Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Sieci”

Dorwać Tuska. Program PiS

Desperacja PiS-u sięga zenitu? A przynajmniej posła Horały? Szef komisji śledczej ds. VAT ogłosił, że chce postawić przed Trybunałem Stanu byłych premierów Donalda Tuska i Ewę Kopacz. Oprócz nich myśli w tym kontekście ministrach finansów w rządach PO-PSL: Jacku Rostowskim i Mateuszu Szczurku.

W czasie ostatniego posiedzenia komisji śledczej ds. VAT, w czasie którego omawiany był projekt raportu końcowego z prac tej komisji, ponownie „błyszczał” Marcin Horała. owiedział m.in., że byli premierzy Donald Tusk i Ewa Kopacz powinni trafić przed Trybunał Stanu. Podobne plany poseł ma wobec ministrów finansów z czasów rządów PO-PSL. Horała twierdzi, że już w 2007 r. dostępne były opracowania i raporty, których autorzy sugerowali, że powiększa się luka w podatku VAT i zarazem wskazywali, w jaki sposób można z nią walczyć.

– Niestety, rekomendacji nie zastosowano – powiedział Horała.

Kampania wyborcza w toku

Horała uważa, że Donald Tusk powinien był posiadać wiedzę na temat nieszczelności systemu podatkowego oraz luki podatkowej.

– Donald Tusk jako szef rządu kierował do Sejmu projekty nowelizacji ustawy o VAT, które pod pozorem znoszenia zbędnych barier administracyjnych rozszczelniały system podatkowy, a następnie nie inicjował prac legislacyjnych nad środkami prawnymi, które w innych państwach Unii Europejskiej prowadziły do zahamowania przestępczości podatkowej – powiedział Horała.

Podobnie wypowiedział się o Ewie Kopacz.

 – Reformy proponowane przez rząd Ewy Kopacz miały charakter jedynie fragmentaryczny, a nie systemowy i były wprowadzane w życie ze znacznym opóźnieniem – dodał poseł.

W kontekście kampanii wyborczej trudno jednak traktować to inaczej niż próbę „zabłyśnięcia” i wpadnięcia w oko wyborcom. Horała gra niestety na dość niskich instynktach wyborców. Chęci dokonania ataku na politykach opozycji, których elektorat PiS zapewne nie lubi.

Jeśli chodzi wartość merytoryczną prac komisji ds. VAT, jest już gorzej. Raport raczej nie wniesie nic nowego do sprawy. Może dorzuci parę cegiełek do budowanego przez PiS mitu o „złodziejach z PO” i o tym, że „wystarczy nie kraść”.

Kmicic z chesterfieldem

Obserwując okładki prorządowych tygodników, można było już zobaczyć tak wielką kreatywność twórców, że rzadko kiedy w rachubę wchodzi zaskoczenie. Teraz jednak Tygodnik “Sieci” braci Karnowskich, w swoim najnowszym wydaniu przesuwa granicę kreowania wizerunku Jarosława Kaczyńskiego na wydaje się najwyższy możliwy poziom.

Lider PiS zostaje bowiem porównany do Donalda Trumpa, kiedy to obaj przywódcy niczym równi sobie liderzy świata są zestawieni ze wspólnym potężnym obozem wrogich sił, które chcą ich zniszczyć. W wiele mówiącym wydaniu “Mężowie stanu pod ostrzałem!” tygodnik stara się przekonać, że obu liderów “łączy więcej niż myślicie”, ponieważ m.in. “wygrali wbrew mediom i kastom. Rozkręcili gospodarki i wzmocnili państwa”. Karnowscy postawili tutaj na radykalny patetyzm, co oddaje zapowiedź nowego wydania tygodnika:

Tygodnik prezentuje podobieństwa drogi dojścia…

View original post 1 962 słowa więcej

 

Grożenie śmiercią jest dopuszczalne dla prawaków. Tak kombinuje Paweł Lisicki, naczelny Do Rzeczy

Sprawa zwolnionego dyscyplinarnie pracownika Ikei, który podpierając się cytatami z Biblii groził śmiercią homoseksualistom, zelektryzowała polską prawicę. Politycy i publicyści zaczęli się prześcigać w wyrazach poparcia dla pracownika, a pogardę dla drugiego człowieka nazywać „wartościami chrześcijańskimi”. Jednak w pogoni za absurdem na czoło wysunął się redaktor naczelny tygodnika „DoRzeczy”. Publicyście przeszkadza udział przedstawicieli różnych firm i globalnych marek w paradach równości. Jakby tego było mało, obiekcje wzbudziło ogólne zaangażowanie firm w ważne problemy społeczne, które niekoniecznie stoją w zgodzie z konserwatywną wizją świata:

„Okazuje się bowiem, że kupując lody, oglądając telewizję albo otwierając konto w banku, klient, za sprawą szefów tych firm, zostaje poniekąd zmuszony do udziału w prowadzonej przez nie kampanii ideologicznej.”

Co więcej okazało się, że wydawałoby się święte prawo własności dla prawicy działa tylko tak długo, jak chodzi o prawicowego drukarza. W przeciwnym wypadku korporacje nie mają prawa wydawać uczciwie zarobionych pieniędzy na cele niezgodne z przekazami obozu rządzącego:

Jakim prawem pieniądze i zyski – a cokolwiek opowiadaliby PR-owcy tych firm, z pewnością znacząca część zysków wygenerowana przez nich w Polsce pochodzi od klientów niechętnie patrzących na rewolucję LGBT – przeznaczane są na walkę ze świadomością i z przekonaniami tych klientów? Jakim prawem ludzie, którzy przedstawiają się najpierw jako sprzedawcy usług – bankowych, żywnościowych, komunikacyjnych, meblarskich – nagle zaczynają występować za pieniądze zdobyte ze sprzedaży tychże usług w roli nauczycieli moralności? Do diabła, co to ma wspólnego z „tolerancją i różnorodnością”?

W kontekście powyższego ciekawi, kiedy prawica zacznie kreować panikę wokół prześladowania palaczy czy alkoholików, terrorze zwolenników zdrowego stylu życia…wszystkie powyższe także były tematami szerokich kampanii społecznych, które były realizowane właśnie dlatego, że percepcja społeczna tych spraw przez większość obywateli prowadziła do społecznych szkód. Opinia większości odwołując się do samej Biblii nigdy nie była wyznacznikiem słuszności, pamiętajmy drodzy konserwatyści, że Jezus został na śmierć skazany, ponieważ także prowadził „terror kulturowy”, a o opinii społecznej najdobitniej świadczyło to, że tłumy wolały uwolnić Barabasza. Tutaj jednak pismo nie jest na rękę prawicy, więc pamiętać o nim już nie trzeba.

Zdaniem Pawła Lisickiego, sprzeciw  wobec dyskryminacji osób LGBT jest świadectwem pogardy i poczucia wyższości Zachodu nad Polską, której gościnności zagraniczne korporacje nie doceniają.

„Globalne marki powstały poza Polską i korzystają z prawa gościnności. Jak to zatem możliwe, żeby w kraju, który je życzliwie przyjmuje, postanowiły traktować nagle gospodarza, jakby był niedouczony i nieświadomy? Obrzydliwy to przejaw imperializmu kulturowego, poczucia wyższości i pogardy dla polskich „tubylców”, którym menedżerowie tego i owego niosą teraz kaganek oświaty. Nie da się ukryć, że wszystkie te piękne słówka skrywają lekceważenie nie dość „skolonizowanych” polskich tubylców i pogardę dla nich”.

Innymi słowy, jeśli krytykujemy Rosję za zabijanie dziennikarzy, aresztowania opozycji czy szeroko pojęte łamanie praw człowieka, to mamy rozumieć, że siejemy pogardę wobec rosyjskich tradycji mając poczucie wyższości od tej ostatniej? Rotmistrz Witold Pilecki, który ryzykował życie, aby świat dowiedział się i zareagował na holocaust, byłby zapewne zszokowany, do jakiej ignorancji doszły kolejne pokolenia Polaków.

W wyobraźni redaktora społeczna odpowiedzialność biznesu to forma represji rodem z komunizmu:

„Publicznie angażując się po stronie LGBT, szefowie tych firm dają też jasny sygnał swoim pracownikom: chcecie u nas robić karierę, musicie śpiewać w jednym chórze z LGBT. Chcecie awansować, chcecie dostawać podwyżki, musicie popierać rewolucję. Okazuje się, że pod tym względem wielkie korporacje niewiele różnią się od komunistycznej PZPR: kto chciał robić karierę, ten musiał się dostosować. Musiał, przynajmniej oficjalnie, być po linii i na bazie”.

Odpowiedzią na powyższy „terror”, „kulturalny imperializm”, pogardę, ma być zmiana prawa, która jak na obrońców wolności słowa przystało… zabroni wypowiadania poglądów sprzecznych z konserwatywną narracją. Prawnie usankcjonowanym powinno być uznanie „prawa naturalnego” jako ideologi panującej, za sprzeciw wobec której wymierzane byłyby surowe kary: 

„Potrzebne jest prawo, które w przypadku tak drastycznego naruszenia reguł – kiedy to firma zaczyna prowadzić działalność sprzeczną z zasadami współżycia społecznego, a tym jest opowiedzenie się przeciw zasadom prawa naturalnego – pozwoliłoby mi – czy to klientowi, czy to pracownikowi – domagać się odszkodowania za naruszone zaufanie. Oszustów, a nimi są sprzedawcy ideologicznych bajek, trzeba karać. To jedyny sposób, by otrzeźwieli”.

Tym samym opadła maska z twarzy polskiej prawicy, która okazuje się wcale nie walczyć z „terrorem poprawności politycznej”, ale zwyczajnie możliwości stosowania terroru ideologicznego reżimom autorytarnym najwyraźniej zazdrości.

Kmicic z chesterfieldem

„Mam nadzieję, że za takie okładki Karnowscy doczekają się wreszcie kary. To już przechodzi ludzkie pojęcie, do jakiego stopnia można się upodlić, żeby przypodobać się PiSowi. Prezydent Gdańska wybrało 84% mieszkańców. Zestawiać nas ze swastyką?” – tak jedna z internautek podsumowała okładkę najnowszego wydania prawicowego tygodnia „Sieci”. Redaktorem naczelnym pisma jest Jacek Karnowski, a jego brat Michał (poza publikowaniem w nim tekstów) zasiada we władzach spółki Fratria, która pismo wydaje.

Na okładce najnowszego numeru tygodnika widnieją fotografie prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz, jej poprzednika, zamordowanego w styczniu tego roku Pawła Adamowicza oraz Donalda Tuska. Otoczeni są m.in. flagami ze swastykami, a tytuł głosi: „Czy Gdańsk chce do Niemiec?”.

„To z bezsilności. Gdańsk ich uwiera! To wolne Miasto wolnych Ludzi i nie mogą nic z tym zrobić. Wiedzą, że jak spróbują na siłę – będzie jak z poprzednią komuną. Potkną się, połamią sobie te spróchniałe kły i skończą na śmietniku. Prawdziwi Polacy…

View original post 2 566 słów więcej

 

Macierewicz i Błaszczak to V kolumna, która udaje polieznych idiotów

>>>

Tomasz Siemoniak udzielił wywiadu branżowemu portalowi Defence24.pl, gdzie jako jedyny sukces Ministerstwa Obrony Narodowej wymienił współpracę sojuszniczą. O pozostałych aspektach działalności ministerstwa mówi – “Oceniam, że te 3 lata rządów PiS-u w ministerstwie obrony i wojsku, podobnie jak prezydentury Andrzeja Dudy, to jedna wielka porażka (…)” .

Były szef MON nie zostawia suchej nitki na czystce kadrowej, jaka się odbyła w ministerstwie zaraz po wyborach. Uważa, że straty kadrowe z ostatnich trzech lat są nie do odrobienia w najbliższym okresie, co będzie się odbijało na naszych zdolnościach obronnych. Odnosząc się do amerykańskiej obecności w Polsce przypomina, że to poprzedni rząd rozpoczął uruchamianie bazy w Redzikowie. Od 2012 roku w ramach Aviation Detachment obecni są Amerykanie w Łasku, a od 2014 roku mamy ciągłą obecność rotacyjną wojsk US Army.

Pytany o Fort Trump mówi, że po stronie amerykańskiej pojawiły się propozycje różnych działań zwiększających obecność, wydłużających rotację lub powstania magazynów ciężkiego sprzętu – “(…) Nie ma jednak mowy o czymś co byłoby takim fortem z kilkunastoma lub kilkoma tysiącami żołnierzy na wzór zimnowojennych baz w Niemczech (…)”. Tomasz Siemoniak zwraca uwagę na nadmiar propagandy w przypadku Fort Trump oraz ocenił bardzo źle załatwianie takich spraw za plecami NATO –” (…) Za tydzień jedzie tam (do Brukseli – red.) minister Błaszczak i będzie próbował gniew sekretarza generalnego Stoltenberga łagodzić, ale mleko już się wylało (…)” – mówi portalowi.

W kontekście modernizacji armii Siemoniak mówi o czasie który stracono – “Przykładem kompletnej porażki jest np. program śmigłowcowy. W 2012 roku był przyjęty priorytet, niekwestionowany wtedy przez nikogo, w tym ówczesną opozycję (…)” – podkreśla. Z Patriotami PiS najpierw ogłosił, że to co poprzednia koalicja ustaliła z Amerykanami jest nieważne, po czym po roku MON doszedł do tego samego punktu, gdy Platforma oddawała władzę – ” (…) Potem rozpoczęły się rozmowy, które doprowadziły do konstrukcji takiej, że podpisano umowę na pierwszą fazę na warunkach bardzo niekorzystnych (…)” – przypomina. Umowa nie obejmuje żadnych korzyści dla Polskiego przemysłu, chociaż Macierewicz zapowiadał, że offset będzie wynosił 50%.

Pisowscy politycy to V kolumna – i to świadoma. Nie tylko więc pożyteczni idioci, gorzej: tylko udają idiotów.

Depresja plemnika

Tydzień rozpocznie się od kolejnej taśmy. Ale PiS liczy na to, że aferę KNF uda się przeczekać, jeśli jej treść nie okaże się kolejną sensacją.

Mecenas Roman Giertych zapowiedział w poniedziałek złożenie do prokuratury kolejnego nagrania, tym razem z lipca bieżącego roku. To rozmowa Leszka Czarneckiego z Markiem Chrzanowskim i innymi przedstawicielami KNF. „Na taśmie słychać i widać (to nagranie video), jak przedstawiciele urzędu państwowego bez żenady potwierdzają, że wiedzą o planie przejęcia banku za złotówkę” – napisał na Facebooku, określając całe nagranie jako „Taśmę numer 2″, Giertych. Zaznaczył jednak, że wbrew plotkom rozmowa Leszka Czarneckiego z prezesem NBP Adamem Glapińskim nie została nagrana.

To właśnie tej taśmy najbardziej obawia się PiS. Jak wynika z naszych rozmów, przyjęta strategia na Nowogrodzkiej to próba przeczekania sprawy. Politycy PiS liczą na to, że jeśli zawartość kolejnej taśmy i wszystkich następnych nie będzie sensacyjna, to ta strategia się sprawdzi. Zwłaszcza że w PiS…

View original post 3 283 słowa więcej

Kler to zmora społeczeństwa polskiego. Liszaj na organiźmie zbiorowym, rak

– Kiedy byłem ministrantem w parafii Matki Bożej Królowej Polski na warszawskim Marymoncie, byłem wraz z innymi chłopcami molestowany seksualnie przez proboszcza ks. Olgierda Nassalskiego – powiedział reżyser Andrzej Saramonowicz w programie „Newsweek Opinie”.

– Dowiedziałem się niedawno, że ludzie związani z parafią, wiedzieli lub przypuszczali, że ksiądz Nassalski jest pedofilem. Różne osoby w parafii decydowały się nie wysyłać swoich synów na ministrantów. Natomiast milczeli w tej sprawie. Myślę, że to ich bardzo obciąża – ocenił.

– To urastało jako plotka, stawało się coraz bardziej głośne. Wtedy ksiądz został przeniesiony do kościoła na Stegnach. Dostaję od paru dni relacje od osób, wtedy dzieci, że działalność księdza w ogóle nie ustąpiła. I że dotyczyła nie tylko chłopców, ale też dziewczynek – powiedział.

Jak to wyglądało? – Wymyślał różne rzeczy. Przychodził do pokoju tych dwóch dziewczynek i namawiał do zabawy, która ma dłuższe nogi. I mierzył je od wewnętrznej strony. Kiedy się budziły co noc, miały opuszczone spodenki od piżamy, a ksiądz tłumaczył, że guma w majtkach je ciśnie i to jest niedobre dla zdrowia – mówił Andrzej Samaronowicz.

Po paru latach, pewnie z tego powodu, został przeniesione do odludnego miejsca, nazywanego Puszczą mariańską.

Kościół zapłaci milion ofierze księdza pedofila. Sąd utrzymał wyrok, ale zakonnicy nie składają broni

Muzyk Adam Nergal Darski o finansowaniu Kościoła Katolickiego z pieniędzy podatników.

>>>

Debata wokół filmu Wojtka Smarzowskiego „Kler” i pedofilii w Kościele nabiera rozmachu. Przy tej okazji w sieci znów popularny stał się film z 2001 roku ze Stanisławem Piotrowiczem, ówczesnym szefem prokuratury okręgowej w Krośnie, czytamy w portalu NaTemat.

https://twitter.com/Polskawruinie1/status/1047532850386485250

Piotrowicz w filmiku krażącym w sieci tłumaczy, dlaczego uważa, że trzeba umorzyć postępowanie w sprawie księdza pedofila z Tylawy. Na konferencji prasowej w listopadzie 2001 roku Piotrowicz – informując media o umorzeniu sprawy – całowanie dziewczynek w usta przez proboszcza określił tak: „dzieci dawały ciumka księdzu”, a dotykanie miejsc intymnych uznał za przejaw „zdolności bioenergoterapeutycznych”.

Stanisław Piotrowicz nie prowadził wówczas osobiście sprawy księdza z Tylawy. Formalnie zajmował się tym prokurator Sławomir Merkwa, który odpowiada rwnież za jej umorzenie. Nie mniej Piotrowicz, jako przełożony Merkwy i szef prokuratury okręgowej w Krośnie, swoimi wypowiedziami legitymizował zachowania skandaliczne. Przypomnijmy: Sprawa księdza trafiła na wokandę dopiero w 2004 roku, dzięki interwencji ministra sprawiedliwości. Proboszcz Tylawy został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat.

Kościół powinien być opodatkowany za dochody, które osiąga. Odebranie majatku (kościoły to dobro historyczne suwerena z jego pracy). Wymówienie konkordatu. Absolutny zakaz udziału w polityce i życiu społecznym. To PODSTAWA.

Holtei

Premier i prezydent ogrzewają się w cieple mistrzów świata w siatkówce. Tymczasem, na krótko przed triumfem Polaków, sponsorujący siatkówkę PKN Orlen wycofał się ze sponsorowania Polskiego Związku Piłki Siatkowej – ustaliła Gazeta.pl. Wcześniej wypowiedział też umowę dotyczącą rozgrywek ligowych.

>>>

A tak wyglądało to rok temu.

Polska siatkówka straci dużo pieniędzy. Dwie państwowe spółki wycofują się z finansowania

11.09.2017

Pupuiśne gęby Dudy i Morawieckich ustawiają się do zdjęcia, bo inni wykonali ciążką pracę.

Lewizna polityczna PiS.

>>>

Błażej Wojnicz ma zostać powołany na stanowisko wiceministra obrony narodowej – informuje „Rzeczpospolita”. To człowiek blisko związany z Antonim Macierewiczem i Bartłomiejem Misiewiczem. O jego błyskawicznej karierze w artykule „Kolejni „misiewicze” w Polskiej Grupie Zbrojeniowej”.

Wojnicz długo nie zagrzał miejsca w PGZ. Był prezesem tej spółki zbrojeniowej tylko przez rok. Został odwołany po zdymisjonowaniu Antoniego Macierewicza. Teraz Wojnicz ma zastąpić Sebastiana Chwałka – wiceministra MON. Odpowiadał za modernizację armii i wojskową…

View original post 4 470 słów więcej

Duda przejdzie na śmietnik historii

Wywiad z Dudą tutaj >>>

Sąd Okręgowy w Gdańsku orzekł, że NSZZ „Solidarność” ma przeprosić Komitet Obrony Demokracji za stwierdzenie, że w szeregach KOD są byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa i Wojskowych Służb Informacyjnych. „S” ma opublikować przeprosiny na stronie internetowej związku i w „Tygodniku Solidarność” oraz wpłacić 10 tys. zł na konto WOŚP.

Chodzi o ubiegłoroczne uroczystości z okazji 37. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, które miały odbyć się na Placu Solidarności w Gdańsku. Do udziału w nich KOD zaprosił wówczas „Solidarność”. Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” uznało to za „bezczelną prowokację”. W oświadczeniu władze związku poinformowały, że centralne uroczystości „S” odbędą się w Lubinie z okazji 35. rocznicy protestów przeciwko stanowi wojennemu w tym mieście – 31 sierpnia 1982 r. zostały tam śmiertelnie postrzelone trzy osoby. – „Będziemy przypominać ofiary tych ludzi, którzy tak chętnie zasilają dzisiaj szeregi KOD-u. Mamy tu na myśli tak widocznych i aktywnych prominentnych działaczy KOD, jak byli SB-cy, funkcjonariusze WSI, TW i liczni przedstawiciele resortowej PRL-owskiej nomenklatury. Słowem: nie potrafimy sobie wyobrazić wspólnego świętowania z ludźmi, dla których refleksją nie jest słowo przepraszam, a jedynie rozpacz, że nie da się wyżyć za 2 tys. po zmniejszeniu SB-eckiej emerytury” – napisano w oświadczeniu NSZZ „Solidarność”.

„W ocenie sądu doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda w postaci dobrej sławy i dobrego imienia przez wskazanie, że wśród prominentnych działaczy KOD, a zatem osób zajmujących w strukturach stowarzyszenia eksponowane stanowiska, znajdują się byli SB-ecy, tajni współpracownicy i liczni przedstawiciele resortowej, PRL-owskiej nomenklatury. Użycie takich słów podważa wiarygodność powoda jako organizacji, której celem statutowym jest ochrona praw człowieka i obywatela oraz umacnianie zasad praworządności oraz demokratycznych zasad państwa prawa” – powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Ewa Karwowska. Sąd podkreślił, że po stanowisku wydanym przez władze S” nastąpiła „eskalacja agresji wobec KOD i piętnowanie jego działalności”. – „Pojawiły się akty przemocy fizycznej i pogardy słownej” – ocenił sąd.

Wiceprzewodnicząca zarządu głównego KOD Magdalena Filiks w rozmowie z „Wyborczą” nie kryła satysfakcji. – „Chodziło nam o to, żeby oczyścić się z zarzutów, i żeby „Solidarność” przeprosiła za te słowa. Nie spodziewaliśmy się innego wyroku. Reakcja wiceprzewodniczącego NSZZ Solidarność po wyjściu z sali sądowej świadczy o tym, że nie mają oni poszanowania nie tylko dla prawdy, a także wyroków sądów” – powiedziała Filiks. Kiedy bowiem podeszła do zastępcy przewodniczącego komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Bogdana Bisia z wyciągniętą na znak zgody dłonią, ten powiedział: – „Na „dzień dobry” i „do widzenia” rękę mogę podać, ale w tej kwestii to my mamy rację”. „Solidarność” zapowiedziała wniesienie apelacji od dzisiejszego wyroku.

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy, w myśl którego szczepienia dzieci w Polsce byłyby nieobowiązkowe. Poseł PiS Krzysztof Ostrowski oznajmił, że zgodnie z obietnicą jego partii, każdy projekt obywatelski „dostaje szansę” i dlatego PiS chce, żeby skierować go do dalszych prac w komisji. Agnieszka Pomaska z PO w związku z tym przypomniała, że przeciwko reformie edukacji przeprowadzanej przez PiS podpisało się ponad 900 tys. osób, a PiS projekt obywatelski odrzucił.

Były minister zdrowia w rządzie PO Bartosz Arłukowicz powiedział, że to skandal, że klub PiS chce dalszych prac nad tym projektem. – „Jesteście medycznymi ignorantami. To nieprawdopodobne, to możliwe tylko w czasach PiS. Dożyliśmy czasu w Polsce, w którym z tej mównicy mówi się o dzieciach z in vitro, że mają bruzdę na czole, dożyliśmy czasów, kiedy z mównicy Sejmu mówi się o tym, żeby znieść obowiązkowe szczepienia, że szczepienia szkodzą, że dzieci umierają po szczepieniach. PiS pod rękę z narodowcami i Kukizem chce pracować nad ustawą znoszącą obowiązkowość szczepień!” – grzmiał Arłukowicz.

Zaprezentował wspólne zdjęcie Justyny Sochy z ruchu antyszczepionkowego i Patryka Jakiego ze wspólnej konferencji. Przywołał też słowa Jakiego, że „postępowanie w zakresie przymuszania do szczepień stanowi dyskryminację obywateli RP”. O tym wątku w artykule „Jaki kiedyś wspierał antyszczepionkowców – teraz twierdzi, że będzie „promował szczepienia”.

Marek Ruciński, poseł Nowoczesnej, a jednocześnie lekarz, przytoczył stanowisko Naczelnej Rady Lekarskiej, która oceniła projekt jako „groźny dla bezpieczeństwa zdrowotnego”. – „Odpowiedzialność społeczna zniesienia obowiązkowych szczepień byłaby ogromna. Każdy popierający podobne rozwiązanie powinien udać się przede wszystkim do regionów, w których nie zostały wytępione choroby, które my uważamy za niebyłe. Polio czy krztusiec nie są chorobami, które nie mogą powrócić” – powiedział Ruciński. A Krystian Jarubas z PSL-UED stwierdził, że dalsze prace nad projektem tej ustawy będą „otwarciem niebezpiecznej furtki zniesienia obowiązku szczepień”. – „Szczepienia to największe odkrycie medycyny i najskuteczniejsze narzędzie do walki z chorobami zakaźnymi” – podsumował Jarubas.

>>>

Indoktrynacja pisowska na poziomie szkoły. Kłopoty z ustaleniem, kto pisze podstawy do nauczania młodzieży

Pierwsi zdziwieni swoją obecnością na liście MEN już są.

Minister edukacji musiała je w końcu podać, a zawdzięczamy to uporowi fundacji Przestrzeń dla Edukacji. – „O ujawnienie nazwisk autorów staraliśmy się bardzo długo. Cieszy nas, że wreszcie je znamy. To, co w całej tej sprawie jednak nas martwi, to fakt, że w ogóle musiało dojść do postępowania przed sądem administracyjnym. Nazwiska osób, które brały udział w tworzeniu podstaw, powinny być znane od dnia, w którym je poznaliśmy. Nazwiska autorów podręczników znamy, są na okładce każdej książki, dlaczego zatem przez tak długi czas nie wiedzieliśmy, kto przygotował podstawy programowe, które służyły autorom podręczników?” – powiedziała „GW” Iga Kazimierczyk z fundacji.

O ujawnienie nazwisk stoczona została bowiem wręcz batalia, która trwała od listopada 2016 r. Umowy zawarto ze 170 osobami na łączną kwotę ponad 800 tys. zł. O jej przebiegu m.in. w artykule „Zalewska musi ujawnić nazwiska autorów podstaw programowych”. Wyrok w tej sprawie NSA wydał w czerwcu tego roku, ale MEN dopiero teraz ujawniło nazwiska, zasłaniając się m.in. tym, że wyrok nie dotarł do resortu!

„GW” publikuje pełną listę autorów nazwisk, a tymczasem w sieci już pojawiły się sprostowania. – „Na liście, w której MEN ujawniło autorów podstaw programowych, znalazło się też moje – choć przekręcone – nazwisko. Oświadczam stanowczo, że nie brałam udziału w tych pracach – poza przesłaniem alternatywnej propozycji podstawy dla klasy IV szkoły podstawowej, która nie doczekała się żadnej odpowiedzi i za którą nie dostałam ani grosza. Swoją krytyczną opinię o podstawie wyraziłam podczas spotkania dyrektorów instytutów i dziekanów wydziałów historycznych oraz przy innych okazjach” – napisała na Facebooku Joanna Wojdon. Fundacja Przestrzeń dla Edukacji zapowiada, że poprosi MEN o wyjaśnienie tej sprawy.

Dla katolików to dramat, że część biskupów po raz kolejny w historii staje przeciwko demokratycznym, prozachodnim dążeniom Polaków. Jak w czasie Targowicy, powstań narodowych, walki o niepodległość. Obrzydliwa jest ta ustawka Gądeckiego z Adrianem przy milczeniu w sprawie sądów.

Earl drzewołaz

Z 6-dniową wizytą leci do Australii 60-osobowa delegacja z Dudą i Błaszczakiem na czele. Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski chwalił się dzisiaj, że jednym z jej efektów ma być „podpisanie listu intencyjnego na zakup fregat rakietowych typu Adelaide, które mają wzmocnić polską Marynarkę Wojenną”.

Okazuje się jednak, że jeden z tych okrętów ma zostać… zatopiony u wschodnich wybrzeży Tasmanii. Jak poinformowało ministerstwo obrony Australii, które cytuje TVN 24, jedna z wycofanych ze służby fregat typu Adelaide, ex-HMAS Darwin, „po długiej i znakomitej służbie dostanie nowe życie jako wrak dla nurków”. Strach pomyśleć, w jakim stanie są pozostałe dwa, które chce kupić Duda z Błaszczakiem…

O dziwo – zakupowi używanych fregat przeciwny jest pisowski minister gospodarki morskiej, choć podaje inny powód. – „Nie zgadzamy się z tym, aby pozyskiwać stare jednostki australijskie i w ten sposób hamować proces budowy w polskich stoczniach nowych okrętów obronnych. My stoimy na niezmiennym i…

View original post 1 098 słów więcej

Kaczyński, biedny starzec i jego Kononowicz, Błaszczak

Ten obrazek o komentarz mówi wszystko o dziadziu Kaczyńskim.

Mariusz Błaszczak to ktoś pokroju Kononowicza. Podobny stopień inteligencji i retoryki, minister, o którym trudno napisać coć sensownego.

Kupa śmiechu.

I nie wiadomo, na który człon tej metafory położyć akcent – „kupa” czy „śmiechu”?

Kononowicz PiS ogosił koniec komunizmu.

– Tydzień temu w Polsce skończył się komunizm – ogłosił w porannym wywiadzie dla Polskiego Radia Błaszczak. Czemu akurat taka data? Minister uzasadniał, że „tydzień temu prezydent Duda podpisał ustawy” (o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa). – Wymiar sprawiedliwości wyszedł z komunizmu de facto bez zmian – stwierdził Błaszczak.

Dodał, że zainteresowanie Komisji Europejskiej Polską jest „przypuszczeniem ataku”. Komisja Europejska uruchomiła wobec Polski słynny artykuł 7, zwany też „opcją atomową”.

Tak w Polsce obalił się rozum. „Kupa” Błaszczak, czy też „Śmiechu” Błaszczak obalił komunizm. Nie trza się nachlać, aby bredzić i wygladać jak obalony Błaszczak.

A prawda jest taka, że komuna wraca wraz z takimi sowietami jak „Kupa” Błaszczak.

Jarosław Gowin po 2 latach rzadów PiS w 2007 roku mówił.

Po dwóch latach rządów Prawa i Sprawiedliwości zamiast „Polski solidarnej” mamy Polskę zawistną, skonfliktowaną wewnętrznie, pogardzającą sobą nawzajem, a najbardziej – politykami…

Policjanci ze Śląska nie chcą brać udziału w miesięcznicach – pananoi dziadzia Kaczyńskiego.

Nawet na prawicy reakcja na „człowieka wolności” dla Julii Przyłebskiej wywołała kupę śmiechu. Ta Przyłebska to kolejna kupa PiS.

Warzecha na swoim profilu na Facebooku zamieścił zadziwiający wpis:

Dwa lata rządów PiS to czas gwałtownie się pogłębiających podziałów nie między dwiema stronami konfliktu, ale przede wszystkim w szerokim obozie konserwatywnym. Takiej niechęci, wrogości, pods..wania, zawiści jak teraz nie było nigdy. I to jest z mojego prywatnego punktu widzenia bardzo zły (jeden z wielu) skutek tych dwóch lat.

Słynne juz sa słowa Cyrankiewicza Głódzia (arcybiskupa) wygłoszone na pasterce.

I odpowiedź Lecha Wałęsy.

Na szczęście mamy normalnych polityków – i to wybitnych – jak Donald Tuskm, którzy współtworzą europejską politykę, a nie niszczą wszystko, jak szarańcza PiS.

Tusk pokazał wielkość prawicowym kurduplom

Szczujnia szczuje,

król przytula.

Tym się różni

cham od króla.

Kaczyński zastąpi Szydło? Spekulacje, aby nie rozmawiać o rzeczach najważniejszych

Tygodnik „Sieci” spekuluje, że Jarosław Kaczyński zastąpi Beatę Szydło, jako premiera.

Jeżeli jednak uświadomimy sobie, iż jest to spekulacja Roberta Mazurka i Igora Zalewskiego – „zwątpimy”.

Taka informacją podzieliłby się któryś z Karnowskich, oni są bliżej sytuowani koryta, prezesowi z dziubka jedzą.

Z drugiej strony – Szydło jest nieobecna, nie radzi sobie. A Kaczyński łazi do Dudy i groźbami chce wymusić posłuszeństwo. Kiedy? Jeżeli nie teraz, bo potem może być za późno, gdy PiS przegra wybory samorządowe.

Kto miał oprócz Kaczyńskiego szanse zostać premierem? Gliński? Nie! Jest tylko śmieszny? Morawiecki?

Tomasz Siemoniak tę rewelację „Sieci” przyjmuje z niewiarygodnością. I chyba to stwierdzenie jest najbliższe „prawdy”:

„Przez najbliższe tygodnie będziemy świadkami zajmowania się przez PiS sobą. Kolejnych zapewnień o jedności, giełdy z nazwiskami, kto odejdzie z rządu, a kto nie odejdzie”.

Niech sobie spekulują, media zajmują się PiS-em. To jest właśnie groźne. Nie programem opozycji, nie dewastacją Polski, tylko kiedy zostanie kopnięta Szydło na zieloną trawkę i kto na jej miejsce przyjdzie.

Dziennikarze Onetu ujawnili molestowanie w Wojsku Polskim.

I tak jest. Kobiety jako żołnierze dla prawicowej kultury patriarchalnej mają pełnić rolę markietanki, dawać cztery litery.

A zwłaszcza gdy ministrem jest taki chory człowiek, jak Macierewicz. Nawiedzony idiota.

Jakie jest zachowanie MON po tym ujawnieniu molestowania? Klasyka pisowska. „Nic nie wiemy, nikt sie do nas nie zgłosił”. Zamiatanie pod dywan, krycie.

Autorka Onetu Edyta Żemła – moim zdaniem jeden z najlepszych dziennikarzy tego portalu – uważa, że ten skandal jest tuszowany.

Nie tylko w wojsku i w MON mamy z niecywilizowaną atmosferą, z patologią, ale w całym PiS. Jest to rodzina – jak lubią pisowcy odwoływać się do tej metafory – patologiczna.

Bartosz Arłukowicz odnosząc się do rozmów „prezydent D. – poseł K.” nazywa: „patologiczna, przemocowa rodzina”. Wg posła PO Kaczyński będzie prowadził negocjacje z prezydentem tak długo, aż prezydent „uklęknie przed nim i pokaja się” za to, że zawetował projekty autorstwa PiS.

Kiedyś nazywano taką rodzinę – z marginesu. I tak jest z PiS. Patologia z marginesu człowieczeństwa.

Post Navigation