Hairwald

W ciętej ranie obecności

PiS: I co nam zrobicie? Polska spada na pysk

Podobno Duda zażyczył sobie: nowy rząd bez Antoniego Macierewicza.

Co stałoby się z bojówkami PiS, z Wojskową Obroną Terytorialną?

Przecież ci szweje rozpierzchliby się. Czy może utworzony byłby osobny resort pozakonstytucyjny, minister ds. WOT?

To możliwe w bezprawiu PiS.

Beata Szydło co rusz coś otwiera. Otwiera już otwarte.

„Dla Polski, dla polskiego rządu, dzisiaj jest bardzo ważny dzień, ponieważ w Warszawie oficjalnie inaugurujemy pracę jednej z największych agencji unijnych” – mówiła premier @BeataSzydło podczas otwarcia stałej siedziby agencji #Frontex” – tak brzmiał tweet Kancelarii Premiera.

Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej” zareagował na Twitterze: – „W czerwcu Premier otwierała zbiornik wodny Świnna Poręba, który 2 lata wcześniej był otwarty przez PO. Dziś PBS inauguruje w stolicy otwarcie siedziby Frontexu, która jest w W-wie od lat. Czekam na otwarcie A2, Muzeum Powstania Warszawskiego, lotniska Chopina i wprowadzenie do UE”.

Internauci proponowali kolejne „nowe otwarcia”: – „Jutro proponuję hucznie otworzyć Stadion Narodowy”; – „A może tak otwarcie Pałacu Kultury i Nauki albo nowej kuwety kota z Żoliborza?”.

Kazimierz Marcinkiewicz w wywiadzie dla wiadomo.co dobrze definiuje sytuację Polski. Nikt nie liczy się z Polską i nikt nie liczy na Polskę.

KAMILA TERPIAŁ: W polskiej polityce dużo się dzieje. Jakie pytanie pan sam sobie najczęściej zadaje.  

KAZIMIERZ MARCINKIEWICZ: Dręczą mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, słabość opozycji, która powinna się jak najszybciej zjednoczyć. Polska potrzebuje opozycji silnej, współpracującej, szerokiej i antypisowskiej. Żeby bronić wolności i demokracji, opozycja musi się przebudować. Po drugie, nie pojmuję, dlaczego Jarosław Kaczyński trzyma w rządzie Antoniego Macierewicza. To jest wielki szkodnik, jakiego nie było przez dziesiątki lat. On popsuł wszystko, co mógł popsuć, i psuje także wizerunek samego PiS-u. To jest dla mnie niezrozumiałe. Prezes robi wiele głupot, ale ta jest w żaden sposób niewytłumaczalna.

(…)

Czyli podziela pan opinię byłego premiera i szefa Rady Europejskiej? Czas w taki właśnie sposób bić na alarm?

To, co napisał Donald Tusk, jest w 100 proc. prawdziwe.

Od dłuższego czasu mówię, że polska polityka zagraniczna zaczyna być polityką Moskwy. Nie chodzi tylko o kierunek, ale także o język.

Na przykład język polskiej polityki wobec Ukrainy jest językiem Kremla. Ukraina jest tymi samymi słowami atakowana z Rosji i z Polski, a chodzi przede wszystkim o ukraiński nacjonalizm. To jest wręcz nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe. Nigdy bym nie pomyślał, że Jarosław Kaczyński może się zgodzić na tak głupią politykę wobec naszych sąsiadów.

To strategia PiS czy plan Kremla? – pyta Donald Tusk. Czyli pan też zadaje sobie to pytanie?

Tak, a po rewelacjach dotyczących otoczenia Antoniego Macierewicza nie mam pewności, czy to jest tylko strategia PiS, czy strategia PiS nadana przez agentów wpływu z Moskwy.

Tylko ktoś nierozsądny nie dostrzega, że skłócenie Polski z Niemcami, Francją, a ostatnio także z Ukrainą i zamknięcie na UE, to jest polityka Moskwy wykonana przez rząd PiS.

Dlaczego Donald Tusk właśnie teraz alarmuje?

Jeżeli pisze takiego tweeta, to znaczy, że po unijnym szczycie w Göteborgu uzyskał pewność, że przekaz Polski nie spotyka się z żadnym pozytywnym odzewem, a wręcz przeciwnie, z odrzuceniem. Zapewne to usłyszał w kuluarach. On tego nie napisał tylko jako Polak i były premier, który być może chciałby wrócić do polskiej polityki, to jest ważny alarm szefa Rady Europejskiej.

O tweecie Tuska pisze Jan Hartman.

„Jeśli jednak Tusk-zbawiciel zawiedzie, to marny czeka nas los. W tej chwili Tusk jest jedyną kotwicą Polski w Unii Europejskiej. Bez jego ochrony moglibyśmy się już uważać za „naród wolny i suwerenny”, nikogo nieobchodzący i zdany na siebie. Jeśli po zakończeniu kadencji Tuska nadal Polską rządzić będzie arogancji i antyeuropejski reżim, nasza przygoda z Zachodem po prostu się skończy i wrócimy do swojego dawnego wschodnioeuropejskiego losu.”

Waldemar Mystkowski wskazuje na porażki PiS z ostatnich dwóch dni. Polska spada na pysk.

Po tweecie Tuska w następnych dniach władza poczuła siłę swojego przegrywania spraw polskich. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej pod groźbą 100 tys. euro dziennie zabronił wycinki Puszczy Białowieskiej. Polska przegrała głosowania w sprawie relokacji z Londynu Europejskiej Agencji Leków i Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego. Przegrała równie sromotnie, jak 1:27 w kwestii wyboru Tuska na szefa Rady Europejskiej.

Wchodzimy więc w fazę być albo nie być. PiS w Unii Europejskiej jest w stanie uzyskać tylko „nie być”. Nie będzie agencji w Polsce, nie będzie bezpardonowej wycinki Puszczy. Za tymi „nie będzie” potoczy się więcej „nie będzie”, aż zdarzy się kryzys – a taki może przyjść np. z Niemiec, gdzie istnieją problemy ze stworzeniem rządu – wówczas Jarosław Kaczyński może zaproponować Polexit.

PiS gra na przegranie. W dłuższej perspektywie ta opcja wygrywa, bo dekoniunktura prędzej czy później przychodzi, wówczas stosuje się płyciznę mentalną: „a nie mówiliśmy”! Kaczyński wraz ze swoimi Redutami Dobrego Imienia, czyli synekurami na budżecie: zaintonuje: nie będzie pluł nam Guy Verhofstadt w twarz albo Frans Timmermans.

W to gra PiS, o tym alarmował Tusk, a nie ogłaszał wystartowanie na prezydenta, bo może zdarzyć się tak, że postawi mu się jakieś absurdalne zarzuty, a następnie Sejm w Sali Kolumnowej podejmie uchwałę, iż politycy z zarzutami nie mogą startować w „demokratycznych” wyborach. „I co im zrobicie?”

>>>

Reklamy

Pisowskie pokraczności: Kempa i Zieliński

Monika Olejnik zaprosiła do „Kropki nad i” Beatę Kempę, osóbkę, która na niczym się nie zna, która nigdy nie powinna się pojawiać w mediach, bo jest obrazą inteligencji.

Ta biedna kobieta okresliła ekologię – ideologiczną. Naród zdycha w smogu, a taka niedojda nazywa śmierć ideologiczną.

Monika Olejnik zapytała Kempę o poniedziałkową decyzję Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który nakazał polskiemu rządowi natychmiastowe wstrzymanie wycinki w Puszczy Białowieskiej. W razie niezastosowania się do tej decyzji, Trybunał będzie mógł nałożyć na Polskę nawet 100 tys. kary euro dziennie.

– Czy to nie wstyd, że Unia musi dbać o nasze drzewa, a państwo je wycinają? – zapytała Olejnik.

A Kempa w pisowską mantrę uderzyła:

– Przede wszystkim wstydem jest to, że poprzednia ekipa dopuściła do tego, że kornik takie spustoszenie uczynił – stwierdziła.

Śmiech na sali, jaja.

Internauci mieli ubaw po pachy.

Jaki motłoch doszedł do władzy świadczy postawa wiceministra spraw wewnętrznych Jarosława Zielińskiego, który został złapany na kolejnym „konfetti”.

Gościu w niewielkiej miejscowości na Mazurach przechodził przez ulicę to musiano nad nim trzymać parasol, radiowóz tamował ruch uliczny, obok stał policjant i jeszcze zabezpieczono przejście pachołkami.

Ten Zieliński to istna pokraka. Nawet wygląda, jakby przed chwilą odszedł od koryta. Estetyczna ohyda., brrr…

Policja stała się niestety już milicją. Nie jest od bezpieczeństwa społeczeństwa tylko na usługach partyjnych. Tak działa mamrot Mariusz Błaszczaka, człowiek, który w prywatnej formie nie dostałby posady stróża nocnego, bo skradzionoby mu powierzone mienie.

Policyjne państwo PiS. Zaczyna być gorzej niż za PRL-u

Polska jest już państwem policyjnym. Tyle śledztw, ile toczy się za władzy PiS, nie toczyło się w PRL-u.

Trzy kobiety opracowały raport o toczących się śledztwach przeciwko biorącym udział w protestach: Agnieszka Wierzbicka z Warszawskiego Strajku Kobiet, Iwona Wyszogrodzka z Obywateli RP oraz Patrycja Tocka z biura senatora Bogdana Klicha.

Ten raport jest przełomowy. Pokazuje, że przeciętny obywatel w państwie PiS nie może czuć się bezpieczny, gdy chce skorzystać ze swych praw, np. do zgromadzenia” .

Dziś toczy się co najmniej 619 udokumentowanych postępowań wobec osób, które protestują przeciw polityce PiS i obecnego rządu. Raport wskazuje, ile osób i z jakich paragrafów zostało oskarżonych. Protestującym zarzuca się najczęściej zakłócenie spokoju publicznego.

W rzeczywistości sledztw toczy się więcej, gdyż raport powstał tylko na bazie statystyk tworzonych przez Obywateli RP, organizacji kobiecych zaangażowanych w protesty uliczne oraz na podstawie zgłoszeń od represjonowanych osób, w tym od stawiających bierny opór wobec wycinki drzew na terenie Puszczy Białowieskiej.

Pełne dane ma tylko policja.

275 spraw dotyczy 52 artykułu Kodeksu Wykroczeń – obwiniani z niego są przede wszystkim uczestnicy kontrmiesięcznic. 119 osób zostało obwinionych z art. 90 kodeksu za blokady wjazdów i wejść do Sejmu, oraz za blokadę wjazdu Jarosławowi Kaczyńskiemu na Wawel.

120 osób jest obwinionych z art. 157 za protest przeciwko wycince Puszczy Białowieskiej poprzez m.in. pokojowe blokowanie tzw. harvesterów.

W raporcie zawarte są relacje represjonowanych:

Podczas słynnej nocy z 16 na 17 grudnia 2016 roku pod Sejmem znalazłem się wśród blokujących wyjazd od strony ul. Matejki, którędy uciekał prezes Kaczyński w samochodzie premier Szydło. Zdążyłem usiąść na jezdni właściwie już w momencie ataku policji, która torowała im drogę. Brutalna interwencja przeprowadzana była przez kompletnie niewyszkolonych w tym zakresie funkcjonariuszy, którzy w dodatku zachowywali się bardzo agresywnie. Na moich oczach deptali, kopali, niby przypadkiem, siedzące przy mnie kobiety. Podczas oddzielania mnie od reszty policjant tak mocno szarpnął mnie za prawą rękę, że wyrwał mi ją z barku”.

Tak nam PiS fundnęło państwo policyjne. A będzie jeszcze gorzej, gdy nie powstrzymamy tej władzy i zarządzania strachem poprzez represji.

Tusk alarmuje, bo Polska potrzebuje pomocy. Polska upada i gnije

Tweet Donalda Tuska – niby drobiażdżek z punktu widzenia formy i retoryki politycznej – jest jednym z najważniejszych ostatnio wydarzeń politycznych w Polsce.

Alarmistyczny ton jest nieprzypadkowy. Polska jest wykluczana z Zachodu, władza w kraju gnije, a na społeczeństwo obywatelskie słana jest policja, służby specjalne i faszyści z ONR oraz Młodziezy Wszechpolskiej.

Polska jest z dnia na dzień degradowana. O tweecie Tuska piszą wszyscy, przytoczę kilka opinii. Adam Szostkiewicz:

Dlaczego akurat teraz? Bo rząd pisowski trwa w odmowie podjęcia konstruktywnych rozmów na ten temat na forum Unii Europejskiej, a krytykę interpretuje jako atak na Polskę, choć w istocie dotyczy ona wyłącznie postawy i działań tego konkretnego rządu.

Chmury nad nim gromadziły się od dawna, napięcie rosło, mimo prób jego rozładowania podejmowanych w Brukseli z udziałem Tuska. W końcu, po niedawnej rezolucji Parlamentu Europejskiej, strzelił pierwszy piorun. Deputowani PO głosujący za rezolucją Parlamentu Europejskiego zyskali dodatkowy argument.

Reakcje polityków PiS pokazują ich zaskoczenie. To wprawdzie tylko tweet, ale specjalnego znaczenia i dużego rażenia. Krótka, konkretna, celna diagnoza, której autorem jest „prezydent” UE. Spuentowana pytaniem: strategia PiS czy plan Kremla?

Rzeczywiście, jak na najwyższego urzędnika UE wypowiedź bardzo wyjątkowa. Być może dlatego, że Tusk uważa, że sytuacja w Polsce wymaga już wyjątkowej reakcji.

W końcu odpowiada on politycznie za Unię Europejską, a sytuacja w Polsce staje się jej wewnętrznym problemem. Niestabilna Polska zagraża stabilności Unii. Być może to miał Tusk na myśli, pisząc o „planie Kremla”. Nie ma co czekać z alarmem.

Ziemowit Szczerek:

 

Sytuacja wygląda źle. Nie ma na politycznej scenie partii, która mogłaby zagrozić PiS, ciągnącemu Polskę w sam środek bagna.

Histeryzuje, bo przecież musi wiedzieć, że to głos na puszczy. Desperacki. To dość przerażające, bo musi przecież wiedzieć też, że tak jest, ale nie ma już, najwyraźniej, innych środków, żeby działać, naciskać, wpływać. W związku z tym wykrzyczał w końcu to, co – jak to się mówiło w Warszawie – ja wiem, a pan rozumiesz. Ten krzyk jednak, niestety, może jedynie pogłębić izolację Polski i paranoję rządzących nią osobliwości.

Ci bowiem, jak już widać dobrze, każdą zewnętrzną krytykę przyjmują jak wypowiedzenie wojny i zasklepiają się w skorupach swoich omamów, działają jeszcze bardziej nielogicznie i niekonsekwentnie, za to coraz głośniej ryczą i bredzą, jeśli z faktami im nie po drodze (choćby to histeryczne idiotyzowanie, że quasi-nazistowskie hasła na marszu 11 listopada to „rosyjska”, według Macierewicza, albo „lewacka”, wedługg Kaczyńskiego, prowokacja). Nie zdziwiłbym się, gdyby w prawicowej prasie pojawiły się artykuły typu „przecież Tusk wie, że jesteśmy paranoikami, po co więc wpycha nas w jeszcze głębszą paranoję? Przecież to na rękę Rosji!”.

Niewiele z tweeta Tuska zrozumiał wiceszef „Rzeczpospolitej” Michał Szułdrzyński.

„Sam Tusk musi mieć zaś świadomość, że przekroczył Rubikon. Jako szef Rady Europejskiej jest jednym z najważniejszych urzędników w Unii. Od teraz wszystkie jego wypowiedzi dotyczące Polski mogą być traktowane jak ruchy potencjalnego lidera opozycji. A politykom PiS łatwiej będzie przedstawiać Unię jako instytucję, która kieruje się interesem przeciwników obecnej władzy.

Ten wpis naprawdę bardzo dużo zmienia w polskiej polityce.”

Czarno widzi publicysta „Krytyki Politycznej” Michał Sutowski:

Bo efekciarską wrzutkę Tuska warto potraktować jako sygnał dla reszty opozycji – tej, która szamocze się na progu i tej, która dopiero wykuwa się w umysłach wkurwionej, progresywnej klasy gadająco-działającej. Tektoniczne ruchy w Europie to nie tylko spektakl dla kilkudziesięciu europeistów z think-tanków i przyczynek do katastroficznej eseistyki a’la Stefan Zweig. Dla Polski to może największe wyzwanie polityczne najbliższych lat. A jeśli Polacy jeszcze tego nie wiedzą, zadaniem opozycji będzie ich do tego przekonać.

PiS w wielu obszarach prowadzi politykę, która większości Polaków zwyczajnie nie odpowiada – z tą unijną na czele. Utrzymuje jednak wysokie poparcie – nie tylko dlatego, że w sferach innych robi rzeczy popularne (500+, wiek emerytalny), że w ogóle coś robi („walka z imposybilizmem”), albo że część wyborców to po prostu zamordyści (patrz: tezy Macieja Gduli o neoautorytaryzmie). Na to wszystko wielkiego wpływu opozycja nie ma. Może jednak zbudować wiarygodną alternatywę tam, gdzie PiS się wyraźnie wykłada.

Dlatego właśnie opowieść europejska – razem z tą genderową, o czym pisałem niedawno – to jeden z kluczy do zmiany władzy, a później baza polityki w przyszłości ratującej nas przed geopolityczną katastrofą. Bez kontrowersji się pewnie nie obędzie – obronność, strefa euro, uchodźcy, energia, polityka klimatyczna i przemysłowa, więzi z Niemcami to nie są tematy na ogólnie słuszne rozwiązania, które się Polakom-euroentuzjastom a priori spodobają. Polityka unijna to jednak jedyna sfera, na którą PiS wyraźnie nie ma pomysłu – i na niej tylko potrafi tracić, o czym świadczy jedyne ostre wahnięcie sondaży od 2015 roku, jakie nastąpiło po niesławnym 27:1 w Brukseli. Na tym odcinku opozycja musi pokazać, że po drugiej stronie do dziadostwa i kompromitacji jest alternatywa – a nie tylko wspomnienie o mannie z Brukseli i słoneczny uśmiech Grzegorza Schetyny.

Waldemar Mystkowski:

To jest tweet, z powodu rangi Tuska, bardzo mocny, wszak przewodniczący Rady Europejskiej ze względu na swoją funkcję jest politykiem pięciogwiazdkowym. Tak ostro do tej pory Tusk nie pisał. W pierwszej kolejności zwrócił uwagę na spór pisowskiej dyplomacji z Ukrainą, który jest korzystny dla Rosji. Następnie wymienia wszystkie słabości obecnej władzy, zapytując – dyplomatycznie – czy ta strategia formułowana jest na Nowogrodzkiej, czy na Kremlu.

Jeżeli Tusk stawia znak zapytanie, to my możemy spokojnie go ominąć. Posądzenie o realizację polityki Kremla przez Nowogrodzką nie powstało w żadnej próżni, tylko w Brukseli i tuż po szczycie europejskim w Goeteborgu. Za Tuskiem – należy mniemać – stoją politycy europejscy i to najważniejsi.

Pierwsze słowo to „alarm”. Wszystkie znaki rozumu wskazują, iż sukcesywne wykluczenie Polski z UE jest celowe, można wskazywać na poszczególne punkty strategiczne, obecne w polityce wewnętrznej i zewnętrznej. A jeżeli wychodzimy z UE, to z automatu wpadamy w łapy przyjaciela Orbana, Putina, lokatora Kremla.

Wpływowy portal Politico.eu w tweecie Tuska zauważa „Kremlin’s plan”, porównanie polityki polskiego rządu PiS do „planu Kremla”. Nie trzeba zanadto dobrze znać historii Polski, aby dopatrzeć się w polityce uprawianej przez PiS Targowicy, nawet elementy ideowe są zbieżne. Tradycyjny sojusz z zacofanym klerem przeciw nowoczesności – wówczas przed nowoczesną Konstytucją 3 Maja, a dzisiaj przed demokratyczną Konstytucją III RP.

PONIEDZIAŁEK :)

Z archiwum:

>>>

Tusk alarmuje. Zaplecze Dudy walczy o dostęp do koryta

Najświeższy tweet Donalda Tuska podsumowujący rządy PiS.

„Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawiłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie.”

Pierwsze reakcje.

Znamy cel spotkań Dudy z Kaczyńskim.

Zaplecze Dudy walczyło o dostęp do koryta. Ustawy sądownicze były przykrywką, pretekstem i dobrym narzędziem do tego.

Co dostanie Duda, gdy premierem będzie Kaczyński, a nawet jak Szydło pozostanie?

Na pewno sprawy zagraniczne, czyli Szczerski zastąpi Waszczykowskiego, a Duda będzie jeździł na szczyty europejskie. To będzie kabaret na sto fajerek.

Przecież na szczytach Duda niczego nie może zapewnić, bo zgoda będzie musiała wyjść od Kaczyńskiego, a ten na rezolucje o demokracji, o standardach niezależności sądów, będzie mówi „nie”.

Kaczyńskiemu to nawet pasuje, nie będzie musiał się tłumaczyć, Duda weźmie odpowiedzialność za bezprawie.

Michał Krzymowski w „Newsweeku” pisze:

Do rozmowy może dojść już pod koniec przyszłego tygodnia – dowiedział się „Newsweek”. Z naszych ustaleń wynika, że Andrzej Duda wstępnie przyjął też ofertę prezesa PiS, by reprezentować Polskę na szczytach Rady Europejskiej.

Rozmówcy „Newsweeka” w PiS twierdzą, że wymianę premiera odwrócić może tylko coś, czego dziś nie da się przewidzieć. Jeśli nic takiego się nie wydarzy, Beata Szydło na początku grudnia poda się do dymisji, a misję tworzenia rządu otrzyma prezes PiS. Jak dowiedział się „Newsweek”, niebawem dojdzie w tej sprawie do spotkania z Andrzejem Dudą. – Rozmowa powinna się odbyć w ciągu kilku najbliższych dni – mówi współpracownik szefa partii rządzącej.

Z kalendarza znajdującego się na stronie internetowej głowy państwa wynika, że Duda w środę wraca z Grecji, a w niedzielę udaje się do Wietnamu. To oznacza, że Kaczyński może pojawić się w Belwederze w czwartek, piątek, ewentualnie w sobotę.

Nie oznacza to, że temat premierostwa Kaczyńskiego nie pojawiał się podczas dotychczasowych rozmów w Belwederze. Jak ustalił „Newsweek”, poruszono go m.in. 22 października, podczas jedynego spotkania, o którym Pałac Prezydencki nie poinformował mediów (po tygodniu napisał o nim „Fakt”, twierdząc, że do rozmowy doszło „w jednym z prezydenckich ośrodków pod Warszawą” – w rzeczywistości szef PiS tradycyjnie przyjechał do Belwederu). Według naszych informacji Kaczyński złożył tam prezydentowi polityczną ofertę, o której wcześniej wspominał w . W jej myśl Andrzej Duda wziąłby część odpowiedzialności za politykę zagraniczną: wzorem Lecha Kaczyńskiego z lat 2005-2007 miałby jeździć na posiedzenia Rady Europejskiej w Brukseli, a szef jego gabinetu Krzysztof Szczerski wszedłby do nowego rządu jako minister spraw zagranicznych. – Początkowo, po przeczytaniu wywiadu w „Gazecie Polskiej” Andrzej był sceptyczny wobec tej propozycji. Uważał, że to pułapka; rząd będzie zaogniać relacje z Brukselą na jego konto. Kaczyński i jego ministrowie będą wywoływać awantury, a on będzie musiał się tłumaczyć i dawać temu twarz. Z czasem jego stanowisko ewoluowało – twierdzi osoba z otoczenia głowy państwa.

Polityk znający przebieg spotkań w Belwederze: – Duda nie powiedział „nie”. Propozycja pewnie będzie jeszcze doprecyzowana, ale została wstępnie przyjęta. Człowiek z Pałacu Prezydenckiego jeszcze raz: – Andrzej nie może w tej sprawie odmówić Jarosławowi. Tym bardziej, że to szansa dla niego. Jeśli chce mieć pozycję samodzielnego gracza, to lepszych narzędzi nie dostanie. Reprezentując państwo w Brukseli, będzie mógł negocjować z prezesem i wpływać na stanowisko Polski.

Z tego wynika, że Macierewicz jest nie do ruszenia. A więc wojna Duda – Macierewicz będzie trwała.

Macierewicz nawet za Oceanem dyma sojuszników.

Macierewicz (przedstawiony jako „Maskarewic”) stwierdził w debacie, że obecność wojskową USA w Polsce zawdzięczamy D. Trumpowi. Senator Shaheen poprawia, że to wszystko były decyzje prezydenta Obamy! Warto zobaczyć wtedy minę Maskarewica. Kłamie z obydwu stron Atlantyku.

Nawet prawicowa blogerka Kataryna twierdzi, że Macierewicz odleciał. Kosmita? Nie! Wariat.

Przepis na prawicowego publicystę.

1. Epatuj kompleksem na punkcie elit

2. Wypowiadaj się w imieniu Polaków

3. Atakuj osoby z dorobkiem

4. Atakuj kobiety

5. Bądź chamem (warunek konieczny)

6. Udaj skromnego

7. Dużo „kurva”, kurva

Znakomite podsumowanie 2. lat rządów PiS. Warte obejrzenia.

>>>

Telenowela Dudy i Macierewicza, amoralny Morawiecki na zakupach. Pisowskie Koryto+

Konflikt Andrzej Duda – Antoni Macierewicz niedługo powinien się zakończyć. Duda wprost nazwał Macierewicza ubekiem, bo jego metody nazwał ubeckimi.

Macierewicz jest nie tyle ubekiem w stosunku do Dudy i generałów, co dla obronności Polski.

Ubectwo Macierewicza jest równe zniszczeniu ustroju konstytucyjnego w Polsce. Taki mamy jednak klimat polityczny – totalitarny, pre-faszystowski.

Marek Świerczyński z Polityki Insight jednak nie ma drobrych wieści w tej sprawie.

Co można powiedzieć po „ubeckich metodach”, by wywrzeć jeszcze silniejszą presję? Chyba tylko wprost zażądać dymisji Antoniego Macierewicza. Ale Andrzej Duda pewnie ocenia, że na taki ruch nie może sobie pozwolić – stanąłby bowiem w zbyt otwartym konflikcie z poważną częścią PiS, być może i własnego elektoratu. A wtedy jego szanse na drugą kadencję raptownie by spadły. Wszystko, na co może teraz liczyć prezydent, to łaska Jarosława Kaczyńskiego, który może właśnie teraz – przeciągając rekonstrukcję – kalkuluje, co mu się bardziej opłaca…

Plac Piłsudskiego został zmilitaryzowany. O co chodzi? O pomnik Lecha Kaczyńskiego i mauzoleum jego w podziemiach.

MSWiA Błaszczaka wydało w tej sprawie komunikat, który jest mową-trawą iście komuszą, teologią pisowską. Ble- ble-ble w stylu mamrota Błaszczaka.

Błaszczaka przynajmniej rozum sie nie ima. Generał Świerczewski PiS: Błaszczak, który rozumowi się nie kłaniał.

Mateusz Morawiecki przedstawił nową wizję rozwoju Polski, która nijak się ma do PiS, a w istocie jest wizją tej partii, którą da się okreslić –

Koryto+.

Polska jest zadłużona, jak nigdy przed PiS. Gdyby realizować plan Morawieckiego, należałoby odstawić wszelkie populizmy, w tym 500+. Tak jednak nie będzie, więc tylko mamią, że nastąpi rozwój, aby utrzymać się u koryta.

Koryto została zaprezentowane na propagandowych zakupach Morawieckiego, który udał się z kamerami, aby dokonać zakupów, jak kiedyś Kaczyński, który nie wiedział, gdzie jest kasa, ani nie wiedział, w ktorej ręce ma trzymać koszyk, bo nigdy go nie trzymał.

Zaś Morawiecki tylko dwa lata jest ministrem i wicepremierem, ale już przyspawał się do koryta. Dokonywał zakupów w sklepie, w którym towar był przeceniony kilkukroć na czas jego wizyty.

I taka jest władza PiS. Pokraka Morawiecki wciska swój kit.

Polska ufundowana na zakłamaniu może być tylko państwem amoralnym. Ależ małych ludzi sobie wybraliśmy.

Ks. Boniecki znów ma zakaz wypowiedzi. Naraził się kazaniem na pogrzebie Piotra Szczęsnego.

Dudek i ubek. Duda puścił farbę, Macierewicz stosuje metody ubeckie

W końcu Andrzej Duda puścił farbę. Antoni Macierewicz stosuje ubeckie metody. Ubek to ubek, zwłaszcza w ustach towarzysza partyjnego.

Ten dialog Dudy z przygodną osobą wyglądał następująco.

– Panie prezydencie, co z panem Antonim, dogadacie się jakoś panowie?

– Musi sobie parę rzeczy przemyśleć. Jak będzie wobec uczciwych oficerów stosował takie ubeckie metody, jak Platforma stosowała wobec niego, to będzie kiepsko.

Ubeckie metody Macierewicz zastosował też wobec major Magdy z SKW – boheterki z Afganistanu. Szykany, poniżanie, degradacja i zabór rzeczy osobistych.

Jarosław Kuźniar spodziewa się pisowskiego chachmętu, jak z Kulsonem, przewiduje, że PiS będzie wciskał kit, że to nie ubeckie, a kupieckie metody.

PiS wyprodukował spot piłkarski, aby podczepić się, jak gówno, pod drużynę piłki nożnej.

Śmieszność polega na tym, że po sylwetce Szydło – zwłaszcza u dołu – widać, że ze sportem nie miała niczego wspólnego.

Szydło jest zdeformowana. Nago w łóżku musi ohydnie wyglądać. Więcej wie o tym jej mąż, który też nieciakwie wygląda.

Szef liberałów w Parlamencie Europejskim Guy Verhofstadt znalazł się na czarnej liście Kaczyńskiego po tym, jak wystąpił przeciw łamaniu demokracji w Polsce.

Jestem na czarnej liście Putina. Teraz widocznie ryzykuję, że będę ma czarnej liście pana Kaczyńskiego – napisał na Twitterze były premier Belgii Verhofstadt.

Kaczyński nie musi się wysilać, przepisuje listę Putina i ma swoją.

Platforma wpadła na genialny pomysł, aby zastosować konstruktywne wotum nieufności wobec Beaty Szydło.

Jako „swego” kandydata zgłosi… Jarosława Kaczyńskiego.

Ciekawe będzie zachowanie pisowców. Głupawka totalna.

25. odcinek „Ucha prezesa” to szykowanie się do rekonstrukcji rządu PiS.

„Gniazdo bocianie” to odcinek dziwny, bo nierówny i jakby zlepiony z kilku różnych rzeczy. Wątkiem głównym jest kwestia posady premiera. A dokładnie tego, że Płaszczak, Jojo i wielu innych polityków PiS na czele rządu widziałoby wreszcie Jarosława Kaczyńskiego. Pierwsza scena to Płaszczak proszący Prezesa o zwolnienie Beaty, umiejętnie pogrywający z uwielbieniem Prezesa do marszałka Piłsudskiego.

Oto doskonała definicja 2 lat rządów podłej zmiany.

Konie im zdechły, puszczę wycięli, Trybunał sparaliżowali, wizerunek Polski zmasakrowali, z sąsiadami się skłócili, ludzi na ludzi napuścili. Teraz chcą wysadzić Pałac Kultury. Oni naprawdę mają jednak coś z talibów – potrafią zniszczyć wszystko.

Duda Polaków potraktował jak Ruchadełka leśne i tweetnął o tym

Andrzejowi Dudzie nie spodobała się rezolucja Parlamentu Europejskiego ws. niszczenia demokracji w Polsce przez władzę PiS.

Ba, Duda jest oburzony na opozycję, że nie ma szacunku do niszczenia demokracji.

Przeczytajcie dokładnie tweet Dudy.

O ile mnie pamięć nie myli, to Duda kilkakrotnie złamał Konstytucję RP, za co grozi mu Trybunał Stanu.

A teraz podpisał jedną ustawę sądową, a z dwoma jest z Kaczyńskim dogadany. Ustawy niszczą niezależność sądów.

To jest niszczenie demokracji. Czyli Duda odezwał się w swojej sprawie.

I nazywa (o! paradoksie) demokracja niszczenie demokracji. Wyborcy jakoby dali mu prawo do niszczenia demokracji i postępowania wbrew Konstytucji.

Takie jest myślenie tego człowieka, którego umysł i moralność uwłacza Polakom, a przynajmniej mnie obraża.

I bodaj najważniejsza uwaga: ten tweet traktuje adresatów, czyli mnie i Polaków jako Ruchadełka leśne. Tak swoją średnia inteligencją Duda chciałby wydymać tych, którzy mają więcej od niego oleju w głowie.

Pomocnik fuererka poucza o demokracji.

Rezolucja PE nie jest przeciwko Polsce, jest przeciw niszczeniu demokracji w Polsce. Proste jak but.

A Parlament Europejski chce uruchomić artykuł 7. traktatu o Unii Europejskiej.

To, co robi PiS w Polsce, nie mieści się w standardach demokratycznych na Zachodzie.

Duda i jego kolesie z PiS pchają nas na Wschód.

Takiego wrzodu „demokracji” państwa Unii Europejskiej, która jest oparta na konkretnych wartościach ustrojowych, nie che Zachód.

Duda sam jest wrzodem. I niekoniecznie jest to metafora – spójrzcie na niego. Facet, ktry ma problemy z libido, co odbija się nawet na jego sylwetce, mimice (mowie ciała) i używanych słowach (leksyce).

„Teraz odpowiednia komisja Parlamentu Europejskiego na podstawie rezolucji przygotuje dla Rady Europejskiej wniosek w sprawie uruchomiania przez nią „nuklearnego” artykułu 7. traktatu o UE. Pozwala on nawet zawiesić prawo głosowania krajowi członkowskiemu uporczywie ignorującemu wezwania do naprawy sytuacji. Wcześniej zdarzyło się to z Węgrami. Parlament Europejski wezwał Radę Europejską do zastosowania tej samej procedury, która teraz może być uruchomiona w stosunku do Polski.

Nie jest to działanie „przeciw Polsce”, tylko wezwanie obecnego rządu polskiego do respektowania wartości i zasad, jakimi kieruje się Unia (artykuł 2. Traktatu o UE).” (Adam Szostkiewicz)

Duda chciałby dymać, tylko Bozia nie dała charakteru i intelektu! Jak zresztą wszystkim pomocnikom fuererka.

Jarosław Kaczyński na tamtym świecie z oplutą twarzą przez Lecha? Ależ tak!

Jeżeli na tamtym świecie za jakiś czas spotkacie facecika z taboretem pod pachą i z oplutą twarzą, to bedzie Jarosław Kaczyński.

Dzisiaj śliny na jego obliczu nie widać, ale ją nosi.

Władysław Frasyniuk mówi o zaplutym Jarosławie K.

– Jarku, z przykrością muszę powiedzieć… Znam cię osobiście i z całą pewnością jesteś człowiekiem, który nosi w sobie poglądy rasistowskie czy faszystowskie, i stałeś się twarzą tego marszu. Niestety, to ty ponosisz za to odpowiedzialność, cynicznie grając tymi ludźmi. Ich słabościami, brakiem wykształcenia, brakiem identyfikacji – mówił Frasyniuk. – Twarzą Polski staje się twarz Jarosława Kaczyńskiego o poglądach faszystowskich i rasistowskich. Jak się spotkasz z bratem, to ci napluje, jak ten faszysta napluł w twarz kobiecie – zwrócił się do lidera PiS były opozycjonista.

Zdziwiony jestem tytułem newsa „Wprost”: „Szokujące…”.

Szokująca jest zapluta „morda zdradziecka” Jarosława K.? Ależ on ma zaplutą – przynajmniej metaforycznie.

Zaś „Do Rzeczy” tytułuje „Haniebne słowa”. Haniebny jest tygodnik, słowa nie są haniebne, bo Jarosław K. pluje co raz na Polaków, a to mordami zdradzieckimi, a to kanaliami. Haniebny jest ten człowiek z zaplutą twarzą. Hańbi nas prezes PiS.

Kaczyński utonął w wazelinie Holeckiej. Prezes przeżył publiczny orgazm

Ilość wazeliny użyta przez Danutę Holecką w TVP podczas wywiadu z Jarosławem Kaczyński świadczy, że „dziennikarka” zrobiła na tyle dobrze, że mielismy do czynienia z publicznym orgazmem prezesa.

Holecka dała cztery litery bez mydła.

Wiceszef „Wyborczej” Jarosław Kurski widział znużenie prezesa wazeliniarstwem Holeckiej.

Wywiad przebiegał wg schematu:

„Dziennikarka TVP: A co PiS się udało przez te dwa lata?

Prezes: 500+, obniżenie wieku emerytalnego itd., itp. …

Dz. TVP: Ale co się jeszcze udało?

Prezes: No mówiłem już….

Dz. TVP: To porozmawiajmy teraz o plusach tego rządu…”

A tak Kaczyński opowiadał o swoim „geniuszu”:

Kaczyński pytany, czy prawdą jest, że wymyślił 500+: A prawdą. W Krakowie go doprecyzowałem

– A prawdą. Nawet mogę pani powiedzieć, że w Krakowie podczas pewnej kolacji – można powiedzieć – go doprecyzowałem. Chyba prof. Rybiński wysunął taki pomysł „1000 zł na jedno dziecko”. Obliczyłem to sobie w pamięci – bo nieźle liczę w pamięci – żę to kompletnie nierealne, to jakaś gigantyczna suma i pomyślałem sobie, żę trzeba znaleźć inną formułę, ale trzeba to zrobić. No i doszedłem do wniosku, że na drugie dziecko, pominąwszy najbiedniejsze osoby, 500 zl i to się da zrobić, jeżeli będziemy odpowiednio energiczni i zdecydowani jeżeli chodzi o wszystkie kwestie, których symbolem jest VAT.

Nie wspomniał prezes o podwyżkach. Komentuje je zresztą genialnie Klaudia Jachira.

Post Navigation