Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Paweł Wroński”

Morawiecki zastał Polskę trzeźwą, a pożegna rozpitą. Już wkrótce

Mateusz Morawiecki udzielił wywiadu tabloidowi „Super Express”. Szef rządu wypowiada się na temat alkoholu i jego spożywania przez Polaków.

Wypowiedź Morawieckiego

Razem możemy mu się przeciwstawić (alkoholizmowi – red.). Nie można udawać, że problemu nie ma. Przez alkohol co roku w Polsce umiera 10 tys. osób. To tak, jakby zniknęło z mapy Polski miasteczko wielkości Władysławowa, Bystrzycy Kłodzkiej czy Włoszczowej(…) Wszyscy ponosimy koszt leczenia osób uzależnionych, koszt rozbitych rodzin, spraw rozwodowych, wypadków samochodowych. Nie chodzi nam o dodatkowe wpływy dla budżetu. NFZ na leczenie osób nadużywających alkoholu oraz zachorowań na raka płuc wydaje znacznie więcej.

(…) Alkohol jest dla wielu ludzi ucieczką od problemów dnia codziennego. Chcemy budować społeczeństwo, w którym tych problemów będzie jak najmniej, a ludzie nie będą pozostawieni sami sobie. Chcemy budować państwo dobrobytu, a dobrobyt to coś więcej niż tylko wysokie dochody. To również zdrowie, wolność od stresu, pewność jutra.

(…) Kiedy czytam, że codziennie sprzedaje się nawet 3 mln „małpek”, z czego nawet milion przed południem, to jestem niezwykle zaniepokojony. Alkohol jest dla ludzi, ale wszyscy powinniśmy korzystać z niego z umiarem.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości aż o 10 proc. podnosi akcyzę na papierosy i alkohol.

– W 2002 roku mój rząd obniżył akcyzę na alkohol o 30 proc. w sytuacji, w której wpływy z niej malały każdego roku. Po obniżce zaczęły rosnąć. W pierwszym roku o prawie 500 mln zł. Było to związane z radykalnym zmniejszeniem szarej strefy. Dedykuję ten przykład premierowi Morawieckiemu – napisał na Twitterze były premier Leszek Miller.

Aneta Mościcka (dziennikarka): To pijaństwo to efekt 500 plus panie Morawiecki. Polacy piją więcej niż za komuny. Został pan Polskę trzeźwą, zostawi rozpitą”.

Reakcje internautów:

Prościej zlikwidować małpki, ale wtedy spadłyby wpływy do budżetu”.

Wyborcy PiS to debile, jeśli są w stanie łyknąć nawet taką brednię, że wzrost akcyzy na alkohol nie ma zapełnić dziury budżetowej, a stanowić walkę z alkoholizmem”.

To bardzo dobrze, że sprzedaje się wódkę w małych opakowaniach. Ludzie zazwyczaj kupują 100 ml, wypijają i im to wystarcza. Kupując większe opakowanie np. 0.5 l, zawsze jest pokusa aby wypić je całe.
Ot, cała filozofia”.

W latach 1982-1984 komunistyczny rząd PRL równie bardzo był zaniepokojony wzrostem chorób serca powodowanych popytem na masło”.

Kmicic z chesterfieldem

Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie. Walczę o państwo prawa, wolności obywatelskie, w tym wolność od pełnego zła Kościoła. A kaczyści precz!

Krystyna Pawłowicz, która obiecywała zawiesić działalność na Twitterze, właśnie opublikowała kolejne już – po złożeniu tej obietnicy – wpisy. „Tłumaczy” w nich, jak to jest możliwe, że mimo swojego wieku może kandydować do Trybunału Konstytucyjnego. Była posłanka PiS ma 67 lat.

– „ŻADNE przepisy, ani art.3 ustawy o TK, ani art.30 ustawy o SN określający „wymogi” dla bycia sędzią SN – JEDYNY do którego w sprawie „wymogów” odsyła art.3 ustawy o sędziach TK – NIE określają „końcowego” wieku dla kandydowania do SN/TK” – napisała Pawłowicz.

W następnym wpisie dodała: – „Przepis o 65 latach, po osiągnięciu których sędzia SN przechodzi z ustawy w stan spoczynku NIE MA przy tym jednak charakteru bezwzględnego, bo na wniosek tego sędziego można mu PRZEDŁUŻYĆ jeszcze o kilka lat czas wykonyw…

View original post 1 514 słów więcej

 

Z PSL do PiS ścieżka przetarta

PiS notorycznego kłamczucha chce zrobić sędzią TK – mówił w Sejmie poseł PO Zbigniew Konwiński i wyliczał te najważniejsze kłamstwa. Zeznania Chojny-Duch posłużyły do złożenia pierwszego zawiadomienia do prokuratury przez komisję śledczą ds. VAT-u. W poniedziałek PiS poinformował, że Chojna-Duch, obok Stanisława Piotrowicza i Krystyny Pawłowicz, będzie rekomendowana na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Kandydatka do TK to “notoryczny kłamczuch”

Elżbieta Chojna-Duch jest prawniczką i byłym wiceministrem finansów w rządzie PO-PSL. Była też głównym świadkiem komisji śledczej w sprawie luki VAT-owskiej. To jej zeznania posłużyły PiS-owskiej większości w komisji do złożenia pierwszego zamówienia do prokuratury.

W poniedziałek PiS poinformował, że jest ona jedną trzech kandydatów na sędziów Trybunału Konstytucyjnego – obok posłów partii rządzącej, Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza.

Po uzyskaniu poparcia większości sejmowej mieliby zastąpić trzech obecnych sędziów TK – Marka Zubika, Piotra Tuleję i Stanisława Rymara, którym kadencja kończy się 3 grudnia 2019 roku.

Zeznań byłej wiceminister finansów nie potwierdzili ani następni świadkowie, ani dokumenty, które są w dyspozycji komisji śledczej.

– Zastanawialiśmy się wtedy, co pani Chojna-Duch otrzyma od PiS-owskiej większości. Chodziły różne plotki, np. że dostanie funkcję w NBP, w Radzie Polityki Pieniężnej. Dziś dowiadujemy się, że ma to być członkostwo w atrapowym TK – mówił w Sejmie na konferencji Zbigniew Konwiński.

“Kłamać trzeba umieć”

Zeznania Elżbiety Chojny-Duch zostały szybko ujawnione. Nie tylko pozostali świadkowie nie potwierdzili jej słów, ale także ministerialne dokumenty przeczą jej zeznaniom.

Po pierwsze, zarzuciła rządowi PO-PSL, że rozszczelnił system podatkowy, znosząc sankcję 30 proc. Sama miała być przeciwna takim rozwiązaniom. – To nieprawda, na kilkunastu dokumentach, które są w posiadaniu komisji, istnieje odręczne jej słowo “akceptuję”. Na dokumentach, gdzie jest mowa o zniesieniu sankcji – mówił Zbigniew Konwiński.

Mijała się z prawdą, gdy mówiła o tym, że nigdy nie spotykała się w MF z doradczą podatkowym. – Znaleźliśmy notatkę z 19 maja mówiącą o takim spotkaniu – wyliczał Konwiński.

Kłamała też w innych kwestiach, jak w sprawie roli doradcy społecznego ministra Rostowskiego, której także nie potwierdzili inni świadkowie.

– Mamy do czynienia z korupcją polityczną – mówił Zbigniew Konwiński – w zamian za kłamstwa przed komisją śledczą postanowiono ją wynagrodzić stanowiskiem w atrapowym TK. Można by powiedzieć: jaki TK, tacy kandydaci do niego.

Kmicic z chesterfieldem

Tym razem list Romana Giertycha nie jest prześmiewczy. Adwokat na Facebooku zamieścił ułożone przez siebie przemówienie, które powinien wygłosić były szef MON po tym, jak „Duda wyznaczył Macierewicza na marszałka seniora Sejmu – „Po prostu zrobił to, co mu prezes kazał”.

Giertych chce, żeby Macierewicz przeprosił na pierwszym posiedzeniu Sejmu nowej kadencji za oszukiwanie Polaków w sprawie katastrofy smoleńskiej. Były szef MON powinien powiedzieć: – „Poruszony wyrzutami sumienia chciałbym przeprosić wszystkich za to, że w pełni świadomy, że straszna smoleńska katastrofa nie była spowodowana żadnym zamachem, łgałem bezczelnie przez wiele lat wskazując, że istnieją dowody na sprawstwo katastrofy, a ich od początku nie było”.

Adwokat przypomina, że rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej musiały „przechodzić koszmar niechcianych ekshumacji”. Podsuwa Macierewiczowi tekst przeprosin: – „W pierwszej kolejności chciałbym przeprosić Rodziny Ofiar Katastrofy za to, że swoją podłością zatruwałem im dzień po dniu i nie pozwalałem odbyć żałoby. Ze łzami w oczach…

View original post 977 słów więcej

 

Kaczyński stracił wszelkie hamulce

Tak naprawdę Trybunału Konstytucyjnego już nie ma. Jest atrapa z dublerami i panią Przyłębską, która kompromituje urząd prezesa Trybunału. Wydawało się, że nic gorszego z TK już stać się nie może – mówi Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, b. minister obrony narodowej. – Pani Chojna-Duch była wiceministrem w rządzie PO-PSL, a zostanie zapamiętana jako osoba, która do zmasakrowanego przez PiS TK została mianowana po tym, jak ochoczo próbowała obciążać swoich kolegów i koleżanki z rządu. Myślę, że nie zasługuje jednak na taką łatkę, która będzie miała przez lata, i bardzo się jej dziwię, że taką decyzję podjęła – dodaje. Rozmawiamy też o wyborach prezydenckich, pytamy, kiedy poznamy kandydata i jak będzie wyglądać kampania.

JUSTYNA KOĆ: Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz kandydatami na sędziów TK. Zaczyna się etap skrajnego upolitycznienia Trybunału?

TOMASZ SIEMONIAK: Tak naprawdę TK już nie ma. Jest atrapa z dublerami i panią Przyłębską, która kompromituje urząd prezesa Trybunału. Wydawało się, że nic gorszego z TK już stać się nie może. Te wskazania pokazują, że PiS idzie absolutnie prowokacyjnym kursem, bo opinia publiczna odbiera te kandydatury jako skrajnie polityczne i wyraziste. Szczególnie to dotyczy skompromitowanego prokuratora stanu wojennego i członka egzekutywy PZPR, pana Piotrowicza. Dopiero co nie uzyskał zaufania wyborców PiS-u i nie wszedł do Sejmu, a teraz ma zostać sędzią TK. Wydaje się, że PiS i prezes Kaczyński stracili wszelkie hamulce i postanowili przetestować opinię publiczną. Warto przypomnieć, że jednak

MANDAT PIS-U JEST INNY, NIŻ PRZED WYBORAMI, O CZYM ŚWIADCZĄ STRATA SENATU I LICZBA GŁOSÓW ODDANYCH NA PIS – MNIEJSZA, NIŻ NA POŁĄCZONE SIŁY KO, PSL I LEWICY.

Spodziewał się pan takiego ruchu?
Chyba nikt się nie spodziewał czegoś takiego. Ogromne oburzenie nawet tych, którzy sprzyjają zazwyczaj PiS-owi pokazuje, że coś jednak pękło, puściły jakieś hamulce. Prezes Kaczyński najwyraźniej uważa, że wszystko mu wolno.

Ryszard Terlecki tłumaczył, że to są co prawda politycy, ale byli, a pan Piotrowicz ma komunistyczną przeszłość, lecz swoimi czynami zmazał tamte złe uczynki.
To tylko pokazuje po raz kolejny podwójne standardy w PiS-ie. Swój komunista jest dobrym komunistą, jak właśnie Piotrowicz, mimo że to postać całkowicie skompromitowana: prokurator stanu wojennego. Chciałbym wierzyć w to, że prezydent Duda, który uwielbia wygłaszać przemówienia podkreślające swój własny antykomunizm i stosunek do PRL, odmówi przyjęcia ślubowania, tak jak odmówił przyjęcia ślubowania od legalnie wybranych sędziów do TK 4 lata temu. To też ogromna próba dla prezydenta, czy ma cokolwiek do powiedzenia.

ZDJĘCIE Z WRĘCZANIEM NOMINACJI PIOTROWICZOWI BĘDZIE DLA NIEGO KOMPROMITUJĄCE I BĘDZIE WRACAĆ W KAMPANII PREZYDENCKIEJ KAŻDEGO DNIA.

Co jako opozycja możecie w tej sytuacji zrobić, oprócz głosowania przeciw kandydaturom?
Trzeba przekonywać Polaków, że to są fatalne nominacje i na pewno zrobimy wszystko w debacie publicznej czy w trakcie procedury parlamentarnej, żeby to udowodnić. Trzeba zatrzymywać PiS przed złymi czynami i naturalnym krokiem do tego jest to, aby wybrać władze w Senacie; może w przypadku sędziów TK akurat Senat nie będzie mógł wiele zrobić, ale w innych sytuacjach już tak. Kolejnym naturalnym ruchem powinna być wygrana w wyborach prezydenckich.

W MAJU ROZSTRZYGNIE SIĘ, CZY TO PIOTROWICZE BĘDĄ RZĄDZIĆ POLSKĄ, CZY UCZCIWI OBYWATELE.

Skoro jesteśmy przy wyborach prezydenckich, to kiedy poznamy kandydata Koalicji Obywatelskiej?
W najbliższych dniach zarząd krajowy PO będzie dyskutować na temat tego, jaki przyjmujemy kalendarz działania. Jest też potencjalna kandydatura Donalda Tuska, który na początku grudnia kończy przewodniczenie Radzie Europejskiej. Odczuwając presję kalendarza mogę powiedzieć, że mamy dwóch lub nawet więcej dobrych kandydatów. I czy to będzie Donald Tusk, Małgorzata Kidawa-Błońska, Rafał Trzaskowski czy Radosław Sikorski, to są to wszystko osoby, które są w stanie wygrać z prezydentem Dudą. Teraz powinniśmy zbadać i dokładnie przeanalizować, która kandydatura ma największe szanse, być może przeprowadzając prawybory, i wówczas ruszyć. Zgadzam się oczywiście z tym, że kandydaci powinni już pracować wśród wyborców.

CZY BĘDZIE TO DONALD TUSK, KTÓRY JEST OSOBĄ POWSZECHNIE ZNANĄ, CZY MAŁGORZATA KIDAWA-BŁOŃSKA, KTÓRA W ZNAKOMITYM STYLU WYGRAŁA WYBORY W WARSZAWIE – ZOBACZYMY, TO SĄ NA PEWNO MOCNI KANDYDACI Z DOBRĄ POZYCJĄ DO ROZPOCZĘCIA KAMPANII WYBORCZEJ. NIE WIDZĘ POWODÓW DO AŻ TAKIEJ NERWOWOŚCI.

Władysław Kosiniak-Kamysz już zapowiedział swój start w wyborach i przekonuje, że jest jedynym kandydatem, który może odebrać głosy prezydentowi Dudzie.
To kandydat PSL i ta partia ma pełne prawo wystawić swojego kandydata. 4 lata temu PSL wystawił pana Jarubasa, teraz chce Kosiniaka-Kamysza. Szanuję Władysława Kosiniaka-Kamysza, byliśmy razem w rządzie, ale jest to kandydat PSL, a my pracujemy nad wyłonieniem kandydata KO. W różnych sondażach to kandydaci KO osiągają najlepsze notowania i dają największą rękojmię pokonania prezydenta Andrzeja Dudy.

LICZĘ NA TO, ŻE OPOZYCJA BĘDZIE WSPÓŁPRACOWAŁA W II TURZE,

natomiast nie chcę komentować kandydatów innych czy mówić, kogo kto ma wystawiać. Na pewno KO powinna mieć swojego kandydata, który wywodzi się z tego środowiska.

Wróćmy do nominacji do TK. Trzecią osobą nominowaną przez PiS do TK jest Elżbieta Chojna-Duch. To nagroda za krytyczne, także nieprawdziwe, co później ujawniły media, słowa o Donaldzie Tusku podczas posiedzenie komisji vatowskiej?
Chciałbym wierzyć, że tak nie jest i bardzo się dziwię pani Chojnie-Duch, że taką nominację przyjmuje, bo trudno uniknąć wrażenia, że to jest właśnie zapłata za takie zachowanie.

Pani Chojna-Duch była wiceministrem w rządzie PO-PSL, a zostanie zapamiętana jako osoba, która do zmasakrowanego przez PiS TK została mianowana po tym, jak ochoczo próbowała obciążać swoich kolegów i koleżanki z rządu. Myślę, że nie zasługuje jednak na taką łatkę, którą będzie miała przez lata i bardzo się jej dziwię, że taką decyzję podjęła.

Prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że podpisze ustawę zaostrzającą prawo aborcjyjne. To zapowiedź sporu ideologicznego w kampanii wyborczej?
Sądzę, że to jest wypowiedź, która ma wzmocnić prezydenta Dudę z prawej strony.

TO SZUKANIE POPARCIA KOŚCIOŁA I PRÓBA PRZENIESIENIA ODPOWIEDZIALNOŚCI NA WIĘKSZOŚĆ SEJMOWĄ,

bo te kwestie, co do których episkopat wzywał, aby je załatwić, nie zostały załatwione. Nie było takiego projektu, zatem prezydent mówi dziś o czymś, czego nie ma, i nikt nie zapowiada, że taki projekt złoży. W mijającej kadencji PiS był jednak w tej kwestii wstrzemięźliwy. Być może prezydent obawia się Korwin-Mikkego czy innego kandydata z prawej strony, dlatego odbieram ten ruch jako czysto polityczny.

Kmicic z chesterfieldem

W wieku 13 lat Kasia przeszła przez piekło – przez kilkanaście miesięcy była przetrzymywana, bita i gwałcona przez księdza. Po latach wywalczyła odszkodowanie, jednak zakon złożył skargę kasacyjną do SN. Wyrok zapadnie w grudniu, a w składzie sędziowskim zasiadają sędziowie z nadania neo-KRS. Podpisz petycję – Sędziowie w togach, nie sutannach!

„Domagamy się dla Katarzyny i pozostałych ofiar pedofilii w kościele sprawiedliwych procesów i składów sędziowskich, które zagwarantują bezstronność procesu.

Upolityczniony skład orzekający nie gwarantuje, że Katarzynę spotka sprawiedliwe traktowanie i budzi obawy, że niesprawiedliwym wyrokiem zostanie ukarana za to, że odważyła się mówić o swojej krzywdzie i dochodzić praw na drodze sądowej”,

pisze w petycji do Sądu Najwyższego i Towarzystwa Chrystusowego Agnieszka Ziółkowska, poznańska aktywistka.

Pod petycją podpisało się już ponad 2 tys. osób.

„Inna szkodliwość przestępstwa”

Chodzi o sprawę Katarzyny, którą ksiądz z Towarzystwa Chrystusowego przetrzymywał i gwałcił przez kilkanaście miesięcy, gdy miała 13 lat. Nikt nie reagował…

View original post 2 873 słowa więcej

 

Kiedy Kaczyńskiemu pocieknie jucha i zostanie wyniesiony na śmietnik historii?

Plan w PiS-ie był prosty: do wyborów Mariana Banasia chowamy w szafie, jak cztery lata temu Macierewicza, po wyborach wraca z urlopu i składa dymisję, po której stary Senat wybiera nowego prezesa NIK. I po sprawie.

Marzenia o większości kwalifikowanej
Żeby plan ten mógł się powieść, PiS musiał mieć większość w obu izbach parlamentu. Dodatkowo Kaczyński grał na 276 mandatów niezbędnych do odrzucania weta prezydenta. Plan jednak udał się tylko w jednym punkcie, dlatego pierwsze słowa prezesa podczas wieczoru wyborczego były tak zachowawcze: wygraliśmy, ale zasługujemy na więcej. Jakie to typowe dla Kaczyńskiego i tego obozu – gdy obrywają, suweren ich nie rozumie.

Te zachowawcze słowa prezesa nie były jedynie wynikiem exit-poll IPSOS-u. PiS przez całą elekcję i bezpośrednio po niej miał pełną kontrolę nad jej wynikami. Cel był jeden: w razie niepowodzenia chodziło o przewagę czasową nad innymi. Zatrudnili więc armię sygnalistów, których zadaniem było przekazanie do centrali wyników wyborów natychmiast po ich policzeniu i wywieszeniu. Inaczej wyjaśnić się nie da faktu, że już w poniedziałek o 8:27 jeden z internautów powiązany z PiS podał na Twitterze dokładne wyniki wyborów łącznie z dokładną liczbą mandatów. Przypomnę – PKW podała oficjalne wyniki włącznie z liczbą mandatów około 20:25 tego samego dnia.

Nie twierdzę, że wybory zostały przez obóz władzy skręcone, ale rzecz wydaje mi się co najmniej dwuznaczna i dziwna. To że Opozycja nic z tym nie zrobiła, przynajmniej oficjalnie, pominę milczeniem. Jeśli zatem uznać, że to jednak była szeroko zakrojona akcja zbierania danych, można wysnuć logiczny wniosek, że PiS wcale nie był pewny wyników wyborów i chciał mieć przewagę nad całą resztą, aby móc podjąć działania wyprzedzające. Przeniesione posiedzenia Sejmu i Senatu po coś w końcu były zaplanowane.

Współpraca i konsensus, słowa wyciągnięte z lamusa
PiS-owi plan układał się świetnie, ale tylko do pewnego momentu. Najpierw wymknął się Kaczyńskiemu z rąk Senat, następnie Banaś. Jak bardzo kluczowa dla obozu władzy jest Izba Refleksji, świadczy fakt gorączkowego poszukiwania chętnego senatora do zmiany barw. Widoczna nerwowość w PiS-ie, a także niespotykane od długich lat wypowiedzi o konieczności współpracy i konsensusu (w ustach Kaczyńskiego brzmi to naprawdę paradnie po czterech latach tolerowania ledwie tych wszystkich zdradzieckich mord, animalnych elementów, komunistów i złodziei) wskazują na jedno: prezes otrzymał cios, którego pewnie się spodziewał, ale w niego nie wierzył.

(* – więcej poniżej o złapaniu Banasia i Terleckiego na gorącym uczynku amoralnych targów)
Moja ulubiona wypowiedź Kaczyńskiego z ostatnich dni to ta, w której oznajmił światu, iż jeśli nie uda się PiS-owi przekupić żadnego senatora, przyjdzie mu działać zgodnie z prawem. Naprawdę przednie. Przez 4 lata słyszeliśmy fałszywą narrację, że PO nie chciała pogodzić się z wynikiem wyborów z 2015 roku, czyli z decyzją, jak powtarzało z uporem maniaka PiS, suwerena. Gdy w 2019 roku Opozycja wygrała w Senacie, PiS ma nagle problem, aby to uznać, a przecież to również decyzja suwerena. Tak właśnie wygląda relatywizm PiS-u.

A z tym podebraniem będzie trudno, bo Kosiniak-Kamysz głowę położył na stole, że żaden z senatorów nie da się skorumpować politycznie, Schetyna zwołał pilne spotkanie z senatorami KO, a Wadim Tyszkiewicz reprezentujący senatorów niezależnych, startujących w wyborach pod ochronnym parasolem Opozycji, także zapowiedział wierność zasadom.

Ta polityczna korupcja jest też o tyle trudna dla PiS-u, że jednomandatowe wybory do Senatu rządzą się innymi prawami niż wybory do sejmików. W Senacie będzie więc dużo trudniej znaleźć drugą lub drugiego Kałużę. Ostatnia możliwość, to szantaż polityczny teczką lub teczkami. Jeśli PiS nie przeciągnie nikogo na swoją stronę, w zasadzie będziemy mogli być pewni, że opozycyjne Senatorki i Senatorowie obecnej kadencji są czyści jak łza.

Już tam chłopcy ministra Kamińskiego działają. Pamiętać trzeba o jednym – wygrana Opozycji w Senacie ma bardzo duże implikacje jednoczące, szczególnie cenne przed wyborami prezydenckimi, które będą dla obu stron polskiej sceny politycznej niczym innym, jak tylko swego rodzaju egzystencjonalnym dylematem z III aktu Hamleta.

Nietykalny Banaś
Drugim wielkim ciosem dla prezesa jest pancerny Marian, a w zasadzie wojna wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy, której Banaś jest jedynie przyczynkiem. Moja teoria jest taka, że kryształowy szef NIK zażądał od Kaczyńskiego gwarancji nietykalności (którą przed wyborami dostał), ale po wyborach nieoczekiwanie urosły w siłę przystawki PiS i zaczęły mocno wierzgać. Glejt Kaczyńskiego stal się niepewny, więc Banaś uciekł w prezesurę NIK i przyczajony czeka.
Czas biegnie, 12 listopada musi się najpóźniej zebrać nowy Senat, do tego dnia można bez problemu pilnie zwołać stary, aby szybko wybrać nowego prezesa NIK, jeśli Banaś osiągnie to, co chce i w końcu dymisję złoży. Marszałek Karczewski co prawda ogłosił, że czwartek 18 października był ostatnim dniem posiedzenia obecnego Senatu, ale co to dla PiS-u jest złamać kolejną obietnicę czy dane słowo? Nie szkoda przecież róż, gdy płonie las.

Wszystko zatem jeszcze wydarzyć się może. Niestety wobec słabości Koalicji Obywatelskiej, dobrze już opisanej i zdiagnozowanej, obóz władzy może się pokonać tylko na dwa sposoby: albo nie wytrzyma obciążeń socjalnych wobec nadchodzącego spowolnienia gospodarczego, albo rozsadzi go wewnętrzna wojna podjazdowa. Obecnie na plan pierwszy wysuwa się ten drugi scenariusz, więc kto wie, może czekają nas wkrótce kolejne wybory? Te byłyby jednak powtórką z 2005 roku, a ta trauma siedzi w głowie Kaczyńskiego, niczym nieznośna drzazga w palcu. Chińczycy mówią: obyś w ciekawych czasach żył. W takich właśnie żyjemy.

PiS składa wnioski o powtórne przeliczenie głosów do Senatu w kolejnych okręgach. Przekonuje, że jest to konieczne ze względu na duży odsetek nieważnych głosów. Tymczasem najwięcej nieważnych głosów – ok. 10 proc. – oddano w okręgu nr 37 (Nowy Sącz), ale tam PiS ponownie liczyć nie chce. Bo wygrał tam kandydat partii rządzącej

PiS znalazł nowy sposób, by odzyskać Senat z rąk opozycji. Partia rządząca zdobyła w izbie wyższej Parlamentu 49 mandatów, opozycja zaś – 51.

W poniedziałek 21 października okazało się, że partia Kaczyńskiego domaga się ponownego przeliczenia głosów w dwóch okręgach – nr 75 i nr 100. W tym pierwszym różnica wynosi 2,3 tys. głosów. W drugim – zaledwie 320.

Teraz wiadomo już, że PiS zgłosił kolejne okręgi, w których głosy mają zostać przeliczone jeszcze raz:

  • numer 12 (Grudziądz) – 2451 głosów różnicy przy 134 066 głosach ważnych;
  • numer 92 (Gniezno) – 1484 głosy różnicy przy 184 366 głosach ważnych;
  • numer 95 (Ostrów Wielkopolski) – 2304 głosy różnicy przy 157 864 ważnych głosach;
  • numer 96 (Kalisz) – 1586 głosów różnicy przy 143 572 ważnych głosach.

PiS przekonuje, że przeliczenie jest konieczne, bo w tych okręgach oddano dużo głosów nieważnych. Ile konkretnie?

Ale rekord jest gdzie indziej

Rekord nieważnych głosów w wyborach do Senatu padł tymczasem w okręgu numer 37 (Nowy Sącz). To aż 10,1 proc. Powodem była zapewne lista kandydatów. Kandydat PiS Wiktor Durlak startował przeciwko byłemu już senatorowi PiS – Stanisławowi Kogutowi. Trzeciego kandydata nie było. W obliczu wyboru między obecnym i byłym kandydatem PiS, wielu wyborców opozycji mogło decydować się na świadome oddanie nieważnego głosu.

Twitterowy profil „Senat 2019 – pole bitwy” wyliczył po pięć największych i najmniejszych odsetków nieważnych głosów w skali kraju.

To wspomniany już Nowy Sącz oraz:

  • 3,79% – okręg nr 95 (Ostrów Wielkopolski)
  • 3,78% – okręg nr 98 (Stargard)
  • 3,68% – okręg nr 71 (Zabrze)
  • 3,65% – okręg nr 96 (Kalisz)

Z kolei pięć okręgów o najniższym odsetku głosów nieważnych to:

  • 1,22% – okręg nr 69 (Częstochowa)
  • 1,39% – okręg nr 83 (Kielce)
  • 1,51% – okręg nr 76 (Dąbrowa Górnicza)
  • 1,54% – okręg nr 64 (Gdynia)
  • 1,57% – okręg nr 10 (Inowrocław)

Z tego zestawienia wynika, że tylko w dwóch okręgach, w których PiS domaga się ponownego liczenia, odsetek głosów nieważnych należał do najwyższych. Trzy z nich leżą gdzieś pośrodku, a okręg gnieźnieński jest bardzo blisko zestawienia okręgów z najniższym odsetkiem głosów.

W trzech okręgach z najwyższym odsetkiem głosów nieważnych wygrali kandydaci Koalicji Obywatelskiej, w dwóch kandydaci PiS. PiS domaga się jednak ponownego przeliczenia tylko tam, gdzie przegrał, a ich kandydat zdobył stosunkowo niewiele mniej głosów od zwycięzcy z KO.

Poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras pozwał Kancelarię Sejmu za decyzje w jego sprawie, które były podejmowane za czasów marszałka Marka Kuchcińskiego. W poniedziałek przed warszawskim sądem odbyła się pierwsza rozprawa.

– Byłem dyskryminowany za swoje poglądy polityczne – powiedział „Wyborczej” Nitras. – Łącznie nałożono na mnie kary w wysokości 60 tys. zł. To prawie roczne uposażenie posła. Poniżano mnie w oczach opinii publicznej, uniemożliwiano wypełnianie obowiązków, odbierając mi głos, nie pozwalając składać wniosków formalnych, a także skreślając z listy uczestników zagranicznej delegacji [chociaż Nitras był członkiem zgromadzenia parlamentarnego OBWE – az].

Nitras pozywa Sejm. Chce odszkodowania

Reprezentujący posła prawnicy powołali się na polskie i unijne przepisy, które zabraniają dyskryminacji np. ze względu na pochodzenie czy religię, ale również z powodu poglądów politycznych. Nitras domaga się odszkodowania w wysokości 30 tys. zł z odsetkami oraz 10 tys. zł na cele społeczne.

Przedstawiciele Sejmu, którzy w poniedziałek nie stawili się w sądzie, wcześniej złożyli wniosek o odrzucenie pozwu Nitrasa. Bo – ich zdaniem – parlament, czyli władza ustawodawcza, jest wyjęty spod jurysdykcji władzy sądowniczej.

Jednak sąd odrzucił wniosek strony pozwanej (Sejmu) i wyznaczył termin kolejnej rozprawy. A to znaczy, że jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich posłów będzie bohaterem bezprecedensowego procesu.

Nitras karany w Sejmie, chociaż nie obrażał

Znany z ciętego języka Sławomir Nitras jest posłem ze Szczecina. W październikowych wyborach zdobył 78 513 głosów (15. wynik w kraju). W kończącej się kadencji, choć nie obrażał adwersarzy, był przez marszałka Sejmu wielokrotnie karany finansowo. Dla porównania: Jarosław Kaczyński, który zwracał się do posłów opozycji zwrotami „zdradzieckie mordy” czy „jesteście kanaliami”, został jedynie upomniany.

To właśnie Nitras zainicjował kontrolę samolotowych „rodzinnych” przelotów Marka Kuchcińskiego, która dowiodła, że marszałek nadużywał władzy. Doprowadziło to do jego odejścia ze stanowiska.

Władzę PiS najbardziej rozgniewała jednak akcja Nitrasa z bucikami. Schodzący z mównicy poseł PO próbował wręczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu dziecięce buciki symbolizujące ofiary księży pedofilów [trwała wtedy dyskusja dotycząca ukrywania seksualnych przestępstw księży – az].

Nitras już raz wygrał w sądzie z politykiem z PiS

Tuż przed głosowaniem 13 października Nitras procesował się w trybie wyborczym z ministrem gospodarki morskiej Markiem Gróbarczykiem za to, że na Twitterze napisał: „Nitras zniszczył Stocznię Szczecińską”. Poseł PO wygrał w dwóch instancjach, ale Gróbarczyk opublikował zasądzone sprostowanie dopiero po głosowaniu i w karykaturalnej formie, jeszcze bardziej obrażającej pozywającego.

W związku z tym Nitras zapowiedział kolejny pozew przeciwko Gróbarczykowi, już w zwykłym trybie. – To będzie proces o pieniądze. Przestajemy się bawić w przeprosiny – stwierdził.

Następna rozprawa w procesie Nitras kontra Sejm odbędzie się 27 stycznia.

* (złapani Banaś i Ryszard Terlecki)

Banaś nie chciał oficjalnie przyznać, czego dotyczyła rozmowa. Zbył reportera stwierdzeniem, że przekazał Terleckiemu pozew, który skierował przeciw TVN-owi. Na pytanie, czy złoży rezygnację, odpowiedział: „Nie ma takiej potrzeby”.

Jak relacjonuje RMF FM, rozmowa odbyła się w okolicach południa i trwała 20 minut. Politycy spotkali się  w jednym z poselskich pokojów PiS-u. Banaś i Terlecki opuścili pomieszczenie osobno.

TVN ujawnił, że szef NIK manipulował oświadczeniami majątkowymi, a w jego kamienicy działa hotel z pokojami na godziny, z których korzystali m.in. prostytutki i ich klienci. Hotel od lat prowadziła rodzina zajmująca się seksbiznesem, z wyrokami na koncie. Po materiale TVN-u wyszło też na jaw, że Banaś nie we wszystkich oświadczeniach majątkowych wpisywał kamienicę, nie podawał informacji o kredycie wartym 2,6 mln zł wziętym pod jej zastaw i że drastycznie zaniżył cenę za jej wynajem.

Po emisji reportażu hotel przestał działać. A sam Banaś poszedł na bezpłatny urlop do czasu wyjaśnienia sprawy przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Przed urlopem zdążył jeszcze złożyć wniosek o odwołanie trzech swoich zastępców, którzy zostali powołani przez poprzedników. NIK obecnie kieruje wskazana przez Banasia wiceprezes Małgorzata Motylow.

Na ostatnim posiedzeniu Sejmu – które odbyło się precedensowo już po wyborach – politycy PO poinformowali, że Banaś miał podać się do dymisji. Informacja została jednak zdementowana przez marszałek Sejmu. Na nową kandydaturę szefa Najwyższej Izby Kontroli muszą się zgodzić i Sejm, i Senat – w wyższej izbie parlamentu po wyborach opozycja ma większość. Może więc blokować kandydatów wskazanych przez PiS.

Kmicic z chesterfieldem

PiS złożył w Sądzie Najwyższym protest wyborczy i domaga się ponownego przeliczenia głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu.

Wybory do Senatu były niezwykle zacięte. PiS będzie miał tam 49 senatorów, partie opozycyjne – 51. Różnica jest niewielka, więc od razu po wyborach partia Jarosława Kaczyńskiego zaczęła kusić senatorów opozycji. Na razie bezskutecznie. Teraz okazuje się, że walka o Senat przybrała także inną formę. Polska Agencja Prasowa poinformowała, że PiS złożył wniosek do Sądu Najwyższego o ponowne przeliczenie głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu.

Zażarta walka pomiędzy trzema kandydatami

Protesty dotyczą okręgów nr 75 (Mysłowice i Tychy) oraz nr 100 (Koszalin). W koszalińskim okręgu wyborczym do końca trwała zażarta walka pomiędzy trzema kandydatami – ostatecznie zwyciężył tam Stanisław Gawłowski, poseł PO, z wynikiem 33,67 proc. Tuż za nim umiejscowił się Krzysztof Nieckarz z PiS z wynikiem 33,43 proc., a na trzecim miejscu niezależny Krzysztof Berezowski (32,90 proc.).

Różnica pomiędzy pierwszym…

View original post 4 939 słów więcej

 

Klaudia Jachira, bicz na PiS

– Ale jeśli mam wybór: zająć się w Sejmie poprawą bezpieczeństwa pieszych albo domaganiem się usunięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego, zdecydowanie wybieram żywych pieszych – mówi posłanka elekt Klaudia Jachira, która dostała się do Sejmu z warszawskiej listy Koalicji Obywatelskiej.

Jachira dała się poznać jako performerka i satyryczka, która kpiła z Jarosława Kaczyńskiego, a także z mitu smoleńskiego. Na jednym ze spotkań wyborczych, wyśmiewając ofertę Telewizji Polskiej, mówiła o „telenoweli smoleńskiej”, „bloku ekshumacyjnym” czy quizie pt. „Czyja to kończyna?”. Za te słowa Jan Pietrzak nazwał Jachirę „wynajętą zdzirą”.

Przyszła posłanka podczas Młodzieżowego Strajku Klimatycznego zamieściła też w mediach społecznościowych zdjęcie, na którym stoi pod pomnikiem Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego z transparentem „Bób, hummus, włoszczyzna, vege”. Skrytykowali ją za to kombatanci. Nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego nazwała „przeciętnym prezydentem”, a Janusza Palikota – „ciekawą osobą”.

Arkadiusz Gruszczyński: Zdobyła pani w wyborach do Sejmu 6,3 tys. głosów. To satysfakcjonujący wynik?

Klaudia Jachira, posłanka elekt Koalicji Obywatelskiej: Jak na miejsce, z którego startowałam – 13., to tak. Udało mi się zrobić ósmy wynik na liście, a nie miałam dużych środków finansowych na kampanię.

Nie jest pani z Warszawy. Co panią łączy z wyborcami ze stolicy?

– Mam tu najwięcej sympatyków.

Skąd to wiadomo?

– Widzę to po statystykach moich filmów w sieci. Oglądają mnie też Polacy mieszkający za granicą, interesujący się sprawami naszego kraju. W trakcie kampanii poleciałam do Londynu i walczyłam o ich głosy.

A jak pani walczyła o głosy warszawiaków?

– Przez ostatnie 11 lat byłam w tym mieście dwa razy w miesiącu, a przez ostatnie cztery uczestniczyłam w większości demonstracji w obronie praworządności czy na kontrmiesięcznicach smoleńskich.

Jakimi problemami warszawiaków chce się pani zajmować w Sejmie?

– Mieszkańcy stolicy najwięcej narzekają na korki, ale to sprawa samorządu. Oczywiście pewne ustawy mogłyby pomóc w upłynnieniu ruchu samochodowego, ale transport publiczny jest problemem urzędu miasta, a nie parlamentu.

A co z pieszymi? Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze apeluje o zmianę przepisów, które miałyby poprawić ich bezpieczeństwo. Zna pani ten projekt?

– Tak, jeden z wyborców mi o nim opowiedział. Trzeba usunąć z kodeksu wykroczenie „wtargnięcia na jezdnię”, a prawo ma chronić pieszego, ponieważ jest najsłabszym ogniwem w ruchu drogowym. To kierowcy mają być uważni, a nie piesi.

Myślę, że powinniśmy rozpocząć ogólnopolską dyskusję o stylu jazdy kierowców, o przyzwoleniu na szybką jazdę. Już jakiś czasu temu postawiłam sobie za punkt honoru jeździć zgodnie z przepisami. Inni kierowcy nie potrafią tego zaakceptować. Wyprzedzali mnie wszyscy, nawet z prawej strony. Będę na pewno rozmawiała z kolegami i koleżankami z klubu parlamentarnego, co można zrobić z tym problemem.

Czym jeszcze chce się pani zajmować?

– Idę do Sejmu, bo chcę patrzeć władzy na ręce. A oprócz tego bardzo ważne są dla mnie ochrona środowiska i walka ze smogiem. Warszawiacy wielokrotnie mówili mi, że chcą oddychać czystym powietrzem. Na pewno zajmę się przedsiębiorcami, ponieważ uważam, że państwo w ostatnim czasie utrudnia życie małym i średnim firmom. Korporacje dobrze sobie radzą, a drobni przedsiębiorcy przelewają duże daniny do kasy państwa. Kiedy z nimi rozmawiałam, widziałam przerażenie kolejnymi pomysłami rządu Mateusza Morawieckiego. Przecież wprowadzenie pensji minimalnej na poziomie 4 tys. zł brutto doprowadzi do bankructwa wielu firm. A w najgorszym wypadku do sytuacji, w której pracownik będzie zarabiał minimalną, a właściciel o wiele mniej.

Niektórzy uważają, że większym problemem są obecnie prawa pracownicze i niedoinwestowana Państwowa Inspekcja Pracy. Będzie pani też dbała o interesy pracowników?

– Nie namawiam pracodawców do łamania prawa pracy. Co miesiąc płacą potężne podatki. Moja mama – jako drobny przedsiębiorca – zarabia 2,5 tys. zł, a 1,5 tys. zł przelewa na konto ZUS-u. A jeszcze na koniec słyszy od partii rządzącej, że jak się jej nie podoba, to może wyjechać i założyć firmę w innym kraju.

Czyli co powinno się zrobić z ubezpieczeniem społecznym dla przedsiębiorców?

– Nie powinni być zmuszani do płacenia go za siebie. Za swoich pracowników muszą go odprowadzać, ale składka za właściciela firmy powinna być dobrowolna. Przedsiębiorcy są na tyle mądrzy, że wiedzą, jak odłożyć na emeryturę.

Przedstawia się pani jako performerka i artystka. Czy problemami tej grupy będzie się pani zajmowała?

– Tak, ponieważ mówimy o biednych ludziach, którzy nie mogą zorganizować ogromnego protestu pod Sejmem i domagać się respektowania swoich praw. Nie wysypią jak rolnicy ton jabłek. Jestem za włączeniem artystów do powszechnego systemu ubezpieczeń zdrowotnych. 90 proc. moich znajomych nie ma możliwości bezpłatnej opieki medycznej.

Czy Koalicja Obywatelska pomagała pani w kampanii wyborczej?

– Przede wszystkim umożliwia mi start, mimo że nie jestem członkiem żadnej partii.

A konkretne wsparcie?

– Dostałam 20 banerów.

W trakcie kampanii pojawiły się głosy, że powinna pani zrezygnować ze startu.

– Nie było mi miło, szczególnie, kiedy słyszałam takie opinie od „swoich”. To, że TVP zrobiła ze mnie największą hejterkę III RP, nie dziwiło.

Katarzyna Lubnauer powiedziała, że „Jachiry nie powinno być na listach”.

– Nie wszyscy muszą mnie kochać.

Wstąpi pani do Platformy Obywatelskiej?

– Nie, pozostanę niezależna.

Co z postulatem wprowadzenia w Polsce związków partnerskich?

– Jestem za.

Lewica zapowiedziała złożenie projektu ustawy liberalizującej dostęp do aborcji. Poprze ich pani?

– Oczywiście. Podpisałam deklarację Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, jestem za pełnią praw aborcyjnych i dostępu do środków antykoncepcyjnych. Jestem też za tym, żeby zmienić oddziały położnicze, gdzie brakuje dziś empatii.

A darzy pani empatią Jarosława Kaczyńskiego?

– Czasami, kiedy próbuję sobie wyobrazić, jaki jest biedny w tym sianiu nienawiści wobec tych wszystkich, którzy nie myślą tak jak on.

A wobec ofiar katastrofy smoleńskiej?

– Oczywiście, że tak. To była jedna z największych tragedii w Polsce, którą partia rządząca wykorzystała do walki politycznej. Nie ma mojej zgody na kult smoleński, teorie spiskowe, oskarżanie Donalda Tuska o zabójstwo Lecha Kaczyńskiego czy utrzymywanie z naszych podatków absurdalnej komisji smoleńskiej. A mało kto pamięta, że Antoni Macierewicz uciekł z miejsca katastrofy. Przyjechała tam za to ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz, która identyfikowała ciała. Dlatego niewyobrażalna była dla mnie decyzja o ekshumacji ofiar bez zgody rodzin. To była profanacja, a politycy PiS-u powinni ponieść za to konsekwencje.

Jednak część opinii publicznej negatywnie ocenia formę krytyki, którą pani uprawia. W Sejmie zmieni pani metody?

– Chciałabym, żeby ludzie zrozumieli, kto kłamie. Mówię o faktach i nie boję się nazywać rzeczy po imieniu.

Czyli będąc na sali plenarnej Sejmu, powie pani z mównicy w stronę Jarosława Kaczyńskiego to wszystko, co widzieliśmy na pani filmikach?

– Chciałbym mu powiedzieć kilka słów prawdy. Nie mam problemu z tym, żeby podać mu rękę. Ale nie będę głaskać po głowach polityków Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ to, jak wygląda dzisiaj nasz kraj, to ich wina. Przez nich polityka wtargnęła cztery lata temu do mojego życia. To PiS zabrał moją demokratyczną, europejską Polskę. Nie byłoby mnie dzisiaj w parlamencie, gdyby nie PiS łamiący prawo.

Myśli pani, że Jarosław Kaczyński chciałby uścisnąć dłoń polityczki, która nazwała jego brata przeciętnym prezydentem?

– To pytanie do posła Kaczyńskiego. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: mieliśmy lepszych prezydentów. I nie rozumiem, po co stawiać pomniki przeciętnemu prezydentowi.

Czyli będzie się pani domagała usunięcia jego cokołu z placu Piłsudskiego?

– Wolałabym, żeby go tam nie było. Ale jeśli mam wybór: zająć się w Sejmie poprawą bezpieczeństwa pieszych albo domaganiem się usunięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego, zdecydowanie wybieram żywych pieszych.

Kmicic z chesterfieldem

Dzisiaj mija 2 rocznica jak pod Pałacem Kultury w Warszawie podpalił się w akcie protestu przeciw polityce PIS Piotr Szczęsny – szary człowiek, który kochał wolność ponad wszystko. Trzeba pamiętać o tym wydarzeniu, dlatego przypominam jego list – testament.

Patriotyczni eksperci od turystyki i krajoznawstwa oferują Oldze Tokarczuk atrakcyjne destynacje.

Ze współczuciem trzeba przyznać, że Akademia Szwedzka sprawiła Oldze Tokarczuk wielki problem. Laureatka Nagrody Nobla musi sobie teraz łamać głowę, jaki kraj jako miejsce osiedlenia wybrać. Rodacy, którzy wpisują się na forach internetowych, życzliwie podsuwają jej niezliczone pomysły. Warto kilka wymienić, z szacunku zachowując oryginalną pisownię komentatorów portalu tygodnika „Sieci”.

„Jedź do iSSraela. Idealne państwo dla bydła antypolskiego”.

„Wracaj na Wzgórza Golan”.

„i ona ma taką nagrodę może powinna wyprowadzić się do niemiec”

„Proponuję wyjazd na Krym”.

„Proponuję wyjazd do KRLD”.

„Wyjazd do państw arabskich”.

Propozycji jest tak dużo, że niektórym osobom trudno coś nowego wymyślić. Stąd i taki kategoryczny…

View original post 5 180 słów więcej

 

Elita PiS składa się z ludzi bez większych moralnych zahamowań

Elita PiS składa się z ludzi bez większych moralnych zahamowań, ale podatnych na silną obywatelską presję.

Drodzy obrońcy państwa prawa i demokracji!

Nasze działania w obronie państwa prawa i demokracji w ramach społeczeństwa obywatelskiego miały głęboki sens: osłabiły one potężny propisowski prąd.

Jego pierwszym składnikiem była nieuczciwa konkurencja ze strony PiS polegająca na bezprecedensowym wykorzystywaniu państwowych organizacji, firm i mediów dla partyjnej propagandy z PFN i TVP na czele. Nieuczciwa konkurencja obejmowała też finansowanie bratnich propagandowych tub, w tym zwłaszcza instytucji o. Rydzyka, które otrzymały 214 mln zł z naszych pieniędzy! Czy PiS miałby większość bez tej nieuczciwej konkurencji?

Drugim składnikiem propisowskiego prądu było bezprecedensowe zaangażowanie większości Kościoła po stronie PiS – partii, która brutalnie łamała normy państwa prawa i zwykłej przyzwoitości.

Trzecim składnikiem były sprzyjające PiS okoliczności kompletnie niezależne od jego polityki. Najważniejszym z nich było przyspieszenie wzrostu gospodarczego w Polsce wynikłe z gasnącego już – niestety – ożywienia w UE oraz podwojonego napływu pracowników z Ukrainy. Dzięki boomowi gospodarczemu PiS mógł sfinansować bez większych problemów swoje najbardziej kosztowne obietnice, którymi kupował dodatkowe głosy. Nadchodzące spowolnienie gospodarcze wywołane zarówno czynnikami zewnętrznymi, jak i szkodami wyrządzonymi polskiej gospodarce przez politykę PiS sprawi, że dalsze finansowanie rozdawnictwa, a tym bardziej jego zwiększanie, będzie wymagało kolejnych podwyżek podatków, wzrostu długu publicznego i ograniczania wydatków na inne cele.

Szanowni Państwo!

Wiele wskazuje na to, że PiS doszedł do szczytu swoich politycznych możliwości. Wzrost gospodarczy spowolni, a wiele Polek i Polaków jest tak oburzonych niemoralnością postępowania grupy rządzącej w PiS, że mobilizuje ich to do wzmożonego obywatelskiego działania. To jest wielką wartością samą w sobie.  Ponadto wzrost tej mobilizacji jest bardzo potrzebny, albowiem elita PiS składa się – jak to pokazali przez poprzednie cztery lata – z ludzi bez większych moralnych zahamowań, ale podatnych na silną obywatelską presję.

A zatem działajmy – i to jeszcze większą mocą!

Kmicic z chesterfieldem

Więcej o Tusku i kandydacie opozycji na prezydenta >>>

Małgorzata Kidawa-Błońska kandydatką na prezydenta – to plan lidera Koalicji Obywatelskiej Grzegorza Schetyny. Oboje już w tej sprawie się dogadali

– Gra idzie o lidera opozycji i przyszłe miejsce na scenie politycznej – tłumaczy polityk Koalicji Obywatelskiej. – Dla nas kończy się komfort, powrót lewicy do Sejmu oznacza ostrą konkurencję. Czarzasty będzie próbował odebrać nam koronę. Możemy dużo stracić, jeśli nic się nie zmieni w naszym środowisku, a trzeba zacząć od góry.

Wrzenie w Platformie

– Jest duże wrzenie, nawet w Warszawie, gdzie zdecydowanie pokonaliśmy PiS. Przy naszym wyniku część osób wypadła z gry. I ci, którzy nie potrafili zawalczyć o mandat, zaczęli wyrzucać Schetynie, że otworzył się na nowe środowiska. Czują się pokrzywdzeni, mówią, że latami pracowali na partię, a miejsca zajęli im debiutanci – opowiada polityk z władz jednego z regionów PO.

Sam Schetyna ustąpił miejsca w stolicy Kidawie-Błońskiej…

View original post 4 933 słowa więcej

 

 

Ziobro i Gowin zagryzą Kaczyńskiego

W partii umocnili się jej sojusznicy – gowinowcy i ziobryści. Słychać, że porachunki z premierem Morawieckim będzie chciała wyrównać była premier Beata Szydło.

Dzień po wyborach z każdym kolejnym komunikatem Państwowej Komisji Wyborczej rzedły miny polityków PiS. Bo ostateczne wyniki są gorsze od spodziewanych. – Liczyliśmy, że pułapem, z którego się wybijemy w tych wyborach, będzie 45-proc. poparcie, a nawet nie doszliśmy do tego progu – tłumaczy polityk PiS.

W nieoficjalnych rozmowach nikt nie kryje, że w partii potrzebna jest refleksja i rozliczenia – nie tylko sztabowców, ale też kandydatów i okręgów. Najważniejszy cios padł, gdy PKW ogłosiła zwycięzców wyborów do Senatu. – To jest największe zmartwienie prezesa PiS. Miał Senat na telefon, teraz senatorowie będą mogli blokować nasze ustawy nawet na kilka tygodni – mówi ważny polityk obozu władzy. – A jeśli opozycja dobrze poukłada się w Senacie, to jego marszałek zostanie liderem opozycji – i to z możliwością robienia własnej polityki zagranicznej.

Dodatkowo wskazują, że to Senat dzieli pieniądze dla środowisk polonijnych. W 2019 r. było to 100 mln zł. – To dla nas ważne. Wygraliśmy w USA, gdzie Polonia jest największa, i to my przenieśliśmy te środki z MSZ do Senatu, a teraz będzie je dzielić opozycja – złości się polityk PiS.

Mocni gowinowcy i ziobryści

W poniedziałek w partyjnej centrali od rana trwały narady. Zebrał się sztab i kierownictwo partii. Politycy na gorąco analizowali wyniki wyborcze, padały pierwsze wnioski z kampanii. – Na Senat nie było żadnej strategii, żadnej pracy w regionach – oskarżał jeden z posłów PiS. Inny bronił kolegów: – Marszałek Stanisław Karczewski, który odpowiadał za Senat, pracował naprawdę ciężko, ale zabrakło wsparcia ze strony kandydatów do Sejmu.

Na razie na Nowogrodzką do siedziby PiS nie zaproszono liderów partii sojuszniczych, ale rozmowy rozpoczną się w tym tygodniu. Partia Kaczyńskiego będzie chciała jak najszybciej powołać rząd i uspokoić nastroje wewnątrz obozu władzy.

Nieoficjalne układanki na rządowym zapleczu już się zaczęły. Zwycięzcami tych wyborów czują się Zbigniew Ziobro z Solidarnej Polski i Jarosław Gowin z Porozumienia. Sojusznicy PiS wychodzą z nich wzmocnieni – i jedni, i drudzy wyliczają, że wprowadzili po 18 posłów, i już myślą, jak poszerzyć swoje strefy wpływów.

– Bez nas PiS nic nie zrobi – mówią zgodnie. Obie formacje łączy sojusz taktyczny. Wspierają się, gdy PiS próbuje kogoś z nich ograć. Ale na tym zgoda się kończy, a zaczynają się wzajemne podgryzania.

Ziobrysta: – Jarosław Gowin dostał w Krakowie ledwie niecałe 16 tys. głosów, jego pozycja negocjacyjna znacznie spadła. Nie to co Zbigniew Ziobro z wynikiem ponad 100 tys. w Kielcach.

Gowinowiec: – To nas nie osłabia. Gowin startował z ostatniego miejsca, żeby inni od nas dostali lepsze miejsca, za chwilę nikt nie będzie pamiętał, kto ile dostał głosów. A nie ma co porównywać wyników z pierwszego i ostatniego miejsca listy.

Polityk PiS: – Niech Ziobro się nie puszy, bo dobry wynik zrobiła też Anna Krupka – prawie 70 tys. głosów. Co pokazuje, że szeryf wcale nie jest taki mocny.

Ze strony ziobrystów dobiegają też sygnały, że do gry chce wejść europosłanka Beata Szydło. Od dawna wiadomo, że w rządzie była premier miała nieformalny alians z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą przeciwko Mateuszowi Morawieckiemu. A oba środowiska najchętniej zmieniłyby szefa rządu. To stamtąd padają oskarżenia, że to Morawiecki nie dowiózł oczekiwanego wyniku. – On nie trafia do naszych wyborców w wioskach i małych miastach. Tam powinna być wszędzie Szydło, wtedy PSL dziś by nie świętował – mówi polityk z otoczenia prokuratora generalnego. Irytuje się: – Ale nie! Pchnęli go na wieś, bo tak wymyślił Paruch, który sam nie umie wygrać z pierwszego miejsca.

W PiS ciągle pamiętają, że Waldemar Paruch, szef Centrum Analiz Strategicznych w kancelarii premiera, nie zdobył mandatu europosła w 2014 r., chociaż otwierał listę PiS w Lublinie.

Trudne cztery lata

Zwolennicy Morawieckiego stopują jednak zapędy o wymianie szefa rządu: – Premier zrobił wynik lepszy o 7 proc. niż Szydło cztery lata temu. A poza tym prezes nadal jest z niego zadowolony, skoro ciągle opowiada, że Morawiecki ma przewody zamiast żył.

Na razie w obozie władzy nie ma planów zastąpienia szefa rządu, chociaż słychać, że wynik indywidualny premier mógłby mieć lepszy (ponad 130 tys. w Katowicach). – Ziobryści mogą próbować tym straszyć, by podbić swoją pozycję negocjacyjną i jeszcze więcej ugrać dla siebie – mówi polityk PiS.

W partii wiedzą, że gowinowcy też nie zgodziliby się na wzmocnienie swojego konkurenta. – Szykują się trudne cztery lata. To zwycięstwo, które Jarosława Kaczyńskiego przyprawia o potężny ból głowy. Bo to on będzie musiał za każdym razem wszystko rozstrzygać, a będzie co robić – ocenia polityk PiS. I wylicza: – Wyrazista lewica będzie się upominać o sprawy światopoglądowe, silni sojusznicy będą poszerzać strefy wpływów, Senat będzie blokować, Konfederacja będzie dociskać PiS do prawej ściany.

Polityk PiS: – Konfederaci powinni lecieć z kwiatami do prezesa TVP, bo w Sejmie są dzięki niemu.

Ale nie wszyscy tak sądzą. – Gdyby nie Jacek i telewizja, moglibyśmy mieć gorszy wynik – uważa polityk PiS. Prezes TVP Jacek Kurski był w niedzielę na wieczorze wyborczym PiS.

Więcej >>>

Więcej >>>

Zwycięstwo w Senacie tworzy nową jakość, jeśli chodzi o możliwości legislacyjne, możliwości kontroli nad pracą rządu, jest to szansa na przywrócenie prawdziwego parlamentaryzmu przynajmniej w jednej izbie po 4 latach tłamszenia i duszenia.

Xerofas

Zjednoczona Prawica ma najprawdopodobniej bezwzględną większość w Sejmie, ale opozycja odbiła Senat. To najważniejszy polityczny efekt tych wyborów. Oznacza, że dobrze naoliwiony mechanizm sprawowania władzy przez PiS lekko się zatarł. Czy nastąpi także odpływ fali populizmu w Polsce?

Stonowane wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego podczas wieczoru wyborczego świadczyło o tym, że zdaje on sobie sprawę, iż rządzić przez następne cztery lata będzie trudniej. Nie tylko z powodu obietnic socjalnych, nadchodzącego kryzysu i pytania o wewnętrzną jedność ugrupowania z racji dobrych wyników partii Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina.

Wbrew nadziejom polityków PiS partia rządząca nie uzyskała w Sejmie większości konstytucyjnej ani większości trzech piątych, która pozwala odrzucać weto prezydenta. Zatem w kolejnych wyborach – wiosną 2020 r. na prezydenta RP – bój ponownie będzie się toczył o wszystko. A przegrana może być dla PiS katastrofą.

8 mln kontra 8,8 mln

Zdobycie Senatu (o ile PiS nie zdoła podkupić któregoś z senatorów opozycji) oznacza…

View original post 2 781 słów więcej

 

Schetyna musi odejść? Raczej nie, bo pomagamy Kaczyńskiemu

Wybory parlamentarne 2019. W kampanii patologię władzy, korupcję, jej afery ujawniały jedynie media. Nie słyszałem wyraźnych, mocno krytycznych słów ze strony polityków opozycji. Dlatego uważam, że w Platformie potrzebne są odważne zmiany i nowe przywództwo – wyniki wyborów komentuje Władysław Frasyniuk, legendarny opozycjonista z czasów PRL.

– Wstępne wyniki wyborów pokazały, że z naszej, czyli opozycyjnej strony nie było tak mocnej oferty, która zapewniłaby wygraną. Ale jak mogło być inaczej, jeśli to Olga Tokarczuk, laureatka Literackiej Nagrody Nobla, wygłosiła najbardziej porywające przemówienie w czasie tej kampanii wyborczej – mówi Władysław Frasyniuk.

Wybory parlamentarne 2019. Nobel dla Tokarczuk a wynik

Jak podkreśla Frasyniuk, nikt z opozycyjnych polityków nie mówił tak wyraźnie jak Tokarczuk o zagrożeniu demokracji w Polsce.

Dlatego głęboko wierzył, że słowa naszej wybitnej pisarki mogły wpłynąć na niższe poparcie niedemokratycznych partii.

– W kampanii patologię obecnej władzy, korupcję, jej afery ujawniały i pokazywały jedynie media. Nie słyszałem wyraźnych, mocno krytycznych słów ze strony najważniejszych polityków opozycji. Dlatego uważam, że w Platformie potrzebne są odważne zmiany i nowe przywództwo. W kontekście przyszłości widzę przestrzeń dla dwóch silnych formacji – liberalnej oraz lewicowej, które wspólnie będą w stanie odsunąć PiS od władzy – podkreśla.

I dodaje: – Źle wróży Polsce fakt, że do Sejmu mogą wejść posłowie Konfederacji. W tym przypadku nie mam cienia wątpliwości, że to Jarosław Kaczyński ze swoim nacjonalizmem uruchomił nacjonalizm, jak nową formę patriotyzmu, i stworzył przestrzeń dla tak nacjonalistycznych, podważających demokrację ugrupowań. Paradoksalnie kilka dni przed wyborami słyszałem głosy, że Konfederacja razem z partiami opozycyjnymi miałaby w koalicji odsunąć obecną władzę. Takie podejście źle świadczy o opozycji. Wstępne wyniki komentuję na gorąco, chwilę po ich ogłoszeniu, dlatego ciągle mam nadzieję, że one jeszcze się zmienią, że PiS będzie miał poparcie niższe niż 40 procent, a Konfederacja nie wejdzie do Sejmu.

Xerofas

Zakończyła się cisza wyborcza. Oto pierwsze, sondażowe wyników wyborów:

PiS – 43,6 proc.

Koalicja Obywatelska – 27,4 proc.

Lewica – 11,9 proc.

PSL – 9,6 proc.

Konfederacja – 6,4 proc.

Inne – 1,1 proc.

Wyniki exit poll Ipsos, źródło: TVN24.

Pracownia IPSOS, która przeprowadza badanie exit poll dla wszystkich stacji telewizyjnych, przedstawia następujący możliwy rozkład głosów w Sejmie.

Prawo i Sprawiedliwość – 239 mandatów

Koalicja Obywatelska – 130 mandatów

Lewica – 43 mandaty

PSL – 34 mandaty

Konfederacja – 13 mandatów

Większość zwykła w Sejmie wynosi 231 mandatów.

Jeśli potwierdzą się wyniki sondażowe, PiS utrzyma większość w Sejmie, choć patrząc na przemawiającego Jarosława Kaczyńskiego w sztabie PiS, dostrzec można było rozczarowanie, że jego partia nie będzie miała większości konstytucyjnej. – „Jeśli wynik sondażowy się utrzyma, przed nami kolejne cztery lata rządzenia, czeka nas refleksja nad tym, co się udało i nad tym, co spowodowało, że pewna część społeczeństwa uznała…

View original post 2 279 słów więcej

 

Zagłosowałem! A ty?

Miodzio >>>

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

– „Czy Jędraszewskiego interesuje coś poza LGBT? Ryby, szachy, znaczki, stare kalendarze? Cokolwiek?” – zapytał jeden z internautów w reakcji na najnowszy wywiad z metropolitą krakowskim. Abp Marek Jędraszewski udzielił go wydawanemu przez fundację Tadeusza Rydzyka „Naszemu Dziennikowi”.

– „LGBT to prawdziwie pogańska ideologia, która odrywa nas od prawdy o człowieku i wprowadza na tory, w których jako ludzie tracimy swoją tożsamość wyrastającą z samej naszej struktury biologicznej, określającej nas czy to jako kobiety, czy jako mężczyzn” – powiedział gazecie abp Jędraszewski. Jego zdaniem, LGBT „podważa wszystko, co na temat człowieka głosi chrześcijańska wiara”.

Osoba przeprowadzająca wywiad też nie przebierała w słowach, w pytaniach zawierając tezę, że LGBT „ukrywa się pod takimi hasłami jak tolerancja, mowa nienawiści, równość, takie same prawa dla wszystkich, stop przemocy, uznając za swego największego wroga moralne nauczanie Kościoła”. A oto odpowiedź metropolity krakowskiego na tę sugestię: – „Jak się patrzy na ideologię…

View original post 949 słów więcej

 

 

Kaczyński – specjalista od wykorzystywania śmierci. Co się stanie, jak on umrze?

– Mamy też to wydarzenie tragiczne, wyjątkowo smutne. Odszedł nasz stary kolega, wieloletni towarzysz naszej drogi. Prawie 30 lat. Odszedł przedwcześnie, nagle. Odszedł w szczególnych okolicznościach. Majestat śmierci nie pozwala mi dzisiaj o tym mówić, ale trzeba będzie o tym powiedzieć, bo to nie był przypadek, że akurat dzisiaj, że akurat teraz – mówił Jarosław Kaczyński podczas konwencji PiS w Kielcach. Jak zaznaczył lider partii rządzącej, „ponieśliśmy naprawdę ogromną stratę”.

Wczoraj wieczorem umarł Szyszko, a przedwczoraj mówił:

O śmierci polityka PiS poinformował na Twitterze prezydent Andrzej Duda:”Bardzo smutna, niespodziewana wiadomość. Dziś przed południem odszedł Pan Prof. Jan Szyszko. Naukowiec i polityk ale przede wszystkim dobry i życzliwy Człowiek, pasjonat przyrody, którego darzyłem wielką sympatią i szacunkiem. Fiat Voluntas Tua… RiP”.

– Smutny jest ten rok, odchodzą wspaniali, prawi, kochający Polskę ludzie: premier Jan Olszewski, marszałek senior Kornel Morawiecki, teraz prof Jan Szyszko. R.I.P – wypowiada się propisowska dziennikarka Dorota Kania.

Krystyna Pawłowicz (PiS): „Kochany Panie Profesorze Janie SZYSZKO, dlaczego nas teraz opuściłeś? Polska przyroda, lasy, ptaki i przyjaciele – płaczemy… TVN pewnie się cieszy, wczoraj wieczorem wściekłe szczuli na profesora Szyszkę. Profesor, jako Człowiek wrażliwy tego już nie mógł znieść. Zaszczuliście kolejnego wybitnego Patriotę. Cieszycie się TVN co?”.

– Kpiny z profesora Szyszki teraz przejdą do wstydliwej historii… Nie zasłużył na to, co Go spotkało w związku ze zwalczaniem kornika. Nie zasłużył też na taką bezwzględną szyderę z powodu swoich poglądów na rolę kobiety w rodzinie – komentuje była szefowa Wiadomości TVP Marzena Paczuska.

Beeta Szydło (europosłanka PiS): „Prof. Jan Szyszko był Ministrem Środowiska w moim rządzie. Człowiek zasad i wartości. Całym sercem ukochał Polskę. Wielki pasjonat przyrody. Cześć Jego Pamięci!”

Małgorzata Kidawa Błońska (KO): „W trasie po Polsce zaskoczyła nas smutna wiadomość o śmierci ministra Jana Szyszko. Składamy najszczersze kondolencje rodzinie i bliskim”.

Reakcje internautów:

Do ostatnich chwil walczył o to, żeby wyrżnąć jak najwięcej lasów i wystrzelać jak najwięcej zwierząt. Zasłużony dla sprawy towarzysz. Należy się patriotyczny pogrzeb, np. 13-tego, transmisja live o 6:00″.

A czy trumna będzie wystawiona w sejmie?”.

Odleciał właściciel starej stodoły wartej parę milionów, pasjonat wyżynania przyrody…pasjonatem został w przekazie dnia PiSS. Teraz temperatura w piekle podniesie się o kilkanaście stopni…pasjonat będzie palił pod kotłem tylko drewnem”.

Trzy sprawy posłanki Pawłowicz, trzy razy ten sam sędzia. „Niesamowite szczęście”

Kmicic z chesterfieldem

To jeden z wielu komentarzy po debacie wyborczej w TVN 24. Wzięli w niej udział Marcin Horała z PiS, Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej, Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL, lider Lewicy Razem Adrian Zandberg oraz Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Horała w ostatniej chwili zastąpił wyznaczonego przez PiS do udziału w tej debacie Jacka Sasina: „Pierdyknęło” rzekł w debacie wyborczej wicepremier J. Sasin – „Nowe elyty…”. Niewiele brakowało, a nikt z PiS nie pojawiłby się w studiu TVN, o czym przebąkiwał wicerzecznik partii Radosław Fogiel.

W trakcie wczorajszej debaty Horała skarżył się, że pozostali uczestnicy mieli… więcej czasu niż on. – „Jedno w PiS jest stałe i niezmienne: narracja oparta na kłamstwie”; – „I prawie płacze, że tak się wszyscy uwzięli na niego. No cóż, warunki cieplarniane dla PiS tylko w TVP”; – „Biedak przyszedł do niezależnej telewizji i okazało się, że musi odpowiadać na konkretne pytania, a nie bajki…

View original post 1 781 słów więcej

 

Post Navigation