Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “WOŚP”

Sondażowy smród dla PiS

Ostatnie sondaże wyraźnie pokazują, ż Prawo i Sprawiedliwość płaci cenę za ostatnie radykalne działania ws. sądownictwa.

Niektórzy politycy oraz komentatorzy zaczęli nawet przebąkiwać o pojawieniu się trendu spadkowego dla partii rządzącej. Dodatkowo Platforma Obywatelska zakończyła wewnętrzny proces wyborczy z sukcesem, co także pozytywnie dla niej przekłada się na wyniki badań poparcia.

Czy najnowszy sondaż przynosi przełom czy raczej potwierdza dotychczasowe zjawisko?

Okazuje się, iż badanie przeprowadzone przez Social Changes dla portalu wpolityce.pl może utwierdzić nas w przekonaniu, że dochodzi do swego rodzaju przesilenia na polskiej scenie politycznej.

W tym badaniu chęć głosowania na ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego zadeklarowało 39 proc. badanych (zdeklarowani wyborcy), co oznacza spadek o 2 punkty procentowe porównaniu w z poprzednim badaniem.

Koalicja Obywatelska uzyskała 27 proc. głosów poparcia, czyli o 1 punkt więcej niż w poprzednimi badaniu.

Poparcie dla Lewicy (SLD, Wiosna, Razem) bez zmian – 17 proc.

Dwa punkty zyskało Polskie Stronnictwo Ludowe; obecnie partię Władysława Kosiniaka-Kamysza popiera 9 proc. respondentów.

Na Konfederację wskazało 7 proc. badanych; w poprzedniej fali było to 8 proc.

To kolejny sondaż, gdzie PiS traci. Pytanie, gdzie znajduje się dno dla tej fali spadku.

Kmicic z chesterfieldem

Chciałoby się napisać, iż Marsz Tysiąca Tóg to sukces. Sukces w walce z bezprawiem PiS.

Ale… Kontekst jest przerażający, walczymy z własnym rządem, walczymy o standardy demokracji.

Zatem, czym jest rząd PiS? Najeźdźca, sowieci, naziści? Mając o czynienia z propagandą tej władzy, oglądając telewizję – dawniej publiczną – można mniemać, iż wrogiem są Polacy, którzy z tą władzą się nie godzą, czyli nie chcą kolaborować.

A więc TVP to zwykła gadzinówka, która szczuje. Rok temu z tej gadziej propagandy wykluł się Eligiusz Niewiadomski, który zabił prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza.

Obecnie TVP szczuje na marszałka Senatu prof. Tomasza Grodzkiego, można się zastanawiać, kiedy kolejny Eligiusz Niewiadomski jego zabije.

Co to za organizacja PiS, która rządzi, która niszczy urządzenia demokratycznego państwa – Trybunał Konstytucyjny, sądownictwo?

Wywiad z Mateuszem Morawieckim dla niemieckiego „Die Welt” kompromituje go jako człowieka i jako Polaka. napisałem Polaka, a powinienem napisać „Polaka”, bo Polak nie może niszczyć Polski…

View original post 681 słów więcej

 

Zamiast Rydzykowi dajemy Owsiakowi

Kmicic z chesterfieldem

Antoni Macierewicz odniósł się do słów Putina.

Wiceszef partii rządzącej uważa, że nie można być biernym wobec słów Putina. – Są one publiczna i słowną agresją. Prezydent Rosji próbuje Polskę wyizolować i uczynić wyrzutkiem społeczności międzynarodowej, trzeba mieć na uwadze iż taka jest intencja i odpowiedź też musi być poważna – skwitował Macierewicz.

Więcej >>>

Po zawiadomieniu Jarosława Kaczyńskiego prokuratura przez lata bezskutecznie szukała haków na organizatorów największych pokazów lotniczych w Polsce. W końcu zatrzymała trzech wysokich rangą oficerów na podstawie opinii, którą sporządził członek rady programowej PiS. Sąd nie pozostawił na niej i jej autorze suchej nitki.

Więcej >>>

Więcej >>>

Polityka PiS sprzyja wielkoruskiemu imperializmowi i zagraża polskiej niepodległości.

W okresie przedświątecznym Władimir Putin zaatakował Polskę, zarzucając jej fanatyczny antysemityzm i współpracę z Hitlerem. Zrobił to kilkakrotnie przy różnych okazjach, więc z pewnością nie był to przypadek. Nie „chlapnęło mu się”, miał to starannie przemyślane i…

View original post 591 słów więcej

 

Adamowicz był przeciwieństwem Kaczyńskiego

Adamowicz jest przeciwieństwem Kaczyńskiego i PiS-u. Piszę jest, bo po śmierci stał się mitem – punktem odniesienia dla naszych symboli i realu.

Od młodości żył polityką, ale nie po to by knuć, niszczyć, jak mówi o prezesie Wałęsa. Adamowicz współpracował, nie rozkazywał z tylniego siedzenia. Otaczał się ludźmi, miał przyjaciół nie wyznawców. W przeciwieństwie do Kaczyńskiego nie wynajmował za ciężkie pieniądze ochroniarzy, spoza których go nie było widać. Ani nie mobilizował policyjnej armii do ochrony swoich przemarszów. Nie był tchórzem, ani nie miał paranoi. Był wybrany przez społeczeństwo i się od niego nie odgradzał. Odwrotnie niż Kaczyński, nie obarczał uchodźców roznoszeniem chorób i pasożytów. Zapraszał ich do Gdańska. Nie nasiąkł w domu wiecznym konfliktem. Nauczył się w nim tolerancji, troski.

Ktoś złośliwy może dorzucić: Adamowicz miał psa, Kaczyński kota. O piesku Zeusie mówiła na pogrzebie starsza córka zamordowanego Prezydenta. Młodsza, jeszcze dziecko, bawiła się serduszkiem. Podgrzewa się je w mikrofali, a w razie potrzeby łamie by wydzieliło ciepło. Wzięła je ze sobą na pogrzeb, ogrzać rączki, których już nigdy nie poda tacie. Albo widząc wszędzie serduszka Orkiestry chciała mieć swoje. My widzieliśmy w tym symboliczne serce, jej ojca, wołanie o serce i powszechną dobroć.

PiS zagarnia wszystko bo mu „się należy”. Adamowicz gromadził by rozdawać innym. Kaczyński stworzył mit PiS-u dzięki katastrofie smoleńskiej przerabiając ją na zamach i spisek, by zyskać władzę. Ale to Adamowicz zginął zamordowany na oczach wszystkich.

Paradoksalnie, w symbolicznej symetrii, być może od jego śmierci zacznie się upadek Kaczyńskiego tworzącego na śmierci swoje imperium wyższości moralnej.

Fałszywy mit wiecznej ofiary i pokrzywdzonego PiS-u nie wytrzymuje konkurencji z mitem Adamowicza. Człowieka dobrego, radosnego, mądrego i tolerancyjnego. Dlatego prezes, od dawna poza kręgiem normalności wyznaczanej przez naszą cywilizację i demokrację, nie pojawił się w sejmie ani w Gdańsku – mieście wolności – solidarności.

Depresja plemnika

Na spotkaniu, które odbyło się po pogrzebie Pawła Adamowicza, wielu obecnych po raz kolejny zabrało głos. – Wielkie dzieło przed nami wszystkimi. Tak byśmy byli warci Pawła życia i, niestety, jego śmierci – mówił Donald Tusk o odbudowaniu Gdańska po tragicznej śmierci prezydenta.

Jak podaje Wirtualna Polska, w Europejskim Centrum Solidarności po pogrzebie Pawła Adamowicza spotkali się jego przyjaciele, rodzina, ale także politycy i samorządowcy. Pojawili się m.in. Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski czy Kazimierz Marcinkiewicz. Obecny był również wieloletni przyjaciel Pawła Adamowicza, Donald Tusk.

Donald Tusk wspominał Pawła Adamowicza

Przewodniczący Rady Europejskiej wspominał przyjaciela jako człowieka, który „nie dość, że miał swój pogląd, ale Gdańsk potrafił naprawdę urządzić tak, że dzisiaj ludzie nie wierzą własnym oczom”.

Odwołał się również do obietnicy, którą złożył Pawłowi Adamowiczowi 10 dni przed jego śmiercią, która dotyczyła obchodów rocznicowych wyborów 4 czerwca 1989 roku. – Paweł z pewną wyobraźnią wiedział, że ten dzień może odwrócić zło…

View original post 1 567 słów więcej

 

Morawiecki: ludzie są tak głupi, że kupią każdy kit

Chuck Norris – bohater filmów akcji i memów. Człowiek, który dwa razy doliczył do nieskończoności. Wreszcie człowiek, który stał się jednym z bohaterów nagrań w restauracji „Sowa i Przyjaciele”, mimo że prawdopodobnie nigdy tam nie był. Jak do tego doszło?

Kryzys wokół taśm Morawieckiego zdaje się nie mieć końca. Tak jak za rządów PO-PSL, tak i dziś posiadacze nagrań nie odsłaniają ich wszystkich naraz, ale stopniowo, torpedując tym samym wszelkie sposoby gaszenia politycznego pożaru ze strony PiS. Nowe nagranie z premierem w roli głównej, opublikowane właśnie przez portal Onet.pl, może z łatwością rozwścieczyć wyborców partii rządzącej, ponieważ polityk wypowiada w nich słowa o Polakach, w które aż ciężko uwierzyć.

Mateusz Morawiecki został bowiem przyłapany jak komentuje głośną kampanię reklamową banku BZ WBK ze znanym amerykańskim aktorem Chuckiem Norrisem w roli głównej. Kultowy bohater żartów i memów miał przyciągnąć klientów do banku, co było przedmiotem nagranego spotkania Morawieckiego z jego zastępczynią Bogusławą Matuszewską.

Bogusława Matuszewska: Chuck Norris działa?
Mateusz Morawiecki: Działa rewelacyjnie.
Bogusława Matuszewska: Jak ten (…) “Panie Chucku”. Najlepsze to jest “Panie Chucku” jak dla mnie. 
Mateusz Morawiecki: Ale ludzie są tacy głupi, że to działa! Niesamowite!

Powyższe słowa są wstrząsające dla wizerunku premiera. Morawiecki bowiem miesiącami budował narrację o PiS jako partii społecznej, a siebie prezentował jako wojownika stawiającego czoła układowi i mafiom vatowskim, aby miliardy wykradane przez złodziei trafiły do zwykłych ludzi. Tymczasem polski Robin Hood okazał się aroganckim kłamcą, który gardzi zwykłymi obywatelami.

Takich mocnych słów uderzających w społeczeństwo nie było w taśmach ujawnionych za rządów PO-PSL. Partia antyelitarna okazała się reprezentować wszystko to, o co oskarża poprzedników. Można postawić mocną tezę, że za poprzedniego rządu Mateusz Morawiecki po takich słowach straciłby stanowisko, ponieważ za mniej pogardliwe wypowiedzi poleciały wówczas polityczne głowy. Jak na ironię słowa premiera powinny rozjuszyć zwłaszcza elektorat prawicy, ponieważ Chuck Norris jest zadeklarowanym konserwatystą.

Taśmy Morawieckiego mogą okazać się ciosem, który poważnie osłabi PiS w wyborach samorządowych. Tym bardziej zaskakuje, że środowisko partii rządzącej wypuściło omawiane nagranie właśnie teraz. Nie jest bowiem tajemnicą, która strona sceny politycznej jest dysponentem nagrań. Widać dzięki temu, że przekazanie władzy w PiS jest bliskie, stąd przeciwnicy premiera byli na tyle zdesperowani, że uznali, iż obwinienie premiera za nieprzejęcie władzy w Sejmikach będzie najpotężniejsza bronią, która pozwali wymusić powyborczą czystkę na samych szczytach władzy.

Pokazuje to stan mentalny środowiska partii rządzącej, której tak desperacko zależy na władzy. Politycy w takim momencie grający taśmami  przeciw własnej formacji udowadniają, że nie są w niczym lepsi od Morawieckiego śmiejącego się z rzekomej głupoty Polaków.

Pozostaje wierzyć, że społeczeństwo w końcu otworzy oczy dzięki toczącej się aferze i zrozumie jak bardzo dało się zmanipulować dobrej zmianie.

W zeszły wtorek Onet ujawnił taśmę

>>>

Postać Chucka Norrisa stała się w 2012 roku inspiracją dla reklamy banku BZ WBK, którego ówczesnym prezesem był Mateusz Morawiecki. Jak się okazało, postać popularnego bohatera filmów akcji była wyjątkowo przekonująca, bo bank Morawieckiego zyskał dzięki niemu rzeszę klientów. – Ludzie są tacy głupi, że to działa. Niesamowite! – komentował wtedy chwyt reklamowy Morawiecki.

W zeszły wtorek Onet ujawnił taśmę, na której nagrany został Mateusz Morawiecki. Znajduje się ona w aktach śledztwa taśmowego, do których uzyskaliśmy legalny dostęp. To spotkanie w szerszym gronie — obok Morawieckiego w rozmowie w „Sowie i Przyjaciołach” brali także udział prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło, prezes PGE Krzysztof Kilian oraz jego zastępczyni Bogusława Matuszewska. Spotkanie odbyło się wiosną 2013 r.

Holtei

Dzisiaj powinna być miesięcznica na Krakowskim Przedmieściu, ale Kaczyński w drodze do prawdy padł. Taki job twaju mat’ z niego Mojżesz.

Sellin o ustawie dekoncentracyjnej: Mamy koncepcję, którą w każdej chwili możemy zamienić w ustawę i położyć na stole. To wymaga decyzji politycznej, która może nastąpić w każdym momencie

Ustawa ewentualnie zmierzająca do tego, żeby naprawić sytuację, która jest zepsuta w polskiej przestrzeni medialnej, czyli sytuacja, w której pozwoliliśmy w ostatnich latach, żeby bardzo duży segment mediów był w rękach kapitału zagranicznego, jest w ministerstwie opracowywana. Mamy kilka wariantów, koncepcji, wzorowanych na prawodawstwie różnych krajów Europy Zachodniej” – mówił w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu Zet wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Mamy koncepcję, którą w każdej chwili możemy zamienić w ustawę i położyć na stole. Tylko to wymaga decyzji politycznej, czy już ten temat poruszamy, czy go wnosimy do debaty publicznej. Ta decyzja należy do kierownictwa mojego…

View original post 1 568 słów więcej

PiS wyrychtował nam czarną przyszłość

Głosami posłów PiS oraz Kukiz’15, Sejm RP wybrał 15 nowych sędziów KRS. PO, PSL i Nowoczesna zbojkotowały głosowanie, bo – podobnie jaki liczni eksperci i organizacje pozarządowe uznają reformę KRS za niekonstytucyjną.

Wśród kandydatów nie było sędziów Sądu Najwyższego oraz sądów wojskowych, chociaż wymaga tego Konstytucja. Wybór nowych sędziów przerwie dziś o północy określoną w konstytucji kadencję dotychczasowych sędziów KRS. Tak Andrzej Duda i PiS skrócą kadencję konstytucyjnego organu, który decyduje o nominacjach do wszystkich sądów w kraju.

Jaki będzie efekt tego manewru?

„To jest bardzo smutne” – mówił w TVN24 Michał Wawrykiewicz, adwokat z inicjatywy Wolne Sądy. „KRS niezgodnie z konstytucją została wybrana przez parlament. To jeden z najczarniejszych dni w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. Ten dzień zapisze się czarnymi zgłoskami. Dzieci kiedyś będą się o nim uczyć na historii, jak o upolitycznieniu sądów za czasów komunistycznych. Teraz będziemy mieć polityczne sądy w III RP.”

Wawrykiewicz uważa, iż „uchybienia powodują, że ta Rada nie ma żadnej legitymacji do sprawowania swoich konstytucyjnych funkcji”. Podkreśla, że „Co się teraz może zdarzyć, nawet dla prawników jest trudne do wyobrażenia. To spowoduje niewyobrażalny chaos. Przedsmak mamy w TK, gdzie wyroki wydają osoby, które nie są sędziami. Tak samo będzie z sędziami delegowanymi do sądów przez tę Radę. Ci sędziowie będą wydawać wyroki. Dla setek tysięcy obywateli możne to oznaczać w przyszłości problemy z legalnością wyroków” – dodał.

Roman Giertych

Apel do wszystkich prawników.

Dzisiaj Sejm wybierze KRS w sposób jawny i oczywisty naruszając Konstytucję. Organ ten nie będzie organem, o którym mówi nasza ustawa zasadnicza chociażby z tego powodu, że nie będzie w jego składzie sędziów SN oraz że Sejm nie ma prawa wybierać 15 członków KRS. Konskwencją tego będzie, że wszyscy sędziowie przedstawieni przez tzw. KRS Prezydentowi po dniu dzisiejszym nie będą prawidlowo wybrani.
Z tego powodu pełnomocnicy procesowi winni, w moim przekonaniu,w każdym przypadku, gdy łańcuch z orłem założy rzekomy sędzia, składać wnioski o jego wyłączenie. Wnioski te będą zgodnie z kpk, kpc i innymi procedurami rozstrzygać sędziowie dotychczasowi. Tym samym zapobiegniemy praktycznym skutkom niekonstytucyjnych ustaw.

Wzywam korporacje prawnicze do podjęcia stosownych uchwał w tej sprawie.

Roman Giertych

„Po antysemickiej nagonce w 1968 r. mieliśmy do czynienia z „marcowymi docentami” – miernymi, biernymi, ale wiernymi wobec partii. Teraz będziemy mieć do czynienia z „marcowymi sędziami”, którzy będą zawdzięczać karierę upolitycznionej KRS” – mówiła jedna z posłanek. Apelowała do sędziów o wytrwałość.  „Dziś sami będziecie musieli dbać o uczciwość procesów” – dodała.

„Każda osoba, która złamała konstytucję, będzie rozliczona, a każdy z sędziów, który wziął udział w tej nielegalnej procedurze pojawi się na billboardach w całej Polsce, tak jak wy to zrobiliście” – ostrzegał PiS w swym wystąpieniu sejmowym Borys Budka z PO.

Posłowie Nowoczesnej przyszli do Sejmu w czarnych koszulkach z napisem „Konstytucja”. Na posiedzenie Sejmu przynieśli „15 legitymacji partyjnych dla nominatów Ziobry”. „Minister Ziobro może je wręczyć swoim nominatom do KRS. Dzięki tym legitymacjom będzie wiadomo, kto kogo reprezentuje” – mówiła Gasiuk-Pihowicz. „16. legitymacja jest dla Pawła Kukiza – dla jasności sytuacji po hołdzie lennym, jaki Kukiz’15 złożył PiS”.

Jak podaje „Gazeta Wyborcza”: Większość kandydatów do KRS wskazanych przez PiS i klub Kukiz’15 ma związki z ministerstwem sprawiedliwości. To m.in. nowi prezesi i wiceprezesi sądów, którzy otrzymali stanowiska dzięki czystce przeprowadzonej przez Ziobrę na podstawie ustawy o sądach z 2017 r.

Kandydaci wskazani przez PiS to:

Dariusz Drajewicz, Jarosław Dudzicz, Teresa Kurcyusz-Furmanik, Ewa Łąpińska, Leszek Mazur, Maciej Nawacki, Dagmara Pawełczyk-Woicka, Rafał Puchalski i Paweł K. Styrna.

Kandydaci wskazani przez Klub Kukiz’15 to:

Grzegorz Furmankiewicz, Marek Jaskulski, Joanna Kołodziej-Michałowicz, Zbigniew Łupina, Jędrzej Kondek i Maciej A. Mitera.

Sędzia Waldemar Żurek zarzucił ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze łamanie prawa. – „Myśmy w starej KRS, czyli tej zgodnej z Konstytucją RP, procedowali na bieżąco kandydatury na sędziów. Tylko minister nie ogłaszał wolnych etatów, więc Rada sama z siebie nie mogła opiniować. To było fatalne, uważam, że minister łamał tutaj permanentnie ustawę od wielu miesięcy” – powiedział Żurek w TOK FM. Jego zdaniem, był to zabieg celowy, by nowych sędziów powołała Rada w składzie przegłosowanym przez PiS.

Sejm głosami PiS i Kukiz’15 wprowadził do KRS swoich sędziów. – „Jeśli pisze się takiego potworka prawnego, sprzecznego z ustawą zasadniczą, to później rodzi się szereg pytań, które można zadawać bardzo zaangażowanemu w tworzenie tej ustawy posłowi Piotrowiczowi. Uważam, że jest to organ niezgodny z Konstytucją RP i mój stosunek do niego się nie zmieni” – podsumował Żurek. Okazuje się bowiem, że po rezygnacji prof. Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska przewodniczącej KRS oraz wprowadzenia nowych przepisów nie ma nikogo, kto miałby prawo zwołać posiedzenie Rady. Żurek przyznał, że jest jeszcze dwóch wiceprzewodniczących, ale skoro wszystkim dotychczasowym członkom Rady PiS wygasił mandaty, to wszystko wskazuje na to, że nie ma osoby, która obecnie zarządza KRS.

Wątpliwości te podziela Patryk Wachowiec, analityk prawny fundacji FOR. – „Wychodzi na to, że do dnia wejścia w życie ustawy o #SN, czyli 4 kwietnia, nie będzie posiedzenia #KRS. Nie wydaje mi się, by Pierwsza Prezes SN chciała legitymizować niekonstytucyjny skład Rady” – napisał na Twitterze. Do swojego wpisu dołączył treść art. 20 ust. 3 ustawy o KRS.

Kolejną sprawą, na którą zwrócił uwagę sędzia Żurek, jest opiniowanie sędziów i przedstawienie ich do nominowania przez prezydenta przez wybraną niekonstytucyjnie KRS. Zdaniem Żurka, już pojawiają się głosy od adwokatów, że „w procesach, które będą prowadzone przez nowo nominowanych sędziów, będą kwestionować orzecznictwo tych osób jako powołanych niezgodnie z Konstytucją RP. Kwestionowane zatem będą wyroki, co spowoduje, że sprawy będą trafiać na poziom europejski”.

„To jest ustawa odwetu. To jest PiS-owski odwet na historii i to jest PiS-owski odwet na teraźniejszości. Nawet w Polsce Ludowej degradacji dokonywał sąd” – tak o ustawie degradacyjnej jeszcze przed głosowaniami mówił w Sejmie poseł Stefan Niesiołowski (PSL-UED). Jak zauważył, według projektowanych przepisów, minister obrony narodowej bez sądu będzie miał prawo zdegradować dowolną osobę. – „To coś niesłychanego. Co wy w ogóle mówicie o jakimś podziale na bohaterów, na przyzwoitych ludzi, jakieś pisanie historii, to w ogóle nie jest rola Sejmu, to jest rola historyków. To nie posłowie decydują, kto był patriotą, a kto był zdrajcą. Tylko w dyktaturach dyktatorzy decydują o tym” – powiedział Niesiołowski do posłów PiS.

– „Jesteście absolutnie niewiarygodni. Człowiekiem, który występował w imieniu państwa klubu, jest oficer Ludowego Wojska Polskiego, który zaczynał służbę, kiedy generał Jaruzelski był ministrem obrony narodowej, rok po najeździe na Czechosłowację, i pozostał z Jaruzelskim do 1989 roku” – powiedziała Joanna Kluzik-Rostkowska, nawiązując do wystąpienia posła PiS Michała Jacha.

Marek Sowa z Nowoczesnej stwierdził, że ustawa otwiera „nowy rozdział polityki uprawianej na grobach”. – „Nie kieruje wami dążenie do prawdy, ale zwyczajna zemsta” – mówił do polityków PiS. Podkreślił, że zarówno Jaruzelskiego, jak i Kiszczaka uważa za oprawców. – „Historia oceniła ich jednoznacznie negatywnie – było wystarczająco dużo czasu, aby za życia zdegradować oprawców, patrząc im prosto w oczy. Lubicie odwoływać się do pamięci i działalności osoby Lecha Kaczyńskiego – był ministrem nadzorującym działania BBN, ministrem sprawiedliwości i w końcu prezydentem RP – w sumie 8 lat, ale nie odważył się na zrobienie takiej politycznej hucpy, jaką dziś Polsce fundujecie” – powiedział Sowa, zwracając się do posłów PiS.

Przegłosowana właśnie przez PiS ustawa zakłada możliwość pozbawiania stopni wojskowych żołnierzy w stanie spoczynku, którzy byli członkami m.in. WRON, KBW, pełnili służbę w organach bezpieczeństwa państwa wymienionych w ustawie lustracyjnej. Chodzi m.in. o gen. Wojciecha Jaruzelskiego i gen. Czesława Kiszczaka, ale także gen. Mirosława Hermaszewskiego.

 „Polacy, dzieje się coś niezwykle niebezpiecznego, coś, co wykracza poza wszelkie normy budowania społeczeństwa obywatelskiego” – alarmuje Jerzy Owsiak w imieniu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i innych organizacji pozarządowych. – „Urzędnicy MSWiA właśnie teraz, kilka tygodni po Finale, przygotowują szkodliwą, złą, a w opinii wielu specjalistów niekonstytucyjną ustawę o zbiórkach publicznych. Organizacje pozarządowe mówią jednym głosem – dotychczasowa ustawa jest wystarczająca. (…) Zwłaszcza takich, które dają ministrowi prawo odwołania wcześniej zatwierdzonej przez siebie zbiórki, które tej decyzji o odwołaniu nadają skutek natychmiastowy i które dają możliwość „przejęcia” środków już zgromadzonych w efekcie tej odwoływanej zbiórki” – napisał szef WOŚP na Facebooku.

Jurek Owsiak

Skok na kasę

Niech mi nikt nie mówi, że 3 godziny spędzone przez polskie organizacje pozarządowe, m.in. Fundację WOŚP, z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji cokolwiek w sprawie zmian w Ustawy o zbiórkach publicznych wyjaśniły. Były to 3 godziny prezentowania kompletnie odległych od siebie stanowisk.

Organizacje pozarządowe mówią jednym głosem – dotychczasowa ustawa jest wystarczająca, powstała w wyniku wzorowego procesu konsultacji społecznych i dobrze reguluje organizację zbiórek publicznych w Polsce. Nie potrzeba tu żadnych zmian! Zwłaszcza takich, które dają ministrowi prawo odwołania wcześniej zatwierdzonej przez siebie zbiórki, które tej decyzji o odwołaniu nadają skutek natychmiastowy i które dają możliwość „przejęcia” środków już zgromadzonych w efekcie tej odwoływanej zbiórki.

Przez 26 lat między innymi nasza Fundacja tworzyła standardy nowoczesnych działań organizacji pozarządowych w Polsce. Zabiegaliśmy o regulacje dające organizacjom możliwość skutecznego działania, możliwość organizowania zbiórek pieniężnych, a także wpływania na cały system prawny III sektora, który w nowej Polsce musiał ulec zmianie. Przepisy o zbiórkach publicznych, na mocy których działaliśmy przez wiele lat, pochodziły jeszcze z lat 30-tych XX wieku! Między innymi my spowodowaliśmy, że standardem stało się to, że w zbiórkach uczestniczą zarejestrowani wolontariusze, którzy mają identyfikatory, a zbiórka ma jasno określony cel, ma sprecyzowany czas na zrealizowanie tego celu i na rozliczenie wydanych pieniędzy. Dziś jest to zawarte w nowym i nowoczesnym prawie. Jeśli ktoś to prawo łamie, to istnieje w Polsce policja, prokuratura i cały aparat państwa, który ma łamaniu prawa zapobiec, a wobec sprawców wyciągnąć konsekwencje.

MSWiA postanowiło to diametralnie zmienić, proponując coś, na co absolutnie nie ma zgody. Bez względu na opcję polityczną – nie może być tak, że minister spraw wewnętrznych na niejasnych bardzo przesłankach, jakimi są określenia „sprzeczność z zasadami współżycia społecznego” czy „ważny interes publiczny”, unieważnia zbiórkę oraz ma możliwość uruchomienia procedury „przejęcia” zebranych już środków.

3 godziny słuchaliśmy wywodów przedstawicieli MSWiA, które jak mantra powtarzały jedno sformułowanie – „w naszym wspólnym interesie…”. Organizacje pozarządowe z racji samej nazwy są organizacjami, które nie mogą zależeć od rządu! Jaki by on nie był. Mają pracować w swobodnych warunkach i zaspokajać potrzeby obywateli naszego kraju. To jest ich siła i to daje im skuteczność. Ograniczenie niezależności organizacji to nie jest żaden „wspólny interes”. To właśnie my, organizacje pozarządowe, wypełniamy te luki, z którymi nie daje sobie rady państwo. W naszym przypadku chociażby jest to brak urządzeń medycznych w szpitalach.

Żadna organizacja na dzisiejszym spotkaniu nie zgodziła się z proponowanymi zmianami! Nie ogłosiliśmy razem z Ministerstwem żadnego wspólnego komunikatu. Nasz postulat jest jeden – prosimy natychmiast odstąpić od tego pomysłu i nie „majstrować” przy Ustawie, dzięki której do tej pory chociażby WOŚP zebrała na pomoc państwu polskiemu i na zakup ponad 48 000 urządzeń medycznych dla publicznych szpitali ponad 825 milionów złotych. Dzisiejsze zapewnienia, że chodzi o „nasz wspólny interes” są niebezpieczne i zwodnicze. Za kilka dni, za kilka miesięcy, możemy wszyscy odczuć na własnej skórze, jak potężne narzędzie zyskają politycy w walce z nielubianymi przez siebie organizacjami – zakaz organizowania zbiórki i zmiana celu wydatkowania zebranych środków. Wtedy może paść argument – takie jest prawo, jest to polskie prawo, ustanowione przez nas, a wcześniej konsultowane z organizacjami pozarządowymi.

Mało tego! Po skończonym spotkaniu, nie informując uczestniczących w nim organizacji, urzędnicy zorganizowali swoją konferencję prasową, podając komunikaty, które w żaden sposób nie oddały prawdziwego klimatu zakończonych właśnie rozmów. Już ten fakt pokazuje styl, podejście, jakie mają urzędnicy ministerialni. Nasza fundacyjna ekipa dopiero z telefonów od dziennikarzy dowiedziała się, że konferencja ma właśnie miejsce i uczestniczą w niej tylko przedstawiciele MSWiA. I dziennikarze proszą nas poczekanie na jej zakończenie i o komentarz w tym temacie. Nie tak powinno to wyglądać!

Polacy, dzieje się coś niezwykle niebezpiecznego, coś co wykracza poza wszelkie normy budowania społeczeństwa obywatelskiego. 8 marca przedstawimy rezultat 26 Finału WOŚP. Zagraliśmy nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Mogę tylko powiedzieć, że poprzez tę zbiórkę po raz kolejny odczuliśmy gigantyczne, powtarzam – gigantyczne zaufanie Polaków do Orkiestry. Będziemy mogli zrealizować wszystkie nasze finałowe cele. Już teraz myślimy, co jeszcze możemy zrobić dla ratowania zdrowia i życia dzieci w polskich szpitalach. I jak grom z jasnego nieba urzędnicy MSWiA właśnie teraz, kilka tygodni po Finale, przygotowują szkodliwą, złą, a w opinii wielu specjalistów niekonstytucyjną ustawę o zbiórkach publicznych. Nie ma na to naszej zgody. Już teraz prosimy Was o pomoc, abyście także, kiedy zajdzie taka potrzeba, wyrazili swoją opinię. Być może się mylimy, być może nie mamy racji, być może nowe pomysły mieszczą się w standardach dzisiejszej Polski i większości Polaków odpowiadają. Ale będziemy chcieli o to zapytać, chcąc bronić swojej racji. No passaran! W tej sprawie nawet kroku do tyłu.

Bądźcie z nami. Wielkie dzięki za to co już zrobiliście dla siebie, innych współobywateli, dla nas wszystkich. Nie pozwólcie zniszczyć wspaniałego dorobku dobrych, uznanych, doświadczonych polskich organizacji pozarządowych.

Jerzy Owsiak i Fundacja WOŚP

Przedstawiciele kilkudziesięciu organizacji pozarządowych, m.in. WOŚP, PAH, Fundacji Batorego, Fundacji Anny Dymnej, Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce, spotkali się we wtorek z Pawłem Szefernakerem, wiceministrem spraw wewnętrznych. Owsiak opisuje przebieg tego spotkania: – „3 godziny słuchaliśmy wywodów przedstawicieli MSWiA, które jak mantra powtarzały jedno sformułowanie – „w naszym wspólnym interesie…”. Organizacje pozarządowe z racji samej nazwy są organizacjami, które nie mogą zależeć od rządu! (…) Żadna organizacja na dzisiejszym spotkaniu nie zgodziła się z proponowanymi zmianami! Nie ogłosiliśmy razem z Ministerstwem żadnego wspólnego komunikatu. (…) Mało tego! Po skończonym spotkaniu, nie informując uczestniczących w nim organizacji, urzędnicy zorganizowali swoją konferencję prasową, podając komunikaty, które w żaden sposób nie oddały prawdziwego klimatu zakończonych właśnie rozmów. Już ten fakt pokazuje styl, podejście, jakie mają urzędnicy ministerialni”.

W projekcie zawarto m.in. przepis, który pozwala na zablokowanie zbiórki, „gdy wskazany w zgłoszeniu cel byłby sprzeczny z zasadami współżycia społecznego lub naruszał ważny interes publiczny”. Organizatorzy będą mieć trzy dni na podanie nowego celu zbiórki, jeśli urzędnicy uznają, że jest ona nielegalna. – „Nie znam kraju, w którym zbiórki organizowane byłyby w oparciu o przepisy, jakie proponuje MSWiA” – powiedziała „Gazecie Wyborczej” Magdalena Pękacka, z Forum Darczyńców.

Owsiak więc przestrzega: – „Za kilka miesięcy możemy wszyscy odczuć na własnej skórze, jak potężne narzędzie zyskają politycy w walce z nielubianymi przez siebie organizacjami. (…) Nasz postulat jest jeden – prosimy natychmiast odstąpić od tego pomysłu i nie „majstrować” przy Ustawie, dzięki której do tej pory chociażby WOŚP zebrała na pomoc państwu polskiemu i na zakup ponad 48 000 urządzeń medycznych dla publicznych szpitali ponad 825 milionów złotych. (…) No pasaran! W tej sprawie nawet kroku do tyłu”.

Waldemar Mystkowski na ten temat pisze.

W PiS zostały uruchomione w tej kwestii mechanizmy obronne i zaprzeczenia.

USA nałożyły na Andrzeja Dudę i Mateusza Morawieckiego szczególne sankcje – zostali uznani za persona non grata w Białym Domu. Podkreślmy: szczególne sankcje, a nie ogólne. Różnica miedzy nimi jest taka, jak między profesorem zwyczajnym – tytuł obowiązujący wszędzie – a profesorem nadzwyczajnym, którym tytułuje się na uczelni zatrudniającej delikwenta. Jeszcze lepiej różnice oddaje ogólna teoria względności i szczególna teoria Einsteina.

Szczególne sankcje dotyczące Dudy i Morawieckiego będą działać – odźwierny w Białym Domu ma przykazane, aby tych dwóch osobników i ich wysłanników nie wpuszczać na pokoje – póki ustawa o IPN nie zostanie zmieniona, dopóty zostaną z niej usunięte zapisy kwestionujące święte słowa dla Jankesów o wolności słowa, wolności badań i wypowiedzi.

Waszyngtońskiej administracji nie spodobało się, iż mieniący się demokratami politycy PiS nakładają cenzurę i za wolność wypowiedzi możliwa jest sankcja prawna, bo tym jest ustawa o IPN.

Szczególne sankcje wobec Dudy i Morawieckiego nie muszą być ogłaszane, gdyż należą do sfery dyplomacji. To tak, jakbyśmy na ulicy zobaczyli Dudę bądź Morawieckiego i przeszli na drugą stroną. A że ulica należy do Amerykanów, więc nie wpuszczą na nią tych dwóch osobników, niech sobie łażą, gdzie chcą, byle nie narażali swoimi osobami na szwank rozumu.

Oczywiście, politycy PiS zaprzeczają owym sankcjom, bo nie zostały oficjalnie ogłoszone. Otóż sankcje szczególne płyną w nieoficjalnym nurcie, komunikuje się o nich poprzez zamierzony wyciek. I z takim mamy do czynienia. Dziennikarze Onetu dostali cynk, następnie sankcje potwierdził amerykański portal BuzzFeed.

Jarosław Kaczyński może tylko zacierać ręce. Na niego nie zostały nałożone sankcje, wszak od niego zależy, czy Duda i Morawiecki coś zrobią, aby ustawa o IPN została zmieniona i zaakceptowana przez zachodni świat.

Tymczasem w PiS zostały uruchomione mechanizmy obronne i zaprzeczenia. A to znaczy, że rozpoczęło się polowanie na kozła ofiarnego. Kto zawinił? Jak w takiej animalnej polityce bywa, zwykle źle zaplanowana jest nagonka, bo kozioł ofiarny zamienia się w osła. Ile kozłów by nie złożono w ofierze udobruchania bóstwa, to i tak pozostanie opinia, że ma się do czynienia z osłami.

Rząd Morawieckiego planuje podnieść ukradkiem ceny paliw.

PiS narobił w Polsce gnoju

.

Państwo PiS znalazło się pod czerwona latarnią.

Ewa Siedlecka pisze o zmianie ustroju i konstytucji przez PiS (fragment).

Preambuła pisowskiego projektu konstytucji zaczyna się od słów „w imię Boga wszechmogącego” i nie przewiduje już miejsca dla „osób niepodzielających tej wiary”. Odwołuje się wyłącznie do „tysiącletnich dziejów związanych z chrześcijaństwem”. A więc kryterium wiary katolickiej jako element przynależności do narodu jest silnie eksponowany.

Co do kryterium krwi nie ma w pisowskim projekcie konstytucji jednoznacznego odniesienia. Jednak jego art. drugi stanowi: „Rzeczpospolita Polska strzeże swej suwerenności, która jest warunkiem zachowania dziedzictwa wszystkich pokoleń Polaków oraz rozwoju osoby we wspólnocie narodowej”. A więc można przypuszczać, że przynależność do narodu polskiego będzie oceniana poprzez „rozwój osoby we wspólnocie narodowej”.

Jeśli ktoś się w tej wspólnocie nie „rozwijał”, może mieć problemy z uznaniem go za Polaka. Nawiązując do sporu pisowsko-izraelskiego o ustawę o IPN, można będzie mieć wątpliwość, czy osoba „rozwijająca się” we wspólnocie kulturowej i wyznaniowej żydowskiej, choć od pokoleń w rodzinie obywateli polskich, uznana będzie za pełnoprawnego członka „narodu polskiego”. Nie w sensie etnicznym, ale politycznym: tego „narodu”, który przewiduje pisowska wizja konstytucji.

„Radio Maryja kumpluje się z każdym, kto może osiągnąć władzę oraz osobami, które są u władzy. To nie jest chrześcijańskie” – powiedział na spotkaniu w Zawierciu biskup Tadeusz Pieronek. Sala Miejskiego Ośrodka Kultury pękała w szwach – trzeba było dostawiać krzesła – opisuje „Dziennik Zachodni”.

Uczestnicy spotkania zadawali wiele pytań. Jedno z nich dotyczyło angażowania się przez księży w politykę. – „Polityka to roztropna troska o dobro wspólne. Każdy z nas powinien być w to uwikłany. Jest też także inne pojęcie polityki. Dotyczy zdobywania władzy, sprawowania władzy oraz przekazywania władzy innym. I do tego pojęcia Kościół nie powinien dokładać nawet paznokcia. To autonomia świecka. Duchowni są od tego, aby głosić Słowo Boże” – powiedział bp Pieronek.

Odpowiedział także na pytanie dotyczące Radia Maryja. – „Jest taki ośrodek w Polsce, który nazywa się Radio Maryja. To ośrodek, który zobowiązuje. To nie jest polski pomysł. Jeśli dobrze pamiętam, to pomysł zrodził się we Włoszech. Też miał kłopoty, ale się nawrócił. Nasze Radio Maryja kumpluje się z każdym, kto może osiągnąć władzę oraz osobami, które są u władzy. To nie jest chrześcijańskie” – stwierdził.

Bp Tadeusz Pieronek odniósł się także do obaw, że chrześcijaństwo może zostać zniszczone przez islam. Jego zdaniem, tak się nie stanie pod warunkiem, że chrześcijanie zmienią nastawienie. – „Jeżeli będziemy traktować wybiórczo zasady życia moralnego, to jest to kpina. Nie wystarczy nam metryka lub tradycja. Wypisać z Kościoła się nie da. To kwestia chrztu i wiary. Można to zatracić, jeśli się nie żyje wiarą. Jeśli się nie żyje wiarą, to taka wspólnota nie ma szansy przetrwać” – mówił bp Pieronek.

Apelował, żeby odróżniać migrantów, którzy szukają lepszego miejsca do życia, od uchodźców, uciekających przed wojną, aby ocalić swoje życie.

Rząd robi kolejny krok ku przejęciu całkowitej kontroli nad każdym obszarem życia. Tym razem pod lupą znalazły się zbiórki publiczne.

Przygotowana przez MSWiA nowelizacja ustawy o zbiórkach publicznych z którą zapoznali się dziennikarze Onetu, zakłada, że „Rząd będzie mógł zablokować każdą zbiórkę publiczną, jeśli uzna, że jej cel będzie sprzeczny z zasadami życia społecznego lub będzie naruszał ważny interes publiczny”. Dotychczas wszystko było proste. Organizator rejestrował zbiórkę na portalu zbiórki.gov.pl. i tyle. Tylko w przypadku zbiórki niezgodnej z prawem, była ona blokowana (art. 15 ustawy). Teraz, jeśli minister uzna, że cel zbiórki zgłoszonej na portalu rządowym narusza zasady, zawarte w ustawie, ma prawo ją po prostu wykreślić. Organizator będzie musiał w ciągu trzech dni określić inny cel zbiórki i poinformować o tym resort. Jeśli tego nie zrobi, wówczas jego akcja zostanie zablokowana, a pieniądze przejdą na cel wskazany przez ministra.

Obecny minister MSWiA Joachim Brudziński wspomniał w Sejmie o zmianach ustawy podczas swojego wystąpienia w trakcie ostrej debaty o narastającym w Polsce faszyzmie i neonazizmie. Odniósł się wtedy do zarzutów dotyczących zgody na zbiórkę, jaką prowadziła Duma i Nowoczesność, by zebrać pieniądze dla Walusia, człowieka, który zamordował Chrisa Haniego – czarnoskórego przywódcy partii komunistycznej w RPA. Czy rzeczywiście można wierzyć, iż tyko w takim przypadku ustawa ta będzie stosowana?

Organizacje pozarządowe są pełne niepokoju. Obawiają się, że tak sformułowana ustawa może stać się narzędziem walki obecnego rządu z organizacjami, które nie są przychylne władzy. To wprowadzenie dodatkowej kontroli organizacji pozarządowych i ograniczenie ich finansowania. Przedstawiciele kilku NGO-ów nie ukrywają, że to daje ministrowi szansę zablokowania zbiórek pieniężnych, organizowanych przez KOD, Obywateli RP czy WOŚP.  Do MSWiA trafiła już w tej sprawie petycja, podpisana przez 30 NGO-sów.

Ministerstwo oczywiście uspokaja. Wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker wyraźnie podkreśla „że proponowane przepisy nie mają na celu ograniczenia jakiejkolwiek działalności podmiotów, które przeprowadzają na co dzień zbiórki publiczne. Proponowane rozwiązanie będzie miało swoje zastosowanie jedynie w sytuacjach nadzwyczajnych (…) Jesteśmy otwarci na dialog i współpracę z organizacjami, które przeprowadzają zbiórki publiczne. W ramach konsultacji społecznych odbędzie się m.in. spotkanie, na które zostaną zaproszeni przedstawiciele sektora pozarządowego”.

Jakoś nie bardzo wierzę w szczere intencje rządzących. Przez te dwa lata wyraźnie pokazali, że niby chcą dobrze, niby wszystko zgodnie z zasadami demokracji, a zawsze okazywało się to kolejnym skróceniem smyczy, na jakiej prowadzone jest społeczeństwo polskie. Czy WOŚP nam jeszcze zagra? Czy wciąż możemy czuć się pełnoprawnymi obywatelami dzisiejszej Polski? Czy ta wzrastająca kontrola państwa nad nami czegoś nam nie przypomina?

Tamara Olszewska

Były minister obrony Antoni Macierewicz, przewodniczący Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem nie daje za wygraną i konsekwentnie drąży temat przyczyn katastrofy, w czym efektywnie wspiera go prawicowa prasa.

„Gazeta Polska” ujawnia np. kolejne „rewelacje”, potwierdzające teorie o wybuchu na pokładzie rządowego samolotu nad lotniskiem Siewiernyj.

„Kto majstrował przy skrzydle Tu-154? Nieznane nagranie z nocy przed katastrofą” – tak zapowiada swoje odkrycia z najnowszego wydania. Tygodnik pisze o materiałach pochodzących z lotniskowych kamer, które podobno zarejestrowały ruch niepowołanych osób kręcących się przy Tupolewie.

10 kwietnia 2010 roku, nad ranem kamery Wojskowego Portu Lotniczego Warszawa – Okęcie zarejestrowały nieprawidłowości w pracy BOR – podaje tygodnik. Zauważa, że na nagraniu widać osoby dokonujące nieustalonych czynności przy lewym skrzydle samolotu. „Tuż przed godz. 5 w nocy, przez blisko 15 minut, zarejestrowani na nagraniu osobnicy dokonują jakichś czynności przy tej części skrzydła, gdzie według podkomisji smoleńskiej nastąpiła seria eksplozji” – pisze autor artykułu.

„GP” zapewnia, że zasięgnęła opinii doświadczonego mechanika lotniczego, a ten twierdzi, że „nikt z obsługi technicznej lub załogi nie robiłby niczego aż tak długo przy tym jednym elemencie maszyny (chyba że wystąpiłaby poważna awaria, a takiej przed samym wylotem nie odnotowano)”. Tygodnik pyta więc: Kto to mógł być? Niestety, bliżej tego nie wyjaśnia, nagranie pochodzi bowiem z kamer, które umieszczone były daleko od stojącego na płycie lotniska Tupolewa.  Mimo to były minister obrony Antoni Macierewicz twierdzi autorytatywnie: „Kwestia eksplozji w tym miejscu nie ulega wątpliwości” i przypomina, że według podkomisji wybuch nastąpił właśnie w rejonie lewego skrzydła.

„Występują tam zniekształcenia w największym stopniu wskazujące na wybuch, bo to stamtąd został wyrwany i przeleciał kilkadziesiąt metrów do przodu pierwszy dźwigar lewego skrzydła” – cytuje Antoniego Macierewicza „GP”.

Co na to były przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Maciej Lasek. Na Twitterze przypomina o wcześniejszych ustaleniach, z których jasno wynika kim byli ludzie z nagrań: „Między godzinami 4.00 a 5.40 rano 6 techników z 36splt wykonywało obsługę bieżącą samolotu Tu-154M. Opisane w raporcie.

Oczywiście zapis z kamer przemysłowych był dostępny podczas prac Komisji Millera i zapewne prokuratury też. O 5.05 rozpoczęła się próba silników, a o 5.30 kontrola pirotechniczna. O 6.30 załadowano do luków samolotu bagaż. Przed 7.00 miejsca zajęli ostatni pasażerowie i oczekiwano na przybycie Prezydenta”.

Wcześniejsze ustalenia w sprawie katastrofy smoleńskiej wprawdzie zniknęły ze stron rządowych – wraz z przejęciem władzy przez PiS – jednak nadal są dostępne na stronie faktysmolensk.niezniknelo.com – podaje portal naTemat.

Waldemar Mystkowski pisze o bezprawiu PiS.

Jak dementują, to coś musi być na rzeczy. W PiS wszak syndrom „nikt nam nie powie, że białe jest białe…” jest dogmatem partyjnym. Przecieki z centrali Nowogrodzkiej wypływają następującej treści: – „Kaczyński jest wściekły na Morawieckiego za jego długi język”. Po co więc rzecznik PiS Beata Mazurek dementuje: – „Mówienie czy pisanie, że Prezes Jarosław Kaczyński jest wściekły na Premiera Mateusza Morawieckiego to totalna bzdura. Nie skłócicie nas bez względu na to do czego będziecie się posuwać”? Pomijam nielogiczność ostatniego zdania i interpunkcję.

Takie komunikaty nie powstają w próżni. Oto kolejny lapsus (nazywam eufemistycznie) Morawieckiego w wywiadzie dla „Der Spiegel”: – „Polska jest demokratycznym państwem narodowym”. Ufff… ciarki przechodzą po plecach. A jeżeli ma się na uwadze, w jakich pochodach depcze tatuś premiera Kornel Morawiecki i kto z ugrupowania Kukiz’15 wszedł do Sejmu obecnej kadencji, ciarki zamieniają się w podejrzenia i to o barwie brunatnej.

Czy może nas uspokoić sytuacja – o czym zawiadomiła publikę w radiowej Trójce rzecznik rządu Joanna Kopcińska – iż „powstał zespół ds. walki z faszyzmem”? Czujecie tę pisowską mietę przez rumianek? Wszak o tej mięcie niedawno Joachim Brudziński mówił w Sejmie, że w Polsce nie ma faszyzmu, a Mariusz Błaszczak – bywszy ministrem spraw wewnętrznych – utrzymywał, że to margines marginesu.

A teraz powołuje Brudziński zespół. To z kim będzie ten zespół resortowy walczył? Z faszyzmem, który jest „narodową demokracją” (wszak to definicja politologiczna)? Wynika z tego, że PiS będzie częściowo walczył ze sobą, bo w obowiązującej Konstytucji RP mamy zapisany inny ustrój niż twierdzi Morawiecki: demokratyczne państwo prawa.

Poprzednik Brudzińskiego, Błaszczak, rozmontował system zwalczania przestępstw z nienawiści i faszyzmu. w listopadzie 2016 roku rozwiązany został Zespół ds. Ochrony Praw Człowieka, który był kluczową rządową komórką ds. walki z rasizmem, antysemityzmem czy homofobią. Wycofano podręcznik dla policjantów do rozpoznawania przestępstw motywowanych nienawiścią i dyskryminacją, bo wg sławnego wiceministra od konfetti Jarosława Zielińskiego, policjanci uczyli się z niego nienawiści do środowisk prawicowych, jakoby niesłusznie symbol falangi znalazł się na liście symboli nienawiści.

Oj, skrzeczy pisowska rzeczywistość. Zajmują się naprawianiem tego, co sami sknocili, a że inaczej nie potrafią, tylko knocić, można spodziewać się, że nie będą walczyć z faszyzmem, tylko przy okazji rozszerzą definicję faszyzmu i tę walkę przekierują na społeczeństwo obywatelskie.

Owsiak zwycięży wszelkie PiSy i telewizje narodowe. Brawo my!

W TVP od pewnego czasu trwa ostra gimnastyka umysłów – co zrobić, żeby nie wspominać o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka. Kolejny, 26. finał tuż, tuż, a tymczasem na Woronicza znaleźli nowy sposób…

Okazuje się, że sztandarowy program publicystyczny TVP Info, czyli „Woronicza 17” zwyczajowo nadawany na żywo w niedzielę przedpołudniem, tym razem został specjalnie nagrany… już w piątek. Na pytania dziennikarzy „Faktu” o powód takiej decyzji nikt w TVP odpowiedzieć nie chce, prowadzący program Michał Rachoń także milczy. Co więcej, do programu politycy byli zapraszani na ostatnią chwilę, a oficjalnym powodem piątkowego nagrania ma być to, że Rachoń wyjeżdża na ferie, i to ponoć daleko…. Tyle że na korytarzach TVP mówi się co innego. Jednym słowem chodzi o to, by w niedzielnym wydaniu nie pojawiła się wzmianka o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy!

Takie właśnie podejrzenie mają politycy opozycji. – „To żenujące. Wygląda na to, że ktoś bał się tego, że temat Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pojawi się w programie” – powiedział „Faktowi” poseł PO Andrzej Halicki, którego TVP Info zaprosiła do udziału w dyskusji z innymi politykami, m.in. Krzysztofem Łapińskim, ministrem Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy, Pawłem Bejdą z PSL, Pawłem Rabiejem z Nowoczesnej, Jerzym Jachnikiem z Kukiz 15′ i Jackiem Sasinem z PiS. – „Nawet o to zapytałem. Nie zaprzeczyli, że to wyjątkowa sytuacja” – stwierdził Halicki. Podjął wprawdzie wątek zbierania datków na WOŚP na początku programu, ale nie wie, jak program będzie wyglądał po montażu. – „Jeśli to prawda, to jest to nikczemne” – oburza się Jakub Stefaniak, rzecznik PSL, dodając, że przez takie działania uniemożliwia się posłom symbolicznie poparcie akcji Jurka Owsiaka.

Jak powiedział informator „Faktu” z TVP, „w takim dniu jak finał WOŚP tematu akcji Jurka Owsiaka po prostu nie dałoby się uniknąć”. Zatem, po ubiegłorocznych dyskusjach o cenzurowaniu akcji Owsiaka, lepiej było nagrać dyskusję „zanim cała Polska zostanie obsypana serduszkami”. Przypomnijmy, w ubiegłym roku TVP zasłynęła cenzurowaniem wzmianek o zbieraniu pieniędzy na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, choć szeroko mówiły o tym wszystkie serwisy informacyjne innych telewizji. W jaki sposób? Chodzi o wyretuszowanie serduszka WOŚP z płaszcza posła Arkadiusza Myrchy, który udzielał TVP wywiadu. Oficjalnie tłumaczono tę wpadkę błędem realizatora. który miał rzekomo przygotować wyretuszowaną wersję na wypadek zarzutu „kryptoreklamy”.

Z kolei, gdy rok temu z serduszkiem przyszedł do studia Andrzej Struzik, marszałek województwa mazowieckiego z PSL i kilku innych dyskutujących, realizatorzy dołożyli starań, odpowiednio kadrując polityków tak, by serduszka były jak najmniej widoczne. Nie pozwolili też na pokazanie na wizji charakterystycznych puszek WOŚP do zbierania pieniędzy!

Owsiak jest wielki, bo jest autentycznym cudem, świętym z chmarą apostołów

jerzyOwsiak

Politycy mogliby pobierać lekcje u Jurka Owsiaka. Nie tylko lekcje niezłomności, ale jak przysparzać dóbr i jak czynić z Polaków wspólnotę.

Ale też z powodu wielkich cech Owsiaka, politycy pewnej opcji nienawidzą go. Bez wzajemności Owsiaka, bo on potrafi swoim wrogom odpowiedzieć. I to z klasą i kulturą, jakich to cech brak tym, którzy rzucają „mięsem” o najgorszm sorcie i gestapo.

Prawica ma hasło: „Nie daję Owsiakowi” na odwróconym serduszku.

Więc Owsiak odpowiada: „Nikt nie daje Owsiakowi, tylko Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy”.

Odpowiada też Krystynie Pawłowicz, która apelowała, żeby nie wspierać WOŚP, tylko Caritas: „I słusznie. Im więcej organizacji, tym lepiej. Jeśli więcej organizacji pomaga ludziom, to znaczy, że w społeczeństwie obywatelskim ludzie czują, że mogą się dzielić tym, co mają”.

Pawłowicz też dostała zaproszenie na przystanek Woodstock: „Atmosfera, ludzie. Polityka jest gdzieś na końcu, jeśli w ogóle tam jest”.

Owsiak jest ponadto cudem nad Wisłą. Nie zadekretowanym cudem, nie wymodlonym, tylko samoistnym. Za nim idą młodzi, tworzą wspólnotę. Autentyczną. Owsiak ma więcej apostołów niż dwunastu, to wszyscy ci, którzy staną przed tobą z puszką z serduszkiem WOŚP.

Politycy! Podkasajcie spódnice i na naukę do Owsiaka marsz! Możecie zacząć od tego, że wrzucicie więcej niż inni do puszki WOŚP. To jest niezłomność i wspólnota.

Więcej >>>

Prawicowym gnojkiem opłaca się być; o pigułce „dzień po” i Tusku

WarzechaKatolik

Warzesze jednak się opłacało wyzywać młodych wolontariuszy WOŚP od sukinsynów, bo został zaproszony do prestiżowego programu „Tomasz Lis na żywo”.

Polska, prawda? Naplujesz i masz zaproszonko do telewizji publicznej.

Oto kraj katolicki Irlandia znosi paragraf obrazy uczuć religijnych. U nas też powinno do tego dojść. Z czasem dojdzie.

irlandczycy

Link dla zainteresowanych: 

A ten gnojek pokazywany w BBC (taka nasza plama):

jkmBBC

Świetny artykuł w „Liberte”.

liberte

lubnauer

lubnauer1

I jeszcze fragment świetnego artykułu z „Przeglądu Politycznego” (przedrukowanego przez 300polityka.pl) pióra Barłomieja Sienkiewicza, ministra rzadu Donalda Tuska, o Tusku właśnie. Szkoda Sienkiewicza, a przy tym świetne pióro (po przodku Henryku S.):

SienkiewiczTusk

Ufff… Dużo dzisiaj się zabrało.

Post Navigation