Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “TV Trwam”

Obciach PiS. Kabaret prezesa w objeździe po Zadupiu

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

– Mam nadzieję, że Mateusz Morawiecki będzie premierem przez bardzo wiele lat. Może nawet pobije Cyrankiewicza – mówił Jarosław Kaczyński.

Więcej o Kaczyńskim u Rydzyka tutaj >>>

Pozwani zostali:

  • Zbigniew Ziobro, który reprezentuje Skarb Państwa
  • były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak
  • sędzia Jakub Iwaniec, któremu po publikacjach Onetu cofnięto delegację do MS
  • były Prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Arkadiusz Cichocki
  • były szef biura KRS Tomasz Szmydt
  • prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie i członek KRS Rafał Puchalski

Pozew został złożony przez prof. Krystiana Markiewicza, prezesa „Iustitii”, za „szerzenie zorganizowanej nienawiści wobec niego i środowiska sędziowskiego”.

Małgorzata Kidawa-Błońska miodzio, czytaj tutaj >>>

Profesor żąda zakazania pozwanym rozpowszechniania informacji lub twierdzeń dotyczących jego życia prywatnego oraz rozpowszechniania nieprawdziwych twierdzeń na swój temat”. Domaga się również przekazania 50 tys. zł na rzecz Fundacji Dom Sędziego Seniora oraz publikacji przeprosin w Rzeczpospolitej, Gazecie Wyborczej, TVN24, Polsat News oraz TVP Info.

– „Od miesiąca czekałem…

View original post 905 słów więcej

 

Bozia katolicka będzie wymierzać sprawiedliwość w imieniu PiS

Bogdan Święczkowski (Prokurator Krajowy) był gościem na antenie propisowskiej TV Trwam.

„Kontakty byłego szefa MON z najbardziej prorosyjskim kongresmenem, czyli: Dana Rohrabacher – pożyteczny przyjaciel Putina i Macierewicza?” – pod takim hasłem odbyło się szóste spotkanie posłów PO w ramach parlamentarnego zespołu śledczego, który zajmuje się niejasnymi powiązaniami byłego ministra Antoniego Macierewicza. – Kongresmen Dana Rohrabacher, nazywany przyjacielem Putina, był przeciwny wejściu Polski do NATO, był też za aneksją Krymu przez Rosję – mówi Tomasz Siemoniak. I pyta: – Dlaczego doszło do spotkania z ministrem i prezesem Kaczyńskim?

Przyjaciel Putina

Parlamentarny zespół śledczy ds. zagrożeń bezpieczeństwa państwa powołany przez klub PO od kilku miesięcy zajmuje się powiązaniami byłego już ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. W piątkowym posiedzeniu brał udział m.in. były ambasador RP w Waszyngtonie Ryszard Schnepf. Posłowie Platformy pytali ambasadora zarówno o spotkanie, jak i o samego kongresmena.

Dana Rohrabacher odwiedził Polskę w kwietniu 2016 roku. Spotkał się wówczas zarówno z ministrem Macierewiczem, jak i samym Jarosławem Kaczyńskim. Ambasador Schnepf powiedział, że polska ambasada w USA ostrzegała przed spotkaniem z Rohrabacherem. Kongresmen znany jest ze swoich prorosyjskich poglądów.

JUSTYNA KOĆ: Podczas kolejnego posiedzenia zespołu śledczego zajmowano się kongresmenem Daną Rohrabacherem i jego kontaktami z Macierewiczem. Dlaczego?

TOMASZ SIEMONIAK: Kongresmenem Daną Rohrabacherem, nazywanym przyjacielem Putina. Chcieliśmy zapytać ambasadora Schnepfa o to, co to za postać, bo chociażby z Internetu wiadomo, że jest to polityk, który mocno szkodził Polsce. Był przeciwny wejściu Polski do NATO, był za aneksją Krymu przez Rosję. Powstało pytanie, dlaczego właśnie jego przyjmował w Polsce minister Antoni Macierewicz, dlaczego przyjmował go prezes Kaczyński na Nowogrodzkiej w kwietniu 2016 roku, dlaczego wiceminister obrony Tomasz Szatkowski jeździł z wizytą.

Niesłychanie ważną informacją było to, że ambasada RP, kiedy pan Schnepf był ambasadorem w Waszyngtonie, ostrzegała, że nie należy się z takim politykiem spotykać, że jego reputacja w Stanach Zjednoczonych jest znana i ogólnie wiadomo, że jest związany z Rosją. Zastanawialiśmy się, co tam się wydarzyło, że takie spotkanie miało miejsce. Tym bardziej, że kongresmen Rohrabacher przyjechał do Polski bezpośrednio z Moskwy. Wiadomo też, że prezes Kaczyński rzadko przyjmuje gości zagranicznych.

To było pierwsze posiedzenie zespołu po dymisji ministra Macierewicza, czyli będziecie nadal się spotykać?
Tak, i dzisiejsze spotkanie pokazało bardzo dobitnie, że te posiedzenia zespołu trzeba kontynuować, bo pozostało mnóstwo ogromnych znaków zapytania nad ministrem Macierewiczem. Również Jarosław Kaczyński w końcu musiał dostrzec ogromne dwuznaczności w działaniach Macierewicza, skoro został odwołany. Natomiast nie możemy tego tak teraz zostawić, tym bardziej, że Macierewicz jest wiceprezesem PiS-u, partii rządzącej, istotną postacią. Dlatego powinniśmy dalej pracować.

Przygotowaliście też raport „785 dni Antoniego Macierewicza w MON”, który pokazuje, co zostawił po sobie Macierewicz.
W tym raporcie pokazujemy skalę ruiny armii, ministerstwa, przemysłu obronnego, jakiego on dokonał. To pewien bilans. Jak źle jest, pokazuje chociażby minister Błaszczak, który codziennie dokonuje czystki, wyrzucając ludzi Macierewicza. Tylko on nie mianował sam siebie na ministra, za to odpowiada prezes Kaczyński, premier Szydło i premier Morawicki, który jeszcze niedawno chwalił Macierewicza za modernizację i politykę kadrową, i oczywiście prezydent Duda, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych.

Znając plany zespołu, mogę powiedzieć, że będzie jeszcze wiele posiedzeń, na których będziemy pokazywali różne rzeczy podobnej wagi, co te z obecnego spotkania.

Czy wiadomo, po co były spotkania z kongresmenem?
Pytaliśmy ambasadora Schnepfa, o co tam mogło chodzić. Takiej wiedzy niestety nie ma, będziemy się zatem domagali notatek, informacji ze strony MSZ czy MON. Jest to niesłychanie dziwne, że ktoś taki jest na najwyższych szczeblach przyjmowany w sytuacji, gdy ambasada jednoznacznie ostrzega przed tym spotkaniem. Ambasador Schnepf powiedział, że zorganizował spotkanie w ambasadzie większego zespołu, chciał, żeby ta rekomendacja była poważna i szeroko przedyskutowana przez fachowców, i wszyscy byli absolutnie za tym, że do spotkań nie powinno dojść. Dlaczego ten głos został zlekceważony?

Przypomnę, że Rohrabacher jest obiektem przesłuchań w komisji wywiadu. Jest obiektem zainteresowania w ramach śledztwa dotyczącego powiązań amerykańskich polityków.

„Wolność zgromadzeń jest źrenicą wolności; tymczasem jest ona dziś w Polsce naruszana  przez obecną ustawę o zgromadzeniach oraz wskutek działań władz. Podczas manifestacji w całej Polsce dochodziło do licznych naruszeń konstytucyjnej wolności zgromadzeń przez organy władzy publicznej” – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. W liczącym 216 stron raporcie RPO podsumował lata 2016-2018.

Adam Bodnar przypomniał, że wolność zgromadzeń była jednym z najważniejszych postulatów, o który w PRL walczyła demokratyczna opozycja i „Solidarność”. – „Manifestacje były wtedy rozbijane przez uzbrojone po zęby oddziały MO i ZOMO. Dzisiaj nikt nie może twierdzić, że państwo polskie równie opresyjnie traktuje swoich obywateli. Podkreślić jednak należy z całą mocą, że wolność zgromadzeń publicznych jest źrenicą wolności w demokratycznym państwie prawa i wszelkie próby jej ograniczenia, tłumienia aktywności obywateli, zniechęcania ich do udziału na skutek represji wykroczeniowej czy działań administracji państwowej, muszą spotkać się ze stanowczym sprzeciwem organu stojącego na straży konstytucyjnych praw i wolności” – napisał Bodnar.

Zdaniem rzecznika, przepisy znowelizowanej przez PiS ustawy ograniczają wolność zgromadzeń publicznych. Zastosowanie np. zasady pierwszeństwa w stosunku do zgromadzeń cyklicznych stanowi ograniczenie prawa do pokojowej kontrmanifestacji i jest przejawem nierównego traktowania organizatorów zgromadzeń. Zwrócił uwagę, że mimo wielu niekorzystnych działań władz (m.in. policji, straży leśnej, wojewodów) i stosowania wobec demonstrantów mandatów  i wniosków o ukaranie, często byli oni uniewinniani.

RPO przywołuje sprawy sądowe przeciw Obywatelom RP. – „W jednym z uzasadnień sąd podkreślił, że zachowanie polegające na używaniu megafonu nie było zakłóceniem „miesięcznicy”, gdyż było to realizacją prawa do wyrażania opinii i krytycznej polemiki wobec sąsiedniego zgromadzenia. Ponadto sąd uznał też, że siadanie na bruku przed pochodem „miesięcznicy” nie jest wykroczeniem, tylko realizacją konstytucyjnego prawa do wyrażania poglądów. Uniewinnieni zostali też protestujący Obywatele RP, oskarżeni o naruszenie miru domowego Sejmu” – czytamy w raporcie.

Adam Bodnar kończy swój raport rekomendacjami. – „Trzeba zmienić prawo o zgromadzeniach i przywrócić stan sprzed nowelizacji w 2016 r. Zgromadzenia cykliczne powinny być usunięte z prawa, bo nieuzasadnione jest ich pierwszeństwo wobec innych manifestacji. Powinien też zniknąć przepis, że kontrmanifestacja może się odbywać nie bliżej niż 100 m od manifestacji” – napisał RPO.

Konfetti sypane na jego głowę, dywan rozścielony u stóp, pokaz skąpo ubranych cheerleaderek, a wiceministrowi spraw wewnętrznych i administracji Jarosławowi Zielińskiemu ciągle mało. Zastępca Brudzińskiego tym razem zorganizował… własne obchody wybuchu II wojny światowej w Suwałkach.

O godz. 4.45 mieszkańców miasta obudziła salwa honorowa i dźwięk syreny alarmowej. Zieliński na swoją uroczystość zaprosił radnych PiS i wojsko. W państwie PiS bez odpowiedzi pozostanie pytanie, dlaczego wiceminister spraw wewnętrznych wydaje rozkazy żołnierzom?

A przecież mógł wziąć udział w uroczystościach organizowanych w południe przez miasto. Prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz wydał w sprawie podwójnych obchodów oświadczenie. – „Od dwóch lat obserwujemy nieakceptowalne przez suwalczan postępowanie, które wprowadzają do naszego miasta, podziały na „my i oni”. Suwalczanie nas pytają: dlaczego wspólnie nie możemy obchodzić w naszym mieście ważnych dla narodu polskiego i suwalczan świąt i rocznic? W innych miastach wspólne świętowanie wychodzi” – napisał prezydent miasta.

Zieliński podczas swojej uroczystości oczywiście przemawiał. Nawet przepraszał mieszkańców Suwałk za zakłócenie ciszy nocnej. Może jednak zamiast przepraszać, należało wcześniej pomyśleć…

Waldemar Mystkowski pisze o absurdach PiS.

Zarówno Fundusz Obrony Narodowej, jak i Pracownicze Plany Kapitałowe są z repertuaru jakiegoś kabaretu na specjalnych papierach.

Generał Waldemar Skrzypczak udzielił wywiadu-rzeki, który ukaże się 19 września i nosi wręcz złowieszczy tytuł „Jesteśmy na progu wojny”. Raczej generałowi chodzi o konflikt globalny, lecz Polska separująca się od Zachodu jest tym bardziej narażona na ugodzenie odłamkiem.

Należy zawierać sojusze i zbroić armię, która potrafiłaby odstraszać i współdziałać z nowoczesnymi armiami NATO. A mamy stan armii po Macierewiczu taki, iż zastał armię z kontraktem na zakup nowoczesnych Caracali, a pozostawił wojska terytorialne wyposażone w karabiny na sznurkach i w domowych łapciach.

Na armię idzie spory grosz, bo 2 proc. PKB, ale nie są ogłaszane przetargi na nowoczesną broń. Tym samym Polska nie korzysta z nowoczesnych technologii via offset, który można przy takiej formie zakupu utargować. Pieniądze rozłażą się, bo nawet wspomniany Szwejk Macierewicz i jego następca takiż sam Szwejk Błaszczak nie opracowali planów modernizacji armii.

Już mamy do czynienia z historycznym déja vu. Jak przed II wojną światową ma być utworzony Fundusz Obrony Narodowej. W 1936 roku powołał go prezydent Ignacy Mościcki, obecnie nad możliwością jego reaktywacji trwają prace studyjne. Pieniądze pozyskiwano by poza budżetem, czyli patriotyczną zrzutką różnych podmiotów plus obywateli. W II Rzeczpospolitej w ten sposób nabywano sprzęt wojskowy, w tym karabiny maszynowe.

W tej groteskowej wizji można dopatrzeć się, jak patrioci z jakiegoś miasta zakupują dla armii karabiny na porządnych rzemykach, a dzieci z przedszkola im. Lecha Kaczyńskiego dwie paczki nabojów. Gdy ukaże się wywiad z gen. Skrzypczakiem można będzie snuć historyczne porównania, czy już znajdujemy się w roku 1936, a więc mamy 3 lata do wojny. Zaś Macierewicz, Błaszczak, Morawiecki tudzież Kaczyński winni wzorem przedwojennych notabli wyznaczyć sobie Zaleszczyki, przez które dawaliby patriotyczną nogę.

Fundusz Obrony Narodowej, który ma cedować odpowiedzialność państwa na społeczeństwo, przypomina inny zwodniczy pomysł rządu – Pracownicze Plany Kapitałowe. Jeszcze nie powstały, a już są w rządzie obiektem targu. Powtórzmy, FON jest powtórką z rozrywki OFE (Otwartych Funduszu Emerytalnych), które padły łupem państwa. Po nieistniejące jeszcze pieniądze emerytów z FON już zgłosił się minister energii Krzysztof Tchórzewski, który ma pomysł, jak je zainwestować – mianowicie ulokować na kontrolowanym przez niego TFI Energia.

Zarówno Fundusz Obrony Narodowej, jak i Pracownicze Plany Kapitałowe nie poddają się poważnej krytyce. Są z repertuaru jakiegoś kabaretu na specjalnych papierach, gdyż Mrożek ani Bareja by za PiS-em nie nadążyli. Tym specjałem groteskowym mógłby być Latający Cyrk Ferdynanda Kiepskiego, nie muszę wszak wskazywać, kto w nim byłby – phi, jest! – prezesem.

Ze śmiechu właśnie wytrącił mnie Mateusz Morawiecki, który powtórzył swój „genialny” pomysł, aby wszyscy razem – w tym „nasza opozycja” jak się wyraził – uczestniczyli w Marszu Niepodległości. I jak Paździoch wymyślił, że wszyscy pójdą pod jedną flagą. Ludzie walczący o trójpodział władzy, o niezależność sądów, o zachodnie standardy demokratyczne, mają iść z akolitą Paździochem Morawieckim w jednym marszu, który na życzenie prezesa Kiepskiego prowadzi nas na Wschód. Paździochu, nie pójdę, postoję!

Macierewicz rozżalony w TV Trwam

Były już minister obrony narodowej chyba jednak ma kłopot z pogodzeniem się ze swoim zdymisjonowaniem. Macierewicz od kilku dni udziela wywiadów w zaprzyjaźnionych sobie mediach. – „Oczywiście nie potwierdzę, że dobrze się stało, że mnie odwołano, bo tak najnormalniej w świecie nie uważam. Chciałem podstawowe sprawy dokończyć, a nie przerywać w trzech czwartych, czy dziewięciu dziesiątych” – powiedział w rozmowie z TV Trwam.

W wywiadzie powrócił do swoich ulubionych tematów – katastrofy smoleńskiej i aneksu do raportu WSI. Stwierdził, że liczy na zakończenie prac nad wyjaśnianiem przyczyn katastrofy – a przynajmniej wiosną przedstawienie raportu technicznego, bo wskazanie osób winnych jest dużo trudniejsze. Znowu wspominał o remoncie prezydenckiego Tupolewa przed katastrofą w Samarze. Twierdził, że samolotu pilnował wtedy jeden żołnierz. – „Silniki były remontowane jeszcze gdzie indziej i tam już nie było nikogo” – dodał. To niedopowiedzenie ma oczywiście sugerować, że każdy mógł mieć dostęp do TU-154M.

A co do aneksu raportu z weryfikacji WSI – Macierewicz powtarza uparcie, że powinien zostać ujawniony przez Andrzeja Dudę. – „Naród ma prawo poznać mechanizmy, które rządziły tym, co nazywano III Rzeczpospolitą, a co było w istocie kontynuacją w dużym stopniu czasów PRL-owskich, w wielu wymiarach dominacji agentury rosyjskiej nad życiem gospodarczym, społecznym i politycznym Polski” – stwierdził były minister obrony narodowej. Nie mogło oczywiście zabraknąć wątku dotyczącego rządów PO/PSL: – „Nie jest specjalną tajemnicą, że BBN zostało w dużym stopniu przez te osiem lat zostało ukształtowane przez ludzi, którzy formowali się pod wpływem sowieckim. Taka była kariera pana gen. Kozieja (szef BBN 2010-2015) i to wszyscy świetnie wiedzą”.

Macierewicz nie przyjmuje do wiadomości, że nawet prezydent Lech Kaczyński nie pozwolił na opublikowanie gotowego aneksu do raportu. Prezydent Kaczyński mówił, że „zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami”. To stanowisko podtrzymał prezydent Bronisław Komorowski. A Andrzej Duda oświadczył w listopadzie ubiegłego roku: – „Nie widzę powodu, dla którego miałby być ten aneks ujawniony do dyspozycji publicznej”.

Tusk a rekonkwista Morawieckiego

Coś się dzieje z umysłami polityków, którzy odwiedzają imperium medialne Tadeusza Rydzyka, iż ulegają swoistej fiksacji? Podjęcie decyzji, aby tam udzielić wywiadu bądź wdać się w rozmowy (niedokończone) świadczy o psychicznym „dyrdum”. Czy dlatego tak się dzieje, że osoba, naprzeciw której siadają, jest w sutannie (habicie)? Acz jestem w stanie zrozumieć polityków irańskich, którzy odwiedzają irańskie media, bo są immamami i teokratami. Dlaczego jednak w Polsce TV Trwam, która ma znikomą oglądalność ze względu na niski poziom – poziom gazetki ściennej, jest tak ostentacyjnie uprzywilejowana przez władze PiS?

Mateusz Morawiecki, nowy premier rządu polskiego, pierwszego wywiadu udzielił „gazetce ściennej” – TV Trwam, dostał tam intelektualnego „dyrdum”, mianowicie podzielił się swoim marzeniem: „rechrystianizować Europę”.

Ki diabeł znaczy ów termin w polityce, w socjologii, w naukach przyrodniczych i humanistycznych? Termin zrozumiały, ale zastosowanie jego na pewno – nie. Bo Morawiecki księdzem nie jest ani reprezentantem Watykanu. Podejrzewam nawet, że z taką gadką-szmatką papież Franciszek posłałby go do porządnej szkółki jezuickiej bądź dominikańskiej, aby podciągnął się w rozumieniu współczesności i nowoczesności.

Czyżby Morawiecki duchowo był taki znikomy, że stara się podlizać kapłanom? Czasy chrystianizowania mamy dawno za sobą. Skończyły się wraz z krucjatami i Inkwizycjami, a cezurą w polityce europejskiej jest Rewolucja Francuska (cokolwiek o niej myśleć). Nikt się potem nie odważył na rzeczywisty mariaż polityki z chrystianizacją. No, oprócz faszystowskiego premiera Słowacji ks. Jozefa Tiso. Partie chadeckie, jak np. niemiecka CDU odwołują się do aksjologii chrześcijańskiej, a to diametralnie inne niż doktorat z teologii Tadeusza Rydzyka.

Morawiecki co prawda szybko dodał, że „w wielu miejscach nie śpiewa się kolęd, kościoły są puste i są zamieniane na muzea”, ale pozostał po tym jego „rechrystianizowaniu” odór Pizarro, a dokładnie re-Pizarro. Mogę się rozpisywać i dociekać, co Pizarro Morawiecki ma na myśli i tak nie dojdę, bo tego dojść nie sposób, jak nie dojdziemy do głębszej konkluzji z jakimkolwiek podobnym dyrdum.

Zestawiam Morawieckiego z kimś na wskroś normalnym, jednym z nas, acz wielce wybijającym się – z Donaldem Tuskiem, który dostał doktorat honoris causa Uniwersytetu w węgierskim Pecs. Przy odbiorze doktoratu powołał się na tradycję europejską z bardzo szeroką paletą wartości kulturotwórczych, ale nie usłyszałem żadnego marzenia o wojowniczej rechrystianizacji, żadnych zachęt do zamierzchłych krucjat i zapędzeniu ludzi do kościołów, jak do stodół.

Tusk jednak przestrzegał przed tym, że „nie będzie Europy, jakiej pragniemy, jeśli od wewnątrz opanują ją nasi polityczni barbarzyńcy”. Tym dzisiaj jest rechrystianizacja – barbarzyństwem, cofnięciem się do pełnych kościołów.

Może Morawiecki nie miał tyle złego na myśli, to jednak świadczy, że nie potrafi formułować myśli, to źle świadczy o nim jako „trzcinie myślącej”, o jego marnym wnętrzu. Tusk był i jest człowiekiem oczytanym, to słychać w jego mowie i wyczytać można w eseistyce. W Pecs powoływał się na wybitną książkę Claudio Magrisa „Dunaj”, która jak ta europejska rzeka płynie narracją przez bogactwo Europy, a nie na wąsko pojętą rechrystianizację (niestety, historycznie można odczytać ją jako krwawe barbarzyństwo).

Morawiecki proponuje więc dzisiaj jakąś rekonkwistę, barbarzyństwo. Pobrzmiewają w nim nuty odwetowej endecji, pokłosia międzywojnia, sojuszu narodu i chrystianizacji, która zapłonęła stodołą w Jedwabnem. To jest wąsko pojęte zapełnianie pustych kościołów. Ale gdy jest się w niszowej TV Trwam, to dostaje się takiego dyrdum, jak Morawiecki. Niedobrze nam to wróży, oj, niedobrze…

Duda z Macierewiczem mogą rozsadzić PiS, bo Duda z Kaczyńskim przehandlują naszą wolność

Jeżeli jakiś konflikt rozsadzi PiS, to będzie on Andrzeja Dudy z Antonim Macierewiczem. Prezydent z Jarosławem Kaczyńskim się dogada, bo mają czym handlować.

W tym kontekście nieprzypadkowe są zamiary partyjne Dudy z Jarosławem Gowinem.

Macierewicz domaga się publikacji aneksu do raportu WSI.

Aneks jest kompromitujący Macierewicza, nie opublikował go Lech Kaczyński. Wstyd, który demoluje służby specjalne, kompromituje Polskę jako sojusznika NATO.

Macierewicz napiera, bo chce postawić na swoim. Także to świadczy, że ma interes jeszcze bardziej osłabiać Polskę.

Macierewicz poinformował o kolejnym ataku cynernetycznym Rosji na Polskę. Ponoć został odparty.

Nie wierzę, bo Macierewicz jest niewiarygodny, cokolwiek powie. Po wtóre, żaden poważny informatyk z nim nie chciałby współpracować. Przebywanie z głupcem jest zaraźliwe, źle wpływa na stan głowy. Macierewicz może sobie pogadać z nieukiem Misiewiczem – to jego poziom.

Macierewicz stwarza niebezpieczeństwa, aby zarządzać strachem. Jest zwykłym leniem, któremu najlepiej wychodzą pogaduszki o pseudopatriotyzmie u Rydzyka i chrzenienie od rzeczy w TV Trwam i Radiu Maryja.

I tak należy odczytywać wizytę Macierewicza (wraz z Waszczykowskim) w Londynie. Brytyjczycy nie potraktowali go poważnie.

Bo nikt poważnie w NATO nie potraktuje Macierewicza z takim bagażem podejrzeń. W tym rozpoznaniu Brytyjczycy mają szczególną wprawę.

Co zrobić z takim stwierdzeniem Macierewicza, które padło w  felietonie „Głos Polski” dla Radia Maryja i TV Trwam: „groźby, które słyszymy ze strony rosyjskiej mają sprawić, że kraje sojusznicze NATO przestaną sobie ufać i osłabią wolę zachowania wspólnego bezpieczeństwa”.

Otóż będąc w Londynie, Macierewicz został zignorowany, jako postać, której migocą czerwone lampki na głowie: „Uwaga! Uwaga! Niebezpieczeństwo!”

Macierewicz emituje ostrzegawcze sygnały przeciw sobie. Jest tykającą bombą w systemie polskiego bezpieczeństwa. Rozsadza nas od wewnątrz.

Macierewicz znalazł nowego winnego katastrofy smoleńskiej: Cezarego Grabarczyka: „postać niesłychanie istotna, być może nawet kluczowa, chociaż ciągle trzymająca się z tyłu tych dramatycznych wydarzeń. Mało kto zdaje sobie sprawę, jak istotną rolę odegrał pan Cezary Grabarczyk, ówczesny minister infrastruktury, zwierzchnik pana Edmunda Klicha z kolei, który był tą osobą, poprzez którą działano na szkodę wyjaśnienia tragedii smoleńskiej w ciągu pierwszych tygodni”.

Grabarczyk odpowiedział:

Choroba Antoniego Macierewicza pogłębia się.”

Wskazywanie mnie jako winnego niewyjaśnienia przyczyn, które przecież są od dawna znane, to rozpaczliwe poszukiwanie pomysłów, jak z tego szaleństwa wybrnąć”.

Tak! Macierewicz jest szalony. Na świecie nadto dobrze to widzą, dowody na ignorowanie szalonego Macierewicza są widoczne.

Jarosław Gowin, który przecież miał być ministrem obrony – jak zapewniała w kampanii wyborczej Beata Szydło – przymierza się teraz do nowej partii, która może być wehikułem dla Dudy, gdyż Kaczyński na niego w drugiej kadencji nie postawi.

Adam Szostkiewicz pisze:

„Duda i Gowin są wciąż wewnątrz obozu władzy. Próbują się w nim pozycjonować, ale nie są nawet frakcjonistami, a co dopiero dysydentami. Chcą mieć swój udział w rządzie dusz, a nie poskromić szkodliwe dla naszego państwa antysystemowe zapędy pisowskich radykałów. A to powinno być celem nowej partii Gowina czy Dudy, a może ich wspólnej”.

Na początku przyszłego tygodnia dojdzie do kolejnego spotkania Dudy z Kaczyńskim.

Prędzej czy później dogadają się. Rozdrapią Polskę. A opozycja ciągle śpi, to pozwala mętom z PiS swobodnie zaprowadzać dyktaturę.

PiS chce wziąć naród za mordę i walić z glana

Prof. Michał Królikowski zainteresował prokuraturę tylko z jednego powodu. PiS – a dokładnie Zbigniew Ziobro – chce osiągnąć swoje cele, mieć sądownictwo pod swoim butem.

Wtórne jest, jakie prowadził sprawy Królikowski. To jest prawnik.

Metoda sprawowania władzy przez PiS w tym wypadku widać, jak na dłoni. Zastraszyć, złamać, zmanipulować. Na razie krępuje ich prawo i wynikające z niego procedury. Gdy zaprowadzą bezprawie, nie będą mieli żadnych uprzedzeń, aby zamknąć kogokolwiek niewygodnego. Paragraf zawsze znajdą.

Królikowski jest drugą osobą z kręgu Dudy, która weszła w kolizję z rządem, wcześniej pod okiem służb kontrwywiadowczych Macierewicza znalazł sie gen. Jarosław Kraszewski z prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Dziwacznie wyglądała „wizyta” Beaty Szydło w TV Trwam w „Rozmowach niedokończonych”. Rydzyk stwierdził, iż „od pani dużo zależy”, marionetka Kaczyńskiego tylko się zaśmiała.

Dlaczego utykają reformy? Bo jesteśmy podzieleni. I bynajmniej nie Polacy, tylko pisowcy.

Nie bądźmy zdziwieni, że po powrocie Dudy z USA, Kaczyński chce się z nim spotkać.

To znaczy, że pierwsze spotkanie nie przyniosło oczekiwanych skutków dla Kaczyńskiego.

Nie mamy z czego się cieszyć, Duda zrobi to samo, co PiS w zawetowanych ustawach, tylko prerogatywy zostawia sobie, a nie ministrowi sprawiedliwości, czyli rządowi.

Dlatego ruszają Łańcuchy Światła. Społeczeństwo obywatelskie nie może dać się zniewolić.

Protesty winny być silniejsze i skuteczniejsze. Polacy dojrzewają do demokracji. Oby nie było za późno, bo PiS szykuje kaganiec dla Polaków. Za mordę i z glana.

Może tak być, że pozostanie tylko Majdan.

Aleksander Kwaśniewski wieszczy bardzo czarno.

„Od dawna twierdzę, że ten rok to początek. Ale rok 2018, to będzie rok strachu. Strachu świadomie wprowadzanego przez ekipę rządową. Będą gryźli wszystkich, z którymi nie jest im po drodze”.

PiS zmiażdżone przez Komisję Wenecką. Ale tym się nie przejmują, dalej będą dewastować demokrację

komisjaWeneckaMiażdży

Komisja Wenecka stwierdziła to, co widać gołym okiem. Demokracja w Polsce jest niszczona.

Komisja Wenecka w przesłanym do polskiego MSZ projekcie opinii stwierdza, że – wbrew twierdzeniom PiS – Trybunał Konstytucyjny jest zablokowany. A to narusza podstawową dla demokracji zasadę trójpodziału i wzajemnego kontrolowania się władz. Ta sytuacja zagraża praworządności i prawom człowieka, bo Trybunał nie może oceniać zgodności prawa z konstytucją.

Co zrobić? Rekomendacja jest prosta: władza polityczna musi uznawać, a więc wykonywać wyroki Trybunału. Te, które już zostały wydane, i te, które zapadną.

Co robi figurantka Jarosława Kaczyńskiego?

szydłoWTVTrwam

Leci do telewizji o. Rydzyka i tam intelektualnie, moralnie i politycznie sepleni.

– Opinia Komisji Weneckiej nie jest wiążąca. To dane państwo decyduje czy te zalecenia wprowadzi – powiedziała w TV Trwam Szydło.

premierBeataSzydło

Opinia Komisji Weneckiej nie będzie wiążąca, ale jej zlekceważenie będzie aktem arogancji wobec ważnego dla europejskiej demokracji ciała. I narazi Polskę na dalsze sankcje ze strony Unii Europejskiej i Rady Europy, a zapewne także na ochłodzenie relacji z wieloma stolicami na czele z Waszyngtonem.

PiS zrobi, co zechce. Zobaczymy, czy po raz kolejny pokaże, że bardziej szanuje siłę niż prawo.

KOD walczy o przwrócenie porządku demokratycznego.

wiadomościNaKOD

Dlatego PiS tak walczył bezprawnie o telewizję publiczną, która jest w istocie TVP PiS. Manipulują faktami. Telewizja wróciła do korzeni peerelowskich: telewizja kłamie.

oglądanieWuadomości

Nienawiść katolicka: duchowy ustrój pisowski u Rydzyka

mamy

Rząd PiS dalej odwiedza media o. Tadeusza Rydzyka. Wcześniej w opozycji szczuto na rządzących i elektorat niepisowski.

Dzisiaj ministrowie z redaktorami w sutannach szczują po katolicku na opozycję i KOD.

Mamy więc do czynienia z miłościwie panującą nam Nienawiścią Katolicką. Taki duchowy ustrój. Jak nie poplują, to mogą im dusze zgnić.

Ministrów PiS można cytować tonami, jak Kaczyńskiego z porównaniami z gestapo i najgorszym sortem. Ale jeden niewielki cytat z Antoniego Macierewicza o Komitecie Obrony Demokracji z odwołaniami historycznymi jest esencją PiS i wersji Kościoła spod habitu Rydzyka („wart mszy”):

„Warto przypomnieć wydarzenia czerwcowe i sierpniowe z 2010 r. w Warszawie, kiedy ludzie z marginesu społecznego – wspierani przez te same media, które dziś krzyczą o braku demokracji – bezcześcili krzyż, bezcześcili pamięć o polskim prezydencie i bohaterach poległych pod Smoleńskiem. To antywartości, których bronią ludzie, którzy dzisiaj demonstrują. Warto, aby wszyscy o tym pamiętali”.

Tacy ludzie amoralni chcą budować Polskę – nienawiści, ruiny materialnej i duchowej.

Więcej >>>

Rydzyk budzi się i rozpoczyna żebranie

Ojciec-Tadeusz-Rydzyk-po-posiedzeniu-sejmowej-komi

Tadeusz Rydzyk jest jednym z największych żebraków świata. Prosi codziennie o jałmużnę swoich wiernych. Kolęduje do swoich mediów po to, aby słuchaczom i widzom przypomnieć: kasa, kasa, kasa.

A teraz potrzebuje jej szczególnie dużo, bo trzeba płacić za multipleks. Jakoś przestał łazić, ale gdy koncesję mu zechcą zabrać, znowu ruszy do tego szantażu. Rydzyk budzi się i rozpoczyna żebranie.

Na stronie Radia Maryja Rydzyk alarmuje, spada liczba ofiar na Radio Maryja i Telewizję Trwam:

– Prosimy każdego o systematyczną pomoc. Choćby nawet odmawiając sobie miesięcznie paczki papierosów czy czegoś innego.

Oto żebranie Rydzyka:

rydzykProsi

Więcej >>>

Z innej beczki, bardzo dla nas ważnej. Rysunek, który przedstawia sytuację Ukrainy. Tak źle, a jeszcze inaczej – gorzej.

weź

A jutro w „Wyborczej” wywiad z premier Ewą Kopacz.

jutro w Wyborczej

Rydzyk prędzej, czy później skończy w pierdlu (powinien)

rydzyk broni pedofila

O. Tadeusz Rydzyk odwiedził w Sejmie swój nieformalny zespół parlamentarny (ds. walki z ateizacją), który pilnuje jego sojuszu z PiS.

Przyszedł bronić TV Trwam, bo każą mu płacić za multipleks cyfrowy, a on już chciałby nadawać. Ten chachmęt nie czytał warunków przetargu, iż dopiero od kwietnia przyszłego roku dostanie miejsce?

Wszak nie o to chodzi, ale mobilizację swoich ludzi. Musi ich trzymać w pogotowiu. A do tego zagraża jego racji bytu TV Republika, inny prawicowy kanał.

Poskarżył się Rydzyk na wielkość szmalu, który do tej pory zapłacił. I tu zdaje się jest clou jego wystąpienia. Na razie płaci, bo nie wszedł na multipleks, ale gdy się na nim Trwam znajdzie, żegnaj kaso dla państwa. takiego wała Rydzyk zapłaci.

Za poniższe słowa klecha powinien siedzieć. Nie wątpię, że skończy w pierdlu. Zapytał:

Czy to jest normalny kraj? Jak się nazywają tacy, którzy biorą pieniądze a nie dają?

I po chwili sam sobie odpowiedział na to pytanie:

Normalnie to jest złodziej! Niezależnie w jakim krawacie.

Należy mu się miejsce w pierdlu. Tam będzie miał mniszą celę i zakonną pryczę. A w każdym razie powinien.

Więcej pod tym linkiem.

Post Navigation