Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Jarosław Gowin”

Szmalcownicza menda, pisowski sędzia KRS

Publicysta i były minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego Waldemar Kuczyński na temat sędziego Krajowej Rady Sądownictwa Jarosława Dudzicza.

Kmicic z chesterfieldem

>>>

Nic nie zapowiadało takiego zwrotu akcji w wyborczym wyścigu. Faworyt był jeden, a jego pozycja lidera wydawała się być niezagrożona. Tempo marszu po władzę totalną, najlepiej konstytucyjną miało przyspieszyć ogłoszenie przełomowych propozycji, nazwanych “hattrickiem Kaczyńskiego”. Obejmują one radykalny i skokowy wzrost płacy minimalnej, wprowadzenie 13-stej i 14-stej emerytury na stałe oraz zwiększenie dopłat dla rolników. Jak donosi dziś “Gazeta Wyborcza”, postulaty te są odpowiedzią na wyniki badań elektoratu, jakie partia rządząca przeprowadziła w okresie przedwyborczym. To właśnie przymilenie się do tych trzech grup społecznych – najmniej zarabiających, emerytów oraz rolników, ma dać ekipie Zjednoczonej Prawicy miażdżące zwycięstwo wyborcze. Coś jednak zdecydowanie poszło nie tak i zamiast efektu “WOW”, propozycje wywołały kryzys, z jakim PiS jeszcze w tej kadencji mierzyć się nie musiało.

Tak długo bowiem, jak działania obozu władzy koncentrowały się na uderzeniach w nieco abstrakcyjne dla przeciętnego Polaka kwestie, jak praworządność, mający zła sławę w III RP wymiar…

View original post 3 409 słów więcej

 

Kaczyński jak Czapajew

Wszyscy Prawdziwi Polacy doskonale wiedzą, że prezes Jarosław Kaczyński był obrońcą Westerplatte.

Major Henryk Sucharski korzystał z cennych rad Prezesa dotyczących strategii obrony i tylko dzięki tej wiedzy udało się wytrwać na posterunku przez siedem długich dni, walcząc z przeważającą siłą wroga.

Oczywistym więc jest, że obecnie PiS uważa tereny Westerplatte za swój prywatny, partyjny teren i temu też ma służyć spec ustawa, którą w pośpiechu się przegłosuje.

Po Placu Piłsudskiego w Warszawie, na którym wbrew miastu i warszawiakom postawiono „schodki smoleńskie”, kolejne miejsca będą upartyjniane. Planuje się zabranie góralom Giewontu, Sopotowi zabierze się molo, a Kraków będzie musiał oddać smoka wawelskiego. Będzie pięknie!

Kmicic z chesterfieldem

Festiwal pisizmu trwa w najlepsze. Zatrzęsienie głupoty nigdzie nie było w historii tak intensywne. Mistrzowie świat i wszechrekordziści.

Gdy myślisz, że w kontekście posłanki Pawłowicz nic cię już nie zaskoczy, kontrowersyjna fighterka PiS powraca w wielkim stylu. W tle zamach wrogów Polski na Bogu ducha winne dziecko jednego z sędziów.

Scenariusz na nowy film Vegi

Patryk Vega ma już gotowy scenariusz na film o polskich politykach. Szkoda! Dlaczego? Bowiem Pawłowicz mogłaby być jego muzą. Jej nowy tweet jest popisem… no właśnie, piszący te słowa nawet nie wie, do końca czego:

Z „podanego dalej” przez posłankę tweeta dowiadujemy się, że ktoś odkręcił ponoć koło w samochodzie sędziego Dariusza Drajewicza. Samochodem transportowane było dziecko prawnika, więc w świecie Pawłowicz był to zamach właśnie na nie. Co więcej, Krystyna Pawłowicz, niczym genialny detektyw, błyskawicznie znalazła winnych całej sytuacji. Nie jest nowością, że odpowiedzialnością za całe zło tego świata posłanka obarcza opozycję i wolne…

View original post 940 słów więcej

 

Komisja śledcza kiedyś wyjaśni zamach stanu dokonany przez Kaczyńskiego

„Zdajemy sobie sprawę, że PiSokratura jest tak politycznie uwikłana w działania PiS-u, że tej sprawy nie zbada. Zdajemy sobie sprawę, że CBA, na czele którego stoją ludzie PiS-u, tej sprawy nie zbada. Zdajemy sobie sprawę, że Jarosław Kaczyński zrobi wszystko, żeby tej prawdy nie ukazać. Dlatego też kierujemy wniosek do prokuratury w sprawie zamachu na funkcjonowanie legalnych organów konstytucyjnych państwa prawa, zamachu na konstytucyjne organy, do którego doszło w roku 2013. Ta sprawa powinna być wyjaśniona przez komisję śledczą i przez niezależną prokuraturę” – powiedział Krzysztof Brejza. Poseł PO pytał, jak to się stało, że „służby PiS-owskie pozwalają Falencie wyjechać z Polski, że ścigali go bodajże policjanci z komendy w Piasecznie i dopiero strona hiszpańska namierzyła i zatrzymała Falentę. Jak to się stało, że prokuratura wnioskowała o karę więzienia w zawieszeniu i dopiero sąd zastosował bezwzględny wymiar kary” – mówił Brejza.

„Mieliśmy w historii państw demokratycznych sytuację nielegalnego nagrywania oponentów politycznych, która doprowadziła do impeachmentu. To była afera Watergate – impeachmentu Nixona. W tej sytuacji powinno dojść do impeachmentu całej tej PiS-owskiej władzy, która, wysoce prawdopodobne, mogła stać za zorganizowaniem tego procederu. Fakty, na które wskazuje Falenta są druzgocące” – dodał Brejza.

Przypomnijmy – „Rzeczpospolita” ujawniła list Falenty do Dudy, w którym biznesmen skazany w aferze podsłuchowej pisze, że jeśli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, kto za nim stał. Z kolei „Gazeta Wyborcza” podała, że Falenta dysponuje nagraniem z centrali PiS w Warszawie z 2014 r., na którym Jarosław Kaczyński komentuje podsłuchy polityków rządu PO-PSL, które dostarczył mu Falenta.

„Domagamy się wyjaśnienia tej sprawy, domagamy się komisji śledczej w tej sprawie, uznając że zachodzi bardzo poważne podejrzenie, co do tego, że nielegalnymi metodami wpływano na sytuację polityczną w Polsce, że odbyła się gra podsłuchami, w której politycy ówczesnej opozycji byli zaangażowani. Informacje, które są w dyspozycji opinii publicznej i te, które każdy dzień przynosi, nakazują poważnie zastanowić się nad istotą zdarzeń z lat 2013-2014, nad udziałem czołowych i ważnych dziś polityków PiS, przedstawicieli służb, biznesmenów, a być może służb obcych państw, w sprawie afery podsłuchowej” – powiedział Tomasz Siemoniak.

Wiceprzewodniczący PO dodał, że do wyjaśnienia jest rola Mateusza Morawieckiego, ponieważ jest jedną z nagranych osób. – „Panie premierze, proszę wyjaśnić opinii publicznej, jaki jest pana związek z tą sprawą, co pan wie na temat faktycznych zleceniodawców i w jakich okolicznościach i o jakich sprawach mówiąc został pan nagrany w różnych restauracjach. Nie może być tak, że takie poważne podejrzenia dotyczą szefa polskiego rządu” – stwierdził Siemoniak.

Kmicic z chesterfieldem

Sebastian Kaleta następca Patryka Jakiego na stanowisku wiceministra sprawiedliwości jeszcze nie zdążył się wygodnie rozsiąść w nowym fotelu, a już dostał po nosie… i to od kogo?

PiSowska funkcjonariuszka Krystyna Pawłowicz ofuknęła go po tym, jak na antenie Polsat News nowy minister wyraził się z przekąsem o stylu jej wypowiedzi:

„Poseł Pawłowicz ma swój specyficzny, bardzo intensywny styl wypowiedzi. Zawsze to jest tak, że pani profesor napisze coś ostrego i trzeba to skomentować. Ja takich słów nie używam” – ocenił Kaleta, nawiązując do wpisów parlamentarzystki na temat Parady Równości w Warszawie.

To na tyle zirytowało panią Pawłowicz, że ruszyła do ataku dokładając swoją „porcję dziegciu” do powodzi radosnych gratulacji, jakie znalazły się na Twitterze pod wpisem samego Kalety, dziękującego szefom rządu i resortu za nominację i zaufanie.

„Proszę za mnie nie przepraszać ani nie wstydzić się za moje wpisy o Paradzie Równości, bo najwyraźniej łatwo daje się Pan…

View original post 983 słowa więcej

 

Czy Kaczyński będzie siedział, jak władza PiS przeminie?

PO domaga się odsunięcia prokurator Śpiewak od sprawy Kaczyńskiego z zawiadomienia Birgfellnera. Tomczyk: Państwo zostało sparaliżowane przez srebrny układ polityczny

Składamy dzisiaj z posłem Tomczykiem wniosek o wyłączenie prokurator Śpiewak z postępowania sprawdzającego, z racji tego, że zachodzi uzasadnione podejrzenie co do braku jej obiektywizmu i bezstronności w sprawie. Do prokuratorów stosuje się odpowiednio przepisy dot. sędziów. Pani prokurator powinna być wyłączona z postępowania” – mówił na konferencji prasowej w Sejmie Krzysztof Brejza z PO – „Jesteśmy ciekawi, co jest zawarte w uzasadnieniu awansu dla pani Śpiewak, jakie decyzje albo brak jakich decyzji”.

Dzisiaj prokuratura nie zajmuje się stawaniem po stronie obywatela, po stronie interesu publicznego. Dziś te instytucje stają po stronie srebrnego układu Kaczyńskiego. Państwo zostało sparaliżowane przez układ polityczny, który działa, a my musimy zrobić wszystko, żeby państwo uchronić, dlatego mówimy o wielkim wyborze w maju i na jesieni” – dodawał Tomczyk.

Kaczyński musi beknąć, aby Polska była normalna.

vald2

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

Dlaczego PiS chce przywłaszczyć obchody rocznicy 4 czerwca 1989 roku, pierwszych częściowo wolnych wyborów parlamentarnych? Przecież narracja partii Kaczyńskiego o Okrągłym Stole jest mało pozytywna, a 4 czerwca to pierwszy i najważniejszy owoc kompromisu strony solidarnościowej z komuszą.

Potem przechodziliśmy transformację ustrojową zwaną reformami Balcerowicza, te okazały się wzorem dla innych państw naszego regionu, przede wszystkim są jednym z największych naszych sukcesów cywilizacyjnych w historii. Polska wreszcie stała się pełnoprawnym członkiem Zachodu poprzez przynależność do NATO i Unii Europejskiej.

Obok transformacji ustrojowej zachodziła dłuższa „transformacja” mentalna, którą swego czasu w lapsusie freudystycznym Jarosław Kaczyński wyłożył, jako „nikt nam nie powie, że białe jest białe…” W tej „transformacji” kłamstwo ma wartość prawdy, byle było głoszone z determinacją Goebbelsa.

4 czerwca ma wpisać w „transformację” mentalną PiS ich wersję historii, nie mającą wiele wspólnego z faktami, ale z kompleksami prezesa. Gdyby to odbywało się na płaszczyźnie osobistej, byłby…

View original post 870 słów więcej

Piotr Gliński puka spod dna bredząc o wybitnych filmowcach Agnieszce Holland i Smarzowskim

Depresja plemnika

– Potencjalny elektorat PiS to mniej więcej połowa wyborców! – podkreśla Marcin Duma, szef IBRiS, komentując najnowszy sondaż przygotowany na zlecenie „Rzeczpospolitej”. 48 procent badanych deklaruje, że jest (albo wielka, albo tylko „pewna”) szansa, by zagłosowali na obecnie rządzące ugrupowanie – czytamy w portalu dziennika. Badanie pokazuje, że głównymi priorytetami dla tej części społeczeństwa są reforma sądownictwa oraz polityka socjalna.

Owe 48 proc. wyborców rozważających głosowanie na PiS jest dość podzielone na dwie grupy, z których jedna jest absolutnie zdecydowana (27 proc.), a druga tylko to rozważa (21 proc.). Z kolei grupa, która nie bierze tego pod uwagę (50 proc.), jest złożona niemal wyłącznie ze zdecydowanych przeciwników głosowania na PiS (48 proc.). Tylko 2 proc. nie wie, kogo wybierze. Wśród nich najbardziej konsekwentni są wyborcy SLD – 100 proc. elektoratu uważa, że „zdecydowanie nie ma szans, by zagłosowali na PiS”. Wśród sympatyków PO na PiS nie zamierza głosować 97 proc…

View original post 1 117 słów więcej

 

Pisowskie matołki zaliczają kolejną wtopę – Gowin, Brudziński et consortes

„Jak ustaliłem, wicepremier Jarosław Gowin odwołuje spotkanie z ambasador Mosbacher po jej słowach dotyczących sytuacji mediów w Polsce. Miała ona zostać odebrana przez wicepremiera jako przykład nieformalnego nacisku na ustawodawcę” – poinformował na Twitterze Marcin Makowski z „Do Rzeczy”. Przypomnijmy, że Georgette Mosbacher stanęła w obronie wolności mediów w Polsce, o tym w artykule „Ambasador USA w Polsce: „Każdy zamach na wolne media w Polsce spotka się z ostrą reakcją Kongresu”.

Jeśli więc członek rządu w randze wicepremiera odwołuje zaplanowane spotkanie z wysokim przedstawicielem innego państwa, może to świadczyć tylko o tym, jak bardzo PiS dotknęły słowa pani ambasador. Na dodatek, partia rządząca nieustannie podkreśla, że USA to największy sojusznik Polski, a tu taki krok?

Internauci komentują niespodziewane odwołanie przez Gowina spotkania z ambasador USA.  –„Gowin obraził się na ambasador najpotężniejszego państwa świata, bo stanęła w obronie wolności mediów w Polsce i odwołał przewidywaną wizytę. Poziom linoleum to już wysoko dla tego pana”; – „Brawo Gowin. Jak się spotykać, to tylko z Putinem i jego poplecznikami. najlepiej zamiast z Mosbacher spotkanie z Kornelem”;

 „Podobno poczuł się urażony, bo miała poruszyć temat demokracji, sądów, wolności słowa i czy starcza mu do pierwszego”; – „Ameryka się już chyba po takim ciosie nie podniesie”.

Wygląda na to, że odwołanie przez Jarosława Gowina spotkania z ambasador USA to tylko początek ewentualnych napięć z Georgette Mosbacher. Według ustaleń „Do Rzeczy” Mosbacher wysłała list do premiera Morawieckiego, w którym poucza szefa rządu ws. mediów.

Najpierw pojawiła się informacja, także z „Do Rzeczy”, że Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki, odwołał spotkanie z ambasador USA w Polsce, Georgette Mosbacher. Jako najbardziej prawdopodobny powód podawano ostatnie wypowiedzi Mosbacher z Sejmu, gdy otwarcie upominała polskie władze w kwestii wolności mediów.

Teraz jednak pojawił się drugi tekst, który rzuca szersze światło na sprawę. Z informacji „Do Rzeczy” wynika, że Mosbacher wysłała do premiera Mateusza Morawieckiego list, w którym skomentowała śledztwo ws. reportażu o neonazistach wyemitowanego przez TVN, którego właścicielem jest amerykańskie Discovery Communications.

Ambasador Mosbacher pisze w nim wręcz, że Stany Zjednoczone nie będą tolerować – wypowiadanych publicznie przez polskich polityków – krytycznych słów pod adresem dziennikarzy stacji TVN, którzy zrealizowali materiał o funkcjonowaniu domniemanego nazistowskiego środowiska w Polsce

– czytamy na portalu tygodnika.

Brudziński i TVN w liście Mosbacher

Podobno w liście Mosbacher miała też poświęcić jeden akapit szefowi MSWiA Joachimowi Brudzińskiemu. Minister tak komentował na Twitterze zdjęcia „hajlującego” operatora TVN (nagrywano wówczas reportaż wcieleniowy):

Kiedy w polskim Sejmie mówiłem o ludziach, którzy pod zdjęciem Hitlera i swastyką hajlują, to byłem przekonany, że to garstka idiotów i imbecyli. Byłem naiwny. Wygląda na to, że była to ohydna, odrażająca i dewastującą wizerunek Polski w świecie prowokacja. Co na to właściciele TVN?

Według relacji „Do Rzeczy” Mosbacher ten komentarz nazywa „niesłychanym”, a w liście mają padać też sugestie, że ambasador USA „nie godzi się na krytykę dziennikarzy stacji TVN”.

Na razie nikt z rządu nie skomentował tych doniesień. Natomiast ciekawe jest, że też dzisiaj, Brudziński znów na Twitterze zamieścił komentarz do sprawy.

Nawiazując do moich poprzednich wpisów,chciałbym zapewnić wszystkich, (zarówno z Polski jak i z USA), których tak bardzo wzburzył mój krytyczny wpis wobec materiału w TVN24, że ilekroć będę uważał,że należy krytykować media (wszelakie), to będę to robił

– skwitował szef MSWiA.

Rządzenie Polską już 4 rok jest podporządkowane jednej dyrektywie; wszystko dla umacniania jednoosobowej władzy Kaczyńskiego. Ta dyrektywa zastąpiła rację stanu, interes publiczny i dobro obywateli. Firer z Żoliborza ponad wszystko i ponad wszystkich. Oto Polska dziś.

Raskolnikow

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

PiS nie ma pomysłu, jak ugryźć wolne media, bo te patrzą władzy na ręce i co rusz ujawniają jakąś aferę, a z tymi jest tak, iż co zostanie podniesiony jakiś kamień, wypełza spod niego pisowska korupcja. Takiej aferalnej partii u władzy dotychczas nie mieliśmy.

A przy tym wzrasta prymitywizm działania polityków PiS. Kiedyś wiceprezes tej partii Adam Lipiński zapraszał do siebie Renatę Beger, aby ją przekupić posadą, dzisiaj niezbyt lotny szef kancelarii Mateusza Morawieckiego, Michał Dworczyk jedzie na Śląsk, aby skorumpować lokalnego polityka Kałużę i od razu wiadomo za ile go kupił.

Ani Dworczyk w związku z tym nie dostaje rumieńców na twarzy, ani premier, któremu przyglądając się coraz bardziej stwierdzam, że to typowy polityk słup. Był słupem jako prezes w banku z grupy Santander, dzisiaj jest słupem Kaczyńskiego. Gdy jednak jakiś dziennikarz trochę pociągnie go za język, sypie się jego pojęcie o wolności, demokracji i…

View original post 1 140 słów więcej

Za rok PiS zostanie wyrzucony z boiska

Zawistowski: Gersdorf w świetle Konstytucji jest dalej I prezesem SN. Moje stanowisko nie jest odosobnione

– To moje stanowisko obecnie wynika z przepisów ustawy. Tak to wynika z regulacji ustawowej i to wskazanie oznaczało, że jestem fizycznie tą osobą, która ma zastępować panią prezes [Gersdorf]. Faktycznie i fizycznie zastępuję. Konstrukcja przepisu jest taka, że w razie nieobecności I prezesa, prezes najstarszy służbą pełni te obowiązki. Pani prezes w świetle Konstytucji jest dalej I prezesem [SN]. Faktycznie przychodzi do pracy, praktycznie codziennie i to moje stanowisko nie jest odosobnione, dlatego że wszyscy sędziowie SN, dotychczas którzy zostali powołani, uznają panią I prezes za I prezesa – stwierdził Dariusz Zawistowski w rozmowie z Konradem Piaseckim w „Rozmowie Piaseckiego” TVN24, pytany kto faktycznie kieruje SN i faktycznie podejmuje decyzje, które musi podejmować I prezes SN.

– Pensję pani prezes Gersdorf pobiera sama. Z tym że ta decyzja zapadła już kilka miesięcy temu i tutaj sytuacja nie ulega zmianie – dodał.

– To będzie oczywiście decyzja pani prezes. Nie chciałbym pani prezes podpowiadać, bo pani prezes myślę, że wie, co już w tym momencie zrobi. Zresztą kilka razy już to mówiła. Myślę, że stanowisko pani prezes jest tutaj w pełni racjonalne. Dopóki się da, pani prezes na pewno będzie w pracy. Natomiast nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że będzie walka o gabinet I prezesa, kto ma usiąść za biurkiem – stwierdził Dariusz Zawistowski w rozmowie z Konradem Piaseckim w „Rozmowie Piaseckiego” TVN24, pytany, co zrobi Gersdorf, jeżeli prezydent któregoś dnia powoła I prezesa SN.

– Tutaj pani prezes zachowa się prawdopodobnie jak prezes Zabłocki i prezes Iwulski. Uzna wtedy, że formalnie nie może wykonywać tych czynności, ale dalej będzie czuła się I prezesem – dodał.

Zawistowski: W państwie prawa jest dla mnie nie do pomyślenia taka sytuacja, że orzeczenia sądowe nie są respektowane

– Nie wyobrażam sobie [niezastosowania się przez Polskę do decyzji TSUE]. To nie jest żaden argument [że inne kraje się nie stosują]. W państwie prawa, a nasza Konstytucja stanowi, że jesteśmy państwem prawa, jest dla mnie nie do pomyślenia taka sytuacja, że orzeczenia sądowe nie są respektowane. Nie respektują [inne państwa] nie dlatego, że nie chcą respektować, tylko być może to jest związane z koniecznością np. Uchwalenia jakichś przepisów, które dostosują ich system prawny do tego rozstrzygnięcia, czy to kwestia wydatkowania np. środków finansowych, które państwo chwilowo może nie mieć. Natomiast nie słyszałem o takiej wypowiedzi, nie spotkałem się z takim stanowiskiem, żeby premier jakiegoś państwa powiedział, że nie będzie określone państwo wykonywało orzeczenia. Właśnie to by oznaczało podważenie istoty funkcjonowania nas jako kraju, który należy do UE – stwierdził Dariusz Zawistowski w rozmowie z Konradem Piaseckim w „Rozmowie Piaseckiego” TVN24.

– To są wybory, które są rozgrywane na dwóch płaszczyznach. Część ta samorządowa, gdzie przedstawiamy program, kandydaci do miasta, do powiatu, do sejmiku, prezydent czy wójt pokazuje swój program i te najbliższe ludziom rzeczy. Tego dotyczy samorząd – stwierdził Sławomir Neumann w RMF FM. Jak dodał:

„Druga część to oczywiście taka część plebiscytowa. To są pierwsze wybory po trzech latach, które będą oceną – i chcemy, żeby stały się oceną – rządzących. Żeby ludzie poszli do wyborów. Nawet ci, którzy do tej pory w wyborach samorządowych nie brali udziału, bo ich mało interesowało, kto jest ich wójtem czy radnym. Teraz zachęcamy, żeby poszli po to, żeby pokazali – na razie żółtą kartkę, bo to jeszcze nie będzie czerwona, czerwona będzie za rok, gdy zostaną wyrzuceni z boiska. Będzie żółta kartka dla PiS-u za styl rządzenia, za to co robią”

Siemoniak: My nie możemy się zachowywać tak jak PiS i po zwycięstwie, w co wierzę, w 2019 znowu wszystko odwracać

Nie chcemy państwem targać, tak jak to robi PiS, że zmienia system emerytalny, system edukacji. My nie możemy się zachowywać tak jak PiS i po zwycięstwie, w co wierzę, w 2019 r. znowu wszystko odwracać. Państwo wymaga kontynuacji, ciągłości. I tutaj w przypadku systemu emerytalnego potrzebujemy wyliczonych zachęt. Mówimy o trzynastej emeryturze, wczoraj Grzegorz Schetyna mówił o emeryturze dziedzicznej, o nowych rozwiązaniach zachęcających, żeby dłużej zostać na rynku pracy” – mówił w Radiu Zet wiceprzewodniczący PO, Tomasz Siemoniak. 

My jesteśmy, mówimy to od zawsze, od kiedy ta dyskusja się toczy, za kompromisem aborcyjnym, który teraz obowiązuje, i nie chcemy, żeby wokół aborcji budować emocje, napięcia, politykę. To jest poważna kwestia, tu przedstawiliśmy różne rozwiązania dla kobiet, dotyczące standardów okołoporodowych, i innych elementów, in vitro. Natomiast uważam, że kompromis aborcyjny obowiązujący 25 lat jest wartością i wciąż większość Polaków czy blisko połowa Polaków tak samo uważa” – mówił w Radiu Zet Tomasz Siemoniak. 

Będziemy się przyglądali każdej wypowiedzi premiera Morawieckiego, natomiast tak jak to prezes Kaczyński w czasie weekendu mówił na jednej z konwencji PiS-u, teraz będzie ostrożniej mówił. Widać, że kłamstwa są piętnowane przez sądy” – mówił w Radiu Zet wiceprzewodniczący PO, Tomasz Siemoniak.

>>>

Będzie żółta kartka dla PiS-u za styl rządzenia. Czerwona za rok, gdy zostaną wyrzuceni z boiska.

Holtei

W minioną sobotę Jarosław Kaczyński wraz z premierem Morawieckim odwiedzili Zduńską Wolę.  Jak zwykle, była mowa o dokonaniach partii rządzącej, planach, pracy na rzecz wspólnego dobra i nieustająca krytyka rządów PO/PSL.

Tym razem jednak prezes PiS mocno zaskoczył. Nie wiadomo, czy stracił kontrolę nad tym, co mówi czy też po prostu się przejęzyczył, ale gdy nagle powiedział, że „Nie możemy pozwolić na to, żeby społeczeństwo miało wiedzieć, że to my kłamiemy”, wprawił osoby słuchające go w wielkie zdziwienie.

Trzeba przyznać, że nikt się takich słów po prezesie nie spodziewał. Do tej pory jego partia oszukiwała ludzi, manipulowała nimi, głosząc kłamliwe informacje o budowie dróg, powstaniu Solidarności, wprowadzeniu Polski do UE. Te kłamstwa pozwalają partii rządzącej utrzymać swój elektorat w ryzach, dając całkowicie sfałszowany obraz rzeczywistości, w…

View original post 2 115 słów więcej

Do Timmermansa ws. łamania prawa przez PiS

Wybitna pisarka Manuel Gretkowska opublikowała list do wiceszefa Komisji Europejskiej Franza Timmermansa ws. łamania prawa przez rząd PiS.

>>>

Kaczyński i kler – dwie katastrofy Polski

Nie wierzę w żaden genialny plan naprawy Polski przez zburzenie dotychczasowego ładu. Gdyby taki plan istniał, musiałby być wymyślony, a co najmniej zaakceptowany, przez Jarosława Kaczyńskiego. Tymczasem Kaczyński toleruje narastający chaos i wzywa do jego pogłębienia, ale nad nim nie panuje. Dowodów na to jest wiele.

Reformy tzw. dobrej zmiany powodują coraz większy chaos. Widoczny jest gołym okiem w sądownictwie, edukacji, spółkach skarbu państwa, w polityce energetycznej i zagranicznej. Politycy obozu prawicy udają, że tego nie dostrzegają, mówią, że to naprawa państwa. Wyjątkiem jest Jarosław Gowin, który w wywiadzie dla „Kultury Liberalnej” powiedział: „Chyba mają państwo świadomość, że po naszych rządach nie ma już powrotu do tego, co było. Trzeba maszerować do przodu. Polskę trzeba wymyślić na nowo. Przykładowo: wymiar sprawiedliwości w takim kształcie, jaki istniał przed rządami Zjednoczonej Prawicy, nie zostanie już przywrócony. Jednocześnie obecny stan też ma charakter przejściowy”.

Innymi słowy – chaos jest celowo wprowadzany, by zniszczyć dotychczasowy ład, a dopiero w przyszłości będziemy myśleć o tym, jak wszystko uporządkować. Hipoteza śmiała, ale z dwoma zastrzeżeniami. Po pierwsze, politycy PiS nie zgadzają się z Gowinem, udają, że chaosu nie ma, że wszystko odbywa się zgodnie z planem. Po drugie – z chaosu jakoś można wyjść, ale trzeba pokazać przynajmniej model docelowy i ocenić koszty zburzenia ładu dotychczasowego i tworzenia nowego.

Tak odjeżdża prezes PiS.

Czyli polskie kobiety są zdecydowanie mądrzejsze? – pyta dziennikarz na Twitterze. Chodzi o najnowszy sondaż Millward Brown dla „Wysokich Obcasów”, z którego wynika, że gdyby głosowały same kobiety, PiS miałby zaledwie 28 proc. poparcia, zaś Koalicja Obywatelska zaledwie 1 proc. mniej. Czy ten rząd obalą kobiety? Możliwe…

„Wysokie Obcasy” otwierają cykl sondaży pt. „Liczymy się z Polkami”, którego celem ma być badanie preferencji społecznych i politycznych kobiet. W pierwszym z badań zaprezentowano nie tylko ogólne poparcie dla partii, ale również różnice pomiędzy zwolennikami danej partii wśród kobiet i mężczyzn.

W badaniu obu płci PiS uzyskałby samodzielną większość w Sejmie. W koalicji z Kukizem i Korwinem partia Kaczyńskiego miałby większość konstytucyjną. I tak – PiS mógłby liczyć na 34 proc. poparcia, Koalicja Obywatelska 22 proc., nowa formacja Roberta Biedronia 8 proc., a Kukiz’15 i SLD po 7 proc.

Poglądy mężczyzn są dużo bardziej konserwatywne. Gdyby więc to tylko oni głosowali, przewaga partii rządzącej byłaby miażdżąca. Aż 40 proc. respondentów płci męskiej zagłosowałoby na Prawo i Sprawiedliwość. Koalicja Obywatelska mogłaby liczyć tylko na 17 proc. głosów panów, Kukiz 8 proc, a Biedroń oraz SLD po 7 proc.

Natomiast parlament wybrany przez kobiety wyglądałaby całkiem inaczej. Składałby się z Prawa i Sprawiedliwości (28 proc.), depczącej im po piętach Koalicji Obywatelska (27 proc.), Partii Biedronia (8 proc.), SLD (7 proc.) oraz Kukiza (6 proc.).

– Czyli polskie kobiety są zdecydowanie mądrzejsze? – pyta na Twitterze dziennikarz Paweł Wroński.

Dzień jak co dzień.

Zakończył się Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Jednym z laureatów został „Kler”. Jak poinformowała „Gazeta Wyborcza”, TVP Kultura wycięła wypowiedź Smarzowskiego ze swojej transmisji z gali

Wojciech Smarzowski otrzymał podczas Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni nagrodę publiczności za film „Kler”. Kiedy reżyser wchodził na scenę, rozległy się brawa. – Nie ma co tyle klaskać, bo jeszcze ktoś policzy – powiedział Smarzowski. Reżyser nawiązał do sprawy Złotego Klakiera, czyli nagrody przyznawanej od lat przez Radio Gdańsk na podstawie długości trwania oklasków. W tym roku jednak prezes rozgłośni Dariusz Wasilewski poinformował, że nagroda nie będzie przyznana, ponieważ mamy do czynienia z sytuacją, uniemożliwiająca obiektywną ocenę prawidłowości przeprowadzonych pomiarów długości po poszczególnych pokazach filmów prezentowanych podczas Festiwalu w Gdyni.

Kiedy chwilę później ponownie pojawił się na scenie, po tym jak otrzymał nagrodę specjalną festiwalu powiedział, że „w swojej pysze myślał, że tym razem nagrodę wręczy mu prezes TVP”. Jak poinformowała „Gazeta Wyborcza”, wypowiedzi reżysera nie zobaczyli jednak widzowie TVP Kultura. Na antenie Telewizji Publicznej relacja z gali byłą nadawana z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem i wypowiedź Smarzowskiego została po protu wycięta. Dziennikarze próbowali się dowiedzieć, dlaczego doszło do takiej sytuacji, jednak TVP na razie nie skomentowała całej sprawy.

Do kogo trafiły Złote Lwy?

O główną nagrodę Festiwalu Filmowego w Gdyni rywalizowało w tym roku wiele dobrych filmów. W Konkursie Głównym pokazano m.in. „Kamerdynera” Filipa Bajona, „Zimną wojnę” Pawła Pawlikowskiego, „Kler” Wojtka Smarzowskiego czy „Twarz” Małgorzaty Szumowskiej. Jury miało trudy orzech do zgryzienia, jednak finalnie Złote Lwy powędrowały do Pawła Pawlikowskiego. Jego film „Zimna wojna” został już doceniony na festiwalu w Cannes, ma również szanse na nominację do Oscara. Zdobywca głównej nagrody oprócz statuetki otrzymał 100 tysięcy złotych do podziału – 60 tysięcy dla reżysera i 40 tysięcy dla producenta.

Nagrody filmowe na Festiwalu w Gdyni rozdane. „Niech żyje wolność w polskim kinie”

Podczas uroczystej gali w Teatrze Muzycznym w Gdyni od początku kipiało od politycznych nastrojów. Laureaci w kuluarach i ze sceny komentowali rzeczywistość w mniej lub bardziej bezpośredni sposób. Komentarz Wojciecha Smarzowskiego, reżysera filmu „Kler”, który padł ze sceny, został zwyczajnie wycięty.

– Niech żyje wolność w polskim kinie – powiedział reżyser Jerzy Skolimowski, odbierając Platynowe Lwy. Publiczność nagrodziła go owacją na stojąco. Aktor Olgierd Łukaszewicz (nagroda za drugoplanową rolę męską w filmie „Jak pies z kotem”) stwierdził: – My jak pies z kotem w naszym kraju, więc kochajmy się jak bracia i rozpowszechniajmy tę miłość w całej Unii Europejskiej.

Kompozytor Antoni Komasa-Łazarkiewcz (nagrodzony za muzykę do filmów „Kamerdyner” i „Wilkołak”) wszedł na scenę ze znaczkiem „KONSTYTUCJA” w klapie marynarki. – Jestem pod wrażeniem, jak w tych straszliwie ciężkich czasach twórcy filmowi potrafią mówić o wolności – stwierdził Komasa-Łazarkiewcz.

„Kler” chętnie oklaskiwany

Ale polityczna otoczka najbardziej towarzyszyła w tym roku filmowi „Kler”, który porusza problemy polskiego Kościoła katolickiego. Zanim wszedł do kin, już mocno podzielił polskie społeczeństwo na jego zagorzałych zwolenników i przeciwników. Film Wojciecha Smarzowskiego od początku znajdował się w ścisłym gronie faworytów do głównej nagrody. Ostatecznie „Kler” dostał jednak „tylko” nagrodę publiczności. Gdy Smarzowski wszedł po nią na scenę, rozległy się gromie brawa.

– Chciałem służyć Bogu i ludziom, a okazało się, że Kościół w praktyce ma inne priorytety: konformizm i wygodę – mówi Piotr Szeląg, były ksiądz, konsultant filmu „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. Podkreśla, że film jest do bólu prawdziwy, a polski Kościół to pełna hipokryzji korporacja.

>>>

Gowin płaci za swoją twarz. Mordeczka

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w 2017 roku zapłaciło Polsatowi ponad 270 tys. złotych za promocję swoich działań. Umowy dotyczyły spotów, relacji live, artykułów sponsorowanych – i co najciekawsze – zapraszania pracowników resortu do poranków Polsat News, na rozmowy, których tematyka była wcześniej szczegółowo ustalana z ministerstwem. Ministerstwo wicepremiera Jarosława Gowina nie szczędziło czasu i pieniędzy na promocję „Ustawy 2.0” (czyli nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce) i działań resortu. Portal OKO.Press dotarł do dwóch umów, które resort nauki zawarł w 2017 roku z firmą Polsat Media Biuro Reklamy. Opiewają one łącznie na 271 461 zł – pisze Sebastian Klauziński z OKO Press.

Pierwsza umowa między Polsat Media a resortem Gowina z września 2017 roku dotyczyła Narodowego Kongresu Nauki, który odbywał się w dniach 19-20 września, w Centrum Kongresowym ICE Krakowie. Głównym punktem zorganizowanej z pompą imprezy (3 tys. gości) była prezentacja projektu wspomnianej ustawy, zwanej szumnie „Konstytucją dla Nauki”. Umowa obejmowała wyprodukowanie i wyemitowanie przez Polsat „4 audycji typu live będących relacjami z Narodowego Kongresu Nauki”. Poza tym telewizja miała przeprowadzić na dzień przed kongresem około 5- minutową rozmowę z ekspertem ministerstwa, dotyczącą tego wydarzenia.

Kolejną umowę ministerstwo podpisało z Polsat Media w grudniu 2017 roku. Obejmowała ona wyemitowanie 30-sekundowych spotów informacyjnych dostarczonych przez ministerstwo na antenie Polsat News i w serwisie VOD IPLA, oraz przygotowanie przez Polsat „czterech artykułów sponsorowanych” i opublikowanie ich na stronie polsatnews.pl. Wreszcie – przeprowadzenie w porannym paśmie „Nowy dzień z Polsat News” (transmitowanym równolegle w Polsacie i Polsat News) trzech rozmów 6- minutowych z ekspertami ministerstwa w terminie od 14 do 27 grudnia 2017 roku. Rzeczywiście trzy artykuły zamieszczono, w każdym dodając odnośnik do konkretnej strony internetowej MNiSW, na której można dowiedzieć się więcej o danym programie resortu. Czwartym jest prawdopodobnie kolejny tekst – tym razem dotyczący systemu Ekonomicznych Losów Absolwentów (ELA), stworzonego przez resort nauki. Co ciekawe, nie są one podpisane nazwiskiem autora, lecz inicjałem – „luq”. Szkopuł w tym, że żaden nie został oznaczony jako artykuł sponsorowany. A wszystkie wymienione artykuły są przychylne ministerstwu.

Tymczasem zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji (art. 17) „odbiorcy powinni zostać wyraźnie poinformowani o sponsorowaniu”. Krzysztof Luft, były członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji podkreśla w rozmowie z portalem, że chociaż sponsoring audycji telewizyjnych jest oczywiście zgodny z ustawą, to w przypadku audycji publicystycznych w programie informacyjnym widzowie muszą zostać przez nadawcę poinformowani, kto płaci za audycje, żeby nie wprowadzać widza w błąd. Jak zauważa z kolei prof. Tadeusz Kowalski, medioznawca z UW, były członek Rady Nadzorczej TVP  sponsorowanie programów informacyjnych stanowi naruszenie zapisów ustawy o radiofonii i telewizji. Tymczasem pasmo „Nowy dzień z Polsat News” na stronie internetowej Polsatu jest opisane właśnie jako „Rozmowy polityczne porannego pasma informacyjnego Polsat News” – czytamy w portalu.

Portal wystosował zapytanie do Polsatu o rozmowy i artykuły, które powstały na podstawie umów z resortem Gowina. Zapytał m.in. czy były one oznaczone jako materiały sponsorowane, a jeśli nie, to dlaczego. Jaka była odpowiedź? „Z zasady nie ujawniamy treści umów z naszymi partnerami, jednak mogę zapewnić, że według moich informacji przedmiotem umowy nie były wspomniane przez Pana rozmowy. W Polsacie News były to standardowe rozmowy dziennikarza z zaproszonym gościem. W związku z powyższym Pańskie pytania są bezprzedmiotowe” – odpisał rzecznik Polsatu, Tomasz Matwiejczuk. Ministerstwo Nauki do czasu publikacji nie przesłało odpowiedzi na pytania.

Post Navigation