Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Ursula von der Leyen”

Kościół kat. w Irlandii sprzedaje swoje liczne posiadłości, by sfinansować odszkodowania dla ofiar swoich przestępstw seksualnych

Kmicic z chesterfieldem

„Bardzo bym prosił adwokatów z innych krajów, żeby się nie wtrącali w nasze sprawy, bo ich nie znają, nie czują, nie rozumieją ich” – pouczał „obcych prawników” prezydent Duda. Jego słowa nie pozostały niezauważone

Profesorowie prawa urażeni słowami prezydenta

Prof. Alberto Alemanno z École des hautes études commerciales de Paris (HEC), prawnik specjalizujący się w prawie UE, jeden z sygnatariuszy listu otwartego do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w sprawie praworządności w Polsce, potraktował słowa Dudy jako osobistą zaczepkę:

„Zostałem odprawiony przez Prezydenta Andrzeja Dudę jako jeden z »obcych prawników z innego kraju wtrącających się w polskie sprawy«. To dodatkowy powód, żeby zwrócić się do Ursuli von der Leyen [szefowej KE], Very Jourovej [wiceszfowej KE) i Didiera Reyndersa [komisarza ds. sprawiedliwości], żeby pilnie działali w obronie prawnej i społecznej umowy łączącej państwa UE i ich obywateli”.

Więcej >>>

Oto 13 artykułów Konstytucji, które złamali PiS i Andrzej Duda…

View original post 197 słów więcej

 

Krzyże wymierzają wolność w kraju narodowo-katolickim, w Polsce

Jest taki kraj, w którym wszyscy mówią o Bogu, ale niewiele o nim wiedzą i wcale im nie przeszkadza, że ten Bóg nauczał o miłości, równości i że nie wykluczał. Że w Nowym Testamencie miał na imię Jezus i był żydowskim nauczycielem z rzymskiej Judei. Nie przeszkadza to nikomu w tym, żeby w szkolnych klasach cytować Dmowskiego, żeby wieszać na szubienicach gwiazdy Dawida pokracznie malowane na murach kamienic, żeby na wezwanie katolickiego księdza dezynfekować miasto po jego nieheteronormatywnych mieszkańcach, żeby słuchać jak biskupi wzywają do nienawiści, lżą i kłamią, a wszyscy i tak do kościoła. Nie przez „złość” – jak napisałby Dygat. Ale ot tak, po prostu – „przyzwyczaili się”.

Jest taki kraj, w którym tyle mówi się o honorze, w którym przez honor wybuchały wojny i konflikty, że „nie oddamy guzika od munduru”, ponieważ – „honor” – „honor” ponad wszystko. „Polska Pany” i ogólnie „Polacy – nic się nie stało”.

Tymczasem politycy przyłapywani są na kłamstwie, na nieprawości. Chwyta się ich za rękę, kiedy biorą łapówki, kiedy nie wywiązują się ze zobowiązań i wyborczych obietnic, kiedy ponad dobro publiczne wynoszą prywatne interesy, kiedy mówią „wystarczy nie kraść”, a później nie mogą się doliczyć publicznych pieniędzy. W prywatnych rozmowach, które ktoś „niehonorowo” rejestruje w modnej restauracji, okazują wzgardę i lekceważenie tym, którzy dają im pracę na kolejne kadencje. Bez specjalnego uszczerbku na honorze.

Nikt nie porządkuje papierów. Nie przystawia sobie rewolweru do skroni. Nikt zawstydzony w łeb sobie nie strzela. Nikt się nie rzuca do Wisły w upokorzeniu i sromocie – jak Wanda, która nie chciała Niemca. Nikogo ten honor nie uwiera, kiedy okazuje się, że za publiczne pieniądze cała rodzina drugiej osoby w państwie latała po Polsce jego służbowym samolotem.

Jest taki kraj, w którym tyle mówi się o „Ojczyźnie”. Że znaczona „krwią i blizną”, że „są w Ojczyźnie rachunki krzywd”, „że ja i Ojczyzna to jedno”. Kraj, w którym od przedszkola wmawia się dzieciom, że nic piękniejszego jak za tę Ojczyznę umierać. I tak od pokoleń. Co nie przeszkadza i nigdy nie przeszkadzało jej mieszkańcom, żeby w miarę możliwości tę Ojczyznę oszukać, wyciągnąć co się da i ile się da, „ponieważ przecież nam się należy”. „Komu ma się należeć jak nie nam”. Od przedsiębiorcy do polityków wszyscy z tą Ojczyzną wyrównują swoje prywatne „rachunki krzywd” i jakoś nikomu w tym cytaty z Mickiewicza i Norwida, nie zawadzają. Bawi się jeden z drugim Dyzma na bankiecie, ponieważ niczego ten ludek tak nie umiłował jak dobrej zabawy.

Jest taki kraj, nareszcie, w którym wszyscy mówią o „wolności”, w którym „za Wolność naszą i waszą” wyszywało się na sztandarach, tymczasem ludzie w tym kraju dobrowolnie, w demokratycznym trybie, głosując, rezygnują ze swojej wolności i nawet tego nie widzą, ponieważ (taki im się wydaje) ta „wolność” nie jest im potrzebna do robienia zakupów w sieciówkach, do oglądania seriali w telewizji, do trwonienia czasu w sieci, wyjeżdżania na wakacje i picia wódki, kiedy polska kiełbasa skwierczy na grillu. Nie jest im ta wolność, w ich przekonaniu, potrzebna, żeby czuć się „wolnymi”, ponieważ miska jest wciąż pełna, a w telewizji jest kolorowy obraz w wysokiej rozdzielczości. Jest taki kraj, w którym „wolność krzyżami się mierzy”, co oznacza, mniej więcej, tyle że w kraju, który od trzydziestu lat jest niepodległy i niezawisły w kościołach wciąż śpiewa się „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Co wszędzie indziej wydałoby się odrobinę niedorzeczne, ale nie tutaj.

Tutaj to co jest białe nie jest białe, a to co jest czarne nie jest czarne. Tutaj jest Polska. A to nie są żarty.

Pogram Koalicji Obywatelskiej – tutaj czytaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

– Nie pisałam raportu w sprawie Amber Gold ku zadowoleniu kogokolwiek. Nie pracuję pod opinię publiczną. Jestem prawnikiem i cenię sobie swoje nazwisko – powiedziała w Radiu ZET Małgorzata Wassermann. Sam raport ma być “porażający”, ale poznamy go po wyborach.

Wassermann zapowiada raport, jakby mówiła o dobrym kryminale.

– Jak się go przeczyta, to proszę mi uwierzyć, on jest porażający bez naciągania czegokolwiek – twierdzi.

Ponadto dodaje, że nie jest on polityczny

– Jeśli oczekiwania opinii publicznej były takie, że Donald Tusk wyjdzie w kajdankach, to przykro mi. Ja nie pracuję na opinię publiczną. Jestem prawnikiem i cenię sobie swoje nazwisko – powiedziała.

Co udało się ustalić?

Jeśli ktoś wierzy Wassermann, musi zadać sobie pytanie, dlaczego ten „porażający” dokument nie ujrzy światła dziennego teraz? W końcu zapewne mógłby pozytywnie wpłynąć na pozycję PiS w wyścigu do Sejmu. W kwestii samego Donalda Tuska ponoć można mu zarzucić – ponownie…

View original post 1 545 słów więcej

 

Unia nas wypchnie, bo na zdegenerowanych autokratów nie będą łożyć, PiS szykuje Polexit

Ursula von der Leyen tydzień temu przedstawiła oficjalną listę kandydatów na komisarzy z podziałem na stanowiska. Na liście znalazł się Janusz Wojciechowski, który ma objąć tekę komisarza do spraw rolnictwa. Krzysztof Szczerski będący pierwszym polskim kandydatem do objęcia którejś z tek zrezygnował, gdy otrzymał propozycję zajęcia się rolnictwem. Dziennikarzom wytłumaczył, że nie jest to dziedzina, w której czuje się najmocniej i woli, żeby ktoś z doświadczeniem w rolnictwie zajął się tymi tematami.

Janusz Wojciechowski jeszcze nie został wybrany, a już pojawiają się przed nim pierwsze wyzwania. Jak informuje Rzeczpospolita, Polska może stracić 13 mld euro z nowej perspektywy budżetowej. Priorytetem nowej przewodniczącej Komisji Europejskiej jest tzw. “zielony ład” czyli ekologia i na to trzeba znaleźć pieniądze – “Ambicje klimatyczne i ekologiczne muszą być uwzględnione w nowym budżecie” – powiedziała wczoraj Amelie de Montchalin, francuska minister do spraw europejskich.

Jak dowiaduje się Rzeczpospolita, w toku negocjacji pojawiła się propozycja, jak sfinansować ekologiczne pomysły – “Można zaoszdzędzić 100 mld euro na polityce rolnej i polityce spójności” – mówi gazecie wysoki rangą zachodni dyplomata. Z polityki rolnej zabrano by ok. 60 mld euro, z polityki spójności 40 mld euro – “To oznacza ubytek kolejnych 12,9 mld euro z koperty przeznaczonej dla Polski” – pisze dziennik. Gazeta zaznacza, że pierwotny projekt unijnego budżetu przedstawiony przez Komisję Europejską ponad roku już wtedy nie był dla nas korzystny, a teraz mogą nastąpić kolejne cięcia.

Już po złożeniu propozycji Krzysztofowi Szczerskiemu pojawiły się spekulacje, że teka komisarza do spraw rolnictwa może być niebezpieczna dla Prawa i Sprawiedliwości, bo już od jakiegoś czasu mówiło się, że budżet na rolnictwo może być okrojony. W Polsce trwa niekończący się festiwal obietnic składanych przez Zjednoczoną Prawicę rolnikom – od krowy plus po zrównanie dopłat unijnych do hektara. PiS obiecuje rolnikom pieniądze, których jeszcze nie ma, a z informacji Rzeczpospolitej wynika, że będzie ich jeszcze mniej. Samochód unijny, do jakiego ma zamiar wsiąść Janusz Wojciechowski, nie będzie pędził autostradą z bagażnikiem wypełnionym pieniędzmi. To będzie kręta i górzysta droga i do tego wyłożona kostką brukową.

Kmicic z chesterfieldem

Na konwencji Prawa i Sprawiedliwości, która odbyła się w niedzielę 15 sierpnia w Legnicy, Jarosław Kaczyński poruszył temat zniesienia immunitetów poselskich, sędziowskich i prokuratorskich. Zauważył jednak, że zniesienie immunitetów złamałoby Konstytucję RP. A że Prawo i Sprawiedliwość nie chce tego robić, to zamierza ją po wygranych wyborach zmienić.

Do słów Kaczyńskiego odniósł się europoseł Prawa i Sprawiedliwości Adam Bielan, w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu ZET. Potwierdził oczywiście, że PiS chce zmienić konstytucję, jednak zauważył, że do zmiany tego dokumentu potrzeba głosów 307 posłów, co może nie być proste do osiągnięcia dla Prawa i Sprawiedliwości.

„Musielibyśmy mieć albo samodzielnie 307 głosów, co będzie bardzo trudne do wykonania, albo znaleźć sojuszników do zmiany konstytucji. Będziemy namawiać partie, które znajdą się w przyszłym parlamencie, żeby to zmienić” – powiedział.

No cóż, Jarosław Kaczyński ma również tę świadomość, ale kto mu zabroni pomarzyć: -„Przyjdzie taki dzień, że zmienimy konstytucję na potrzebną, która będzie gwarantowała prawdziwą…

View original post 2 394 słowa więcej

 

Ksiądz, sympatyk faszyzmu

W sobotę papież Franciszek podczas pielgrzymki do Irlandii spotkał się z ofiarami księży-pedofili. Mówił o grzechu Kościoła i przepraszał. Ks. Tomasz Brussy z Poznania w tym samym czasie też przyznał na Twitterze, że pedofilia w Kościele to grzech. Ale na tym nie poprzestał. Wskazał, co jego zdaniem powinien zrobić Kościół, by problem zniknął. Jego słowa wiele osób oburzyły.

Ks. Tomasz Brussy przez ostatnie 7 lat był asystentem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Archidiecezji Poznańskiej. W stolicy Wielkopolski jest postacią znaną, choćby z tego, że aktywnie uczestniczy w akcjach organizowanych przez Obóz Narodowo-Radykalny czy Młodzież Wszechpolską.

W sobotę ks. Brussy zabrał na Twitterze głos w sprawie księży-pedofilów. „Pedofilia to odrażające przestępstwo i grzech. By nie dochodziło do niej więcej w Kościele trzeba wreszcie zwalczyć lobby homoseksualne wśród duchownych” – zawyrokował

Jego wpis spotkał się z licznymi reakcjami. Niektórzy słowa księdza uznali za przejęzyczenie. Inni zwracają uwagę, iż duchowny pomieszał pojęcia.

Jego wpis spotkał się z licznymi reakcjami. Niektórzy słowa księdza uznali za przejęzyczenie. Inni zwracają uwagę, iż duchowny pomieszał pojęcia.

Ks. Tomasz Brussy rozwiał wątpliwości, czy było to przejęzyczenie. Jeszcze w sobotę podał dalej „dane” opublikowane przez szefa Młodzieży Wszechpolskiej, które mają dowodzić, iż „90 proc. molestowań przez duchownych to działania homoseksualistów”.

Jako jeden z nielicznych w polskim Kościele (a może nawet jako jedyny?) głośno o konieczności walki ze zjawiskiem pedofilii wśród księży mówi o. Adam  Żak.

Ojciec Żak jest koordynatorem ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski. I przyznaje, że w tej walce o ochronę dzieci i młodzieży jest osamotniony. Nie ma przy tym wątpliwości, że pedofilska afera w polskim Kościele wybuchnie. Prędzej czy później.

O. ADAM ŻAK

koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski

Nie wiem, co się musi wydarzyć, żeby niektórzy przełożeni zrozumieli, że przy tego rodzaju przestępstwach trzeba działać ze znajomością rzeczy, szybko i ze świadomością zagrożeń dla bezpieczeństwa innych osób małoletnich. To zasady, którymi należy się bezwzględnie kierować.

wypowiedź dla deon.pl

Kmicic z chesterfieldem

Po co PiS właściwie wprowadził przepisy o odpowiedzialności dyscyplinarnej i dlaczego istnieje niewielka szansa, by się z nich wycofał? Jest to instrument politycznego wpływania na sędziów, co już widać, ale być może sprawa jest poważniejsza i PiS potrzebuje izby dyscyplinarnej, by przykładowo ograniczyć do niej tylko kompetencje Sądu Najwyższego do uznawania wyborów w kraju za legalne i ważne. To bardzo niebezpieczny instrument i dlatego działania Komisji Europejskiej uważam za w pełni uzasadnione – mówi europeistka prof. Renata Mieńkowska-Norkiene z Instytutu Nauk Politycznych UW. – KE dała 2 miesiące na wycofanie się z przepisów dotyczących systemu dyscyplinowania sędziów. Niezastosowanie się do tego zalecenia KE prawdopodobnie będzie wiązało się ze skierowaniem sprawy do TSUE – dodaje

JUSTYNA KOĆ: KE rozpoczęła drugi etap postępowania o naruszenie prawa unijnego wobec Polski w sprawie nowego systemu dyscyplinarnego dla sędziów. Co to oznacza, z czym się wiąże i kiedy możemy odczuć konsekwencje?

PROF. RENATA MIENKOWSKA-NORKIENE: Komisja Europejska jest strażniczką europejskiego prawa, m.in. w tym…

View original post 3 114 słów więcej

 

Przydupas Andrzeja Dupy, przepraszam: Dudy, Krzysztof Szczerski jest niechciany przez NATO. Na Zachodzie poznali się na pisowskich ancymonkach

Krzysztof Szczerski (Kancelaria Prezydenta) nie otrzyma prestiżowej posady wiceprzewodniczącego w NATO.

Kmicic z chesterfieldem

„Podobno prezes zapowiada pojednanie z opozycją, czyli pakiet demokratyczny 2.0. Super. Pewnie teraz poseł Nitras nie będzie płacił kary na każdym posiedzeniu tylko co drugim, a posłowie opozycji dostaną tyle czasu na wypowiedź, że zdążą dojść na mównicę, zanim im mikrofon wyłączą” – tak skomentował jeden z internautów kolejną już Jarosława Kaczyńskiego zapowiedź łagodzenia nastrojów przed wyborami. O tej wcześniejszej pisaliśmy w artykule „Kaczyński zapowiada koniec z agresywnym językiem. Słyszycie mordy zdradzieckie i kanalie?”.

Prezes PiS w dzisiejszym wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej zapowiedział, że „do wyborów przedstawimy propozycję porozumienia, które miałoby zakończyć wojnę na polskiej scenie politycznej”. Swoim zwyczajem, szczegółów nie podał…

Internauci nie uwierzyli w te zapewnienia: – „Będziecie pisać u Przyłębskiej na obiedzie? To zaproście jeszcze Piotrowicza i Ziobrę”; – „I to się nazywa wiarygodność? Przed wyborami obiecać łagodny język, pakiet demokratyczny, a po wyborach wyzywać od kanalii zdradzieckich mord! Jak można tak traktować Polaków?”;

„To tylko…

View original post 786 słów więcej

 

Porażka PiS w wyborach do władz unijnych. Zero dla Polski

Jest porozumienie w Radzie Europejskiej. Kandydatem na szefa Komisji Europejskiej została Ursula von der Leyen. To tę niemiecką polityk przywódcy państw Unii Europejskiej widzą na fotelu przewodniczącego KE zamiast Fransa Timmermansa. – Z tego, co już teraz wiemy, kandydatura Ursuli von der Leyen została zaakceptowana w kilka chwil przez całą Grupę V4. Nie jestem pewny, czy w niedzielę, gdyby ta kandydatura została przedłożona, to od razu to spotkałoby się z taką pozytywną reakcją. Nie wierzę w to, że tacy starzy wyjadacze polityczni, jak Merkel, Tusk i Macron, nie wiedzieli, co się kroi. Musieli przewidywać, że V4 będzie się sprzeciwiać, a na pewno musieli sobie zdawać sprawę, że EPP nie przyjmie z zachwytem rozwiązania z Timmermansem, tym bardziej, że od początku obstawała przy swojej kandydaturze. W efekcie dostali to, czego chcieli – mówi dr Kamil Zajączkowski, europeista z Uniwersytetu Warszawskiego. – Jeżeli polski rząd myśli, że te kwestie zostaną schowane i rozmyte, to nie spodziewałbym się tego. Konsekwentnie KE będzie egzekwowała wszystkie kwestie związane z praworządnością – podreśla

Europejskie rozgrywki

O kompromis nie było łatwo. Jeszcze w poniedziałek po 19 godzinach negocjacji sytuacja wydawała się patowa. Prawie pewny kandydat, Frans Timmermans, spotkał się jednak ze sprzeciwem Grupy Wyszehradzkiej z Polską na czele. Niechętni kandydaturze Holendra byli także Włosi.

Teraz kandydatka na przewodniczącą KE będzie musiała uzyskać poparcie eurodeputowanych w Parlamencie Europejskim.

Wybór w Radzie Europejskiej, czyli wśród przywódców państw członkowskich, zapadł jednogłośnie, przy jednym głosie wstrzymującym ze strony kanclerz Niemiec Angeli Merkel.

Oprócz Ursuli von der Leyen Rada Europejska nominowała też Charlesa Michela na przewodniczącego Rady Europejskiej, Josepa Borella na szefa dyplomacji UE i Christine Lagarde na szefową Europejskiego Banku Centralnego.

Kim jest Ursula von der Leyen?

To niemiecka minister obrony, wywodzi się z CDU. Jest polityczną protegowaną Angeli Merkel – to kanclerz wprowadziła ją w świat wielkiej polityki w 2005 roku. Swego czasu była typowana na następczynię Merkel.

Ursula von der Leyen mówi płynnie po angielsku i francusku i porusza się pewnie na międzynarodowej scenie politycznej.

Jeżeli zostanie szefową KE, będzie pierwszą Niemką od 50 lat na tym stanowisku i pierwszą kobietą.

Sukces polskiego rządu?

Jeszcze wczoraj podczas negocjacji kandydaturze Fransa Timmermansa sprzeciwiali się Włosi i V4. Premier Mateusz Morawiecki tłumaczył, że Holender “nie rozumie państw wychodzących z postkomunizmu”, a także, że jest nieprzyjazny Polsce i państwom Europy Środkowej.

We wtorek na konferencji podsumowującej szczyt mówił: – Cele, które zakładaliśmy, jadąc na szczyt, zostały zrealizowane. Pokazaliśmy, że potrzebujemy kandydatów, którzy mają potencjał łączenia, a nie antagonizowania Europy; którzy rozumieją kraje członkowskie. Dlatego sprzeciwialiśmy się kandydaturze Fransa Timmermansa.

Zdaniem Morawieckiego Timmermans “był kandydaturą radykalnej lewicy”.

– Pokazaliśmy, że eskalowanie konfliktu z Polską i atakowanie jej jest drogą donikąd. Polska nie jest państwem, które daje się postawić w kącie. Jesteśmy poważnym partnerem. Daliśmy do zrozumienia, jakie są nasze priorytety – mówił Morawiecki.

Komentatorzy wyśmiali ten samozachwyt, a łyżkę dziegciu do tego garnca miodu zadowolonego premiera dołożył też Grzegorz Schetyna, zwracając uwagę, że w 2009 i 2014 r. rząd polski potrafił wynegocjować stanowiska dla Polaka.

– Moim zdaniem, gdyby to tylko zależało do Polski i Grupy Wyszehradzkiej, to wynik tej całej układanki nie skończyłby się w taki sposób – mówi Kamil Zajączkowski, europeista z UW i autor ostatniej publikacji “Misje cywilne i operacje wojskowe Unii Europejskiej w perspektywie wybranych teorii stosunków międzynarodowych i integracji europejskiej”.

JUSTYNA KOĆ: Polska nie jest państwem, które daje się postawić w kącie. Jesteśmy poważnym partnerem – skomentował premier Morawiecki szczyt RE. Nominacja Ursuli von der Leyen to sukces polskiego rządu?

DR KAMIL ZAJĄCZKOWSKI: Moim zdaniem, gdyby to tylko zależało do Polski i Grupy Wyszehradzkiej, to wynik tej całej układanki nie skończyłby się w taki sposób. W dużym stopniu o tym, że Timmermans nie został szefem KE, zadecydowały dwa czynniki, ale trzeba przyznać rację, że polska dyplomacja je wykorzystała. Po pierwsze, bunt centroprawicowej europejskiej chadecji, czyli EPP, i sprzeciw Włoch. Bunt chadeków wynikał z prostej kalkulacji; socjaliści i chadecy łącznie stracili ponad 100 mandatów w PE. Po drugie, o wyborze z Osaki zadecydowały 4 państwa: Niemcy, Francja, Holandia i Hiszpania, która powróciła do gry po kilkunastu latach.

JESZCZE KILKA LAT TEMU WSZYSCY PATRZYLI NA HISZPANIĘ JAKO PAŃSTWO, KTÓRE CHYLI SIĘ KU KATASTROFIE GOSPODARCZEJ, A TU HISZPANIA ZNOWU JEST PRZY STOLE, A NIE WŁOCHY, KTÓRE JAKO PAŃSTWO ZAŁOŻYCIELSKIE PRZY TYCH WSZYSTKICH ROZGRYWKACH BYŁO BRANE POD UWAGĘ.

Włochy sprzeciwiały się kandydaturze Timmermansa przede wszystkim z tego powodu, a nie z tych samych pobudek, co Polska i V4. To te czynniki głównie spowodowały, że ta kandydatura przepadła. Grupa Wyszehradzka nie jest jednolita, ale myślę, że w tym przypadku zadecydowały też czynniki ambicjonalne i niechęć osobista, która jest w polityce istotna. To wszystko spowodowało, że ta układanka z Timmermansem się nie powiodła.

Długo wydawało się, że jest jednak murowanym kandydatem. To w takim razie oczywisty błąd polityków europejskich?
Mam na ten temat pewną hipotezę, którą będzie można zweryfikować z czasem, gdy wyjdą na jaw szczegóły; na ile Timmermans był najmocniejszym kandydatem, na ile to spięcie niedzielno-poniedziałkowe było przypadkiem, a na ile to, co się stało, było oczekiwane przez największych graczy, aby oczyścić przedpole i położyć na stół nowe karty. Z tego, co już teraz wiemy, kandydatura Ursui von der Leyen została zaakceptowana w kilka chwil przez całą Grupę V4. Nie jestem pewny, czy w niedzielę, gdyby ta kandydatura została przedłożona od razu, to spotkałaby się z taką pozytywną reakcją. Nie wierzę w to, że tacy starzy wyjadacze polityczni, jak Merkel, Tusk, Macron, nie wiedzieli, co się kroi. Musieli przewidywać, że V4 będzie się sprzeciwiać, a na pewno musieli sobie zdawać sprawę, że EPP nie przyjmie z zachwytem rozwiązania z Timmermansem, tym bardziej, że od początku obstawiała przy swojej kandydaturze i dostała to, czego chciała.

Kim jest Ursula von der Leyen i czego możemy się po niej spodziewać?
Oczywiście już się mówi, że to nie jest kandydatura idealna, że nie ma doświadczenia, część osób mówi, że Timmermans był najlepszym kandydatem, ale

NA TYM POLEGA KOMPROMIS, TAKŻE W POLITYCE, ŻE ZAZWYCZAJ WYGRYWA OSOBA, KTÓRA NIE JEST WYRAZISTA, NIE BUDZI EMOCJI, NIE JEST SILNĄ OSOBOWOŚCIĄ.

Tak było w przypadku poprzedniego szefa KE José Manuela Barroso?
To prawda. W 2004 roku było dwóch bardzo silnych kandydatów, a wygrał ten trzeci, podobnie gdy cofniemy się jeszcze bardziej. Po prostu tak wygląda kompromis. Dodałbym tu jeszcze jedno ważne spostrzeżenie; okazało się, że duopol niemiecko-francuski nie pracuje tak sprawnie, jak do tej pory. Te kilka ostatnich tygodni to pokazało, bo wszystko zaczęło się od tego, że to Macron zablokował Webera, czyli zaczęło się od kłótni francusko-niemieckiej. W efekcie poobijana mocno Merkel, która ma dużo słabszą pozycję, nie potrafiła domknąć tej kandydatury. Z drugiej strony Niemcy mają przewodniczącego KE, a Francuzi mają to, czego bardzo chcieli, czyli kontrolę nad strefą euro i gwarancję, że przyszła szefowa EBC będzie kontynuowała linię odchodzącego prezesa.

Wśród nominacji nie ma żadnego Polaka i nikogo z V4. Porażka?
Mimo zachowania jedności V4 nie ma tu żadnego stanowiska nawet dla przedstawicieli Europy Środkowej, i to jest znamienne.

PO TYM SZCZYCIE WIDAĆ TEŻ WYRAŹNIE PRZESUNIĘCIE WŁADZY W RĘCE SZEFÓW RZĄDÓW, STĄD TEŻ TAKA KANDYDATURA NA SZEFA KE.

Komisja za nowej przewodniczącej odpuści walkę o praworządność?
Ursula von der Leyen będzie przewodniczącą, ale wiceprzewodniczącym ma być Timmermans. Chodzą pogłoski, że zachowa on w swej działalności prawa człowieka, praworządności, czyli będzie zajmował się tym, czym do tej pory. To ewenement, bo do tej pory po zakończeniu kadencji zazwyczaj politycy dostawali nowe teki, tu wiele wskazuje, że Holender ma dostać działkę właśnie dotyczącą praworządności.

NIE SPODZIEWAŁBYM SIĘ WIĘC, ŻEBY LINIA KE SIĘ ZMIENIŁA I ZNOWU BĘDZIEMY MIELI “DOBREGO” PRZEWODNICZĄCEGO I “ZŁEGO” ZASTĘPCĘ. DOBRĄ BĘDZIE URSULA VON DER LEYEN, A TYM ZŁYM TIMMERMANS.

Jeżeli polski rząd myśli, że te kwestie zostaną schowane i rozmyte, to nie spodziewałbym się tego. Konsekwentnie KE będzie egzekwowała wszystkie kwestie związane z praworządnością.

Wybory nowych władz Unii Europejskiej pokazały, że Polska i Grupa Wyszehradzka dobrze sobie dziś radzą w burzeniu unijnych porządków, ale nie potrafią w Brukseli niczego zbudować.

  • Na czele UE nie będzie nikogo z Europy Środkowej
  • Co więcej, będą to politycy, którzy publicznie krytykują stan demokracji w Europie Środkowej
  • Oznacza to, że wbrew twierdzeniom Warszawy i Budapesztu, Grupa Wyszehradzka nie odniosła w tych negocjacjach żadnego sukcesu poza zablokowaniem kandydatury Timmermansa
  • „W UE, której idea opiera się na wspólnych wartościach i na kompromisie, zablokować coś i zburzyć jest stosunkowo łatwo. O wiele trudniej jest cokolwiek zbudować”

Bez względu na to, jak bardzo środkowoeuropejscy politycy starają się przedstawić nowe władze wykonawcze UE jako swój sukces, to jest faktem, że Europa Środkowa została całkowicie pominięta przy rozdziale najważniejszych stanowisk w Brukseli. Co więcej, nowi liderzy UE w najmniejszym stopniu nie podzielają wizji Europy Jarosława Kaczyńskiego i Viktora Orbana.

Pan wicepremier Jarosław Gowin komentując decyzje szczytu UE, powiedział dziś w Polsat News, że „okazało się, że Francja i Niemcy nie są już w stanie podejmować decyzji z pominięciem Polski i innych, nowych krajów unijnych”. Popatrzmy więc, jak na tym niepomijaniu Warszawy wyszły Berlin i Paryż, a jak sama Warszawa i cały nasz region.

Przewodniczącą Komisji Europejskiej będzie Niemka Ursula von der Leyen, bliska sojuszniczka Angeli Merkel i członkini jej partii CDU. Francuzi odebrali zaś eurosceptycznym Włochom kluczowe dla ekonomicznej przyszłości UE i niezwykle wpływowe stanowisko szefa Europejskiego Banku Centralnego. Na jego czele stanie pani Christine Lagarde, która jako szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego wspierała twarde stanowisko Berlina wobec kryzysu finansowego w Grecji.

Berlin i Paryż nie pominęły więc Polski, bo nie mogły tego zrobić w świetle prawa UE. Berlin i Paryż po prostu Polskę ograły.

Dodajmy do tego fakt, że szefem europejskiej dyplomacji zostanie Hiszpan Josep Borrell, a przewodniczącym Rady Europejskiej Belg Charles Michel i widać, że z czterech czołowych stanowisk we władzach wykonawczych Unii Polsce i Grupie Wyszehradzkiej nie przypadło ani jedno. Wszystkie zajęli członkowie UE z Europy Zachodniej. Tej, która nie może już pomijać zdania Polski…

Co więcej, na czele dyplomacji UE stanie socjalista, z którym nijak rządzącej w Polsce partii nie jest po drodze. Żeby jeszcze pogorszyć sytuację, Borrell wywodzi się z tej części UE, dla której z naturalnych powodów ważniejsze było i będzie kierowanie uwagi UE na południe, w stronę Afryki Północnej, a nie na wschód, np. w kierunku Ukrainy.

Obecna szefowa dyplomacji UE Federica Mogherini nie zrobiła dla nas prawie nic. Z punktu widzenia interesów polskiego rządu wybór Borrella nie jest lepszy. Jako szef dyplomacji Hiszpanii wielokrotnie krytykował on stan praworządności w Polsce i na Węgrzech. W ub.r. Borrell tak ostro krytykował stan demokracji na Węgrzech, że węgierski MSZ wezwał do siebie hiszpańskiego ambasadora i oficjalnie wyraził oburzenie tą krytyką.

Kandydatka na szefową Komisji Europejskiej, jeszcze jako minister obrony Niemiec, też otwarcie krytykowała antydemokratyczne, jej zdaniem, poczynania rządu PiS. Dwa lata temu w jednym z wywiadów otwarcie poparła demonstracje polskiej opozycji w obronie niezależności sędziów. Jej słowa były tak ostre, że ówczesny minister obrony Antoni Macierewicz nakazał wezwać na dywanik do MON-u attache obrony ambasady Niemiec, a ówczesny minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski mówił o następczyni Jean-Claude’a Junckera tak: „Słowa Ursuli von der Leyen o potrzebie wspierania zdrowego demokratycznego oporu młodego pokolenia w Polsce to próba ingerencji w wewnętrzne sprawy naszego kraju”.

Przewodniczącym Rady Europejskiej, nazywanym nieco przesadnie prezydentem Europy, zostanie obecny premier Belgii Charles Michel. Ten sam, który rok temu mówił, że brak solidarności krajów Grupy Wyszehradzkiej z resztą UE w sprawie kryzysu imigracyjnego grozi rozpadem strefy Schengen.

To także ten sam polityk, który dwa lata temu po sławnym głosowaniu 27:1 w sprawie wyboru Donalda Tuska na drugą kadencję szefa Rady Europejskiej, komentował samotność Warszawy tak: „Chcemy jedności Europy, ale nie za wszelką cenę. To, co się dziś wydarzyło, pokazuje, że Europa ma możliwość osiągnięcia czegoś w mniejszym gronie tych, którzy chcą więcej”.

Michel, który za chwilę zastąpi Donalda Tuska, zirytowany polityką polskiego rządu, oficjalnie popierał więc stworzenie Europy dwóch prędkości. To pomysł dla nas morderczy i słusznie jest przez Warszawę stanowczo odrzucany.

Jedynym osiągnięciem polskiego rządu przy wyborze nowych władz UE pozostaje więc udział w zablokowaniu kandydatury Franza Timmermansa na stanowisko zajęte ostatecznie przez osobę, która o stanie demokracji w Polsce wyrażała się publicznie bardziej zdecydowanie od niego.

Timmermans nigdzie jednak nie znika. Nadal będzie zajmował stanowisko wiceszefa KE i jako jeden z jej najbardziej doświadczonych członków z pewnością nadal będzie w niej odgrywał kluczową rolę. Co oznacza, że nie tylko będzie nadal komplikował życie Warszawie i Budapesztowi, ale też będzie miał większe wsparcie ze strony swej nowej szefowej, w przeciwieństwie do łagodzącego spory wewnątrz Unii Junckera.

Na pocieszenie dla Prawa i Sprawiedliwości z Parlamentu Europejskiego nadeszła dziś wiadomość, że była premier Beata Szydło stanie zapewne – w wyniku podziału komisji pomiędzy frakcje PE – na czele komisji ds. zatrudnienia, której głównym zadaniem jest walka z dyskryminacją przy zatrudnianiu w krajach UE. O pozycji przewodniczącego PE Polska nie ma co marzyć.

2 lipca 2019 r. stał się dowodem na to, że w Unii Europejskiej, której idea opiera się na wspólnych wartościach i na kompromisie, zablokować coś i zburzyć jest stosunkowo łatwo. O wiele trudniej jest cokolwiek zbudować. Grupa Wyszehradzka właśnie tego boleśnie doświadczyła. Kolejna próba za pięć lat.

Kmicic z chesterfieldem

„Hymn Unii na pierwszym posiedzeniu PE. Partia Brexit tyłem. Waszczykowski i Zalewska nawet nie wstali” – napisał na Twitterze Bartosz Wieliński z „GW”. Byli ministrowie w rządzie PiS, a obecnie europosłowie tak się zachowali podczas inauguracji obrad Parlamentu Europejskiego w Strasburgu.

Podczas odgrywania „Ody do radości” była minister edukacji Anna Zalewska i były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski nawet nie podnieśli się z foteli. Ociągając się, wstali Anna Fotyga i Patryk Jaki. Natomiast Jacek Saryusz-Wolski robił sobie podczas hymnu UE selfie.

Internauci z oburzeniem komentowali zachowanie europosłów PiS: – „Zalewska i Waszczykowski siedzą podczas hymnu UE. Partia Brexit UK stoi tyłem. Co towarzystwo miernot. Idziemy w bardzo złym kierunku. Hasło Polska sercem Europy to pic na wodę i kłamstwo. PiS właśnie pokazał to „tętniące” serce z kampanii. PiS to Polexit!”;

Robić cyrk i strzelać focha potrafią, ale euro im nie śmierdzi. Jak im tak bardzo UE nie pasuje, to…

View original post 1 233 słowa więcej

 

Szydło spakowana, Macierewicz wstępuje na wojenną ścieżkę z Niemcami

Ponoć – tak utrzymuje zwykle dobrze poinformowany dziennikarz „Newsweeka” Michał Krzymowski – Beata Szydło oddała się do dyspozycji prezesa Kaczyńskiego.

„Przekazała mu, że, jeśli zapadnie decyzja o zmianie premiera, to ona poda się dymisji i nie będzie trzeba jej odwoływać”.

Ale:

– Prezes jeszcze nie podjął ostatecznej decyzji, ale jest jej bardzo bliski. Szydło ma dziś z nim ograniczony kontakt. Spotykają się rzadko i rozmawiają zdawkowo. Tematu rekonstrukcji unikają, Jarosław trzyma ją w niepewności, jeszcze niczego jej nie zapowiedział – mówi polityk zbliżony do partyjnej centrali na Nowogrodzkiej.

Szydło ma spakowane walizki. Siedzi na nich, „ma na razie ułożony kalendarz tylko do końca listopada. W drugiej połowie miesiąca ma przyjąć w Warszawie ostatniego zagranicznego gościa.”

W co gra Macierewicz? Chciałoby się zapytać w kontekście jego i Waszczykowskiego nowej wojenki z Niemcami.

Marek Świerczyński z „Polityka Insight”: „Ale jeśli to Polska przeholuje z krytyką Berlina, umiarkowany głos von der Leyen w niemieckiej polityce może okazać się słabszy od bardziej radykalnych krytyków „nieliberalnej demokracji”. W sytuacji, gdy Niemcy wraz z Francją i całą Unią pracują nad nowym ułożeniem relacji z NATO i USA, skończyć się to może dla Polski tylko źle.”

Waldemar Mystkowski na koduj24.pl pisze:

„Macierewicz zaś dostał z powodu Leyen zapaści emocjonalnej, jak przy katastrofie smoleńskiej. Polecił dyrektorowi Departamentu Wojskowych Spraw Zagranicznych płk. Tomaszowi Kowalikowi wezwanie Attaché Obrony RFN „celem złożenia wyjaśnień w tej sprawie”. I co powiedział Kowalik niemieckiemu attaché? Hę?

Za sprawy międzynarodowe więc wziął się Szweja (odróżniam Szweję od Szwejka tym, że ten drugi jest przewrotnie inteligentny). Można spodziewać się, co wyniknie z tego emfatycznego patriotyzmu radiomaryjnego, rydzykowatego.

A poza tym, niech nam się nie wydaje, że tak łatwo będzie naprawić polską pozycję w Europie i na świecie. Ruiny trzeba będzie posprzątać, a potem na ich miejscu budować. I wcale nam nie będą ochotnie pomagać, bo u nich też mogą dojść do władzy Macierewicze, żądni demolowania własnych ojczyzn.”

Kandydat PO na prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski jest bardzo ciekawą postacią, nietuzinkową. I pochodzi z wybitnej inteligenckiej rodziny. Pisze o sobie.

Szef Obywateli RP Paweł Kasprzak wystąpił w programie Agnieszki Gozdyry „Skandaliści”.

Wiara Kasprzaka, że Lech Kaczyński nie dopuściłby do demolowania Polski, jakie mamy obecnie, wydaje się naiwnością.

– Gdyby Lech Kaczyński żył, to żadne z tych szaleństw, które dzisiaj PiS wyprawia i które wyprawia Jarosław Kaczyński nie byłoby możliwe i jestem o tym gość głęboko przekonany – powiedział lider Obywateli RP.

Post Navigation