Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Stanisław Karczewski”

Szmalcownicza menda, pisowski sędzia KRS

Publicysta i były minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego Waldemar Kuczyński na temat sędziego Krajowej Rady Sądownictwa Jarosława Dudzicza.

Kmicic z chesterfieldem

>>>

Nic nie zapowiadało takiego zwrotu akcji w wyborczym wyścigu. Faworyt był jeden, a jego pozycja lidera wydawała się być niezagrożona. Tempo marszu po władzę totalną, najlepiej konstytucyjną miało przyspieszyć ogłoszenie przełomowych propozycji, nazwanych “hattrickiem Kaczyńskiego”. Obejmują one radykalny i skokowy wzrost płacy minimalnej, wprowadzenie 13-stej i 14-stej emerytury na stałe oraz zwiększenie dopłat dla rolników. Jak donosi dziś “Gazeta Wyborcza”, postulaty te są odpowiedzią na wyniki badań elektoratu, jakie partia rządząca przeprowadziła w okresie przedwyborczym. To właśnie przymilenie się do tych trzech grup społecznych – najmniej zarabiających, emerytów oraz rolników, ma dać ekipie Zjednoczonej Prawicy miażdżące zwycięstwo wyborcze. Coś jednak zdecydowanie poszło nie tak i zamiast efektu “WOW”, propozycje wywołały kryzys, z jakim PiS jeszcze w tej kadencji mierzyć się nie musiało.

Tak długo bowiem, jak działania obozu władzy koncentrowały się na uderzeniach w nieco abstrakcyjne dla przeciętnego Polaka kwestie, jak praworządność, mający zła sławę w III RP wymiar…

View original post 3 409 słów więcej

 

Takich pokraków u władzy jak pisowcy świat nie widział. Rekord głupoty

>>>

W cieniu #KuchcinskiTravel działały też #KarczewskiAirlines

Po krótkim briefingu prasowym, podczas którego marszałek Sejmu Marek Kuchciński odniósł się do zarzutów o nadużywanie prawa do rządowego samolotu, nie brakowało opinii, że brak dymisji prominentnego polityka Prawa i Sprawiedliwości może się tej partii odbić czkawką. Dziś już gołym okiem widać, że opublikowana lista przelotów formalnie drugiej osoby w państwie potwierdziła jedynie, że ujawnione przez media przy pomocy posła PO Sławomira Nitrasa rewelacje to wierzchołek góry lodowej.

– “Do listy pasażerów dołączane były, moim zdaniem kompletnie nieuprawnione, osoby takie jak Stanisław Piotrowicz, Maria Piotrowicz, Zdzisław Krasnodębski, Anna Krasnodębska, wielokrotnie poseł Bogdan Rzońca, wielokrotnie posłanka Wróblewska i wielu innych, w tym asystenci marszałka Kuchcińskiego. Żadna z tych osób nie spełnia kryterium instrukcji HEAD, która wyraźnie mówi o członkach oficjalnych delegacji” – mówił Robert Kropiwnicki podczas konferencji prasowej w Sejmie.

– “Informacje, które do nas docierają, które będziemy weryfikować w najbliższych dniach mówią, że jednak spora nieobecność marszałka Karczewskiego w ostatnich dniach nie jest przypadkowa. Do tych spraw będziemy wracać. Badamy tę sprawę. Słyszałem wywiad pani Justyny Dobrosz-Oracz z marszałkiem Karczewskim, który mówił, że nie latał z rodziną samolotem. Z naszych informacji wynika, że być może do takich lotów doszło – dodał Cezary Tomczyk.

Sprawę pogarszają niedorzeczne tłumaczenia towarzyszących marszałkowi Kuchcińskiemu posłów PiS i ich bliskich, którzy oczywiście nic nie mają sobie do zarzucenia, albo przekonując (niezgodnie z prawdą), że problem generują nieprecyzyjne przepisy, które zamierzają poprawić (czytaj zalegalizować rządowe taksówki dla braci pisowskiej), albo z bitą i arogancją przekonują, że w zasadzie nic się nie stało i szkoda się silić na tłumaczenia.

“Ja mieszkam na Podkarpaciu, 70 km od Rzeszowa. Zazwyczaj podróżuję albo własnym samochodem, około 6 godzin, albo samolotem należącym do LOT-u. Tego dnia, jak pamiętam, nie było wolnych miejsc w samolotach rejsowych (…). Pewnie bym pozostał w Warszawie i czekał na wolny rejs, ale tego dnia Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie opuściła moja żona. Otrzymała po wyjściu ze szpitala kilkaset sztuk ampułek leku, który trzeba przechowywać w stanie zamrożonym – po rozmrożeniu leki nadają się do wyrzucenia. I zrodził się problem, jak dotrzeć z tymi ampułkami jak najszybciej do domu, tak żeby się nie rozmroziły. (…) Dowiedziałem się, że pan marszałek będzie leciał do Rzeszowa – i skorzystałem z tej sposobności” – mówił w RMF FM Stanisław Piotrowicz. Na uwagę, że codziennie w podobnej sytuacji są też inni Polacy, wzniósł się na Himalaje populizmu przekonując, że marszałek Sejmu każdemu potrzebującemu takiej “przysługi” z pewnością by pomógł.

Jeszcze bardziej kuriozalne tłumaczenie wybrał inny poseł PiS, Bogdan Rzońca, częsty bywalec lotów linią lotniczą “Air Kuchciński”. Stwierdził, że była to jedyna okazja, by spokojnie porozmawiać ze swoim kolegą z regionu o sprawach Podkarpacia, bo w Sejmie nie sposób marszałka uchwycić. Na dodatek arogancko stwierdził, że żadnej ujmy państwu nie przynosi to, że posłowie partii rządzącej wożą swoje rozpasane tyłki samolotem dla VIP. “Poprosił mnie, bym mu towarzyszył. Interesował się sprawami podkarpackiej infrastruktury drogowej– mówił poseł Rzońca. To była szansa na spokojną wymianę informacji potrzebną w naszej pracy dla Podkarpacia” – dodał.

“Dobrze zrobiłem, że wsiadłem do tego samolotu. Jakiejś tam wielkiej ujmy państwu polskiemu ani samolotowi... Bo przecież nie ugryzłem siedzenia ani nie popsułem samolotu, tylko rozmawialiśmy jak ludzie. Bo był czas, naprawdę był czas, spokojnie 30-40 minut porozmawiać” – zapewniał bezwstydnie polityk PiS.

Można odnieść wrażenie, że rządzący kompletnie się już pogubili w rozbrajaniu tej bomby i na każdym kroku pogrążają się coraz bardziej. Nam jedynie pozostaje czekać na kolejne rewelacje w tej sprawie, bo że jest ich bez liku chyba już każdy widzi.

Kmicic z chesterfieldem

Polityk PSL podzielił się tymi informacjami w programie Poranek Radia TOK FM. „Jeżeli dzisiaj dyskutujemy o demoralizacji marszałka Kuchcińskiego, to może warto by było zapytać, gdzie mieszka pracujący syn marszałka. Czy w mieszkaniu sejmowym, które marszałek Kuchciński ma ze środków sejmowych, nie zamieszkuje cała jego rodzina? Zapytajcie państwo, czy przypadkiem w mieszkaniu służbowym Kuchcińskiego nie mieszka cała jego rodzina. Jeśli osoba pracująca, korzysta z mieszkania, które należy do posła, to jest kolejne nadużycie władzy” – stwierdził poseł.

Doniesienia Sawickiego wywołały spore zamieszanie na Twitterze. Większość internautów jest po prostu oburzona postawą Kuchcińskiego. „Panie Krzysztofie Brejza czy można sprawdzić kto mieszka w służbowym mieszkaniu, marszałka Kuchcińskiego? Jak podaje Radio TOK FM podobno lokal na nasz koszt zamieszkuje syn marszałka z rodziną. Czy ich też podatnik ma utrzymywać” – zapytała jedna z użytkowniczek serwisu.

To nie koniec szokujących doniesień. Jak się okazuje, „afera samolotowa” marszałka jeszcze się nie…

View original post 2 568 słów więcej

 

Karczewski to pokraka pod każdym względem – intelektualnym i moralnym – zachęca innych by pracowali za darmo, tj. dla idei

Swoje trzy grosze do oceny strajkujących nauczycieli wrzucił Stanisław Karczewski, marszałek Senatu.

Kierując się troską o dzieci, przypomniał nauczycielom to, co już raz powiedział, przy okazji strajku rezydentów, czyli… „powinno si pracować dla idei”. Jak podkreślił, on sam kieruje się tą zasadą w swojej pracy, a w sytuacji, gdy stawką jest dobro dzieci to tym bardziej powinno się przyjąć taką perspektywę.

Jednocześnie przypomniał, że nauczycielom nie należy się żadne wynagrodzenie za czas strajku i zaapelował do nich „żeby pamiętali o dzieciach, bo to dzieci denerwują się, nie wiedzą, czy będą egzaminy, czy będą oceniane, czy dzieci będą miały ocenę. Nie możemy w ten sposób postępować z dziećmi”.

Ciekawe, gdzie podziała się ta jego troska o uczniów, gdy jego partia, przeprowadzając deformę edukacji, zafundowała dzieciakom „jazdę bez trzymanki”. Ciekawe, jak do tego przekonania o znaczeniu pracy dla idei mają się jego zarobki.

Internauci nie owijają w bawełnę, komentując słowa marszałka. Piszą, „wypowiedź kacyka, on pracuje dla idei, hehe”, „Ile godzin w miesiącu p. Karczewski pracuje za tę swoją ogromną pensję?” czy też „Panie Karczewski gdybym zarabiała tyle co Pan też miałabym gębę pełną frazesów, nauczyciele od zawsze pracują dla idei a pan rzucił medycynę (ponoć) dla lekkiej kasy , pańska praca polega na opowiadaniu bzdur i obrażaniu ludzi ,którzy płacą podatki również utrzymując tą izbę zadumy (tylko zadumy)”.

Depresja plemnika

Polityka dzielenia społeczeństwa i nastawiania jednych przeciwko drugim nie jest w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości żadną nowością. Nikt chyba jednak nie spodziewał się, że do postawienia silnego akcentu w tej kwestii dojdzie akurat w czasie kampanii wyborczej, w której to zwykle partia Jarosława Kaczyńskiego próbuje grać o wyborców centrum, a sam lider partii nakłada maskę “miłego wujka”, który łączy, a nie dzieli.

Tym razem w roli głównej wystąpił jednak nie naczelnik z Żoliborza, tylko szara eminencja Prawa i Sprawiedliwości, twórca SKOK-ów i senator PiS Grzegorz Bierecki, który wziął udział w obchodach 9. rocznicy katastrofy w Smoleńsku w Białej Podlaskiej.

– Nie ustaniemy, aż nie doprowadzimy do pełnego oczyszczenia Polski z ludzi, którzy nie są godni należeć do naszej wspólnoty narodowej – powiedział.

View original post 2 496 słów więcej

PiS rozliczyć z każdej złotówki, z każdego przestępstwa i niegodziwości

W Sejmie późnym wieczorem toczyła się debata nad konstruktywnym wotum nieufności dla rządu Mateusza Morawieckiego. – „Wiecie, kto się boi prawdy? Kłamcy. Przez lata wmawialiście Polakom, że walczycie z układami. Dziś nie ma wątpliwości, że ten układ istnieje, ale to wy go stworzyliście. Próbowaliście wmówić Polakom, że wszyscy oprócz was są złodziejami. A to wy jesteście patronami afer. (…) Rozliczymy was. Rozliczymy z każdej złotówki, z każdego przestępstwa, z każdej niegodziwości. Nie upiecze się żadnemu z was” – mówił uzasadniając wniosek w tej sprawie przewodniczący PO Grzegorz Schetyna.

Zarzucił Morawieckiemu kłamstwa i przypomniał, że po wyrokach sądu premier musiał dwukrotnie publicznie przyznać się do nich. – „Kłamał pan na temat podatków – według szacunków sporządzanych przez pana własnych urzędników z podwyżek podatków i nowych podatków, które wprowadziliście, wydrenujecie z kieszeni Polaków o ponad 20 mld zł więcej, niż oddacie im w obniżkach, którymi tak się chwalicie” – powiedział Schetyna do Morawieckiego.

„Oszukujecie nas, że chcecie Polski w Unii Europejskiej, ale tak naprawdę systematycznie realizujecie pełzający Polexit. Polska jako pierwszy kraj w historii Unii Europejskiej objęta została procedurą z art. 7. Europejski Trybunał Sprawiedliwości musi dziś zajmować się naruszaniem przez was unijnym traktatów i to w sprawach o fundamentalnym znaczeniu. Najlepszym dowodem waszych prawdziwych intencji w tej kwestii jest zaskarżenie przez Zbigniewa Ziobro unijnych traktów do Trybunału Konstytucyjnego. Oficjalne kwestionowanie traktatów unijnych jest kwestionowaniem naszego członkostwa w Unii Europejskiej” – podkreślił Schetyna.

Lider PO stwierdził, że rząd w sposób cyniczny i błyskawiczny zniszczył szacunek i respekt, jakim Polacy cieszyli się w świecie. – „Trudno nawet powiedzieć, że wasza polityka zagraniczna jest nieudolna, chaotyczna czy szkodliwa, czy pozbawiona wizji, ponieważ trudno ocenić coś, czego po prostu nie ma. Politykę zagraniczną zastąpiliście knuciem, a MSZ sprowadziliście do roli partyjnej przybudówki” – mówił.

Zarzucił rządowi, że nie potrafi realizować nawet własnych projektów. Wymienił m.in. Mieszkanie Plus czy modernizację armii. – „Zanim zaczniemy słuchać nowych fantazji, to chcielibyśmy przy okazji posłuchać, co ma pan do powiedzenia w sprawie polskich samochodów elektrycznych. Jak wygląda ten pański program? Udział inwestycji w PKB spadł za waszych rządów do najniższego poziomu od 20 lat. Tak, panie Suski, tak jest. Boli bardzo, boli” – stwierdził Schetyna. – Korupcyjna afera KNF to przykład, jak zamieniliście państwo w partyjny folwark. Ta afera to nie jest plan Zdzisława ani Morawieckiego. Za pana działania w tej sprawie, za spotkania w Świątyni Opatrzności, za manipulacje przy ustawie, za zatrzymanie o 6 rano Wojciecha Kwaśniaka, powinien pan – wraz z całym rządem – podać się do dymisji” – podkreślił szef PO.

Schetyna zapowiedział przygotowanie przez PO pakietu ustaw – „aktu odnowy Rzeczpospolitej, który uchyli wszystkie antydemokratyczne, kompromitujące zapisy, które wasza władza przeforsowała”.  

„Zatrzymamy ten pełzający Polexit. Ale to za mało. Wprowadzimy Polskę znowu do twardego jądra Europy, tam, gdzie jest nasze miejsce. Odzyskamy utracone pieniądze z Unii i uzyskamy dodatkowe fundusze. Nie będziemy robić rewolucji w szkole, ale posprzątamy ten pisowski bałagan. Wróci prawdziwa historia i normalny kanon lektur” – powiedział lider PO.

Przedstawił też pomysły dotyczące przebudowy systemu podatkowego. – „Podatki i składki, czyli PIT, ZUS i składka na NFZ nie przekroczą łącznie 35% zarobków Polaków. Każdy, kto pracuje i zarabia mniej niż dwukrotność płacy minimalnej otrzyma dodatkowe wsparcie. W przypadku osób zarabiających minimalne wynagrodzenie, ta pomoc wyniesie 500 zł miesięcznie” – stwierdził Schetyna. Zapowiedział też utrzymanie 500 plus, ale zostanie ono poszerzone o matki samotnie wychowujące dziecko.

Depresja plemnika

W piątek wieczorem Sejm zajął się wnioskiem PO o konstruktywne wotum nieufności dla Rady Ministrów. Kandydatem na nowego premiera był lider Platformy Grzegorz Schetyna, który jako pierwszy zabrał głos. – Kłamcy boją się prawdy. Zmarnowaliście to, co wam zostawialiśmy, a efekt jest taki, że poziom inwestycji w stosunku do PKB spadł do najniższego poziomu od 20 lat – mówił. Przedstawił też plan, jaki PO ma po wygraniu wyborów. – Przygotujemy Akt Odnowy Rzeczypospolitej, który wycofa antydemokratyczne przepisy, które wprowadziliście – mówił. Zapowiedział też m.in. zatrzymanie pełzającego Polexitu, powrót do Europy, większe środki z funduszy unijnych, naprawę szkolnictwa, armii i polityki zagranicznej, podwyżki, nowy system podatkowy, a także rozszerzenie programu 500 Plus.

Kłamcy boją się prawdy

Mimo późnej pory w Sejmie nie brakowało emocji. – Kłamcy boją się prawdy – rozpoczął Grzegorz Schetyna, informując, że składa konstruktywne wotum nieufności.

Lider PO zaczął od wytknięcia błędów i kłamstw. – Kłamał pan na…

View original post 4 461 słów więcej

 

Państwo bezprawia PiS zwalcza uczciwych urzędników

>>>

Za nadzór nad SKOK-ami aresztowany. Tak dzisiaj wygląda państwo bezprawia.

Depresja plemnika

Były zastępca przewodniczącego KNF, który wsławił się nadzorem nad SKOK-ami, również został zatrzymany dzisiaj przez CBA.

Dziś rano funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali Andrzeja J., byłego przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, i sześciu były podległych mu urzędników komisji. Wśród nich jest Wojciech Kwaśniak, zastępca przewodniczącego KNF w latach 2011–2017 (w lutym odwołała go premier Beata Szydło na wniosek Marka Chrzanowskiego, byłego szefa KNF). Kwaśniak znany był ze swojej stanowczości nie tylko wobec nadzorowanych banków, ale także systemu SKOK, czyli spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, które wbrew sprzeciwom PiS i środowiskom skupionym wokół senatora Grzegorza Biereckiego, twórcy SKOK, zostały włączone do nadzoru KNF w listopadzie 2013 r.

Jak mówi „Gazecie Wyborczej” mec. Jerzy Naumann, pełnomocnik m.in. Wojciecha Kwaśniaka, dzisiejsza akcja CBA zaczęła się o 6.10. Zatrzymani są właśnie przewożeni do Szczecina, a w ich mieszkaniach trwają rewizje. – To oburzające, cztery lata temu Wojciech Kwaśniak omal nie został zabity w związku z tą sprawą, dzisiaj ci…

View original post 845 słów więcej

Krystyna Pawłowicz wykonała łamane salto do tyłu z podwójną śrubą z pozycji kucznej, niestety w basenie wody nie było. Pis jej mać

Gdy mamy do czynienia z taką sytuacją, jak po wczorajszym ogłoszeniu prognozowanych wyników wyborów, czyli gdy wszyscy są pozornie zadowoleni i wszyscy główni gracze ogłaszają wyborczy sukces, należy do sprawy podejść w sposób niestandardowy. Bo choć deklaracje zwycięstwa padają zarówno ze strony Prawa i Sprawiedliwości, Koalicji Obywatelskiej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego, to tylko jedno ugrupowanie zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, które wyraźnie z przegraną poradzić sobie nie potrafi. 

Politolodzy nie mają wątpliwości – wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego po ogłoszeniu sondażowych wyników nie brzmiała jak mowa zwycięska.

– Musimy zachować spokój, ale jeśli to, co jest w tej chwili, będzie potwierdzone, przynajmniej generalnie (…), to będziemy mogli starać o władze w wielu miejscach, jeżeli chodzi o sejmiki samorządowe. Będziemy mogli w pewnych ważnych miastach walczyć w drugiej rundzie i jednocześnie będziemy musieli, i to jest mój główny przekaz, bardzo ciężko pracować w ciągu kolejnego roku, także po to, by w ostatnich momentach przed wyborami nie spadały na nas różne ciosy – mówił po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów prezes PiS.

W sieci natomiast aż roi się od komentarzy pełnych rozczarowania werdyktem wyborców, obrażających wyborców w dużych miastach czy wręcz doszukujących się spisku czy potencjalnego fałszerstwa. Takie głosy można przeczytać zarówno z ust redaktor naczelnej portalu wpolityce.pl Marzeny Nykiel, marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego czy posłanki PiS Krystyny Pawłowicz.

Nic dziwnego, że politycy partii rządzącej oraz funkcjonariusze zależnych od nich mediów czują rozczarowanie. “Dobra zmiana” wczoraj poległa, a rozmiary tej porażki dopiero ujrzą światło dzienne, gdy spłyną ostateczne wyniki z sejmików. Choć wyniki exit poll pokazują ich wygraną w 9 sejmikach wojewódzkich (w 2014 roku w 5), to dosyć płaskie wyniki oznaczają, że w zdecydowanej większości z nich PiS będzie zmuszone szukać koalicjanta., Biorąc natomiast pod uwagę kolejny świetny wynik PSL (ponad 16% w skali kraju, w większości zapewne tak jak w 2014 roku na wschodzie) oraz deklarację prezes Władysława Kosiniaka-Kamysza, że z PiS w żadne koalicje nie wejdą, władza w sejmikach pozostanie w rękach niepisowskich.

Marsz po władzę na najniższym poziomie ogólnopolskim został powstrzymany, a planowanego Budapesztu w Warszawie (czyli ekspansji władzy do większości konstytucyjnej) już nie będzie. W przeciwieństwie do Węgier, władzy centralnej, mimo gigantycznych środków finansowych oraz nieprawdopodobnie ofensywnej polityki wewnętrznej nie udało się zlikwidować opozycji ani zyskać nowych wyborców. Wśród najbardziej krewkich polityków obozu rządzącego musi panować poczucie wielkiego rozczarowania, być może też przekonanie, że użyto zbyt łagodnych środków w zwalczaniu przeciwników politycznych. I właśnie w takie tony uderzyła Krystyna Pawłowicz, z której wpisu wynika, że za klęskę swojego ugrupowania obwinia media prywatne, dlatego pierwszym krokiem po wyborach powinno być właśnie uderzenie w takie redakcje jak Onet czy TVN24.

Wygląda zatem na to, że czekają nas bardzo gorące miesiące w polskiej polityce. Obóz władzy może bowiem albo spróbować “domknąć” otwarte fronty sporu politycznego, nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi, opinii publicznej i działaniom instytucji unijnych (tak jak w przypadku Sądu Najwyższego), albo zrobić wielki krok wstecz, wycofać się z toczonej wojny polsko-polskiej i liczyć na najniższy wymiar kary. Każdy z wybranych scenariuszy napotka na opór nawet wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. I to chyba najważniejszy skutek wczorajszych wyborów.

Głupawka pisowskich polityków nieoceniona. Pawłowicz: „Kody przewodniczyły komisjom chuliganeria i zadymiarze liczyli w Warszawie głosy.Nie mam zaufania do ich uczciwości.”

Holtei

„Chcę podziękować mieszkańcom Warszawy za tak wielki kredyt zaufania, którym mnie obdarzyli”– powiedział Rafał Trzaskowski.

Rafał Trzaskowski wygrał wybory prezydenckie w Warszawie już w pierwszej turze. Uzyskał 54,1 proc. poparcia. Jaki uzyskał 30,9 proc.

W Łodzi Hanna Zdanowska zdetronizowała kandydata PiS i uzyskała 70,1 procW Poznaniu też wygrał w pierwszej turze Jacek Jaśkowiak 56,6 proc.

Według sondażu Ipsos dla w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali kraju: PiS – 32,3 proc. ; Koalicja Obywatelska – 24,7 proc.; PSL – 16,6 proc.; Kukiz’15 – 6,3 proc.; Bezpartyjni Samorządowcy – 6,3 proc.; SLD-Lewica Razem – 5,7 proc.

Frekwencja według sondażu wyniosła 51, 3 proc.

„To nie jest komunikat o zwycięstwie” – tak politolodzy w studiu TOK FM komentowali słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów samorządowych.

W skali kraju wyniki do sejmików wojewódzkich wyglądają tak: PiS – 32,3, KO- 24,7, PS L- 16.6, Kukiz 6,3, Bezpartyjni –…

View original post 3 913 słów więcej

Wszyscy do urn! Musimy wygrać Polskę i odpędzić złe demony, jad, nienawiść i wykluczenie z UE

Trzy tygodnie po rozpoczęciu kolejnego roku akademickiego, akurat w dzień ciszy wyborczej Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej Tadeusza Rydzyka uroczyście rozpoczęła swój osiemnasty rok akademicki. Wśród gości zjawili się m. in. marszałek Senatu Stanisław Karczewski oraz minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który wygłosił wykład inauguracyjny. Swoje listy skierowali zaś prezydent, premier i prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Na podobną troskę nie mógł liczyć żaden z 43 publicznych uniwersytetów w Polsce.Prominentni goście nie zmarnowali okazji do wkupienia się w łaski redemptorysty. Informowaliśmy niedawno o przekazaniu środków podmiotom Rydzyka z Funduszu Sprawiedliwości od ministra Ziobry oraz o tym, że ostatnio relacje Prawa i Sprawiedliwości z toruńskim zakonnikiem nie są najlepsze. Wobec szantażu, do którego wobec partii rządzącej uciekli się ludzie Tadeusza Rydzyka, przedstawiciele PiS przyjechali do Torunia z subtelnym przekazem.

Otóż marszałek Senatu, z zawodu lekarz, Stanisław Karczewski w trakcie swojego przemówienia, po chwilce obowiązkowej wazeliny wtrącił: “[…] a myślałem tutaj krótko z panem ministrem zdrowia, czy może w przyszłości ta uczelnia nie kształciłaby lekarzy? To takie nasze marzenia. Marzenia się spełniają […]”.

Po czym minister zdrowia Łukasz Szumowski powiedział: “Ważne są takie szkoły jak ta, gdzie nie tylko przekazuje się wiedzę i to jak stworzyć fantastyczne działo, ale przekazuje się fantastyczne wartości – moralność, etyka”.

Rządzący udowodnili, że są w stanie otworzyć wydział lekarski na uczelni wyznaniowej. Tuż przed głosowaniem projektu tzw. ustawy 2.0 Jarosława Gowina, posłowie przegłosowali zmianę ustawy, dzięki której studia medyczne zostały otwarte na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, gdzie kształcić się będzie lekarzy “wyróżniających się szczególną postawą etyczną”. Wyrażone w dygresji marszałka słowa to puszczanie oczka w stronę zachłannego redemptorysty – nie igrajcie z nami, Ziobro nie może wam dać tego co my. Propozycja otwarcia intratnego biznesu w uczelni Rydzyka to nie byle jaki argument ze strony rządzących. Tyle czy w interesie dla polskiej medycyny i lekarzy?

“Vivat et res publica et qui, illam regit.
Vivat nostra civitas, mæcenatum caritas.
Quæ nos hic protegit, quæ nos hic protegit”

– wybrzmiewa w Gaudeamus, a wobec umizgów Prawa i Sprawiedliwości uczelnia Rydzyka jawi się jakby była najlepszą uczelnią w Polsce. To żenujące, że dziesiątki szkół wyższych z bogatszym dorobkiem naukowym, kadrą i absolwentami przewyższającą liczebnie radiomaryjny elektorat nie mogą liczyć na podobną uwagę jak uczelnia, której Andrzej Duda w liście gratulował “dotychczasowego dorobku i osiągnięć… organizacyjnych”.

Wszyscy do urn! 😊

Holtei

Przypominam:

Chcą nacjonalizmu, protekcjonizmu i podziałów. Żyliśmy już w Europie i wszyscy musimy być razem, aby temu zapobiec. Spraw, aby twój głos został usłyszany przeciwko nim!

Czechy uchodzą w Polsce za kraj, gdzie kościół katolicki nic już nie znaczy, a msze odprawia się najwyżej raz w tygodniu, jak niedawno stwierdził Wojciech Smarzowski. Nieliczni wierzący ponoć kryją się po kątach, a ostatni księża są tak postępowi, że nawet pozują do zdjęć w damskich pantoflach, jak popularny w czeskich mediach ksiądz Zbigniew Czendlik. O co więc chodziło młodej kobiecie i czemu nazajutrz o jej proteście napisały na pierwszych stronach wszystkie gazety?

Nasi południowi sąsiedzi rzeczywiście są jednym z najbardziej zlaicyzowanych społeczeństw Europy. Ale to wcale nie oznacza, że tamtejszy kościół nie ma wpływu na ich życie i nie miesza się do polityki. Katolicy są najliczniejszą grupą wyznaniową, według różnych badań stanowią od 10 do 20 proc. społeczeństwa. Tylko część z…

View original post 4 623 słowa więcej

Platforma broni polskiej substancji w UE. PiS jak szarańcza niszczy

Karczewski o wniosku KE do TSUE: Spodziewaliśmy się, bo widać było, że taka decyzja zapadnie. Jestem politykiem, nie jestem futurologiem. Nie wiem, co zrobimy

– Spodziewaliśmy się tego [wniosku KE do TSUE], bo widać było, że taka decyzja zapadnie. Pani pyta się co zrobimy? Jestem politykiem, nie jestem futurologiem. Nie wiem, co zrobimy. Zawsze wszystkie wyroki respektowaliśmy. To też trzeba powiedzieć, że Polska jest przecież liderem, jeżeli chodzi o respektowanie i wykonywanie orzeczeń i wniosków TSUE. Zobaczymy. Polski rząd ma bardzo silne argumenty, merytoryczne, prawne. Przedstawi je. Jestem przekonany, że ta skarga zostanie odrzucona – stwierdził Stanisław Karczewski na briefingu.

„Bardzo dobre spotkanie w Berlinie”. Schetyna spotkał się z Merkel

– Rozmawialiśmy o budżecie unijnym – w tym o środkach europejskich dla polskich samorządów, o Nord Stream 2 oraz o wspólnej polityce UE po wyborach do parlamentu – napisał lider Platformy na Twitterze.

Kaczyński wprowadził autorytaryzm, to już nie jest demokracja

>>>

Jarosław Kaczyński oświadczył w wywiadzie, że Stanisławowi Gawłowskiemu zostaną postawione nowe zarzuty. – Szanse na sprawiedliwy wyrok zmalały – ocenił konstytucjonalista, prof. Sadurski.

We wczorajszym wywiadzie dla TVP prezes Jarosław Kaczyński stwierdził, że Stanisławowi Gawłowskiemu zostaną postawione nowe zarzuty. Poseł już usłyszał pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym.

Dotyczą okresu, gdy sprawował funkcję wiceministra ochrony środowiska w rządach PO-PSL. Miał wtedy przyjąć co najmniej 175 tys. zł łapówki w gotówce, a także dwa zegarki.

– Poseł Kaczyński powinien mieć sprawę o przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. On, jako lider największej partii, rządzącej, już w tej chwili opinii publicznej mówi, co się stanie: że będzie postępowanie przeciwko konkretnemu człowiekowi prowadzone przez prokuraturę – tłumaczył profesor oraz dodał: – Ponieważ wiemy też, że sądy są w tej chwili pośrednio podporządkowane prezesom, a prezesowie ministrom partii rządzącej, to prawdopodobnie przesądza o wyroku.

– Sam pan Gawłowski powinien podjąć jakieś kroki. Szanse na rzetelny i sprawiedliwy wyrok w jego sprawie, po wypowiedzi posła Kaczyńskiego, zostały dramatycznie zredukowane – podkreślił gość TOK FM.

Według konstytucjonalisty to, co zrobił prezes PiS jest ” absolutnie niedopuszczalne w żadnym państwie praworządnym”.

– Poseł Kaczyński daje potężne argumenty tym, którzy mówią, że praworządność się w Polsce skończyła – podsumował prof. Wojciech Sadurski.

Jak w podbitym kraju

Wczoraj (26 lipca) prezydent podpisał znowelizowaną ustawę, która umożliwia PiS obsadzenie Sądu Najwyższego własnymi nominatami. – Czy to już koniec? – pytał w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski.

– Nigdy nie ma końca. Zawsze jakieś perspektywy są. Ale wczoraj nastąpiło zakończenie pewnego cyklu. Wszystkie centralne instytucje składające się na infrastrukturę praworządności wymiaru sprawiedliwości zostały skolonizowane. PiS zachował się jak okupant w podbitym przez siebie kraju i po kolei przejął wszystkie główne instytucje: Trybunał Konstytucyjny, komisje wyborcze, sądy powszechne, prokuraturę, KRS i teraz SN – wyjaśniał profesor oraz dodał: – Pozostał tylko wspaniały RPO i media komercyjne. To dwie oazy instytucjonalnej wolności.

Profesor zaznaczył, że wraz z wczorajszym podpisem prezydenta Andrzeja Dudy pod nowelizacją ustawy „mamy cykl produkcyjny wymiaru sprawiedliwości”.

Prezydent podpisał ustawę o sądach. Igor Tuleya: Wierzę, że sędziowie i wolni ludzie będą stali razem

– To jest autorytaryzm, to już nie jest demokracja. Demokracja wymaga m.in. podziału władzy. Tego nie ma. Wymaga też praworządności. Tego też nie ma. To jest autorytaryzm, który nie ma jeszcze charakteru super opresyjnego, ale nie wiadomo jak długo tak będzie – mówił w gość TOK FM.

– Sędziowie Sądu Najwyższego mogą zablokować PiS-owską wycinkę w najważniejszym polskim sądzie. Ale muszą się spieszyć – mówi prof. Marcin Matczak, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Po podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji ustaw sądowych nadziei na ratunek dla SN jest coraz mniej.

NEWSWEEK:  Czy PiS dąży do zniszczenia Sądu Najwyższego?

PROF. MARCIN MATCZAK:  Jestem o tym przekonany. Państwa, które wykazują tendencje autorytarne, nie robią tego, likwidując sądy czy trybunały, bo wtedy ludzie wyszliby na ulice. Instytucje teoretycznie istnieją, ale powołuje się do nich osoby, które nie mają do tego kompetencji. W ten sposób tracą swą niezależność, a ludzie zaufanie do nich.

Czy jest szansa na ratunek dla niezależnego sądownictwa w Polsce?

– Jest jeszcze procedura, która może uchronić przed czystką sędziów SN, którzy ukończyli 65 lat, ale wymaga szybkiego działania. Wystarczy, że przy okazji rozpatrywania sprawy zawierającej tzw. aspekt unijny, np. dotyczącej ochrony środowiska, sędziowie wystąpią do Trybunału Sprawiedliwości UE z zapytaniem, czy po zmianach wprowadzonych przez PiS nadal są niezależnym sądem i mogą taką sprawę rozpatrywać. Jeśli pojawią się wątpliwości, unijne prawo pozwala wstrzymać wejście w życie tzw. środka krajowego, w tym przypadku ustawy o Sądzie Najwyższym, który tę wątpliwość wzbudza.

Jak wyobraża pan sobie system prawny w Polsce za rok?

– Czeka nas chaos, bo żaden wyrok nie będzie traktowany jako ostateczny. Może wydać go sędzia, co do którego statusu są wątpliwości, a więc wyrok da się unieważnić, przywracając rządy prawa. Z drugiej strony, jeśli wyrok wyda sędzia powołany prawidłowo, to będzie funkcjonowała instytucja skargi nadzwyczajnej i minister Ziobro będzie mógł z niej skorzystać, wzruszając wyrok, który będzie nie po jego myśli. Widać to już dziś, gdy komentuje niepodobające mu się orzeczenia. A zaraz będzie miał  narzędzie wywierania presji na sędziów w postaci izby dyscyplinarnej.

Polacy odwiną się PiS-owi. Obawiam sie o Kaczyńskiego, Dudę i całe szemrane towarzystwo. Mafie zawsze konczą źle.

Earl drzewołaz

>>>

>>>

Tak jak w całej Polsce, tak i w Warszawie przed Pałacem Prezydenckim protestowano w obronie niezależności sądownictwa. Po demonstracji dwoje jej uczestników na chodniku napisało „Konstytucja” i „Duda, wypier***”. Funkcjonariusze chcieli ich zatrzymać.

Ludzie próbowali pomóc zatrzymanym, doszło do przepychanek. Policja użyła gazu łzawiącego. –„Dzięki temu, że było nas tak dużo, policja nikogo nie zatrzymała. Jak to jest możliwe, że całe miasto jest opisane, a policja nie interweniuje. To hasła wolnościowe przeszkadzają. To jest pierwszy raz, ale takie działania policji będą się powtarzać” – powiedziała „GW” Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Interweniował też senator PO Bogdan Klich i poseł Michał Szczerba.

Wcześniej przed Pałacem Prezydenckim zebrały się tłumy. „Podpisałeś, przysięgę złamałeś”, „Jesteśmy, bronimy, nie odpuścimy…”, „Nie ma wakacji od demokracji” – skandowali. – „Przynieśliśmy tu czterometrowy długopis…

View original post 1 700 słów więcej

Morawiecki to mały oszust, kompromituje imię Polaka, gdziekolwiek się zjawi. Zaprzaniec

>>>

>>>

Mateusz Morawiecki nie przebiera w środkach, byle tylko uzasadnić zmianę prawa o sądach powszechnych walką z komunistycznymi sędziami. Taki przekaz próbuje sprzedać Unii Europejskiej i tym samym zahamować jej działania przeciwko „pisowskiej” praworządności.

Ostatnio otrzymał zdjęcie z IPN, na którym widnieje były sekretarz PZPR Edward Gierek w otoczeniu działaczy Socjalistycznego Związku Studentów Polskich. Bystre oko premiera znalazło na nim osobę, która według niego może być profesor Gersdorf. Gdyby udało mu się potwierdzić swoje podejrzenia, mógłby ogłosić światu, że miał racją, a pani profesor zostałaby całkowicie skompromitowana.

Na kolacji z europosłami, pan Morawiecki poprosił o pomoc w identyfikacji kobiety ze zdjęcia prof. Liberadzkiego, który w latach 1975 – 1981 był działaczem SZSP i znał osoby ze zdjęcia. Zapytany o to profesor odpowiedział krótko, że „Skoro pan pyta, to nie mogę kłamać. Taka sytuacja miała miejsce. Zaprzeczyłem, że pani ze zdjęcia to Małgorzata Gersdorf, powiedziałem, jak naprawdę nazywa się kobieta stojąca obok Edwarda Gierka. Nie chciałbym do tego wracać, bo to było dosyć żenujące i przykre. Myślę, że premier rządu RP nie powinien zniżać się do czegoś takiego”.

Już 11 lipca prorządowy portal umieścił tekst pt. „Fałszywe owce ciągnie do lasu – Gersdorf i jej dwaj towarzysze z fotografii”, w którym autor, Jerzy Jachowicz pisze o przedstawionych na zdjęciu działaczach – „Cielęcy zachwyt, w istocie wyrażający najwyższy stopień lizusostwa, dobrze oddaje ich osobowości. Ludzi napinających wszystkie szare komórki na zrobienie kariery”. Według niego, obok pani profesor jest też na nim Włodzimierz Czarzasty i były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Po tej publikacji Sąd Najwyższy (na szczęście jeszcze nie upolityczniony przez PiS) wydał komunikat, w którym zaprzecza „rewelacjom” portalu. W czasie, gdy zrobiono tę fotografię, Małgorzata Gersdorf była już 5 lat po studiach, nigdy nie należała do SZSP, działała natomiast w strukturach „Solidarności”.

Biedny teraz premier Morawiecki. 4 lipca, w Parlamencie Europejskim, broniąc stanowiska Polski w sprawie sądów powszechnych, pytał zebranych europosłów „Czy wiecie, że ci sędziowie z czasów stanu wojennego, niektórzy z nich, ci, którzy wydawali haniebne wyroki, dzisiaj są w tym bronionym czasami przez was Sądzie Najwyższym? (…) Jest kilku sędziów stanu wojennego, którzy do dzisiaj tam są”. Ta fotka miała potwierdzić jego słowa. Miała być taki pięknym „hak” na panią profesor… a tu klapa. Sprawa wydaje się więc wyjaśniona, a pan premier nieźle się ośmieszył i zapewne będzie musiał znowu szukać i szperać, by coś znaleźć.

No właśnie…wydaje się, że już po sprawie, jednak w tym przypadku prawda zupełnie się nie liczy. Zdjęcie krąży w internecie i do zwolenników PiS już nie dotrze, że to jedna wielka bujda. Oni wiedzą już swoje i zdania nie zmienią, bo przecież fakty dla nich zupełnie się nie liczą. Co z tego, że to nie pani profesor na tym zdjęciu, w końcu „czucie i wiara” silniej do nich przemawiają niż „mędrca szkiełko i oko”

No i stało się. Po prawie dziesięciogodzinnych obradach senat przyjął znowelizowane prawo o sądach powszechnych. Za zmianami głosowało 60 senatorów, przeciwko było 30 i jeden wstrzymał się od głosu.

Teraz więc kandydatów do SN będzie mogło wybierać 80 sędziów, a nie jak dotąd 110. Kandydat na sędziego, który otrzymał negatywną ocenę z KRS będzie mógł złożyć odwołanie do Krajowego Sądu Administracyjnego, choć niczego to nie zmieni, bo proces uprawomocnienia decyzji Rady będzie się toczył swoim torem.

Obrady przebiegały dosyć spokojnie do momentu, gdy marszałek Karczewski nie chciał dopuścić do głosu senatora Rulewskiego. Wówczas też senator PiS Marek Martynowski zgłosił wniosek, by przeprowadzić głosowanie. Krótka przerwa, sprzeczka i wyłączenie mikrofonu Bogdanowi Klichowi, czyli wszystko zgodnie z wprowadzonymi przez PiS do Parlamentu nowymi standardami „rzetelnej dyskusji” i współpracy z parlamentarzystami pozostałych partii.

Mówi się, że „co nagle to po diable” i tak jest w przypadku tej „reformy”. Ta piąta już nowelizacja będzie wymagała kolejnej poprawki, bo w jednym z punktów ustawa odsyła do artykułu, którego nie ma. Nowe przepisy w paragrafie 22 pozwalają kandydatom uzupełnić dokumenty o wymienione w art.31 par 2a. Problem polega na tym, że takiego paragrafu w ogóle nie ma, więc i kandydaci nie mają żadnej podstawy prawnej, by oprzeć swoje zgłoszenie o spis publikacji, opinie przełożonych i ew. inne rekomendacje. Wychodzi więc na to, że będzie potrzebna kolejna nowelizacja.

Zdaniem PiS nowe prawo o sądach to reforma sądownictwa, której celem ich usprawnienie i pozbycie się patologii. Oczywiście wszystkie zmiany są całkowicie zgodne z zasadą trójpodziału władzy są w pełni demokratyczne i zupełnie nie stoją w sprzeczności z Konstytucją. Inaczej oceniają to politycy partii opozycyjnych oraz obywatele, którzy od wielu dni protestują przeciwko tym właśnie zmianom, na ulicach miast w całej Polsce.

Internauci komentują – „Do tej pory do był cyrk w budowie. Teraz osiągnięcie: cyrk stoi wybudowany”, „Nad czym tu debatować? Karczewskiemu kazali – Karczewski przegłosował. Życzę mu długiej, bardzo długiej, odsiadki”, „Suweren tak chciał i możecie PiS’owi naskoczyć na kant………………..Suweren dostanie na prostą michę, browar i to zapewni PiSowi kolejne zwycięstwo w wyborach”.

Ciemniaki PiS rozleją krew Polaków, jak ruskie i szkopi w historii. Lewizna dorwała się do władzy.

Earl drzewołaz

Byli parlamentarzyści nie zostali wpuszczeni do Sejmu przez marszałka Marka Kuchcińskiego (PiS).

>>>

Senat przed godz. 2 w nocy przyjął pakiet zmian w sądach. Za głosowało 60 senatorów, 30 było przeciw, jeden wstrzymał się. „Żadna dyktatura nie trwa wiecznie. Ta także kiedyś padnie, bo nie dostała mandatu do bezprawia” – komentuje dziennikarz Przemysław Szubartowicz.

Głosowanie nad zmianami w sądownictwie w Senacie poprzedziła blisko dziewięciogodzinna debata. Platforma Obywatelska domagała się odrzucenia projektu w całości. Według senatora PO, wicemarszałka Senatu Bogdana Borusewicza, nowelizacja łamie konstytucje i przepisy europejskie.

– Jeżeli rząd podporządkuje sobie sądy, to wyroki polskich sądów nie będą respektowane w Unii Europejskiej…

View original post 3 332 słowa więcej

Post Navigation