Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Wprost”

Na stypie Sławomira Nowaka

nowak3

„Wprost” prymitywną metodą robiło zdjęcia ze „stypy” Sławomira Nowaka, ustawiając kamerę w samochodzie przed knajpą, gdzie żegnano polityka PO.

nowak1

nowak2

Jak Zawadzka została wrobiona w porno

Jak media manipulują? Opisuje na swoim blogu Dorota Zawadzka, psycholog rozwojowy. Redaktor naczelna serwisu parenting.pl. A poniżej tekst zmanipulowany, wywiad z nią, który dla „Wprost” przeprowadziła Magdalena Rigamonti. Zrobiła z psycholożki nianię wychowującą przez porno. Skandal? Pewnie, w mediach typu „Wprost” tym się nie przejmują.

Dorota-Zawadzka

W poniedziałek zadzwonił telefon – Magdalena Rigamonti – dziennikarka Wprost.
– Widzę na fb, że jest pani w Gdańsku, ja także, to może sią spotkamy na wywiad?
– Czy to będzie wywiad czy fragment jakiejś większej całości? – pytam, bo mam złe doświadczenia z „cytowaniem” moich wypowiedzi.
– Wywiad, jeden na jeden.
– Dobrze, jutro o 9 rano. O 11 mam warsztaty to może zdążymy.

Pani się spóźnia, dzwoni, kłopot z logistyką, trzeba dzieci gdzieś „sprzedać”, rozumiem to. Czekam. Przychodzi blondynka bez uśmiechu. Nie przepadam za ludźmi, którzy się nie uśmiechają, ale cóż.

Dyktafon na stole i zaczynają się pytania, ponieważ jestem gaduła, na każde odpowiadam otwarcie i dość długo. Pytania są rożne od banalnych do trudnych, Niektóre łagodne inne ostrzejsze. Jak to w wywiadzie. Odnoszę wrażenie, że dziennikarka przyszła „z tezą”. Zła Zawadzka. Ale może się mylę.

Dzwonek alarmowy zadzwonił, gdy powiedziała, że „jest na mnie obrażona za reklamę w której się pojawiłam”. Dziennikarz powinien być obiektywny, nieprawdaż?

Wyjaśniam swój punkt widzenia, kilka razy słyszę „Nie rozumiem”, „Nie wierzę”…
– Rozumiem, że pani nie rozumie – myślę – bo mamy inne podejście do świata. Ja jestem raczej ufna, pani podejrzliwa, ja prostolinijna, pani chyba reprezentuje spiskową teorię dziejów.
Tłumaczę. Mam doświadczenie w końcu jestem nauczycielem.

Rozmawiamy niemal dwie godziny, znaczy ja mówię.
Po dwóch dniach telefon.
– Spisałam 45 tysięcy znaków a potrzebujemy 15 więc skracam.
– Dobrze – odpowiadam.
Rano „wywiad” jest w mojej skrzynce mailowej.

Czytam, oczom nie wierzę….
Dzwonię.
– „Czy to ze mną pani rozmawiała? Przecież niektórych z tych pytań nie było, przecież zdanie wyrwane z kontekstu znaczy zupełnie coś innego niż w kontekście.
Jestem w szoku.”

Autoryzuję. Poprawiam i wyjaśniam. Nie zmieniam powiedzianych zdań. Po prostu tłumaczę je tak, jak w czasie wywiadu. Uzupełniam o kontekst. Dziennikarka mnie pogania. „Upraszam o pośpiech”– pisze.

Odsyłam.

Mija dzień.
Dziś rano sms od syna:
„????” i zdjęcie okładki. Na niej fotomontaż insynuujący, że moja osoba i praca ma jakiś związek z dziecięcą pornografią.
Problem polega na tym, że wielu ludzi zobaczy okładkę, ale niewielu przeczyta wywiad.
Wywiad przestał być ważny…
Liczy się tylko okładka… jak z najgorszego tabloidu.

Dziennikarka mi nie powiedziała, że to będzie okładka, nie autoryzowałam zatem oczywiście ani jej wyglądu ani też tytułu.

No cóż, ludzie bywają podli, muszę się z tym pogodzić, choć niezmiennie mnie to smuci.

Ale cóż, mówią że: „Co cię nie zabije, to cię wzmocni”.

okładka

Dorota Zawadzka, znana jako „superniania” w rozmowie z Magdaleną Rigamonti mówi o dzieciach, które otrzymywały leki podczas programu, dziewczynce, która w jednym z odcinków została sfilmowana nago, a także możliwym wpływie programu na przyszłość dzieci.

Magdalena Rigamonti: Pornoniania – to o pani. Dorota Zawadzka: Pani, która tak napisała chce sobie zapewne zrobić ze mnie trampolinę. A ja sobie na to nie mogę pozwolić. Nie zostawię tego tak.

Na łamach Tygodnika Powszechnego napisała: „Dziewczynka ma pięć lat i osiem miesięcy. Choć już zaczęła albo niebawem zacznie się wstydzić swojej nagości, jej ciało obejrzało kilka milionów widzów TVN oraz ci, którzy kupili DVD z trzema sezonami Superniani.”  Dziewczynka teraz ma 12 lat. 

Uważam, że kierowanie uwagi na sekundowy fragment z 43 minutowego programu jest działaniem na szkodę dziecka. (…)  To trwa ułamek sekundy. Ale dziecko jest w wodzie. Tak naprawdę nic nie widać. (…)  Nagości nie powinno być i bardzo tego pilnowaliśmy. Wszystkie miejsca intymne powinny być  na montażu zamazane. Ale to nie jest moja odpowiedzialność.

A czyja? 

Montażysty, producenta. Kiedy zobaczyłam odcinek mówiłam, że tam jest błąd i trzeba pilnować, by to się nie zdarzyło. Obiecano mi, że oczywiście poprawią. Nie poprawili.

Zaraz, przecież pani mówiła, że odcinków zmontowanych nie oglądała. 

Nie oglądałam w całości, fragment tego odcinka był wykorzystany w programie „I ty możesz mieć super dziecko” stąd wiedziałam, że jest błąd. Ja nic nie mogłam kolaudować, bo takie były zasady. Producent kolaudował. (…)

I (matka tej dziewczynki – przyp. red.)nie miała nic przeciwko, kiedy kamera gra, a jej dziecko się kąpie i widać miejsca intymne. 

Nie, nie miała. Z pewnością oglądała ten odcinek nie jeden raz. Rozmawiałam z nią przecież kilkakrotnie po emisji.

Jest w sieci. Za darmo. Każdy może obejrzeć. 

Szukając tego o czym jest napisane w tym artykule? Na pewno nie. Ludzie szukają porady, jak sobie poradzić z taką sytuacją. (…) Byłam i jestem pełna podziwu dla ludzi, którzy zdecydowali się skorzystać z pomocy rezygnując z prywatności. Zawsze to powtarzałam. (…)

Mamo, tato, dlaczego ja byłem w telewizji, dlaczego miliony ludzi oglądały mnie jak się kąpię, jak sikam, jak histeryzuję, jak siedzę, do jasnej cholery na jakimś karnym jeżyku? – o to mogą teraz pytać 12, 13-letni bohaterowie pani programów. 

A pytają? Myślę, że rodzic po latach z dzieckiem potrafi powiedzieć: ale taki byłeś, tak się zachowywałeś, a teraz już się tak nie zachowujesz. Tłumaczyłam rodzicom, że program może mieć konsekwencje. Mówiłam, że znajomi to zobaczą. Dla rodziców jednak nie było to istotne. Kluczowe było rozwiązanie problemu rodziny tu i teraz. (…)

Publicystka, twierdzi, że w jednej rodzinie, po pani wizycie wszyscy byli na psychoterapii. 

Zdarzało się, że wysyłałam całą rodzinę na terapię. Dwa tygodnie ze mną nie wystarczyły, by naprawić wszystkie problemy w tej rodzinie. Wiele rodzin dostawało wskazanie do dalszej pracy. I wiele pracowało ze specjalistami.

Inna twierdzi, że dziecku na planie podawano leki uspokajające. 

Twierdzi nieprawdę. Najpierw pisała, że to ja podawałam, potem się z tego wycofała. (…)

Leki były podawane? 

Tylko zalecone wcześniej przez lekarza, pod opieką którego było dziecko .

Dlaczego takie dzieci leczone psychiatrycznie, pod wpływem leków brały udział w programie? 

Dlatego, że prosili o to ich rodzice. To są dzieci które z tymi lekami żyją chodzą do szkoły, bawią się z innymi dziećmi. Prowadzą normalne życie. Czemu miały by nie grać udziału w programie? Był taki chłopiec, który mamusię strasznie denerwował. Miał ADHD. Ona czasem podawała mu zwiększone dawki leków i mówiła, że jak da, to dziecko jest spokojniejsze.

I pani o tym wiedziała? 

Tak, gdy się o tym dowiedziałam, to zawieźliśmy ją do psychiatry z dzieckiem i lekarz zabronił dawać zmienione dawki. Zmienił też chłopcu leki. Były też inne dzieci biorące leki. Nie ingerowałam w żadnym przypadku, jak są leki podawane.

Arcy Głup

Arcy Głup

Publikacja „Wprost” obnażyła abp Sławoja Leszka Głódzia, którego praktyki dyskwalifikują nie tylko jako człowieka, kapłana szczególnie: „pił, wyzywał, poniżał i dręczył księży”.

wprostInteresujące jest zachowania podległego mu kleru w archidiecezji. Jak jeden mąż wstawili się za hierarchą, który ich awansował. Nie dość, że takie wstawiennictwo jest podejrzane i ma znamiona „obrony grupy zawodowej”, to wśród nich są duchowni podobnej konduity.

Jednym z takich obrońców, który wstawił się za arcybiskupem, jest ksiądz B., skazany za molestowanie nieletniej i jej rozpijanie. Głódź awansował go na kanonika Kapituły Kolegiackiej przy swojej rezydencji. Miejsce to miało w czasie procesu, choć po wyroku hierarcha pozbawił go probostwa, to w elitarnej kapitule pozostał.

Taki ma nie bronić swego darczyńcy? Wszak są po jednych pieniądzach.

W sprawie Głódzia nie zajął stanowiska Episkopat, którego jest prominentnym członkiem, reprezentuje wobec państwa polskiego interesy imperium medialnego o. Rydzyka.

Głódź też nie zajmuje głosu, nie broni się, bo ma za paznokciami brudu moralnego co niemiara. Tylko posłuszny i zależny od arcybiskupa kler stanął w jego obronie, bo bronią swoich zdobyczy materialnych. Jeden z księży postawę podległych Głódziowi duchownych podsumował: – Taka mobilizacja świadczy o tym, jak wielki kryzys w kurii wywołała publikacja. To może oznaczać koniec kariery metropolity.

Jak nazwać Głódzia, takiego arcybiskupa? Arcy Głup.

Bolszewik Dorn

POSIEDZENIE SEJMU

 

Ludwik Dorn poczuł się dotknięty słowami Daniela Olbrychskiego, który w wywiadzie dla „Wprost” wspomina go niezbyt pochlebnie, porównując do Łunaczarskiego, przybocznego Lenina, a później Stalina i twierdzi, że poseł, jeszcze jako „trzeci bliźniak” w okresie rządów PiS miał cytować bolszewika tłumacząc strategię partii Jarosława Kaczyńskiego „z tymi, którzy się z nami nie zgadzają zrobimy tak, że się będą zgadzali”.

 

A było inaczej, Ludwiku od rondla Kaczyńskiego?

 

PiS i ty – to czysta bolszewia. Dorn zapowiedział nawet, że wytoczy Olbrychskiemu proces dla zabawy. Dorniu – komu – Kmicicowi. Bolszewicy tak mają, spieprzą każdą tkankę, nawet tradycji i kultury.

 

Ale proces może się dorniowi nie udać, bo dziennikarka „Wprost”, która przeprowadziła ów wywiad z Olbrychskim, Magdalena Rigamonti znalazła wypowiedź Dorna z 2007 roku, oto pełne jej brzmienie:

 

„Kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami, a nawet ci, którzy są przeciwko nam, są z nami, choć jeszcze o tym nie wiedzą, ale my to im uświadomimy”.

 

Wszak to czysta bolszewia.

 

Cardinal Bergoglio Becomes Pope Francis

 

 

Gwoli pamięci: nowym papieżem został jezuita argentyński Jorge Borgoglio, przyjął imię Franciszka I (z Asyżu). To może znamionować nowe w Kościele, acz nie musi.

Post Navigation