Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Józef Moneta”

Ancymonek Mateusz Morawiecki zapomniał, kto stał na czele strajku Sierpień ’80

>>>

Dzisiejszy zakup

Kmicic z chesterfieldem

Prezydent Andrzej Duda rozmawiał z niemieckim dziennikiem “Bild”. Stwierdził, że Polska i Niemcy są “wzorem pojednania”. Mimo tego, prezydent wciąż przywołuje kwestie reparacji, czy w zasadzie przeczy wcześniejszemu twierdzeniu.

– “Reparacje to kwestia odpowiedzialności i moralności. Wojna, o której dziś mówimy, spowodowała w Polsce ogromne straty” – powiedział prezydent RP w rozmowie z dziennikarzem najpoczytniejszego niemieckiego dziennika. Duda dodał, że już Lech Kaczyński zlecił “opracowanie raportu, z którego jasno wynika, że straty te nie zostały nigdy wyrównane”.

Skutki wojny

Prezydent Duda uważa, że na pewno uda się znaleźć rozwiązanie problemu reparacji. Jego zdaniem skutki II wojny światowej skończyły się dla Polski tak naprawdę dopiero w 1989 roku. – “Dziś mogę całym sercem powiedzieć: Polska jest wolna. Nigdy nie zapomnieliśmy historii. Ale Polska i Niemcy całkowicie się pojednały. Jesteśmy przykładem dla innych narodów. Powstało partnerstwo i przyjaźń, która nie ma sobie równych” – uważa.

Podkreślił, że powyższe jest zasługą Kościoła…

View original post 1 497 słów więcej

 

Arcybiskup szczuje. Wcześniej kler szczuł na Żydów, doszło do Jedwabnego. Dzisiaj na LGBT

Arcybiskup włączył zielone światło dla osiłków w koszulkach Armia Boga.

Zatem wiemy, dlaczego doszło podczas II wojny światowej do Jedwabnego.

Kmicic z chesterfieldem

Politycy PiS przeprowadzili w Sejmie w ostatni dzień lipca – wieczorem – zmiany w kodeksie wyborczym.

Była premier, a obecnie europosłanka PiS Beata Szydło postanowiła uczcić 75 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Umieściła na swoim koncie na Twitterze zdjęcie fragmentu Pomnika Bohaterów Powstania Warszawskiego. W cudzysłowie dołączyła podpis: „Wolność ja kocham i rozumiem. Wolności to ja oddać nie umiem”.

Wpis Szydło oburzył wielu internautów: – „Proszę nie zmieniać tekstu: Wolność kocham i rozumiem Wolności oddać nie umiem Wolność kocham i rozumiem Wolności oddać nie umiem!!!! autor tekstu Bogdan Łyszkiewicz”;

„Jeśli chciała Pani podać cytat, warto sprawdzić, jak on faktycznie brzmi, bo trochę wstyd. Poza tym podaje się autora. Swoją drogą, to dziwne, jak można się tak pomylić, w naszym kraju to wszystkim dokładnie w głowie gra…. Przyznam, iż ja też jej oddać nie umiem…Wam”; – „Nie ma pani wstydu, posługując się tym tekstem”.

Internauci przypominali też Szydło nieopublikowanie wyroku Trybunału…

View original post 291 słów więcej

 

Pisowskie szambonurki

Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz przeprosiła za „szkody”, które partia mogła odnieść w związku z sobotnim wpisem na Twitterze skierowanym do ambasador USA Georgette Mosbacher. „Wpisy Krystyny Pawłowicz są wyłącznie jej opiniami” – skomentowała z kolei rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek.

Pawłowicz nie spodobały się życzenia, które na Twitterze złożyła ambasador USA. Georgette Mosbacher 19 kwietnia życzyła Żydom „pokoju i radosnego święta” Pesach, które tego dnia się rozpoczynało.

Krystyna Pawłowicz stwierdziła, że profil ambasador jest „chyba fejkowy”. „Ktoś chce nas w tych dniach sprowokować” – pisała posłanka. Później stonowała wypowiedź, tłumacząc na Twitterze, że życzenia ambasador jednak były stosowne, stwierdziła też, że nie wiedziała, że katolickie i żydowskie święto po prostu w tym roku przypadają w podobnym czasie. O sprawie zdążyły już jednak napisać nie tylko polskie, ale i zagraniczne media.

Krystyna Pawłowicz: Przepraszam, jeśli PiS odniosło szkody

„Wpisy Krystyny Pawłowicz są wyłącznie jej opiniami. Nie jest to w jakimkolwiek stopniu stanowisko PiS ani naszego rządu” – napisała we wtorek na Twitterze rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

„Moje wpisy na TT wyrażają wyłącznie moje prywatne zdanie i w żaden sposób nie mogą być łączone ze stanowiskiem rządu ani PiS, którego nie jestem członkiem. Jeśli Prawo i Sprawiedliwość odniosło szkody z powodu treści moich wpisów, to jest mi przykro i przepraszam za taki ich skutek” – odpowiedziała z kolei posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.

Dziennikarz Gazety Wyborczej Wojciech Maziarski zareagował na dzisiejszy wywiad Pawła Lisieckiego z senatorem Prawa i Sprawiedliwości prof. Janem Żarynem na antenie Polskiego Radia.

Jeżeli nie przeciwstawiamy się represywności wobec chrześcijaństwa na żadnym jej etapie, to w jakiejś mierze pozwalamy, by nienawiść do chrześcijan wzrastała, a nienawistnicy odczuwali jakąś bezkarność. Nie powinniśmy sobie na to pozwalać. Powinniśmy, jako chrześcijanie, powiedzieć sobie, że nie jesteśmy tolerancyjni wobec tak skrajnych przejawów nienawiści wobec kościoła i nie ma tolerancji, która dominowałaby nad prawem do ochrony dziedzictwa własnej religii. (…) Judasz jest dla nas, katolików, postacią trudną do bezrefleksyjnego pomijania. Kim był? Po co się narodził? To jest nasze chrześcijaństwo, gdzie próbujemy odpowiedzieć na to, by zrozumieć siebie i swoją kondycję, by przestrzec siebie. Jesteśmy świadkami wielu różnych nacisków dotyczących tego jak powinien wyglądać kościół.Najlepiej, żeby nie wychodził z kruchty. Robili to komuniści w PRL, robili inni przeciwnicy lewicowo-liberalni i robią to do dzisiaj. To są różne metody, które prowadzą do tego samego – mówił senator PiS o Kościele w kontekście wydarzeń w Pruchniku.

Prof. Żaryn wypowiedział się na temat trwającego strajku w edukacji. – Mamy kilka płaszczyzn strajku nauczycieli. Są powody polityczne. Z drugiej strony mamy rzeczywisty problem: czy Piątka Kaczyńskiego była dobrym zabiegiem, czy też należało się zastanowić i branżowo podejmować decyzje? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Na miejscu Anny Zalewskiej jednak dążyłbym do przygotowania czegoś, co nazwałbym powtórnym Lex Giertych, tj. jeśli część maturzystów nie zostanie dopuszczona do egzaminów, wszyscy powinni z marszu ją zdać i być dopuszczonymi do pójścia na studia. .(…)Roman Giertych był dobrym ministrem edukacji i jego posunięcia, gdy był członkiem koalicji z PiS były przytomne i warto sięgnąć do tego okresu szukając odpowiedzi na pytania „co dalej z edukacją?”.

Depresja plemnika

„Składam doniesienie o niszczeniu dobrego imienia Polski” – napisał na Twitterze Wojciech Sadurski.„Ob. M Morawiecki wczoraj w Nowym Jorku publicznie ogłosił, że w Polsce nadal orzekają sędziowie stalinowscy, a także winni skazywania dziecięcia Morawieckiego w stanie wojennym i głęboko skorumpowani. Co na to Prokuratura?” – zapytał profesor, po skandalicznej wypowiedzi szefa PiSowiskiego rządu na Uniwersytecie w Nowym Jorku.

Środowisko sędziowskie jest oburzone słowami Morawieckiego, a internauci okrzyknęli go certyfikowanym kłamcą roku.

„Panie premierze Morawiecki jak Pan śmie opowiadać takie banialuki, wysuwać takie oszczerstwa pod adresem polskich sędziów?” – napisał wzburzony adwokat Michał Wawrykiewicz, członek Inicjatywy „Wolne sądy”.

Premier udał się do Nowego Jorku, by promować Polskę i uczynił to w najgorszy ze sposobów. Uniwersytecka debata dotyczyła zmian dokonywanych przez rządzących w sądownictwie. „Dla…

View original post 2 914 słów więcej

 

Pedofilia w Kościele, Ziobro broniący szubrawców. Oto Polska dzisiaj

– Nie tylko dostojnicy kościelni nie reagowali, ale także organy ścigania i media nie były zainteresowane tym, co robił ten znany w Polsce i na świecie duchowny – twierdzi Krzysztof M. Kaźmierczak, dziennikarz śledczy i wspomina swoje spotkanie z Piotrem J., który twierdził, że jako nastolatek został przez księdza zgwałcony i chciałby o tym opowiedzieć prokuraturze, ale ta nie chce go wysłuchać.

Był wrzesień 2004 roku. – Pracowałem wtedy w „Gazecie Poznańskiej”, przyszedł do redakcji zdruzgotany, wystraszony. Powiedział, że wyjechał z Gdańska, boi się o swoje życie. Po tym, jak zdecydował się złożyć w prokuraturze zawiadomienie, ktoś mu groził śmiercią – wspomina dziennikarz. – Napisałem tekst, ale dość ogólny, ponieważ w gazecie nikt za bardzo nie był zainteresowany tematem. Ksiądz Jankowski, legenda „Solidarności”, miałby kogoś zgwałcić? To wydawało się niepojęte. Wszyscy woleli być ostrożni, bo może ten młody chłopak konfabuluje? Nie tylko w tej redakcji, ale wówczas też w wielu innych, podejście do Kościoła było czołobitne, a w każdym razie nie dopuszczano do siebie tego, że ksiądz, w dodatku z takimi zasługami, tak znany, mógłby się dopuszczać takich rzeczy. Nie było jakiejś wielkiej chęci, by to zgłębiać, badać, szeroko opisywać – mówi Krzysztof M. Kaźmierczak.

 Piotr J., który się do niego zgłosił, miał wówczas 21 lat, twierdził, że księdza Jankowskiego poznał, gdy mając 14 lat uciekł z domu i błąkał się po jednym z gdańskich parków, stamtąd ksiądz zabrał go na plebanię św. Brygidy. Piotr J. mówił o prałacie „Henryk”, bo – jak twierdził – ksiądz szybko przeszedł z nim na „ty”. Opowiadał, że tamtej nocy Henryk go nakarmił, później głaskał po głowie, całował po szyi, policzkach i w usta, dotykał piersi, genitaliów… Chłopak czuł obrzydzenie i lęk. Zanim doszło do stosunku, dostał drinka. Później, razem z Henrykiem, oglądali filmy – najpierw pornograficzny, o treści – jak mówił Piotr – pedofilskiej. Później Henryk włączył film, na którym było widać wcześniejsze sceny z jadalni – gdy namiętnie całował Piotra. Widząc te sceny chłopak zerwał się, ubrał, zanim opuścił plebanię, ksiądz dał mu tysiąc złotych mówiąc, że mu się należy, bo był dobry.

– Zadzwoniłem do prokuratury, zapytałem, dlaczego nie chcą go przesłuchać? Miałem wrażenie, że nie są jakoś specjalnie zainteresowani tym, co chłopak ma do powiedzenia – wspomina Krzysztof M. Kaźmierczak. Dopiero po tym, jak ukazał się jego tekst, Piotr J. został przesłuchany. Mówił, że to, co stało się na plebanii św. Brygidy, gdy miał 14 lat wpłynęło na dalsze jego życie – były kolejne ucieczki z domu, zaczął się prostytuować. Miał żal, że nikt, komu opowiadał o tym, co zrobił ksiądz, nie chciał mu wierzyć. – Po tym, jak się zgłosił do prokuratury, czuł się zagrożony. Próbował odebrać sobie życie, trafił do szpitala psychiatrycznego. Tragiczna historia – mówi Krzysztof M. Kaźmierczak.

Prokuratura umorzyła sprawę „wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego”.

Nie sposób zacytować komentarze pod adresem Ziobry, wywołanych wypowiedzią na jaką się zdobył w TVP, na temat byłego szefa KNF Wojciecha Kwaśniaka. Oburzenie, wielka niechęć i potępienie spotkały ministra za stwierdzenie, iż do zamachu na niego doszło, bo KNF „rozzuchwalała przestępców”.

„…Nieprawdopodobne. Prokurator Generalny szuka usprawiedliwienia dla bandytów” – napisał na Twitterze Patryk Michalski.

Minister goszcząc w wieczornych „Wiadomościach ” na pytanie Krzysztofa Ziemca o to, czy trzeba było zatrzymywać urzędników KNF, w tym Kwaśniaka, ofiarę zamachu, udzielił skandalicznej odpowiedzi: – „Być może Wojciech Kwaśniak został zaatakowany, bo Komisja Nadzoru Finansowego przez lata rozzuchwalała przestępców – stwierdził i nawet uzasadnił to: „KNF przez długi czas rozzuchwalała przestępców, pozwalając im w sposób bezkarny wyprowadzać miliardy złotych kosztem 85 tys. ludzi, którzy złożyli tam swoje oszczędności życia. W tej sytuacji rozzuchwalenie przestępców narastało. My mamy za zadanie zbadać, dlaczego tak się działo” – powiedział Ziobro.

Wielu odbiorcom zaparło dech: „Nie wiem, co powiedzieć. Konstytucyjny minister wypowiada słowa, w których bliżej mu do bandytów niż do państwowego urzędnika. Co za ściek – napisał na Twitterze Patryk Słowik

O straty SKOK-u Wołomin (1,5 mld zł) Ziobro oskarżył KNF i to w sytuacji, gdy nadzór nad SKOK-ami komisja przejęła dopiero w 2013 r. Wcześniej, właśnie w czasie, gdy dokonywano tam największych nadużyć, SKOK Wołomin nadzorowany był przez Kasę Krajową SKOK, która teraz odcina się od wszelkiej odpowiedzialności. Przestępczy proceder przerwało właśnie przejęcie kontroli przez KNF.

Czwartkowa akcja CBA i zatrzymanie sześciu osób, a wśród nich Wojciecha Kwaśniaka nie wytrzymały krytyki nawet w sferach rządowych. Nie zapomniano jeszcze zdarzenia z czerwca 2014 r., gdy padł on ofiarą napadu i dlatego zarzut opieszałego działania w sprawie afery wołomińskiej SKOK wstrząsnął opinią publiczną.

W piątek w nocy prokuratura w Szczecinie wypuściła wszystkich siedmioro urzędników za 200 – tysięcznym poręczeniem majątkowym. Wojciech Kwaśniak wyszedł jako ostatni. Ze Szczecina do Warszawy panowie – spektakularnie dowiezieni na przesłuchanie samochodami CBA – musieli wrócić na własną rękę.

Depresja plemnika

Jak Ziobro pomaga przestępcom – więcej >>>

Ktoś w PiS wymyślił, że trzeba czymś „przykryć” aferę KNF. I przykrył ją tak, że PiS będzie mieć teraz same kłopoty. Ciekawe, czy Kaczyński zaaprobował plan tej prowokacji, czy była to samodzielna inicjatywa Ziobry.

W 2007 roku, podczas kampanii wyborczej do parlamentu, wystąpił na konferencji prasowej ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński, przedstawiając informacje o zatrzymaniu posłanki PO Beaty Sawickiej. „Polacy powinni wiedzieć, na kogo głosować” – mówił. I Polacy zagłosowali przeciwko PiS. Prowokacja przeciwko Sawickiej była widoczna gołym okiem. To, że posłanka uległa pokusie i wpadła w sidła zastawione przez CBA, nie świadczył o niej dobrze, ale bardziej szokujące było angażowanie tajnych służb do kampanii wyborczej, a słowa Kamińskiego to potwierdzały. Okazało się, że wyborcy są inteligentniejsi, niż sądzili działacze PiS.

Błąd Kamińskiego powtórzyli w ostatnich dniach prokuratorzy kierowani przez Ziobrę. Tyle że zrobili to jeszcze prymitywniej, sięgając po podlejsze chwyty.

Pomysł był…

View original post 2 354 słowa więcej

Kościół zafundował dzieciom piekło na ziemi

Była parafianka ks. Henryka Jankowskiego opowiedziała w „Faktach” TVN o molestowaniu przez duchownego. Miała wtedy 6 lat. – „Każde z dzieci podchodziło i ksiądz Jankowski niektórych sadzał sobie na kolano, głaskał. (…) Pamiętam tylko, że mi wtedy włożył rękę, bo miałam taką krótką sukieneczkę. Włożył mi wtedy rękę pod tę sukieneczkę i ściskał, dotykał moje pośladki” – mówiła w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską.

To kolejny już opis molestowania przez ks. Jankowskiego. Dziennikarka TVN rozmawiała także z Barbarą Borowiecką, bohaterką reportażu w „Dużym Formacie” (pisaliśmy o sprawie w artykule „Prałat Henryk Jankowski – pierwowzór bohaterów filmu „Kler”?”). Borowiecka była wtedy 12-letnią dziewczynką. – „Jak na mnie, to było wtedy dużo razy, czy dziesięć, czy dwadzieścia, to nie wiem. To było ciało o ciało, bo członkiem wodził mi na przykład po piersiach, czy po plecach, czy po pupie” – opisywała. Według TVN, szczegóły opowieści Borowieckiej są tak drastyczne, że nie można w całości ich zacytować.

„Nie chcemy dzisiaj go w pełni osądzać, bo nie znamy faktów. Dlatego zwróciłem się z apelem do księdza arcybiskupa metropolity Leszka Sławoja Głódzia, aby zajął stanowisko, aby podjął działanie”– powiedział TVN prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Polski Kościół do tej pory nie zabrał głosu w sprawie ks. Jankowskiego.

Pojawiły się natomiast żądania i petycje dotyczące rozebrania pomnika ks. Jankowskiego i pozbawienia go honorowego obywatelstwa Gdańska. O tym w artykule „Dziecięce buciki przy pomniku ks. Jankowskiego – czy monument zostanie usunięty?”. W czwartek pomnik został oblany czerwoną farbą.

Depresja plemnika

CBA zatrzymało szefów Komisji Nadzoru Finansowego z czasów rządu PO-PSL. Urzędnicy ci tropili nadużycia w systemie SKOK. Wśród nich jest Wojciech Kwaśniak, wiceszef KNF, którego omal nie zabili gangsterzy wynajęci przez SKOK-Wołomin.

– Krew była na podwórku, w łazience, na płaszczu i marynarce. Kiedy to zobaczyłam, nie mogłam uwierzyć, że mąż przeżył. Miał pękniętą czaszkę, złamaną rękę, którą się bronił, tylko na głowie założono mu kilkadziesiąt szwów – wspomina Agata Kwaśniak wydarzenia z 16 kwietnia 2014 r.

W 2014 Kwaśniak przeżył „dzięki zbiegowi okoliczności”

Tego dnia Wojciech Kwaśniak został napadnięty przed swoim domem w Warszawie przez gangstera. Zamach zlecił członek władz SKOK-Wołomin, drugiej co do wielkości Kasy systemu SKOK. Była to zemsta za wykrycie nadużyć w tej Kasie. Napastnik dopadł wiceszefa KNF po jego powrocie z pracy i bił po głowie pałką teleskopową. Bandyta wycofał się, gdy usłyszał nadjeżdżający samochód sąsiada. Pobiegł do lasu. Zostawił ślad: zakrwawioną pałkę, którą porzucił w czasie…

View original post 2 295 słów więcej

Morawiecki: ludzie są tak głupi, że kupią każdy kit

Chuck Norris – bohater filmów akcji i memów. Człowiek, który dwa razy doliczył do nieskończoności. Wreszcie człowiek, który stał się jednym z bohaterów nagrań w restauracji „Sowa i Przyjaciele”, mimo że prawdopodobnie nigdy tam nie był. Jak do tego doszło?

Kryzys wokół taśm Morawieckiego zdaje się nie mieć końca. Tak jak za rządów PO-PSL, tak i dziś posiadacze nagrań nie odsłaniają ich wszystkich naraz, ale stopniowo, torpedując tym samym wszelkie sposoby gaszenia politycznego pożaru ze strony PiS. Nowe nagranie z premierem w roli głównej, opublikowane właśnie przez portal Onet.pl, może z łatwością rozwścieczyć wyborców partii rządzącej, ponieważ polityk wypowiada w nich słowa o Polakach, w które aż ciężko uwierzyć.

Mateusz Morawiecki został bowiem przyłapany jak komentuje głośną kampanię reklamową banku BZ WBK ze znanym amerykańskim aktorem Chuckiem Norrisem w roli głównej. Kultowy bohater żartów i memów miał przyciągnąć klientów do banku, co było przedmiotem nagranego spotkania Morawieckiego z jego zastępczynią Bogusławą Matuszewską.

Bogusława Matuszewska: Chuck Norris działa?
Mateusz Morawiecki: Działa rewelacyjnie.
Bogusława Matuszewska: Jak ten (…) “Panie Chucku”. Najlepsze to jest “Panie Chucku” jak dla mnie. 
Mateusz Morawiecki: Ale ludzie są tacy głupi, że to działa! Niesamowite!

Powyższe słowa są wstrząsające dla wizerunku premiera. Morawiecki bowiem miesiącami budował narrację o PiS jako partii społecznej, a siebie prezentował jako wojownika stawiającego czoła układowi i mafiom vatowskim, aby miliardy wykradane przez złodziei trafiły do zwykłych ludzi. Tymczasem polski Robin Hood okazał się aroganckim kłamcą, który gardzi zwykłymi obywatelami.

Takich mocnych słów uderzających w społeczeństwo nie było w taśmach ujawnionych za rządów PO-PSL. Partia antyelitarna okazała się reprezentować wszystko to, o co oskarża poprzedników. Można postawić mocną tezę, że za poprzedniego rządu Mateusz Morawiecki po takich słowach straciłby stanowisko, ponieważ za mniej pogardliwe wypowiedzi poleciały wówczas polityczne głowy. Jak na ironię słowa premiera powinny rozjuszyć zwłaszcza elektorat prawicy, ponieważ Chuck Norris jest zadeklarowanym konserwatystą.

Taśmy Morawieckiego mogą okazać się ciosem, który poważnie osłabi PiS w wyborach samorządowych. Tym bardziej zaskakuje, że środowisko partii rządzącej wypuściło omawiane nagranie właśnie teraz. Nie jest bowiem tajemnicą, która strona sceny politycznej jest dysponentem nagrań. Widać dzięki temu, że przekazanie władzy w PiS jest bliskie, stąd przeciwnicy premiera byli na tyle zdesperowani, że uznali, iż obwinienie premiera za nieprzejęcie władzy w Sejmikach będzie najpotężniejsza bronią, która pozwali wymusić powyborczą czystkę na samych szczytach władzy.

Pokazuje to stan mentalny środowiska partii rządzącej, której tak desperacko zależy na władzy. Politycy w takim momencie grający taśmami  przeciw własnej formacji udowadniają, że nie są w niczym lepsi od Morawieckiego śmiejącego się z rzekomej głupoty Polaków.

Pozostaje wierzyć, że społeczeństwo w końcu otworzy oczy dzięki toczącej się aferze i zrozumie jak bardzo dało się zmanipulować dobrej zmianie.

W zeszły wtorek Onet ujawnił taśmę

>>>

Postać Chucka Norrisa stała się w 2012 roku inspiracją dla reklamy banku BZ WBK, którego ówczesnym prezesem był Mateusz Morawiecki. Jak się okazało, postać popularnego bohatera filmów akcji była wyjątkowo przekonująca, bo bank Morawieckiego zyskał dzięki niemu rzeszę klientów. – Ludzie są tacy głupi, że to działa. Niesamowite! – komentował wtedy chwyt reklamowy Morawiecki.

W zeszły wtorek Onet ujawnił taśmę, na której nagrany został Mateusz Morawiecki. Znajduje się ona w aktach śledztwa taśmowego, do których uzyskaliśmy legalny dostęp. To spotkanie w szerszym gronie — obok Morawieckiego w rozmowie w „Sowie i Przyjaciołach” brali także udział prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło, prezes PGE Krzysztof Kilian oraz jego zastępczyni Bogusława Matuszewska. Spotkanie odbyło się wiosną 2013 r.

Holtei

Dzisiaj powinna być miesięcznica na Krakowskim Przedmieściu, ale Kaczyński w drodze do prawdy padł. Taki job twaju mat’ z niego Mojżesz.

Sellin o ustawie dekoncentracyjnej: Mamy koncepcję, którą w każdej chwili możemy zamienić w ustawę i położyć na stole. To wymaga decyzji politycznej, która może nastąpić w każdym momencie

Ustawa ewentualnie zmierzająca do tego, żeby naprawić sytuację, która jest zepsuta w polskiej przestrzeni medialnej, czyli sytuacja, w której pozwoliliśmy w ostatnich latach, żeby bardzo duży segment mediów był w rękach kapitału zagranicznego, jest w ministerstwie opracowywana. Mamy kilka wariantów, koncepcji, wzorowanych na prawodawstwie różnych krajów Europy Zachodniej” – mówił w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu Zet wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Mamy koncepcję, którą w każdej chwili możemy zamienić w ustawę i położyć na stole. Tylko to wymaga decyzji politycznej, czy już ten temat poruszamy, czy go wnosimy do debaty publicznej. Ta decyzja należy do kierownictwa mojego…

View original post 1 568 słów więcej

Post Navigation