Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Witold Waszczykowski”

Misiewicz załapał się do filmu. Nie tylko dlatego, że wciąga

Patryk Vega przedstawił nowe fragmenty filmu „Polityka”. Tym razem artysta pokazał widzom sceny z postacią wzorowaną na Bartłomieju Misiewiczu.

W postać Misiewicza wcieli się w filmie aktor Antek Królikowski. Misiewicz jest w produkcji – jak w prawdziwym życiu – bliskim współpracownikiem Antoniego Macierewicza, którego w „Polityce” gra Janusz Chabior.

W 20-sekundowym video zmontowanym z kilku scen ukazane zostało kilka wydarzeń, które częściowo wzorowane były na autentycznych sytuacjach. Wśród nich jest m.in. słynna kwestia „Czołem panie ministrze!”.

Oprócz tego widzowie zobaczą czystą fikcję charakterystyczną dla filmów Patryka Vegi. Fanom twórczości reżysera z pewnością spodobają się gęsto rzucane wulgaryzmy, odważne sceny seksu i konsumpcja kokainy.

Premiera „Polityki” zaplanowana jest na 6 września bieżącego roku. W filmie pokażą się liczni bohaterowie wzorowani na prawdziwych politykach.

Kmicic z chesterfieldem

„Skarga do Trybunału w Hadze zwrotu wraku Tu 154 miała być złożona w lutym 2017. Tak zapowiadał min. Waszczykowski. Ustaliłem, że skargi nie złożyli mimo, że jest gotowa. MSZ przerzuca decyzję na „Radę Ministrów”. Premier Morawiecki nic nie wie i odmawia odp. pod absurdalnymi powodami” – napisał na Twitterze Krzysztof Brejza. Poseł PO publikuje pismo, które otrzymał z Kancelarii Premiera.

Brejza domagał się odpowiedzi w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Wcześniej poseł PO usiłował się dowiedzieć, co dzieje się ze skargą w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Resort odpisał, że „trwają analizy” i odesłał Brejzę do Kancelarii Morawieckiego, twierdząc, że decyzja w tej sprawie „należy do Rady Ministrów”. Tomasz Matynia z Centrum Informacyjnego Rządu stwierdził, że KPRM „nie posiada wnioskowanych informacji”.

„Ciekawe, jaki byłby do tego komentarz „szeregowego posła” – czyżby starania o odzyskanie wraku były poza jego punktem zainteresowań?”; – „Stara dobra sowiecka spychologia… od razu widać skąd biorą…

View original post 1 307 słów więcej

Porażka PiS w wyborach do władz unijnych. Zero dla Polski

Jest porozumienie w Radzie Europejskiej. Kandydatem na szefa Komisji Europejskiej została Ursula von der Leyen. To tę niemiecką polityk przywódcy państw Unii Europejskiej widzą na fotelu przewodniczącego KE zamiast Fransa Timmermansa. – Z tego, co już teraz wiemy, kandydatura Ursuli von der Leyen została zaakceptowana w kilka chwil przez całą Grupę V4. Nie jestem pewny, czy w niedzielę, gdyby ta kandydatura została przedłożona, to od razu to spotkałoby się z taką pozytywną reakcją. Nie wierzę w to, że tacy starzy wyjadacze polityczni, jak Merkel, Tusk i Macron, nie wiedzieli, co się kroi. Musieli przewidywać, że V4 będzie się sprzeciwiać, a na pewno musieli sobie zdawać sprawę, że EPP nie przyjmie z zachwytem rozwiązania z Timmermansem, tym bardziej, że od początku obstawała przy swojej kandydaturze. W efekcie dostali to, czego chcieli – mówi dr Kamil Zajączkowski, europeista z Uniwersytetu Warszawskiego. – Jeżeli polski rząd myśli, że te kwestie zostaną schowane i rozmyte, to nie spodziewałbym się tego. Konsekwentnie KE będzie egzekwowała wszystkie kwestie związane z praworządnością – podreśla

Europejskie rozgrywki

O kompromis nie było łatwo. Jeszcze w poniedziałek po 19 godzinach negocjacji sytuacja wydawała się patowa. Prawie pewny kandydat, Frans Timmermans, spotkał się jednak ze sprzeciwem Grupy Wyszehradzkiej z Polską na czele. Niechętni kandydaturze Holendra byli także Włosi.

Teraz kandydatka na przewodniczącą KE będzie musiała uzyskać poparcie eurodeputowanych w Parlamencie Europejskim.

Wybór w Radzie Europejskiej, czyli wśród przywódców państw członkowskich, zapadł jednogłośnie, przy jednym głosie wstrzymującym ze strony kanclerz Niemiec Angeli Merkel.

Oprócz Ursuli von der Leyen Rada Europejska nominowała też Charlesa Michela na przewodniczącego Rady Europejskiej, Josepa Borella na szefa dyplomacji UE i Christine Lagarde na szefową Europejskiego Banku Centralnego.

Kim jest Ursula von der Leyen?

To niemiecka minister obrony, wywodzi się z CDU. Jest polityczną protegowaną Angeli Merkel – to kanclerz wprowadziła ją w świat wielkiej polityki w 2005 roku. Swego czasu była typowana na następczynię Merkel.

Ursula von der Leyen mówi płynnie po angielsku i francusku i porusza się pewnie na międzynarodowej scenie politycznej.

Jeżeli zostanie szefową KE, będzie pierwszą Niemką od 50 lat na tym stanowisku i pierwszą kobietą.

Sukces polskiego rządu?

Jeszcze wczoraj podczas negocjacji kandydaturze Fransa Timmermansa sprzeciwiali się Włosi i V4. Premier Mateusz Morawiecki tłumaczył, że Holender “nie rozumie państw wychodzących z postkomunizmu”, a także, że jest nieprzyjazny Polsce i państwom Europy Środkowej.

We wtorek na konferencji podsumowującej szczyt mówił: – Cele, które zakładaliśmy, jadąc na szczyt, zostały zrealizowane. Pokazaliśmy, że potrzebujemy kandydatów, którzy mają potencjał łączenia, a nie antagonizowania Europy; którzy rozumieją kraje członkowskie. Dlatego sprzeciwialiśmy się kandydaturze Fransa Timmermansa.

Zdaniem Morawieckiego Timmermans “był kandydaturą radykalnej lewicy”.

– Pokazaliśmy, że eskalowanie konfliktu z Polską i atakowanie jej jest drogą donikąd. Polska nie jest państwem, które daje się postawić w kącie. Jesteśmy poważnym partnerem. Daliśmy do zrozumienia, jakie są nasze priorytety – mówił Morawiecki.

Komentatorzy wyśmiali ten samozachwyt, a łyżkę dziegciu do tego garnca miodu zadowolonego premiera dołożył też Grzegorz Schetyna, zwracając uwagę, że w 2009 i 2014 r. rząd polski potrafił wynegocjować stanowiska dla Polaka.

– Moim zdaniem, gdyby to tylko zależało do Polski i Grupy Wyszehradzkiej, to wynik tej całej układanki nie skończyłby się w taki sposób – mówi Kamil Zajączkowski, europeista z UW i autor ostatniej publikacji “Misje cywilne i operacje wojskowe Unii Europejskiej w perspektywie wybranych teorii stosunków międzynarodowych i integracji europejskiej”.

JUSTYNA KOĆ: Polska nie jest państwem, które daje się postawić w kącie. Jesteśmy poważnym partnerem – skomentował premier Morawiecki szczyt RE. Nominacja Ursuli von der Leyen to sukces polskiego rządu?

DR KAMIL ZAJĄCZKOWSKI: Moim zdaniem, gdyby to tylko zależało do Polski i Grupy Wyszehradzkiej, to wynik tej całej układanki nie skończyłby się w taki sposób. W dużym stopniu o tym, że Timmermans nie został szefem KE, zadecydowały dwa czynniki, ale trzeba przyznać rację, że polska dyplomacja je wykorzystała. Po pierwsze, bunt centroprawicowej europejskiej chadecji, czyli EPP, i sprzeciw Włoch. Bunt chadeków wynikał z prostej kalkulacji; socjaliści i chadecy łącznie stracili ponad 100 mandatów w PE. Po drugie, o wyborze z Osaki zadecydowały 4 państwa: Niemcy, Francja, Holandia i Hiszpania, która powróciła do gry po kilkunastu latach.

JESZCZE KILKA LAT TEMU WSZYSCY PATRZYLI NA HISZPANIĘ JAKO PAŃSTWO, KTÓRE CHYLI SIĘ KU KATASTROFIE GOSPODARCZEJ, A TU HISZPANIA ZNOWU JEST PRZY STOLE, A NIE WŁOCHY, KTÓRE JAKO PAŃSTWO ZAŁOŻYCIELSKIE PRZY TYCH WSZYSTKICH ROZGRYWKACH BYŁO BRANE POD UWAGĘ.

Włochy sprzeciwiały się kandydaturze Timmermansa przede wszystkim z tego powodu, a nie z tych samych pobudek, co Polska i V4. To te czynniki głównie spowodowały, że ta kandydatura przepadła. Grupa Wyszehradzka nie jest jednolita, ale myślę, że w tym przypadku zadecydowały też czynniki ambicjonalne i niechęć osobista, która jest w polityce istotna. To wszystko spowodowało, że ta układanka z Timmermansem się nie powiodła.

Długo wydawało się, że jest jednak murowanym kandydatem. To w takim razie oczywisty błąd polityków europejskich?
Mam na ten temat pewną hipotezę, którą będzie można zweryfikować z czasem, gdy wyjdą na jaw szczegóły; na ile Timmermans był najmocniejszym kandydatem, na ile to spięcie niedzielno-poniedziałkowe było przypadkiem, a na ile to, co się stało, było oczekiwane przez największych graczy, aby oczyścić przedpole i położyć na stół nowe karty. Z tego, co już teraz wiemy, kandydatura Ursui von der Leyen została zaakceptowana w kilka chwil przez całą Grupę V4. Nie jestem pewny, czy w niedzielę, gdyby ta kandydatura została przedłożona od razu, to spotkałaby się z taką pozytywną reakcją. Nie wierzę w to, że tacy starzy wyjadacze polityczni, jak Merkel, Tusk, Macron, nie wiedzieli, co się kroi. Musieli przewidywać, że V4 będzie się sprzeciwiać, a na pewno musieli sobie zdawać sprawę, że EPP nie przyjmie z zachwytem rozwiązania z Timmermansem, tym bardziej, że od początku obstawiała przy swojej kandydaturze i dostała to, czego chciała.

Kim jest Ursula von der Leyen i czego możemy się po niej spodziewać?
Oczywiście już się mówi, że to nie jest kandydatura idealna, że nie ma doświadczenia, część osób mówi, że Timmermans był najlepszym kandydatem, ale

NA TYM POLEGA KOMPROMIS, TAKŻE W POLITYCE, ŻE ZAZWYCZAJ WYGRYWA OSOBA, KTÓRA NIE JEST WYRAZISTA, NIE BUDZI EMOCJI, NIE JEST SILNĄ OSOBOWOŚCIĄ.

Tak było w przypadku poprzedniego szefa KE José Manuela Barroso?
To prawda. W 2004 roku było dwóch bardzo silnych kandydatów, a wygrał ten trzeci, podobnie gdy cofniemy się jeszcze bardziej. Po prostu tak wygląda kompromis. Dodałbym tu jeszcze jedno ważne spostrzeżenie; okazało się, że duopol niemiecko-francuski nie pracuje tak sprawnie, jak do tej pory. Te kilka ostatnich tygodni to pokazało, bo wszystko zaczęło się od tego, że to Macron zablokował Webera, czyli zaczęło się od kłótni francusko-niemieckiej. W efekcie poobijana mocno Merkel, która ma dużo słabszą pozycję, nie potrafiła domknąć tej kandydatury. Z drugiej strony Niemcy mają przewodniczącego KE, a Francuzi mają to, czego bardzo chcieli, czyli kontrolę nad strefą euro i gwarancję, że przyszła szefowa EBC będzie kontynuowała linię odchodzącego prezesa.

Wśród nominacji nie ma żadnego Polaka i nikogo z V4. Porażka?
Mimo zachowania jedności V4 nie ma tu żadnego stanowiska nawet dla przedstawicieli Europy Środkowej, i to jest znamienne.

PO TYM SZCZYCIE WIDAĆ TEŻ WYRAŹNIE PRZESUNIĘCIE WŁADZY W RĘCE SZEFÓW RZĄDÓW, STĄD TEŻ TAKA KANDYDATURA NA SZEFA KE.

Komisja za nowej przewodniczącej odpuści walkę o praworządność?
Ursula von der Leyen będzie przewodniczącą, ale wiceprzewodniczącym ma być Timmermans. Chodzą pogłoski, że zachowa on w swej działalności prawa człowieka, praworządności, czyli będzie zajmował się tym, czym do tej pory. To ewenement, bo do tej pory po zakończeniu kadencji zazwyczaj politycy dostawali nowe teki, tu wiele wskazuje, że Holender ma dostać działkę właśnie dotyczącą praworządności.

NIE SPODZIEWAŁBYM SIĘ WIĘC, ŻEBY LINIA KE SIĘ ZMIENIŁA I ZNOWU BĘDZIEMY MIELI “DOBREGO” PRZEWODNICZĄCEGO I “ZŁEGO” ZASTĘPCĘ. DOBRĄ BĘDZIE URSULA VON DER LEYEN, A TYM ZŁYM TIMMERMANS.

Jeżeli polski rząd myśli, że te kwestie zostaną schowane i rozmyte, to nie spodziewałbym się tego. Konsekwentnie KE będzie egzekwowała wszystkie kwestie związane z praworządnością.

Wybory nowych władz Unii Europejskiej pokazały, że Polska i Grupa Wyszehradzka dobrze sobie dziś radzą w burzeniu unijnych porządków, ale nie potrafią w Brukseli niczego zbudować.

  • Na czele UE nie będzie nikogo z Europy Środkowej
  • Co więcej, będą to politycy, którzy publicznie krytykują stan demokracji w Europie Środkowej
  • Oznacza to, że wbrew twierdzeniom Warszawy i Budapesztu, Grupa Wyszehradzka nie odniosła w tych negocjacjach żadnego sukcesu poza zablokowaniem kandydatury Timmermansa
  • „W UE, której idea opiera się na wspólnych wartościach i na kompromisie, zablokować coś i zburzyć jest stosunkowo łatwo. O wiele trudniej jest cokolwiek zbudować”

Bez względu na to, jak bardzo środkowoeuropejscy politycy starają się przedstawić nowe władze wykonawcze UE jako swój sukces, to jest faktem, że Europa Środkowa została całkowicie pominięta przy rozdziale najważniejszych stanowisk w Brukseli. Co więcej, nowi liderzy UE w najmniejszym stopniu nie podzielają wizji Europy Jarosława Kaczyńskiego i Viktora Orbana.

Pan wicepremier Jarosław Gowin komentując decyzje szczytu UE, powiedział dziś w Polsat News, że „okazało się, że Francja i Niemcy nie są już w stanie podejmować decyzji z pominięciem Polski i innych, nowych krajów unijnych”. Popatrzmy więc, jak na tym niepomijaniu Warszawy wyszły Berlin i Paryż, a jak sama Warszawa i cały nasz region.

Przewodniczącą Komisji Europejskiej będzie Niemka Ursula von der Leyen, bliska sojuszniczka Angeli Merkel i członkini jej partii CDU. Francuzi odebrali zaś eurosceptycznym Włochom kluczowe dla ekonomicznej przyszłości UE i niezwykle wpływowe stanowisko szefa Europejskiego Banku Centralnego. Na jego czele stanie pani Christine Lagarde, która jako szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego wspierała twarde stanowisko Berlina wobec kryzysu finansowego w Grecji.

Berlin i Paryż nie pominęły więc Polski, bo nie mogły tego zrobić w świetle prawa UE. Berlin i Paryż po prostu Polskę ograły.

Dodajmy do tego fakt, że szefem europejskiej dyplomacji zostanie Hiszpan Josep Borrell, a przewodniczącym Rady Europejskiej Belg Charles Michel i widać, że z czterech czołowych stanowisk we władzach wykonawczych Unii Polsce i Grupie Wyszehradzkiej nie przypadło ani jedno. Wszystkie zajęli członkowie UE z Europy Zachodniej. Tej, która nie może już pomijać zdania Polski…

Co więcej, na czele dyplomacji UE stanie socjalista, z którym nijak rządzącej w Polsce partii nie jest po drodze. Żeby jeszcze pogorszyć sytuację, Borrell wywodzi się z tej części UE, dla której z naturalnych powodów ważniejsze było i będzie kierowanie uwagi UE na południe, w stronę Afryki Północnej, a nie na wschód, np. w kierunku Ukrainy.

Obecna szefowa dyplomacji UE Federica Mogherini nie zrobiła dla nas prawie nic. Z punktu widzenia interesów polskiego rządu wybór Borrella nie jest lepszy. Jako szef dyplomacji Hiszpanii wielokrotnie krytykował on stan praworządności w Polsce i na Węgrzech. W ub.r. Borrell tak ostro krytykował stan demokracji na Węgrzech, że węgierski MSZ wezwał do siebie hiszpańskiego ambasadora i oficjalnie wyraził oburzenie tą krytyką.

Kandydatka na szefową Komisji Europejskiej, jeszcze jako minister obrony Niemiec, też otwarcie krytykowała antydemokratyczne, jej zdaniem, poczynania rządu PiS. Dwa lata temu w jednym z wywiadów otwarcie poparła demonstracje polskiej opozycji w obronie niezależności sędziów. Jej słowa były tak ostre, że ówczesny minister obrony Antoni Macierewicz nakazał wezwać na dywanik do MON-u attache obrony ambasady Niemiec, a ówczesny minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski mówił o następczyni Jean-Claude’a Junckera tak: „Słowa Ursuli von der Leyen o potrzebie wspierania zdrowego demokratycznego oporu młodego pokolenia w Polsce to próba ingerencji w wewnętrzne sprawy naszego kraju”.

Przewodniczącym Rady Europejskiej, nazywanym nieco przesadnie prezydentem Europy, zostanie obecny premier Belgii Charles Michel. Ten sam, który rok temu mówił, że brak solidarności krajów Grupy Wyszehradzkiej z resztą UE w sprawie kryzysu imigracyjnego grozi rozpadem strefy Schengen.

To także ten sam polityk, który dwa lata temu po sławnym głosowaniu 27:1 w sprawie wyboru Donalda Tuska na drugą kadencję szefa Rady Europejskiej, komentował samotność Warszawy tak: „Chcemy jedności Europy, ale nie za wszelką cenę. To, co się dziś wydarzyło, pokazuje, że Europa ma możliwość osiągnięcia czegoś w mniejszym gronie tych, którzy chcą więcej”.

Michel, który za chwilę zastąpi Donalda Tuska, zirytowany polityką polskiego rządu, oficjalnie popierał więc stworzenie Europy dwóch prędkości. To pomysł dla nas morderczy i słusznie jest przez Warszawę stanowczo odrzucany.

Jedynym osiągnięciem polskiego rządu przy wyborze nowych władz UE pozostaje więc udział w zablokowaniu kandydatury Franza Timmermansa na stanowisko zajęte ostatecznie przez osobę, która o stanie demokracji w Polsce wyrażała się publicznie bardziej zdecydowanie od niego.

Timmermans nigdzie jednak nie znika. Nadal będzie zajmował stanowisko wiceszefa KE i jako jeden z jej najbardziej doświadczonych członków z pewnością nadal będzie w niej odgrywał kluczową rolę. Co oznacza, że nie tylko będzie nadal komplikował życie Warszawie i Budapesztowi, ale też będzie miał większe wsparcie ze strony swej nowej szefowej, w przeciwieństwie do łagodzącego spory wewnątrz Unii Junckera.

Na pocieszenie dla Prawa i Sprawiedliwości z Parlamentu Europejskiego nadeszła dziś wiadomość, że była premier Beata Szydło stanie zapewne – w wyniku podziału komisji pomiędzy frakcje PE – na czele komisji ds. zatrudnienia, której głównym zadaniem jest walka z dyskryminacją przy zatrudnianiu w krajach UE. O pozycji przewodniczącego PE Polska nie ma co marzyć.

2 lipca 2019 r. stał się dowodem na to, że w Unii Europejskiej, której idea opiera się na wspólnych wartościach i na kompromisie, zablokować coś i zburzyć jest stosunkowo łatwo. O wiele trudniej jest cokolwiek zbudować. Grupa Wyszehradzka właśnie tego boleśnie doświadczyła. Kolejna próba za pięć lat.

Kmicic z chesterfieldem

„Hymn Unii na pierwszym posiedzeniu PE. Partia Brexit tyłem. Waszczykowski i Zalewska nawet nie wstali” – napisał na Twitterze Bartosz Wieliński z „GW”. Byli ministrowie w rządzie PiS, a obecnie europosłowie tak się zachowali podczas inauguracji obrad Parlamentu Europejskiego w Strasburgu.

Podczas odgrywania „Ody do radości” była minister edukacji Anna Zalewska i były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski nawet nie podnieśli się z foteli. Ociągając się, wstali Anna Fotyga i Patryk Jaki. Natomiast Jacek Saryusz-Wolski robił sobie podczas hymnu UE selfie.

Internauci z oburzeniem komentowali zachowanie europosłów PiS: – „Zalewska i Waszczykowski siedzą podczas hymnu UE. Partia Brexit UK stoi tyłem. Co towarzystwo miernot. Idziemy w bardzo złym kierunku. Hasło Polska sercem Europy to pic na wodę i kłamstwo. PiS właśnie pokazał to „tętniące” serce z kampanii. PiS to Polexit!”;

Robić cyrk i strzelać focha potrafią, ale euro im nie śmierdzi. Jak im tak bardzo UE nie pasuje, to…

View original post 1 233 słowa więcej

 

Partia złodziei – PiS

Nagrody w rządzie Beaty Szydło wstrząsnęły wizerunkiem PiS, obnażając hipokryzję haseł o umiarze i pokorze. W panice rządzący zdecydowali się wówczas gasić pożar radykalnymi środkami. Nagrody miały zostać zwrócone, a zarobki posłów i samorządowców obcięte. Jednak kiedy szeregowi politycy musieli zadowolić się mniejszymi gażami, to wierchuszka partyjna nie ograniczyła wcale swoich apetytów. Ministrowie rządu PiS zgarnęli bowiem nie tylko nagrody. Jak donosi “Super Express”, rządzący nie oszczędzali również na odprawach. Te osiągały znaczne rozmiary.

Sama była premier Beata Szydło otrzymała 58 tysięcy złotych odprawy, a były minister obrony Antoni Macierewicz aż 72 tysiące. Ten ostatni nabył uprawnienia do trzymiesięcznego wynagrodzenia, ponieważ swoją funkcję w MON sprawował dłużej niż 12 miesięcy. Kwoty odpraw pobiły politykom PiS także ekwiwalenty za niewykorzystany urlop, które na stanowiskach ministerialnych są atrakcyjne finansowo. Rekordzistą z odchodzących ministrów okazał się były szef MSZ Witold Waszczykowski, który zgarnął prawie 91 tys. zł.

Powyższe kwoty często są wyższe niż głośne nagrody za czasów Beaty Szydło, ale w przeciwieństwie do tych pierwszych nie wywołały dużych kontrowersji.

Sam fakt odpraw i ekwiwalentów za urlop nie jest czymś karygodnym, ale liczy się uczciwość polityczna, której PiS brak. Warto przypomnieć ataki na sędziów za odbieranie ekwiwalentów urlopu, kiedy próbowano w prorządowych mediach oczerniać ich za takie praktyki. Jest to również policzek wobec elektoratu i szeregowych członków partii. Kiedy radni w samorządach muszą oddać część swojej niewielkiej diety za chciwość liderów, to politycy na szczytach hierarchii partyjnej nie muszą już zaciskać pasa. Jest to przykład elitaryzmu, z którym walkę PiS tak ochoczo deklaruje. Hipokryzja jednak nie od dziś idzie krok za działaniami partii rządzącej. Mówienie o byciu człowiekiem z ludu przychodzi lekko, ale przyjąć taką postawę w życiu codziennym pełnym pokus jest już o wiele trudniej. Z tego względu ironią losu jest rekordowy wynik Beaty Szydło w eurowyborach, gdzie zgarnęła pół miliona głosów w znacznej mierze dlatego, że uchodziła za skromnego, zwykłego człowieka, takiego jak przeciętny wyborca. Jednak odbiór społeczny a rzeczywistość w polityce to często dwie rożne rzeczy.

Kmicic

Jeśli ktoś myślał, że można nałożyć opłaty emisyjne, recyklingowe, mocowe, przejściowe, wodne, handlowe +wiele innych oraz wpuścić na rynek strumień ponad 30 mld zł niepochodzących ze wzrostu produktywności i wydajności pracy, i nie spowoduje to inflacji, to się mylił #500minus

Wzrastające ceny odbijają się na portfelach Polaków, średnio wydatki na żywność stanowią już ponad ¼ budżetu polskich rodzin. #DrożyznaPlus

Roman Giertych odniósł się do opublikowanego niedawno oświadczenia majątkowego posła PiS Jarosława Kaczyńskiego. – „Przeczytałem ze zdumieniem w tym oświadczeniu, że pełnomocnictwo zostało panu prezesowi Kaczyńskiemu wycofane i że on nie podejmował żadnych uchwał w imieniu właściciela spółki Srebrna na zgromadzeniu” – powiedział Giertych w TVN 24. W oświadczeniu Kaczyński napisał bowiem: – „Posiadałem jednorazowo pełnomocnictwo do reprezentowania Fundacji „Instytut Lecha Kaczyńskiego” oraz pozostałych wspólników na nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników Srebrna Sp. z o.o. oraz wykonywania prawa głosu z wszystkich przysługujących wspólnikom udziałów w kapitale zakładowym Spółki. Posiedzenie to nie odbyło się, pełnomocnictwo…

View original post 1 375 słów więcej

 

Jacek Jaśkowiak olał mszę świętą, bo państwo i kościół to sprzeczności

Więcej >>>

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak to ktoś. Nie uczestniczył we mszy, mimo że 100-lecia Powstania Wielkopolskiego to największe obchody w regionie w tym stuleciu.

Depresja plemnika

Więcej >>>

– Dzisiaj cała sala widziała, jak prezes Kaczyński z kopertą w ręku wołał premiera Morawieckiego do ciemnego saloniku. Czy w tej kopercie kolejna lista nazwisk – pytała z mównicy sejmowej posłanka PO Agnieszka Pomaska podczas debaty o ustawie dot. cen prądu. Wymieniła nazwiska współpracowników i członków rodzin związanych z politykami PiS i zatrudnionych w państwowych spółkach, głównie w Enerdze.

– Syn posła Smolińskiego (Maciej Smoliński, syn wiceministra infrastruktury, jest kierownikiem Biura Majątku Sieciowego Energa-Operator – red.), córka posła Cymańskiego (Marta Cymańska, córka posła Tadeusza Cymańskiego, jest głównym specjalistą ds. relacji z klientem w Energa Obrót Gdańsk – red.), brat redaktora Rachonia z TVP Info (Nikodem Rachoń jest szefem CSR w Grupie Energa – red.), radni PiS, m.in. Kacper Płażyński (kandydat PiS na prezydenta Gdańska został 1 czerwca 2017 roku kierownikiem w pionie do spraw korporacyjnych Energa SA – red.), współpracownicy pana posła Horały: Bełbot i Felmet, jego asystenci (Michał Bełbet jest prezesem Energa Oświetlenie…

View original post 238 słów więcej

Pisowska afera GetBack. Wypierają się, a głównie Morawiecki ma brud za paznokciami

Krzysztof Brejza odpowiedział na słowa polityków PiS, jakoby afera GetBack miała być związana z Platformą Obywatelską.

W szkołach pojawiły się ulotki dotyczące pisowskiego programu 300+, zwanego „Dobrym startem”. Widać na nich Mateusza Morawieckiego otoczonego wianuszkiem dzieci. Pod zdjęciem zamieszczono kilka zdań, które Morawiecki z powodzeniem mógłby wygłosić na kolejnej konwencji PiS. Pod ta agitką widnieje jego podpis, ale bez wskazania pełnionej przez niego funkcji premiera.

„Zakaz prowadzenia działalności politycznej w szkołach był respektowany przez wszystkie rządy od 89 roku. Jak widać, ten równy wobec prawa jest pierwszym, który to prawo łamie. Nie można w ten sposób promować żadnych programów rządowych, ustalając siebie jako głównego bohatera ulotki, którą się rozdaje w milionach. Najbardziej porażające jest to, że premier polskiego rządu łamie polskie prawo” – powiedziała dziennikarzom Magdalena Kochan z PO. Przypomniała zapis art. 86 ustawy Prawo oświatowe, który stanowi, że w szkołach zakazane jest prowadzenie działalności partii i organizacji politycznych.

Morawiecki nie widzi problemu. – „Muszę przyznać, że treści ulotek nie zatwierdzam, natomiast nie sądzę, żeby tutaj popełniony został jakiś błąd” – stwierdził.

„W 1980 mój tata kupił książkę „Lenin i dzieci”. Przez lata nie pozwolił jej wyrzucić, uznając tę pozycję za wzorcowy przykład propagandy – szczególnie ohydnej, bo kierowanej do dzieci. Tak mi się przypomniało w związku z ulotkami kampanii „Dobry start” rozdawanymi w szkołach” – podsumowała na Twitterze Dorota Łoboda z ruchu Rodzice Przeciwko Reformie Edukacji.

„Byliśmy świadkami nowej odsłony Big Brothera z udziałem opozycji. Wszyscy to widzieli, jak się zachowywali opiekunowie osób niepełnosprawnych. Matka, która stosowała przemoc wobec własnego syna. Byliśmy świadkami agresji matek, wręcz transu kobiet, które powinny się spalić ze wstydu” – trudno uwierzyć, ale tak właśnie powiedziała posłanka PiS Bernadeta Krynicka w trakcie dzisiejszego posiedzenia sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny. Według niej, zachowanie protestujących matek „zakrawa na jakąś chorobę psychiczną”.

To nie pierwszy „popis” w wykonaniu posłanki Krynickiej. Podczas protestu osób niepełnosprawnych i ich opiekunów stwierdziła: – „Znalazłabym paragraf na tych rodziców, którzy przetrzymują swoje dzieci w Sejmie w takich warunkach niegodnych”. W rozmowie z TVN24 mówiła, że nie wierzy, że dzieci są tam dobrowolnie, nazwała ich obecność „manipulacją”. – „Moim zdaniem to jest karygodne, że ci rodzice przetrzymują niepełnosprawne osoby w Sejmie tyle dni” – mówiła posłanka PiS.

„Zabrakło wam odwagi, żeby porozmawiać z opiekunami i niepełnosprawnymi, zamiast ich atakować. Problem polega na tym, że państwo tylko oglądali w mediach, bo nie starczyło wam odwagi, żeby z tymi osobami porozmawiać. Trzeba było to zrobić. Mieli państwo odwagę rozmawiać, gdy byli państwo opozycją”– odpowiadała dziś Krynickiej Monika Rosa z Nowoczesnej.

Posłanka PO Magdalena Kochan z kolei zadała pytania, które pozostały bez odpowiedzi. – „Który artykuł regulaminu Sejmu upoważnił pana bliżej niezidentyfikowanego, bez munduru Straży Marszałkowskiej, do stosowania na terenie Sejmu przemocy. Czy ta przemoc stosowana na matkach spotkała się z jednym słowem krytyki z ust pani wicepremier, która jest odpowiedzialna za sprawy społeczne w rządzie i z ust minister Elżbiety Rafalskiej?” – mówiła.

Opozycja chciała wezwania na posiedzenie szefowej Kancelarii Sejmu i szefa Straży Marszałkowskiej i zapytać ich o przebieg protestu i sposób reagowania Straży. Posłowie PiS wniosek w tej sprawie odrzucili.

Witold Waszczykowskii (PiS) był gościem programu ONET Opinie. Były minister spraw zagranicznych wypowiedział się m.in. na temat Donalda Tuska.

>>>

Czy Szydło zostanie wysłana na śmietnik przez Kaczyńskiego? Dudy, Macierewicza et consortes codzienne zaprzaństwa

Ponad połowa Polaków chce wymiany Beaty Szydło. Dużo to, czy mało? Jarosław Kaczyński ma większy elektorat negatywny. Więc należy stwierdzić: Szydło więcej popiera, niż wynosi w tej chwili elektorat PiS.

Szydło jest fatalnym premierem. Nic nie może, ale też nie potrafi – jest najzwyczajniej kiepska intelektualnie i merytorycznie.

Gdyby Kaczyński ją wymienił na siebie, należałoby przyklasnąć, gdyż obsuwa PiS byłaby nieuchronna. Odbyłby się zjazd w dół i tam miejsce PiS – na śmietniku.

Kaczyński raczej jej teraz nie wymieni – poczeka. „Raczej” – bo z nim nic nie wiadomo. Boi się, ale ręce mu drżą za władzą.

Dla przypomnienia o kłamliwości Szydło.

Tzw. reforma sądownictwa jest dogadana. Znowu mamy do czynienia z tchórzami, bo Duda wie, że stanie przed Trybunałem Stanu.

Dziennikarz „Dziennika” Grzegorz Osiecki nie wie, co pisze o sądownictwie. Przez takich marnych dziennikarzy – jak ten niedouczony i konformistyczny, czyli amoralny – mamy taki fatalny stan Polski. Nie potrafią przeanalizować solidnie tego, co się dzieje w Polsce w konfrontacji z rzeczywistą wiedzą o demokracji. Ot, jeszcze jeden jełopek.

Konflikt Duda – Macierewicz będzie się tlił. Nie dogadają się.

Jest to na rękę Kaczyńskiemu, bo ten nie wie, jak pozbyć się Macierewicza.

Macierewicz nie wie, co mówi. To jest typowy człowiek nadaktywny, ale zaniedbany – leniwy. Nie chciał się dokształcać.

Dla Polski jest groźny, gdyż swym rozchełstaniem, intelektualnym niedomyciem, pachnącym zjełczeniem, doprowadza do konfliktów z sąsiadami.

A oprócz tego nie jest pewne, kogo interesy reprezentuje. Z każdego rozumnego punktu oceny – nie są to interesy polskie.

Macierewicz został nagrodzony za patriotyzm.

Więcej mają patriotyzmu buty, w których chodzi, bo te nie udają niczego więcej, niż są.

A skarpety na pewno – och, ten zapaszek… Macierewicza, jak sowieckie onuce.

Jan Rokita z Ludwikiem Dornem zakładają think tank. Kiedyś może byli ciekawymi politykami. Niestety – bardzo to polskie – nie rozwinęli się, zatrzymali, powtarzają stare mantry.

Zapowiadali się i na tym skończyli. Kolejni lenie.

Waszczykowski gdzie by nie pojechał, zepsuje polskie relacje międzynadowe. Tak jest teraz z Ukrainą.

Powinniśmy się do tego przyzwyczaić. On inaczej nie potrafi, bo w ogóle nie potrafi. Permanentny lewus.

Bardzo ciekawa rozmowa z Newsweeku Aleksandry Pawlickiej z Jolanta Urbańską, częstochowską radną PO, szefową Stowarzyszenia Demokratyczna RP.

„To, co robi PiS przypomina Niemcy lat 30. III Rzesza miała nadczłowieka. My mamy Nadpolaka i mit superpaństwa, które wstaje z kolan”.

Tak! W Polsce rodzi się faszyzm. Widać i czuć!

„Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!” – to fragment listu Piotra Szczęsnego, który dokonał samospalenia przed Pałacem Kultury i Nauki. Pod tym hasłem przez centrum Warszawy przejdzie dziś (06.11.2017) wieczorem marsz, który upamiętni jego czyn.

Marsz rozpocznie się o godz. 16.30 na placu Defilad, w miejscu samospalenia Piotra Szczęsnego.

Bolszewia nowogrodzka. System panujący w Polsce

Całkiem zgrabny termin ukuł Aleksander Kwaśniewski tyczący systemu panujacego w Polsce.

„W Polsce nie mamy ani systemu prezydenckiego, ani kancklerskiego, ani mieszanego. Mamy system nowogrodzki”.

Dookreślić należy: bolszewia nowogrodzka.

„To dopiero paranoja konstytucyjna. Mamy dzisiaj władzę poza systemem konstytucyjnym, dyskusja czy chcecie mieć więcej pana Dudy czy pani Szydło jest komiczna”.

Waszczykowski to jest wzorzec z Sevres dyplomatołka. Ten człowiek nie wie, co mówi, jakie slowa wychodza mu z ust. A jak zombi, Waszczykowskiemu z ust wychodzą karaluchy.

Narracja PiS o referendum w Katalonii to obciążyć Donalda Tuska. Matołek Waszczykowski był rzec.

Uważam, że tak jak w referendum brytyjskim – na temat Brexitu – zabrakło głosu Unii Europejskiej, zabrakło głosu np. rzekomej twarzy UE, czyli Donalda Tuska”.

PiS ma problem z kibolami, których uznał za prawdziwych patriotów.

Piłkarze Legii zostali pobici w Warszawie po meczu z Lechem Poznań w Poznaniu. W stolicy wyglądało to jak sceny dantejskie. Kibole weszli do autobusu z piłkarzami i ich wyprowadzali, a następnie tłukli.

PiS taką łaźnię szykuje dla społeczeństwa obywatelskiego, dla KOD, dla Obywateli RP, dla Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Po to wszak są tworzone sojusze z faszystami z ONR i Młodziezy Wszechpolskiej, ale przede wszystkim po to jest tworzona armia Wojskowej Obrony Terytorialnej, będzie to bijąca Polaków armia PiS, wszak jej wartość militarna jest groteskowa.

Dzisiaj protestujemy. Czarny Wtorek w całym kraju, walczymy o prawa kobiet. PiS należy odsunąć od władzy, tak zacofanego i anachronicznego rządu nie mieliśmy po 1918 roku.

Kobiety nie mogą liczyć na Agatę Dudę, która okazuje się być „mylnym błędem”, jak to pleonazmem nazwała prezydentową Katarzyna Bosacka.

Dlatego może nie dziwić rekompensujaca psychologicznie postawa słabeusza Andrzeja Dudy, który szuka w internecie wszelkich „Ruchadełek leśnych”.

No i Jarosław Gowin, który jest przykładem, że nie sądy należy reformować, tylko polską politykę.

Ten niedouczony polityk, ludzki wstyd, nie wie, kto formuluje akt oskarżenie. A przy tym poznajemy Gowina amoralność.

Waszczykowski dostał francy. Trzymajcie się od niego z daleka, zaraża i prątkuje

Politycy PiS to jakaś specjalna odmiana ludzi. Czyżby Tworki eksportowały swoich pacjentów jako pożytecznych dla Kaczyńskiego?

Witold Waszczykowski był powiedzieć o Francji, że daleko jej do Polski. A dlaczego? Bo prezydent Emmanuel Macron objeżdża naszych sąsiadów, a Polskę przez taki eksport tworkowski omija szerokim łukiem.

„Francuska gospodarka nie jest w tej chwili w stanie konkurować z prężnymi gospodarkami wielu krajów europejskich, w tym również z Polską” – mówił Waszczykowski w Radiu Maryja. 

Rydzyk musi jakiś lepszy towar dawać niż zwykłą marychę, czy też hasz.

Wcześniej Bartosz Kownacki, a teraz Waszczykowski bredzi o Francji.

Może oni zapadli na inną jeszcze chorobę, którą nazywa się franca. A wiecie jak się inaczej nazywa? Przechodzi z narządów płciowych na układ nerwowy i mózg. To musi być to. Kolesie z PiS zapadli na francę.

Klerowi głupieje rozum i emocje, gdy wypowiadają się o nowoczesnosci i kobietach

biskupi

Niestety kler wyższy: biskupi i arcybiskupi nawet nie są pasterzemi swoich owieczek. Zajmują się tym, na czym się kompletnie nie znają. Interesuje ich zawartość brzuchów kobiet, chcą decydować o ich życiu.

Czarny Protest kobiet to kontra w stosunku do propagowanego Średniowiecza w Polsce w sferze obyczajów i rozumu.

Abp Marek Jędraszewski protest kobiet nazwał Czarną Ewangelią. Żałosny duchowny, który nie ma w życiu żadnego celu, zajmuje się niebytem. Nie ma nawet rodziny.

Politycy partii rządzącej też głupieją, bo widzą, że społeczeństwo prędzej czy później odsunie ich od koryta.

andrzej-saramonowicz

Kaczyńskiego mord na demokracji

toMiała

Były szef tink thanku Instytutu Obywatelskiego Jarosław Makowski uważa, że Jarosławowi Kaczyńskiemu udała się niemal zbrodnia doskonala na… demokracji.

Już miał trupa demokracji zamordowanego w białych rękawiczkach. Nikt by mu nie podskoczył. Lecz znalazł się na miejscu zbrodni Witold Waszczykowski, który zaprosił Komisję Wenecką, aby sprawdziła, że prawo w Polsce jest przestrzegane.

PiS potraktował wybitnych prawników i konstytucjonalistów europejskich, jak swój ciemny lud w kraju.

Komisja Wenecka nie dała się nabrać na pisowski kit, wskazała na mord, na dym z pistoletu, z którego strzelano do demokracji. W projekcie opinii Komisji Weneckiej czytamy:

„Jak długo trwa kryzys konstytucyjny wynikający z niemożności Trybunału Konstytucyjnego prowadzenia swojej pracy w skuteczny sposób, tak długo zagrożona jest nie tylko praworządność, ale także demokracja i prawa człowieka”.

Zbrodnia niesłychana. Kaczyński złapany na mordzie na demokracji w Polsce. Jakie ma wyjście? Powiedzieć tradycyjnie w swoim stylu, że ten sąd Komisji Weneckiej jest nieprawomocny, jest z układu, itd.

Krótko: Kaczyński musi w tej sytuacji zerwać z Komisją Wenecką. To znaczy powoli zrywać z Unią Europejską, z USA, z cywilizacją zachodnią. Taka będzie dobra zmiana po zbrodni na demokracji, a dokonał tego czynu niesłychanego autokrata Kaczyński.

Post Navigation