Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Sławomir Nitras”

Wspaniała Klaudia Jachira

Kmicic z chesterfieldem

Andrzej Bober o  inauguracyjnym posiedzeniu Sejmu, otwartym przez marszałka seniora Antoniego Macierewicza (PiS).

Macierewicz w Sejmie

Chociaż w poprzedniej kadencji Sejmu przeprowadzono fundamentalne zmiany, odpowiedzialność za ostateczne uporanie się z ciemną spuścizną komunizmu spada na nas. (…) Absolutna większość wyborców wsparła te ugrupowania, które jednoznacznie odwoływały się do wartości narodowych, niepodległościowych, katolickich. (…) Wiemy jaką cenę płacimy za porozumienia Okrągłego Stołu i jak wygląda kolejna faza postmarksistowskiego ataku oraz dokąd prowadzi ideologia gender. (…) Naród, który nie jest w stanie obronić swojej niepodległości i odbudować potencjału demograficznego, musi upaść.

– Ani prezydent, ani Marszałek Senior nie przywitali przedstawicieli sądownictwa, pani Prezes TK, pani Pierwszej Prezes SN, ani Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Bardzo wymowne przemilczenie – komentuje poseł Franciszek Sterczewski.

Marcelina Zawisza (posłanka): Macierewicz podczas swojego przemówienia mówił o całkowitym zakazie aborcji. Polska już teraz ma barbarzyńskie prawo. Lewica się nie boi – ani Macierewicza, ani księży…

View original post 867 słów więcej

 

Sejm śmierdzi jak zgniła głowa Kaczyńskiego. Klaudia Jachira wietrzy ten burdel

Posłanka Klaudia Jachira poskarżyła się na administrację Sejmu/polityków rządzących odpowiedzialną/nych za poinformowanie polityków na temat programu dnia, który zainauguruje nowy parlament – 12 listopada.

Kilka dnia temu Jachira opublikowała post w mediach społecznościowych:

Dostałam SMS-a: Marszałek Senior Sejmu IX kadencji informuje, że Prezydent RP zwołał pierwsze posiedzenie Sejmu RP IX kadencji na dzień 12 listopada 2019 r.

W sumie to tyle wiedziałam z mediów od jakichś 3 tyg… Do tej pory nie otrzymałam żadnego porządku ani harmonogramu obrad. Nawet jak wysłałam mail z prośbą o informację, to zero odpowiedzi… Szczerze mówiąc, szybciej znałam nowy plan lekcji w szkole i to przed erą powszechnego Internetu. To zwykły brak organizacji czy celowe działanie? Bo nie wiem, na co się szykować: mam brać śpiwór, zapas kanapek… Może paszport? Jakie plany ma Marszałek Senior? Bo wyobraźni to mu chyba przez ostatnie 10 lat nie brakowało – ukłony dla ekspertów z Podkomisji Smoleńskiej. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie… Jakoś to będzie”.

Nie minęły dwa dni jak posłanka Koalicji Obywatelskiej poinformowała o kolejnej wiadomości, jaką otrzymała od administracji sejmowej.

Kochani, jaka ja byłam głupia! Już wiem co jest dużo ważniejsze od jakiegoś tam harmonogramu czy porządku obrad pierwszego posiedzenia Sejmu! Tak, nadal nie dostałam takowego, ale otrzymałam za to dużo ważniejsza wiadomość:

W dniu pierwszego posiedzenia Sejmu i Senatu nowej kadencji (wtorek, 12 listopada br.) serdecznie zapraszam Państwa Posłów i Senatorów na Msze Świętą, która zostanie odprawiona o godz. 8.30 w kaplicy sejmowej (Nowy Dom Poselski). ks. Piotr Burgoński. Duszpasterz Parlamentarzystów RP

To ja już wiem, czym się ta większość sejmowa tak naprawdę zajmuje! Nic to, że psują prawo, ograniczają demokrację, niszczą sądy, ważne, by się pomodlić! Jak to możliwe, że nie potrafią ustalić planu posiedzenia, a potrafią zaplanować mszę? I dlaczego w świeckim parlamencie jest coś takiego? Jeżeli ktoś czuje potrzebę przed posiedzeniem pójść na mszę, to naprawdę kościołów w Warszawie nie brakuje. I uprzejmie informuję, że ja nie wyrażałam zgody na to, by otrzymywać wiadomości od Piotra Burgońskiego”.

Reakcje internautów:

Ogłoszenie planu prac sejmu ogłosi ksiądz. To takie nowum w nowo wybranym sejmie”.

Proszę się nigdy nie zmieniać, proszę tępić kuriozalne zwyczaje, proszę im utrudniać życie i nie dać się złamać. Tacy jak Pani są tam potrzebni! Będzie trudno i czeka Panią niejedna nieprzyjemność … życzę dużo siły”.

Jak się tak rozpędzą, to Rydzyk będzie otwierał posiedzenia sejmu !!!”.

Wiara na pokaz, nie jest wiarą”.

Szczecinianie protestują przeciwko decyzji szczecińskich radnych o przekazaniu Kościołowi gruntów pod budowę kościoła, w cenie – ZALEDWIE 0,3 proc. ICH WARTOŚCI.

– Przedstawiciel mieszkańców protestujących przeciwko bezprzetargowemu przekazaniu Kościołowi za ułamek wartości świetnie położonej działki na os. Nad Rudzianką w Szczecinie złożył w urzędzie miasta wniosek o niewydanie pozwolenia na budowę – poinformowała redakcja Gazety Wyborczej Szczecin.

Mieszańcy nie chcą, aby Kościół wybudował na przekazanych gruntach kolejny kościół w okolicy, ponieważ widzieliby tam bardziej przydany obiekt tj. żłobek, park czy przedszkole.

Komentarz Przemysława Słowika (radny Szczecina)

Pięć kościołów w promieniu 3 km. Wygląda na to, że w Szczecinie idziemy na rekord Polski w ilości kościołów na kilometr kwadratowy. Na komisji ds. Budownictwa i Mieszkalnictwa został pozytywnie zaopiniowany wykaz dotyczący nieruchomości na osiedlu Bukowe-Klęskowo, zgodnie z którym działka o powierzchni 6 tys. metrów kwadratowych może zostać przekazana na 30 lat w dzierżawę dla kościoła. Działka mieści się u zbiegu ul. Gwarnej i Romantycznej (czerwony kwadrat na mapce).

Oczywiście wszystko na preferencyjnych warunkach, gdzie wysokość dzierżawy to będzie 0,3% wartości rynkowej prawa własności. Przeczytajcie jeszcze raz – 0,3% wartości! Czyli praktycznie za symboliczną złotówkę, kościół dostanie teren miasta.

Na osiedlu Bukowe-Klęskowo są już dwa kościoły. Kolejny jest na sąsiednim Majowym i jeszcze jeden na osiedlu Kijewo. Jak widać, cztery kościoły to za mało. Trzeba postawić piąty?

Chciałbym poznać przede wszystkim wartość rynkową tej działki i nie przekonuje mnie tłumaczenie, że w planie zagospodarowania zapisano cele sakralne, więc działka nie podlega wycenie rynkowej. Plan można zmienić, a wartość działki idzie zapewne w miliony złotych. Kolejne miliony, które mamy przekazać dla kościoła.

Nie zgadzam się na takie dysponowanie publicznym majątkiem. Szczególnie, że mamy inicjatywę mieszkańców, która chce ten teren zagospodarować pod cele rekreacyjno-sportowe. Zebrali ponad 1000 podpisów sprzeciwiających się stawianiu kościoła w tym miejscu.

Na komisji była nas czwórka. Czwórka, która sprzeciwiła się przekazywaniu ziemi pod cele sakralne. Marcin Biskupski – Radny Miasta z Prawobrzeża, Dominika Jackowski, Łukasz Kadłubowski.

Poniżej informacja pokazująca jak głosowali szczecińscy radni.

Reakcje internautów:

Od wielu lat bywam w Szwecji. Często. Zwykle w wielkim Sztokholmie, Uppsali, ale też w Skåne. Nie spotkałem się z obiektem sakralnym Kościoła Szwedzkiego, który miałby mniej niż sto lat. Te nieliczne nowe to kościoły katolickie, zielonoświątkowców czy meczety – budowane na potrzeby imigrantów. Znamy przypadki, z Holandii, Niemiec, nadawania opustoszałym kościołom nowych, świeckich funkcji”.

Seminaria duchowne stoją puste- brak chętnych. A księża budują i budują. Chyba z rozpędu”.

Kościoły to prywatne instytucje. Kościół katolicki jest bardzo bogatą organizacją w Polsce. Z logicznego punktu widzenia nic nie oferuje obywatelom. Dlaczego ma dostawać jakieś zniżki?”.

Wara wam od tej ziemi. Podpisuję się dwoma rękoma pod inicjatywą mieszkańców. Kościół NIE!!! Tereny zielone i rekreacyjne TAK !!!”.

PISowcy kupując głosy za 500+, za naszą kasę, „myślą” że da się kupić do Senatu kogoś z opozycji na lepszy „stołek” by mieli większość. Już dziady nawet z tym się nie kryją, czysta korupcja i qre…two w postaci tych przestępców przy korycie! Jak wam nie wstyd @pisorgpl?

Kmicic z chesterfieldem

„Kryzys polityczny wywołany rządami PiS jest tak wielki, że należy wszystko zrobić, by nie pozwolić tej partii niszczyć przez kolejne cztery lata ładu ustrojowego i praworządności. Kandydatem powinien być więc ktoś, kto w sposób wiarygodny, autentyczny, z przekonaniem, będzie budował poparcie ponad połowy Polaków” – powiedział Donald Tusk w rozmowie z Jurkiem Kuczkiewiczem z „Le Soir”. Wywiad publikuje „Gazeta Wyborcza”.

Tusk podkreślił, że jego bardzo wyraziste poglądy „nie są poglądami większościowymi w Polsce”. – „Poczynając od nieodpowiedzialnej polityki finansowej. Pomijam 500 plus, nikt już tego nie odbierze. Ale jak wiadomo, rząd PiS na tym nie poprzestał. I widać wyraźnie, że – na sposób południowoamerykański – on połączył to, co jest przyjemne, łatwe i atrakcyjne w lewicowej i prawicowej polityce. Wiadomo, że to się musi skończyć dramatem” – powiedział.

 „Dzisiaj mój pogląd nie jest dominujący” – przyznał Tusk, ale dodał: – „Przy czym jestem przekonany do swoich racji, będę ich bronił…

View original post 1 848 słów więcej

 

Kiedy Kaczyńskiemu pocieknie jucha i zostanie wyniesiony na śmietnik historii?

Plan w PiS-ie był prosty: do wyborów Mariana Banasia chowamy w szafie, jak cztery lata temu Macierewicza, po wyborach wraca z urlopu i składa dymisję, po której stary Senat wybiera nowego prezesa NIK. I po sprawie.

Marzenia o większości kwalifikowanej
Żeby plan ten mógł się powieść, PiS musiał mieć większość w obu izbach parlamentu. Dodatkowo Kaczyński grał na 276 mandatów niezbędnych do odrzucania weta prezydenta. Plan jednak udał się tylko w jednym punkcie, dlatego pierwsze słowa prezesa podczas wieczoru wyborczego były tak zachowawcze: wygraliśmy, ale zasługujemy na więcej. Jakie to typowe dla Kaczyńskiego i tego obozu – gdy obrywają, suweren ich nie rozumie.

Te zachowawcze słowa prezesa nie były jedynie wynikiem exit-poll IPSOS-u. PiS przez całą elekcję i bezpośrednio po niej miał pełną kontrolę nad jej wynikami. Cel był jeden: w razie niepowodzenia chodziło o przewagę czasową nad innymi. Zatrudnili więc armię sygnalistów, których zadaniem było przekazanie do centrali wyników wyborów natychmiast po ich policzeniu i wywieszeniu. Inaczej wyjaśnić się nie da faktu, że już w poniedziałek o 8:27 jeden z internautów powiązany z PiS podał na Twitterze dokładne wyniki wyborów łącznie z dokładną liczbą mandatów. Przypomnę – PKW podała oficjalne wyniki włącznie z liczbą mandatów około 20:25 tego samego dnia.

Nie twierdzę, że wybory zostały przez obóz władzy skręcone, ale rzecz wydaje mi się co najmniej dwuznaczna i dziwna. To że Opozycja nic z tym nie zrobiła, przynajmniej oficjalnie, pominę milczeniem. Jeśli zatem uznać, że to jednak była szeroko zakrojona akcja zbierania danych, można wysnuć logiczny wniosek, że PiS wcale nie był pewny wyników wyborów i chciał mieć przewagę nad całą resztą, aby móc podjąć działania wyprzedzające. Przeniesione posiedzenia Sejmu i Senatu po coś w końcu były zaplanowane.

Współpraca i konsensus, słowa wyciągnięte z lamusa
PiS-owi plan układał się świetnie, ale tylko do pewnego momentu. Najpierw wymknął się Kaczyńskiemu z rąk Senat, następnie Banaś. Jak bardzo kluczowa dla obozu władzy jest Izba Refleksji, świadczy fakt gorączkowego poszukiwania chętnego senatora do zmiany barw. Widoczna nerwowość w PiS-ie, a także niespotykane od długich lat wypowiedzi o konieczności współpracy i konsensusu (w ustach Kaczyńskiego brzmi to naprawdę paradnie po czterech latach tolerowania ledwie tych wszystkich zdradzieckich mord, animalnych elementów, komunistów i złodziei) wskazują na jedno: prezes otrzymał cios, którego pewnie się spodziewał, ale w niego nie wierzył.

(* – więcej poniżej o złapaniu Banasia i Terleckiego na gorącym uczynku amoralnych targów)
Moja ulubiona wypowiedź Kaczyńskiego z ostatnich dni to ta, w której oznajmił światu, iż jeśli nie uda się PiS-owi przekupić żadnego senatora, przyjdzie mu działać zgodnie z prawem. Naprawdę przednie. Przez 4 lata słyszeliśmy fałszywą narrację, że PO nie chciała pogodzić się z wynikiem wyborów z 2015 roku, czyli z decyzją, jak powtarzało z uporem maniaka PiS, suwerena. Gdy w 2019 roku Opozycja wygrała w Senacie, PiS ma nagle problem, aby to uznać, a przecież to również decyzja suwerena. Tak właśnie wygląda relatywizm PiS-u.

A z tym podebraniem będzie trudno, bo Kosiniak-Kamysz głowę położył na stole, że żaden z senatorów nie da się skorumpować politycznie, Schetyna zwołał pilne spotkanie z senatorami KO, a Wadim Tyszkiewicz reprezentujący senatorów niezależnych, startujących w wyborach pod ochronnym parasolem Opozycji, także zapowiedział wierność zasadom.

Ta polityczna korupcja jest też o tyle trudna dla PiS-u, że jednomandatowe wybory do Senatu rządzą się innymi prawami niż wybory do sejmików. W Senacie będzie więc dużo trudniej znaleźć drugą lub drugiego Kałużę. Ostatnia możliwość, to szantaż polityczny teczką lub teczkami. Jeśli PiS nie przeciągnie nikogo na swoją stronę, w zasadzie będziemy mogli być pewni, że opozycyjne Senatorki i Senatorowie obecnej kadencji są czyści jak łza.

Już tam chłopcy ministra Kamińskiego działają. Pamiętać trzeba o jednym – wygrana Opozycji w Senacie ma bardzo duże implikacje jednoczące, szczególnie cenne przed wyborami prezydenckimi, które będą dla obu stron polskiej sceny politycznej niczym innym, jak tylko swego rodzaju egzystencjonalnym dylematem z III aktu Hamleta.

Nietykalny Banaś
Drugim wielkim ciosem dla prezesa jest pancerny Marian, a w zasadzie wojna wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy, której Banaś jest jedynie przyczynkiem. Moja teoria jest taka, że kryształowy szef NIK zażądał od Kaczyńskiego gwarancji nietykalności (którą przed wyborami dostał), ale po wyborach nieoczekiwanie urosły w siłę przystawki PiS i zaczęły mocno wierzgać. Glejt Kaczyńskiego stal się niepewny, więc Banaś uciekł w prezesurę NIK i przyczajony czeka.
Czas biegnie, 12 listopada musi się najpóźniej zebrać nowy Senat, do tego dnia można bez problemu pilnie zwołać stary, aby szybko wybrać nowego prezesa NIK, jeśli Banaś osiągnie to, co chce i w końcu dymisję złoży. Marszałek Karczewski co prawda ogłosił, że czwartek 18 października był ostatnim dniem posiedzenia obecnego Senatu, ale co to dla PiS-u jest złamać kolejną obietnicę czy dane słowo? Nie szkoda przecież róż, gdy płonie las.

Wszystko zatem jeszcze wydarzyć się może. Niestety wobec słabości Koalicji Obywatelskiej, dobrze już opisanej i zdiagnozowanej, obóz władzy może się pokonać tylko na dwa sposoby: albo nie wytrzyma obciążeń socjalnych wobec nadchodzącego spowolnienia gospodarczego, albo rozsadzi go wewnętrzna wojna podjazdowa. Obecnie na plan pierwszy wysuwa się ten drugi scenariusz, więc kto wie, może czekają nas wkrótce kolejne wybory? Te byłyby jednak powtórką z 2005 roku, a ta trauma siedzi w głowie Kaczyńskiego, niczym nieznośna drzazga w palcu. Chińczycy mówią: obyś w ciekawych czasach żył. W takich właśnie żyjemy.

PiS składa wnioski o powtórne przeliczenie głosów do Senatu w kolejnych okręgach. Przekonuje, że jest to konieczne ze względu na duży odsetek nieważnych głosów. Tymczasem najwięcej nieważnych głosów – ok. 10 proc. – oddano w okręgu nr 37 (Nowy Sącz), ale tam PiS ponownie liczyć nie chce. Bo wygrał tam kandydat partii rządzącej

PiS znalazł nowy sposób, by odzyskać Senat z rąk opozycji. Partia rządząca zdobyła w izbie wyższej Parlamentu 49 mandatów, opozycja zaś – 51.

W poniedziałek 21 października okazało się, że partia Kaczyńskiego domaga się ponownego przeliczenia głosów w dwóch okręgach – nr 75 i nr 100. W tym pierwszym różnica wynosi 2,3 tys. głosów. W drugim – zaledwie 320.

Teraz wiadomo już, że PiS zgłosił kolejne okręgi, w których głosy mają zostać przeliczone jeszcze raz:

  • numer 12 (Grudziądz) – 2451 głosów różnicy przy 134 066 głosach ważnych;
  • numer 92 (Gniezno) – 1484 głosy różnicy przy 184 366 głosach ważnych;
  • numer 95 (Ostrów Wielkopolski) – 2304 głosy różnicy przy 157 864 ważnych głosach;
  • numer 96 (Kalisz) – 1586 głosów różnicy przy 143 572 ważnych głosach.

PiS przekonuje, że przeliczenie jest konieczne, bo w tych okręgach oddano dużo głosów nieważnych. Ile konkretnie?

Ale rekord jest gdzie indziej

Rekord nieważnych głosów w wyborach do Senatu padł tymczasem w okręgu numer 37 (Nowy Sącz). To aż 10,1 proc. Powodem była zapewne lista kandydatów. Kandydat PiS Wiktor Durlak startował przeciwko byłemu już senatorowi PiS – Stanisławowi Kogutowi. Trzeciego kandydata nie było. W obliczu wyboru między obecnym i byłym kandydatem PiS, wielu wyborców opozycji mogło decydować się na świadome oddanie nieważnego głosu.

Twitterowy profil „Senat 2019 – pole bitwy” wyliczył po pięć największych i najmniejszych odsetków nieważnych głosów w skali kraju.

To wspomniany już Nowy Sącz oraz:

  • 3,79% – okręg nr 95 (Ostrów Wielkopolski)
  • 3,78% – okręg nr 98 (Stargard)
  • 3,68% – okręg nr 71 (Zabrze)
  • 3,65% – okręg nr 96 (Kalisz)

Z kolei pięć okręgów o najniższym odsetku głosów nieważnych to:

  • 1,22% – okręg nr 69 (Częstochowa)
  • 1,39% – okręg nr 83 (Kielce)
  • 1,51% – okręg nr 76 (Dąbrowa Górnicza)
  • 1,54% – okręg nr 64 (Gdynia)
  • 1,57% – okręg nr 10 (Inowrocław)

Z tego zestawienia wynika, że tylko w dwóch okręgach, w których PiS domaga się ponownego liczenia, odsetek głosów nieważnych należał do najwyższych. Trzy z nich leżą gdzieś pośrodku, a okręg gnieźnieński jest bardzo blisko zestawienia okręgów z najniższym odsetkiem głosów.

W trzech okręgach z najwyższym odsetkiem głosów nieważnych wygrali kandydaci Koalicji Obywatelskiej, w dwóch kandydaci PiS. PiS domaga się jednak ponownego przeliczenia tylko tam, gdzie przegrał, a ich kandydat zdobył stosunkowo niewiele mniej głosów od zwycięzcy z KO.

Poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras pozwał Kancelarię Sejmu za decyzje w jego sprawie, które były podejmowane za czasów marszałka Marka Kuchcińskiego. W poniedziałek przed warszawskim sądem odbyła się pierwsza rozprawa.

– Byłem dyskryminowany za swoje poglądy polityczne – powiedział „Wyborczej” Nitras. – Łącznie nałożono na mnie kary w wysokości 60 tys. zł. To prawie roczne uposażenie posła. Poniżano mnie w oczach opinii publicznej, uniemożliwiano wypełnianie obowiązków, odbierając mi głos, nie pozwalając składać wniosków formalnych, a także skreślając z listy uczestników zagranicznej delegacji [chociaż Nitras był członkiem zgromadzenia parlamentarnego OBWE – az].

Nitras pozywa Sejm. Chce odszkodowania

Reprezentujący posła prawnicy powołali się na polskie i unijne przepisy, które zabraniają dyskryminacji np. ze względu na pochodzenie czy religię, ale również z powodu poglądów politycznych. Nitras domaga się odszkodowania w wysokości 30 tys. zł z odsetkami oraz 10 tys. zł na cele społeczne.

Przedstawiciele Sejmu, którzy w poniedziałek nie stawili się w sądzie, wcześniej złożyli wniosek o odrzucenie pozwu Nitrasa. Bo – ich zdaniem – parlament, czyli władza ustawodawcza, jest wyjęty spod jurysdykcji władzy sądowniczej.

Jednak sąd odrzucił wniosek strony pozwanej (Sejmu) i wyznaczył termin kolejnej rozprawy. A to znaczy, że jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich posłów będzie bohaterem bezprecedensowego procesu.

Nitras karany w Sejmie, chociaż nie obrażał

Znany z ciętego języka Sławomir Nitras jest posłem ze Szczecina. W październikowych wyborach zdobył 78 513 głosów (15. wynik w kraju). W kończącej się kadencji, choć nie obrażał adwersarzy, był przez marszałka Sejmu wielokrotnie karany finansowo. Dla porównania: Jarosław Kaczyński, który zwracał się do posłów opozycji zwrotami „zdradzieckie mordy” czy „jesteście kanaliami”, został jedynie upomniany.

To właśnie Nitras zainicjował kontrolę samolotowych „rodzinnych” przelotów Marka Kuchcińskiego, która dowiodła, że marszałek nadużywał władzy. Doprowadziło to do jego odejścia ze stanowiska.

Władzę PiS najbardziej rozgniewała jednak akcja Nitrasa z bucikami. Schodzący z mównicy poseł PO próbował wręczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu dziecięce buciki symbolizujące ofiary księży pedofilów [trwała wtedy dyskusja dotycząca ukrywania seksualnych przestępstw księży – az].

Nitras już raz wygrał w sądzie z politykiem z PiS

Tuż przed głosowaniem 13 października Nitras procesował się w trybie wyborczym z ministrem gospodarki morskiej Markiem Gróbarczykiem za to, że na Twitterze napisał: „Nitras zniszczył Stocznię Szczecińską”. Poseł PO wygrał w dwóch instancjach, ale Gróbarczyk opublikował zasądzone sprostowanie dopiero po głosowaniu i w karykaturalnej formie, jeszcze bardziej obrażającej pozywającego.

W związku z tym Nitras zapowiedział kolejny pozew przeciwko Gróbarczykowi, już w zwykłym trybie. – To będzie proces o pieniądze. Przestajemy się bawić w przeprosiny – stwierdził.

Następna rozprawa w procesie Nitras kontra Sejm odbędzie się 27 stycznia.

* (złapani Banaś i Ryszard Terlecki)

Banaś nie chciał oficjalnie przyznać, czego dotyczyła rozmowa. Zbył reportera stwierdzeniem, że przekazał Terleckiemu pozew, który skierował przeciw TVN-owi. Na pytanie, czy złoży rezygnację, odpowiedział: „Nie ma takiej potrzeby”.

Jak relacjonuje RMF FM, rozmowa odbyła się w okolicach południa i trwała 20 minut. Politycy spotkali się  w jednym z poselskich pokojów PiS-u. Banaś i Terlecki opuścili pomieszczenie osobno.

TVN ujawnił, że szef NIK manipulował oświadczeniami majątkowymi, a w jego kamienicy działa hotel z pokojami na godziny, z których korzystali m.in. prostytutki i ich klienci. Hotel od lat prowadziła rodzina zajmująca się seksbiznesem, z wyrokami na koncie. Po materiale TVN-u wyszło też na jaw, że Banaś nie we wszystkich oświadczeniach majątkowych wpisywał kamienicę, nie podawał informacji o kredycie wartym 2,6 mln zł wziętym pod jej zastaw i że drastycznie zaniżył cenę za jej wynajem.

Po emisji reportażu hotel przestał działać. A sam Banaś poszedł na bezpłatny urlop do czasu wyjaśnienia sprawy przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Przed urlopem zdążył jeszcze złożyć wniosek o odwołanie trzech swoich zastępców, którzy zostali powołani przez poprzedników. NIK obecnie kieruje wskazana przez Banasia wiceprezes Małgorzata Motylow.

Na ostatnim posiedzeniu Sejmu – które odbyło się precedensowo już po wyborach – politycy PO poinformowali, że Banaś miał podać się do dymisji. Informacja została jednak zdementowana przez marszałek Sejmu. Na nową kandydaturę szefa Najwyższej Izby Kontroli muszą się zgodzić i Sejm, i Senat – w wyższej izbie parlamentu po wyborach opozycja ma większość. Może więc blokować kandydatów wskazanych przez PiS.

Kmicic z chesterfieldem

PiS złożył w Sądzie Najwyższym protest wyborczy i domaga się ponownego przeliczenia głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu.

Wybory do Senatu były niezwykle zacięte. PiS będzie miał tam 49 senatorów, partie opozycyjne – 51. Różnica jest niewielka, więc od razu po wyborach partia Jarosława Kaczyńskiego zaczęła kusić senatorów opozycji. Na razie bezskutecznie. Teraz okazuje się, że walka o Senat przybrała także inną formę. Polska Agencja Prasowa poinformowała, że PiS złożył wniosek do Sądu Najwyższego o ponowne przeliczenie głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu.

Zażarta walka pomiędzy trzema kandydatami

Protesty dotyczą okręgów nr 75 (Mysłowice i Tychy) oraz nr 100 (Koszalin). W koszalińskim okręgu wyborczym do końca trwała zażarta walka pomiędzy trzema kandydatami – ostatecznie zwyciężył tam Stanisław Gawłowski, poseł PO, z wynikiem 33,67 proc. Tuż za nim umiejscowił się Krzysztof Nieckarz z PiS z wynikiem 33,43 proc., a na trzecim miejscu niezależny Krzysztof Berezowski (32,90 proc.).

Różnica pomiędzy pierwszym…

View original post 4 939 słów więcej

 

Klaudia Jachira, bicz na PiS

– Ale jeśli mam wybór: zająć się w Sejmie poprawą bezpieczeństwa pieszych albo domaganiem się usunięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego, zdecydowanie wybieram żywych pieszych – mówi posłanka elekt Klaudia Jachira, która dostała się do Sejmu z warszawskiej listy Koalicji Obywatelskiej.

Jachira dała się poznać jako performerka i satyryczka, która kpiła z Jarosława Kaczyńskiego, a także z mitu smoleńskiego. Na jednym ze spotkań wyborczych, wyśmiewając ofertę Telewizji Polskiej, mówiła o „telenoweli smoleńskiej”, „bloku ekshumacyjnym” czy quizie pt. „Czyja to kończyna?”. Za te słowa Jan Pietrzak nazwał Jachirę „wynajętą zdzirą”.

Przyszła posłanka podczas Młodzieżowego Strajku Klimatycznego zamieściła też w mediach społecznościowych zdjęcie, na którym stoi pod pomnikiem Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego z transparentem „Bób, hummus, włoszczyzna, vege”. Skrytykowali ją za to kombatanci. Nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego nazwała „przeciętnym prezydentem”, a Janusza Palikota – „ciekawą osobą”.

Arkadiusz Gruszczyński: Zdobyła pani w wyborach do Sejmu 6,3 tys. głosów. To satysfakcjonujący wynik?

Klaudia Jachira, posłanka elekt Koalicji Obywatelskiej: Jak na miejsce, z którego startowałam – 13., to tak. Udało mi się zrobić ósmy wynik na liście, a nie miałam dużych środków finansowych na kampanię.

Nie jest pani z Warszawy. Co panią łączy z wyborcami ze stolicy?

– Mam tu najwięcej sympatyków.

Skąd to wiadomo?

– Widzę to po statystykach moich filmów w sieci. Oglądają mnie też Polacy mieszkający za granicą, interesujący się sprawami naszego kraju. W trakcie kampanii poleciałam do Londynu i walczyłam o ich głosy.

A jak pani walczyła o głosy warszawiaków?

– Przez ostatnie 11 lat byłam w tym mieście dwa razy w miesiącu, a przez ostatnie cztery uczestniczyłam w większości demonstracji w obronie praworządności czy na kontrmiesięcznicach smoleńskich.

Jakimi problemami warszawiaków chce się pani zajmować w Sejmie?

– Mieszkańcy stolicy najwięcej narzekają na korki, ale to sprawa samorządu. Oczywiście pewne ustawy mogłyby pomóc w upłynnieniu ruchu samochodowego, ale transport publiczny jest problemem urzędu miasta, a nie parlamentu.

A co z pieszymi? Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze apeluje o zmianę przepisów, które miałyby poprawić ich bezpieczeństwo. Zna pani ten projekt?

– Tak, jeden z wyborców mi o nim opowiedział. Trzeba usunąć z kodeksu wykroczenie „wtargnięcia na jezdnię”, a prawo ma chronić pieszego, ponieważ jest najsłabszym ogniwem w ruchu drogowym. To kierowcy mają być uważni, a nie piesi.

Myślę, że powinniśmy rozpocząć ogólnopolską dyskusję o stylu jazdy kierowców, o przyzwoleniu na szybką jazdę. Już jakiś czasu temu postawiłam sobie za punkt honoru jeździć zgodnie z przepisami. Inni kierowcy nie potrafią tego zaakceptować. Wyprzedzali mnie wszyscy, nawet z prawej strony. Będę na pewno rozmawiała z kolegami i koleżankami z klubu parlamentarnego, co można zrobić z tym problemem.

Czym jeszcze chce się pani zajmować?

– Idę do Sejmu, bo chcę patrzeć władzy na ręce. A oprócz tego bardzo ważne są dla mnie ochrona środowiska i walka ze smogiem. Warszawiacy wielokrotnie mówili mi, że chcą oddychać czystym powietrzem. Na pewno zajmę się przedsiębiorcami, ponieważ uważam, że państwo w ostatnim czasie utrudnia życie małym i średnim firmom. Korporacje dobrze sobie radzą, a drobni przedsiębiorcy przelewają duże daniny do kasy państwa. Kiedy z nimi rozmawiałam, widziałam przerażenie kolejnymi pomysłami rządu Mateusza Morawieckiego. Przecież wprowadzenie pensji minimalnej na poziomie 4 tys. zł brutto doprowadzi do bankructwa wielu firm. A w najgorszym wypadku do sytuacji, w której pracownik będzie zarabiał minimalną, a właściciel o wiele mniej.

Niektórzy uważają, że większym problemem są obecnie prawa pracownicze i niedoinwestowana Państwowa Inspekcja Pracy. Będzie pani też dbała o interesy pracowników?

– Nie namawiam pracodawców do łamania prawa pracy. Co miesiąc płacą potężne podatki. Moja mama – jako drobny przedsiębiorca – zarabia 2,5 tys. zł, a 1,5 tys. zł przelewa na konto ZUS-u. A jeszcze na koniec słyszy od partii rządzącej, że jak się jej nie podoba, to może wyjechać i założyć firmę w innym kraju.

Czyli co powinno się zrobić z ubezpieczeniem społecznym dla przedsiębiorców?

– Nie powinni być zmuszani do płacenia go za siebie. Za swoich pracowników muszą go odprowadzać, ale składka za właściciela firmy powinna być dobrowolna. Przedsiębiorcy są na tyle mądrzy, że wiedzą, jak odłożyć na emeryturę.

Przedstawia się pani jako performerka i artystka. Czy problemami tej grupy będzie się pani zajmowała?

– Tak, ponieważ mówimy o biednych ludziach, którzy nie mogą zorganizować ogromnego protestu pod Sejmem i domagać się respektowania swoich praw. Nie wysypią jak rolnicy ton jabłek. Jestem za włączeniem artystów do powszechnego systemu ubezpieczeń zdrowotnych. 90 proc. moich znajomych nie ma możliwości bezpłatnej opieki medycznej.

Czy Koalicja Obywatelska pomagała pani w kampanii wyborczej?

– Przede wszystkim umożliwia mi start, mimo że nie jestem członkiem żadnej partii.

A konkretne wsparcie?

– Dostałam 20 banerów.

W trakcie kampanii pojawiły się głosy, że powinna pani zrezygnować ze startu.

– Nie było mi miło, szczególnie, kiedy słyszałam takie opinie od „swoich”. To, że TVP zrobiła ze mnie największą hejterkę III RP, nie dziwiło.

Katarzyna Lubnauer powiedziała, że „Jachiry nie powinno być na listach”.

– Nie wszyscy muszą mnie kochać.

Wstąpi pani do Platformy Obywatelskiej?

– Nie, pozostanę niezależna.

Co z postulatem wprowadzenia w Polsce związków partnerskich?

– Jestem za.

Lewica zapowiedziała złożenie projektu ustawy liberalizującej dostęp do aborcji. Poprze ich pani?

– Oczywiście. Podpisałam deklarację Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, jestem za pełnią praw aborcyjnych i dostępu do środków antykoncepcyjnych. Jestem też za tym, żeby zmienić oddziały położnicze, gdzie brakuje dziś empatii.

A darzy pani empatią Jarosława Kaczyńskiego?

– Czasami, kiedy próbuję sobie wyobrazić, jaki jest biedny w tym sianiu nienawiści wobec tych wszystkich, którzy nie myślą tak jak on.

A wobec ofiar katastrofy smoleńskiej?

– Oczywiście, że tak. To była jedna z największych tragedii w Polsce, którą partia rządząca wykorzystała do walki politycznej. Nie ma mojej zgody na kult smoleński, teorie spiskowe, oskarżanie Donalda Tuska o zabójstwo Lecha Kaczyńskiego czy utrzymywanie z naszych podatków absurdalnej komisji smoleńskiej. A mało kto pamięta, że Antoni Macierewicz uciekł z miejsca katastrofy. Przyjechała tam za to ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz, która identyfikowała ciała. Dlatego niewyobrażalna była dla mnie decyzja o ekshumacji ofiar bez zgody rodzin. To była profanacja, a politycy PiS-u powinni ponieść za to konsekwencje.

Jednak część opinii publicznej negatywnie ocenia formę krytyki, którą pani uprawia. W Sejmie zmieni pani metody?

– Chciałabym, żeby ludzie zrozumieli, kto kłamie. Mówię o faktach i nie boję się nazywać rzeczy po imieniu.

Czyli będąc na sali plenarnej Sejmu, powie pani z mównicy w stronę Jarosława Kaczyńskiego to wszystko, co widzieliśmy na pani filmikach?

– Chciałbym mu powiedzieć kilka słów prawdy. Nie mam problemu z tym, żeby podać mu rękę. Ale nie będę głaskać po głowach polityków Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ to, jak wygląda dzisiaj nasz kraj, to ich wina. Przez nich polityka wtargnęła cztery lata temu do mojego życia. To PiS zabrał moją demokratyczną, europejską Polskę. Nie byłoby mnie dzisiaj w parlamencie, gdyby nie PiS łamiący prawo.

Myśli pani, że Jarosław Kaczyński chciałby uścisnąć dłoń polityczki, która nazwała jego brata przeciętnym prezydentem?

– To pytanie do posła Kaczyńskiego. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: mieliśmy lepszych prezydentów. I nie rozumiem, po co stawiać pomniki przeciętnemu prezydentowi.

Czyli będzie się pani domagała usunięcia jego cokołu z placu Piłsudskiego?

– Wolałabym, żeby go tam nie było. Ale jeśli mam wybór: zająć się w Sejmie poprawą bezpieczeństwa pieszych albo domaganiem się usunięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego, zdecydowanie wybieram żywych pieszych.

Kmicic z chesterfieldem

Dzisiaj mija 2 rocznica jak pod Pałacem Kultury w Warszawie podpalił się w akcie protestu przeciw polityce PIS Piotr Szczęsny – szary człowiek, który kochał wolność ponad wszystko. Trzeba pamiętać o tym wydarzeniu, dlatego przypominam jego list – testament.

Patriotyczni eksperci od turystyki i krajoznawstwa oferują Oldze Tokarczuk atrakcyjne destynacje.

Ze współczuciem trzeba przyznać, że Akademia Szwedzka sprawiła Oldze Tokarczuk wielki problem. Laureatka Nagrody Nobla musi sobie teraz łamać głowę, jaki kraj jako miejsce osiedlenia wybrać. Rodacy, którzy wpisują się na forach internetowych, życzliwie podsuwają jej niezliczone pomysły. Warto kilka wymienić, z szacunku zachowując oryginalną pisownię komentatorów portalu tygodnika „Sieci”.

„Jedź do iSSraela. Idealne państwo dla bydła antypolskiego”.

„Wracaj na Wzgórza Golan”.

„i ona ma taką nagrodę może powinna wyprowadzić się do niemiec”

„Proponuję wyjazd na Krym”.

„Proponuję wyjazd do KRLD”.

„Wyjazd do państw arabskich”.

Propozycji jest tak dużo, że niektórym osobom trudno coś nowego wymyślić. Stąd i taki kategoryczny…

View original post 5 180 słów więcej

 

Olga Tokarczuk z literackim Noblem. Nie jest obojętna wobec tego, co się dzieje w Polsce

Olga Tokarczuk, nasza Noblistka.

Nie była i nie jest obojętna. Posłuchajcie.

Nawet w dniu, w którym Tokarczuk otrzymała Nobla, portal braci Karnowskich nie mógł odmówić sobie kąśliwych uwag pod jej adresem.

Mimo sukcesu pisarki, pamiętajmy o tych skandalicznych słowach! Tokarczuk: Polacy to „właściciele niewolników” i „mordercy Żydów’

– oto nagłówek artykułu na stronie głównej. Jest znamienny.

Zresztą redaktor naczelna portalu Marzena Nykiel otwartym tekstem skrytykowała laureatkę Nobla: „Talent talentem, ale lewicowy światopogląd otwiera dziś wiele drzwi”.

Tokarczuk nigdy nie cieszyła się sympatią partii rządzącej, choć ta dziś nie miałaby nic przeciwko, aby przyjmować gratulacje. Ten fakt odnotował na Twitterze Jacek Gądek, dziennikarz Gazety.pl.

Premier Gliński nie szczędził złośliwości, gdy odbierała nagrodę Bokera

„Dobrze by było, żeby była rozsądną polską pisarką, która by rozumiała polskie społeczeństwo i polską wspólnotę” – oto komentarz ministra kultury Piotra Glińskiego na wiadomość o przyznaniu Tokarczuk nagrody Bookera w sierpniu 2019.

Kłodzko, 2019: PiS protestuje przeciwko odznaczeniu dla Tokarczuk

5 października pisarka odebrała w Kłodzku odznaczenie „Zasłużony Dla Powiatu Kłodzkiego”. Wyróżnienie przyznano Tokarczuk mimo protestów Krystyny Śliwińskiej z PiS, dyrektorki biura poselskiego Michała Dworczyka. Przed głosowaniem Śliwińska stwierdziła, że postawa pisarki jest antypolska, że Tokarczuk zakłamuje historię i nie zasłużyła na to, by otrzymać odznaczenie.

– Resortowe dzieci powielają wypowiedzi pani Tokarczuk o Polakach jak prawdę objawioną o naszej historii oraz narodowej naturze. Tłumaczony na języki obce kłamliwy przekaz idzie w świat i sypią się nagrody – oburzała się radna.

Wałbrzych, 2016: radni PiS wychodzą z sali

W sierpniu 2016 Tokarczuk uhonorowano tytułem Zasłużony dla Miasta Wałbrzycha. Nie spodobało się to radnym PiS, którzy w ramach protestu opuścili salę podczas sesji rady miejskiej.

Rok wcześniej, jak podał portal naTemat, senator PiS Waldemar Bonkowski postulował odebranie Oldze Tokarczuk honorowego obywatelstwa Nowej Rudy.

Maciej Świrski: Wysyłajcie tej pani listy

Maciej Świrski, stojący na czele Reduty Dobrego Imienia, w 2015 roku opublikował stanowisko Reduty „w sprawie majaczeń Olgi Tokarczuk”. Chodziło o jej wypowiedzi na temat zbrodni popełnianych na Żydach przez Polaków podczas okupacji.

„Jej wypowiedź można też traktować w kategoriach świadomej prowokacji, mającej na celu napędzić sprzedaż najnowszej książki: środowiska patriotyczne będą protestować, Tokarczuk zostanie męczennicą, a sprzedaż będzie szła, bo jest rozgłos. Jeśli ktoś chce wyrazić swoją opinię na temat wypowiedzi Tokarczuk może to zrobić na Facebooku wysyłając wiadomość właścicielce profilu https://www.facebook.com/olga.tokarczuk.1 albo napisać do Wydawnictwa Literackiego list” – pisał w stanowisku przedrukowywanym przez media. – „Albo jest po prostu słaba na umyśle lub (co może iść w parze ale nie musi) – że jest to wybór koniunkturalny” – dodał.

Rzecz działa się tuż po odebraniu przez Tokarczuk nagrody Nike. Na pisarkę wylała się fala hejtu. Na jej blogu i w mediach społecznościowych pojawiły się komentarz jawnie wzywające do przemocy.

Jak podaje „Gazeta Wyborcza„, na profilu Noworudzkich Patriotów pojawiły się ostrzeżenia, że Tokarczuk nigdy nie będzie czuła się bezpiecznie w swoim kraju. Pod jej adresem padały obelgi „żydowska szmata” i „ukraińska kurwa”. Mariusz Myrcha, właściciel tamtejszego kantoru, zaproponował na swoim profilu: „Może ktoś by ją odwiedził” i podał nazwę miejscowości, gdzie mieszka Tokarczuk.

Prawicowy serwis o Noblu dla Tokarczuk: Będzie nauczać o Polakach jako „mordercach Żydów”

Nawet w dniu przyznania nagrody Nobla polskiej pisarce, prawicowe media nie były wstanie powstrzymać się od negatywnych komentarzy. „Talent talentem, ale lewicowy światopogląd otwiera dziś wiele drzwi. Tokarczuk będzie nauczać o Polakach jako ‚mordercach Żydów”’ – napisała redaktor naczelna wPolityce.pl Marzena Nykiel. Ktoś inny ostrzega o „skandalicznych słowach” Tokarczuk: Polacy to właściciele niewolników.

Na prawicy są też komentatorzy, którzy poczuwają się do sukcesu Polki:

„Byłem dawno temu jednym z pierwszych recenzentów, który dostrzegł Olgę Tokarczuk i wróżył jej wielką przyszłość, więc gratulując laureatce, gratuluję trochę sobie” – napisał na Twitterze Rafał Ziemkiewicz.

No, cóż, jak minister Gliński idiota, premier idiota (nawet ma kłopoty z cytowaniem Jana Kochanowskiego), prezes PiS idiota, to my wszyscy mamy być idiotami? Nie!
Dla tych idiotów nie tylko Olga Tokarczuk jest do pozbycia się jej z Polski, ale byłby takim Mickiewicz, Sienkiewicz, Miłosz (zresztą był przez PiS postponowany), Gombrowicz.

Xerofas

Olga Tokarczuk została laureatką Literackiej Nagrody Nobla za 2018 rok. Wielki dzień dla polskiej literatury!Olga Tokarczuk została laureatką Literackiej Nagrody Nobla za 2018 rok. Wielki dzień dla polskiej literatury!

Olga Tokarczuk została laureatką Literackiej Nagrody Nobla za 2018 rok. Druga nagroda powędrowała do Petera Handke z Austrii.

Akademia Szwedzka uhonorowała polską pisarkę za „narracyjną wyobraźnię, która wraz z encyklopedyczną pasją reprezentuje przekraczanie granic, jako formę życia” – czytamy w uzasadnieniu. Handke z kolei został nagrodzony „za wpływową pracę, która wraz z językową pomysłowością zgłębiła peryferie i specyficzność ludzkiego doświadczenia”.

Miłośnikom polskiej literatury współczesnej nie trzeba przedstawiać laureatki Nobla za 2018 rok, Olgi Tokarczuk. Pisarka w 2018 roku otrzymała International Booker Prize za powieść „Bieguni”. Szansę na Bookera miała także jej książka „Prowadź pług przez kości umarłych” w tłumaczeniu Antonii Lloyd-Jones – na jej podstawie Agnieszka Holland nakręciła film „Pokot”. Wcześniej Tokarczuk opublikowała m.in. „Księgi Jakubowe”, za które wyróżniono ją Nagrodą Literacką…

View original post 449 słów więcej

 

Gadzinówka TVP

Kmicic z chesterfieldem

– „Jesteście obrzydliwi. Tak, do was z TVP mówię. Po ludzku jesteście po prostu zerami” – ostro skomentował na Twitterze Kamil Dziubka z onet.pl tzw. pasek w TVP Info. Dołączył do wpisu zdjęcie, na którym widać napis: „Prof. Szyszko źle znosił ataki na jego osobę”, a na jego tle widać relację reporterki TVN 24.

Na Twitterze pojawiły się komentarze innych dziennikarzy. – „Z zasady nie komentuję śmierci i reakcji na nią. Ale to co zrobiła TVP Info, jest po prostu hańbą. Pracujący obecnie w TVP ludzie powinni kiedyś odpowiedzieć za to, co robią za publiczne pieniądze, podszywając się pod dziennikarstwo” – Mariusz Kowalczyk z „Press”.

– „Każdy, kto wykorzystuje śmierć do partyjnych rozgrywek wyborczych, powinien być bezwzględnie potępiony. Ci, którzy starają się zbić kapitał polityczny na graniu tragedią i nie szanują żałoby, stawiają się poza polską tradycją i kulturą” – Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. – „W związku z pojawiającymi się…

View original post 5 370 słów więcej

 

Kaczyński – specjalista od wykorzystywania śmierci. Co się stanie, jak on umrze?

– Mamy też to wydarzenie tragiczne, wyjątkowo smutne. Odszedł nasz stary kolega, wieloletni towarzysz naszej drogi. Prawie 30 lat. Odszedł przedwcześnie, nagle. Odszedł w szczególnych okolicznościach. Majestat śmierci nie pozwala mi dzisiaj o tym mówić, ale trzeba będzie o tym powiedzieć, bo to nie był przypadek, że akurat dzisiaj, że akurat teraz – mówił Jarosław Kaczyński podczas konwencji PiS w Kielcach. Jak zaznaczył lider partii rządzącej, „ponieśliśmy naprawdę ogromną stratę”.

Wczoraj wieczorem umarł Szyszko, a przedwczoraj mówił:

O śmierci polityka PiS poinformował na Twitterze prezydent Andrzej Duda:”Bardzo smutna, niespodziewana wiadomość. Dziś przed południem odszedł Pan Prof. Jan Szyszko. Naukowiec i polityk ale przede wszystkim dobry i życzliwy Człowiek, pasjonat przyrody, którego darzyłem wielką sympatią i szacunkiem. Fiat Voluntas Tua… RiP”.

– Smutny jest ten rok, odchodzą wspaniali, prawi, kochający Polskę ludzie: premier Jan Olszewski, marszałek senior Kornel Morawiecki, teraz prof Jan Szyszko. R.I.P – wypowiada się propisowska dziennikarka Dorota Kania.

Krystyna Pawłowicz (PiS): „Kochany Panie Profesorze Janie SZYSZKO, dlaczego nas teraz opuściłeś? Polska przyroda, lasy, ptaki i przyjaciele – płaczemy… TVN pewnie się cieszy, wczoraj wieczorem wściekłe szczuli na profesora Szyszkę. Profesor, jako Człowiek wrażliwy tego już nie mógł znieść. Zaszczuliście kolejnego wybitnego Patriotę. Cieszycie się TVN co?”.

– Kpiny z profesora Szyszki teraz przejdą do wstydliwej historii… Nie zasłużył na to, co Go spotkało w związku ze zwalczaniem kornika. Nie zasłużył też na taką bezwzględną szyderę z powodu swoich poglądów na rolę kobiety w rodzinie – komentuje była szefowa Wiadomości TVP Marzena Paczuska.

Beeta Szydło (europosłanka PiS): „Prof. Jan Szyszko był Ministrem Środowiska w moim rządzie. Człowiek zasad i wartości. Całym sercem ukochał Polskę. Wielki pasjonat przyrody. Cześć Jego Pamięci!”

Małgorzata Kidawa Błońska (KO): „W trasie po Polsce zaskoczyła nas smutna wiadomość o śmierci ministra Jana Szyszko. Składamy najszczersze kondolencje rodzinie i bliskim”.

Reakcje internautów:

Do ostatnich chwil walczył o to, żeby wyrżnąć jak najwięcej lasów i wystrzelać jak najwięcej zwierząt. Zasłużony dla sprawy towarzysz. Należy się patriotyczny pogrzeb, np. 13-tego, transmisja live o 6:00″.

A czy trumna będzie wystawiona w sejmie?”.

Odleciał właściciel starej stodoły wartej parę milionów, pasjonat wyżynania przyrody…pasjonatem został w przekazie dnia PiSS. Teraz temperatura w piekle podniesie się o kilkanaście stopni…pasjonat będzie palił pod kotłem tylko drewnem”.

Trzy sprawy posłanki Pawłowicz, trzy razy ten sam sędzia. „Niesamowite szczęście”

Kmicic z chesterfieldem

To jeden z wielu komentarzy po debacie wyborczej w TVN 24. Wzięli w niej udział Marcin Horała z PiS, Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej, Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL, lider Lewicy Razem Adrian Zandberg oraz Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Horała w ostatniej chwili zastąpił wyznaczonego przez PiS do udziału w tej debacie Jacka Sasina: „Pierdyknęło” rzekł w debacie wyborczej wicepremier J. Sasin – „Nowe elyty…”. Niewiele brakowało, a nikt z PiS nie pojawiłby się w studiu TVN, o czym przebąkiwał wicerzecznik partii Radosław Fogiel.

W trakcie wczorajszej debaty Horała skarżył się, że pozostali uczestnicy mieli… więcej czasu niż on. – „Jedno w PiS jest stałe i niezmienne: narracja oparta na kłamstwie”; – „I prawie płacze, że tak się wszyscy uwzięli na niego. No cóż, warunki cieplarniane dla PiS tylko w TVP”; – „Biedak przyszedł do niezależnej telewizji i okazało się, że musi odpowiadać na konkretne pytania, a nie bajki…

View original post 1 781 słów więcej

 

Pisowscy gangsterzy

W czasie dzisiejszego programu Kawa na Ławę (TVN24) doszło do dyskusji na temat prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia.

Małgorzata Kidawa-Błońska miodzio – czytaj >>>

Program Koalicji Obywatelskiej >>>

Donald Tusk – tutaj >>>

W najnowszym Newsweeku rozmowa Tomasza Lisaa z pisarzem, Jackiem Dehnelem o tym co w Polsce spotyka geja, o faszystowskim języku władzy, tchórzliwych świeckich katolikach i o raczej czarnych scenariuszach dla Polski.

Kmicic z chesterfieldem

Premier wykazuje totalny brak wiedzy o Katowicach, a więc mieście, z którego startuje w najbliższych wyborach do Sejmu. PiS-owski polityk wymyślił teraz nazwę nowej dzielnicy.

Na sobotniej konwencji PiS w Opolu Morawiecki mówił o tym, że górników postrzelonych w kopalni Wujek, przewożono do szpitala w „Ligacicach”. Problemem jest to, że takiej dzielnicy nawet nie ma.

Wpadkę premiera zauważył poseł Borys Budka, który podzielił się informacją z internautami. „Panie Premierze, w #Katowice nie ma takiej dzielnicy jak „Ligacice”. Może chodziło o Ligotę? A może o Bogucice? PS Jeśli mogę w czymś jeszcze pomóc w naszym okręgu, proszę pisać 😉” – napisał na Twitterze działacz Koalicji Obywatelskiej.

View original post 1 123 słowa więcej

 

Kościół i PiS robią rzeczy odrażające i społecznie szkodliwe

Kościół robi rzeczy odrażające i społecznie szkodliwe: wspiera władzę, która niszczy demokrację, chroni księży, którzy krzywdzą dzieci. Należy mu się bojkot.

>>>

Czytałem na Twitterze wpis Barbary Zdrojewskiej, naszej senatorki, która startuje w wyborach i która poinformowała, że do ludzi, którzy podpisywali jej listy, zaczęła przychodzić policja, pytając o podpisy. Czyli tak naprawdę do zastraszania angażuje się już policję. Nie uznaje się wyroków sądów, twierdzi się, że tylko ci, którzy kochają ojca Rydzyka, są godni być obywatelami Polski. Tylko religia katolicka niesie ze sobą wartości, reszta to nihiliści. Szykuje nam się zatem Polska policyjna, dyktatorska i klerykalna – mówi Marek Borowski, senator, były marszałek Sejmu, kandydat do Senatu z list Koalicji Obywatelskiej. Rozmawiamy też o programach wyborczych, kampanii, aferze hejterskiej i próbie odwołania ministra Ziobry

JUSTYNA KOĆ: Dlaczego PiS chce przenieść posiedzenie Sejmu na po wyborach?

MAREK BOROWSKI: Jedyne wytłumaczenie, jakie przychodzi mi do głowy, to to, że jest jakaś ustawa, której treść może być różnie sformułowana w zależności od tego, czy PiS będzie nadal rządził, czy nie. Pewnie nie jest pewien wyniku, zatem we wtorek po wyborach przyjmie ją w określonej treści. Ale to tylko spekulacje.

Rozumiem, że przepisy pozwalają na takie działanie?
Kadencja Sejmu trwa do pierwszego posiedzenia nowego Sejmu, ponieważ w Polsce jest ciągłość. Nie ma ani jednego dnia bez Sejmu.

Można by się zastanowić, czy Sejm po wyborach ma nadal legitymację, aby cokolwiek uchwalać.
Prawną legitymacje ma,

GORZEJ Z MORALNĄ, ALE WIEMY, JAK TO W PRZYPADKU PIS-U JEST.

Debata nad wnioskiem o odwołanie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w końcu doszła do skutku. Dlaczego? Jeszcze kilka dni temu nie było o tym nawet mowy.
Tu nie ma dowolności. Taki wniosek musiał się znaleźć w porządku obrad, bo to przepis regulaminowy. Od momentu złożenia wniosku to musi być najbliższe albo następne posiedzenie.

Wielokrotnie PiS pokazywał, że nie liczy się z regulaminem czy nawet z wyrokiem sądu.
To prawda, ale to byłaby wyjątkowa hucpa. Poza tym to odbyło się późnym wieczorem, według sprawdzonego wcześniej scenariusza przegłosowali, co chcieli. Nie miałem żadnych wątpliwości, że minister się ostanie.

Płaca minimalna w górę, jak jeszcze Europa nie widziała – chwali się PiS. Minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz przyznaje, że nikt z nią tego nie konsultował. Czyli nie dość, że premier nie konsultuje kluczowych zmian z rządem, to jeszcze z koalicjantami?
Pani Emilewicz od czasu do czasu prezentuje jakąś niezależność, która na dobre jej nie wychodzi, bo mogła być komisarzem, a nie jest. Uważam, że miała spore szanse. W tej sprawie był odpytywany sam prezes, który stwierdził, że pani Emilewicz zwraca uwagę na procedury, które powinny być zachowane, bo oczywiście w tej sprawie powinna odbyć się rada dialogu społecznego z przedsiębiorcami. Może się jeszcze odbędzie i ostateczna decyzja będzie podjęta dopiero później.

Jak ocenia pan pomysł z podwyższeniem płacy minimalnej?
Wyborczo to doskonały pomysł. PiS zawsze szuka “targetu” możliwie dużego, do którego skierują propozycje.

NAJPIERW TO BYŁY DZIECI I ICH RODZICE, POTEM EMERYCI, A TERAZ NAJMNIEJ ZARABIAJĄCY. PIS NIE PRZEJMUJE SIĘ TYM, ŻE TO SIĘ STANIE KOSZTEM PRACODAWCÓW I NIESTETY MOŻE DOPROWADZIĆ DO TEGO, ZWŁASZCZA JEŚLI BĘDZIE KONTYNUOWANA TENDENCJA SŁABNĄCEGO WZROSTU GOSPODARCZEGO, ŻE BĘDĄ ZWOLNIENIA. CZEŚĆ PRZEDSIĘBIORCÓW MOŻE TEGO NIE WYTRZYMAĆ.

W tej kampanii opozycja powinna podnieść ten temat i głośno mówić, że szykują się zwolnienia. Pracodawcy zdają sobie z tego sprawę, zatem główny nacisk powinien być położony na pracowników. Oczywiście fajnie mieć perspektywę podwyżki, ale może się okazać, że zamiast podwyżki będą wypowiedzenia.

Jarosław Kaczyński powiedział, że konsultował tę sprawę z szefem NBP i ten powiedział, że nie widzi zagrożenia dla gospodarki.
Zdziwiłbym się, gdyby widział. To jest trochę tak, jak minister sprawiedliwości pyta o zdanie prokuratora generalnego. I prokurator generalny wypowiada się pozytywnie. To jest dokładnie to samo, tylko tam jest to w jednej osobie, a tu są dwie.

Prezes powiedział też, że w Polsce i poza Polską są ludzie, którzy chcą, żeby były tu niskie płace. Kogo mógł mieć na myśli?
Prawdą jest, że firmy zagraniczne, które chcą inwestować w Polsce, chętnie by widziały, żeby pracownicy zap… za miskę ryżu, jak powiedział kiedyś Mateusz Morawiecki zanim został premierem, bo wtedy mają niskie koszty. To dotyczy każdego kraju na dorobku, to nie jest żadne odkrycie. Zresztą Polska w coraz mniejszym stopniu jest krajem niskich płac. Również w Polsce są tacy pracodawcy, którzy najchętniej płaciliby pracownikom po 1000 złotych miesięcznie. Problem jest tu inny – co zrobić, aby w Polsce szybko rosła wydajność pracy, bo jak tak będzie, to będą rosły również płace. Tymczasem na szybki długofalowy wzrost wydajności pracy potrzeba inwestycji, a te są w Polsce mizerne i PiS nie znalazł na to sposobu. Gwałtowne podwyższanie płac ustawowo będzie zmuszało pracodawców do zwalniania pracowników, względnie do zamykania firm – na jedno wychodzi – i do podwyższania cen tam, gdzie to będzie możliwe. Takie działanie nie przyniesie też inwestycji, bo pieniędzy na nie będzie jeszcze mniej.

TO TYPOWY ZABIEG WYBORCZY, ABY DOSTAĆ JESZCZE KILKA GŁOSÓW WIĘCEJ, A POTEM NIECH SIĘ DZIEJE, CO CHCE.

O co chodzi w zamieszaniu ze składami do ZUS? Najpierw Morawiecki mówi na konwencji w sobotę, że “idziemy w kierunku liczenia ZUS-u od dochodów”, potem po zamieszaniu w samym rządzie późnym wieczorem we wtorek rzecznik rządu na Twitterze informuje, że liczenie składki ZUS dla przedsiębiorców pozostaje na takich samych zasadach. To niepoważne?
Nawet bardzo. Zdaje się, że wewnętrznie nie skonsultowano tej sprawy, bo jednocześnie zwiększa się podstawę do składki ZUS dla wszystkich, co zalegają, znosząc ograniczenie 30-krotności, z drugiej strony – ma być liczona od dochodu. Dla wielu to byłby ogromny wzrost tej składki. Do tego nie podano żadnych współczynników, wskaźników. Jeżeli ZUS ma wziąć to, co do tej pory, a z reguły wszyscy przedsiębiorcy płacili najmniejszą składkę, to przy przejściu na procent od dochodu jedni zapłaciliby mniej, ale drudzy więcej, aby wyszło na to samo. I pewnie nie byliby to największy, tylko tacy średniacy. To wzbudziło wyraźne zaniepokojenie i PiS się wystraszył, dlatego zaczął to korygować. To tylko pokazuje, że to takie dojutrkostwo. Nie ma tu żadnej długofalowej koncepcji, tylko liczenie głosów.

Jak podoba się panu kandydatka na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska zamiast Grzegorza Schetyny?
Podoba mi się, uważam, że na pewno złagodzi to ostrość kampanii. Oczywiście PiS będzie atakował PO i innych z opozycji, ale tu ma poważny problem. Nie oznacza to oczywiście, że kampania prowadzona tylko na zasadach “kochajmy się” da rezultat.

TO, Z CZYM ZACZĘŁA KIDAWA-BŁOŃSKA, ŻE TRZEBA SKOŃCZYĆ Z MOWĄ NIENAWIŚCI, TO DOBRY RUCH. MUSI TEMU JEDNAK TOWARZYSZYĆ ZDECYDOWANA PRZESTROGA PRZED TYM, CO SIĘ MOŻE STAĆ, GDY PIS WYGRA WYBORY I TO JESZCZE DUŻĄ WIĘKSZOŚCIĄ. Z ZAPOWIEDZI PREZESA, ŻE DEMOKRACJA TAK, ALE NIE TRYBUNALSKA, WYNIKA, ŻE NIE LICZĄ SIĘ TRYBUNAŁY, SĄDY, LICZY SIĘ TYLKO WOLA WIĘKSZOŚCI, CZYLI WOLA PREZESA. TAK MA WYGLĄDAĆ DEMOKRACJA PREZESA.

Przed tym trzeba przestrzec, bo może powstać państwo policyjne. Czytałem dziś na Twitterze wpis Barbary Zdrojewskiej, naszej senatorki, która startuje w wyborach i która poinformowała, że do ludzi, którzy podpisywali jej listy, zaczęła przychodzić policja, pytając o podpisy. Czyli tak naprawdę do zastraszania angażuje się już policję. Nie uznaje się wyroków sądów, twierdzi się, że tylko ci, którzy kochają ojca Rydzyka, są godni być obywatelami Polski. Tylko religia katolicka niesie ze sobą wartości, reszta to nihiliści. Szykuje nam się zatem Polska policyjna, dyktatorska i klerykalna. O tym trzeba głośno mówić, bo inaczej ludzie będą uważali, że PiS daje tylko pieniądze i straszy, ale poza tym nic złego nie robi.

Kmicic z chesterfieldem

Tego jeszcze nie było… To, że zwykły poseł w osobie Jarosława Kaczyńskiego zabiera w Sejmie głos, kiedy tylko mu się podoba, czyli jak pamiętamy „bez żadnego trybu” – to jedno, to że przekracza progi Parlamentu tam gdzie chce i jak chce to jeszcze jedno ale, że wprowadza ze sobą uzbrojone indywidua, to już zwykła granda.

Stosowny moment nagrał poseł PO Cezary Tomczyk.

Na filmiku, który wywołał szczere oburzenie w sieci, widać wyraźnie jak lider PiS korzysta z wejścia dla Marszałka Sejmu, a wraz z nim wchodzi do gmachu parlamentu dwóch facetów pod bronią.

Jest to niedopuszczalne. Przepisy kategorycznie zabraniają wnoszenia broni i wszelkiego rodzaju materiałów niebezpiecznych…

View original post 1 234 słowa więcej

 

Morawiecki, nie ma dnia, ba, godziny, żeby pan nie skłamał

Oto jak Morawiecki walczy z powodzią – limuzynami.

Mateusz Morawiecki przebywający na terenach zagrożonych powodzią został dzisiaj przyłapany przez internautów na swoim kolejnym kłamstwie.

Depresja plemnika

„Gazeta Wyborcza” ujawnia, że w mieszkaniu prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julii Przyłębskiej odbywają się cykliczne spotkania, w których uczestniczy prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki. Rozmówcy z rządu w rozmowie z GW podkreślają wprost, że to ważny ośrodek władzy.  Mieszkanie mieści się w reprezentacyjnym budynku z balkonami i dużymi oknami naprzeciwko TK. Obok swoje siedziby mają Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Edukacji Narodowej, niedaleko jest kancelaria premiera. W PiS od dawna narasta niezadowolenie, że partyjna siedziba przy ul. Nowogrodzkiej nie jest jedynym centrum decyzyjnym.

Jarosław Kaczyński skomentował publiczne swoje kontakty z prezes TK 13 maja w programie „Pytanie na śniadanie” w TVP 2. Niespodziewanie ujawnił w nim, że Przyłębska „jest jego towarzyskim odkryciem ostatnich lat” i bardzo lubi u niej bywać, a spotkania mimo pełnionej przez nią funkcji mają prywatny charakter.

Wypowiedź ta (temat przyjaźni prezesa PiS miał być jednym z zaplanowanych przez jego PR-owców tematów rozmowy) padła w…

View original post 3 519 słów więcej

 

Post Navigation