracował z nim PiS. Falenta został przez sąd osądzony i ma prawomocny wyrok, ale miga się z odsiadką, bo… głowa. Otóż wyciekło – w odpowiednim wszak momencie, bo wyznaczono Falencie kolejne terminy przybycia pod wrota więzienia – iż Falenta bardziej nadaje się do leczenia niż resocjalizacji. Podobno ma myśli samobójcze i leczy się psychiatrycznie. Andrzejowi Dudzie nie pozostanie nic innego, jak chorego Falentę ułaskawić, bo prezydent jest wrażliwy. Był tak samo wrażliwy w stosunku do Mariusza Kamińskiego, aby ten mógł zostać ministrem.

Nieco inny przypadek to Tarczyński, ten ma z głową problem iście diabelski. Swego czasu był pomocnikiem ezgorcysty, pomagał wypędzać z ciała diabły – i to mu pozostało do dzisiaj. Mianowicie walczy o wartości chrześcijańskie poprzez walkę z fake newsami i obnaża przeciwników partyjnych. Oto Tarczyński zapędził się w wypędzaniu diabła z kandydata na prezydenta Kielc. – „Bogdan Wenta, europoseł PO, rzucił polskim paszportem i przyjął niemieckie obywatelstwo, aby służyć Niemcom za marki i euro, okazuje się być także byłym członkiem ZOMO! Teraz kandyduje na prezydenta Kielc. Oto wysportowany Niemiec, który trenował pałowanie na głowach Polaków. Dno” – napisał Tarczyński.

Gdyby nie konto Tarczyńskiego na Twitterze, to moglibyśmy sądzić, że to bez żadnego trybu wypowiedział sam prezes Kaczyński. Jednak w trybie wyborczym Tarczyński przegrał w sądzie z Wentą, którego ma przeprosić oraz wpłacić 20 tys. zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

No i trzecia głowa – Kaczyńskiego, choć ten aktualnie ma kłopot z inną częścią ciała – z kolanem. Prezes ostatnio w Olsztynie przypomniał o swoim starym pomyśle z przekopem Mierzei Wiślanej, zapewniając, że pierwsza łopata pod przekop zostanie wbita jeszcze w czasie tej kampanii wyborczej i ponoć nie jest ów skrót z Zatoki Gdańskiej do Zalewu Wiślanego szkodliwy ekologicznie, co jest ewidentnym fałszem. Poza tym przekop nie przyniesie ekonomicznych korzyści dla Elbląga oraz dla Warmii i Mazur. Ta wizja prezesa jest odświeżana w trakcie kolejnych kampanii wyborczych, ale nie doczekała się do tej pory pełnej dokumentacji technicznej, nie wspominając o takim drobiazgu, jak rozpisanie przetargów na inwestycje.

Niby urodą, znaczeniem i inteligencją powyższe głowy się różnią, składają się jednak na modelową głowę pisowską, która szpicluje, pomawia i ma niezdrowe wizje.

Pytanie mam. Czy już nie możemy się śmiać, czy jednak jeszcze możemy Szanowna Władzo ??

SOKzBURAKA dla PiS jest zdrajcą Polski

były

Popularny w sieci SOKzBURAKA udzielił wywiadu Magdzie Jethon dla Koduj24.pl. Okazuje się, że jest to autor z bardzo dużymi sukcesami w reklamie.

SOK opowiada, jak zasadzają się na niego pisowcy. Spotkały go wszelkie możliwe groźby:

„Były groźby, że przyjdą do domu, że mi wykończą rodzinę, a mnie w pierwszej kolejności, że mnie powieszą i że jestem najgorszym zdrajcą Polski.”

Magda Jethon: Nie boisz się?

SOKzBURAKA: Nie ukrywam, że trochę tak. Obawiam się, że ktoś może zapukać o 5.30 i tę opozycję próbować wyłączyć, bo im jesteś mocniejszy, tym bardziej przeszkadzasz.

– Nieźle brzmi: mam parę tysięcy wrogów, musiałem ich poblokować. Normalny człowiek ma trzech do pięciu wrogów, a ty parę tysięcy?

– Kiedyś Kuba Wojewódzki powiedział, że miarą popularności jest liczba wrogów. (śmiech)

SOK po partyzancku ukrywa się, stosuje podwójną gardę. Jego reprezentuje ktoś z imienia i nazwiska, a on jest ukryty za tym właśnie pseudinumem SOKzBURAKA.

– Czyli tam w mediach zostawiłeś swoje dane?

– Nie. Dlatego jest nas dwóch.

– ?

– Ten drugi, który mi bardzo pomaga wziął na siebie ujawnienie się z imienia i nazwiska i nawet z numeru telefonu, a nawet, żeby było ciekawiej, założył firmę po to, żebyśmy mogli też świadczyć jakieś usługi komercyjne. To jest zupełnie inna opowieść, bo „SOKzBURAKA” od tworu partyzanckiego i robionego przy okazji, stał się tak dominujący w moim życiu, że zrezygnowałem z pracy. Jestem właśnie na wypowiedzeniu…

SOK opowiada, kiedy stał się pisowską opozycją.

– Kiedy znalazłeś się po stronie opozycji?

– Pamiętam na początku piętnowałem nawet Komorowskiego, o którym wszyscy wtedy mówili, że zabiera żyrandole z pałacu. U mnie też się na ten temat pojawiały krytyczne memy, a później, kiedy się okazało, że żadnych żyrandoli nie zabrał, to nie było nikogo, kto by powiedział przepraszam. Ja zamieszczałem przeprosiny, ale pytałem też, czy np. Duda i kancelaria aktualnego prezydenta będzie miała tyle przyzwoitości, żeby powiedzieć  przepraszam. Niestety, zostawili tak dużo kłamliwych informacji na temat Komorowskiego tylko po to, żeby go zdeprecjonować i zepsuć jego wizerunek. Te kłamliwe propagandowe informacje nakręciły na Facebooku ogromną agresję skierowaną przeciwko byłemu prezydentowi. To był język po prostu kloaczny, rynsztokowy i było tego nieprawdopodobnie dużo. Pamiętam też czasy Ukrainy, kiedy rosyjscy trolle wszędzie w polskim internecie wpisywali mnóstwo nieprawdy, związanej z Ukrainą, albo próbowali podburzać Polaków, sięgając po Wołyń i różne inne fakty lub mity, tylko po to, żeby Polacy nie solidaryzowali się z Ukraińcami. To wszystko mnie bardzo wkurzało. Uznałem, że się na to nie godzę.

Jest to wywiad z bardzo intligentnym człowiekiem. A takie spotkanie – nawet czytelnicze – to frajda, jak dobry seks.

szb-pisdrolon

Gorąco tę rozmowę polecam.

Więcej >>>

Post Navigation