Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Sławomir Nitras”

Kościół i PiS robią rzeczy odrażające i społecznie szkodliwe

Kościół robi rzeczy odrażające i społecznie szkodliwe: wspiera władzę, która niszczy demokrację, chroni księży, którzy krzywdzą dzieci. Należy mu się bojkot.

>>>

Czytałem na Twitterze wpis Barbary Zdrojewskiej, naszej senatorki, która startuje w wyborach i która poinformowała, że do ludzi, którzy podpisywali jej listy, zaczęła przychodzić policja, pytając o podpisy. Czyli tak naprawdę do zastraszania angażuje się już policję. Nie uznaje się wyroków sądów, twierdzi się, że tylko ci, którzy kochają ojca Rydzyka, są godni być obywatelami Polski. Tylko religia katolicka niesie ze sobą wartości, reszta to nihiliści. Szykuje nam się zatem Polska policyjna, dyktatorska i klerykalna – mówi Marek Borowski, senator, były marszałek Sejmu, kandydat do Senatu z list Koalicji Obywatelskiej. Rozmawiamy też o programach wyborczych, kampanii, aferze hejterskiej i próbie odwołania ministra Ziobry

JUSTYNA KOĆ: Dlaczego PiS chce przenieść posiedzenie Sejmu na po wyborach?

MAREK BOROWSKI: Jedyne wytłumaczenie, jakie przychodzi mi do głowy, to to, że jest jakaś ustawa, której treść może być różnie sformułowana w zależności od tego, czy PiS będzie nadal rządził, czy nie. Pewnie nie jest pewien wyniku, zatem we wtorek po wyborach przyjmie ją w określonej treści. Ale to tylko spekulacje.

Rozumiem, że przepisy pozwalają na takie działanie?
Kadencja Sejmu trwa do pierwszego posiedzenia nowego Sejmu, ponieważ w Polsce jest ciągłość. Nie ma ani jednego dnia bez Sejmu.

Można by się zastanowić, czy Sejm po wyborach ma nadal legitymację, aby cokolwiek uchwalać.
Prawną legitymacje ma,

GORZEJ Z MORALNĄ, ALE WIEMY, JAK TO W PRZYPADKU PIS-U JEST.

Debata nad wnioskiem o odwołanie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w końcu doszła do skutku. Dlaczego? Jeszcze kilka dni temu nie było o tym nawet mowy.
Tu nie ma dowolności. Taki wniosek musiał się znaleźć w porządku obrad, bo to przepis regulaminowy. Od momentu złożenia wniosku to musi być najbliższe albo następne posiedzenie.

Wielokrotnie PiS pokazywał, że nie liczy się z regulaminem czy nawet z wyrokiem sądu.
To prawda, ale to byłaby wyjątkowa hucpa. Poza tym to odbyło się późnym wieczorem, według sprawdzonego wcześniej scenariusza przegłosowali, co chcieli. Nie miałem żadnych wątpliwości, że minister się ostanie.

Płaca minimalna w górę, jak jeszcze Europa nie widziała – chwali się PiS. Minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz przyznaje, że nikt z nią tego nie konsultował. Czyli nie dość, że premier nie konsultuje kluczowych zmian z rządem, to jeszcze z koalicjantami?
Pani Emilewicz od czasu do czasu prezentuje jakąś niezależność, która na dobre jej nie wychodzi, bo mogła być komisarzem, a nie jest. Uważam, że miała spore szanse. W tej sprawie był odpytywany sam prezes, który stwierdził, że pani Emilewicz zwraca uwagę na procedury, które powinny być zachowane, bo oczywiście w tej sprawie powinna odbyć się rada dialogu społecznego z przedsiębiorcami. Może się jeszcze odbędzie i ostateczna decyzja będzie podjęta dopiero później.

Jak ocenia pan pomysł z podwyższeniem płacy minimalnej?
Wyborczo to doskonały pomysł. PiS zawsze szuka “targetu” możliwie dużego, do którego skierują propozycje.

NAJPIERW TO BYŁY DZIECI I ICH RODZICE, POTEM EMERYCI, A TERAZ NAJMNIEJ ZARABIAJĄCY. PIS NIE PRZEJMUJE SIĘ TYM, ŻE TO SIĘ STANIE KOSZTEM PRACODAWCÓW I NIESTETY MOŻE DOPROWADZIĆ DO TEGO, ZWŁASZCZA JEŚLI BĘDZIE KONTYNUOWANA TENDENCJA SŁABNĄCEGO WZROSTU GOSPODARCZEGO, ŻE BĘDĄ ZWOLNIENIA. CZEŚĆ PRZEDSIĘBIORCÓW MOŻE TEGO NIE WYTRZYMAĆ.

W tej kampanii opozycja powinna podnieść ten temat i głośno mówić, że szykują się zwolnienia. Pracodawcy zdają sobie z tego sprawę, zatem główny nacisk powinien być położony na pracowników. Oczywiście fajnie mieć perspektywę podwyżki, ale może się okazać, że zamiast podwyżki będą wypowiedzenia.

Jarosław Kaczyński powiedział, że konsultował tę sprawę z szefem NBP i ten powiedział, że nie widzi zagrożenia dla gospodarki.
Zdziwiłbym się, gdyby widział. To jest trochę tak, jak minister sprawiedliwości pyta o zdanie prokuratora generalnego. I prokurator generalny wypowiada się pozytywnie. To jest dokładnie to samo, tylko tam jest to w jednej osobie, a tu są dwie.

Prezes powiedział też, że w Polsce i poza Polską są ludzie, którzy chcą, żeby były tu niskie płace. Kogo mógł mieć na myśli?
Prawdą jest, że firmy zagraniczne, które chcą inwestować w Polsce, chętnie by widziały, żeby pracownicy zap… za miskę ryżu, jak powiedział kiedyś Mateusz Morawiecki zanim został premierem, bo wtedy mają niskie koszty. To dotyczy każdego kraju na dorobku, to nie jest żadne odkrycie. Zresztą Polska w coraz mniejszym stopniu jest krajem niskich płac. Również w Polsce są tacy pracodawcy, którzy najchętniej płaciliby pracownikom po 1000 złotych miesięcznie. Problem jest tu inny – co zrobić, aby w Polsce szybko rosła wydajność pracy, bo jak tak będzie, to będą rosły również płace. Tymczasem na szybki długofalowy wzrost wydajności pracy potrzeba inwestycji, a te są w Polsce mizerne i PiS nie znalazł na to sposobu. Gwałtowne podwyższanie płac ustawowo będzie zmuszało pracodawców do zwalniania pracowników, względnie do zamykania firm – na jedno wychodzi – i do podwyższania cen tam, gdzie to będzie możliwe. Takie działanie nie przyniesie też inwestycji, bo pieniędzy na nie będzie jeszcze mniej.

TO TYPOWY ZABIEG WYBORCZY, ABY DOSTAĆ JESZCZE KILKA GŁOSÓW WIĘCEJ, A POTEM NIECH SIĘ DZIEJE, CO CHCE.

O co chodzi w zamieszaniu ze składami do ZUS? Najpierw Morawiecki mówi na konwencji w sobotę, że “idziemy w kierunku liczenia ZUS-u od dochodów”, potem po zamieszaniu w samym rządzie późnym wieczorem we wtorek rzecznik rządu na Twitterze informuje, że liczenie składki ZUS dla przedsiębiorców pozostaje na takich samych zasadach. To niepoważne?
Nawet bardzo. Zdaje się, że wewnętrznie nie skonsultowano tej sprawy, bo jednocześnie zwiększa się podstawę do składki ZUS dla wszystkich, co zalegają, znosząc ograniczenie 30-krotności, z drugiej strony – ma być liczona od dochodu. Dla wielu to byłby ogromny wzrost tej składki. Do tego nie podano żadnych współczynników, wskaźników. Jeżeli ZUS ma wziąć to, co do tej pory, a z reguły wszyscy przedsiębiorcy płacili najmniejszą składkę, to przy przejściu na procent od dochodu jedni zapłaciliby mniej, ale drudzy więcej, aby wyszło na to samo. I pewnie nie byliby to największy, tylko tacy średniacy. To wzbudziło wyraźne zaniepokojenie i PiS się wystraszył, dlatego zaczął to korygować. To tylko pokazuje, że to takie dojutrkostwo. Nie ma tu żadnej długofalowej koncepcji, tylko liczenie głosów.

Jak podoba się panu kandydatka na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska zamiast Grzegorza Schetyny?
Podoba mi się, uważam, że na pewno złagodzi to ostrość kampanii. Oczywiście PiS będzie atakował PO i innych z opozycji, ale tu ma poważny problem. Nie oznacza to oczywiście, że kampania prowadzona tylko na zasadach “kochajmy się” da rezultat.

TO, Z CZYM ZACZĘŁA KIDAWA-BŁOŃSKA, ŻE TRZEBA SKOŃCZYĆ Z MOWĄ NIENAWIŚCI, TO DOBRY RUCH. MUSI TEMU JEDNAK TOWARZYSZYĆ ZDECYDOWANA PRZESTROGA PRZED TYM, CO SIĘ MOŻE STAĆ, GDY PIS WYGRA WYBORY I TO JESZCZE DUŻĄ WIĘKSZOŚCIĄ. Z ZAPOWIEDZI PREZESA, ŻE DEMOKRACJA TAK, ALE NIE TRYBUNALSKA, WYNIKA, ŻE NIE LICZĄ SIĘ TRYBUNAŁY, SĄDY, LICZY SIĘ TYLKO WOLA WIĘKSZOŚCI, CZYLI WOLA PREZESA. TAK MA WYGLĄDAĆ DEMOKRACJA PREZESA.

Przed tym trzeba przestrzec, bo może powstać państwo policyjne. Czytałem dziś na Twitterze wpis Barbary Zdrojewskiej, naszej senatorki, która startuje w wyborach i która poinformowała, że do ludzi, którzy podpisywali jej listy, zaczęła przychodzić policja, pytając o podpisy. Czyli tak naprawdę do zastraszania angażuje się już policję. Nie uznaje się wyroków sądów, twierdzi się, że tylko ci, którzy kochają ojca Rydzyka, są godni być obywatelami Polski. Tylko religia katolicka niesie ze sobą wartości, reszta to nihiliści. Szykuje nam się zatem Polska policyjna, dyktatorska i klerykalna. O tym trzeba głośno mówić, bo inaczej ludzie będą uważali, że PiS daje tylko pieniądze i straszy, ale poza tym nic złego nie robi.

Kmicic z chesterfieldem

Tego jeszcze nie było… To, że zwykły poseł w osobie Jarosława Kaczyńskiego zabiera w Sejmie głos, kiedy tylko mu się podoba, czyli jak pamiętamy „bez żadnego trybu” – to jedno, to że przekracza progi Parlamentu tam gdzie chce i jak chce to jeszcze jedno ale, że wprowadza ze sobą uzbrojone indywidua, to już zwykła granda.

Stosowny moment nagrał poseł PO Cezary Tomczyk.

Na filmiku, który wywołał szczere oburzenie w sieci, widać wyraźnie jak lider PiS korzysta z wejścia dla Marszałka Sejmu, a wraz z nim wchodzi do gmachu parlamentu dwóch facetów pod bronią.

Jest to niedopuszczalne. Przepisy kategorycznie zabraniają wnoszenia broni i wszelkiego rodzaju materiałów niebezpiecznych…

View original post 1 234 słowa więcej

 

Morawiecki, nie ma dnia, ba, godziny, żeby pan nie skłamał

Oto jak Morawiecki walczy z powodzią – limuzynami.

Mateusz Morawiecki przebywający na terenach zagrożonych powodzią został dzisiaj przyłapany przez internautów na swoim kolejnym kłamstwie.

Depresja plemnika

„Gazeta Wyborcza” ujawnia, że w mieszkaniu prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julii Przyłębskiej odbywają się cykliczne spotkania, w których uczestniczy prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki. Rozmówcy z rządu w rozmowie z GW podkreślają wprost, że to ważny ośrodek władzy.  Mieszkanie mieści się w reprezentacyjnym budynku z balkonami i dużymi oknami naprzeciwko TK. Obok swoje siedziby mają Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Edukacji Narodowej, niedaleko jest kancelaria premiera. W PiS od dawna narasta niezadowolenie, że partyjna siedziba przy ul. Nowogrodzkiej nie jest jedynym centrum decyzyjnym.

Jarosław Kaczyński skomentował publiczne swoje kontakty z prezes TK 13 maja w programie „Pytanie na śniadanie” w TVP 2. Niespodziewanie ujawnił w nim, że Przyłębska „jest jego towarzyskim odkryciem ostatnich lat” i bardzo lubi u niej bywać, a spotkania mimo pełnionej przez nią funkcji mają prywatny charakter.

Wypowiedź ta (temat przyjaźni prezesa PiS miał być jednym z zaplanowanych przez jego PR-owców tematów rozmowy) padła w…

View original post 3 519 słów więcej

 

Jan Paweł II krył pedofila Paetza

Co się dzieje z księdzem, który postanowi zakomunikować swoim przełożonym, że znajomy mu wysoki duchowny jest pedofilem? Opisuje dziennikarz Stefan Sękowski (zastępca redaktora naczelnego Nowej Konfederacji i współpracownik tygodnika „Do Rzeczy”).

Więcej >>>

Depresja plemnika

Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że haniebny styl prowadzenia przez marszałka Kuchcińskiego, uniemożliwianie zadawania pytań, zmanipulowane wypowiedzi ministrów, prowadzenie debaty w sposób urągający standardom parlamentarnym i zwykłej ludzkiej przyzwoitości. To jedno. Ale drugie to bardzo wyraźnie chcę powiedzieć, że nie można traktować tej ustawy jako coś co wystarczy, jako wystarczającą odpowiedź parlamentu polskiego na tę sytuację, która dzisiaj w tak dramatyczny sposób ujawnia się, a która dotyczy ludzkich tragedii, pedofilii, przypadków które dzisiaj dochodzą do świadomości publicznej, wiadomości” – powiedział Grzegorz Schetyna po przyjęciu przez Sejm głosami PiS nowelizacji Kodeksu karnego. Szef PO stwierdził, że „ta ustawa nie po to, żeby skutecznie walczyć z pedofilią. – „Zgłosiliśmy wiele poprawek, mówiliśmy o wielu rzeczach, które nie zostały w tym uwzględnione” – dodał. 

Schetyna zapowiedział złożenie przez PO projektu ustawy o utworzeniu państwowej komisji do spraw pedofilii w polskim Kościele. – „Dzisiaj wiemy, że Kościół jako instytucja nie poradzi sobie sam z tym…

View original post 1 425 słów więcej

Sławomir Nitras położył dziecięce buciki przez Kaczyńskim

Sławomir Nitras, schodząc z mównicy sejmowej, podszedł do miejsca, w którym siedzi Jarosław Kaczyński i położył przed nim dziecięce buciki. Siedzący obok prezesa PiS wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki chwycił je i rzucił w Nitrasa. Poseł PO je podniósł i próbował ponownie położyć go przy Kaczyńskim. I tu wyrośli przed nim posłowie PiS w roli ochroniarzy Kaczyńskiego, a wśród nich Marek Suski i Mariusz Błaszczak. Patryk Jaki zszedł nawet z położonych wyżej ław rządowych.

Dziecięce buciki to symbol akcji „Baby Shoes Remember”. Zaczęły one być wieszane przed kościołami najpierw w Irlandii jako znak protestu przeciw księżom pedofilom. Od jakiegoś czasu pojawiają się także w naszym kraju.

Wcześniej w Sejmie Nitras mówił, że według raportu Episkopatu w sprawie pedofilii, 382 księży po 1989 roku dopuściło się molestowania nieletnich. Tymczasem w więzieniach za te przestępstwa karę odsiaduje dwóch księży. – „To gdzie jest 380, o których mówi raport kościelny?” – pytał poseł PO. Prowadzący obrady marszałek Marek Kuchciński wyłączył mu mikrofon.

 „Ależ się dzielnie rzucili bronić Jarosława. Przed bucikami”; – „Przecież Nitras chciał jedynie postawić symboliczne buciki. Ile agresji jest w posłach PiS. Rzucili się jak secret service chroniąc niepokalanego, kryształowego guru”; – „Co robi JK – biernie siedzi i czeka aż jego świta będzie go chronić. Jakie to żałosne”; – Marek Suski wykidajłem. Wreszcie się odnalazł w roli życia. To jest prawdziwe powołanie!”; – „Kaczyński pewnie płaci swoim dwórkom za ochronę. Stanowiskami. Suski-Caryca nigdy by żadnego stołka nie dostał gdyby nie stał na warcie przed prezesem jak na tym filmie. Żenada” – komentowali internauci.

Depresja plemnika

Prawniczka prof. Monika Płatek wypowiedziała się na temat zaostrzenia – przez polityków Prawa i Spraeidliwości – prawa karnego ws. przestępstw na tle seksualnym.

Duchowni Kościoła katolickiego są niemal bezkarni ws. przestępstw na tle seksualnym. Dobitnie lekceważące podejście instytucji państwa do przestępstw księży-pedofilów obrazują statystyki.

 „Czytam projekt zmian kk druk 3451. To jest oszustwo! To nie jest o pedofilii! Jest m.in. o kradzieży tablic sam., przestępstwach przeciw mieniu, bankowych, zmowach przetargowych, kradzieżach paliw, terroryzmie. Ziobro wykorzystuje sytuację. PiS nie czyta, co uchwala” – napisał na Twitterze Sławomir Nitras. Rzeczony druk sejmowy to zgłoszony przez PiS projekt zmian w Kodeksie karnym.

Wcześniej problem, o którym pisze poseł PO, sygnalizował też jeden z internautów: – Pilny projekt zmian w prawie karnym w zakresie pedofilii stwarza okazję do zmiany szeregu innych przepisów, które zostaną przepchnięte „przy okazji”. Ofc wiecie, że czekali z tym projektem akurat na taką chwilę, w której nikt nie będzie…

View original post 807 słów więcej

 

Kościół robi wszystko, żeby wiedza o dobrym i złym dotyku do dzieci nie docierała, bo będą łatwiejszym łupem

Prof. Magdalena Środa była gościem Jarosława Kuźniara w programie Onet Rano. Filozofka komentowała krycie pedofilii w Kościele katolickim przez hierarchów.

Depresja plemnika

Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia – i ten, kto nazywa ją fake newsem ma tego nie robić, żeby nie ranić uczuć wierzących[…]

Yuval Noah Harari

21 lekcji na XXI wiek

Rzecznik prezydenta Andrzej Dudy – Krzysztof Szczerski był dzisiaj gościem programu Poranna rozmowa RMF. Polityk komentował m.in. pedofilię w Kościele katolickim.

Reporter Paweł Żuchowski (RMF FM) informuje ze Stanów Zjednoczonych o końcu tymczasowej oceanicznej promocji Polski. Wszystko za sprawą zniszczonego jachtu.

View original post 580 słów więcej

 

Kaczyński, mistrz łgarstwa. Złoty medal na olimpiadzie zakłamania (konwencja PiS w Poznaniu)

Sobotnia konwencja Prawa i Sprawiedliwości w Poznaniu to jedna z nielicznych, podczas których nawiązano do problemu funkcjonowania Polski w strukturach europejskich. Jarosław Kaczyński wypowiedział się już na temat waluty Euro, a teraz na „tapetę wziął sprawy rynkowe i znowu – jak trafnie określił to poseł KE Cezary Tomczyk – „przestrzelił”. Mówiąc dosadnie kłamał, przekonując swoich słuchaczy, że – w unijnej debacie o jakości produktów w sklepach – europosłowie Platformy głosowali „przeciw polskim interesom”.

O lepsze przepisy w tej kwestii starała się tymczasem posłanka róża Thun. W środę, po głosowaniu – jak opisuje TVN24 BiS- ubolewała, że przegłosowana dyrektywa „nie wzmacnia praw konsumentów w zasadniczym punkcie”, czyli w kwestii podwójnej jakości produktów.

Dowodziła, że w Radzie UE „rząd PiS nie sprzeciwił się złym propozycjom, które nadal dopuszczają podwójną jakość produktów i za każdym razem każą klientowi udowadniać, że został wprowadzony w błąd”.

Na dodatek Róża Thun zarzucała, PiSowi, że nie walczy o prawa polskich konsumentów.

Wbrew tym oczywistym faktom Kaczyński grzmiał podczas poznańskiej konwencji: „Każdy z nas pewnie widział sklepy z niemieckimi proszkami do prania. Takie same proszki są sprzedawane w Polsce i to po takich samych cenach. Tyle, że są gorsze” – mówił Kaczyński.

Oznajmił, że gdy w Parlamencie Europejskim podjęto kroki, by temu przeciwdziałać, niektórzy europarlamentarzyści PO „głosowali przeciw tym oczywistym polskim interesom”.  W podobnym duchu wypowiadał się podczas poznańskiej konwencji szef PiSowskiego rządu Mateusz Morawiecki, mówiąc dla odmiany o maślanych ciasteczkach.

I nie wiadomo, czy prezes i premier po prostu kłamali czy też są jednakowo niezorientowani.

„Prezes przestrzelił. To, że europosłowie PiS kłamią Prezesa nie znaczy, że Prezes może kłamać Polaków” – napisał na Twitterze poseł KE Cezary Tomczyk.

Okazuje się bowiem, że niektórzy europosłowie PO rzeczywiście głosowali przeciwko dyrektywie, jednak krytykowali ją za… zbytnie osłabienie przepisów, które – ich zdaniem – wcale nie gwarantuje ochrony przeciwko praktyce podwójnej jakości produktów.

Na dodatek Tomczyk zamieścił na Twitterze grafikę, którą PO pokazywało już kilka dni temu, po głosowaniu, o którym mówił Kaczyński. Partia przekonuje w niej, że walczyła o „bezwzględny zakaz” umieszczania gorszych produktów w identycznych opakowaniach, jednak w przepisach popartych przez europosłów PiS nie ma takich gwarancji. Zgodnie z nowym prawem to konsument będzie musiał udowodnić, że został oszukany. Ponadto różnica musi być „istotna”. O tym już Kaczyński i  jego funkcjonariusze nie powiedzieli…

Depresja plemnika

Czy Polacy są zadowoleni z trzech i pół roku rządów Prawa i Sprawiedliwości? O to swoich respondentów zapytali ankieterzy SW Research przygotowując sondaż dla serwisu rp.pl.

Okazuje się, że Polacy nie są już zadowoleni z rządów PiS. Trochę kłóci się to z sondażami wyborczymi…

Ponad połowa na „nie”

Większość ankietowanych – bo aż 56 proc. – negatywnie ocenia dziś trzy i pół roku rządów PiS, z czego aż 36 proc. bardzo negatywnie. Z kolei dobrą notę wystawia partii rządzącej i jej rządom 31 proc. badanych. Jednoznacznej odpowiedzi nie udzieliło 13 proc. przepytywanych. Tyle osób nie miało bowiem zdania w tej kwestii.

Kto nie lubi Jarosława Kaczyńskiego?

Okazuje się, że częściej negatywnie do PiS nastawieni są mężczyźni (57 proc.), osoby do 24 roku życia (62 proc.) oraz osoby o wykształceniu średnim i wyższym (po 57 proc.). Za partią rządzącą nie przepadają też osoby zamożniejsze, tj. badani o dochodzie netto powyżej 5000…

View original post 2 068 słów więcej

 

Troll Brudziński

Brudziński to tylko troll. Obślizgły gość.

Depresja plemnika

„To musi boleć” –  komentuje na Twitterze była posłanka PO Ligia Krajewska wpis Joachima Brudzińskiego, który zabrał głos na temat stroju byłego prezydenta Lecha Wałęsy.

Jak już pisaliśmy Wałęsa zrobił wiele, by zwrócić na siebie uwagę przy okazji wyjazdu do Waszyngtonu, na uroczystości pogrzebowe George’a H. W. Busha. Cel osiągnął – prawica dostrzegła ubiór w jakim pojawił się na lotnisku. Na torsie byłego szefa „SolidarnoścI” widniał prowokacyjny napis „Konstytucja.”  Ta sama prawica stara się natomiast bagatelizować to, jak amerykańscy politycy reagowali na widok byłego prezydenta RP a nawet próbuje go przy tej okazji ośmieszyć …

Wałęsa – jak zapowiedział – raz po raz wrzucał na Facebooku i Twitterze zdjęcia, prezentujące napis ze swojej koszulki. Wieczorem polskiego czasu zamieścił natomiast fotografie, na których widać, jak podchodzili do niego i witali się z nim Barack Obama, Hillary Clinton i Bill Clinton.

Musiało to zrobić wielkie wrażenie na partyjnych funkcjonariuszach, jako że nie…

View original post 87 słów więcej

Rydzyk już się nie nauczy języka polskiego. Za późno dla niego

– Kiedy usłyszałem informację o tym, że prezydent Warszawy zakazała Marszu Niepodległości, poczułem się tak, jakby naród dostał nóż w plecy – powiedział o. Tadeusz Rydzyk, komentując decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz. – To jest jakaś pogarda dla patriotów, pogarda też dla tych młodych ludzi, którzy są nadzieją, są patriotyczni, którzy kochają Polskę – ocenił.

Hanna Gronkiewicz-Waltz w środę po 14.00 na konferencji prasowej poinformowała, że wydała zakaz organizacji Marszu Niepodległości w Warszawie.

Decyzję prezydent Warszawy z aprobatą przyjęli politycy Platformy Obywatelskiej, jednak nawet w szeregach opozycji znalazły się głosy krytyczne.

Krytycznie o zakazie organizacji Marszu Niepodległości wypowiedział się o. Tadeusz Rydzyk, założyciel i dyrektor Radia Maryja. Decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz nazwał „zaskakująco” i „delikatnie mówiąc brzydką”.

– Poczułem się tak, jakby naród dostał nóż w plecy. W takie święto, 100 lat od odzyskania niepodległości i nóż w plecy. To jest jakaś pogarda dla patriotów, pogarda też dla tych młodych ludzi, którzy są nadzieją, są patriotyczni, którzy kochają Polskę – stwierdził o. Rydzyk, cytowany przez stronę internetową Radia Maryja.

– Zamiast pomóc tej młodzieży, nawet jeżeli ktoś się z nimi nie zgadza, to rozmawiać na argumenty – argument prawdy, poszanowania drugiego człowieka, naszej historii, miłości, a nie w ten sposób. Dla mnie to jest niewyobrażalne – powiedział.

– Zaraz mi się skojarzyły zabory. Kto tu chce zawładnąć nami? Zaborcy tak postępowali – dodał redemptorysta.

– Bądźmy mądrzy, odważni, ale rozważni i dalekomyślni – zaapelował. – Nie dajmy się też sprowokować, bo widać, że są przeróżne prowokacje. Cały czas chcą nas zniszczyć. W tej chwili kojarzy mi się czas komunizmu. Jak coś się budziło w Polsce, to zaraz było to niszczone. Ile było takich oddolnych rewolucji w czasie komunizmu? Zawsze to niszczyli. Teraz nie należy wykluczać działań z zewnątrz, z różnych stron globu, ale i wewnątrz. Jest to brak sumienia, patrzenie na koniec własnego nosa, na własne ego i pycha, a to jest w sumie głupota. To jest nóż w plecy i pogarda – przekonywał o. Tadeusz Rydzyk.

Nitras do Mazurek: Wróciłem wczoraj wieczorem z USA. Nie uczestniczyłem w posiedzeniu Sejmu, ale to nie przeszkadza wam mnie karać. Lekarz by się przydał

 

Depresja plemnika

„Wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawa, prawo do zgromadzeń jest chronione konstytucją” – powiedział w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Michał Jakubowski. Dodał, że decyzja o zakazie „jest możliwa po starannym zbadaniu sprawy i musi zawierać przekonujące uzasadnienie”. Jak podkreślił sędzia, Gronkiewicz-Waltz nie uprawdopodobniła, że w związku z marszem może dojść do zagrożenia życia, zdrowia i mienia w znacznych rozmiarach, a to była główna przesłanka wydanego zakazu. Stronom przysługuje zażalenie do sądu apelacyjnego w ciągu 24 godzin. Sąd apelacyjny rozpoznaje zażalenie w ciągu 24 godzin od złożenia pisma.

Marsz narodowców czy państwowy?

Prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała decyzję o zakazie organizacji Marszu Niepodległości w środę. Demonstracja organizowana jest przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, współtworzone przez m.in. przez Młodzież Wszechpolską, Obóz Narodowo-Radykalny i Ruch Narodowy.

„Warszawa dość już wycierpiała przez agresywny nacjonalizm” – tłumaczyła prezydent Warszawy. Dodała, że w czerwcu skierowała pismo do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego w sprawie wspólnego zabezpieczenia uroczystości organizowanych w Warszawie 11 listopada. Pismo to zostało zignorowane.

Orzeczenie sądu o uchyleniu zakazu jeszcze bardziej komplikuje…

View original post 1 547 słów więcej

Starzec Kaczyński o psychopatycznych skłonnościach

Jak wiadomo, przykład idzie z góry… Skoro więc prezes PiS nazywa posłów opozycji gorszym sortem, kanaliami i mordami zdradzieckimi, to marszałek Senatu Stanisław Karczewski pozwala sobie na określenie osób, które protestowały przed Sejmem mianem: „świry”.

W ten sposób wyraził się na spotkaniu z mieszkańcami Gdyni. Na pytanie, dlaczego odgrodzono Sejm, Karczewski odpowiedział: – „Barierki są, żeby świry się tam nie dostawały i nie szkodziły”. Na tym nie poprzestał – dalej o protestujących sprzed Sejmu mówił tak: – „Ci protestujący mają takie przyszywki „Sejm jest nasz”. Otóż nie. Nie jest ani nasz, ani ich. Jest nasz wspólny. Ale to nie znaczy, że do Sejmu można wejść i zrobić wszystko. Sejm od dwóch i pół roku reprezentują wybrani przedstawiciele narodu. Ich wybrano. A wy nie możecie się z tym pogodzić, że przegraliście. Przegraliście” – wołał do przeciwników PiS, którzy też byli obecni na spotkaniu. Wypowiedź Karczewskiego zarejestrowali dziennikarze TVN 24.

Przypomnijmy sobie słowa Beaty Szydło z jej expose w 2015. „Złotousta” pani premier mówiła wtedy w Sejmie: – „Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność, a przede wszystkim słuchanie obywateli. To zasady, którymi będziemy się kierować. Koniec z arogancją władzy, koniec z pychą”.

Dodajmy tylko, że podczas piątkowych demonstracji przed Sejmem policja brutalnie potraktowała protestujących. W związku z tym pełnomocnik dwóch uczestników protestu mecenas Jarosław Kaczyński poinformował, że poniedziałek do prokuratury zostanie skierowane zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy.

Jak widać milicjant znalazł „swój pretekst” Źródło:

Dlaczego Pawłowicz nienawidzi UE? Bo kocha Rosję.

„Zatrzymano kobietę, która napisała PZPR na oknie biura posła PiS Krzysztofa Czabańskiego, który w latach 1967-1980 należał do PZPR. Kobiecie postawiono zarzut… propagowania systemu totalitarnego. Stanisław Bareja byłby bezrobotny dzisiaj w Polsce. Komedie robią się teraz same” – skomentował na Twitterze Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. – „Normalne w kraju króla Ubu. Gdyby napisała, że premier to kretyn miałaby zarzut zdrady tajemnicy państwowej” – dodał Marcin Celiński z Liberte. – „Jeżeli kobiecie, która napisała na biurze Czabańskiego „PZPR”, grożą 2 lata za „propagowanie ustroju totalitarnego”, to ile grozi tow. Czabańskiemu, członek PZPR (’67-’80) za gorliwe utrwalanie (komunistyczny koncern propagandowy RSW) totalitaryzmu w PL?” – zapytał Jarosław Kurski z „Gazety Wyborczej”.

W nocy z piątku na sobotę na oknie biura senatora Andrzeja Mioduszewskiego i posła Krzysztofa Czabańskiego z PiS w Wąbrzeźnie (woj. kujawsko-pomorskie) kobieta umieściła napis „PZPR”, a na chodniku przed lokalem „Czas na sąd ostateczny”. Podobne napisy na biurze obu parlamentarzystów pojawiły się w Golubiu-Dobrzyniu.

Do jej schwytania powołano SPECJALNY zespół policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy oraz komend powiatowych w Wąbrzeźnie i Golubiu-Dobrzyniu!!! Zatrzymano ją w sobotę wieczorem. A przypomnijmy, że policja ciągle „nie potrafi” zidentyfikować narodowców, którzy 11 listopada ubiegłego roku w tzw. Marszu Niepodległości wznosili faszystowskie hasła.

Trzeba zwrócić uwagę na istotny aspekt postawienia kobiecie tego absurdalnego zarzutu. Otóż za publiczne propagowanie ustroju totalitarnego art. 256 par. 1 Kodeksu karnego przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do dwóch lat. Natomiast według art. 63a Kodeksu wykroczeń za umieszczanie napisów, rysunków lub naklejek w miejscu do tego nieprzeznaczonym kobiecie groziłoby tylko ograniczenie wolności albo grzywna w wysokości do 1 500 złotych lub obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego. Jak więc widać, PiS wytoczył najcięższe działa.

Mówi się często, że „pośpiech jest złym doradcą”. I tak jest też w przypadku znowelizowanej ustawy o Sądzie Najwyższym, która w tak błyskawicznym tempie jest przepychana przez Sejm. Okazuje się, że w ustawie tej są luki, które mogą uniemożliwić eliminację I prezes oraz zastąpić dotychczasowych sędziów, swoimi ludźmi.

Wiadomo, że I prezes SN ma wybrać Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN, ale … jak pyta na Twitterze, Tomasz Skory „Kto ma zwołać Zgromadzenie Ogólne sędziów SN, które wybierze kandydatów na Pierwszego Prezesa? Nie prof. Gersdorf przecież. Ani nie prezes Iwulski, który kiedy będą już potrzebne do tego 2/3 stanu SN przejdzie w stan spoczynku? Więc kto, mistrzowie legislacji?”

Tutaj rzeczywiście jest problem. Rząd nie może oczekiwać, że to prof. Gersdorf zwoła Zgromadzenie, by usunąć siebie ze stanowiska i powołać nowego prezesa. Tym bardziej, że pani profesor obstaje przy zapisie konstytucyjnym, który mówi o 6–letniej kadencji I prezesa SN. Również nie zrobi tego sędzia Iwulski, który pełni rolę zastępcy profesor Gersdorf w sytuacji, gdy jest nieobecna w pracy, mimo że prezydent upiera się, iż jest on jej następcą do czasu powołania nowego prezesa. Cokolwiek i jakkolwiek, wiadomo jedno. W momencie, gdy PiS już powoła swoich sędziów (co najmniej 2/3 składu niezbędne do przeprowadzenia wyboru) sędzia Iwulski będzie już w stanie spoczynku, czyli… nie będzie miał żadnych mocy decyzyjnych, by to Zgromadzenie powołać. Rządzący nie mogą też liczyć, że Zgromadzenie powoła najstarszy stażem inny sędzia, bowiem wybrani przez KRS nowi sędziowie siłą rzeczy takowego stażu posiadać nie będą.

Mogłoby się wydawać, że PiS powinno sobie z tym problemem poradzić, ale parlamentarzyści zaczynają wakacje, a najbliższe posiedzenie Sejmu zaplanowane jest pod koniec września. Natomiast lista kandydatów do SN zostaje zamknięta za tydzień.

No i mamy kolejną wpadkę ustawodawczą PiS- u, która pozwala wywalić tego „pieszczoszka ustawodawczego” do śmieci. Kolejny gniot: niedopracowany i pełen dziur legislacyjnych.

Teraz politycy PiS mają problem, opozycja zyskuje więcej czasu, a ja zastanawiam się czy do wyborów samorządowych Sąd Najwyższy będzie już działał w nowym, „propisowskim” składzie. Obawiam się, że celowo termin wyborów zostanie przesunięty, bo PiS nie dopuści do sytuacji, by ważność wyborów zatwierdzali i rozwiązywali sytuacje sporne sędziowie, którzy nie reprezentują i nie działają w interesie tej partii.

Andrzej Karmiński na koduj24.pl pisze.

Bardzo możliwe, że radośni żałobnicy z PiS nie będą się śmiali ostatni.

Na długo zapamiętam ten pogrzeb. Konduktowi przyglądała się rozchichotana Krystyna Pawłowicz w kwiecistej sukience, rzucając w tłum okrzyki rodem z pastwiska. Uchachany poseł Suski raczył sąsiadów tak śmiesznymi dowcipami, że co rusz wycierał załzawione spojówki. Radosny oberprokurator Ziobro z obersatysfakcją ściskał dłonie otaczających go wianuszkiem towarzyszy, którzy podlizywali się dysponentowi nowych ogromnych uprawnień i gratulowali mu udanego przestępstwa. Wyszczerzony w lisim uśmiechu prokurator Piotrowicz szydził z żałobników, którzy tak desperacko walczyli o przetrwanie trójpodziału władzy, a teraz musieli odprowadzić najstarsze dziecko demokracji na cmentarzysko poległych nadziei. Zachwycona sejmowa gawiedź uczciła to wydarzenie owacją na stojąco.

To nie był tylko pogrzeb trójpodziału władzy. Rządzący pożegnali również odchodzące w niebyt przyzwoitość, prawdomówność i uczciwość. A równocześnie powitali z ulgą pokraczne symulacje prawa i sprawiedliwości – pojęć bezzasadnie dotąd obecnych w nazwie ich formacji. Radośnie zrzucili gorset poprawności, który już w chwili przejęcia władzy był dla nich za ciasny. Teraz nie muszą się kryć. Na ich obliczach, do niedawna jeszcze zdezorientowanych i wystraszonych przyszłą karą za bezprawie, zagościła ulga i beztroska pewność, ze swoi sędziowie swoich dobroczyńców przecież nie ukrzywdzą. Wśród wiwatujących parlamentarzystów wielu miało miny małego dziecka, któremu świecą się oczy na widok odkręcanego słoika konfitur. Profity ze sprawowania władzy stały się teraz bliższe i dostępne bez krępujących ograniczeń.

Pogrzeb podstawowej doktryny demokracji był świecki. Niewielu księży miałoby tu coś do powiedzenia. PiS był pewny, że kościelna hierarchia nie zaprotestuje przeciwko zdemolowaniu praworządności. PiS jest pewny, że Kościół nie odwróci się już od nich. Będzie wspierał tę partię bez względu na to, ile przykazań łamie codziennie, bez względu na kłamstwa jej funkcjonariuszy, na ich oszustwa, potwarze i fałszywe świadectwa. Hierarchowie będą wspierać formację Kaczyńskiego nie bacząc nawet na fakt, że najważniejszy nakaz Ewangelii zastąpiony został przykazaniem nienawiści bliźniego. Większość biskupów będzie trwać przy partii Kaczyńskiego bez względu na jej jawne sympatie nacjonalistyczne, zdecydowanie potępione przez Watykan. Będą stać murem za nowym Zbawicielem, mimo demolki państwa prawa, zbudowanego przed laty z wielkim wysiłkiem i przy ogromnym wsparciu Episkopatu. Ludzie z PiS są pewni, że Kościół będzie z nimi, nawet jeśli obrażą wszystkie okoliczne narody, złamią wszystkie reguły wspólnotowe i w konsekwencji wyprowadzą nas z Unii Europejskiej, do której przecież weszliśmy z poparciem polskiego Kościoła i błogosławieństwem polskiego papieża. Wsparcie większości hierarchów PiS ma po prostu w kieszeni. Albo w portfelu, jak kto woli.

Rządzący liczą jednak również na ludzką rezygnację, na naszą bezradność i obojętność. Nie żałują wspólnych pieniędzy ze wspólnego budżetu na pozyskanie kolejnych wyborców. Wirtuoz Kaczyński do perfekcji opanował subtelną grę na najniższych ludzkich instynktach. Zachłanność i pazerność, zawiść i nienawiść, egoizm i nietolerancja zyskują dziś status cech niemal patriotycznych. Rzeczywisty patriotyzm już dawno odprowadzono na cmentarz historii. Zastąpić go ma charyzma wodza i ślepe wsparcie jego wizji. Wątpiący degradowani są do rangi podrzędnego sortu Polaków. Co prawda PiS otworzył sobie drogę do wyborczego planu B, ale liczy, że uda mu się wygrać wybory bez uciekania się do oszustw, które spowodować mogą taki protest, którego opanować już nie zdołają. Liczy, że wizje Kaczyńskiego znajdą posłuch a może i poklask nowych wyborców, bo w końcu to wódz genialny, który doprowadził swoja formację tam, gdzie jest teraz – i obiecuje, że będą trwać u władzy na wieki wieków. I jeśli tylko Polacy zechcą go słuchać, to ptasie mleko pompowane będzie codziennie do każdego polskiego domu…

Jest dla mnie niepojętą tajemnicą, jak zwykły, przeciętny człowiek, w zasadzie życiowa niezguła, taki trochę życiowy flejtuch – jak taki człowiek mógł zafascynować ponad jedną trzecią Polaków. Jak małostkowy, obrażalski i mściwy facet, przy którym podlegli mu ludzie nie znają dnia ani godziny, mógł skupić wokół siebie tak liczną grupę wiernych i zdyscyplinowanych funkcjonariuszy. Jak to się stało, że mierny historyk, słaby dyplomata, średni psycholog, żałosny ekonomista i absolutny dyletant życiowy, bez pojęcia o regułach funkcjonowania współczesnego państwa, zdobył władzę nieporównywalną nawet z pierwszymi sekretarzami KC PZPR. Komunistyczni przywódcy musieli się bowiem liczyć ze swoim biurem politycznym i z nastrojami partyjnych dołów, a Kaczyński nie liczy się z nikim i z niczym. Kłamie, oszukuje, judzi, szczuje, intryguje. Gdzieś ma demokrację, porządek prawny i opinię świata. Gwiżdże na reguły ekonomii, logiki i zdrowego rozsądku. Trybunał Konstytucyjny ma orzekać, że łamanie Konstytucji jest zgodne z Konstytucją. Sąd może być sądem, ale sprawiedliwość ma być po jego stronie. Media muszą zostać podporządkowane rządowi, bo skoro media są demokratyczne i władza jest demokratyczna, to krytyka władzy oznacza łamanie zasad demokracji. Skoro Kaczyński jest świetnym przywódcą i mężnym wojownikiem o lepszą Polskę, to każdemu posłowi, który twierdzi, że Kaczyński jest tchórzem, należy wyłączyć mikrofon i obciąć pensję. A wszystkim, którym się PiS nie podoba, należy się łomot od policji.

Kaczyński i jego grupa trzymająca władzę przewracają do góry nogami świat, gdzie nie było dla nich miejsca w czasach, kiedy miarą oceny człowieka była jego przyzwoitość. Dzisiaj, na gruzach znienawidzonej demokracji, tworzą świat na swoją mikrą miarę – jedyny świat, jaki znają i w którym czują się pewnie: świat ich socjalistycznej młodości. Mordując demokrację z okrzykiem: „Precz z komuną!” wracają do PRL – bez refleksji, dlaczego komuna się przewróciła. Jakby nie zdawali sobie sprawy, że PRL zawalił się nie tylko z powodu zrujnowanej gospodarki i niewyobrażalnego długu publicznego, wielokrotnie jednak mniejszego niż obecny, wykreowany szalonym rozdawnictwem obliczonym na wdzięczność wyborców. PRL zawalił się także pod ciężarem wszechogarniającego kłamstwa, bezczelnej hucpy rządzących oraz kolesiostwa i nepotyzmu ubranego w pocieszną nazwę „Polityka kadrowa PZPR”.

***
Mam świadomość, że powinienem ubrać swój osąd w nieco bardziej zgrzebne słowa. Trochę mnie ponosi, bo uczestnicząc w pogrzebie trójpodziału władzy nie potrafiłem otrząsnąć się ze wspomnienia o 13 grudnia 1981 roku. Z bezsilnej rozpaczy jednego z wielu, którym odebrano troszkę już wolną Polskę i próbowano odebrać nadzieję wywalając z pracy, solidnie pałując i stawiając w nocy na mrozie na więziennym podwórzu. Szczęściem pamiętam także, że bardzo niedługo potem tysiące tysięcy ludzi, którzy w pierwszej chwili uciekli w obojętność, prywatność, w pracę lub w rodzinę, podnosili głowy odważnie kibicując Bujakowi, Frasyniukowi, Lisowi i wielu jeszcze bohaterom niezłomnej opozycji, trochę podobnej do dzisiejszych Obywateli RP. Pamiętam, że strach przed pałą, kolegium, sądem a nawet teoretycznie możliwą karą śmierci zanikał, często zamieniając się w śmiech.

Niezapomniany Jerzy Dobrowolski odważył się kiedyś skomentować ze sceny pogrzeb komunistycznego przywódcy: – Widziałem w telewizji. Bardzo udany. Będą podobno powtarzać w przyszłym tygodniu… Obecny pogrzeb demokracji też wydaje mi się przedwczesny. Bardzo możliwe, że radośni żałobnicy z PiS nie będą się śmiali ostatni.

Morawiecki nie ma z kim rechrystianizować Europy. Bo nie z kuśtykiem Kaczyńskim i Dudą od łapania hostii

>>>

„Marszałek Kuchciński kilkanaście godzin przez rozpoczęciem odwołał spotkanie prezydiów Sejmu i Bundestagu w Niemczech z „wewnętrznych powodów politycznych”. Wicemarszałek @M_K_Blonska dowiedziała się o odwołaniu o godz. 16.30. Niemcy są skonsternowani” – napisał na Twitterze Marcin Antosiewicz z „Newsweeka”. Taki właśnie powód podano stronie niemieckiej, o czym na swojej stronie internetowej poinformował Bundestag.

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska z PO, która była w składzie delegacji na to spotkanie, powiedziała w rozmowie z „Newsweekiem”, że było ono przygotowywane od kilku miesięcy. – „To jest bardzo zaskakujące, że kilka godzin przed spotkaniem zostało ono odwołane. Nie zostały mi podane żadne powody”. Dodała, że nigdy wcześniej się zdarzyło, żeby odwoływano wylot zagranicznej delegacji w tak krótkim czasie przed jej rozpoczęciem. Posłowie opozycji przypuszczają zaś, że powodem jest „ważna narada w siedzibie PiS”.

Rozmowy miały dotyczyć polskiego i niemieckiego stanowiska wobec Brexitu i bilateralnej współpracy parlamentów Polski i Niemiec. W skład polskiej delegacji – oprócz wicemarszałek z PO – mieli też wchodzić wicemarszałkowie Sejmu z PiS – Beata Mazurek i Ryszard Terlecki. Do Niemiec mieli też pojechać posłowie PiS: Izabela Kloc (przewodnicząca komisji ds. Unii Europejskiej) i Bartłomiej Wróblewski (przewodniczący parlamentarnej grupy polsko-niemieckiej).

– „Wstyd przynosicie Sejmowi i Polsce. Scheuble [przewodniczący Bundestagu – przyp. red] robi w stronę Polski przyjazny gest, podaje wam rękę, a wy nie potraficie tego wykorzystać. Wręcz przeciwnie. Dyplomatołki. I możecie mnie ukarać @MarekKuchcinski @RyszardTerlecki @beatamk” – skomentował na Twitterze Sławomir Nitras z PO.

Prof. Marcin Matczak (UW).

Opolska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciw 57-letniemu Wilhelmowi R. Pod koniec lipca ubiegłego roku wszedł on z nożem do biura poselskiego Tomasza Kostusia z PO. Wilhelm R. groził, że jeśli w Opolu pojawi się poseł Borys Budka, to zabije go maczetą.

Mężczyzna odpowie za kierowanie gróźb karalnych z powodu przynależności politycznej. – „To pokazuje, do czego prowadzi dzielenie społeczeństwa przez PiS. Jak ktoś używa języka nienawiści, to wskazuje ludziom złą drogę. Mam nadzieję, że takie sytuacje się nie powtórzą, cieszę się, że nikomu nic się nie stało” – komentował Borys Budka.

Wilhelm R. usiłował uniknąć zbadania jego poczytalności. Mimo wezwań nie pojawiał się w szpitalu, gdzie miał zostać poddany obserwacji. Potrzebna była interwencja prokuratury. – „To nie był człowiek silnie awanturujący się. Zachowywał się i wypowiadał w sposób zdeterminowany i zrównoważony” – tak opisywał zachowanie Wilhelma R. poseł Tomasz Kostuś. Mężczyźnie grozi nawet pięć lat więzienia.

Waldemar Mystkowski o Kościele i politykach paralitykach.

Czarno widzę przyszłość Kościoła katolickiego w Polsce.

Dane, które zebrała niezależna amerykańska firma badawcza Pew Research Center (PRC) powinny przyprawić polskich hierarchów o drżenie (patrz „Bojaźń i drżenie” Kierkegaarda) serca. Polska jest liderem największych spadków wśród młodych przed czterdziestką w takich wrażliwych danych dla religijności, jak udział w mszach, w deklarowaniu o ważności religii w życiu oraz w odmawianiu pacierza.

PRC badania prowadziła w 108 krajach. U nas doszło do rozziewu między pokoleniami, a w zasadzie do przepaści. Po czterdziestce (40 lat życia i więcej) uczestnictwo w mszach deklaruje 55 proc. rodaków, a przed czterdziestką 26 proc. Mamy więc przepaść wynoszącą 29 proc.

W tę przepaść stacza się Kościół katolicki i w tej przepaści musi zginąć. Zatem zasadne jest pytanie: z kim chce Mateusz Morawiecki rechrystianizować Europę? Obawiam się, że będziemy mieli powtórkę – gruba satyra z mojej strony – z rozrywki. Morawiecki na tę krucjatę rechrystianizacji może udać się z kuśtykającym na kolano Jarosławem Kaczyński i łapiącym hostię Andrzejem Dudą.

Kiedyś w dziejach Europy odbyła się krucjata dziecięca, opisana wspaniale przez Jerzego Andrzejewskiego w „Bramach raju”, dzisiaj będzie krucjata Morawieckiego z Kaczyńskim i Dudą, aluzyjnie opisana w „Pokraju” przez Andrzeja Saramonowicza. Politycznie więc czeka nas krucjata pokrak.

Ale co z Kościołem stanie się w tej przepaści? Jeszcze raz odwołam się do Morawieckiego, który jest ideologiem PiS, takim Michaiłem Susłowem tej partii. Otóż nazwał on opozycję – a myślę, że chodziło mu o Platformę Obywatelską – turbo liberalną.

Pomijam, że Morawiecki jest turbo niedoczytany, turbo-nie-rozumiejący-pojęć, polski Kościół stoi przed podobną drogą ku przepaści, jak w Irlandii. W tym kraju bardzo mi bliskim ze względu na Joyce’a i Becketta (a „Ryży” Patricka Donleavy’ego jest równie dobrze powieścią o Polsce) nastąpiło turbo odejście od „wartości” katolickich, o czym świadczy niedawne referendum ws. aborcji.

Polskę czeka podobna krucjata, ale przeciw rechrystianizacji. Najpierw powstaną komisje w sprawach takich, jak zło pedofilii wśród kleru, a potem się potoczy. W tych sprawach przewija mi się następujący obrazek: Morawiecki rechrystianizuje z kuśtykającym Kaczyńskim, a nad nimi powiewa patriotyczny żółty proporzec barw watykańskich.

Ciemno więc widzę przyszłość kleru i takich zacofanych Polaków, jak Morawiecki i odchodzący Kaczyński. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to z rechrystianizacją Morawieckiego i kuśtykającego Kaczyńskiego będzie. Och i ach! Bach! Pryśnie sen o potędze wstecznictwa naszych kołtunów, świetnie opisanych przez Theodore’a Fontane’a na początku XIX wieku.

Na PiS i sprzyjający im kler jest jedna metoda – niech lezą ku przepaści. Jak stwierdza jeden z najstarszych polskich idiomów: krzyż im na drogę.

Post Navigation