Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Wojciech Polak”

Mateusz Morawiecki, pachołek Kaczyńskiego

Ech, ci politycy PiS, którzy w trakcie spotkań z narodem, w ramach swojej kampanii wyborczej, często plotą trzy po trzy, przemilczając fakty, przekłamując rzeczywistość i święcie wierząc w każdą bajkę, którą sprzedają wyborcom. Premier Mateusz Morawiecki idealnie wpisuje się w ten właśnie nurt, co pokazał również na swoim spotkaniu z mieszkańcami w Świdnicy na Dolnym Śląsku.

Z żarem w głosie opowiadał o dokonaniach swoich i kolegi, Ireneusza Zyska w walce o wolność w czasach PRL, wytykając jednocześnie, że na listach wyborczych SLD są ludzie z innej półki i pyta „Gdzie oni byli w latach 80.?”. Zupełnie zapomniał, że przecież w szeregach jego partii jest Stanisław Piotrowicz, prokurator PRL, odznaczony w 1984 r. Brązowym Krzyżem Zasługi czy też były minister budownictwa w rządzie Kaczyńskiego, Andrzej Aumiller, który do 1990 r. był członkiem PZPR.

Nie omieszkał też odnieść się do incydentu, który miał miejsce w Świdnicy kilka dni temu. Cztery nietrzeźwe osoby zakłóciły mszę, rozwijając tęczową flagę i krzycząc „Bóg Honor Ojczyzna”. „Nie wolno dopuszczać do bezczeszczenia naszej wiary. Będziemy bronić naszej wiary. Polskość to solidarność, polskość to wierność ideałom i polskość to wolność” mówił z pasją podkreślając jednocześnie dobitnie, że kto jak kto, ale to właśnie jego partia reprezentuje najlepiej te wartości.

Starał się również zminimalizować znaczenie afer, które w ostatnich miesiącach zatrzęsły opinią publiczną, mówiąc, że „potykamy się, popełniamy błędy, jak każdy człowiek. Ale potrafimy się uderzyć w pierś. Nasze błędy czasami są małe, malutkie”, ale za to „na ich (PO-PSL – red.) błędach tracił cały naród polski, traciła Polska, dlatego rozwijaliśmy się wolniej”.  Nie ma co! Nazwać te afery malutkimi błędami to rzeczywiście oznaka braku umiejętności oceny rzeczywistości albo ogromna buta, arogancja i objaw lekceważenia obywateli.

Jak słusznie zauważył jeden z internautów „(…) Ci ludzie naprawdę mają innych ludzi za idiotów. Miał rację pan Blumsztajn gdy mówił, że od czasu PZPR nie było drugiej tak zdemoralizowanej ekipy”.

Kmicic z chesterfieldem

Podczas wrześniowej konwencji w Lublinie Jarosław Kaczyński stwierdził, że poza Kościołem chrześcijańskim jest tylko wszystko niszczący nihilizm.

O komentarz do słów prezesa został poproszony prymas Polski abp Wojciech Polak, który był gościem konferencji „TworzyMy pokój. Wiara w demokracji – czas wyzwań”, jaka odbyła się w Muzeum Historii Żydów Polski Polin.

Nie jest to absolutnie stanowisko Kościoła katolickiego w Polsce ani w ogóle stanowisko Kościoła katolickiego. Gdyby tak było, to moja obecność tutaj byłaby co najmniej dziwna. Uważam, że to jest wypowiedź, która nie ma nic wspólnego z nauczaniem Kościoła. To może być pogląd, wizja kogoś, kto ją wypowiada” – powiedział prymas Polak.

Śmierć Dawida Kosteckiego >>>

Program Koalicji Obywatelskiej, czytaj tutaj >>>

Oczywiście przy pomocy kartki wyborczej bronimy Polskę przed rządami pisowców. Na razie jeszcze przy pomocy kartki wyborczej, obawiam się, że jeśli oni wygrają to następna obrona będzie możliwa już tylko na ulicach i w masowych protestach. Bronimy…

View original post 1 973 słowa więcej

 

Arcybiskup z Piekła rodem. Marek Jędraszewski

Archidiecezja Krakowska zwolniła trzy pracownice z biura prasowego. W komunikacie informuje, że współpraca została zakończona, gdyż są to osoby „niezamężne”. Natomiast na stanowiskach pozostawiono te kobiety, które „w życiu prywatnym wraz ze swymi mężami tworzą katolickie rodziny”.

Dyrektorka biura prasowego Archidiecezji Krakowskiej – Joanna Adamik w piątek wydała oświadczenie w tej sprawie. „W czwartek otrzymałyśmy całkowicie zaskakującą dla nas informację, że decyzją Księdza Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego z dniem 1 października cały nasz pięcioosobowy zespół kończy pracę” – napisała Adamik. „Nasz zespół stanowi pięć kobiet z dziećmi na utrzymaniu, które z oddaniem, przekonaniem i wszelkimi umiejętnościami, które posiadamy, i które nabyłyśmy przez ten czas, starały się służyć Kościołowi krakowskiemu i powszechnemu” – czytamy.

W piątek informacja o zwolnieniu została potwierdzona. Natomiast w sobotę opublikowano zadziwiający komunikat. „Kuria Metropolitalna w Krakowie informuje, że podjęte działania dotyczą zakończenia współpracy jedynie z koordynatorem Biura, panią Joanną Adamik, i jej dwiema najbliższymi współpracowniczkami, które są osobami niezamężnymi” – czytamy na stronie Archidiecezji Krakowskiej.

Dalej kuria cytuje pismo, które Adamik skierowała do arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Wynika z niego, że Adamik sama prosiła o „zwolnienie z obowiązków”. Kuria podkreśla w stanowisku, że „dwie pozostałe osoby, które w życiu prywatnym jako matki tworzą wraz ze swymi mężami katolickie rodziny, nadal pozostają pracownikami Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej”.

Z ustaleń dziennikarzy wynika, że relacje między biurem prasowym, a arcybiskupem Jędraszewskim od wielu miesięcy nie były najlepsze.

Kmicic z chesterfieldem

Do tych zaskakujących i bulwersujących informacji dotarł Superwizjer, program telewizji TVN. Jeśli okażą się prawdą, w obozie PiS czeka nas nowy skandal obyczajowy.

O co dokładnie chodzi? Lub o kogo? Okazuje się, że były minister finansów i nowy szef Najwyższej Izby Kontroli może być zamieszany w seksaferę.

Polityk-sutener

Jak poinformował widzów Superwizjer TVN, Marian Banaś, dziś stojący na czele NIK ex-szef resortu finansów, czerpie zyski z wynajmowania pokoi w pensjonacie, gdzie organizowane są erotyczne schadzki. Szef NIK jeszcze nie odniósł się do tych zarzutów, ale jak zapewnił m.in. portal money.pl wkrótce to zrobi.

Cały wstrząsający materiał dziennikarzy TVN-u zostanie wyemitowany dzisiaj, czyli w sobotę 21 września. W samej zapowiedzi reportażu można usłyszeć sugestię że Marian Banaś jest ponoć powiązany z gangiem sutenerów, a w pensjonacie spotykają się “niewierni małżonkowie, prostytutki” oraz jest on związany z „szarą strefą seksbiznesu”. Pojawia się tam też stwierdzenie, że Banaś zarabia na wynajmie pokoi na…

View original post 1 857 słów więcej

 

Jak PiS zdobył władzę?

Pytania, kto w rzeczywistości był pomysłodawcą i organizatorem tzw. afery podsłuchowej, która w dużej mierze przyczyniła się do wyborczej przegranej koalicji PO-PSL, dziś już niemal nikt nie stawia. To o tyle dziwne, że z ustaleń części prywatnych mediów wynikało, że tropy w tej kwestii prowadzą za wschodnią granicę i mogą sugerować aktywny udział rosyjskich służb specjalnych. Dla prawicowych wyznawców teorii o tym, że to one rządzą dziś światem, powinny przecież wywoływać strach, że skoro potrafili obalić rząd poprzedni, odpalając aferę w kluczowym momencie roku wyborczego, to w ten sam sposób mogą zakończyć erę “dobrej zmiany”. O tym, że jest ku temu sposobność, mogą świadczyć zeznania kelnerów z restauracji “Sowa i przyjaciele”, którzy wspominali o taśmach obciążających Mateusza Morawieckiego.

Mimo istnienia takiego teoretycznego zagrożenia, pisowska prokuratura tych wątków nie bada, nie podejmując też podsuwanych przez media tropów. Sprawia to wrażenie, że takiego obrotu sprawy się nie obawiają, bo być może sami w przygotowaniu afery i jej medialnym kreowaniu uczestniczyli. Mają też kozła ofiarnego, który został skazany i właśnie trafił do polskiego zakładu karnego.

Problem jednak w tym, że Marek Falenta siedzieć za kratami nie chce, nie poczuwając się do odpowiedzialności. Nie zamierza też być bierny – właśnie złożył do prezydenta Andrzeja Dudy trzeci już wniosek o ułaskawienie. Tym razem jednak mówi już wprost, że jeśli nie zostanie on rozpatrzony pozytywnie, to zdecyduje się on napisać książkę o kulisach afery podsłuchowej, której to przecież nie politycy obecnej opozycji mogą stać się głównymi bohaterami. Być może dowiemy się, jak to naprawdę było z bliskimi kontaktami biznesmena z politykami PiS, obietnicami intratnej fuchy w państwowych strukturach w zamian za pomoc w obaleniu poprzedniego rządu, czy faktyczną treścią nagrań z obecnym premierem. Ta książka niewątpliwie bardzo szybko stałaby się bestsellerem, pokazując to, o czym Prawo i Sprawiedliwość pod żadnym pozorem nie chce głośno mówić.

A może jest też tak, że służby specjalne jednak faktycznie rządzą światem i właśnie podjęły decyzję o uruchomieniu procesu obalania rządów Zjednoczonej Prawicy. Pokażą najbliższe miesiące.

Depresja plemnika

Na jednym z najlepszych uniwersytetów polskich w dużym ośrodku wielkomiejskim na kierunku biologia w ogóle studenci nie uczą się jednej z najważniejszych teorii, jakie powstały w historii nauki. Bo teoria ewolucji – próbują się bronić jej adwersarze – już dawno przestała być hipotezą roboczą, a nawet teorią i jak żadna inna idea nie zdobyła tylu poważnych argumentów i dowodów paleontologicznych.

Problem w tym, że dyskutujący z Kościołem nie znają się ani na biologii, ani filozofii, a tym bardziej – psychologii religii czy teologii, choćby własnego wyznania. Problem w tym, że spada poziom nauki i edukacji – w szkole nie usłyszysz o najnowszych ustaleniach neuroteologii, “hełmie Boga”, poważnych pracach z kosmologii, które nie tylko wykluczają “stwórcę”, czyniąc go zbędną hipotezą, ale wręcz logicznie argumentują, że kosmos stworzony nie byłby taki, jak jest i jaki poznajemy dzięki nauce, a nie dzięki religii.

Nie przeczę, że ważne są “społeczne” i socjalno-bytowe kwestie kościelne…

View original post 1 921 słów więcej

 

Polskie bezpieczeństwo osłabione przez PiS. Dla jakiego wroga Polski działa partia Kaczyńskiego?

>>>

Historia pokazuje, że kiedy w grę wchodzi bezpieczeństwo państwa uzasadnione są różne, nawet najbardziej kontrowersyjne, kompromisy. Coś, co na świecie wydaje się normą, w Polsce wygląda zupełnie inaczej. Przekazanie przez rząd PiS materiałów na oficerów służb specjalnych obcemu państwu jest działaniem bez precedensu w skali całego świata.

Jak się okazuje, rząd Prawa i Sprawiedliwości, powołując się na własną ustawę dezubekizacyjną z 2016 r., przekazał władzom USA materiały archiwalne na temat ludzi pełniących służbę w Departamencie I MSW, czyli w wywiadzie cywilnym PRL. Przekazane dane dotyczą m.in. takich osób jak: Henryk Jasik, Włodzimierz Sokołowski vel Vincent Severski lub Siewierski, Andrzej Olborski, Gromosław Czempiński, którzy pomimo pracy w okresie PRL-u, po 1989 r. tworzyli podstawy wywiadu pracującego na rzecz Polski.

Wykorzystano wówczas ich doświadczenie i wiedzę, tym bardziej, że każdy z nich zna tzw. Las, inaczej szkołę szpiegów w Starych Kiejkutach. Wszyscy oni po upadku komunizmu zostali pozytywnie zweryfikowani, a umowa zawarta z państwem polskim często była łamana przez kolejne rządy. „Najpierw złamało ją poprzez ustawę przyjętą w okresie rządów PO w 2009 r. – pierwszy akt prawny, który obniżał świadczenia emerytalne funkcjonariuszy za okres pracy w PRL. Później ujawniając zbyt dużą ilość danych w ramach otwierania zbioru zastrzeżonego IPN.I w końcu poprzez ustawę dezubekizacyjną PiS z 2016 r.” – czytamy w „GDP”.

Rząd PiS poszedł jednak dalej – przekazał materiały na oficerów obcemu państwu. Polska nie jest jedynym krajem, który korzystał z wiedzy osób, znających od podszewki pracę tajnych służb, ale żaden inny kraj „nie podjął jednak tak naiwnej próby przekonania społeczeństwa, że po 30 latach od upadku komunizmu należy wymierzyć im dziś sprawiedliwość”, a przekazanie dokumentów obcemu państwu miało być swoistą kompromitacją tych osób, uzasadniającą obniżenie ich emerytur.

Kmicic

>>>

Fragmenty.

Jednak wynik Beaty Szydło jest fenomenem. Zagłosowało na nią ponad pół miliona obywateli. Co nam to mówi?

Beata Szydło jest posłuszna i promowana przez mężczyznę. Jej kariera nie jest jej własną zasługą, a ona nie jest zagrożeniem dla kolegów z partii. Gdyby sama coś osiągnęła, przebojowo, zawdzięczając pozycję sobie samej, jak kiedyś Joanna Kluzik-Rostkowska, to byłaby niebezpieczna. A ona jest potulna i wyjmowana z szafy, a potem do niej chowana, kiedy Kaczyński zechce.

Szydło musiała wziąć na siebie największą kompromitację 27:1 i dymisję (kiedy mówiła o nagrodach dla posłów PiS, a potem została odwołana z funkcji premiera przyp. red.), czyli coś, co często robią polskie kobiety, na przykład w rodzinie, żeby mężczyzna mógł zachować twarz. To dowód współuzależnienia – czyli związku patologicznego. Kobieta świeci oczyma – wszystkim wydaje się, że są szczęśliwą rodziną, a za drzwiami dzieje się dramat. I to się może podobać, bo jest zrozumiałe i…

View original post 3 491 słów więcej

 

Partia złodziei – PiS

Nagrody w rządzie Beaty Szydło wstrząsnęły wizerunkiem PiS, obnażając hipokryzję haseł o umiarze i pokorze. W panice rządzący zdecydowali się wówczas gasić pożar radykalnymi środkami. Nagrody miały zostać zwrócone, a zarobki posłów i samorządowców obcięte. Jednak kiedy szeregowi politycy musieli zadowolić się mniejszymi gażami, to wierchuszka partyjna nie ograniczyła wcale swoich apetytów. Ministrowie rządu PiS zgarnęli bowiem nie tylko nagrody. Jak donosi “Super Express”, rządzący nie oszczędzali również na odprawach. Te osiągały znaczne rozmiary.

Sama była premier Beata Szydło otrzymała 58 tysięcy złotych odprawy, a były minister obrony Antoni Macierewicz aż 72 tysiące. Ten ostatni nabył uprawnienia do trzymiesięcznego wynagrodzenia, ponieważ swoją funkcję w MON sprawował dłużej niż 12 miesięcy. Kwoty odpraw pobiły politykom PiS także ekwiwalenty za niewykorzystany urlop, które na stanowiskach ministerialnych są atrakcyjne finansowo. Rekordzistą z odchodzących ministrów okazał się były szef MSZ Witold Waszczykowski, który zgarnął prawie 91 tys. zł.

Powyższe kwoty często są wyższe niż głośne nagrody za czasów Beaty Szydło, ale w przeciwieństwie do tych pierwszych nie wywołały dużych kontrowersji.

Sam fakt odpraw i ekwiwalentów za urlop nie jest czymś karygodnym, ale liczy się uczciwość polityczna, której PiS brak. Warto przypomnieć ataki na sędziów za odbieranie ekwiwalentów urlopu, kiedy próbowano w prorządowych mediach oczerniać ich za takie praktyki. Jest to również policzek wobec elektoratu i szeregowych członków partii. Kiedy radni w samorządach muszą oddać część swojej niewielkiej diety za chciwość liderów, to politycy na szczytach hierarchii partyjnej nie muszą już zaciskać pasa. Jest to przykład elitaryzmu, z którym walkę PiS tak ochoczo deklaruje. Hipokryzja jednak nie od dziś idzie krok za działaniami partii rządzącej. Mówienie o byciu człowiekiem z ludu przychodzi lekko, ale przyjąć taką postawę w życiu codziennym pełnym pokus jest już o wiele trudniej. Z tego względu ironią losu jest rekordowy wynik Beaty Szydło w eurowyborach, gdzie zgarnęła pół miliona głosów w znacznej mierze dlatego, że uchodziła za skromnego, zwykłego człowieka, takiego jak przeciętny wyborca. Jednak odbiór społeczny a rzeczywistość w polityce to często dwie rożne rzeczy.

Kmicic

Jeśli ktoś myślał, że można nałożyć opłaty emisyjne, recyklingowe, mocowe, przejściowe, wodne, handlowe +wiele innych oraz wpuścić na rynek strumień ponad 30 mld zł niepochodzących ze wzrostu produktywności i wydajności pracy, i nie spowoduje to inflacji, to się mylił #500minus

Wzrastające ceny odbijają się na portfelach Polaków, średnio wydatki na żywność stanowią już ponad ¼ budżetu polskich rodzin. #DrożyznaPlus

Roman Giertych odniósł się do opublikowanego niedawno oświadczenia majątkowego posła PiS Jarosława Kaczyńskiego. – „Przeczytałem ze zdumieniem w tym oświadczeniu, że pełnomocnictwo zostało panu prezesowi Kaczyńskiemu wycofane i że on nie podejmował żadnych uchwał w imieniu właściciela spółki Srebrna na zgromadzeniu” – powiedział Giertych w TVN 24. W oświadczeniu Kaczyński napisał bowiem: – „Posiadałem jednorazowo pełnomocnictwo do reprezentowania Fundacji „Instytut Lecha Kaczyńskiego” oraz pozostałych wspólników na nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników Srebrna Sp. z o.o. oraz wykonywania prawa głosu z wszystkich przysługujących wspólnikom udziałów w kapitale zakładowym Spółki. Posiedzenie to nie odbyło się, pełnomocnictwo…

View original post 1 375 słów więcej

 

Kościoły będą pustoszeć

Teraz Kościół będzie musiał odpowiedzieć sobie na pytanie, co zrobić dalej z twarzami Rydzyka, Jędraszewskiego, Gądeckiego, Głódzia, słowem – z przedstawicielami tego przedsoborowego betonu, bo myślę, że nawet dla polityków PiS-u już niedługo będzie wstydem pokazywanie się w ich towarzystwie – mówi mec. Artur Nowak, adwokat, publicysta, pisarz, współautor książki „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos” o ofiarach księży pedofilów, jeden z bohaterów filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”

JUSTYNA KOĆ: Ponad 20 mln wyświetleń „Tylko nie mów nikomu” w kilkanaście dni od emisji filmu. Co się zmieniło z pana perspektywy?

MEC. ARTUR NOWAK: Biskupi się pokajali, kolejny raz przeprosili, ale to przeprosiny wyrwane im z gardła. Myślę, że ten film skanalizował bardziej niż „Kler” Smarzowskiego pewne nastroje, które są w społeczeństwie, związane z oceną Kościoła rzymskokatolickiego. Ten film „zrzucił aureole” Kościołowi i coraz więcej księży zaczyna się wypowiadać językiem Franciszka. To nie tylko ksiądz Prusak, dominikanin ojciec Gużyński czy ojciec Kłoczowski. Papież Franciszek twierdzi, że przyczyną wszelkich nadużyć w przestrzeni Kościoła, nie tylko w kwestii pedofilii, ale i w kwestii finansowej, jest kultura klerykalna. Jan Paweł II i Benedykt XVI uważali, że to wina społeczeństwa i rewolucji seksualnej. To Wojtyła do spółki z Ratzingerem i Pawłem VI ukuli hasło „cywilizacji śmierci”, która miała straszyć, co w Polsce zresztą świetnie się przyjęło. Doskonale to widać w kościele „rydzykowym”; pogardę dla kultury zachodniej, bo tam jest straszny gender, LGBT i homoseksualizm. Teraz Franciszek wyraźnie to odrzuca.

Myślę, że korzeniem zła w Kościele, tej buty, chamstwa, pogardy dla innych ludzi, których Kościół nie rozumie, jest także słaba kondycja intelektualna duchowieństwa i dziesiątki lat socjalizacji tego myślenia, że my, Polacy, jesteśmy pępkiem świata.

Teraz Kościół będzie musiał odpowiedzieć sobie na pytanie, co zrobić dalej z twarzami Rydzyka, Jędraszewskiego, Gądeckiego, Głódzia, słowem – z przedstawicielami tego przedsoborowego betonu, bo myślę, że nawet dla polityków PiS-u już niedługo będzie wstydem pokazywanie się w ich towarzystwie.

Tych zmian nie da się już zatrzymać?
Film braci Sekielskich zrobił i zrobi olbrzymie wrażenie na każdym, kto ten obraz zobaczy. Pokazuje najohydniejszą zbrodnię, jaką jest wykorzystywanie nieletnich przez drapieżców przebranych w sutanny. Mnie poraża ta infantylność księży, jeśli chodzi o seksualność. Mam na myśli te słowa: że „nie doszło do wytrysku” albo że diabeł opętał księdza. To przerażające, że tacy ludzie z ambony moralnie edukowali przez dziesiątki lat wiernych.

Pyta pani, co się zmieniło. Myślę, że dobrym przykładem jest sprawa kardynała Gulbinowicza, która wszystko wskazuje na to, że wreszcie zostanie poważnie potraktowana. Zresztą sądzę, że ta sprawa znajdzie swój finał poza Polską, bo nie wyobrażam sobie, żeby sprawę Gulbinowicza poddać jurysdykcji arcybiskupa czy metropolity w kraju. Zresztą o Gulbinowiczu od dawna mówiło się, że ma słabość do swojej płci, także w kontekście nominacji, i szczerze wątpię, aby to był jednostkowy przypadek. Nic nie przesądzam. Wiele nominacji biskupich związanych jest z tym kluczem homoseksualnym, kulturą tajemnicy, wysyłaniem swoich wybranków na studia w Rzymie, dawaniem im lepszych parafii.

Kultura tajemnicy tworzy takie podziemie homoseksualne. Nie demonizowałbym tego, ale ono jest i trzeba o tym mówić.

To, co my zobaczyliśmy w tym filmie, pan zna od lat jako prawnik zajmujący się takimi sprawami. Przygotowując się do rozmowy, znalazłam informacje o jednej z pana książek, gdzie podaje pan przykład umorzenia przez prokuraturę sprawy księdza oskarżonego o pedofilię, bo „poszkodowany był homoseksualistą”. Tak wygląda polska rzeczywistość spraw związanych z pedofilią?
Niestety, tak to wygląda. W tym przypadku, który pani przytoczyła, widzimy jak na dłoni „efekt aureoli”, który dotknął nie tylko prokuratorów, ale i sędziów, którzy weszli w tę perspektywę klerykalną, tak naprawdę wzmacniając ją jeszcze. Były też przypadki, gdzie sędzia przepraszał stronę pozwaną, że termin rozprawy został wyznaczony na święto Matki Boskiej Gromnicznej. Często też dochodziło do wzmacniania poczucia winy u poszkodowanego, np. pytaniami w stylu „po co tam chodziłeś, miałeś 15 lat, powinieneś rozumieć, wiedzieć”, zamiast go wysłuchać. W przypadku pedofilii w Kościele ważnym czynnikiem jest relacja, którą duchowni budują z pokrzywdzonym, który często potrzebuje zainteresowania, uwagi i tu to dostaje, czasem nawet pieniądze.

Wracając do moich doświadczeń, to na szczęście wydaje mi się, że o takich praktykach sądu czy prokuratury możemy mówić w kontekście czasu przeszłego. Czekamy teraz na to, co SN zrobi z kasacją w sprawie chrystusowców, mam wątpliwości, czy w ogóle przyjmie ją do rozpoznania. Cały cywilizowany świat honoruje odpowiedzialność osoby prawnej Kościoła, pisała o tym prof. Łętowska, pisał o tym ostatnio prof. Maciej Gutowski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza czy prof. Piotr Kardas z UJ. Nie jesteśmy samotną wyspą, tylko żyjemy w rzymskiej kulturze prawnej i ta sprawa jest oczywista.

Myślę też, że nastąpi duża zmiana w podejściu polityków do Kościoła, bo już widzimy, że część z nich się dystansuje. Zmienia się też pojęcie naszej politycznej poprawności i mam nadzieję, że za tym pójdzie także docenienie niektórych katolickich publicystów, którzy pisali o temacie pedofilii. Środowisko „Więzi” bardzo przytomnie mówiło o temacie zagrożenia klerykalizacją już 10 czy 15 lat temu.

Jak dużym problemem w Kościele jest pedofilia?
To tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwe korzenie patologii w Kościele wyrastają ze specjalnej jego pozycji. Sporo winy całej klasy politycznej, która Kościół nobilitowała.

Na czym polega specyfika pedofilii w tym środowisku?
To bardzo skomplikowany problem. Wiem, że „Wiadomości” TVP podały statystyki związane z murarzami. Po pierwsze, należy tu przywołać badania kliniczne, które pokazują, że im wyższe zasoby finansowe i wykształcenia, tym trudniej ujawnić nadużycie. Mówię o tym w mojej książce „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos”. Murarze zazwyczaj nie wchodzą w relacje zależności jak księża, tylko dopuszczają się napadów na dzieci, ordynarnych gwałtów, bo kompletnie nie radzą sobie ze swoją seksualnością. Natomiast w przypadku czynów pedofilskich w przestrzeni Kościoła to sprawcy budują relację. Są przyjaciółmi rodziny, coś do niej wnoszą, rodzice zazwyczaj cieszą się, że ich dziecko zostało dostrzeżone przez księdza, dziecko również czuje się wyróżnione, bo ktoś, kto jest blisko Chrystusa, jest blisko niego, dziecko wielu rzeczy nie rozumie, ale wie jedno, że ksiądz zna jego grzechy ze spowiedzi. Dlatego takiemu pokrzywdzonemu jest o wiele trudniej, bo musi się przeciwstawić środowisku swoich rówieśników, którzy księdza uwielbiają, parafii, czasem nawet rodzinie. Często księża są lokalnymi autorytetami. Ksiądz, który mnie molestował, był uważany za wybitnego duszpasterza.

Proszę zobaczyć, jakim autorytetem cieszył się Degollado, Jankowski czy ksiądz Karadima w Chile. Ciężko się takim osobom przeciwstawić, podczas gdy zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja z murarzami. To też pokazuje, jak bardzo media publiczne są prymitywne.

Czy widzi pan jakieś zmiany w samym Kościele?
Z tego, co rozmawiam z samymi księżmi, to na górze, w episkopacie, jest kompletna panika. Myślę, że kilku biskupów zostanie wystawionych na pożarcie, ale problem jest głębszy, bo wielu biskupów i księży ma na siebie haki, być może stąd też wynika ta solidarność. W episkopacie nie ma dialogu, dyskusji, które mają miejsce w innych Kościołach, gdzie rozmawia się chociażby o celibacie. Moim zdaniem istotą tego problemu jest fakt, że większość polskich biskupów otrzymała nominacje jeszcze od Jana Pawła II i Benedykta XVI, a pontyfikat Jana Pawła II był czasem karnawału dla pedofilów w Kościele. Trudno, żeby ci ludzie teraz sami z siebie mierzyli się ze swoim kapłaństwem i duszpasterstwem.

Czy zatem mit Jana Pawła II zostanie nadkruszony pana zdaniem?
Czytałem ostatnio książkę Frédérica Martela „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”. Kardynał Dziwisz jest w niej przedstawiony jako osoba jednoznacznie negatywna, która bardzo skutecznie blokowała pewne procesy oczyszczenia Kościoła. Proszę też zwrócić uwagę na cały system awansów Jana Pawła II, który promował zbrodniarzy albo zapewniał im przynajmniej miękkie lądowanie, jak chociażby kardynałowi z Bostonu.

Wymienię tu też kardynała Trujillo z Kolumbii, który był straszliwym zbrodniarzem, który wystawiał mordercom z junty księży. To przerażające i myślę, że jeszcze nie jesteśmy gotowi, aby to pojąć i poukładać sobie jakoś w głowie. Przyjdzie jednak i na to czas.

Długo mówiło się, że prawo kanoniczne jest odrębne od prawa państwowego. Tu upatrywano przyczyn zatajania pedofilii w Kościele. Jak to jest naprawdę?
Kościół jest jedyną instytucją we współczesnej Europie, która jest wciąż feudalna. Proszę zauważyć, że w spółkach są rady nadzorcze, które kontrolują zarząd, w aparacie państwa mamy trójpodział władz, które się kontrolują. W Kościele mamy biskupa, na którego nie ma wpływu żaden prymas, bo jaki ma wpływ prymas Polak na abp. Głódzia? Napisałem niedawno książkę „Duchowni o duchownych”, która traktuje m.in. właśnie o tym. Na diecezji rządzi biskup, który sprawuje władzę ustawodawczą, sądowniczą i zarządczą. Z dnia na dzień może zrzucić niepokornego księdza na biedną parafię, może zrobić z niego kapelana u sióstr zakonnych, po prostu rządzi jak mu się podoba. Wielu rozsądnych duchownych nie może nic zrobić, bo mają tego pecha, że ich biskupem jest Jędraszewski albo Głódź, z którymi nie można rozmawiać na poziomie argumentów i zdrowego rozsądku. Zmierzam do tego, że podobnie jest z prawem kościelnym, które jest pewnym reliktem, które rządzi się kulturą tajemnicy, sakralizacją procedur, co sprzyja również zastraszaniu ofiar. To prawo nie spełnia absolutnie swojej funkcji. Dodatkowo przypomnę, że wymiar sprawiedliwości w przestrzeni Kościoła sprawują duchowni w tej samej diecezji, w której doszło do nadużycia.

W 2001 roku pod wpływem Ratzingera wyszedł nakaz, aby informować Watykan o wszystkich formach nadużyć w Kościele. Każdy przełożony zakonny czy biskup, który miał taką wiedzę, miał obowiązek zawiadomić Watykan. Nie wiem, czy i ile zawiadomień wysłano z Polski, ale nie sądzę, aby to były znaczące liczby.

W 2016 roku wprowadzono regulacje, które każą usuwać biskupów, którzy lekceważyli nadużycia. Z tego powodu ponad 100 biskupów zdymisjonowano, najczęściej wysyłając ich po cichu na emeryturę. W episkopacie irlandzkim nie ma chyba żadnego biskupa sprzed afery pedofilskiej, podobnie w Stanach Zjednoczonych. W Polsce żadna głowa póki co nie poleciała.

Czyli jakaś zmiana idzie z góry?
Na pewno Franciszek wprowadził tu nową jakość, ale obawiam się, że struktura Watykanu jest tak przesiąknięta korupcją, deprawacją, kulturą homoseksualną, że papież nie ma za bardzo kim dokonać tych zmian. Obawiam się, że należałoby wymienić wszystkich kardynałów i poczekać 10-15 lat na nowych, którzy nie będą już tak przesiąknięci tym DNA kultury tajemnicy, wyższości, ślepej lojalności kosztem ofiar. Moim zdaniem głównym sprawcą zmian będzie opinia publiczna. Im bardziej będziemy świadomi, wrażliwi, tym mniej będziemy chcieli uczestniczyć w takim Kościele.

Mam wrażenie, że daleko nam jeszcze mimo wszystko do tej zmiany. Wystarczy przypomnieć akcję Baby Shoes Remember sprzed kilku miesięcy, która wywołała oburzenie sporej części społeczeństwa.
Mam wrażenie, że Kościół w Polsce postawił w tej chwili na pewną konkretną grupę wiernych, która zawsze przyniesie mu pieniądze w związku z sakramentami. To jest elektorat PiS-u. Kościół nie będzie im mieszał w głowie, pokazując, że sam popełnia błędy. Oczywiście nie cały, ale generalnie tak to wygląda.

Sam przestałem chodzić do kościoła, gdy przestałem słyszeć tam Ewangelię, a jedynie obsesje odnośnie do VI przykazania.

Co dalej?
Kościół jest już na drodze irlandzkiej i jeżeli jego los jest bliski biskupom, to powinni podać się do dymisji, chociaż jestem pewien, że tak się nie stanie. Episkopat jest pełen ludzi, którzy kochają swoich kamerdynerów, kierowców, samochody i władzę.

Kościół powinien poprosić o pomoc seksuologów, psychologów, socjologów, bo co teolog może wiedzieć o problemie pedofilii. To się dzieje na świecie, w Irlandii czy Stanach Zjednoczonych Kościół poprosił o pomoc specjalistów. W Polsce nie ma nawet wolności badań, jeżeli chodzi o przestrzeń Kościoła. Gdy prof. Baniak próbował coś robić w tym temacie, został usunięty z wydziału teologicznego. Dodatkowo pamiętajmy o archiwach, których też Kościół boi się otworzyć.

Jak ocenia pan jako prawnik współpracę z Kościołem?
Fatalnie, chociaż dostrzegam tu zmianę. Ludzie w kuriach nie chcą już umierać za biskupów. Widzę w postępowaniach, że już ich tak nie bronią, a coraz więcej zwykłych księży ma odwagę mówić o tuszowaniu spraw. Tutaj coś ewidentnie pękło.

My widzimy to tylko naskórkowo, że jeden ksiądz skrytykuje drugiego, natomiast widać już na dole zielone światło, aby wyciągać pewne sprawy obnażające hierarchów, często ordynarne, nie do obrony.

Co do samej współpracy, to jej nie ma, bo Kościół powołuje się na konkordat, gdy prokuratura prosi o akta, ale myślę, że skończył się czas, gdy prokurator jeździł do biskupa, żeby go przesłuchać, skończył się czas proszenia o akta. Myślę też, że po emisji filmu zmiana zaszła w samych sędziach i prokuratorach, którzy nie będą już legitymizować tego procederu.

Pan jako mecenas ofiar ma problem z dostępem do akt, ale przyjeżdżający w czerwcu abp Charles Scicluna chyba będzie miał pełny wgląd. Będą dymisje?
Ja tak naprawdę nie wiem, co abp Scicluna wie na temat Polski. Podczas słynnej wypowiedzi Głódzia, że „byle czego nie ogląda”, widziałem przebitkę z mszy. Głódź stał obok Dziwisza i abp. Salvatore Pennacchio, nuncjusza apostolskiego, który jest kanałem informacyjnym Watykanu. Odnoszę wrażenie, że to koteria przyjaciół, która żyje w komitywie. Nie wiem, co abp Grocholewski, który jest w Watykanie, a reprezentuje typowy polski konserwatywny Kościół,  mówi papieżowi.

Zmiany zależą od nas, od opinii publicznej. Gdy będą pustoszeć kościoły, a do biskupów i Watykanu zacznie spływać coraz mniej pieniędzy, przyjdzie czas na refleksję.

Depresja plemnika

„Ks. Michał M. otrzymał całkowity zakaz publicznych wypowiedzi i wystąpień oraz został zobowiązany do podjęcia modlitwy i pokuty” – napisano w oświadczeniu Kurii Metropolitalnej w Przemyślu. Wydano je dopiero po emisji w TVN24 reportażu, w którym pokazano, że były proboszcz z Tylawy, skazany prawomocnie za pedofilię, codziennie odprawia msze, a w każdy piątek na antenie Radia Maryja odmawia różaniec.

W oświadczeniu kurii, które otrzymała redakcja TVN24, czytamy, że „ks. Michał M. nie wyciągnął odpowiednich wniosków i nie wykazał się roztropnością, zarówno poprzez cotygodniowe, publiczne uczestnictwo w modlitwie na antenie Radia Maryja, jak i publiczne pokazywanie się w różnych miejscach kultu”. Kuria informuje, że „wyznaczony kurator będzie czuwał nad realizacją nałożonych zakazów”.  

Kuria Metropolitalna w Przemyślu przeprasza „wszystkich, których jego wystąpienia ponownie naraziły na przeżywanie bólu i smutku”. Ksiądz Michał M. w 2004 r. został skazany za molestowanie sześciu dziewczynek na dwa lata więzienia.

Znajdujemy się na początku drogi…

View original post 922 słowa więcej

 

PiS za sprawą Konfederacji będzie dryfował ku faszyzmowi

Leszek Jażdżewski odniósł się do rosnącej w siłę prawicowej Konfederacji. Zdaniem publicysty po jesiennych wyborach parlamentarnych może dojść do koalicji, po której zostanie utworzony rząd Prawa i Sprawiedliwości z takimi politykami jak Liroy, Korwin-Mikke czy Krzysztof Bosak.

Portal oko.press poinformował o oświadczeniu majątkowym posła Michała Dworczyka (PiS). Według dziennikarzy złożył on wielokrotnie fałszywe zeznania dotyczące swoich finansów.

Depresja plemnika

Emocje związane z zakupem działek przez premiera Morawieckiego, nie milkną, a z każdym dniem wyskakują kolejne fakty, podważające uczciwość całej tej transakcji. Jak twierdzi „Wyborcza” mogło tu dojść do złamania prawa kościelnego i nawet dzisiaj można taką umowę unieważnić.

W czasie, gdy Morawiecki dokonał zakupu, obowiązywał kościelny przepis, który mówił, że przy sprzedaży dóbr powyżej 100 tys. dolarów (wtedy to było ok. 400 tys. zł) potrzebna była zgoda biskupa, a jeśli wartość przekraczała 500 tys. dolarów (ok. 2 mln zł) to już musiała być zgoda Watykanu (wytyczne określone przez KEP w czerwcu 1995 r.).

Premier Morawiecki zakupił działki za 700 tys. zł (ok. 175 tys. dolarów) chociaż już wtedy były one warte ok. 4 mln. zł. Tak twierdziła biegła sądowa, w procesie osób zamieszanych w przekręty związane z ziemią, przekazywaną kościołowi. Wtedy jednym ze świadków w sprawie był również i pan premier.

Wydaje się więc pewnym, że również i jego…

View original post 1 843 słowa więcej

 

Morawiecki, nie ma dnia, ba, godziny, żeby pan nie skłamał

Oto jak Morawiecki walczy z powodzią – limuzynami.

Mateusz Morawiecki przebywający na terenach zagrożonych powodzią został dzisiaj przyłapany przez internautów na swoim kolejnym kłamstwie.

Depresja plemnika

„Gazeta Wyborcza” ujawnia, że w mieszkaniu prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julii Przyłębskiej odbywają się cykliczne spotkania, w których uczestniczy prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki. Rozmówcy z rządu w rozmowie z GW podkreślają wprost, że to ważny ośrodek władzy.  Mieszkanie mieści się w reprezentacyjnym budynku z balkonami i dużymi oknami naprzeciwko TK. Obok swoje siedziby mają Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Edukacji Narodowej, niedaleko jest kancelaria premiera. W PiS od dawna narasta niezadowolenie, że partyjna siedziba przy ul. Nowogrodzkiej nie jest jedynym centrum decyzyjnym.

Jarosław Kaczyński skomentował publiczne swoje kontakty z prezes TK 13 maja w programie „Pytanie na śniadanie” w TVP 2. Niespodziewanie ujawnił w nim, że Przyłębska „jest jego towarzyskim odkryciem ostatnich lat” i bardzo lubi u niej bywać, a spotkania mimo pełnionej przez nią funkcji mają prywatny charakter.

Wypowiedź ta (temat przyjaźni prezesa PiS miał być jednym z zaplanowanych przez jego PR-owców tematów rozmowy) padła w…

View original post 3 519 słów więcej

 

Giertych do Morawieckiego, hopsa, hopsasa

Roman Giertych postanowił odnieść się do publikacji Gazety Wyborczej na temat zakupu przez Mateusza Morawieckiego działki – od Kościoła kat. – we Wrocławiu.

>>>

Depresja plemnika

Joachim Brudziński otworzył filię urzędu pocztowego na jednym ze szczecińskich osiedli. Podczas uroczystości nie zabrakło także księdza, który pobłogosławił urząd. Brudziński kupił dwie lokalne gazety oraz książkę o snajperach z czasów II wojny światowej. Znaczków nie kupił, listu nie wysłał…

Przypominamy, że Brudziński twierdził, że na dwa tygodnie przez wyborami do Europarlamentu bierze urlop jako minister. W jakim więc charakterze był na rzeczonej poczcie? Dziennikarzom odpowiedział, że „jako poseł ziemi zachodniopomorskiej”. – „Oficjalnie jestem na urlopie” – stwierdził Brudziński, ale po chwili dodał, że… wciąż jest przecież ministrem!

„Dla niezorientowanych i obcokrajowców: Pokazana na filmie scenka miała miejsce w dużym państwie UE, w roku 2019! Pan w okularach to konstytucyjny minister tego państwa”;

„Proszę się jeszcze pochwalić, o ile podnieśliście ostatnio ceny znaczków”; – „Będą pobłogosławione listy polecone?”; – „Paczkomaty też pan święci? U mnie na osiedlu kilka takich się pojawiło”

View original post 2 890 słów więcej

 

Hierarchowie katoliccy jako obłudnicy

Stanisław Tym skomentował w najnowszym wydaniu tygodnika „Polityka” reakcję Kościoła i obozu władzy na sprawę pedofilii w Kościele Katolicki po filmie „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich.

Więcej Cezarego Michalskiego >>>

Depresja plemnika

Jeszcze nie tak dawno Mateusz Morawiecki mówił, że „Wielu ludziom, w tym i mnie, oczy otwierały się coraz szerzej, kiedy patrzyliśmy, jak pod płaszczykiem haseł wolnego rynku następuje uwłaszczenie postkomunistów i osób dokooptowanych do systemu III RP”, piętnował uprzywilejowaną pozycję elit z epoki PRL i wspaniale wpisywał się w retorykę PiS, który na każdym kroku podkreśla nową „dobrą zmianę”, która walczy z reliktami złej przeszłości.

Zdecydowanie bardziej woli pokazywać twarz premiera, zatroskanego o losy zwykłego obywatela, więc bardzo niechętnie mówi o własnym majątku.

Na krótko przed wejściem do polityki dokonał podziału majątku i to jego żona jest współwłaścicielem kilku mieszkań we Wrocławiu oraz willi w Warszawie, której zakup sfinansowano częściowo z kredytu z BZ WBK, gdy to właśnie on był jego prezesem.

Teraz „Gazeta Wyborcza” wpadła na trop kolejnej inwestycji premiera. To działki, w sumie 15 ha gruntu, które Morawiecki kupił w 2002 roku od Sławomira Żarskiego, proboszcza…

View original post 1 445 słów więcej

 

Post Navigation