Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Zbigniew Hołdys”

Sondażowy smród dla PiS

Ostatnie sondaże wyraźnie pokazują, ż Prawo i Sprawiedliwość płaci cenę za ostatnie radykalne działania ws. sądownictwa.

Niektórzy politycy oraz komentatorzy zaczęli nawet przebąkiwać o pojawieniu się trendu spadkowego dla partii rządzącej. Dodatkowo Platforma Obywatelska zakończyła wewnętrzny proces wyborczy z sukcesem, co także pozytywnie dla niej przekłada się na wyniki badań poparcia.

Czy najnowszy sondaż przynosi przełom czy raczej potwierdza dotychczasowe zjawisko?

Okazuje się, iż badanie przeprowadzone przez Social Changes dla portalu wpolityce.pl może utwierdzić nas w przekonaniu, że dochodzi do swego rodzaju przesilenia na polskiej scenie politycznej.

W tym badaniu chęć głosowania na ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego zadeklarowało 39 proc. badanych (zdeklarowani wyborcy), co oznacza spadek o 2 punkty procentowe porównaniu w z poprzednim badaniem.

Koalicja Obywatelska uzyskała 27 proc. głosów poparcia, czyli o 1 punkt więcej niż w poprzednimi badaniu.

Poparcie dla Lewicy (SLD, Wiosna, Razem) bez zmian – 17 proc.

Dwa punkty zyskało Polskie Stronnictwo Ludowe; obecnie partię Władysława Kosiniaka-Kamysza popiera 9 proc. respondentów.

Na Konfederację wskazało 7 proc. badanych; w poprzedniej fali było to 8 proc.

To kolejny sondaż, gdzie PiS traci. Pytanie, gdzie znajduje się dno dla tej fali spadku.

Kmicic z chesterfieldem

Chciałoby się napisać, iż Marsz Tysiąca Tóg to sukces. Sukces w walce z bezprawiem PiS.

Ale… Kontekst jest przerażający, walczymy z własnym rządem, walczymy o standardy demokracji.

Zatem, czym jest rząd PiS? Najeźdźca, sowieci, naziści? Mając o czynienia z propagandą tej władzy, oglądając telewizję – dawniej publiczną – można mniemać, iż wrogiem są Polacy, którzy z tą władzą się nie godzą, czyli nie chcą kolaborować.

A więc TVP to zwykła gadzinówka, która szczuje. Rok temu z tej gadziej propagandy wykluł się Eligiusz Niewiadomski, który zabił prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza.

Obecnie TVP szczuje na marszałka Senatu prof. Tomasza Grodzkiego, można się zastanawiać, kiedy kolejny Eligiusz Niewiadomski jego zabije.

Co to za organizacja PiS, która rządzi, która niszczy urządzenia demokratycznego państwa – Trybunał Konstytucyjny, sądownictwo?

Wywiad z Mateuszem Morawieckim dla niemieckiego „Die Welt” kompromituje go jako człowieka i jako Polaka. napisałem Polaka, a powinienem napisać „Polaka”, bo Polak nie może niszczyć Polski…

View original post 681 słów więcej

 

Małgorzata Kidawa-Błońska jest w stanie pokonać Andrzeja Dudę

Mamy historyczną okazję pokazania, że przyzwoitość oraz uczciwość w polityce i życiu publicznym to nie słabość, a wielka siła. Zostańcie moimi ambasadorami – Kidawa-Błońska w liście do członków Platformy

„Chcę stanąć w tych wyborach  i zawalczyć o wygraną dla całej Polski. Wiem, jak to zrobić” – pisze Małgorzata Kidawa-Błońska w liście rozesłanym do wszystkich członków Platformy Obywatelskiej.

„Wszyscy mamy świadomość, że dziś Polska jest państwem podzielonym populistyczną kreską. Podsycanie atmosfery sztucznego zagrożenia głęboko dotyka nasz kraj. PiS wraz z koalicjantami jawnie obchodzi reguły życia społecznego i politycznego, niszczy najlepszy dorobek młodej polskiej demokracji. Ogranicza wybór i narzuca swój sposób życia pod groźbą napiętnowania. A jednocześnie sami łamią prawo i zasady uczciwości. Taka manifestacja barbarzyńskiej siły to jednak dowód bezradności, bo większość Polek i Polaków odrzuca ich mroczną wizję Polski. Nas jest więcej!” – pisze wicemarszałkini Sejmu ubiegająca się o nominację prezydencką PO i KO.

„Bądźmy gotowi stoczyć zdecydowaną i mądrą batalię o prezydenturę. Ja jestem gotowa. Zwycięstwo leży w naszym zasięgu. W Warszawie z ogromną przewagą pokonałam Jarosława Kaczyńskiego – głównego architekta fatalnej dla Polski doktryny, 
w wyniku której od pięciu lat urząd Prezydenta RP sprawowany jest przez polityka reprezentującego interes wyłącznie własnego obozu politycznego” – pisze MMKB.

Kidawa apeluje do działaczek i działaczy PO: „Chcę Was poprosić, byście stali się moimi ambasadorami w lokalnych społecznościach, w kontaktach z bliskimi, z sąsiadami i znajomymi. Byśmy z nową energią wspólnie zbudowali szeroką wspólnotę, której spoiwem będą przyzwoitość, uczciwość, wzajemny szacunek. I miłość do Polski!”.

Kidawa-Błońska o prawyborach prezydenckich: 7 grudnia debata, a 14 konwencja wyborcza, gdzie nasi delegaci wybiorę tę osobę, która ich najbardziej przekona do tego, że ma szanse na wygranie tych wyborów

– Platforma wierzy, że kandydat koalicji wygra. Mamy prawybory. Właściwie rozpoczęliśmy to wyłanianie kandydatów. Jeździmy po Polsce. 7 grudnia debata, a 14 konwencja wyborcza, gdzie nasi delegaci wybiorę tę osobę, która ich najbardziej przekona do tego, że ma szanse na wygranie tych wyborów – stwierdziła Małgorzata Kidawa-Błońska w rozmowie z Dorotą Gawryluk w programie „Wydarzenia i opinie” Polsat News.

Kidawa-Błońska: Naprawdę jestem rozgniewana i oburzona tym, co dzieje się w naszym kraju. Polska to wspaniały kraj i chciałabym, żeby prezydent Polski był prezydentem wszystkich Polaków

– Ja się nie boję i naprawdę jestem rozgniewana i oburzona tym, co dzieje się w naszym kraju. Polska to wspaniały kraj i chciałabym, żeby prezydent Polski był prezydentem wszystkich Polaków i żeby Polacy wiedzieli, że żaden z nich nie zostanie osamotniony, a jest tyle obszarów, gdzie potrzebujemy tej wspólnoty, tego wsparcia, a prezydent powinien być tą osobą, która stoi i gwarantuje to, że nikt nie zostanie osamotniony – stwierdziła Małgorzata Kidawa-Błońska w Polsat News.

Tak sensacyjnego sondażu jeszcze nie było! Polacy jasno wskazali, którą z kandydujących osób wybraliby na prezydenta kraju, gdyby w II turze znaleźli się Andrzej Duda i Małgorzata Kidawa-Błońska. Wyniki najnowszego sondażu prezydenckiego przeprowadzonego przez Instytut Badań Pollster na zlecenie Super Expressu wskazują jasno, będzie się toczyć zażarta walka o prezydenturę! Prezydent Duda nie może być spokojny o swoją przyszłość w Pałacu Prezydenckim.

Zaskakujące wyniki najnowszego sondażu prezydenckiego! Chociaż wybory na prezydenta Polski odbędą się dopiero w maju przyszłego roku, to już warto sprawdzać nastroje głosujących. Kogo poparłaby większa liczba Polaków, gdyby w II turze wyborów znaleźli się obecny prezydent Andrzej Duda i kandydatka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska? Okazuje się, że takie osoby w drugiej turze gwarantowałyby ostrą walkę o fotel prezydencki do końca. Dlaczego? Bo ich szanse są bardzo wyrównane. Jak odpowiedzieli badani przez Instytut Badań Pollster w sondażu prezydenckim? Na Andrzeja Dudę postawiło w sondażu 53 proc. pytanych, a na Małgorzatę Kidawę-Błońską niewiele mniej, bo aż 47 proc. osób. Warto zwrócić uwagę na to, że sondaż został przeprowadzony na osobach, które są zdecydowane, by wziąć udział w wyborach prezydenckich.

Jak wyniki sondażu komentuje ekspert? Zdaniem prof. Kazimierza Kika wyniki te są bardzo możliwe: –  To jest prawdopodobny wynik w drugiej turze wyborów prezydenckich. Wynik Małgorzaty Kidawy–Błońskiej jest naprawdę dobry i jest on poważnym zagrożeniem dla prezydenta Andrzeja Dudy. Choć do wyborów jeszcze pół roku, to obóz rządzący ma się czego obawiać i takie wyniki powinny zmobilizować Pałac Prezydencki i PiS do wzmożonej pracy. Mimo, że w badaniu prowadzi Andrzej Duda to jego notowania są dość umiarkowane. Wyniki sondażu powinny być sygnałem ostrzegawczym i budzić niepokój wśród obecnego obozu władzy – komentuje politolog.

Kmicic z chesterfieldem

„Dlaczego akurat ta władza i teraz ściąga do Polski nasze rezerwy złota bezpiecznie przechowywane w Londynie? To mi pachnie jakimś przekrętem” – zastanawiał się na Twitterze przedsiębiorca Ryszard Wojtkowski.

Sprowadzeniem do Polski 100 ton złota chwalił się prezes NBP Adam Glapiński. Wartość kruszcu to 18,3 mld zł.

Na zdjęciach, które umieszczono w sieci w związku ze sprowadzeniem złota, widać Glapińskiego z dumą prezentującego sztabki na tle skarbca. Obok prezesa stoją dawni ministrowie rządu PiS, których partia przeniosła do NBP – Teresa Czerwińska i Paweł Szałamacha.

Równie podejrzliwi jak Wojtkowski byli inni internauci: – „PiS dobrał się do rezerw złota. Roztrwonią cały majątek, który należy do wszystkich…

View original post 823 słowa więcej

 

W Anglii odbywają się mistrzostwa świata kłamców. Morawiecki powinien w nich startować, zostałby mistrzem i chwałą Polski pisowskiej

Zbigniew Hołdys o exposé Mateusza Morawickiego w Sejmie.

Komentarz Hołdysa

Największy kłamca świata. Każdego roku w miejscowości Cumbria w Anglii odbywa się konkurs na Największego Kłamcę Świata. Uczestnicy mają pięć minut na opowiedzenie swojej historii, nie mogą posługiwać się rekwizytami czy notatkami i co najważniejsze: NIE MOGĄ BYĆ PRAWNIKAMI LUB POLITYKAMI („są zbyt wyrobieni we wciskaniu kitu”). W 2008 roku John „Johnny Kłamca” Graham wygrał konkurs wciągającą opowieścią o tym, jak odbył magiczną podróż w plastikowym kuble na śmieci, jadąc w nim po dnie oceanu. Rok wcześniej zgarnął trofeum za wspomnienie z drugiej wojny światowej, kiedy Niemcy zaatakowali Wielką Brytanię łodzią podwodną, wpłynęli nią do Londynu i skradli mieszkańcom dekodery telewizji satelitarnej. W 2003 roku konkurs wygrał biskup Carlisle mówiąc jedno zdanie: „Nigdy w życiu nie skłamałem”.

Podobno największym kłamcą w historii był Robert Ripley. Facet żył w latach 1890-1949, a lista jego dokonań jest długa. Jako nastolatek rysował do gazet komiksy „Believe it or not!” (Wierzcie, lub nie!) o rzeczach, które rzekomo widział. Rysował w nich ludzi, zwierzęta i sytuacje nieistniejące, twierdząc, że je widział. Np. wulkan w Meksyku, który chciał kupić, ale nagle z małej dymiącej górki w godzinę urósł bluzgający lawą potwór większy niż Wezuwiusz – wtedy rząd meksykański nie dopuścił do transakcji.

Przez ponad 20 lat Ripley podróżował po świecie, filmował ciekawostki i prowadził program radiowy. W nim opowiadał o domu, który w nocy przemieścił się o kilkaset metrów. Po II wojnie światowej ruszył z programem TV, w którym pokazywał mężczyzn, którym na głowie wyrosły rogi, dziecięcego cyklopa, golfistę bez rąk, ryby wspinające się po drzewach i krowy z ludzkimi stopami.

Robert Ripley i wyżej wymienieni to mały pikuś w porównaniu z Morawieckim. Gdyby Morawiecki został zakonnikiem – napisałby nowe pismo święte, z którego usunąłby Jezusa. Szkoda, że politycy nie mogą brać udziału w konkursie w Cumbrii, bo mielibyśmy mistrza świata.

Morawiecki opowiadał o planach kierowanego przez siebie rządu na kolejne 4 lata. Mówił o wspaniałym rozwoju Polski pod rządami PiS czy o przyszłych działaniach zmierzających do tego, aby Polacy chcieli wracać z emigracji do Polski.

– Możemy być najsilniejszym pokoleniem, jakie miała Polska. Możemy być pokoleniem, które zobaczy Polskę wielką i wolną, jak w marzeniach naszych ojców, szczęśliwą i mądrą jak w modlitwach naszych matek i babć – deklarował szef rządu w Sejmie.

– Jakość exposé Morawieckiego można mierzyć także liczbą ziewnięć posłów PiS – komentuje poseł Adam Szłapka.

Przemysław Szubartowicz (publicysta, wiadomo.co): Z zażenowaniem obserwuję, jak niektórzy próbują serio komentować tę błazenadę Morawieckiego, którą dla niepoznaki nazywa się exposé. Banaś, dublerzy, stępka, prom, ściema z budżetem, podwyżki – a ci: premier ciekawie o tym i owym. Gloryfikacja fikcji i kłamstw. Impotencja mediów”.

Tomasz Lis Newsweek: Nawijanie makaronu na uszy zwane exposé Morawieckiego, za nami. Teraz spowolnienie, podwyżki, kolejne dowody na skrajną nieudolność władzy, dramat w szkolnictwie i służbie zdrowie, dalsza degrengolada sądownictwa i jeszcze większy upadek pozycji Polski w Unii Europejskiej”.

Reakcje internuatów:

W nowym piśmie świętym znalazłaby się święta dziewica Marta”.

Jeden drobiazg, Cumbria, to hrabstwo niekonkretna miejscowość, malownicze swoją drogą i warte odwiedzin. Miejscowość, o której mowa zwie się Santon Bridge”.

Banaś wyniesiony na najwyższe stanowiska, mafia VAT-owska w strukturach państwa, wczoraj TVN pokazał, co się odbywa w TK, a Morawiecki do opozycji – zmieńmy razem konstytucję. To jest bezczelność”.

1. Premier Mateusz Morawiecki obiecał, że do końca 2019 roku wybudują 100 tysięcy mieszkań w ramach programu Mieszkanie+. 2. Wybudowano 887 mieszkań. 3. Nowe exposé i premier Mateusz Budowniczy Morawiecki obiecuje 200 tysięcy mieszkań. W takim tempie powstaną w 2921 roku”.

Kmicic z chesterfieldem

Mateusz Morawiecki wygłosił exposé. Nie obyło się rzecz jasna bez odwołań do historii, niekiedy bardzo zawiłych. Ale premier nie pominął też i kwestii ubóstwa, nierówności społecznych, wychowywania młodego pokolenia i … problemu bezpieczeństwa pieszych. Słowem, dla każdego coś miłego.

Rozpoczynając expose Morawiecki przypomniał postać Czesława Mostka, pseudonim “Wilk”, który zmarł dokładnie przed rokiem, w wieku 103 lat. Był on uczestnikiem asysty wojskowej, która  wiozła serce zmarłego marszałka Józefa Piłsudskiego do Wilna.

Jeśli o Marszałku mowa, premier nie omieszkał podzielić się refleksją, co było dla niego ważne, przy okazji… miksując przesłanie Piłsudskiego z cytatem z… jego politycznego rywala – Romana Dmowskiego. –  Używając po raz pierwszy fonografu [Piłsudski] powiedział, że stoi przed „dziwaczną trąbą” i choć nasze czasy wydawałyby mu się jeszcze dziwniejsze, nie zmieniłaby się zasada, którą miał w sercu i w głowie. Trzeba robić wszystko co buduje silną i normalną Polskę. Jesteśmy Polakami, więc trzeba nam mieć obowiązki polskie”

View original post 909 słów więcej

 

Kaczyńskiemu niepotrzebne szpitale. Polak może zdychać

Należy sobie zadać pytanie, czy w budżecie 38-milionowego narodu nakłady na służbę zdrowia powinny wynosić 4,6 czy 4,7 proc. PKB, podczas gdy można przekazać chociażby pieniądze z akcyzy na wyroby tytoniowe, używki i alkohol i dorzucić to do służby zdrowia. Może warto się zastanowić, czy potrzebujemy strzelnicy w każdym powiecie za 2 mld 600 mln zł. Czy potrzebujemy dofinansowywać ponad miliardem zł telewizję tzw. publiczną, skoro zdrowie jest w takim kryzysie i musimy je ratować? – mówi prof. Tomasz Grodzki, kandydat na ministra zdrowia Koalicji Obywatelskiej. Pytamy o program KO na naprawę służby zdrowia, pytamy też, dlaczego 500 Plus nie naprawi sytuacji. – Prywatnie wyleczyć można zęby, żylaki czy grypę, ale ciężkiej resekcji jelita grubego, trzustki, żołądka czy płuc nie da się zrobić – uważa prof. Grodzki

JUSTYNA KOĆ: Jaki jest największy problem służby zdrowia?

TOMASZ GRODZKI: Cała służba zdrowia jest wielkim problemem i jeżeli jak najszybciej nie zwiększymy bazy finansowej, przede wszystkim skierowanej w kierunku onkologii, bo choroby onkologiczne nie czekają, tylko postępują każdego dnia, to sytuacja będzie jeszcze gorsza.

Zatem jak uzdrowić służbę zdrowia? Pojawiają się obawy, że KO chce zwiększyć składki.
Nie zwiększymy składek. Mamy kompleksowy plan podzielony na segmenty, które można zrobić natychmiast, np. ograniczenie biurokracji, i to bezkosztowo, poprzez te, które należy zrobić szybko, po takie, które wymagają nakładów inwestycyjnych. My już ponad rok temu w “Pakcie dla zdrowia” wskazywaliśmy, skąd można wziąć pieniądze. Należy sobie zadać pytanie, czy w budżecie 38-milionowego narodu ciągle musi to być 4,6 czy 4,7 proc. PKB, podczas gdy można przekazać chociażby pieniądze z akcyzy na wyroby tytoniowe, używki i alkohol i dorzucić to do służby zdrowia. Może warto się zastanowić, czy potrzebujemy strzelnicy w każdym powiecie za 2 mld 600 mln zł. Czy potrzebujemy dofinansowywać ponad miliardem zł telewizję tzw. publiczną?

CZY SKORO ZDROWIE JEST W TAKIM KRYZYSIE I MUSIMY JE RATOWAĆ, CZY SENSOWNE JEST BUDOWANIE CENTRALNEGO PORTU KOMUNIKACYJNEGO, KTÓRY BĘDZIE KOSZTOWAŁ KILKADZIESIĄT MLD Z BUDŻETU?

Wygląda na to, że wreszcie widać zaczyn wspólnej polityki zdrowotnej UE, bo tego do tej pory nie było. Polska ma tam wspaniałych przedstawicieli – premier Ewę Kopacz, ministra zdrowia Arłukowicza. Oni mają o to walczyć i myślę, że Koalicja potrafi o te pieniądze zawalczyć, które będą prawdopodobnie przeznaczone na profilaktykę i wykrywanie wczesne chorób, wreszcie inwestycje infrastrukturalne.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę, że w obecnej sytuacji w zdrowiu nie ma się czym chwalić, jak premier Morawiecki to robi, że budżet jest zbilansowany i bez deficytu, bo patrząc na to z drugiej strony, to znaczy, że oszczędzamy m.in. na zdrowiu, a tego dłużej się nie da tego robić.

Powiedział pan, że można bezkosztowo ograniczyć biurokrację. Jak to zrobić?
To można zrobić niemal jednym rozporządzeniem. Kiedyś dokumentem podstawowym była historia choroby, gdzie wpisywałem, że chory jest wyniszczony, waga ok. 40 kg. Teraz muszę wypełnić całą kartę żywienia, która w torakochirurgii nie jest mi w żaden istotny sposób potrzebna. Jak liczę, to

ABY PRZEPROWADZAĆ CHOREGO PRZEZ HOSPITALIZACJĘ CZY AMBULATORYJNĄ OPIEKĘ SPECJALISTYCZNĄ, TRZEBA WYPEŁNIĆ KILKADZIESIĄT DRUKÓW. TO JEST KOPIOWANIE WZORCÓW Z ZACHODU, TYLKO ŻE TAM LEKARZ MA POMOCNIKÓW.

Ma pielęgniarkę do pomocy, dyktafon, sprawny komputer. Tak krok po kroku można doprowadzić do tego, że lekarz będzie 80 proc. swojego czasu poświęcał na pacjenta, a tylko 20 na tzw. papiery. Teraz jest odwrotnie, a to oznacza, że z 20-minutowej wizyty w poradni specjalistycznej dla pacjenta jest 20 proc., czyli 4 minuty. Mój kolega w Ameryce, który ma te wszystkie pomoce, poświęca na pacjenta 10 minut, ale z tego 80 proc. czasu jest dla chorego, czyli 8 minut. Zatem dwa razy więcej niż w Polsce.

Generalnie my nie wymyślamy jakiejś oryginalnej trzeciej drogi, tylko korzystamy z doświadczeń tych, którzy to robią lepiej, którzy wiedzą, jak to powinno działać bardziej efektywnie…

Można by długo opowiadać np., że należy zwiększyć nakłady na AOS, żeby opłacało się chorego załatwić ambulatoryjnie, a nie hospitalizować go niepotrzebnie 3 dni, bo wtedy szpital zarabia więcej pieniędzy. Mógłbym pani długo opowiadać, co należy zrobić i jak, bo mamy to naprawdę dobrze przepracowane i opisane.

Jaki macie pomysł, żeby zatrzymać lekarzy i pielęgniarki w kraju? To ogromny problem, są zamykane z tego powodu całe szpitale, oddziały, a lekarze, żeby to jakoś związać, pracują na wielu etatach w kilku placówkach.
To prawda. Młodzi lekarze i pielęgniarki zgłaszają dwa postulaty – żeby siła nabywcza ich pensji była porównywalna z siłą nabywczą ich kolegów w średnio zamożnych krajach, jak Portugalia czy Hiszpania, po drugie nie chcą tyle pracować, co poprzednie pokolenie. Chcą mieć czas na dzieci, rodzinę, hobby. Przypomnę, że Polak pracuje około 168 godzin w miesiącu przeciętnie. Lekarze rzadko schodzą poniżej 250 godzin, a czasem nawet 300. Zatem cały plan nie będzie wiele wart, jak nie zwiększymy bazy finansowej. Dlatego

PROPONUJEMY WRÓCIĆ DO STYPENDIÓW FUNDOWANYCH, KTÓRE BĘDĄ WYPŁACANE PRZEZ SAMORZĄDY JUŻ OD II ROKU STUDIÓW, A STUDENCI VI ROKU, NA TZW. ROKU PRAKTYCZNYM, BĘDĄ BARDZIEJ WSPIERAĆ LEKARZA JAKO UCZĄCY SIĘ ASYSTENCI (TO TEŻ POMYSŁ Z USA), ALE OTRZYMAJĄ ZA TO OK. 1000 ZŁ MIESIĘCZNIE.

Minister zdrowia Szumowski i były min. Radziwiłł twierdzą, że sieć szpitali świetnie działa. Jak pan to skomentuje?
Za PRL też mieliśmy taki totalny rozdźwięk między propagandą w telewizji, w której byliśmy 10. potęgą gospodarczą świata, a w rzeczywistości na półkach w sklepie były ocet i musztarda.

Pierwotny grzech sieci szpitali i jej wynaturzenie polega na tym, że źle jest obliczany ryczałt i to na bazie roku 2015. Zresztą wiele pokazuje fakt, że twórca tej reformy, wiceminister Gryza, ledwo ją wprowadził, to natychmiast odszedł. Opowieści pana ministra Radziwiłła, że kolejki znikną wręcz na drugi dzień po wprowadzeniu sieci, były jakimiś kompletnymi bajkami.

Pomijam już, że wszystkie zmiany w zdrowiu powinno się robić w porozumieniu ze środowiskami medycznymi, pamiętając, że to jest system, w którym pacjent jest najważniejszy.

TEN MODEL SIECI TO PORONIONY POMYSŁ.

Problem służby zdrowia istnieje od zawsze. Nikt już chyba nie wierzy, że może działać dobrze i sprawnie, a za 500 Plus można przynajmniej wykupić wizytę w prywatnej przychodni. Jak pan to skomentuje?
Prywatna opieka to niewielki odsetek, prywatnie wyleczyć można zęby, żylaki czy grypę, ale ciężkiej resekcji jelita grubego, czy trzustki, żołądka czy płuc nie da się zrobić.

Doszliśmy do momentu, że nikt nie jest zadowolony: pacjenci, młodzi lekarze, starsi lekarze, dyrektorzy szpitali. Przypomnę, że w połowie tego roku długi szpitali urosły tyle, co za cały zeszły rok i nikt na to nie reaguje. Brakuje też leków. Przypomnę też, że jak za czasów Arłukowicza brakowało kilku leków, to zaprosił on ministrów zdrowia z połowy Europy na rozmowy i za parę dni leki były.

Teraz od lata nie można zażegnać kryzysu lekowego. Kryzysy w służbie zdrowia zawsze były, ale takiego głębokiego ja nie pamiętam, a pracuję już 36 lat.

Kmicic z chesterfieldem

Mieszkanka Sosnowca poprosiła przebywającego w tym mieście ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę „na słowo”.

Wymianę zdań zarejestrowała kamera TVN24 i pokazało „Szkło kontaktowe”. Chwilę wcześniej kilka osób dziękowało mu za przybycie, tymczasem kobieta spokojnym głosem powiedziała: – Przykro mi, że ta Polska przez was wygląda tak jak wygląda. Nie liczycie się z nikim. Proszę mi wybaczyć, ale pan szczególnie jest zero, tak jak powiedział pan (Leszek) Miller. 

Minister najpierw odpowiedział krótkim „rozumiem”, lecz po chwili zaczął się bronić (do czego ma wszak prawo).

Po jakie argumenty sięgnął? – Wie Pani, że mafiom odebraliśmy 500 plus? Czy pani wie, że mafiom odebraliśmy 500 plus? – argumentował minister. – Czy pani wie o tym, że trzynasta emerytura? Cieszę się, że mafiom odebraliśmy – uparcie powtarzał, ignorując pytanie, czy „chodzi po sklepach”.

Trudno o bardziej czytelny sygnał, co władza sama o sobie myśli.

View original post 2 217 słów więcej

 

Pawłowicz, postać z Lenina

Krystyna Pawłowicz miała wycofać się na dobre z polityki. Chyba jej „ambitne” plany skończą się na tym, że nie zobaczymy jej już w sejmowych ławach. Nadal jednak pozostanie internetową komentatorką życia publicznego. Tym razem jednak napisała chyba za dużo…

W nowym tweecie jeszcze-posłanka podkreśliła, jak ważne są kolejne wybory dla Polski. Te z 1989 r. to chyba nic, jeśli porówna się je z tymi, które czekają nas za niecały miesiąc.

Historia dzieje się na naszych oczach?

„13 X -JEDYNA i OSTATNIA HISTORYCZNA okazja” – podkreśla Pawłowicz. Wszystko dlatego, „by w końcu wyrwać Polskę z niemocy, by zerwać z jej postkolonialnym traktowaniem, by to Polacy stali się wreszcie jej rzeczywistymi gospodarzami”.

Dalej ulubienica prezesa Kaczyńskiego nawołuje do pełnej mobilizacji elektoratu PiS:

„Na 13 X MUSI być więc historyczna MOBILIZACJA, też dla zmiany konstytucji. Albo Polska, albo…”

Wszystko – jak zawsze! – okraszone masą błędów interpunkcyjnych. Pomijając ułańskie podejście do języka w wersji pisanej, warto zwrócić uwagę na to, co sugeruje posłanka. Podkreśliła, że partii rządzącej zależy na zmianie konstytucji.

Jak zmienić fundamenty ustroju?

Czy PiS uzyska większość konstytucyjną? Chyba jednak jest to wątpliwe, ale jest jeszcze jedno zagrożenie dla obecnej ustawy zasadniczej. Jeśli do Sejmu wejdzie Konfederacja, siła polityczna o zdecydowanie antysystemowym nastawieniu, jej posłowie chętnie przyłożą ręce do zmian ustrojowych w Polsce.

Z Krystyną Pawłowicz trzeba zgodzić się w jednej kwestii – najbliższe wybory będą decydujące dla przyszłości naszego kraju. Pomijając nawet sprawy ustrojowe, partia rządząca kontynuuje swoją politykę socjalną, która zaczyna stanowić coraz to większe zagrożenie dla polskiej gospodarki, ale ugruntowuje jej władzę.

„13 X -JEDYNA i OSTATNIA HISTORYCZNA okazja” – tak to prawda, za niecały miesiąc czekają nas najważniejsze wolne wybory od tych z końca lat 80. Ich wynik zadecyduje o przyszłości Polski pod kątem politycznym, ekonomicznym i ustrojowym.

Na dzień dzisiejszy wszystko wskazuje, że wygra je PiS. Pytaniem bez jasnej odpowiedzi jest to o skalę jego sukcesu.

Ściągnięcie z powrotem do kraju polskich emigrantów od lat było tematem, który był bliski sercu prawicowego elektoratu. To wraz ze sprowadzeniem po latach przymusowej rozłąki Polaków ze wschodu, jest przez wielu widziane jako słuszny postulat polityki zagranicznej, z czym ciężko się z resztą nie zgodzić.

Stąd rządzący od pewnego czasu zaczęli prowadzić narrację, że dobra zmiana doprowadziła do powrotów Polaków do kraju, w czym politycy i przychylne media podpierają się rożnej maści mniej lub bardziej wybiórczymi danymi. Kulminacją tych działań była ofensywa trolli internetowych zaczęta od ogłoszenia przez jednego z powiązanych z rządzącymi internautów, że wraca do Polski po latach z Wielkiej Brytanii. Ów emigrant kupił już podobno bilet na prom powrotny, a wszystko jest zasługą poprawy sytuacji w kraju dzięki PiS. Szybko okazało się jednak, że powielany na dziesiątkach profili przekaz był fałszywy do tego stopnia, że na trasie Wielka Brytania Polska nie kursuje jakikolwiek prom. Jednak taka jest natura propagandy, że jej prawdziwość jest drugorzędna.

Podobna zatem jak z feralnymi promami jest jednak sama sytuacja migracyjna w Polsce. Nasz kraj pod rządami niechętnego imigracji rządu stał się największym importerem taniej siły roboczej na kontynencie. Równocześnie jednak wbrew swoim deklaracjom rządzący nie osiągnęli żadnych sukcesów w ściąganiu imigrantów z powrotem do kraju. Zgodnie bowiem z danymi GUS na koniec 2017 poza granicami Polski przebywało czasowo 2 mln 540 tys. mieszkańców naszego kraju, czyli o 25 tys. więcej niż w 2016 i 143 tys. więcej niż w 2015 roku. Wielu Polaków rzeczywiście wróciło, jednak jeszcze więcej młodych ludzi wyjechało. Trendu nie zmienił nawet Brexit.

Taki brak rezultatów nie dziwi jednak, ponieważ rządzący nie podjęli żadnych realnych kroków w celu zahamowania emigracji. Nawet więcej, stagnacja choćby w reformowaniu ochrony zdrowia wypycha kolejnych wykształconych i potrzebnych specjalistów za granicę. Ważną nadzieją ku zmianę trendów migracyjnych jest oczywiście wzrost wynagrodzeń, który jednak zawdzięczamy koniunkturze, a nie jakiejś konkretnej politycy ekonomicznej. Takie rozwiązania jak likwidacja PIT dla osób poniżej 26 roku życia niewiele tutaj zmienia, ponieważ nie bez powodu koszt tego rozwiązania to zaledwie 2,5 mld zł rocznie. To dla budżetu żaden wydatek, a dla pracowników warta pochwały, ale jednak z perspektywy polskiej gospodarki czysto kosmetyczna zmiana.

Wiele wskazują zatem na to, ze drenaż mózgów, o których mówił tak wiele Mateusz Morawiecki w CNN, mimo pustych deklaracji rządzących będzie dalej trwał.

Kmicic z chesterfieldem

„Chodzi o to, żeby chwycić kraj za mordę. To jest plan, który przedstawia PiS”

Do takiego komentarza Romana Giertycha skłonił m.in. jeden z punktów programu PiS. Jeśli partia Kaczyńskiego wygra wybory, zamierza złożyć w Sejmie „wniosek o zmianę treści art. 105 ust. 2-3 a także ust. 5 Konstytucji RP w ten sposób, iż poseł lub senator będzie mógł być pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a także zatrzymany lub aresztowany, decyzją podjętą na wniosek Prokuratora Generalnego, skierowany do Sądu Najwyższego”.

Zdaniem Giertycha, chodzi tu o „zastraszanie”. – „Jasnym jest, że jeżeli parlamentarzysta będzie wiedział, że od decyzji politycznej zależy jego wolność, to zawsze będzie się wycofywał, będzie się bał. Taka jest cecha immunitetu, że ma zagwarantować pewną niezależność i brak strachu po stronie parlamentarzystów” – stwierdził w TVN24.

Zwrócił uwagę na zapis, że wniosek od Prokuratora Generalnego miałby trafiać do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która utworzona została na mocy pisowskiej ustawy. – „Jeżeli mamy…

View original post 1 796 słów więcej

 

Amoralność Kaczyńskiego. Adam Hofman o parówkach

Partia rządząca nie ma łatwego okresu. Kampania wyborcza, póki co nie jest dla nich łaskawa, a oponenci polityczni okazali się nie być tak łatwym przeciwnikiem, jak wcześniej zakładali. Optymizm z lipcowej konwencji programowej w Katowicach okazał się być dla nich mocno usypiającym, przez co wyraźnie opuścili polityczną gardę.

Taka sytuacja oraz ciągłe medialne informacje dotyczące coraz to nowych afer związanych z obozem władzy, w końcu doprowadziły do spadku ich poparcia w sondażach. Po raz pierwszy zbliżyli się do poziomu 40% poparcia, przy wyraźnym wzroście partii opozycyjnych, co jest niepokojącym sygnałem. Oznacza to bowiem, że na jesień mogą stracić władzę.

Były rzecznik dolewa oliwy do ognia

Przy aktualnej aferze partii władzy, czyli tej w ministerstwie sprawiedliwości, PiS przyjęło taktykę przeczekania, z założeniem, że w końcu coś przykryje tę informacje, a media zajmą się innymi tematami. Niestety znowu nie będzie im tak łatwo, jak to sobie obmyślili.

Były bliski współpracownik PiS i Jarosława Kaczyńskiego, bo tak należy nazwać osobę, która była rzecznikiem zarówno partii, jak i klubu poselskiego, dolewa oliwy do – już coraz wyraźniej – płonącego ognia. Adam Hofman, bo o nim mowa, postanowił na Twitterze skomentować obecną sytuacją w sposób, który na pewno nie spodoba się Kaczyńskiemu, a wręcz może go mocno rozwścieczyć.

Hofman bez ogródek, na podstawie swojego doświadczenia ze współpracy z partią oraz aktualną wiedzą, napisał: „Patrząc z boku i z doswiadczenia: @ZiobroPL i całą jego ekipa pokazał że wie, jak wygląda współczesne pole walki. Dla JK tylko tacy zawodnicy się liczą. Oczywiście ktoś popełnił błąd, że tego nie outsorcował w całości i się wydało. Ludzie nie powinni widzieć jak się robi parówki”. Jasno wskazuję tutaj na to, co jest ważne dla Kaczyńskiego, a są to po prostu bezwzględność w realizacji celów oraz troska – ale o to, by wszystko zostało w zaciszu gabinetów ich władzy.

Dlatego też trzyma przy sobie takich ludzi pokroju Mariusz Kamińskiego, Zbigniewa Ziobry, a nawet Andrzeja Dudę, o których ma pewność, że będą gotowi zrobić wszystko co potrzeba. Natomiast jeżeli media dowiedzą się o jakichś nieprawidłowościach, to należy to uznać jako wypadek przy pracy, a nie rysę na wizerunku konkretnych osób. Stąd na swoim stanowisku wciąż jest Ziobro, a Kamiński dostał kolejny awans i tekę ministra.

„Cały PiS w jednym wpisie”

Do całej sprawy postanowił odnieść się także był minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, który dosadnie ocenił moralne zachowanie obecnej władzy: „Niezwykły tekst. Czyli problemem nie są jakieś granice etyczności w życiu publicznym, ale to, że zrobiono błąd i się wydało. To wyznanie nihilistów, dla których zło nie istnieje. Cały PiS w jednym wpisie.”

Jeżeli takie zachowanie obecnie rządzącej partii jest prawdziwe, nie wróży to dobrze dla naszego kraju. Takie standardy etyczne cechują obozy władzy autorytarnej, czy systemu władzy na Białorusi, Rosji czy Turcji, gdzie powszechnie wiadomo z demokracją i wolnością nie jest tak jak być powinno w nowoczesnym i wolnym kraju.

Aż strach dziś myśleć, do czego władza tak postępująca może być jeszcze zdolna.

Kmicic z chesterfieldem

Pogram Koalicji Obywatelskiej czytaj tutaj >>>

Program PiS tutaj czytaj >>>

Podczas kolejnej konwencji PiS w Łodzi Jarosław Kaczyński ponownie nawiązał do tematu rodziny. Zebrani usłyszeli, że „normalną” rodzinę tworzą tylko mężczyzna, kobieta i ich potomstwo. – „Prawo i Sprawiedliwość stoi na straży polskiej rodziny. Stoi też na straży normalności i czegoś, co by można było określić jako zgodność z naturą” – grzmiał w Łodzi Kaczyński.

Oczywiście, w przemówieniu nie mogło zabraknąć nawiązania do chrześcijaństwa. Według prezesa PiS, „rodzina, czy to się komuś podoba czy nie, wyrasta z chrześcijaństwa.”

Na szczególną uwagę zasługuje jednak inne zdanie z wypowiedzi Kaczyńskiego. Otóż stwierdził on ni mniej, ni więcej, że kierowana przez niego partia charakteryzuje się dużą dozą tolerancji. – „My jesteśmy tolerancyjni, to jest cecha naszego narodu. I to jest cecha także naszej formacji, ale mówiłem już: tolerancja tak, ale afirmacja wszystkiego, co każdemu do głowy przyjdzie, nie”…

View original post 783 słowa więcej

 

PSL, Kukiz i Międlar – nowa prawicowa Trójca św.

***

Na zdarzenie zareagował rzecznik PSL Jakub Stefaniak: Dementuję! Nie spotkał się z Międlarem, tylko Międlar dostał się na spotkanie z wyborcami, wykorzystał moment konferencji prasowej i nagrał rozmowę podając się za dziennikarza. Władysław Kosiniak Kamysz po całym dniu spotkań go nie rozpoznał. Odcinamy się od działalności tego człowieka!

– Nie wyobrażam sobie, że rozmawiałbym z dziennikarzem i nie zapytał o nazwisko i redakcję, którą reprezentuje. Prezes powinien być ostrożniejszy – wypowiada się senator Marek Borowski. 

Prof. Przemysław Żukiewicz (Uniwersytet Wrocławski): Rzecznik PSL tłumaczy, że Kosiniak Kamysz rozmawiał z Międlarem, bo… go nigdy na oczy nie widział. Jeśli lider PSL jest zatem tak zorientowany w polskiej polityce, to może faktycznie lepiej, by ta partia nie przekroczyła progu.

– Panie Władysławie – NIE. Nawet jeśli to było tylko przypadkowe spotkanie, to należało natychmiast i mocno zareagować. Kolejny strzał w stopę? Chyba się Pan mocno pogubił – komentuje ks. Wojciech Lemański.

Rozmowę z Międlarem odbył także obecny koalicjant PSL – Paweł Kukiz.

Kmicic z chesterfieldem

>>>

Więcej >>>

„Tak działa kombajn nienawiści i hejtu. A w tajnej grupie atakującej mnie i moją rodzinę DWÓCH DYREKTORÓW SĄDÓW nominatów Z. Ziobry – dyr. Sądu Rejonowego w Inowrocławiu i dyr. Sądu Okręgowego w Bydgoszczy” – podsumował Krzysztof Brejza doniesienia gazeta.pl. Portal zamieścił fragmenty rozmów z 2018 r., które prowadzili działacze Solidarnej Polski i PiS z Inowrocławia na komunikatorze WhatsApp.

Administratorem tej grupy był Ireneusz Stachowiak, polityk Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Należeli do niej m.in. dwaj dzisiejsi dyrektorzy sądów: Karol Adamski (dyrektor Sądu Rejonowego w Inowrocławiu) oraz Szymon Kosmalski (zastępca dyrektora Sądu Okręgowego w Bydgoszczy). A także pracująca obecnie w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy była redaktor naczelna wydawanego przez ratusz miesięcznika „Nasze Miasto Inowrocław” – Beata Zarzycka.

Według gazeta.pl, członkowie grupy publikowali komentarze i produkowali memy atakujące posła Brejzę. Jeden z nich napisał: – „Zrobię z niego [Krzysztofa Brejzy – przyp.] Misiewicza lepszego niż z Bartka Misiewicza zrobili”. Uczestników…

View original post 1 173 słowa więcej

 

Ancymonek Mateusz Morawiecki zapomniał, kto stał na czele strajku Sierpień ’80

>>>

Dzisiejszy zakup

Kmicic z chesterfieldem

Prezydent Andrzej Duda rozmawiał z niemieckim dziennikiem “Bild”. Stwierdził, że Polska i Niemcy są “wzorem pojednania”. Mimo tego, prezydent wciąż przywołuje kwestie reparacji, czy w zasadzie przeczy wcześniejszemu twierdzeniu.

– “Reparacje to kwestia odpowiedzialności i moralności. Wojna, o której dziś mówimy, spowodowała w Polsce ogromne straty” – powiedział prezydent RP w rozmowie z dziennikarzem najpoczytniejszego niemieckiego dziennika. Duda dodał, że już Lech Kaczyński zlecił “opracowanie raportu, z którego jasno wynika, że straty te nie zostały nigdy wyrównane”.

Skutki wojny

Prezydent Duda uważa, że na pewno uda się znaleźć rozwiązanie problemu reparacji. Jego zdaniem skutki II wojny światowej skończyły się dla Polski tak naprawdę dopiero w 1989 roku. – “Dziś mogę całym sercem powiedzieć: Polska jest wolna. Nigdy nie zapomnieliśmy historii. Ale Polska i Niemcy całkowicie się pojednały. Jesteśmy przykładem dla innych narodów. Powstało partnerstwo i przyjaźń, która nie ma sobie równych” – uważa.

Podkreślił, że powyższe jest zasługą Kościoła…

View original post 1 497 słów więcej

 

Ziobro na czele resortu sprawiedliwości to jak gangster, który ma bronić bezpieczeństwa w dzielnicy

Politycy PiS wspomagani przez media publiczne (m.in. przez gadzinówkę TVP) atakują posła Platformy Obywatelskiej Krzysztofa Brejzę. Wszystko po ujawnieniu afery w Ministerstwie Sprawiedliwości.

– Panika w Ministerstwie Sprawiedliwości, więc TVP Info atakuje mnie i moją rodzinę. Wykorzystuje „wyjaśnienia” podejrzanej o złodziejstwo. Najbardziej wiarygodna osoba dla PiS, to osoba z największą ilością zarzutów. W swojej beznadziejnej sytuacji może bezkarnie kłamać – mówi poseł Krzysztof Brejza.

– Nigdy nie pozwolę skrzywdzić Krzysztofa. Pan tego jeszcze nie wie. Nie pozwolę na to, żeby Pan bezkarnie prezentował kłamstwa osoby oskarżonej w procesie, osoby która może powiedzieć wszystko, bo takie są jej procesowe uprawnienia. Chce Pan ratować płonące MS naszym kosztem. Wypuścił Pan do TVP kłamliwe pomówienia osoby oskarżonej w procesie. Osoby, która ma pełne prawo kłamać, byle siebie oczyścić, jeśli taką ma linię obrony. Jest pan podłym, niegodnym i złym człowiekiem. Nie jest Pan w stanie nas skrzywdzić – kieruje słowa do Ziobry adwokat Dorota Brejza (żona Krzysztofa). 

– Czy Państwo widzą, co robi TVPiS wobec Krzysztofa Brejzy i jego rodziny? Jaka fala kłamstw, nienawiści i pomyj wylewa się przez ostatnie dni? PiS doszedł do dna, szambo zalewa nas wszystkich. Solidaryzuję się całym sercem z Krzysztofem Brejzą i jego żoną Dorotą. Wszyscy oni z PiS,TVPiS, muszą stanąć przed sądem za zło wyrządzone. Ktokolwiek przejmie władzę nie może odpuścić! – komentuje Magdalena Dobrzańska Frasyniuk (żona Władysława Frasyniuka).

Zbigniew Hołdys (muzyk): Nie ma tak wielkiej sali w żadnym polskim sądzie, która by ich pomieściła. Póki co ludzie ruchu oporu mogliby wpinać w klapy jakiś charakterystyczny znaczek, broniący Brejzów, albo w ogóle generalnie mówiący, że ta telewizja – TVP – kłamie.

Prof. Leszek Balcerowicz: Moim zdaniem Ziobro należy do absolutnej czołówki najbardziej niemoralnych ludzi w obozie PIS: notoryczne klamstwa,skrajna bezczelność, brak empatii,totalna partyjność-przeciwieństwo bezstronności.I taki człowiek oglasza kodeks etyki dla sędziów! To obraza inteligencji Polaków!

– Tak ważne instytucje, jak broniące porządku prawnego państwa, są zgniłe. Przestrzegaliśmy, że Zbigniew Ziobro na czele resortu sprawiedliwości to jak gangster, który ma bronić bezpieczeństwa w dzielnicy! – wypowiada się poseł Andrzej Halicki.

Kmicic z chesterfieldem

Chyba nikt nie spodziewał się, że na mniej niż dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi, mającymi się przecież według planów zakończyć widowiskowym zwycięstwem Zjednoczonej Prawicy nad “totalną opozycją”, partia Jarosława Kaczyńskiego znajdzie się w tak dużym kryzysie.

Niestety dla kierownictwa PiS, fatalne są pierwsze reakcje opinii publicznej na ujawnione przez portal Onet.pl, a później rozszerzane przez “Gazetę Wyborczą” kulisy funkcjonowania specjalnej grupy, złożonej z czołowych postaci “dobrozmianowego” wymiaru sprawiedliwości, która zajmowała się obrzydliwym szkalowaniem osób ze swojego środowiska, w oczywiście politycznym celu.

Wbrew oczekiwaniom premiera Morawieckiego, dymisja wiceministra Piebiaka i jego współpracownika, sędziego Iwańca sprawy zdecydowanie nie zamyka. Wręcz przeciwnie, im więcej dowiadujemy się o prawdziwym charakterze tego procederu i im więcej nazwisk w niego zaangażowanych się pojawia, tym gorzej wygląda cały obóz dobrej zmiany, który za nich przecież ręczył, powierzając im odpowiedzialne funkcje w strukturach rzekomo oczyszczonej trzeciej władzy.

Pojawiają się pogłoski, że prezes Kaczyński tylko dlatego jeszcze nie…

View original post 1 313 słów więcej

 

Jeżeli PiS nadal będzie rządził, to dopiero pokaże, co potrafi!

Nie chcę w to wierzyć, ale każdego dnia wiadomości są coraz bardziej ponure – wielka koalicja wszystkich partii opozycyjnych nie powstanie! PiS nadal będzie rządził i dopiero pokaże, co potrafi!

Oddanie władzy w ręce Kaczyńskiego bądź jego następcy na kolejne cztery lata jest świadomym i dobrowolnym działaniem konkretnych polityków, którzy taką decyzję podjęli. Pośród winowajców, których win nie odważę się szczegółowo wymierzać i porównywać, z pewnością znajduje się Władysław Kosiniak-Kamysz, który ogłosił właśnie, że PSL idzie do wyborów odrębnie czy też w jakiejś „Koalicji Polskiej”.

To nie do wiary! Kto by pomyślał, że w godzinie próby, gdy waży się los kraju napadniętego przez partyjną klikę, niestroniącą od psychopatów i półgangsterów, bezczelnie i z szyderstwem na ustach depczącą konstytucję i rozgrabiającą państwo, odrąbującą je siekierą od Zachodu i rzucającą w ramiona Rosji, politycy mogą zdradzić!

Czyżby naprawdę byli takimi idiotami, żeby wierzyć, iż cokolwiek poza pełną mobilizacją wszystkich sił opozycji w sytuacji fundamentalnego zagrożenia dla demokracji daje szansę odsunięcia PiS od władzy? Jakim cudem niby mają to zrobić jakieś dwa bloki (jakie?), jeśli nawet PiS nie zdobędzie większości?

Dobre sobie, nie damy się na to nabrać. Zarówno Kosiniak-Kamysz, jak i Schetyna są przekonani, że PiS wygra tak czy inaczej. Najwyraźniej są z tym pogodzeni albo nawet im to tak bardzo nie przeszkadza. Pewnie, kierowanie państwem zniszczonym przez wulgarne populistyczne rządy i zamulonym przez tysiące partyjnych i „rodzinnych” cwaniaczków i kolesiów na wszystkich możliwych stanowiskach to żadna przyjemność. Niech się ta rudera sama zawali do końca. Dla partyjnych szefów i partyjnych „struktur” najważniejsze są w takich okolicznościach poselskie mandaty, stanowiska w biurach, a przede wszystkim dotacje. Trzeba zgromadzić zapasy na czteroletnią zimę, a potem się zobaczy.

Z całego serca życzę PSL, aby ze swoim komitetem, jak zwał, tak zwał, dostało 4,99 proc. głosów! Ciekawe, że najbardziej odpowiedzialnie i racjonalnie zachowuje się w całym tym jarmarcznym korowodzie Czarzasty i SLD, którzy mówią jasno, że idą z PO. Dlaczego zwykła uczciwość i zdrowy rozsądek są tak rzadkimi dobrami, nawet w najtrudniejszych chwilach? Cóż, nie święci garnki lepią.

Kaczyński raz zdobytej władzy nie odda nigdy, jeśli choćby jednym głosem wygra wybory. Kto tego nie rozumie, ten nie powinien zajmować się w Polsce polityką. Zdobycie 8-10 proc. przez „Koalicję Polską” (PSL z Kukizem?), a choćby i 35 proc. przez PO i jej koalicjantów nic nie da. Schetyna i Kosiniak-Kamysz zostaną przez wyborców ukarani za niezdolność do stworzenia wielkiej koalicji i odebranie ludziom nadziei na odsunięcie PiS od władzy. Wynik PO i reszty opozycji będzie przez to dodatkowo obniżony – po prostu wielu rozsądnych ludzi nie pójdzie głosować.

W domu zostaną też wyborcy Biedronia, którzy dostali w twarz. Zadziała efekt defetyzmu – za to Polska pisowska pójdzie tłumnie do urn; już się o to postarają pani z telewizji i pan za ołtarzem. PiS będzie triumfował i utworzy rząd – kto wie, czy w końcu nie z PSL, bo jak widać, ta partia jest zdolna do wszystkiego.

Mogę powiedzieć gorzkie „a nie mówiłem”. W 2016 r. pod auspicjami KOD i patronatem legendy opozycji i Solidarności Janusza Onyszkiewicza działał Komitet Wolność Równość Demokracja, powołany jako platforma dialogu między partiami opozycji. Brałem w tych rozmowach udział i pamiętam doskonale, jak lekceważąco podchodziły do nich duże partie. Tłumaczyliśmy wtedy politykom: przed wyborami stworzenie koalicji będzie trudne, trzeba już teraz rozmawiać, budować zaufanie, pracować nad programem, przyzwyczaić ludzi, że opozycja umie współpracować i jest gotowa połączyć siły, gdy trzeba będzie ratować kraj przed niszczycielami.

Na nic to, oni wiedzieli lepiej. A właściwie nie tyle wiedzieli lepiej, ile ani im się wtedy śniło, żeby porzucić partyjniacki egoizm i zacząć myśleć kategoriami dobra państwa. Dziś płacą za to cenę. Oddawszy władzę w ręce Kaczyńskiego, zaprzepaszczą swój życiowy dorobek, przechodząc do historii politycznej Polski pierwszych dekad XXI w. jako nieudolni biurokraci, niezdolni do podejmowania historycznych wyzwań. A przecież tak nie musiało być!

Jeszcze niedawno wszyscy liczyliśmy na dojrzałość polityków w chwili próby. Zawiedli. Zostawili nas na pastwę Kaczyńskiego i jego sitwy, która nie będzie już miała żadnych zahamowań – zniszczy wolne media, rozprawi się z uniwersytetami i intelektualistami, ocenzuruje kulturę, przejmie pełną polityczną kontrolę nad gospodarką i bez reszty zideologizuje na modłę endecką i klerykalną całą przestrzeń publiczną i szkolnictwo, odetnie nas od Unii Europejskiej i uzależni od łaski Putina.

A gdy skończy się koniunktura na Zachodzie, zacznie się kryzys gospodarczy, w który wejdziemy zadłużeni na miliardy dolarów łapówek, brutalnie wpychanych przez PiS do kieszeni dotychczasowych i potencjalnych wyborców. Taka przyszłość czeka nasz kraj i nas wszystkich.

I nikt nas nawet nie pożałuje, bo sami sobie zgotowaliśmy taki los. Sami się ośmieszyliśmy w oczach świata, dla którego jesteśmy już tylko jednym z wielu mało ważnych chorych krajów, dotkniętych chorobą wulgarnego populizmu i religijnego fanatyzmu. I nie przyjedzie już do nas na białym koniu piękny rycerz z Brukseli. Wie, że nie może i nie pomoże, skoro my nie chcemy pomóc ani sobie, ani jemu.

Żegnaj, demokracjo, żegnaj, Tusku. Witaj, Polsko taka jak zawsze – zacofana, zadufana w sobie, zakompleksiona, autorytarna, kołtuńska i biedna. Witaj wschodnia Europo, nasze przeznaczenie! Sen się skończył, czas powrócić do rzeczywistości.

Kmicic z chesterfieldem

Lech Wałęsa skomentował kolejną porażkę Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim. Europosłanka PiS kolejny raz została odrzucona przez polityków unijnych i nie zajmie stanowiska szefowej komisji ds. zatrudnienia.

„W świetle (nie ukrywajmy tego) totalnej klęski (19:34) ostatni wynik (21:27) był niewiarygodnym sukcesem. Podsuwam Pani jednak pomysł jak uzasadnić tę katastrofę” – napisał na Facebooku Roman Giertych w kolejnym liście do Beaty Szydło. Po poprzednim głosowaniu też się do niej odezwał („Wałęsa i Giertych podsumowali kolejny „sukces” PiS 21:27 w PE”).

Jak więc – zdaniem Giertycha – była premier powinna uzasadnić tę katastrofę? – „Otóż odpowiedź jest prosta: to była germańska zemsta. Na zimno i z premedytacją zaplanowana i wykonana właśnie w rocznicę Grunwaldu. 609 lat czekali, aby odpowiedzieć na cios zadany przez Jagiełłę. Czekali, czekali i się doczekali. I tak jak my wycięliśmy wówczas kwiat teutońskiego rycerstwa, tak oni Panią-kwiat obozu rządzącego wycięli z tej ważnej i należnej Pani funkcji i…

View original post 593 słowa więcej

 

Post Navigation