Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Witold Głowacki”

Arcybiskup, mały drań w purpurze

Dominika Wielowieyska i internauci zareagowali na zwolnienie kobiet z biura prasowego Archidiecezji Krakowskiej.

Oświadczenie krakowskiej kurii 

W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej nieprawdziwymi informacjami na temat zmian personalnych w Biurze Prasowym Archidiecezji Krakowskiej, Kuria Metropolitalna w Krakowie informuje, że podjęte działania dotyczą zakończenia współpracy jedynie z koordynatorem Biura, panią Joanną Adamik, i jej dwiema najbliższymi współpracowniczkami, które są osobami niezamężnymi.

Należy zaznaczyć, że pani Joanna Adamik w dniu 10 sierpnia br. w piśmie skierowanym na ręce Księdza Arcybiskupa stwierdziła, m.in.: „(…) wyrażając szczerą wdzięczność za ostatnie lata i miesiące pracy i służby dla Księdza Arcybiskupa, także za wszystkie gesty i słowa osobistej życzliwości wobec mnie i moich bliskich, proszę o zwolnienie mnie z obowiązków”. Ta prośba została ostatecznie przyjęta w dniu 19 bm., przy zachowaniu umownego (miesięcznego) trybu wypowiedzenia i wynagrodzenia, pomimo rezygnacji ze świadczenia pracy.

Natomiast dwie pozostałe osoby, które w życiu prywatnym jako matki tworzą wraz ze swymi mężami katolickie rodziny, nadal pozostają pracownikami Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej.

Pogram Koalicji Obywatelskiej – tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Bardzo często gołym okiem widać, że PiS prowadzi podwójną grę. Ona jest dosyć prosta i zrozumiała, ale nie dla wyznawcy PiS i odbiorcy telewizji Kurskiego. Wszak nie przypadkowo Kurski zauważył, że ciemny lud to kupi: no i regularnie prezes sprzedaje, a lud kupuje.

Przykładów wciskania kitu jest moc. Przez cztery ostatnie lata politycy PiS podgrzewali temat reparacji wojennych, jakie obiecali Polakom otrzymać od Berlina. Ostatnio ze wzmożoną siłą i Morawiecki i Kaczyński wykorzystywali niezabliźnione rany po II wojnie światowej, by zaprezentować się Polakom jako obrońcy narodowych interesów. Tymczasem w rzeczywistości nic w tych sprawach nie zrobili. Ale się do tego nie przyznawali.

Aż tu jeden funkcjonariusz Jacek Sasin coś przebąknął, jakby miał zadanie przygotować lud, że te reparacje wojenne od Niemców to był tylko żart.

Taki wniosek można wysnuć po lekturze wywiadu Sasina dla Rzeczpospolitej. Polityk pytany jak wyglądają rozmowy ze stroną niemiecką o reparacjach mówi wprost – „Formalnie takich…

View original post 1 325 słów więcej

 

Kościół zafundował dzieciom piekło na ziemi

Była parafianka ks. Henryka Jankowskiego opowiedziała w „Faktach” TVN o molestowaniu przez duchownego. Miała wtedy 6 lat. – „Każde z dzieci podchodziło i ksiądz Jankowski niektórych sadzał sobie na kolano, głaskał. (…) Pamiętam tylko, że mi wtedy włożył rękę, bo miałam taką krótką sukieneczkę. Włożył mi wtedy rękę pod tę sukieneczkę i ściskał, dotykał moje pośladki” – mówiła w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską.

To kolejny już opis molestowania przez ks. Jankowskiego. Dziennikarka TVN rozmawiała także z Barbarą Borowiecką, bohaterką reportażu w „Dużym Formacie” (pisaliśmy o sprawie w artykule „Prałat Henryk Jankowski – pierwowzór bohaterów filmu „Kler”?”). Borowiecka była wtedy 12-letnią dziewczynką. – „Jak na mnie, to było wtedy dużo razy, czy dziesięć, czy dwadzieścia, to nie wiem. To było ciało o ciało, bo członkiem wodził mi na przykład po piersiach, czy po plecach, czy po pupie” – opisywała. Według TVN, szczegóły opowieści Borowieckiej są tak drastyczne, że nie można w całości ich zacytować.

„Nie chcemy dzisiaj go w pełni osądzać, bo nie znamy faktów. Dlatego zwróciłem się z apelem do księdza arcybiskupa metropolity Leszka Sławoja Głódzia, aby zajął stanowisko, aby podjął działanie”– powiedział TVN prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Polski Kościół do tej pory nie zabrał głosu w sprawie ks. Jankowskiego.

Pojawiły się natomiast żądania i petycje dotyczące rozebrania pomnika ks. Jankowskiego i pozbawienia go honorowego obywatelstwa Gdańska. O tym w artykule „Dziecięce buciki przy pomniku ks. Jankowskiego – czy monument zostanie usunięty?”. W czwartek pomnik został oblany czerwoną farbą.

Depresja plemnika

CBA zatrzymało szefów Komisji Nadzoru Finansowego z czasów rządu PO-PSL. Urzędnicy ci tropili nadużycia w systemie SKOK. Wśród nich jest Wojciech Kwaśniak, wiceszef KNF, którego omal nie zabili gangsterzy wynajęci przez SKOK-Wołomin.

– Krew była na podwórku, w łazience, na płaszczu i marynarce. Kiedy to zobaczyłam, nie mogłam uwierzyć, że mąż przeżył. Miał pękniętą czaszkę, złamaną rękę, którą się bronił, tylko na głowie założono mu kilkadziesiąt szwów – wspomina Agata Kwaśniak wydarzenia z 16 kwietnia 2014 r.

W 2014 Kwaśniak przeżył „dzięki zbiegowi okoliczności”

Tego dnia Wojciech Kwaśniak został napadnięty przed swoim domem w Warszawie przez gangstera. Zamach zlecił członek władz SKOK-Wołomin, drugiej co do wielkości Kasy systemu SKOK. Była to zemsta za wykrycie nadużyć w tej Kasie. Napastnik dopadł wiceszefa KNF po jego powrocie z pracy i bił po głowie pałką teleskopową. Bandyta wycofał się, gdy usłyszał nadjeżdżający samochód sąsiada. Pobiegł do lasu. Zostawił ślad: zakrwawioną pałkę, którą porzucił w czasie…

View original post 2 295 słów więcej

W TVP świętą krową jest Jarosław Kaczyński

W TVP święta krowa – Jarosław Kaczyński.

Depresja plemnika

Dwa miesiące aresztu dla Marka Chrzanowskiego, byłego szefa KNF. Zdaniem prokuratury jest obawa matactwa ze względu na zagrożenie wysoką karą. Były szef KNF nie przyznaje się do winy, zapowiedział też, że odwoła się od decyzji sądu o areszcie. Tymczasem PiS zapowiada złożenie zawiadomienia do prokuratury na byłego wicepremiera i ministra finansów Jacka Rostowskiego. Zdaniem Zbigniewa Konwińskiego z PO to kuriozalna sytuacja, iż PiS składa wniosek do prokuratury i skarży się na to, że w 2008 roku w Sejmie zostały przegłosowane rozwiązania, o które PiS sam wnioskował.

Areszt dla byłego szefa KNF

Marek Chrzanowski, były szef Komisji Nadzoru Finansowego, został aresztowany na dwa miesiące. Zdecydował o tym w nocy katowicki sąd, który uzasadnia decyzję obawą matactwa i grożącą Chrzanowskiemu karą do 10 lat więzienia.

Obrońcy Chrzanowskiego zapowiedzieli zaskarżenie decyzji o areszcie.

Prokuratura postawiła mu zarzut przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści osobistej i majątkowej przez inną osobę.

Zdaniem…

View original post 1 224 słowa więcej

Państwo mafijne PiS. Nie Polska, tylko Pislandia

PiS złapany na tym, jak konstruuje państwo mafijne

Jak wynika z doniesień „Gazety Wyborczej” Marek Chrzanowski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego – w zamian za ok. 40 mln złotych – miał zaoferować przychylność dla Getin Noble Banku, którego właścicielem jest Leszek Czarnecki. Miliarder poinformował gazetę. „Wyborcza” posiada kopię nagrania, które wraz ze stenogramem upubliczniła na swojej stronie internetowej.

Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, do spotkania Leszka Czarneckiego i Marka Chrzanowskiego doszło w gabinecie szefa KNF w marcu 2018 r. Leszek Czarnecki miał ze sobą sprzęt nagrywający. W trakcie spotkania Chrzanowski zapytał Czarneckiego: „czy nie widzi jakiejś potrzeby zwiększenia swoich zasobów, jeżeli chodzi o prawników”. Następnie, kładąc na stole wizytówkę radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka, polecił go „z korzyścią dla urzędu, i dla całej instytucji”. Sugerował także – jak twierdzi „Gazeta Wyborcza” – jakie tenże prawnik powinien dostać wynagrodzenie.

W rozmowie padły mianowicie słowa: „No nie wiem, jaki ma pan system wynagradzania w banku, ale wydaje mi się, że jeżeliby pan to powiązał z wynikiem banku, tak? No to ten prawnik będzie bardziej zaangażowany. W tym horyzoncie najbliższych kilku lat no to byłoby, tak jak pan uważa, tak? Może rozwiązanie, na którym bank mógłby, że tak powiem, się oprzeć, wsparłaby ta osoba państwa w tym procesie restrukturyzacji”. Z nagrania przekazanego przez miliardera do prokuratury wynika też, że Chrzanowski proponował miliarderowi m.in. usunięcie z KNF Zdzisława Sokala, przedstawiciela prezydenta w KNF (bo jest zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego przez państwo); złagodzenie skutków finansowych tzw. stopy podwyższonego ryzyka (kosztowało to bank ok. 1 mld zł), „życzliwe podejście KNF i NBP do planów restrukturyzacji banków Leszka Czarneckiego”.

Leszek Czarnecki złożył zawiadomienie do prokuratury. Wynika z niego, że Chrzanowski w trakcie rozmowy wskazał na kartkę z napisem „1 proc.”. W ten sposób „starał się narzucić ustalenie dla Grzegorza Kowalczyka (…) prowizyjnego sposobu wynagradzania radcy prawnego, a nawet wysokość jego wynagrodzenia, rażąco wygórowanej w odniesieniu do warunków rynkowych, gdyż 1 proc. skapitalizowanej wartości Getin Noble Bank S.A. to około 40 milionów złotych”. Pełnomocnik Czarneckiego, mecenas Roman Giertych zawiadomił Prokuraturę Krajową, wnosząc o „ściganie Chrzanowskiego i wszczęcie śledztwa ws. próby korupcji”.

KNF odpiera zarzuty i mówi o próbie szantażu ze strony miliardera. Tymczasem po publikacji artykułu Mateusz Morawiecki wezwał szefa KNF do natychmiastowych wyjaśnień oraz zlecił prokuraturze i służbom niezwłoczne zebranie informacji na temat doniesień medialnych. Marek Chrzanowski został przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego w październiku 2016 r. Wcześniej zasiadał w Radzie Polityki Pieniężnej.  „Wyborcza” – jak informuje portal Business Insider Polska – skontaktowała się z Chrzanowskim.

Ten odesłał gazetę do biura prasowego, które poinformowało, że sprawę uważa za szantaż ze strony Czarneckiego. Dlaczego? Gdyż „brak [było] niezwłocznego powiadomienia prokuratury przez miliardera”. Co więcej, rzecznik KNF Jacek Barszczewski w odpowiedzi „GW” napisał: „Informacje te pojawiają się w momencie, kiedy media donoszą o problemach banku związanych z procesem dystrybucji instrumentów finansowych spółki GetBack przez Idea Bank i potencjalnych działaniach KNF”.

Nie pozwolić PiS-owi na oddech, leży już na ringu, jest liczony, tak walnąć w papę, aby już się nie podniósł, aby nie hańbił imienia Polski.

Depresja plemnika

Eliza Michalik na koduj24.pl pisze o pisowskich politykach legitymizujących faszystów

Ulicami stolicy maszerowali ludzie, których jedynym celem jest odebranie głosu, prawa do istnienia i swobodnej ekspresji i zniszczenie każdego, kto nie podziela ich fanatycznych poglądów.

Niezależnie od propagandowych przekazów prawda jest oczywista – po trzech latach przygotowań na 100-lecie Niepodległości PiS zafundował nam marsz z faszystami. Można bawić się w dzielenie włosa na czworo i kombinować, mówić o „incydentach” z nacjonalistami, rasistami, narodowcami w tle, dwóch sektorach, dwóch oddzielonych od siebie częściach pochodu (tym lepszym i tym gorszym – jakie to charakterystyczne dla PiS), bagatelizować napaść na dziennikarkę „Gazety Wyborczej” – i próbować złagodzić w ten sposób wydźwięk tego bezprecedensowego wydarzenia, jak robi to rząd i jego satelickie media, tylko że to nie zmienia faktów.

A fakty są dokładnie takie, jak opisał i podał dalej w świat Francis Fukuyama, jeden z najbardziej znanych i liczących się filozofów politycznych na…

View original post 5 116 słów więcej

Co z Macierewiczem? Monika Olejnik wygrała, opozycja w opałach

Opozycja znalazła się w sytuacji, iż jedynie Donald Tusk gwarantuje skuteczną walkę z PiS. Tweetuje o tym Waldemar Kuczyński.

Monika Olejnik: Wygrałam z „wSieci” w sądzie w sprawie „Brunatnych Piór”.

„I co z tym Antonim Macierewiczem?”

– zastanawia się Tamata Olszewska na koduj24.pl.

Antoni Macierewicz został odwołany z funkcji ministra MON i jak widać, PiS ma duży problem ze znalezieniem dla niego miejsca. Mówiło się o funkcji marszałka Sejmu, potem wicemarszałka, a wczoraj podano informację, że będzie on przewodniczył podkomisji smoleńskiej. Okazuje się jednak, że i to nie jest do końca pewne.

Informację o jego nominacji na to stanowisko podał jako pierwszy serwis internetowy „Gazety Polskiej” – Niezalezna.pl. Później znalazła się ona również na stronie MON, gdzie uzasadniono tę decyzję pisząc, że „Antoni Macierewicz gwarantuje, że okoliczności największej tragedii w dziejach powojennej Polski zostaną wyjaśnione”. Po chwili jednak komunikat zniknął.

Przebieg wydarzeń obserwował dziennikarz Tomasz Skory. O godzinie 11.36 zamieścił wpis na Twitterze „Nie, synu, na stronie podkomisji smoleńskiej nie ma wzmianki o powołaniu przewodniczącego Macierewicza. Na stronie MON był komunikat godzinę temu, przez chwilę, ale się nie otwierał. Teraz znowu go nie ma”, potem kolejny „Nic się nie zmieniło – na stronach MON i podkomisji nadal nic, poodkładali słuchawki. Doszło tylko dementi rzeczniczki PiS.

Pytanie – kto z MON wysłał komunikat do PAP i próbował k. 10:30 umieścić taki komunikat na stronie MON. I czy na sali jest jakiś lekarz”, później „Komunikat o powołaniu Antoniego Macierewicza na funkcję przewodniczącego podkomisji był na stronie MON ok. 10:30, ale się nie otwierał. Po chwili zniknął. Pełną treść podała PAP. Po południu Beata Mazurek mówiła, że min. Błaszczak dementuje. A potem komunikat pojawił się znowu”.

Rzeczywiście rzecznik PiS Beata Mazurek zdementowała tę informację w TOK FM mówiąc „To nie jest do końca jest tak jak państwo przedstawiacie, czy jaki był komunikat, i jeżeli ten komunikat zostanie powtórzony, to ustami ministra Błaszczaka i jego rzecznika”. Ależ zawiła wypowiedź… Nie minęło kilkadziesiąt minut i komunikat pojawił się ponownie na stronie MON. Rzeczniczka znowu więc zabrała głos, pisząc na Twitterze „teraz z piwnością już wiem” i podając linka.

Chyba sami politycy PiS już się gubią w tym temacie. Tym bardziej, że podkomisja smoleńska stała się częścią Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (zgodnie ze zmianami, jakie wprowadził PiS), co powoduje, że jej członkowie są urzędnikami państwowymi, więc nie mogą jednocześnie pełnić funkcji posła. Idąc tym tropem, warto zaznaczyć, że zgodnie z prawem lotniczym Antoni Macierewicz nie spełnia żadnych kryteriów, by podjąć pracę w KBWLLP, podobnie jak i pozostali członkowie podkomisji. Na pytanie, czy pan Macierewicz złoży w tej sytuacji mandat poselski, pani rzeczniczka nie odpowiedziała, jednak wieczorem pojawił się kolejny komunikat. Antoni Macierewicz będzie pełnił swoją funkcję w podkomisji społecznie, czyli… problem rozwiązany.

Warto może poczekać na ostateczne ustalenia, bo informacja goni informację, dementi biegnie za kolejnym dementi, ale jedno jest pewne. Jakoś byłego pana ministra trzeba zagospodarować, bo tego oczekują jego wielbiciele i zła decyzja może nieco uszczuplić elektorat PiS-u. A może skierować go na placówkę dyplomatyczną do Moskwy?

Opozycjo, chyba masz Macierewicza na widelcu 🙂

Dwa miesiące wystarczyły funkcjonariuszom bydgoskiego CBA na stwierdzenie, że przekazanie Tadeuszowi Rydzykowi działki Skarbu Państwa za 15 proc. wartości odbyło się zgodnie z prawem. Grunt bez przetargu redemptorysta dostał od pisowskiego wojewody kujawsko-pomorskiego.

CBA doszło do takiego wniosku tylko na podstawie lektury dokumentów od wojewody i prezydenta Torunia. – „W tym przypadku nie było mowy o konieczności przesłuchiwania czy wszczynania śledztwa. Po analizie dokumentów nasi bydgoscy funkcjonariusze nie mieli żadnych wątpliwości, że nie doszło do jakiegokolwiek złamania prawa. Ta sprawa dla nas jest zakończona i nie będziemy już nic więcej w niej robić” – powiedział Onetowi rzecznik CBA Temistokles Brodowski.

W państwie PiS nie powinno dziwić to, że urzędnicy tego państwa udzielają pewnemu zakonnikowi 85-proc. bonifikaty na zakup działki, którą wyceniono na prawie 470 tys. zł. Dostał ziemię w użytkowanie wieczyste, „w drodze wyjątku” bez przetargu, a procedura przekazania przez wojewodę trwała zaledwie 11 dni.

W państwie PiS nie ma też znaczenia, że grunty te należały do Skarbu Państwa, czyli były własnością wszystkich obywateli. Nieważne też, że – co zauważył poseł PO Michał Stasiński – zgodnie z przepisami „grunty Skarbu Państwa nie mogą być zbywane podmiotom, które chcą prowadzić na nich działalność zarobkową”. Niedaleko działki przekazanej Rydzykowi wybudowano kawiarnię i księgarnię redemptorystów. – „W obiektach tych prowadzona jest zarobkowa działalność gastronomiczna oraz handlowa. W rezultacie publiczny majątek należący do Skarbu Państwa został de facto bez żadnego ekonomicznego uzasadnienia oddany za bezcen organizacji związanej z Ojcem Tadeuszem Rydzykiem, aby wspierać okoliczne przedsięwzięcia biznesowe Redemptorystów”– napisał parlamentarzysta w zawiadomieniu do CBA.

W państwie PiS Centralne Biuro Antykorupcyjne nie dostrzegło w tym wszystkich żadnych nieprawidłowości.

Coraz częściej słyszymy o atakach na biura poselskie naszych polityków. Od października 2017 celem stały się m. in biura posłanki PiS, Anny Sobeckiej, Beaty Kempy, Andrzeja Melaka, Jarosława Krajewskiego i Ewy Tomaszewskiej czy biuro krajowe PO. Politycy podkreślają, że takie zachowania są skutkiem mowy nienawiści, jaka ostatnio dominuje w przestrzeni publicznej, chociaż sami jej u siebie nie widzą.

We wtorek, przed godziną 14, biuro Zarządu Okręgowego PiS, które mieści się w Chrzanowie, przy ul. 3. Maja, to kolejne miejsce, gdzie doszło do podobnego zdarzenia. Pojawił się w nim mężczyzna, który uderzył w twarz pracownika biura, a jego wypowiedź naszpikowana była wulgaryzmami i groźbami.

Andrzej S. sam zgłosił się w czwartek na policję. 58- latek jest sympatykiem PiS- u i, jak twierdzi, nie chciał nikogo skrzywdzić. Był zły, bo PiS nie zrealizowało głoszonego przez siebie programu politycznego. Po prostu puściły mu nerwy.

Prokuratura Rejonowa wszczęła śledztwo w tej sprawie. Andrzejowi S. zarzuca stosowanie przemocy „w postaci wielokrotnego uderzenia pięścią w twarz, tułów, plecy, odepchnięcia powodującego upadek pracownika biura, a nadto kierowania gróźb pozbawienia życia wobec niego oraz grupy osób z uwagi na ich przynależność polityczną”. Za ten czyn grozi mu kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat”.  

Po przesłuchaniu oskarżony został zwolniony do domu, ale ma nadzór policyjny, zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego i biura poselskiego oraz zakaz opuszczania kraju.

Niestety, radykalizacja życia za przyzwoleniem obecnej władzy, przynosi negatywne skutki. Co będzie dalej? Wolę nie myśleć.

Waldemar Mystkowski pisze o sojuszniku Kaczyńskiego (fragment).

Jankesi uznali, iż Orban to największy przyjaciel Putina, więc PiS zakasuje rękawy i bierze się do roboty. Przyczółek ten będzie się nazywał Instytut Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka (IWPW), który ma na celu pilnowanie Węgrów, aby głosowali w strukturach unijnych za Polską.

Chcą nałożyć sankcje na Polskę – Węgry zgłaszają weto. Chcą wybrać Donalda Tuska – Węgry zgłaszają weto! O, przepraszam – Orban głosowal za Tuskiem. Mogło dojść do tej omyłki z powodu, że nie było jeszcze Instytutu i Orban nie był wystarczająco przekonany do Jacka Saryusz-Wolskiego.

IWPW ma mieć na początek budżet – 6 mln złotych, a dyrektora będzie powoływać premier. Więc już mamy owoce pierwszej podróży zagranicznej Mateusza Morawieckiego do Orbana.

Jak PiS się napnie, to nie tylko Władimir Putin będzie nazywał Orbana swym przyjacielem, ale także Morawieckiego. Komisja Senatu USA przed premierem Węgier za największego sojusznika Moskwy w UE i NATO uzna premiera rządu polskiego. PiS takie cuda potrafi.

O taktyce PiS pisze Witold Głowacki w „Polska The Times” (fragment).

Po pierwsze, wśród zachwytów nad menedżerskimi talentami promodernizacyjnych technokratów, którym Morawiecki oddał część resortów, umyka nam momentami fakt, że to jednak ten typ technokratów, których życiorysy mógłyby otrzymać imprimatur od samego Opus Dei. Nowy minister zdrowia jako siódmy lekarz w Polsce podpisał Deklarację Wiary. Jadwiga Emilewicz jeszcze chwilę temu miała być kandydatką ultrakonserwatysty Gowina na prezydenta Krakowa. Samego Gowina przedstawiać pod tym względem nie trzeba, nie mówiąc już o szefie nowego rządu, który marzy o „rechrystianizacji Europy”. Ciekawe, czy ten zespół nowoczesnych krzyżowców wytrzyma ciśnienie – i będzie pamiętał o tym, że 69 proc. Polaków (a więc i część elektoratu PiS) opowiada się zdecydowanie za świeckim państwem. Bez tej świadomości wyprawa do centrum może się nie udać.

Po drugie, nowa ekipa została zasilona także przez creme de la creme Nowogrodzkiej – w tym Brudzińskiego, Suskiego czy Jacka Sasina. Każdy z tych polityków ma odpowiedni potencjał, by spychać nowy rząd w stronę, która podobać się będzie mogła tylko najtwardszemu elektoratowi PiS.

Po trzecie jednak – o najtwardszym elektoracie też trzeba pamiętać. Na razie otrzymał serię policzków – dymisja Szydło a później Macierewicza nadal boli część „żelaźniaków”. Jak ich z powrotem dowartościować, nie zrażając jednocześnie centrum?

Po czwarte wreszcie, miejscami mocno zagadkowa jest nowa struktura resortów. Powstało nowe ministerstwo przedsiębiorczości i technologii, choć nadal istnieją również resorty rozwoju i cyfryzacji. Na pewno zobaczymy dzięki temu więcej slajdów o Luxtorpedzie 2.0, ale do samej Luxtorpedy 2.0 jednak się w ten sposób nie przybliżamy. W nowym Ministerstwie Infrastruktury nie ma zaś już budownictwa – ma zostać przekazane „do innej struktury”. Co będzie więc z Mieszkaniem Plus? I czy wreszcie sama obecność w nowym rządzie byłej premier wystarczy do podtrzymania przekonania o socjalnym wymiarze polityki PiS?

TO JEST PRAWDZIWIE OBYWATELSKA POSTAWA. Prokuratura chciała wręczyć akt oskarżenia Frasyniukowi, który w proteście przeciw bezprawiu nie stawi się na ich wezwanie. WSZYSCY BĘDZIEMY BRONIC FRASYNIUKA !!! Szacunek za postawę i za odwagę!

Post Navigation