Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “TVN”

Jak pisowscy generałowie w policji szczują

„Zamierzam złożyć skargę tak do Najwyższej Izby Kontroli, jak i do MSWiA. Do tego, najpewniej zawiadomię też prokuraturę, bo komendant wprost zaatakował posła opozycji. Zaś policja ma w ustawę wpisany obowiązek apolityczności i te słowa to było ewidentne przekroczenie uprawnień – oświadczyła w rozmowie z Onetem posłanka PO Bożena Kamińska, która ujawniła upokarzające praktyki kierownictwa organów ścigania, wobec mundurowych, na Podlasiu.

Niestety nie uszło jej to płazem. Nadinsp. Daniel Kołnierowicz, szef podlaskiej policji, w wywiadzie dla suwalskiego Radia 5. ostro zaatakował parlamentarzystkę i zachęcał w rewanżu do pisania na nią anonimów.

„Jeżeli tak bardzo pani Kamińska lubuje się w używaniu anonimów, uważa, że to jest fair, to może proszę bardzo: ogłośmy na antenie konkurs na najlepszy anonim o pani Kamińskiej: o majątku, o podróżach służbowych, o działalności dotychczasowej. Proszę bardzo – powiedział w poczuciu całkowitej bezkarności nadinsp. Kołnierowicz.

Dziękując wszystkim za wsparcie pani Kamińska zobowiązała się, że nie ustanie w wysiłkach zmierzających do zwalczenia tych wszystkich patologii, które niszczą polską Policję, Państwową Straż Pożarną, Służbę Więzienną i pozostałe formacje dotknięte piętnem „dobrej zmiany”.

Oto jak PiS propaguje nacjonalistów, pisowska norma.

Depresja plemnika

Prawica dostała szału: ambasador Mosbacher broni TVN! A przecież to stacja „antypolska” i „antydemokratyczna”, jak przypomniała Amerykance poseł Krystyna Pawłowicz. W rzeczywistości antypolskie i antydemokratyczne jest rozpętywanie przez prawicę kampanii nienawiści przeciwko pani Mosbacher. Akurat w tej sprawie to ona reprezentuje prawo i sprawiedliwość. Prawica to wie, więc tym bardziej hejtuje. Co tam wieczna przyjaźń z Jankesami! Ważniejsze to zniszczyć wolne media w Polsce.

View original post 3 976 słów więcej

Marek Ch., dawniej Marek Chrzanowski padł ofiarą partii zorganizowanej na wzór mafii

Nie milkną echa afery, związanej z rzekomą propozycją korupcyjną ze strony byłego już szefa Komisji Nadzoru Finansowego Marka Ch., który miał domagać się od biznesmena Leszka Czarneckiego łapówki w wysokości 40 milionów złotych w zamian za przychylność państwa wobec prowadzonych przez niego biznesów. Zamiast jednak wręczyć łapówkę okazało się, że Czarnecki całą rozmowę nagrał, a następnie ujawnił jej przebieg opinii publicznej. Powiedzieć, że wywiązał się niezły skandal, to nic nie powiedzieć.

Chrzanowski został co prawda zdymisjonowany, ale CBA nie specjalnie spieszyło się z przeszukaniem jego gabinetu. Taki samym brakiem pośpiechu wykazała się również prokuratura, która byłego już szefa KNF zarzut przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego postawiła dopiero wczoraj, po tym jak został on zatrzymany przez CBA.

Obóz władzy dwoi się obecnie i troi, by ukręcić sprawie łeb. Wszystko po to, by tylko nie wyszło na jaw, że Marek Ch. nie działał sam. Gdyby okazało się, że cała sprawa to działanie jednego wielkiego zepsutego do cna aparatu władzy, to straty wizerunkowe, sondażowe i polityczne na mniej niż rok przed wyborami parlamentarnymi mogły by okazać się nie do odrobienia.

Bez względu jednak na finał sprawy trudno nie odnieść wrażenia, że bliskie związki z drużyną dojnej zmiany mogą skończyć się dla byłego już przewodniczącego KNF tragicznie. Taki właśnie obrót sprawy idealnie podsumował na Twitterze jeden z komentujących:

Wygląda zatem na to, że były szef KNF, obecnie już Marek Ch., stanie się kozłem ofiarnym całej afery. Czyżby bliska współpraca z PiS miała mu wyjść bokiem?

* * *

Chciał robić karierę w bankowości, zamiast tego pójdzie siedzieć. Marek Chrzanowski został Markiem Ch.

Depresja plemnika

„Zmienił on formację na Koalicję Obywatelską wrogą Bogu, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi i pokazał to na bilbordach, gdzie kandydował w wyborach. Radny już nie jest katolikiem i nie może być radnym, bo będzie nam mieszał w naszej wierze. Przez to sam się wyłączył z Boga” – mówił w kościele podczas mszy ksiądz Józef Wędzikowski, proboszcz parafii w Stróżewie koło Poznania. Chodzi o Adriana Urbańskiego, który był kandydatem Koalicji Obywatelskiej na radnego powiatu chodzieskiego.

Ks. Wędzikowski na tym nie poprzestał. Stwierdził, że ci, którzy głosowali na Koalicję Obywatelską też mogą być „wyłączeni z wiary”. Dla wielu słowa proboszcza były nie do zaakceptowania – część wiernych opuściła kościół.

„Skandalem jest dzielić mieszkańców względem opcji politycznych. Jest mi ogromnie przykro, że mieszkańcy naszej parafii, którzy poparli mnie w wyborach samorządowych, tak jak i ja, zostali uznani przez naszego proboszcza za ludzi, którzy wyparli się swej religii” – napisał na Facebooku Adrian Urbański. Do…

View original post 2 778 słów więcej

PiS jest skazane na przegraną

Barbara Labuda była wczoraj gościem w programie „Tomasz Lis”. Wypowiedziała się m.in. na temat obecnej sytuacji kraju i polityki Jarosława Kaczyńskiego. W rozmowie z prowadzącym przywołała wypowiedziane ponad miesiąc temu przez Donalda Tuska zdanie, że „PiS wróci do złodziejstwa” – po tym, jak całkowicie podporządkuje sobie instytucje demokratyczne i liczne obszary życia polityczno-społecznego w Polsce. Jego słowa Barbara Labuda uznała za prorocze.

>>>

„Lubiłam obu braci Kaczyńskich, zwłaszcza Leszka, ale także Jarka” – podkreśliła Labuda, nawiązując do okresu współpracy z obu politykami w okresie podziemnej działalności. – „Miałam z nimi świetne kontakty, współpracowałam z Leszkiem już w latach przed Solidarnością, także w czasie stanu wojennego” – opowiadała Lisowi. Jej zdaniem obaj przygotowywali „wspaniałe sprawozdania z obrad Okrągłego Stołu, które przekazywali mi codziennie wieczorem przez telefon” – wspominała Labuda. Dzięki temu mogła na bieżąco informować o tym przełomowym wydarzeniu czytelników podziemnego pisma „Region”, wydawanego przez nią i jej współpracowników we Wrocławiu. – „Byli szalenie kompetentni, rzetelni i precyzyjni” – podkreśliła.

Niestety, zdaniem Barbary Labudy, wkrótce wyszły na jaw cechy charakteru braci, szczególnie Jarosława Kaczyńskiego. „Ujawniły się [one – dop.] zwłaszcza w czasie ich współpracy z Wałęsą. […] Ta wojna krzyżowa z Wałęsa bardzo już wtedy niszczyła scenę polityczną” – ubolewała rozmówczyni Tomasza Lisa. Podkreśliła, że chociaż wtedy – podczas wyborów prezydenckich – nie głosowała na Wałęsę, to uważała go i nadal uważa za naszego „hero”. Dlatego, jak przyznała, z dużym niesmakiem i smutkiem oglądała sceny w sądzie [podczas ostatniego przesłuchania Lecha Wałęsy, w związku z pozwem Kaczyńskiego – dop.]. – „To było dla mnie bardzo smutne” – przyznała, wyjaśniając, że nie była w stanie obejrzeć tej relacji do końca. Źle odebrała kordon policji wokół Wałęsy, a także zachowanie jego oponenta politycznego. „Ironicznie uśmiechnięty Kaczyński, dokuczający Wałęsie…” – ten obrazek był ponad jej siły, przyznała dziennikarzowi.

W opinii Labudy Jarosław Kaczyński ekipie rządzącej „pozwala stosować psychologiczne mechanizmy manipulowania. Budzi w społeczeństwie „najniższe instynkty”, i takie metody są niestety stosowane w instytucjach publicznych, tworząc fatalne wzory dla całego społeczeństwa – podkreśliła dawna opozycjonistka. Jednak na pytanie Tomasza Lisa, czy mamy obecnie do czynienia z dyktaturą, zaprzeczyła. Jej zdaniem „obecny system można nazwać bananowa republiką”, czyli quasi-dyktaturą. Labuda podkreśliła, że widzi jeszcze jedna ważną cechę rządów Kaczyńskiego i jego zwolenników, związaną z praktykowanym w Polsce modelem pobożności. – „W PiS-ie, tak silnie związanym z Kościołem katolickim jest bardzo duże zakłamanie. To są osoby nawykłe do zakłamania i czerpiące ze sposobu uprawiania religii, który praktykuje się w Polsce, czyli z braku szczerości i udawania. Oni przenieśli to wszystko do polityki” – podkreśliła.  W jaki sposób? Wprowadza „ustrój fasad” – tworzy z instytucji państwa wyłącznie fasady instytucji. Poproszona przez Lisa o „nakreślenie krzywej obecnej władzy”, polityczka stanowczo stwierdziła, że PiS zmierza ku klęsce i nie wygra nadchodzących wyborów europejskich i krajowych.

* * *

PiS nie wygra nadchodzących wyborów. Tak twierdzi zasłużona opozycjonistka, Barbara Labuda

Depresja plemnika

Zniesienie kadencyjności sprawowania funkcji kierowniczych powoduje, że ich utrzymanie wymaga posłuszeństwa i uległości wobec przełożonych. To jeden z wniosków płynących z raportu „Prokuratura pod specjalnym nadzorem” pokazującego szczegółowo mechanizmy i skutki całkowitego podporządkowania prokuratury partyjnemu dyktatowi na przestrzeni trzech ostatnich lat, od listopada 2015 r. do października 2018 r.

Magdalena Kołodziej – wzorowa prokurator PiS

Kto został wymieniony

To pierwsza publikacja startującego dziś serwisu internetowego panstwo-pis.pl poświęconego monitorowaniu działań prokuratury. Redaktorem serwisu jest Krzysztof Król, reprezentujący Stowarzyszenie „Paragraf Państwo”, wydawcy serwisu http://www.panstwo-pis.pl. Szefem rady programowej stowarzyszenia został prof. Leszek Balcerowicz, poza nim w Radzie są m.in. prof. Monika Płatek i prof. Marcin Matczak.

Raport, jak precyzują autorzy, powstał na podstawie publikacji medialnych, powszechnie dostępnych raportów, oficjalnych danych oraz informacji własnych. Większość faktów jest znana, ale zestawione razem w postaci skondensowanej piguły informacyjnej robią piorunujące wrażenie.

Choćby zmiany kadrowe. I tak od samej góry: wymiana sześciu na siedmiu zastępców prokuratora generalnego, niemal wszystkich prokuratorów kierujących biurami lub departamentami, a także…

View original post 4 048 słów więcej

Pisowskie matołki zaliczają kolejną wtopę – Gowin, Brudziński et consortes

„Jak ustaliłem, wicepremier Jarosław Gowin odwołuje spotkanie z ambasador Mosbacher po jej słowach dotyczących sytuacji mediów w Polsce. Miała ona zostać odebrana przez wicepremiera jako przykład nieformalnego nacisku na ustawodawcę” – poinformował na Twitterze Marcin Makowski z „Do Rzeczy”. Przypomnijmy, że Georgette Mosbacher stanęła w obronie wolności mediów w Polsce, o tym w artykule „Ambasador USA w Polsce: „Każdy zamach na wolne media w Polsce spotka się z ostrą reakcją Kongresu”.

Jeśli więc członek rządu w randze wicepremiera odwołuje zaplanowane spotkanie z wysokim przedstawicielem innego państwa, może to świadczyć tylko o tym, jak bardzo PiS dotknęły słowa pani ambasador. Na dodatek, partia rządząca nieustannie podkreśla, że USA to największy sojusznik Polski, a tu taki krok?

Internauci komentują niespodziewane odwołanie przez Gowina spotkania z ambasador USA.  –„Gowin obraził się na ambasador najpotężniejszego państwa świata, bo stanęła w obronie wolności mediów w Polsce i odwołał przewidywaną wizytę. Poziom linoleum to już wysoko dla tego pana”; – „Brawo Gowin. Jak się spotykać, to tylko z Putinem i jego poplecznikami. najlepiej zamiast z Mosbacher spotkanie z Kornelem”;

 „Podobno poczuł się urażony, bo miała poruszyć temat demokracji, sądów, wolności słowa i czy starcza mu do pierwszego”; – „Ameryka się już chyba po takim ciosie nie podniesie”.

Wygląda na to, że odwołanie przez Jarosława Gowina spotkania z ambasador USA to tylko początek ewentualnych napięć z Georgette Mosbacher. Według ustaleń „Do Rzeczy” Mosbacher wysłała list do premiera Morawieckiego, w którym poucza szefa rządu ws. mediów.

Najpierw pojawiła się informacja, także z „Do Rzeczy”, że Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki, odwołał spotkanie z ambasador USA w Polsce, Georgette Mosbacher. Jako najbardziej prawdopodobny powód podawano ostatnie wypowiedzi Mosbacher z Sejmu, gdy otwarcie upominała polskie władze w kwestii wolności mediów.

Teraz jednak pojawił się drugi tekst, który rzuca szersze światło na sprawę. Z informacji „Do Rzeczy” wynika, że Mosbacher wysłała do premiera Mateusza Morawieckiego list, w którym skomentowała śledztwo ws. reportażu o neonazistach wyemitowanego przez TVN, którego właścicielem jest amerykańskie Discovery Communications.

Ambasador Mosbacher pisze w nim wręcz, że Stany Zjednoczone nie będą tolerować – wypowiadanych publicznie przez polskich polityków – krytycznych słów pod adresem dziennikarzy stacji TVN, którzy zrealizowali materiał o funkcjonowaniu domniemanego nazistowskiego środowiska w Polsce

– czytamy na portalu tygodnika.

Brudziński i TVN w liście Mosbacher

Podobno w liście Mosbacher miała też poświęcić jeden akapit szefowi MSWiA Joachimowi Brudzińskiemu. Minister tak komentował na Twitterze zdjęcia „hajlującego” operatora TVN (nagrywano wówczas reportaż wcieleniowy):

Kiedy w polskim Sejmie mówiłem o ludziach, którzy pod zdjęciem Hitlera i swastyką hajlują, to byłem przekonany, że to garstka idiotów i imbecyli. Byłem naiwny. Wygląda na to, że była to ohydna, odrażająca i dewastującą wizerunek Polski w świecie prowokacja. Co na to właściciele TVN?

Według relacji „Do Rzeczy” Mosbacher ten komentarz nazywa „niesłychanym”, a w liście mają padać też sugestie, że ambasador USA „nie godzi się na krytykę dziennikarzy stacji TVN”.

Na razie nikt z rządu nie skomentował tych doniesień. Natomiast ciekawe jest, że też dzisiaj, Brudziński znów na Twitterze zamieścił komentarz do sprawy.

Nawiazując do moich poprzednich wpisów,chciałbym zapewnić wszystkich, (zarówno z Polski jak i z USA), których tak bardzo wzburzył mój krytyczny wpis wobec materiału w TVN24, że ilekroć będę uważał,że należy krytykować media (wszelakie), to będę to robił

– skwitował szef MSWiA.

Rządzenie Polską już 4 rok jest podporządkowane jednej dyrektywie; wszystko dla umacniania jednoosobowej władzy Kaczyńskiego. Ta dyrektywa zastąpiła rację stanu, interes publiczny i dobro obywateli. Firer z Żoliborza ponad wszystko i ponad wszystkich. Oto Polska dziś.

Raskolnikow

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

PiS nie ma pomysłu, jak ugryźć wolne media, bo te patrzą władzy na ręce i co rusz ujawniają jakąś aferę, a z tymi jest tak, iż co zostanie podniesiony jakiś kamień, wypełza spod niego pisowska korupcja. Takiej aferalnej partii u władzy dotychczas nie mieliśmy.

A przy tym wzrasta prymitywizm działania polityków PiS. Kiedyś wiceprezes tej partii Adam Lipiński zapraszał do siebie Renatę Beger, aby ją przekupić posadą, dzisiaj niezbyt lotny szef kancelarii Mateusza Morawieckiego, Michał Dworczyk jedzie na Śląsk, aby skorumpować lokalnego polityka Kałużę i od razu wiadomo za ile go kupił.

Ani Dworczyk w związku z tym nie dostaje rumieńców na twarzy, ani premier, któremu przyglądając się coraz bardziej stwierdzam, że to typowy polityk słup. Był słupem jako prezes w banku z grupy Santander, dzisiaj jest słupem Kaczyńskiego. Gdy jednak jakiś dziennikarz trochę pociągnie go za język, sypie się jego pojęcie o wolności, demokracji i…

View original post 1 140 słów więcej

Tusk na czele opozycji – Kaczyński na śmietniku historii

Ciekawie wygląda najnowszy sondaż Kantar Millward Brown, w którym zadano pytanie, kto w II turze zmierzy się w wyborach prezydenckich. 50% respondentów postawiło na Andrzeja Dudą, ale aż 45% na Donalda Tuska.

Coraz więcej osób, związanych z nim mówi, że rzeczywiście przewodniczący Rady Europejskiej zamierza starać się o prezydenturę w kolejnych wyborach. Jeden z ważnych polityków PO nie ukrywa też, iż „Tusk zawarł sojusz taktyczny z liderem Platformy Grzegorzem Schetyną, który ma pomóc opozycji wygrać wybory europejskie i parlamentarne, a Tuskowi – walkę o prezydenturę”.

Wszyscy wiedzą, że relacje pomiędzy Tuskiem a Schetyną nie układały się najlepiej, teraz jednak lider PO może czuć się spokojnym. Donald Tusk nie zamierza rywalizować z nim o przywództwo w partii. Mowa jest tylko o współpracy, której celem pokonanie PiS. Szef Rady Europejskiej zamierza wspierać PO w wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz wspomagać szeroką opozycję. Sam Tusk chwali Schetynę za wygraną w samorządowej walce o miasta, co pokazuje, że rzeczywiście stosunki między panami ułożone są na zasadach, korzystnych dla obu.

Powrót Donalda Tuska na polską scenę polityczną na pewno nie podoba się partii rządzącej. Już od dłuższego czasu politycy tej partii robią wszystko, by zminimalizować znaczenie Tuska, zohydzić go w oczach społeczeństwa, zniszczyć jego wizerunek. Był już w obróbce dziadek z Wehrmachtu, były i są rzucane oskarżenia, które mają ponoć zaprowadzić go przed Trybunał Stanu za popełnione zbrodnie, których już przez trzy lata nikt nie jest w stanie udowodnić.

Politycy PiS denerwują się też bardzo, gdy w mediach pokazywany jest Donald Tusk na spacerze, w sklepie, z rodziną, robiące sobie selfie z napotkanym w Brukseli polskim turystą. Ot, zwykłe obrazki z życia zwykłego człowieka, który nie otacza się kordonem ochroniarzy, nie rozbija się rządowymi limuzynami, potrafi sam zrobić zakupy.

Ostatnio obiegła media fotka, przedstawiającego Donalda Tuska, właśnie gdy stał w kolejce do kasy, w jednym z supermarketów. Bez obstawy, jak każdy normalny człowiek. Fotkę wrzucił na swój profil Michał Kolanko i na reakcję nie trzeba było długo czekać. Paweł Rybicki napisał, że to ustawione zdjęcie, bo „Tusk nawet w budynku Rady Europejskiej chodzi z ochroną 2x większą niż premierzy rządów. Mam nadzieję, że jako doświadczony dziennikarz polityczny dobrze sobie zdajesz z tego sprawę i nie nabierasz się na tę dziecinadę. Riposta Pawła Grasia, najbliższego współpracownika Tuska, była natychmiastowa – „Normalnie nie reaguję na wpisy byłych dziennikarzy, obecnie partyjnych funkcjonariuszy. W tym przypadku muszę jednak napisać, że Pan po prostu bezczelnie kłamie”.

Jedno jest pewne. Czekają nas miesiące coraz bardziej ostrej nagonki na Donalda Tuska, bo dla polityków PiS, a szczególnie prezesa tej partii, powrót do polskiej polityki najbardziej znienawidzonej przez nich osoby, jest nie do przyjęcia. Na szczęście, Donald Tusk  est rasowym politykiem nie od dzisiaj i świetnie da sobie z tą nagonką radę. Tym bardziej, że będzie wspierany nie tylko przez członków PO, ale i działaczy innych partii oraz znaczną część Polaków.

* * *

Kwestią jest przekonać pozostałą opozycję do koalicji antypisowskiej.

Depresja plemnika

Według rozmówców „Newsweeka” Tusk na poważnie rozważa start w wyborach prezydenckich w 2020 r. Ale do tego będzie potrzebował PO i wcześniejszej wygranej opozycji w wyborach parlamentarnych. Dlatego – jak mówi ważny polityk PO – Tusk zawarł sojusz taktyczny z liderem Platformy Grzegorzem Schetyną, który ma pomóc opozycji wygrać wybory europejskie i parlamentarne, a Tuskowi – walkę o prezydenturę.

Ten sojusz został przypieczętowany na zjeździe Europejskiej Partii Ludowej w Helsinkach pod koniec października. Tusk przechadzał się między liderami europejskiej chadecji, do której należą w europarlamencie PO oraz PSL, i odbierał gratulacje za wynik wyborów samorządowych w Polsce. Koalicja Obywatelska wygrała wybory w miastach, wypychając z nich zupełnie PiS. Tusk publicznie chwalił w Helsinkach Schetynę, podkreślając, że dobry wynik Koalicji Obywatelskiej to jego zasługa.

Prawicowe tygodniki straszą powrotem Tuska

Kilku moich rozmówców w PO przyznaje, że wzajemne „obwąchiwanie się” trwało dość długo, bo Schetyna wciąż podejrzewał, że Tusk chce…

View original post 3 278 słów więcej

PiS ośmiesza nas, sprowadziło Polskę do republiki bananowej – Burkina Faso

Nieoczekiwany zwrot w sprawie interwencji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w domu operatora filmowego stacji TVN, Piotra Wacowskiego. Jeszcze niedawno premier Mateusz Morawiecki dziękował dziennikarzom „Superwizjera” TVN, za ujawnienie działalności polskich neonazistów. Mówił, że „takie organizacje, jak Duma i Nowoczesność, które się posługują symbolami i pojęciami, które gloryfikują czy choć tolerują niemiecki nazizm czy inny totalitaryzm powinny być zdelegalizowane”. Dziś, dziesięć miesięcy po wypowiedzi, podległe premierowi ABW wkracza do domu dziennikarza i stawia mu zarzuty z art. 256 kk. za zdjęcie wykonane do materiału telewizyjnego.

Dziś Prokuratura Krajowa uznała, że stawianie zarzutów operatorowi TVN „jest przedwczesne”.

Kwestionowanie odwagi dziennikarskiej użytej do demaskacji działania neonazistów należy traktować jako próbę zastraszenia dziennikarzy. Tak zostało to określone w ostatnim wydaniu New York Times’a. Opiniotwórczy dziennik określa sprawę jako incydent podnoszący obawy o stan wolności mediów w Polsce, a samą piątkową akcję ABW określa twardo próbązastraszania dziennikarzy. Amerykańska gazeta nieczęsto wspomina o Polsce, jeśli jednak do tego dochodzi, to ostatnio raczej, niestety, w negatywnym świetle. 

Amerykańscy czytelnicy są wysoce zainteresowani tematem wolności mediów. Tej uwadze nie należy się dziwić w szczególności z uwagi na fakt, iż TVN należy do amerykańskiego koncernu Discovery Inc. Szykanowanie dziennikarzy TVN ma szansę na wywołanie poważnego konfliktudyplomatycznego na miarę ostatnich spięć z Izraelem i USA po nowelizacji ustawy o IPN.  Kilka dni temu przeciwko ograniczaniu wolności prasy stanowczo wypowiedziała się podczas spotkania z polskimi parlamentarzystami w Sejmie Georgette Mosbacher, ambasador USA w Polsce: „W Stanach Zjednoczonych prasa jest brutalna. Nie cierpimy tego, ale nie ingerujemy. Dlatego jeśli chodzi o wolność prasy, to z niczym państwu nie pomogę. Kongres nie będzie tolerował takich rzeczy. Będę mówiła prawdę i taka jest prawda. Mogę zrobić naprawdę dużo, ale w przypadku wolności prasy proszę do mnie nie dzwonić”.

Premier Mateusz Morawiecki złagodził właśnie front walki z Unią Europejską, uznając rację Komisji Europejskiej. Na okładce „Gazety Polskiej” widniało krzykliwe „Platforma wypycha Polskę z Unii”, a polski suweren już zaczął zapominać jak antyeuropejską formacją jest Prawo i Sprawiedliwość i ich satelity z towarzystwa Zbigniewa Ziobry i Patryka Jakiego. Miał nadejść PiS w wersji lite.

Gdy zrobiło się za spokojnie, Ziobro postanowił otworzyć nowy, bezsensowny front w walce z Amerykanami. Sprawa ścigania dziennikarza i późniejsze wycofanie się, wskutek telefonu ambasador (?) to zarówno ośmieszenie siebie, jak kompromitacja Polski.

Choć Ziobro znów skompromitował Polskę, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że takie akcje najlepiej odbijają się na spadku poparcia Zjednoczonej Prawicy. Wyborcy prawicy to przede wszystkim elektorat godnościowy. Wieści o kolejnych wielomilionowych przekrętach, afery w SKOK, czy KNF wpływają zaskakująco słabo na słupki poparcia PiS. A kolejne wybory dopiero jesienią 2019 roku. W takich warunkach PiS-Lite, którego wersję założono po klęsce prawicy w wyborach samorządowych, mógłby utrzymać wysokie poparcie. Po co więc PiS tak namiętnie szuka wroga?

PiS toleruje neofaszystów, walczy z dziennikarzami śledczymi, którzy mogliby dotrzeć do ich przekrętów

Tego jest za wiele nawet dla mediów prawicowych, które dołączyły do wrzawy wywołanej wejściem agentów ABW do mieszkania operatora TVN Piotra Wacowskiego, który brał udział w pracach nad materiałem o polskich neonazistach z Wodzisławia Śląskiego.

Podniosły się krzyki o łamaniu wolności słowa i przekroczeniu granic zdrowego rozsądku.

Operatorowi TVN zarzuca się, że podczas tamtej głośnej imprezy stał z podniesioną ręką i oddawał hołd Hitlerowi, choć trudno zaprzeczyć twierdzeniu że tylko w taki sposób możliwe było zdobycie zaufania neonazistów, którzy zostali pokazani w materiale „Superwizjera”.

W opinii komentatorów mieszkanie Wacowskiego musiało być obserwowane, a on sam śledzony, bo agenci weszli, jak tylko operator przekroczył próg swojego domu. Wówczas wręczyli mu pismo, na mocy którego Wacowski musi się stawić na przesłuchanie.

Stacja TVN nie daje za wygraną i wydała w tej sprawie oświadczenie: „autorzy reportażu postępowali zgodnie ze wszystkimi standardami dziennikarstwa śledczego. Stawianie tego, który ujawnia działalność przestępczą na równi z przestępcami traktujemy jako próbę zastraszenia dziennikarzy”– brzmi stanowisko stacji.

W tej sytuacji – dowiadujemy się z portalu naTemat – TVN występuje na drogę prawną przeciwko tym, którzy twierdzili, że całe wydarzenie w Wodzisławiu Śląskim zostało zainscenizowane przez jej dziennikarzy.

W sieci zawrzało. Internauci są oburzeni takim obrotem sprawy i zarzucają rządzącym typowe dla nich odwracanie kota ogonem.

„Czy zdaniem PiS i zaprzyjaźnionych z władzą komentatorów TVN wymyślił ONR i Młodzież Wszechpolską, a ponadto zorganizował tegoroczny Marsz Niepodległości? Czy również Jacek Międlar i Piotr Rybak są opłacani przez TVN? A może i wielebny Rydzyk jest dziełem TVN? 🙂  – napisał Piotr Szumlewicz na Twitterze.

>>>

Tomasz Lis poleca:

Autorytarna forma rządu – zastraszać. Tak jest z operatorem TVN, do którego weszła ABW, bo uprzedził pisowskie służby w pokazaniu faszyzmu – a ten istnieje w Polsce, lecz pokraki nie potrafią z nim walczyć, bo go tolerują.

Depresja plemnika

Dialog na Twitterze między Hanną Lis a Brudzińskim z pointą.

Piątkowa nominacja Jacka Jastrzębskiego na szefa Komisji Nadzoru Finansowego – w miejsce skompromitowanego Chrzanowskiego – niesie zmianę układu sił w obozie władzy. Premier nie miał bowiem do tej pory większego wpływu na politykę KNF. Dotychczasowy jej przewodniczący, Marek Chrzanowski, był człowiekiem Adama Glapińskiego, wywodzącego się z tzw. zakonu PC, czyli pierwszej partii Kaczyńskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego. Z naszych informacji wynika, że na początku listopada, kiedy atmosfera wokół KNF zaczęła gęstnieć, weterani PC i PiS próbowali zapewnić sobie długofalową kontrolę nad Komisją – także na wypadek ewentualnych zmian kadrowych.

– Wraz ze słynną poprawką „bank za złotówkę”, dającą KNF prawo do wywłaszczania właścicieli banków, do Sejmu trafiły po cichu także dwie inne propozycje zmian. Chodziło o zapisy, dające marszałkom Sejmu i Senatu prawo do delegowania do władz Komisji swoich przedstawicieli – mówi osoba znająca kulisy sprawy. Poprawki były kwestionowane przez…

View original post 2 341 słów więcej

Kaczyński i PiS wezmą się za niezależne media

– Obawiam się, że w PiS są zwolennicy kursu twardego, który wyraziła posłanka Pawłowicz, a wcześniej jeden z braci Karnowskich. Czyli że problemem nie jest opozycja, ale niezależne media – mówił w TOK FM Aleksander Kwaśniewski.

– Sądzę, że oczekiwania PiS wobec tych wyborów były większe. Zarówno jeżeli chodzi o wybory prezydenckie, jak i do sejmików – mówił w TOK FM były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Jego zdaniem sprowokuje to partię rządzącą do zmiany w działaniu, a możliwości są dwie – albo „na ostro”, albo „na miękko”.

W opinii Kwaśniewskiego, kurs “na ostro” oznaczałby atak na niezależne media.

– Obawiam się, że w PiS są zwolennicy kursu twardego, który wyraziła posłanka Pawłowicz, a wcześniej jeden z braci Karnowskich. Czyli że problemem nie jest opozycja, ale niezależne media. Zwłaszcza te, które mają obcych właścicieli. Być może pójdzie ostry atak na media, pomysły na decentralizację – przewidywał.

Łagodniejsza z koncepcji mogłaby, jak domyśla się były prezydent, polegać na odejściu od „stylu konfrontacyjnego wobec wszystkich”, czyli np. szukaniu porozumienia z Unią Europejską. – Ten nastrój walki PiS z UE pomógł bardzo przeciwnikom PiS – zauważył.

Karolina Lewicka przypomniała, że zdaniem części komentatorów sympatyzujących z PiS, decyzja TSUE o zawieszeniu przepisów dotyczących czystki emerytalnej w Sądzie Najwyższym, wpisała się w kampanię wyborczą.

– To bzdura. W piątek było już za późno, żeby o czymkolwiek rozstrzygać. Wszystko decyduje się najpóźniej tydzień przed głosowaniem – skomentował Kwaśniewski.

Trzeba się przyznać do błędu

Zapowiedź złagodzenia stanowiska w sporze z UE pojawiła się dzisiejszej wypowiedzi Jacka Czaputowicza. Szef polskiej dyplomacji stwierdził, że potrzebna będzie nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, by przywrócić na stanowiska odesłanych na emeryturę sędziów.

W ocenie Aleksandra Kwaśniewskiego podejście ministra Czaputowicza jest słuszne.

– Trzeba przyznać, że popełniliśmy błąd, znowelizować ustawę, przywrócić – świetnych zresztą – sędziów, którzy zostali z sądu niekonstytucyjnie usunięci i zamknąć temat – przekonywał.

Zdaniem Kwaśniewskiego, Kaczyński nie będzie mieć problemu z wytłumaczeniem się z tej sprawy swojemu elektoratowi.

– Problem Kaczyńskiego z tym elektoratem, który ma, nie jest wielki. Ma 33 proc. ludzi, którzy wierzą w jego gwiazdę i przyjmą każde wytłumaczenie. Jego problem jest taki, że od dłuższego czasu nie może rozszerzyć tego elektoratu. A rozszerzyć go może nie w stronę prawą, bo tam już za bardzo nie ma gdzie, ale w stronę centrum, gdzie musi wykazać się trochę inną polityką – argumentował.

W piątek Trybunał Sprawiedliwości Unii podzielił pogląd Komisji Europejskiej, że nowe polskie przepisy są niezgodne z unijnym prawem, bo podważają zasady niezależności sądowniczej. Rzecznik Komisji zaznaczył, że ostateczny wyrok unijnego trybunału w tej sprawie będzie wydany później.

>>>

Na wyrok TSUE poczekamy parę miesięcy i – znając polską politykę – wiele może się przez ten czas zdarzyć. Trybunał nie powiedział, w jaki sposób wykonać jego postanowienie, ale zaadresował je do wszystkich władz – każdej w ramach jej kompetencji. Nie ma więc potrzeby ponownego powoływania sędziów. Czy potrzeba noweli ustawy? Nie wiem, ale ona na pewno będzie. Bo w całej tej reformie od początku chodzi tylko o zmianę kadrową. Wynika to jasno ze słów Jarosława Kaczyńskiego, który przypominał orzeczenie SN o niedopuszczalności posługiwania się nielegalnie zdobytymi dowodami, co miało wielkie znaczenie np. w procesach byłej posłanki Sawickiej czy ułaskawionych szefów CBA. Tak ma już nie być. O to toczy się gra.

Michał Laskowski – rzecznik i sędzia u Jana Wróbla w http://www.tokfm.pl/Tokfm

http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517

Wygląda na to, że Kaczyński weźmie się teraz za niezależne media – za TVN i Onet.

Holtei

„Przedłużenie głosowania przez PKW w związku z kolejkami w niektórych lokalach wyborczych nie znajduje oparcia w prawie” – napisał pełnomocnik wyborczy PiS Krzysztof Sobolewski w piśmie przesłanym do Komisji. Według niego stanowisko przewodniczącego PKW de facto przyzwalało na głosowanie po ustawowo określonym terminie. – „Stanowisko PKW pozostaje poza uregulowaniami prawnymi, rażąco wykracza poza ustawowe kompetencje tego organu i stwarza zagrożenie dla uczciwości, przejrzystości i równości wyborów” – dodał Sobolewski.

W niedzielę wieczorem przewodniczący PKW Wojciech Hermeliński poinformował, że osoby które do godz. 21 ustawiły się w kolejkach do lokali wyborczych – czy to w lokalach, czy poza nimi – będą mogły zagłosować także po zakończeniu ciszy wyborczej. – „O godz. 21 przedstawiciele komisji obwodowych, w tych lokalach, gdzie wyborcy czekają, wyjdą i staną na końcu tej kolejki – to będzie koniec osób, które chcą zagłosować. Inne osoby, które po godz. 21 stawią się w tej kolejce, oczywiście, już nie będą…

View original post 648 słów więcej

Kaczyński jak herszt gangu

W chwili gdy Kora umiera, te słowa nabierają nowego, metafizycznego sensu:

„Chmury wiszą nad miastem, ciemno i wstać nie mogę
Naciągam głębiej kołdrę, znikam, kulę się w sobie
Powietrze lepkie i gęste, wilgoć osiada na twarzach
Ptak smętnie siedzi na drzewie, leniwie pióra wygładza

Poranek przechodzi w południe, bezwładnie mijają godziny
Czasem zabrzęczy mucha w sidłach pajęczyny
A słońce wysoko, wysoko świeci pilotom w oczy
Ogrzewa niestrudzenie zimne niebieskie przestrzenie

Czekam na wiatr, co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy naraz
Ze słońcem twarzą w twarz

Ulice mgłami spowite, toną w ślepych kałużach
Przez okno patrzę znużona, z tęsknotą myślę o burzy
A słońce wysoko, wysoko świeci pilotom w oczy
Ogrzewa niestrudzenie zimne niebieskie przestrzenie

Czekam na wiatr, co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy naraz
Ze słońcem twarzą w twarz”.

>>>

>>>

Piątek 27 lipca. Kaczyński: musimy pójść ostro do przodu

„Wszelkie opowieści o łamaniu konstytucji [w trakcie zmian w sądownictwie] są całkowicie bezpodstawne” – powiedział w TVP Info Jarosław Kaczyński. Prezes PiS ocenił, że w III RP „sądy były rzeczywiście bardzo mocno podporządkowane tzw. mainstreamowi, a reprezentantem mainstreamu w życiu publicznym była kiedyś Unia Demokratyczna, później trochę SLD, a później Platforma Obywatelska. Więc jeżeli można mówić o podporządkowaniu [sądów], to niewątpliwie właśnie tym formacjom, a nie tej formacji, którą ja reprezentuję. Z całą pewnością żadne podporządkowanie nie nastąpi, natomiast zostanie zniesione to podporządkowanie, […] które miało miejsce dotąd. Cała ta opowieść, która w tej chwili krąży już po Europie i po świecie, jest […] zupełnym odwróceniem faktów, jest […] kontrfaktyczna”.

Według przywódcy obozu rządzącego, po 1989 roku „stworzono mechanizm, który mówiąc najkrócej prowadził do tego, że sędziowie akomodowali się do nowej rzeczywistości poprzez przyjęcie pewnej ideologii, ideologii liberalnej. Mówiąc […] w daleko idącym uproszczeniu, ideologii, która była głoszona przez >Gazetę Wyborczą<”.

Była to, zdaniem Kaczyńskiego, „ideologia usprawiedliwienia. Kiedyś było tak, że był komunizm, teraz właściwie wszyscy jesteśmy usprawiedliwieni, bo wszyscy jakoś, włącznie z Jaruzelskim, żeśmy dążyli do tego, żeby ten komunizm został zniesiony i w związku z tym wszystko jest w porządku. No, nie było wszystko w porządku, było zupełnie nie w porządku i to kładło się też bardzo długim cieniem na orzecznictwie sądów, zarówno powszechnych jak i Sądu Najwyższego”.

Prezes PiS powiedział także, iż orzecznictwo Sądu Najwyższego szło „zawsze w tym kierunku, żeby chronić przestępców”.

„Wielu Polaków postrzega obraz naszego kraju nie w ten sposób, że się rozglądają wokół siebie, tylko, no, w ten sposób, że oglądają różne telewizje, niekoniecznie tą, w której jesteśmy – powiedział Kaczyński w TVP Info. – A te telewizje, szczególnie jedna, no bardzo, można powiedzieć, zmienia ten obraz i też buduje coś, co jest całkowicie kontrfaktyczne. I są tacy, którzy w to wierzą. Nie można mieć o to do nich pretensji, trzeba ich przekonywać”.

„Musimy pójść ostro do przodu. Jest to możliwe, chociaż nie łatwe, ale powtarzam możliwe” – zapewnił.

Nowa faza oporu – kobiety rządzą!

Od początku protestów przeciwko reżimowi PiS, jeszcze za czasów świetności KOD, kobiety były bardzo widoczne. Było ich wiele w samym KOD, potem wśród Obywateli RP, a i w Sejmie (w Nowoczesnej i PO) mieliśmy i wciąż mamy kilka „dożartych” posłanek. W akcjach „outdoorowych” pojawiały się – i czasami znikały – wcześniej nieznane lokalne i ogólnopolskie działaczki. Zwłaszcza zaś w akcjach w obronie prawa do aborcji szlify zdobywały kolejne liderki. Strajk Kobiet, Czarne Parasolki i inne mniej czy bardziej zinstytucjonalizowane protesty angażowały coraz szersze rzesze kobiet i kreowały nowe działaczki. Zaczęto mówić, że PiS obalą kobiety. Ale zaraz dodawano, że bez młodzieży to się nie uda.

A dziś, gdy w całej Polsce trwają protesty przeciwko zawłaszczeniu Sądu Najwyższego i sądownictwa przez nomenklaturową monopartię, to jest już jasne: kobiety przejęły pałeczkę, a młodzież – i to płci obojga – nareszcie jest obecna. Być może protesty są mniej liczne, lecz ich temperatura i charakter się zmieniły. Po epoce piknikowo-satyrycznej nastała epoka gniewu. A szafarkami tego słusznego i mądrego gniewu są dziś kobiety.

Jest ich kilkanaście – nie chcę wymieniać ich nazwisk, żeby nie pominąć kogoś ważnego, o kim może nawet jeszcze nie wiem. Słucham przemówień nowych liderek społecznej opozycji, reprezentujące Akcję Demokratyczną, Obywateli czy organizacje feministyczne, i serce mi rośnie. One są lepsze, dojrzalsze, mądrzejsze, bardziej profesjonalne niż ich męscy poprzednicy. Z całym sentymentem do KOD z czasów Kijowskiego – to jest już inna jakość.

Nie wiem, czy liderki będą umiały powściągnąć osobiste ambicje i zdobędą się na współpracę. Mam jednakże nadzieję, że wyciągną wnioski z mizerii opozycji parlamentarnej i nie powtórzą błędów zawodowych polityków. Ci służą dziś zresztą za asystentów i laufrów. Kilku posłów na co dzień pomaga przy protestach. Są to głównie faceci. Wykonują świetną robotę – ale tym razem w nietypowej roli pomocników. Nadszedł czas kobiet w polityce. A są to kobiety młode, których głos dochodzi do młodzieży – być może w pierwszym rzędzie do dziewczyn, ale przecież za dziewczynami idą ich koledzy, bracia, partnerzy. Ten proces już się zaczął.

Z PiS nie wygra ulica, ale ulica pokazuje tektoniczne ruchy w aktywnych warstwach społeczeństwa. Opozycja etosowo-inteligencka spod znaku Unii Wolności czy KOD odchodzi powoli na emeryturę. Wiele dobrego zrobiła. Lecz teraz przyszedł czas na inny język i inne emocje. PiS nie ma na ten język i emocje odpowiedzi. Nie powie, że to oderwana od koryta ubecja. Nie powie, że to mordy zdradzieckie. Z kobietami trzeba ostrożnie. A one nie będą ostrożne. I nie odpuszczą.

Atmosfera buntu i wrzenia będzie towarzyszyć reżimowi przez cały okres wyborów. Aż do zwycięstwa demokracji. Wybory są ostatnim naszym szańcem – PiS nie będzie zdolny ich sfałszować ani istotnie zmanipulować. Nie ma też monopolu informacyjnego, a jego telewizja nie przyciąga już nowych zwolenników. Kaczyński osłabiony, Kościół niepewny, Europa zdeterminowana walczyć o zachowanie demokracji w Polsce, kiełbasa wyborcza rozdana – powoli pętla się zaciska.

A gdy zaciska się pętla, reżim zawsze przykręca śrubę. Idą niełatwe dni – jednak na końcu będzie zwycięstwo. Jeszcze kilkanaście miesięcy! Pod wodzą dzielnych kobiet odzyskamy i odbudujemy polską demokrację.

Brudziński z Kaczyńskim pogadali se. Intelektualiści PiS.

Kaczyński to taki mały człowieczek, swoimi rączkami to i owo zadusiłby. Domokrążca, który szczuje sąsiada na sąsiada. Świerzbią mu rączęta, coś by nimi udusił. Hę, hę. Nożycoręki.

Earl drzewołaz

Adam Bodnar podjął z urzędu sprawę użycia gazu przez policję przed Pałacem Prezydenckim. Dyrektor zespołu prawa karnego Biura RPO Marek Łukaszuk napisał do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja pismo, w którym prosi o „udzielenie szczegółowych wyjaśnień co do zasadności oraz legalności użycia gazu przez policję”.

RPO chce także wiedzieć, czy w tej sprawie prowadzone jest „wewnętrzne postępowanie wyjaśniające i ewentualnie jakie poczyniono ustalenia”. Komendant stołeczny ma odpowiedzieć na pytanie, czy w sposób „niezwłoczny i prawidłowy zabezpieczono nagrania z monitoringu dokumentującego działania funkcjonariuszy”?

W komunikacie na stronie Rzecznika czytamy również, że Adam Bodnar apelował do prezydenta o zawetowanie ustaw o sądach. – „Nowelizacja zmierza do podporządkowania sądów władzy politycznej, a niezależność sądownictwa to najważniejszy mechanizm ochrony praw i wolności przed przemocą ze strony władzy publicznej” – podkreślił RPO.

Jacek Rakowiecki (dziennikarz, działacz opozycji w okresie PRL) o antyrządowej manifestacji na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

View original post 2 875 słów więcej

Czy Kaczyński wymieni Morawieckiego? Już powstają takie pytanie w obozie PiS

Zbigniew Hołdys przypomina.

Kara 1,5 mln zł nałożona przez KRRiT na TVN spotkała się z powszechną krytyką. Departament Stanu USA zareagował bardzo ostro. Pisze o tym naczelny „Rzeczpospolitej” Bogusław Chrabota, czym jest wolność słowa w USA, co to jest poprawka 1 do konstytucji USA.

To gorzej niż głupota, to błąd, i to fundamentalny – można bez cienia przesady strawestować Talleyranda w kontekście decyzji o karze dla TVN 24.

O głupocie można by mówić, gdyby chodziło wyłącznie o decyzję o powierzeniu przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji (KRRiT) ekspertyzy osobie tak głęboko zaangażowanej w spór ideologiczny jak dr Hanna Karp. Cała reszta to błąd, który zarazem kompromituje władzę, odsłania jej kulisy, daje finalne argumenty krytykom PiS, a na dodatek rozpętuje skandal na skalę międzynarodową.

Rekonstrukcja rządu ma swój dalszy ciąg. W przeciągu dwóch miesięcy jałowego gadania na ten temat, co skutkowało wymiana Szydło na Mateusza Morawiecki, kolejne miesiące będa o pieprzeniu na temat ministrów.

Jarosław Gowin mówi dla „Dziennika”, że 1/3 idzie na zieloną trawkę.

I zadecyduje o tym Jarosław Kaczyński, a nie Morawiecki.

„I w przypadku premier Szydło, i w przypadku premiera Morawieckiego od początku było jasne, że ich głos będzie najważniejszy, co nie znaczy, że jedyny. Każdy premier musi się liczyć ze stanowiskiem swojego zaplecza parlamentarnego. W ramach określonych przez porozumienie koalicyjne, które gwarantuje obecność w rządzie przedstawicieli Porozumienia i Solidarnej Polski, decyzję podejmować będą wspólnie: Mateusz Morawiecki i Jaroslaw Kaczyński.”

Mamroczacy Błaszczak nawet mówi, że autorem gabinetu premiera nie jest Morawiecki, tylko… kto? Wiadomo, to oczywista oczywistość.

Były rzecznik Kaczyńskiego Adam Hofman zna pisowskie realia i twierdzi, że prezes już w tej kadencji może być premierem.

Przydupas Ziobry ministrant Michał Woś…

… twierdzi, że Morawiecki jest dogadany z Ziobrą

Morawiecki stara się poprawić wizerunek Polski na świecie, ktory spadł na dno.

Do tego do desygnował Kaczyński. Morawiecki zaczął od kłamstw na temat wymiaru sprawiedliwości. Pisze do konserwatywnego „The Washington Examiner”.

„System prowadzi do nepotyzmu i korupcji”

„Przez cały rok zmagaliśmy się z szeroko zakrojonym niezrozumieniem naszych planów zreformowania źle działającego wymiaru sprawiedliwości. Czas, byśmy lepiej wytłumaczyli, co robimy, ponieważ działamy w dobrej sprawie” – pisze premier.

Przekonuje, że „żaden demokratyczny naród nie może na dłuższą metę zaakceptować jednej z władz, która jest niezależna od systemu kontroli i równowagi, i od odpowiedzialności wobec społeczeństwa”. Tak ma wyglądać obecnie wymiar sprawiedliwości – uważa premier. Pisze, że po 1989 roku w sądach znaleźli się sędziowie nominowani przez komunistów.

„Po dziś dzień elitarna rada 25 sędziów (…) nominuje wszystkich sędziów, w tym swoich własnych następców. Nie biorą w tym udziału sędziowie biorący udział w rozprawach ani pochodzący z wyboru urzędnicy. Prezydent może zaakceptować lub odrzucić nominowanych. System prowadzi do nepotyzmu i korupcji” –  pisze premier i opisuje sytuacje, które mają być tego przykładem.

Takie ble-ble – amoralne.

Rosjanie ponoć oddadzą wrak tupolewa, gdy śledztwo smoleńskie w Polsce zostanie zamknięte. Pisze o tym w „Dzienniku” Zbigniew Parafianowicz.

Rosjanie – w zamian za wrak Tupolewa 154 M – mają oczekiwać zamknięcia śledztwa smoleńskiego. Takie postawienie sprawy temat resetu właściwie kończy. Trudno sobie wyobrazić, że PiS nagle rezygnuje z narracji balansującej na granicy tezy o zamachu, po czym – jakby nigdy nic – sprawę odkłada do szuflady. Jeśli dodać do tego kryzys w relacjach polsko-ukraińskich, zamrożone stosunki z Białorusią i wyczerpaną formułę Partnerstwa Wschodniego – trudno będzie znaleźć na Wschodzie strategiczne osiągnięcia.”

A co z sondażem Kantar Public, który daje PiS 50  proc. poparcia? Wyjasnia Wojciech Szacki.

Po pierwsze, badanie zostało przeprowadzone 11 grudnia, już po dymisji Beaty Szydło i w dniu powołania Mateusza Morawieckiego na premiera. To specyficzny moment, gdy z radarów wyborców całkiem zniknęła opozycja. Większą niż zazwyczaj rolę odgrywały emocje, tym razem na korzyść partii rządzącej – odwrotnie niż wiosną tego roku, gdy po próbie odwołania Donalda Tuska przez rząd Szydło podobne emocje wywindowały na chwilę PO na czoło stawki.

Po drugie, „Fakt” podał wyniki, nie uwzględniając wyborców niezdecydowanych – rozdzielił ich proporcjonalnie między wszystkie partie, na czym PiS jako największe ugrupowanie zyskał najbardziej. Tych niezdecydowanych było aż 17 proc., istotnie więcej niż w większości sondaży partyjnych (zazwyczaj jest ich nieco mniej lub nieco więcej niż 10 proc.). Bez tej „premii” poparcie dla PiS zjechałoby do 41,5 proc.

Po trzecie, sondaż „Faktu” wyłamuje się z trendu – sondaże różnych pracowni w listopadzie i grudniu pokazały zniżkę formy partii Jarosława Kaczyńskiego, całkiem zresztą zrozumiałą, jeśli weźmiemy pod uwagę irytujący dla jej elektoratu proces odwoływania Szydło. Badanie „Faktu” jest, przynajmniej na razie, anomalią – dopóki nie potwierdzą go kolejne sondaże.

Nie znaczy to oczywiście, że sondaż jest bez znaczenia. Morale wśród posłów PiS wzrosło, a ich uczucie do Morawieckiego zyskało fundament. Ale wciąż nie jest to fundament bardzo solidny.

Demokracja dobiega końca. Co dalej?

Post Navigation