Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the month “Wrzesień, 2018”

Do Timmermansa ws. łamania prawa przez PiS

Wybitna pisarka Manuel Gretkowska opublikowała list do wiceszefa Komisji Europejskiej Franza Timmermansa ws. łamania prawa przez rząd PiS.

>>>

Układ PiS w Radomiu. Ulubiony biskup partii Kaczyńskiego Głódź był TW

Budową trasy S -12 chełpił się podczas majowej wizyty w Radomiu premier Mateusz Morawiecki. Ma ona prowadzić od Piotrkowa Trybunalskiego do granicy z Ukrainą. Jak dotąd powstał już fragment w okolicy Lublina, a dalej ma iść na zachód i przebiegać tuż obok Radomia. To właśnie budowa jednego z odcinków obok Radomia – a konkretnie zmiany dotychczasowych planów – oburzyły mieszkańców gminy Kowala, którzy w efekcie mogą stracić swoje domy.  Skorzystać mogą natomiast osoby związane z PiS – podaje „Superwizjer” TVN24. „Wyrok usłyszeliśmy, że po naszych posesjach przejdzie walec” – powiedziała z rozpaczą mieszkanka gminy.

Inna mówiła w rozmowie z „Superwizjerem”, że jej dom znajduje się dokładnie na trasie i w związku z tym jest do wyburzenia. „Dowiedziałam się 14 grudnia. „Nikt nie powiedział jej”, że straci dom, dorobek jej chorujących rodziców – dodała kolejna.

Mieszkańcy sugerują, że ktoś „lobbuje, by podzielić gminę na pół”. Podkreślają też, że choć droga podzieli gminę, to niektórzy właściciele nieruchomości zyskają na takim jej przebiegu.

„Jest tutaj osiedle domków, których nikt nie może sprzedać. I z trasy robi się taki łuk, żeby trafić w tę działkę” – mówiła jedna z kobiet. Dziennikarze „Superwizerja” ustalili, że chodzi o osiedle zbudowane przez przedsiębiorcę, którego firma realizowała wiele miejskich inwestycji w Radomiu, a którego syn kiedyś robił interesy z Dariuszem Wójcikiem, przewodniczącym Rady Miasta z PiS. Z osiedla udało się sprzedać tylko kilka domów, a jeśli zostanie wyburzone, to inwestor dostanie odszkodowanie za wszystkie.

Trasa w nowych wariantach – jeśli zostaną ostatecznie wybrane – będzie przebiegać nie tylko przez osiedle. Tuż obok jej nowego przebiegu znajdują się działki Dariusza Wójcika. Z jego oświadczeń majątkowych wynika, że od kiedy wszedł do lokalnej polityki w 2006 roku do teraz stał się właścicielem w sumie 20 działek.

Ziemię tam kupiła też Aneta Kosztowniak, siostra posła Andrzeja Kosztowniaka. To były prezydent Radomia, który jest obecnie szefem sejmowego zespołu ds. budowy drogi ekspresowej S-12. W rozmowie z reporterem ani on, ani Wójcik nie widzieli w sytuacji nic złego.

Wcześniej, bo w sierpniu dziennikarz śledczy „Gazety Wyborczej” Wojciech Czuchnowski i Mariusz Gierszewski z Radia ZET pisali o „układzie radomskim PiS”. Jego częścią mieli być niektórzy z polityków, o których mowa w reportażu „Superwizjera” oraz przedsiębiorca, przez którego działkę może przebiegać trasa S-12 w nowej wersji.

Co ciekawe już w 2013 roku CBA prowadziło operację ws. „grupy osób dopuszczających się zachowań korupcyjnych oraz przekraczających uprawnienia służbowe” w Radomiu – podaje „Wyborcza”. Jedną z nich miał być Kosztowniak, a inne to jego bliscy współpracownicy z Radomia. Miało chodzić o „układ korupcyjny z udziałem przedstawicieli władz miasta i firm pośredniczących w załatwianiu spraw dla inwestorów w magistracie”.  

Według dziennikarzy, po dojściu przez PiS do władzy sprawa w CBA była gotowa do skierowania do prokuratury, ale „ukręcono jej łeb”. Agent, który prowadził sprawę, miał zostać od niej odsunięty i odszedł ze służby. Prokuratura zaś zajęła się „tylko jednym z kilkudziesięciu wątków operacji CBA”-informuje dziennik.

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź przez lata przekazywał wywiadowi cywilnemu PRL informacje na temat Jana Pawła II i jego polityki wobec kościołów wschodnich – wynika z dokumentów IPN, do których Wirtualna Polska dotarła jako pierwsza. Po upadku komunizmu metropolita gdański nigdy nie rozliczył się ze swoją przeszłością.

>>>

Jaja z Kaczyńskiego. Takie zbuki

… i rzeczywiście nie pozostawiają na Zjednoczonej Prawicy suchej nitki. Wszystko przez jej najnowsze hasło wyborcze: „Dotrzymaliśmy słowa w rządzie, dotrzymamy w samorządzie”.

Najbardziej efektownie podchwyciła je znana dziennikarka Eliza Michalik, która zaproponowała alternatywny slogan: “Skoro łamiemy prawo w rządzie, złamiemy i w samorządzie.”

Hasło to brzmi jak echo słów Jarosław Kaczyńskiego rzuconych podczas publicznego ogłoszenia hasła kampanii kilka dni temu. Skoro Zjednoczona Prawica szczyci się tym, że dotrzymała słowa, to należy przypominać wszelkie te obszary, w których rządzący bezczelnie łamią prawo, zmieniając konstytucyjny ustrój państwa za pomocą zwykłych ustaw. Na myśl przychodzą wszystkie afery, ze SKOK-ami i PCK na czele, armię Misiewiczów, demontaż armii przez Macierewicza, rozpasanie władzy, skok na media, ograniczanie praw opozycji rozbijanie kolejnych limuzyn, przejmowanie wymiaru sprawiedliwości i w efekcie upadek pozycji Polski na arenie europejskiej i światowej… Teraz przyszła kolejna samorządy. Za jaką cenę to się dopiero okaże…

Wyborczą wygraną w 2015 roku PiS kupił sobie w dużej mierze dzięki obietnicy 500 plus. Pomogła w tym beznadziejna kampanii PO i dominacja Prawa i Sprawiedliwości w internecie.

Zjednoczona Prawica roztaczała wówczas przed wyborcami wizję rządów umiarkowanych, merytorycznych i przede wszystkim skromnych, nieopartych na zemście oraz chęci odegrania się na przeciwnikach politycznych.

Jak wygląda realizacja tamtych zapowiedzi, dziś każdy widzi: „Rozbiliśmy limuzyny w rządzie, czas się przesiąść na te w samorządzie” ; „Kradliśmy w rządzie czas kraść w samorządzie”; „Umiemy doić w rządzie to czemu nie w samorządzie” – komentują internauci parodiując  rządnych władzy PiS–owców.

– Nie będziemy ponownie podwyższać wieku emerytalnego, ale dla wszystkich, którzy zechcą pracować, wprowadzimy zachęty i ułatwienia – stwierdził Grzegorz Schetyna na konwencji KO w Krakowie. – Zniesiemy wliczanie emerytury do opodatkowanego wynagrodzenia oraz zniesiemy oskładkowanie emerytur wszystkich aktywnych seniorów – stwierdził szef PO.

„NIE MOŻEMY POZWOLIĆ NA TO, ŻEBY SPOŁECZEŃSTWO MIAŁO WIEDZIEĆ, ŻE MY KŁAMIEMY”.

I wszystko jasne.

Kaczyński: Nie możemy pozwolić na to, żeby społeczeństwo miało wiedzieć, że my kłamiemy

Zandberg: Takie zabawy, gesty Trumpa mają ca celu osłabianie przez Trumpa UE, bo opłacają się handlowo USA a nie Polsce

– Trump jest dzisiaj a jutro przeminie a my jesteśmy i ekonomicznie i geograficznie w tym miejscu, w którym jesteśmy od wieków. Kiedy ta ekscytacja USA przewala się przez nasze życie publiczne, patrząc na nasz bilans handlowy, musimy pamiętać, że Czechy są ważniejszym partnerem dla Polski niż USA. Rozmawiając o tym, jak zapewnić nasze bezpieczeństwo, musimy rozmawiać o wspólnej europejskiej polityce obronnej, pogłębieniu integracji jeśli chodzi o prawa pracownicze, socjalne, żeby związać kraje europejskie nie tylko tymi prostymi więzami wymiany handlowej. Celem polskiej polityki międzynarodowej powinno być to, że będziemy częścią silnego, europejskiego mechanizmu zapewniającego nam i naszym sąsiadom bezpieczeństwo. Takie zabawy, gesty Trumpa mają ca celu osłabianie przez Trumpa UE, bo opłacają się handlowo USA a nie Polsce – mówił Adrian Zandberg w TVP Info.

W półfinałowym meczu Polacy pokonali drużynę stanów Zjednoczonych 3:2.

Jeszcze w ćwierćfinale wiele osób zauważyło grupę osób w koszulkach z napisem „konstytucja”. Na okoliczność półfinału ten sam napis „konstytucja” został wydrukowany na kartce, a siedzący najbliżej sędziego Polak wyciągnął ją, gdy kamera kierowana była na arbitra.

Kadr jest podawany „święci triumfy”na Twitterze i Facebooku. Trafił m.in. pod wpis Andrzeja Dudy, który dziękował siatkarzom za wygrany mecz i zapewniał, że trzyma kciuki za kolejne.

Nie wszystkim jednak taka forma manifestu przypadła do gustu. „Jakaś ofiara losu podczas meczu Polaków z Amerykanami w Turynie wystawia do kamer wymiętoloną kartkę z napisem konstytucja. Kompletny obciach” – napisał prawicowy dziennikarz Stanisław Janecki.

 

Swoją emocję zademonstrował też bloger Matka Kurka odpalił: „Brawo dla debila, który trolluje plakacikiem ‚konstytucja’, na bank 100% polskich kibiców żyje teraz konstytucją i w ogóle ich plakacik nie wku…a”.

Odpowiedział im Leszek Kraszyna z partii Razem przypominając o tym, że kibice piłki nożnej sami często przygotowują oprawę wizualną i trafiają na nich takie hasła jak „litewski cham” czy szubienice dla PO i KOD”.

(…)

Sąd powiedział zatem, że Morawiecki nie jest samcem alfa. Co zatem robi stado PiS, któremu nie przewodzi samiec alfa? Powinno zmienić samca albo po prostu politycy winni pojedynczo opuścić stado, w którym lideruje samiec beta, teta czy inny zeta. Tak się nie dzieje, bo członkowie stada samca Morawieckiego twierdzą, że pisowski samiec alfa „nie musi przepraszać opozycji, bo główne zarzuty PO zostały odrzucone” w sądzie. Co jest guzik prawdą.

Zespół Morawieckiego jest więc jego wart, jak nie przymierzając reprezentacja Polski na mundialu, która zasłużenie odpadła. Lewandowskiemu nie dorastali do pięt. W wypadku PiS Morawiecki pokazał swoją piętę Achillesa – piętę kłamcy.

Sąd nakazał Morawieckiemu opublikować w TVN i TVP następującą treść, świadczącą o jego kłamstwie: „Nieprawdziwe są informacje podane przeze mnie w dniu 15 września 2018 roku podczas wiecu wyborczego komitetu wyborczego Prawo i Sprawiedliwość w Świebodzinie, że w ciągu jednego do półtora roku wydawana jest przez nas większa suma na drogi lokalne, niż za czasów koalicji PO i PSL w ciągu ośmiu lat. Mateusz Morawiecki, premier rządu Rzeczpospolitej Polskiej„.

(…)

(…)

Radość Dudy może mieć kilka den. Jedno z pytań może brzmieć – ciekawe, z kogo się naśmiewali Tusk i Duda, a jeszcze ciekawsze, czy ten ktoś będzie zadowolony… tym bardziej, że cierpi na kolano. Powyższe pytanie sformułował Roman Giertych.

Marek Migalski zaś postrzega inaczej: Tusk spalił Dudę, bo jeśli ktoś na tych uśmiechach stracił, to przecież Duda, nie Tusk, a zatem prezydent dał się podejść jak dziecko. Ale może być jeszcze inaczej. Duda nie daje już rady w kraju, być prezydentem to nie na jego brzemię. Może przeczytał „Fakt”, w którym piszą, że w wyborach prezydenckich Kaczyński nie wystawi jego, a Mateusza Morawieckiego.

I z kogo się śmiali? Rzecz jasna z prezesa, a Tusk ponadto ze swego byłego doradcy Morawieckiego. Każdy śmiałby się w Nowym Jorku, gdyby uświadomił sobie, jak w kraju męczą się w rynsztoku kłamstw Morawiecki z Kaczyńskim.

Zaś zupełnej ojkofobii dostał Naczelny Sąd Administracyjny, który nakazał wstrzymanie wykonania uchwały Krajowej Rady Sądownictwa z wnioskami o powołanie sędziów Sądu Najwyższego do Izby Karnej SN.

Gdyby ojkofobia miała siłę kołka osikowego, to już mielibyśmy do czynienia z końcem chorych emocji godnych horroru, które wzbudził prezes Kaczyński. Wywołał do tablicy najwyższe gremia władzy sądowniczej, a te postanowiły, iż Zgromadzenia Ogólne sędziów dwóch izb Sądu Najwyższego zgodnie z nową ustawą o Sądzie Najwyższym zebrały się w celu wyboru następców swoich odesłanych w stan spoczynku prezesów Stanisława Zabłockiego i Józefa Iwulskiego. Efekt – sędziowie stwierdzili, że obaj nadal są prezesami izb.

Czyli ta pseudo reforma sądownictwa dokonana przez PiS jest guzik warta, oto legła w gruzach. Władza sądownicza działa zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej. W kraju prezes Kaczyński niczym tsunami wzbudził fale ojkofobii, która związana jest jednak z jego osobą i winna się nazywać właściwie – kaczofobią. Oj, kaczyzm nie podoba się nam i władzom unijnym, bo to po prostu swojska odmiana autokracji, która jest obca zachodnim wartościom.

(…)

https://twitter.com/lis_tomasz/status/1046317519450132481

Kaczyński : …Nie możemy pozwolić na to, żeby społeczeństwo miało wiedzieć , że my kłamiemy..??

Holtei

Święta prawda.

„Poszukujemy byłych studentek, które zdawały egzaminy i uzyskiwały zaliczenia u prof. Jacka Majchrowskiego w pokoju nr 71 w motelu Krak w 2004 r.” – takiej treści ulotki pojawiły się w Krakowie w ramach kampanii samorządowej.

Kto stoi za tą nieczystą akcją wymierzoną w długoletniego prezydenta Krakowa i kandydata na prezydenta (popieranego przez Platformę Obywatelską, Nowoczesną, PSL i SLD)? Nie sposób orzec, bo strona internetowa wpisana na ulotce to fejk, za to numer telefonu, pod który należy donosić na prezydenta to telefon dla widzów… TVP Info.

Co na to wszystko Jacek Majchrowski? Na swoim profilu na Facebooku zdecydował się upublicznić poniżające go ulotki i wpisy, przyznając, że zdążył się już przyzwyczaić do tego, że każda, kolejna kampania oznacza zbieranie na niego haków.

A jednak ta samorządowa kampania wyborcza stoi hakami, oszczerstwami i chwytami poniżej pasa, jak dotąd żadna inna.

Ani dróg ani mostów

Weźmy choćby na tapetę klan Morawieckich. 

View original post 3 241 słów więcej

Gdańsk dla Lecha Wałęsy

Ogromnych rozmiarów instalacja składająca się z tysiąca wstążek, pamiątkowa tablica na murach kościoła św. Brygidy oraz gromkie „Sto lat” od Obywateli RP – gdańszczanie uczcili w sobotę 75. urodziny Lecha Wałęsy, a także 35. rocznicę przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla.

Instalacja długa na 32 metry i szeroka na 26 metrów stanęła na Targu Węglowym, w sąsiedztwie Teatru Wybrzeże i Zbrojowni. Jej autorem jest Jerzy Janiszewski, twórca logo Solidarności i absolwent gdańskiego Wydziału Sztuk Pięknych.

Lech Wałęsa z lotu ptaka

Na stalowej siatce rozpiętej między czterema rusztowaniami Janiszewski zawiesił ponad tysiąc biało-czerwonych wstążek. Z poziomu ulicy przypominają chaotyczną układankę – wystarczy podmuch wiatru i mieszają się barwami, wydając szeleszczące dźwięki. Ale widziane z lotu ptaka układają się w portret Lecha Wałęsy.

Nie możemy zniszczyć tamtego zwycięstwa

Instalacja ma przypominać o przypadających w sobotę 75. urodzinach byłego prezydenta i 35. rocznicy przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla.

Tajemnicą poliszynela jest to, że PiS kupił sobie wyborczą wygraną w 2015 roku w dużej mierze dzięki obietnicy 500 zł na każde dziecko. W efekcie niemrawej kampanii PO, która po 8 latach rządów po prostu się Polakom przejadła, jak i dominacji Prawa i Sprawiedliwości w internecie, wybory nie mogły zakończyć się innym wynikiem.

Zjednoczona Prawica mamiła wówczas swoich wyborców wizją rządów umiarkowanych, merytorycznych i przede wszystkim skromnych, nieopartych na zemście i chęci odegrania się na przeciwnikach politycznych. 

Dziś już wiadomo, że zapewnienia te brzmią jak ponury żart. Prawie trzyletnie rządy PiS-u to powszechna inwazja niekompetentych Misiewiczów, upychanych na siłę w spółkach Skarbu Państwa, bezprecedensowy skok na media publiczne, przejęcie sądownictwa, ograniczanie praw opozycji i pogarszanie pozycji Polski na arenie międzynarodowej.

W świetle tych wydarzeń tym bardziej zastanawiające jest hasło wyborcze Prawa i Sprawiedliwości, które brzmi: Dotrzymaliśmy słowa w rządzie, dotrzymamy w samorządzie”.

Taka kolej rzeczy została szybko podchwycona przez znaną dziennikarkę Elizę Michalik, która zaproponowała alternatywny slogan: Skoro łamiemy prawo w rządzie, złamiemy i w samorządzie.”

W sieci natychmiast pojawiły się kolejne przeróbki:

Przeróbka oparta jest na tej samej konstrukcji logicznej, którą posłużył się Jarosław Kaczyński podczas publicznego ogłoszenia hasła kampanii kilka dni temu. Skoro Zjednoczona Prawica chełpi się tym, że dotrzymała słowa, to należy przypominać wszelkie te obszary, w których rządzący bezczelnie łamią prawo, zmieniając de facto konstytucyjny ustrój państwa za pomocą zwykłych ustaw. Należy przypomnieć wszystkie afery, ze SKOK-ami i PCK na czele, armię Misiewiczów, demontaż armii przez Macierewicza, rozpasanie władzy, rozbijanie kolejnych limuzyn, ograniczanie praw opozycji, przejmowanie wymiaru sprawiedliwości i w efekcie upadek pozycji Polski na arenie europejskiej i światowej…

W dniu swoich 75. urodzin prezydent Lech Wałęsa udzielił wywiadu dla niemieckiej stacji nadawczej Deutsche Welle. Na wspomnienie o jego osiągnięciach przyznał, że czuje się człowiekiem spełnionym, podzielił się jednak troską o stan polskiej demokracji. „W obecnej sytuacji zacząłem się zastanawiać, po co było zwyciężać, jak nie wiemy co z tym zwycięstwem zrobić? I stąd mam dziś problem, bo stary jestem, zmęczony, a nie podoba mi się to, co się dzieje. Bo obecna władza robi niedobrze.” – powiedział Wałęsa. 

Były prezydent wspomniał, że kluczem poparcia niedemokratycznych reform rządu Prawa i Sprawiedliwości jest trafna diagnoza problemów państwa, jednakże sam sposób ich rozwiązywania jest wg niego w państwie prawa niedopuszczalny: „Wydaje się, że mają dobrą diagnozę, ale złe leczenie. […] I choć ich diagnoza jest właściwa, np. u nas sądy trzeba poprawić, to wybrane rozwiązania są złe”.

Pytany, czy jego zdaniem Polska zmierza w kierunku dyktatury odparł odważnie: „Mamy nieodpowiednich, niezbadanych medycznie ludzi, ludzi małych, zakompleksionych, którzy przypadkiem zdobyli władzę. No i mamy nieszczęście. Ja społeczeństwo ostrzegałem, bo ja ich znałem wcześniej”. Zdaniem byłego prezydenta walka z antydemokratycznym rządem jest szczególnie trudna z powodu stosowanych przez niego bezczelnych metod.Trudno walczyć przez demonstracje, z braku zaangażowanych osób. Wg Wałęsy stoimy przed koniecznością „wymyślenia teraz czegoś, co będzie skuteczne.”. Do wyborów jeszcze długa droga, dlatego jesteśmy skazani na pomoc zagranicznych instytucji i autorytetów. Zdaniem Wałęsy „dziś potrzebujemy globalnej solidarności.”. 

Lech Wałęsa odniósł się jeszcze do kwestii podnoszenia kwestii niemieckich reparacji wojennych. Zdaniem prezydenta jest to cyniczna gra na resentymentach w służbie nastawienia przeciw sobie sojuszników. Wałęsa powiedział, że w tej sytuacji Niemcy mają „robić swoje, wytrzymać to, a jednocześnie pomyśleć, jak nam pomóc, co zrobić, aby to, co osiągnęliśmy w naszych powojennych stosunkach nie zostało zniszczone”. 

Panu prezydentowi chcielibyśmy życzyć urzeczywistnienia wizji Polski wolnej i demokratycznej. Polski szanowanej na świecie, jak blisko 30 lat temu, gdy dołączyliśmy do grona zachodnich demokracji. Tak jak wtedy, dziś w walce o demokrację nie jesteśmy sami. Dziś w sytuacji, gdy zagrożenie prawicowym populizmem puka do drzwi naszych zagranicznych przyjaciół, musimy tym bardziej trzymać się razem, pamiętając, że międzynarodowe instytucje działają w naszym interesie, a pomoc z ich strony nie jest w żadnym wypadku przykładem „zdrady narodowej”, cokolwiek powiedzieliby o tym politycy PiS. 

>>>

Gdańsk uczcił godnie największego Polaka – Lecha Wałęsę. Ogromnych rozmiarów instalacja długa na 32 metry i szeroka na 26 metrów stanęła na Targu Węglowym.

Holtei

Jurek Owsiak wypowiedział się krótko o „Klerze”.

Poseł Szymon Ziółkowski i internauci odnieśli się do podróży Jarosława Kaczyńskiego po Polsce.

W Gdańsku powstał Szlak Wolności Lecha Wałęsy. Były prezydent obchodzi dziś 75 urodziny, a na początku października minie 35 rocznica przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla.

Pierwsza tablica na Szlaku została odsłonięta przy budynku Plebanii Bazyliki św. Brygidy w Gdańsku. – „Pod tym adresem, dzięki ks. Henrykowi Jankowskiemu, Lech Wałęsa przyjmował gości zza „żelaznej kurtyny” – polityków, działaczy społecznych, dziennikarzy” – napisał prezydent Gdańska Paweł Adamowicz na Facebooku. Kolejne tablice zostaną zamontowane w siedzibie Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ, gdzie znajdowała się aż do wprowadzenia stanu wojennego główna siedziba „Solidarności” oraz przy hali Olivia – miejscu I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” w 1981 r.

Z okazji urodzin Lecha Wałęsy na Targu Węglowym odsłonięto instalację artystyczna Jerzego Janiszewskiego, autora m.in. logo „Solidarności”. Jest ona złożona z 44 kilometrów wstążek. Z lotu…

View original post 315 słów więcej

Kłamcy Rydzyk, Kaczyński, Morawiecki przegrają

W Gdańsku powstał Szlak Wolności Lecha Wałęsy. Były prezydent obchodzi dziś 75 urodziny, a na początku października minie 35 rocznica przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla.

Pierwsza tablica na Szlaku została odsłonięta przy budynku Plebanii Bazyliki św. Brygidy w Gdańsku. – „Pod tym adresem, dzięki ks. Henrykowi Jankowskiemu, Lech Wałęsa przyjmował gości zza „żelaznej kurtyny” – polityków, działaczy społecznych, dziennikarzy” – napisał prezydent Gdańska Paweł Adamowicz na Facebooku. Kolejne tablice zostaną zamontowane w siedzibie Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ, gdzie znajdowała się aż do wprowadzenia stanu wojennego główna siedziba „Solidarności” oraz przy hali Olivia – miejscu I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” w 1981 r.

Z okazji urodzin Lecha Wałęsy na Targu Węglowym odsłonięto instalację artystyczna Jerzego Janiszewskiego, autora m.in. logo „Solidarności”. Jest ona złożona z 44 kilometrów wstążek. Z lotu ptaka widać wizerunek byłego prezydenta.

Morawiecki, Tarczyński, burmistrz Grodzki… Kto następny przed sąd? Kłamcy przegrywają.

Holtei

Trzeba zburzyć to, co zostało zbudowane na krwi i cierpieniu ludzkim. Kościół Katolicki.

Andrzej Jaworski – jeden z bardziej prominentnych polityków PiS, związany z Tadeuszem Rydzykiem, ma zostać wykluczony z partii. Został już zawieszony w prawach członka PiS, a teraz – jak twierdzi „Fakt” – Jarosław Kaczyński osobiście wnioskował o wszczęcie wobec Jaworskiego postępowania dyscyplinarnego.

– „To jego koniec w partii. Gwoździem do trumny było to, że Jaworski nie popierał naszego kandydata na prezydenta Gdańska Kacpra Płażyńskiego. Tworzył jakieś własne kółka wzajemnej adoracji i układy” – powiedział „Faktowi” członek władz PiS. A podobno Kaczyński dał…

View original post 217 słów więcej

Kler nasz powszedni od parafii, zakrystii i kruchty

Wojciech Smarzowski był zaskoczony reakcją duchownych na film „Kler” – Wszystkie postacie są fikcyjne, ale księża, którzy obejrzeli go na wstępnym etapie montażu, pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko – mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat.

Smarzowski: Społeczeństwo patrzy na księdza jak na świętego. Chciałbym, żeby po tym filmie to się zmieniło

Wojciech Smarzowski był zaskoczony reakcją duchownych na film „Kler” – Wszystkie postacie są fikcyjne, ale księża, którzy obejrzeli go na wstępnym etapie montażu, pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko – mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat.

Film „Kler” jeszcze przed pierwszymi pokazami wywołał wiele kontrowersji. Na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zdobył trzy nagrody: publiczności, za scenografię (Jagna Janicka) oraz specjalną za podjęcie ważnego społecznie tematu (Wojciech Smarzowski).

Skomentowała to Krystyna Pawłowicz, która na Twitterze stwierdziła, że „wyróżnienie przez publiczność w Gdyni filmu „Kler” pokazuje, że „publika aktorsko-filmowa także choruje na chorobę nienawiści do swej ojczyzny„.

Jak mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat, przedstawiona przez niego historia skupia się na trzech aspektach: żądzy, chęci władzy i chciwości.

Hanna Zielińska recenzuje „Kler”. „Można kontrolować każdego pasterza. Tak mi dopomóż mózg”

– Początkowo ten film miał się nazywać „Głęboka taca”, ponieważ też przeszkadza mi to, że system finansowy Kościoła jest nieprzejrzysty, że jest finansowany również z moich podatków. Ale jak zaczęliśmy pracę nad scenariuszem, to szybko ten akcent w kierunku pedofilii okazał się najmocniejszy, co jest oczywiste – tłumaczył twórca.

Wszystkie postaci są fikcyjne, ale…

Reżyser chciałby, aby po obejrzeniu filmu widzowie zmienili podejście do księży.

– Mamy społeczeństwo, które patrzy na księdza jak na świętego. Chciałbym, żeby widzowie po wyjściu z kina zobaczyli w księżach ludzi. Założyłem sobie, że chcę zrobić film o ludziach, którzy różnią się tym, że mają sutanny – wyjaśniał.

Dlaczego to jego zdaniem takie ważne? – Kiedy nastąpi ten pierwszy krok, to może później, jeżeli ksiądz skrzywdzi dziecko, będzie normalnie sądzony, a nie przerzucany z parafii do parafii – podkreślił Wojciech Smarzowski.

Krystyna Pawłowicz skomentowała nagrodę dla „Kleru”: Publika choruje na nienawiść do swej ojczyzny

Twórca opowiadał również, jak wyglądała praca z konsultantami. – Zgłaszali się też księża, którzy czują, że ten Kościół wymaga naprawy i uwiera ich to, że swoimi twarzami firmują złe zachowanie Kościoła.

Podkreślił, że wszystkie postacie i zdarzenia w filmie są fikcyjne, ale „budulec jest wzięty z życia”. – Jak pokazywaliśmy ten film kilku księżom na wstępnym etapie montażu, to bardzo mi się podobało, że oni rozpoznawali konkretne postacie. Pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko. Nie spodziewałem się tego – zaznaczył reżyser.

28 września premiera dawno wyczekiwanego filmu Wojtka Smarzowskiego „Kler”. W internecie ogłoszono akcję „Masowe oglądanie filmu »Kler« w celu jego popularyzacji”. W pełni popieram tę inicjatywę i również zachęcam wszystkich do szturmu na kina pierwszego dnia. Niech władza zobaczy te kolejki, niech zobaczy, że moralność publiczna nie jest sprawą dla ludzi obojętną. A rzecz właśnie moralności publicznej dotyczy – w kraju wszak wciąż panoszy się zdeprawowana i niebezpieczna organizacja, która w dodatku uzurpuje sobie prawo do moralnego pouczania społeczeństwa, a samą siebie ośmiela się nazywać świętą.

Bywa tak, że pójście do kina ma znaczenie deklaracji politycznej i stanowi akt moralnie znaczący. Tak jest właśnie w tym przypadku. Zachęcam zwłaszcza katolików, bo każdy z nich, płacąc na Kościół, bierze współodpowiedzialność za jego tragiczne patologie i nadużycia, których początki giną w pomroce dziejów, a końca nie widać. Komu jak komu, ale katolikom szczególnie powinno zależeć na tym, aby morale ich Kościoła i jego duchowieństwa nie odstawało tak dramatycznie od średniej…

Nie widziałem jeszcze filmu, ale wiem o nim kilka rzeczy. Po pierwsze, jest to film utrzymany w konwencji sensacyjnej z elementami satyry, do której istoty należą przerysowanie, umowność, pewne uproszczenia sytuacyjne. „Drogówka” nie odzwierciedla pracy policji drogowej jeden do jednego. A jednak film jest prawdziwy, bo każdy wie, jakie są prawa satyry czy filmowej publicystyki – ważne, aby godne napiętnowania zjawiska zostały pokazane w swej istocie, a niekoniecznie w całkiem realistycznych proporcjach.

Po drugie, film „Kler” został nakręcony z wielką dbałością o szczegóły, w stałej konsultacji i pod stałą pieczą osób bardzo kompetentnych w kwestiach rytuałów katolickich oraz wewnętrznego życia Kościoła katolickiego. Tam nie będzie „ściemy”.

Po trzecie, film – choć fikcyjny – jest opowieścią z kluczem, a jego fabuła sklejona jest z nieco udramatyzowanych, lecz prawdziwych historii. W centrum uwagi stoi postać pewnego ważnego duchownego, znanego z pazerności i zamiłowania do alkoholu. Tyle mogę powiedzieć na dziś, nie obejrzawszy filmu. Wystarczy, żeby iść samemu do kina i innych do tego zachęcić.

Kościół katolicki znajduje się w szalonym kryzysie. Skandal goni skandal, ekspiacje i przeprosiny, najczęściej bardzo spóźnione i niepowiązane z działaniem, nie robią już wrażenia, a kolejne krajowe oddziały upadają jak kostki domina. W kilku krajach, gdzie jeszcze niedawno Kościół był wszechwładny, dziś budzi tylko gniew, a zamiast dochodu przynosi długi i strapienia. Ale nasza wieś, spokojna, nasza chata z kraja. Przynajmniej tak sobie myślą polscy biskupi. Mylą się. Burza nie ominie naszego kraju. Chmury już się zbierają – za chwilę nadejdzie godzina prawdy i gniewu, rozbłyśnie niebo i posypią się gromy. Tak jak to się stało w Hiszpanii, Irlandii, USA, Australii, Belgii, Chile i dokonuje się w kolejnych krajach. Złodziejstwo i pazerność mogą zostać wybaczone, ale pedofilii nie będzie bronił nawet PiS. Tylko patrzeć, jak ofiary księży dokonają zbiorowego coming outu i zaczną mówić chórem, a nie każda z osobna, opowiadając reportażystom swoje historie. Tylko patrzeć, a partnerki i dzieci księży powiedzą Polakom: „tak, istniejemy, i są nas tysiące – nie byliśmy traktowani fair przez naszych partnerów i ojców”. Tylko patrzeć, a Polacy zadadzą sobie pytanie, czy Polska jest wolnym krajem, czy kościelnym folwarkiem. Tylko patrzeć, aż połowę narodu zacznie mierzić kościelny bałwochwalczy kult jednostki.

Być może tym pierwszym gromem wyzwalającym wielką burzę będzie właśnie film Smarzowskiego. Oczywiście, producenci na to właśnie liczą. Filmowi będzie towarzyszyć książka i inne publikacje – ma się dziać. Rzecz jasna, bardzo pomogłyby protesty fundamentalistów pod kinami, próby zastraszania dystrybutorów i obsobaczanie Smarzowskiego z ambon. Bardzo bym chciał, żeby tak się właśnie sprawy potoczyły, bo nic tak skutecznie nie rozreklamowałoby filmu i nie nadałoby mu rangi ważnego społecznego i politycznego wydarzenia niż nerwowa reakcja Kościoła. Jednak kościelni piarowcy dobrze to wiedzą i bardziej prawdopodobne jest, że biskupi będą próbowali film przemilczeć i zbagatelizować. I o to właśnie chodzi, aby im się to nie udało.

Z premierą „Kleru” wiążę duże nadzieje, bo trailer nieźle „zawiralował” i w ogóle atmosfera oczekiwania narasta. A wszystko to jeszcze ma miejsce u progu sezonu wyborczego, co też nie jest bez znaczenia. PiS zapewne nie pójdzie na wojnę ze Smarzowskim, bo ma inne problemy, a biskupi też muszą pilnować wyborów i na walce z filmem obnażającym obyczaje kleru wiele w tym kontekście nie zyskają. Będzie więc burza, a po burzy spokój. Albo i nie. Oby nie! Czas pokaże. Tymczasem kto Polak, ten do kina!

„Polityka”: Kolejne informacje, do których dotarła POLITYKA, potwierdzają bliskie relacje Marka Falenty z Rosją i ludźmi związanymi z PiS.

W rozmowie w TOK FM prof. Wojciech Sadurski mówił m.in. o zmianach w polskim sądownictwie, przeprosinach Mateusza Morawieckiego, a także o … twitterowej dyskusji z Krystyną Pawłowicz.

O prof. Wojciechu Sadurskim, konstytucjonaliście z uniwersytetu w Sydney, zrobiło się ostatnio głośno za sprawą jego dyskusji w mediach społecznościowych na temat słów prezesa PiS o sędziach.

– Kaczyński zdiagnozował ojkofobię u sędziów. Kto zdiagnozuje ksenoparanoję u prezesa? – zapytał na Twitterze.

Odpowiedziała mu na to poseł Krystyna Pawłowicz z PiS. – Wojtek, a podaj no wszystkim, jakich uniwersytetów na świecie jesteś profesorem. Proszę – napisała.

„Krysiu, wydziału prawa Uniwersytety Sydnejskiego, numer 14 w światowym rankingu wydziałów prawa. Teraz Ty” – odciął się prof. Sadurski.

„Za mocne”. Prof. Sadurski skrytykował ojkofobię Kaczyńskiego. Wtedy do akcji wkroczyła poseł Pawłowicz

– Krystyna jest jednym z czołowych psujów demokracji i państwa prawa, ale z tego nie wynika, że mam ją ignorować, albo odnosić się w stosunku do niej niegrzecznie – komentował w TOK FM naukowiec.

– Dziwi mnie raczej grzeczność pani profesor – zauważył prowadzący audycję Mikołaj Lizut.

– Z Jarosławem (Kaczyńskim – przyp. red.) również jestem po imieniu, ale jakoś nie nawiązaliśmy ostatnio kontaktu. Pewnie dlatego, że nie ma go na Twitterze. Ale kto wie? Może gdyby wszedł w dialog internetowy, to rozmowa też byłaby w miarę cywilizowania – mówił Sadurski.

„Festiwal mataczenia”

Gość Radia TOK FM skrytykował postawę premiera Mateusza Morawieckiego, który zgodnie z wyrokiem sądu sprostował swoją wypowiedź o tym, że za rządów PO „nie było ani dróg, ani mostów”. Oświadczenie zostało wyemitowane tuż przed głównym wydaniem „Faktów” TVN. Zobaczą je także widzowie TVP Info.

Morawiecki sprostował nieprawdę głosem kobiety. Żakowski: Czy to choroba foniczna?

Sadurski zauważył, że to, co „powinno być przeprosinami, zamieniło się w sprostowanie, a teraz nazywane jest oświadczeniem”.

– Niesamowite krętactwo, festiwal mataczenia. Przecież wystarczyło przeprosić. Premier nie straciłby swoich dotychczasowych sympatyków – ocenił.

Dodał też, że premier ma “niesamowity problem z prawdą”, która “się go nie trzyma”.

Sędziowie wrócą z emerytury?

Słowa uznania profesor wyraził pod adresem Naczelnego Sądu Administracyjnego. Przypomnijmy. Zamroził on w czwartek dwa kolejne konkursy do Sądu Najwyższego przeprowadzone przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Prezydent Andrzej Duda nie może powołać sędziów do Izby Cywilnej oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

– Jestem zadowolony, że NSA zachował się odważnie, do tej pory miał opinię organu lękliwego. Chociaż czy można mówić o odwadze, skoro po prostu zachował się zgodnie z prawem, wykonał swój obowiązek? – komentował Wojciech Sadurski.

– Pamiętajmy, że ta decyzja ma ograniczone znaczenie. To nie jest jeszcze rozpatrzenie odwołania sędziów nierekomendowanych przez KRS, to na razie środek zabezpieczający – dodał.

Profesor przypomniał, że procedury, które grożą najpoważniejszymi sankcjami, to te wszczęte przez Komisję Europejską, która pozwała polski rząd przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.

Jego zdaniem może dojść nawet do powrotu sędziów odesłanych wcześniej ustawą PiS na emeryturę. – To jest do odkręcenia, jeżeli okaże się, że przeniesienie sędziów na emeryturę było niezgodne z traktatami – przewiduje.

Dodał też, że w jego ocenie, w stosunku do sądownictwa polska władza działa “po gangstersku”.

– Kiedy gangster zabierze mi pieniądze, to one nadal są moje, ale faktycznie już ich nie mam – porównywał.

Tadeusz Zysk „zrobi z Poznania perłę Europy” – obiecywał Mateusz Morawiecki. Premier wspólnie w prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim wzięli udział w konwencji samorządowej Prawa i Sprawiedliwości w stolicy Wielkopolski.

Mateusz Morawiecki przekonywał, że Poznań potrzebuje dobrego, gospodarnego „bauera”. Zdaniem premiera, Tadeusz Zysk udowodnił, że nim jest. Mateusz Morawiecki mówił, że kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Poznania jest przedsiębiorcą z pasją i z misją. Premier dodał, że Tadeusz Zysk to „człowiek sukcesu, który pokazuje, że ciężka praca z szacunkiem dla pracowników, może utworzyć wspaniałe przedsiębiorstwo”.
Nawiązując do wyniku losowania numeru listy wyborczej, Mateusz Morawiecki przypomniał, że PiS wylosowało nr 10. „Nic dziwnego, bo Prawo i Sprawiedliwość to strzał w dziesiątkę”. Zaznaczył jednak, że dla kontynuacji swoich działań, dla walki o lepszą Polskę potrzebuje jedności. Szef rządu przypomniał, że jedność wielokrotnie pomagała przetrwać narodowi polskiemu w trudnych chwilach historii i odbudować państwo.

Jarosław Kaczyński mówił też o roli samorządu, o tym, że jego najważniejszym zadaniem jest praca na rzecz obywateli. Nawiązał do rządów w Poznaniu obecnego prezydenta Jacka Jaśkowiaka. „‚Trzeba postawić pytanie, czy misją samorządu jest organizacja życia i zapewnienie jego komfortu, rozwój gospodarczy, czy krucjata ideologiczna”. Odpowiedział, że krucjata ideologiczna to nie jest zadanie samorządu ani poznańskiego, ani żadnego innego. „Żyjemy w wolnym kraju. Jak ktoś chce prowadzić krucjatę ideologiczną, to niech się organizuje, niech zbiera środki” – mówił Jarosław Kaczyński. Niedopuszczalnym nazwał korzystanie w jej prowadzeniu z instytucji publicznych i środków publicznych. Prezes PiS powiedział, że taka polityka szkodzi Poznaniowi i jego szansom rozwojowym.

Jak podaje poznańska „Gazeta Wyborcza” radosną atmosferę działaczom PiS zmącili  nieco przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej, którzy przyszli zaprotestować przeciwko nieprawdziwym słowom premiera Mateusza Morawieckiego m.in. o budowie dróg i autostrad za rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Tamara Olszewska pisze o polskich katolikach.

Czy księża są w Polsce ponad prawem, są świętością samą w sobie?

Przez całe lata świat wiedział, że wśród duchownych jest wielu takich, którzy wykorzystują seksualnie dzieci, ale milczał. Czasami gdzieś tam wybuchała afera, szybko jednak przechodzono nad nią do porządku dziennego, a Kościół starannie zamiatał sprawę pod dywan.

Jak ocenia amerykańska organizacja pozarządowa „Bishops Accountability” w latach 1950–2016 w Stanach Zjednoczonych przestępstw pedofilii dopuściło się 6721 księży, zaś liczba ofiar wynosi 18 565 dzieci. W Irlandii komisja rządowa opublikowała wstrząsający raport z dochodzenia obejmującego lata 1930 – 1990, w którym mowa o ponad 35 tysiącach irlandzkich dzieci bitych, molestowanych seksualnie, gwałconych przez księży katolickich. W Australii ponad 3 tysiące ofiar, w Belgii 500, w Holandii do 20 tysięcy, w Niemczech według raportu z 12.09.2018 r. blisko 1700 księży dopuściło się molestowania około 3600 nieletnich. W Austrii, w wyniku skandalu z ujawnieniem pornografii dziecięcej w seminarium duchownym w St. Pölten i przestępstw seksualnych, z Kościoła odeszło 100 tysięcy wiernych.

W Polsce pierwszym z takich skandali było oskarżenie o molestowanie dziewczynek przez proboszcza z Tylawy Michała Moskwę. Wówczas prokuratura nadzorowana przez Stanisława Piotrowicza umorzyła sprawę, uznając, że nie był to „zły dotyk”, ale działania bioenergoterapeutyczne. Nie zapominajmy też o Juliuszu Paetzu, arcybiskupie metropolicie poznańskim, księdzu Romanie B., nuncjuszu apostolskim Józefie Wesołowskim czy księdzu Wojciechu Gilu, którzy stali za aferą w Dominikanie.

To tylko kilka przykładów pedofilii w polskim kościele. Kilka, bo jesteśmy krajem, gdzie wciąż jeszcze ukrywa się księży przestępców seksualnych. Przenosi się ich w stan spoczynku, do innych parafii, wysyła z Polski, utajnia dochodzenie, bagatelizuje się, zaniża wyroki i szybko wypuszcza z więzienia za „dobre sprawowanie”, a w rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, opracowanym z wielką dumą przez Ziobrę, brakuje danych o kilkudziesięciu księżach, skazanych za pedofilię.

Swój swego broni, czego przykładem biskup Michalik. Jego słowa, że „wielu molestowań udałoby się uniknąć, gdyby relacje między rodzicami były zdrowe. Często niewłaściwa postawa wyzwala się, kiedy dziecko szuka miłości. Dziecko lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze drugiego człowieka wciąga” zapamiętamy na zawsze.

Ks. Andrzej Kobyliński zajmuje się sprawą pedofilii od 20 lat i mówi, że „potrzeba zmiany świadomości księży, zakonników, sióstr zakonnych, kleryków, ludzi świeckich. Przed nami długa droga. Jesteśmy spóźnieni mniej więcej o 30 lat w stosunku do państw zachodnich, gdy chodzi o diagnozę plagi molestowania seksualnego dzieci. Ukształtowanie nowej wrażliwości moralnej zajmie kolejnych kilkanaście. A może i więcej. Duża część społeczeństwa w Polsce ciągle wypiera ten problem. Dominuje zmowa milczenia”.

We wrześniu wielu Polaków wzięło udział w międzynarodowej akcji „Baby shoes remember”. Na drzwiach i ogrodzeniach kościołów ludzie zawieszali dziecięce buciki, będące symbolem pamięci o ofiarach księży pedofilii. 50 miast, ponad 80 kościołów i… przerażająca reakcja niektórych księży oraz ich wyznawców. Pełni agresji, wyrzucający buciki do kosza, z nienawiścią atakujący organizatorów akcji.

Teraz do kin wchodzi film Smarzowskiego „Kler”, w którym również poruszony jest problem pedofilii. Premiera zapowiadana jest na dzisiaj, ale już budzi on wielką niechęć w środowisku wyznawców. Jeszcze go nie widzieli, ale oni już wiedzą. Film uderza w ich wiarę, ich poczucie sprawiedliwości. Film narusza sacrum w ich rozumieniu, czyli… atakuje księży, którzy są ponad prawem, których tykać nie wolno, są świętością samą w sobie. Mało tego, film rani patriotyzm Polaków, bo jak mówi jeden z przywódców ONR „Kościół katolicki to istota polskości, nie pozwolimy na atak, choćby przyszło nam leżeć krzyżem”. No to sobie leżą właśnie krzyżem i krzyczą, i bronią przestępców…

Obserwuję postawę tych wyznawców i nie mogę wprost uwierzyć. Oni oddali swoją duszę i serce nie Bogu, tylko swoim duchownym i Instytucji Kościelnej, zapominając, co jest sednem ich wiary i kto. Coś im się zupełnie poplątało.

To przerażające. To obrzydliwe, że są ludzie, dla których nie liczą się fakty, nie liczy krzywda dziecka. Może to przesada, ale uważam, że broniąc księży pedofili, jednocześnie sankcjonują wykorzystywanie seksualne dzieci. Dają swoją zgodę na tego typu zachowania. Mają w nosie całe zło, ważne, by nikt nie tykał ich księdza.

Nie mogę szanować takich ludzi. Nie mogę traktować ich za równorzędnych partnerów w dyskusji. Mało tego, uważam, że przyzwalając na coś takiego, akceptując pedofilię w Kościele, ślepo zapatrzeni w tych panów w kościelnych szatach, stają się współodpowiedzialni za tą zbrodnię. Nie zasługują, by traktować ich poważnie.

Waldemar Mystkowski pisze o pisowskiej głowie.

Co mają wspólnego głowy Marka Falenty, Dominika Tarczyńskiego i Jarosława Kaczyńskiego? Bardzo wiele. Acz uprzedzam, że nie chodzi o to, o czym myślicie, iż te głowy trzeba byłoby natychmiast wysłać wraz z właścicielami do specjalistów od głów. Te trzy głowy to jakby jedna modelowa głowa, którą gdybyśmy wzięli do ręki i nią obracali, doszlibyśmy do wniosku: co trzy głowy to nie jedna, one się uzupełniają, stanowią pełnię głowy pisowskiej.

Weźmy głowę Marka Falenty, głównego animatora afery podsłuchowej, w wyniku której PiS został wyniesiony do władzy. Za Falentą i jego kelnerami stała blisko związana z Kremlem mafia rosyjska i współpracował z nim PiS. Falenta został przez sąd osądzony i ma prawomocny wyrok, ale miga się z odsiadką, bo… głowa. Otóż wyciekło – w odpowiednim wszak momencie, bo wyznaczono Falencie kolejne terminy przybycia pod wrota więzienia – iż Falenta bardziej nadaje się do leczenia niż resocjalizacji. Podobno ma myśli samobójcze i leczy się psychiatrycznie. Andrzejowi Dudzie nie pozostanie nic innego, jak chorego Falentę ułaskawić, bo prezydent jest wrażliwy. Był tak samo wrażliwy w stosunku do Mariusza Kamińskiego, aby ten mógł zostać ministrem.

Nieco inny przypadek to Tarczyński, ten ma z głową problem iście diabelski. Swego czasu był pomocnikiem ezgorcysty, pomagał wypędzać z ciała diabły – i to mu pozostało do dzisiaj. Mianowicie walczy o wartości chrześcijańskie poprzez walkę z fake newsami i obnaża przeciwników partyjnych. Oto Tarczyński zapędził się w wypędzaniu diabła z kandydata na prezydenta Kielc. – „Bogdan Wenta, europoseł PO, rzucił polskim paszportem i przyjął niemieckie obywatelstwo, aby służyć Niemcom za marki i euro, okazuje się być także byłym członkiem ZOMO! Teraz kandyduje na prezydenta Kielc. Oto wysportowany Niemiec, który trenował pałowanie na głowach Polaków. Dno” – napisał Tarczyński.

Gdyby nie konto Tarczyńskiego na Twitterze, to moglibyśmy sądzić, że to bez żadnego trybu wypowiedział sam prezes Kaczyński. Jednak w trybie wyborczym Tarczyński przegrał w sądzie z Wentą, którego ma przeprosić oraz wpłacić 20 tys. zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

No i trzecia głowa – Kaczyńskiego, choć ten aktualnie ma kłopot z inną częścią ciała – z kolanem. Prezes ostatnio w Olsztynie przypomniał o swoim starym pomyśle z przekopem Mierzei Wiślanej, zapewniając, że pierwsza łopata pod przekop zostanie wbita jeszcze w czasie tej kampanii wyborczej i ponoć nie jest ów skrót z Zatoki Gdańskiej do Zalewu Wiślanego szkodliwy ekologicznie, co jest ewidentnym fałszem. Poza tym przekop nie przyniesie ekonomicznych korzyści dla Elbląga oraz dla Warmii i Mazur. Ta wizja prezesa jest odświeżana w trakcie kolejnych kampanii wyborczych, ale nie doczekała się do tej pory pełnej dokumentacji technicznej, nie wspominając o takim drobiazgu, jak rozpisanie przetargów na inwestycje.

Niby urodą, znaczeniem i inteligencją powyższe głowy się różnią, składają się jednak na modelową głowę pisowską, która szpicluje, pomawia i ma niezdrowe wizje.

Pytanie mam. Czy już nie możemy się śmiać, czy jednak jeszcze możemy Szanowna Władzo ??

Mateuszek Kłamczuszek w Poznaniu

 

Platforma jak za dawnych lat. Mamy ikrę.

https://twitter.com/janskowronski/status/1045699959499231232

Kreatywnie.

Witamy w Poznaniu Mateuszka Kłamczuszka!!!!

Holtei

Tak uznał dziś Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej. – „Decyzja o przeprowadzeniu przeszukania była nieuzasadniona i nieadekwatna do przedmiotu sprawy” – powiedziała sędzia Marta Załęska.

Na początku sierpnia działacze KOD Ryszard Filipiuk i Stanisław Dembowski nałożyli na pomnik Lecha Kaczyńskiego w Białej Podlaskiej koszulkę z napisem „Konstytucja”. Pierwszemu z nich policjanci o godz. 6.30 rano przeszukali mieszkanie. Ryszard Filipiuk nie ma wątpliwości że rewizja miała na celu zastraszenie. – „Jesteśmy solą w oku dla tutejszych władz PiS-owskich. To było działanie polityczne na zlecenie partii” – stwierdził działacz KOD.

Filipiuk przypomniał, jak wyglądało to przeszukanie. – „Ok. 6:30 do domu wtargnęła policja. Mnie wtedy nie było. Zszokowana żona zadzwoniła do mnie i przez słuchawkę usłyszałem od policji, że będą za mną wysyłać list gończy. Na piętrze domu mieszka synowa po operacji serca, z wnuczką. Żona prosiła, żeby tam nie wchodzić, ale policja nie uszanowała tego. Wnuczka…

View original post 798 słów więcej

Państwo teoretyczne

❗️Kilka tygodni po emisji reportażu Superwizjera „Działacz i kariera w państwowej spółce” rozmówca dziennikarzy zostaje zatrzymany na polecenie prokuratury… przypadek? 🤔 i chce być bezkarny 👇

Dalsza strategia działania metodą faktów dokonanych przez polski rząd być może pozostaje skuteczna w kwestii utrzymywania pożądanej mobilizacji elektoratu partii rządzącej, jednak długofalowo jest dla Polski fatalna w skutkach. Każdy kolejny miesiąc trwania otwartej konfrontacji z unijnymi instytucjami i Trybunałem Sprawiedliwości UE to większe zagrożenie olbrzymimi finansowymi karami, oraz stopniowe pogrążanie wizerunku naszego kraju na arenie międzynarodowej do poziomu, z którego przez długie dekady możemy się nie wygrzebać.

Jak ustaliła korespondentka RMF FM w Brukseli, najbliższe tygodnie będą dla Prawa i Sprawiedliwości czasem permanentnego tłumaczenia się przed szeregiem unijnych gremiów. Tylko w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, rząd czterokrotnie zostanie wezwany “na dywanik”, zarówno przez Parlamentem Europejskim, Radą UE czy unijnymi komisarzami. Unijny dyplomaci nie ukrywają, że chodzi o ciągłe wywieranie na Polskę presji tak, by rząd Prawa i Sprawiedliwości rozważył powstrzymanie wprowadzania w życie zmian, które otwarcie łamią zasady UE.

Biorąc z kolei pod uwagę fakt, iż kolejne polskie sądy zwracają się o pomoc w rozstrzygnięciu zapytań prawnych do TSUE, wszystkie wnioskując o tryb przyspieszony i zastosowanie środków zabezpieczających, lada moment te tłumaczenia mogą się odbywać już z wyrokami “skazującymi” w tle. Tym bardziej, że sądy stają się coraz bardziej śmiałe, już wprost zamieszczając w pytaniach prejudycjalnych tezę, że wprowadzone przez rząd rozwiązania dają władzy wykonawczej nieprawdopodobny wpływ na kwestie dyscyplinarne sędziów, a to w oczywisty sposób narusza ich niezawisłość i może wpływać na treść orzeczeń. Fragment zapytania z sądu w Gorzowie Wlkp. ujawnił na Twitterze Tomasz Skory z RMF FM.

Sędziowie najwyraźniej nie dają się zastraszyć, a efekt mrożenia, jaki ma wywołać demonstracyjne uruchamianie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, którzy takie pytania prejudycjalne do TSUE wysyłają, nie przynosi spodziewanych skutków, wręcz potwierdzając znajdujące się w pytaniach zarzuty.

Jeśli zatem Prawo i Sprawiedliwość nie chce trwale postawić się faktycznie poza unijnym systemem prawnym, prędzej czy później będzie musiało pójść na ustępstwa i to w najgorszym dla nich momencie, czyli w czasie wyborczego maratonu.

Od intensywnej obrony naszego międzynarodowego porządku opartego na regułach przez mieszanie się w wyborach i zmianę klimatu na przesłanie Mandeli i Wałęsy, jak nigdy nie kapitulować.

Zobacz najważniejsze fragmenty mojego przemówienia #UNGA:

— 3 PAŹDZIERNIKA PREMIERA KSIĄŻKI BARTŁOMIEJA SIENKIEWICZA – PAŃSTWO TEORETYCZNE: “Napisana ostrym językiem przez analityka i polityka. Bartłomiej Sienkiewicz, były minister spraw wewnętrznych w rządzie Donalda Tuska, autor słynnego stwierdzenia, że „państwo polskie istnieje teoretycznie”, opowiada o kulisach polityki. Ale przede wszystkim pisze o państwie, które mimo zaklęć kolejnych ekip rządzących jest nadal obce dla swoich obywateli. Więcej, polskie państwo jest niezrozumiałe, a czasami wręcz dramatycznie nieporadne. W „Państwie teoretycznym” autor stawia tylko z pozoru paradoksalne pytania: „Dlaczego kodeks drogowy jest ważny dla obrony sądów?”, „Czy szkoła w Polsce jest formą demoralizacji?”, „Dlaczego pożary wysypisk śmieci to ostrzeżenie przed potencjalną wojną?”. Sienkiewicz zastanawia się, co można zrobić, żeby państwo w Polsce było sprawne, a nie teoretyczne. Przedstawia swoją receptę na polskie choroby w niebanalny, często zaskakujący sposób. Nie cofa się przy tym przed przyznaniem się do własnych błędów. Jest bezlitosny w demaskowaniu zakłamania polskiej polityki”.
https://arbitror.pl >>>

— ZWIASTUN DOBREJ ZMIANY: Dobra zmiana – oficjalny zwiastun nowego filmu Konrada Szołajskiego. “Pierwszy polski film dokumentalny o… dobrej zmianie. Jego bohaterkami są dwie kobiety, reprezentujące dwie strony politycznego podziału naszego kraju. Obserwujemy je w życiu codziennym, starając się zrozumieć, co i dlaczego je różni. Obie czują się patriotkami, tyle że dla Marty patriotyzm ma odcień narodowy i katolicki, a dla Tity – europejski i liberalny. Film jest ich intymnym portretem, a zarazem to rzetelny, społeczny dokument o współczesnej Polsce. Bohaterki filmu nic o sobie nie wiedzą, uczestniczą w manifestacjach po dwóch stronach barykady, odgrodzone barierkami i kordonem policji. Czy uda się kiedyś doprowadzić do tego, żeby mogły ze sobą porozmawiać?”
https://youtu.be/3TIxjOohwkc

— AGATA KONDZIŃSKA O GRUPIE TRZYMAJĄCEJ PAŁAC – pisze w GW: “Kędryna ironizuje: – Oczywiście, że jest grupa krakowska, tylko proszę napisać, że jestem w niej najstarszy. Bo jak coś takiego pojawia się w mediach, to potem dużo łatwiej załatwia mi się sprawy urzędowe. Kolarski podobnie: – Tak, grupa krakowska jest niezwykle wpływowa i każdy, kto zna historię sztuki, może sobie przyporządkować nazwiska. Grupa nie jest przypadkowa. Duda i Kędryna są przyjaciółmi z krakowskiej podstawówki i z harcerstwa. Kolarski to kolega prezydenta i z harcerstwa, i z liceum, był w jednej klasie z Agatą Kornhauser-Dudą. Znajomość Szczerskiego i prezydenta trwa od pierwszych rządów PiS w latach 2005-07. Duda był wiceministrem sprawiedliwości, Szczerski – wiceministrem spraw zagranicznych”.
http://wyborcza.pl >>>

>>>

Jaja kleru. Zbuki

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch nigdy nie widział nagrodzonego na festiwalu w Gdyni filmu Wojciecha Smarzowskiego „Kler”. ale recenzuje go z pasją prawdziwego konesera. Na antenie Radia ZET, ocenił autorytatywnie, że dzieło powstało „ze złą intencją, w takiej konwencji, jak hitlerowcy robili filmy o Żydach”.

„Jak hitlerowcy nie lubili Żydów, to kręciliby o nich historyczne filmy? O każdym Kościele, rasie, opcji można nakręcić równie zohydzający, propagandowy film” – mówił Paweł Soloch. Stwierdził również, że może nie lubić Rosjan, ale jest przeciwnikiem kręcenia o nich „obrzydliwych” filmów.

Szef BBN nie zamierza go oglądać, bo „nie chciałby ostatecznie znielubić np. pana Gajosa i nie chciałby mieć negatywnych uczuć.”

Film „Kler” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego wzbudza ogromne emocje, mimo że jeszcze nie zdążył wejść na ekrany polskich kin. Kilka z nich zrezygnowało z wyświetlania filmu – mowa m.in. o kinach w Ostrołęce i w Ełku. Tam, gdzie zapowiedziano projekcje – widownie pękają w szwach, bo bilety są wykupione na parę dni naprzód.

>>>

Kurwa, kler.

Kler 2

Kler smoleński

Klerów dwóch

Cudo mem

Kler z Wall Street

Dupa kleru. Przepraszam: Duda.

Post Navigation